Alloszczur Strona Główna Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
ZATRUCIA. Pierwsza pomoc przy zatruciu chemikaliami.
Autor Wiadomość
Nisia 
ofiara losu


Dołączyła: 28 Mar 2006
Posty: 3881
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Lis 22, 2006 16:01   ZATRUCIA. Pierwsza pomoc przy zatruciu chemikaliami.
   Zwierzątka: ogony


To jest jedynie początek.
Ku własnej pamięci chce napisać.

Środki owadobójcze
Ogólnie nie wolno używac środków owadobójczych przy gryzoniach. Jesli używa się takowego w mieszkaniu nalezy drzwi od pokoju gryzoni zawsze trzymac zamknięte.

Nie mniej wiem, co zrobić, gdy dojdzie do zatrucia DICHLORFOSEM (nazwa handlowa). Jest to substancja zawarta w wielu preparatach na owady latajace i biegające.
Objawy zatrucia tą trucizną są naurologiczne - przypominają trochę wściekliznę (łacznie ze ślinotokiem). Leczenie u szczura następuje tylko przez podanie antidotum. Dla dichlorfosu jest nią atropina. Musi ja podać wet.
Potem trzeba się modlić...

Kwasy i zasady
Będą później, ale uwaga - będzie bardzo chemicznie :)

[ Komentarz dodany przez: wuwuna: Sob Cze 06, 2009 11:55 ]
Zmieniłam temat.
_________________
Wśród Aniołków: Henia, Fatka, Alif Matsura, Hela, Lola, Beba, Iskierka, Šamsi, Tomiś, Calypso, Tamarka, Morelka, Szpulka, Śliwka, Ahirka i Zdenka :(
Ostatnio zmieniony przez wuwuna Sob Cze 06, 2009 11:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Azi 



Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 19 Lis 2006
Posty: 3373
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw Lis 23, 2006 09:48   Zatrucie?
   Zwierzątka: chomik i dwulatek


Frodkę miałam juz ponad rok. Była okazem zdrowia - brak porfioryny, brak strupków, brak kichania, ogólnie bardzo dobra kondycja.

Pewnej niedzieli wieczorem, po powrocie do domu, wyjełam ją. Nie mogłam się nadziwić, bo siedziała spokojnie w załomie mojej reki i dawała sie głaskac, co jak na nią było nielada wyczynem. Ogólnie była osowiała. Odstawiłam ją z niepokojem do klatki, ale jadła i piła normalnie.

Nastepnego dnia zbudziłam się wczesniej, aby przed zajęciami zobaczyc co u niej. Na zajęcia tego dnia nie dotarłam. Frodzia miała wyciek czegoś brązowawego z pyszczka, co pachniało w taki dziwny, trudny do opisania sposób (kojarzy mi sie z mokrymi orzechami, juz takimi nadgnitymi, do dziś go pamiętam :-( ). Wyciek był nieciągły, ale skokowy, robiła pyszczkiem/gardłem taki specyficzny ruch właściwy do wymiotowania (ale one przecież nie moga wymiotować...), stąd moje podejrzenia do zatrucia. Była miekka, leciała z rąk.

To był mój pierwszy rok we Wrocławiu, nie miałam pojęcia gdzie sa jacyś weterynarze, nie miałam adresów, telefonów, z telefonu dysponowałam jedynie komórką, a do tej pory nie wiem jak się tam biuro numerów tepsy wybiera. Postanowiłam leczyć ją sama (mój błąd :-( ). Polecałam i kupiłam mleko i węgiel (coś mi sie kojarzyło, że mleko odtruwa), nie pomogło, nie była wstanie nic przełknac, wszystko co jej podawałam, zwracała.
Gasła w oczach :( po 4 godzinach było po wszystkim.

Nie jedła niczego podejrzanego, to samo co ona jadła i Dzika, a jej nic nie było. Jedyne co przychodzi mi na myśl, to to, że jak dawałam im wieczka po jogurcie do wylizania, to zjadła kawałek sreberka.

Jezeli ktoś wie, co to mogło być, to proszę o zweryfikowanie i oczywiście opisanie co należy robić. Wiem, iśc do weta...
Ostatnio zmieniony przez Azi Czw Lis 23, 2006 10:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
AngelsDream 
Gdzieś indziej



Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 17 Lis 2006
Posty: 18850
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lis 23, 2006 10:10   
   Zwierzątka: Dwa psy i Wyjątki


Mi rónież wygląda to na zatrucie, ale ponieważ nie jestem tego na 100% pewna, to poczekam z przeniesieniem tematu do spisu treści na wypowiedzi innych.

