Alloszczur Strona Główna Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Koszty utrzymania szczurów (żywienie, leki, wet)
Autor Wiadomość
falka 
['] ['] ['] [']



Dołączyła: 20 Lis 2006
Posty: 1955
Skąd: Elbląg
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 20:23   
   Zwierzątka: kotka Puma


Nie powinno się wszystkiego przeliczać na kasę, ale podam jeden przykład. Witkę wzięłam ze sklepu, zapłaciłam ponad 10 zł, bo wzięłam trochę karmy, którą jadła w sklepie, żeby nie było sensacji po zmianie od razu na mocno urozmaicone jedzenie. Trzy wizyty u weta po ivomec = 30zł. Już mamy 40 zł, także jeżeli chodzi o cenę, to różnica jest śmieszna, biorąc pod uwagę, że szczurki z hodowli są wolne od pasożytów i zapalenia płuc. (No właśnie przy zapaleniu płuc wydałabym jeszcze więcej.)

Mam nadzieję, że nikt się nie przyczepi do tego co napisałam, wiadomo, że nie jest mi szkoda tej kasy wydanej na leczenie, bo uratowałam szczurka, ale różnica w cenie to by była gdyby hodowlane kosztowały 500zł - wtedy bym zrozumiała, że kogoś nie stać.
 
 
     
Gość

Wysłany: Czw Mar 29, 2007 20:36   

No dokladnie. Przeciez te szczury nie kosztuja 500 zl, tylko srednio ok. 60-70.

Ja mam 2 nie rasowe szczury. Jedna ma juz 3 raz zapalenie pluc, a oprocz tego do konca swojego zycia bedzie dostawac leki, bo ma niewydolnosc miesnia sercowego.
Drugi szczur Matylda jest od dziewczyny ktora stwierdzila ze kazda szczurza samica musi miec mlode i dlatego je rozmnozyla. Przyszla z jednym szczurkiem z kartoniku do zoologicznego ja akurat bylam i wzielam. W wieku 2 lat dostala 2 guzy. Jeden zlosliwy. Jednak w wieku 2 lat i 2 miesiecy przeszla operacje wyciecia obu, jeszcze ma szwy i troche ja pobolewa ranka ale juz czuje sie dobrze, nie wychudzla, siersc ladna.

Ale mam tez 2 z hodowli. Wpradzie narazie jednego, drugi przyjedzie w nastepnym tygodniu. Fiona lazi ze mna po dworze, chodzi po parapecie jak okno jest otwarte (mam siatke w oknie, wiec nei wypadnie :wink: ), jak dziewczyny pokichiwalu ona nie. Wiec jak narazie z jej odpornoscia jest super.
 
     
L. 
wtulony kropek.



Zaproszone osoby: 21
Dołączyła: 09 Gru 2006
Posty: 6250
Skąd: Olsztyn/Sopot
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 21:10   

Ja mam obecnie sklepowca i rasowca, przybedą jeszcze minimum 2 rasowce.

Yuki - sklepowiec, po pierwszych tygodniach zaczęły sie katary, ogólnie ma podejrzenie niedokrwistości - do konca zycia bedzie dostawać co jakiś miesiąc serie zastrzyków = 20-30 zł.

Iana - dostała tylko małego katarku, ale to prze zemnie :/ zostawiłam dziewczyny w przeciągu. Poza tym żadnych innych problemów

I nie chodzi o to, ze rasowce mają lepsze zdrowie, a o to, że są rozmnażane najlepsze i najzdrowsze osobniki.
A sklep ? Na to nie patrzą, krycia wsobne za kryciami wsobnymi, byle jaka karma, byle przeżyły, jako taka opieka weterynaryjna - byle gorsze zapłacić.

Kupując szczura trzeba mieć odłożona minimum 100-200 zł wetowego.
Zdarza sie, ze mozna wydac nawet 300 zł tygodniowo na weta jeśli zajdzie taka potrzeba.