Co można zrobić? W zasadzie niewiele w warunkach domowych. Szczurki są zwierzątkami małogabarytowi i przez to trudnymi w obsłudze, kiedy się coś psuje. Sami weterynarze mają wątpliwości jak je leczyć. Ale mam jedną radę - myśleć ze nie i starać się zniwelować mozliwość wypadku czy zatrucia.
_________________
Baaj, Celar i Wyjątki

Musiałem stracić przezroczystość
Na którejś z tamtych dróg.
(...)
Tak mi przykro.
 
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Czw Lis 23, 2006 10:15   

Ja pytałam w lecznicy czy przy zatruciach można podawać szczurom węgiel. Okazało się, że można, jak najbardiej. Węgiel nikomu nie zaszkodzi, jest neutralny. Więc jeśli dacie radę jakoś go zapodać dopyszcznie, to warto spróbować.
 
     
AngelsDream 
Gdzieś indziej



Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 17 Lis 2006
Posty: 18850
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lis 23, 2006 10:21   
   Zwierzątka: Dwa psy i Wyjątki


Jedyny problem z węglem, to jego podanie - ktoś ma jakiś patent na to?
_________________
Baaj, Celar i Wyjątki

Musiałem stracić przezroczystość
Na którejś z tamtych dróg.
(...)
Tak mi przykro.
 
 
     
falka 
['] ['] ['] [']



Dołączyła: 20 Lis 2006
Posty: 1959
Skąd: Elbląg
Wysłany: Czw Lis 23, 2006 12:40   
   Zwierzątka: kotka Puma


AngelsDream, nie ma żadnego patentu - szczurki bardzo go lubią :) problem, jeśli szczurek się krztusi, wtedy wiadomo, że nic nie podamy, a na siłę w ogóle szczurkom nie powinno się nic podawać, bo może wylądować w płuckach.
 
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Czw Lis 23, 2006 12:51   

falka napisał/a:
a na siłę w ogóle szczurkom nie powinno się nic podawać, bo może wylądować w płuckach.
Łatwo Ci mówić. U mnie nie wejdzie inaczej niż na siłę...
 
     
falka 
['] ['] ['] [']



Dołączyła: 20 Lis 2006
Posty: 1959
Skąd: Elbląg
Wysłany: Czw Lis 23, 2006 13:10   
   Zwierzątka: kotka Puma


Viss, wiadomo, że czasem trzeba, bo nie da się inaczej, ale po co jakaś niedoświadczona osoba ma wpychać szczurowi jedzenie czy lek na siłę? Może tylko pogorszyć sytuację. Nie mówię o Tobie, bo pamiętam, że robiłaś nawet swoim szczurkom zastrzyki, ale ja bym się tego nie podjęła. Więc piszę na wszelki wypadek, jeżeli ktoś ma opcję iść do dobrego weta w momencie jak szczurek się krztusi, to jednak powinien się zdać na weta, a nie wpychać szczurkowi węgiel na siłę, bo na forum napisali.

Aha, moja Iset dużo razy się krztusiła i nigdy po jakimś konkretnym składniku pożywienia. W tym momencie nie dało się jej nic podać, bo miała odruchy wymiotne, zaciśnięte szczęki, śliniła się. Trwało to czasem kilka minut a czasem nawet 2 godziny. Zawsze wypadało w nocy, więc nigdy nie byłam z tym u weta. Prawdopodobnie szczur reaguje tak na zatrucie jakimś składnikiem karmy, dlatego nie polecam kar typu Vitapol, Megan itp. odkąd przestałam je kupować nic takiego się nie dzieje.

Aha, i prosiłabym żeby ktoś opisał pierwszą pomoc pzy krztuszeniu w tym temacie, zawsze mi to umyka. Temat można opisać zatrucie, krztuszenie, wymiotowanie, ciało obce, pierwsza pomoc... coś takiego. Już wiem jest osobny temat o udławieniach, ale objawy są takie same, więc może jakoś połączyć te tematy? No nie wiem, jakby co to usuńcie te moje wypociny.
Ostatnio zmieniony przez falka Czw Lis 23, 2006 13:27, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Czw Lis 23, 2006 13:16   

falka, ależ ja nie mam żadnych pretensji :D Tak tylko sobie natrzekam :wink:
 
     
Nisia 
ofiara losu


Dołączyła: 28 Mar 2006
Posty: 3881
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lis 24, 2006 13:28   
   Zwierzątka: ogony


A moim zdaniem to nie zatrucie, tylko jakieś ciało obce się gdzieś wbiło i spowodowało uszkodzenie błony śluzowej gardła/przełyku/czy czegoś tam.

Podobne objawy miała moja Henia, gdy się udławiła płatkiem kukurydzianym. Tyle, że z pyszczka lała jej się ślina (prawdopodonie uszkodzenie było jeszcze w jamie ustnej). Ale też była osowiała i próbowała się czegoś "pozbyć".

Fakt, że te objawy u Ciebie Azi trwały długo to moim zdaniem dowód na twardość ciała obce - płatek kukurydziany sam się zmiękcza i jest połykany. Mogła to być np. drzazga.
A ten brązowawy kolor - moim zdaniem krew (wymieszana być moze ze śliną i ropą - stąd zapach; Henia podczas obecnych przeżyć wyciągała sobie krew z ropą z pyszczka, zapach był taki, jak wtedy, gdy małemu dziecku się "uleje").

W tej sytuacji należałoby jak najszybciej myszkę zbadać, ale nie wiadomo, czy dałoby się ja uratować. Zależałoby to od rodzaju ciała obcego i miejsca wbicia. Trzymanie myszki w tym stanie przez noc może nie tylko spowodowac udławienie/uduszenie tym, co wycieka z pyszczka, ale też sepsę na skutek wypływu tego płynu przez ranę do wnętrza organizmu.

PS. Szczury nie wymiotują. Więc gdyby czymś się zatruła to byłaby osowiała, miała obolały brzuszek, czy nawet biegunkę?
_________________
Wśród Aniołków: Henia, Fatka, Alif Matsura, Hela, Lola, Beba, Iskierka, Šamsi, Tomiś, Calypso, Tamarka, Morelka, Szpulka, Śliwka, Ahirka i Zdenka :(
 
 
     
Azi 



Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 19 Lis 2006
Posty: 3373
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią Lis 24, 2006 16:53   
   Zwierzątka: chomik i dwulatek


Wiem, że nie wymiootują, myślałam, że własnie to była próba wymiotowania.

Czy tym "obcym ciałem" mogło byc wspomniane przeze mnie sreberko od jogurtu? A może kawałek trociny?

Czasu juz nie cofnę, zycia słoneczku nie przywróce, ale dobrze wiedzieć na przyszłość. Oczywiscie jogurt daję juz tylko i wyłącznie na miseczkach, ewentualnie w pojemniczkach do wylizania.
_________________
W :serducho: : Gandalf, Bilbo, Frodka, Asfa, Dzika, Yavanna, Fniszka RT, Nessa, Fea RT, Moria, Bajaderka HF, Dafne z TM, Baletka z TM, Finka JR, Sasanka RT, Itsu SR, Ruda, Nastka, Irytacja SR, Luthien Tinuviel AB, Hipokryzja HF, Inazuma SR, Athame HF, Kagura HF, Muffinka HF
 
 
     
Nisia 
ofiara losu


Dołączyła: 28 Mar 2006
Posty: 3881
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lis 27, 2006 12:52   
   Zwierzątka: ogony


Azi, bardzo trudno określić "po czasie" jakie to było ciało obce. Mogło byc sreberko od jogurtu, mogły byc i trociny, ale równiez np. kawałek łuskwinki od słonecznika.

Moim zdaniem takich urazów nie da sie uniknąć, bo spowodowac je może nawet drobny kawałek twardego jedzenia. Pozostaje tylko liczyć na szczurę, że będzie dokładnie gryzła każdy kawałek. Obserwować. I mieć nadzieję, że da się zdiagnozować.

To tak jak z zatruciami - nigdy nie wiadomo, co je spowoduje.
_________________
Wśród Aniołków: Henia, Fatka, Alif Matsura, Hela, Lola, Beba, Iskierka, Šamsi, Tomiś, Calypso, Tamarka, Morelka, Szpulka, Śliwka, Ahirka i Zdenka :(
 
 
     
Margo 



Dołączyła: 20 Gru 2006
Posty: 30
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sty 04, 2007 12:16   

Prawdopodobnie szczur reaguje tak na zatrucie jakimś składnikiem karmy, dlatego nie polecam kar typu Vitapol, Megan itp



Ja stosuję tylko karmę Vitapol :( , nie wiedziałam, że jest zła. Gdzie mogę dostać inną ? Bo słyszałam, że i Animalsa karmy są do niczego. No i przede wszystkim, jakie karmy są najlepsze (z tych tańszych ;) )?
 
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Czw Sty 04, 2007 12:32   

Margo, polecam większe sklepy zoologiczne w Twoim mieście. A różnorodność karm można obejrzeć i zamówic tu --> <<klik>>
 
     
wanna 



Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 284
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią Sty 05, 2007 15:10   
   Zwierzątka: Gupik Niesmiertelny


falka co do pierwszej pomocy przy zakrztuszeniu nie miałam jeszcze takiego wypadku ze szczurkiem, ale dawno temu kiedy mojej śwince morskiej zaklinował się słonecznik w przełyku i miała odruchy odkrztuśne masowałam ją pod pyszczkiem w górę aż słonecznik nie przesunął się do odpowiedniej pozycji kiedy mogła go już połknąć... nie mam pojęcia czy dobrze robiłam bo była to szybka reakcja, ale pomogła...
Ostatnio zmieniony przez wanna Sob Sty 06, 2007 10:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 12