Ja ostatnio wydałam 50 zł:
20 zł RTG
30 zł 3 zastrzyki. - ale mam dobrego gryzoniowego i taniego weta. Wiem, ze u innego zapłaciłabym x2.
_________________
mioty w EM: brak - odwiedź nas na facebook'u : )
ze mną: ciury: Gruszka, Flo (Figa), Opuncja, Śliwka; kuot: Muffin
za TM: Samanta, Kluseczka, Lucy, Amaretto, Yuki, Iana, Jolly Joke, Rilla, Ch.Pl Hana, Holy Lolly, Rei Yuu, Kisses of Fire, Oasis of Opium, El, Sayuri Shinju, Jolly Joke Junior, Visienka, Jagódka, Óm Óm Poziomka, Ch.Pl Topcia, Ómcia Ómcia, Eulalia, Estee, Morka, Ażunia Porzeczka, Morela & Mięta, Feliks (kot), Vermilia Vuff, Oliver Twist&Orpin Olimpique oraz Łysy [*]

 
     
Gość

Wysłany: Czw Mar 29, 2007 22:38   

Jesli chodzi o weta to jezeli mieszka sie w malym miescie to jest strasznie trudno.
Ja musze jezdzic 60 km.
Wiec paliwo srednio 40 zl, teraz jezdze autobusem, w jedna strone 13 zl,
w dwie 26 + 20 wizyta+ 10 zl leki
Jezdze srednio co dwa tygodnie. Ostatnio bylam w ciagu jednego tygodnia 4 razy z Matylda.
56 zl na jeden dzien.
Cztery razy w tygodniu daje - 232 zl w tygodniu.
Operacja 80 zl.

Takze te 65 zl za szczura to pikus w porownaniu z choroba, czy zwyklym przeziebieniem.
 
     
Nisia 
ofiara losu


Dołączyła: 28 Mar 2006
Posty: 3881
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 30, 2007 09:12   
   Zwierzątka: ogony


Co do kosztów leczenia.
Zakładam, że szczurek w ciągu pierwszego roku nie zachoruje na nowotwór, ani na nic poważnego.
Z moich obserwacji (jestem z Warszawy) wynika, że w ciągu 1 roku życia ogonka trzeba mieć co miesiąc 50 zł w rezerwie, które można wydać na leczenie ogona. W 2 roku życia (i później) może pojawić się potrzeba operacji, więc trzeba mieć "zabunkrowane" 200 zł. Oczywiście, nie wychodzi ta kasa nam co miesiąc, ale trzeba być przygotowanym na takie wydatki. (Osobiście polecam mieć ze 200-300 zł w np. euro - nie kusi, a nigdy nie wiemy, jak będziemy stać z finansami za np. rok).
Do tego dochodzą karmy. Nie warto kupować najtańszych (typu Animals) bo to szajs i można szczurkowi zaszkodzić. Dużo lepsze są te "z wyższej półki", a te kosztują od 15 do 30 zł. Do tego jakieś dropsy, coś takiego. I wychodzi nam z 50 zł na jedzenie miesięcznie (nie wliczam w to gerberków i innego "ludzkiego" jedzenia").
Poza tym - żwirek (ok. 20 zł), czasem trzeba kupić domek (kilkanaście zł), poidło (ok. 10 zł). No i klatka (obecnie fajna kosztuje przynajmniej w okolicach 150 zł).
Czyli - na starcie wydajemy ok. 250 zł (na same sprzęty i karmy). Potem trzeba miec przygotowane co miesiąc przynajmniej 120 zł na szczurka.

No i moim skromnym zdaniem, zanim zakupi się lub przygarnie szczurka trzeba pomyśleć o wecie. Nie każdy wet umie leczyć szczurki. Dlatego trzeba czasem pomyśleć, czy mogę dowolnego dnia pojechać do innego miasta do lekarza.

Jeśli kogoś nie stać na jedzenie, klatkę i lekarza oraz nie widzi możliwości leczenia szczurka u weta, który umie to robić, to dużo lepiej (dla szczurków) jest powzdychać do zdjęć, aniżlei samemu brać szczurka do swojego domu. I czekać, aż odmieni się sytuacja, będą pieniądze lub taka osoba przeprowadzi się do innego miasta.

PS. Na pocieszenie. Jak zauważyłam, psy kosztują drożej. Zwłaszcza te duże.

PS2. Kiedy jest mróz jeżdzę do weta taksówką. Tego nie wliczyłam :) Tak jak nie wliczyłam kosztu nowych głośników, myszki, czy pościeli.

PS3. Dla szczurka trzeba też mieć czas, kilka godzin dziennie. Pobawić, posprzątać, nakarmić. A ja się ma samotnego to tego czasu trzeba jeszcze więcej.
_________________
Wśród Aniołków: Henia, Fatka, Alif Matsura, Hela, Lola, Beba, Iskierka, Šamsi, Tomiś, Calypso, Tamarka, Morelka, Szpulka, Śliwka, Ahirka i Zdenka :(
 
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Pią Mar 30, 2007 14:04   

Jest jeszcze sprawa tak zwanych niespodzianek.
Niespodzianka nr 1. Samica ze sklepu jest w ciąży. Dodatkowe koszty na najbliższe 2 miesiące albo i dłużej.
Niespodzianka nr 2. Zwierzęta miały być tej samej płci, są różnych. Jeśli decydujemy się na zatrzymanie obu szczurków, to trzeba sie liczyć z (w zależności od wieku szczura) zakupem drugiej klatki z wyposażeniem lub/i kastracją. Klatka ok.70 zł, kastracja ok. 100 zł.
 
     
Fea 



Dołączyła: 21 Lis 2006
Posty: 1150
Wysłany: Pią Mar 30, 2007 15:17   

Kaksik ma w zasadzie chroniczne problemy z płucami, jest tak nieodporny, że bez przerwy go coś łapie. Średnio co miesiąc mu się pogarsza. Złagodzenie tegoż draństwa trwa około tygodnia i kosztuje mnie minimum 200 zł, bo jeżdżę taksówkami, nie mam samochodu, a tłuc się autobusem z chorym szczurem nie zawsze mogę.
Nie potrafię oszacować, ile kosztuje żarcie, ale moje szczury są niemal cały czas żywione gerberami, gotowanym mięsem i rybą, tuńczykiem, kaszką, jeśli karma - to najlepsza. Do tego witaminy, Nutridrinki dla Kaksika i Bjarnego (jeszcze niedożywiony jest), bezbialkowe żarcie Heikego. Trochę je trzymam pod kloszem, ale wiem, że większość z nich jest mocno delikatna i staram się o nie dbać jak najlepiej. Dość, że to nie jest tania zabawa.
_________________
Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie, a państwu będzie miło.

pisz, dopóki nie uwolnisz wszystkich
 
     
Elbereth 


Dołączyła: 13 Paź 2006
Posty: 136
Wysłany: Wto Maj 01, 2007 23:31   
   Zwierzątka: szczury, psy, patyczaki


falka napisał/a:
różnica w cenie to by była gdyby hodowlane kosztowały 500zł - wtedy bym zrozumiała, że kogoś nie stać.

Właśnie. Nie mogę też tego znieść, gdy ktoś ma 1 - 2 szczurki i pisze, że go nie stać na żwirek/lepszą karmę/dużą klatkę/weta :evil: . To trzeba było sobie kupić patyczaki - wystarczy słoik po ogórkach i liście jeżyny z podwórka...

Jak to u mnie wygląda z kosztami:
karma - co miesiąc robię wielki gar (taki od bigosu :wink: ) mieszanki ziaren. 25 zł (różne kasze, pestki, płatki zbożowe itp.) + 10 zł (1 paczka Rat Crispy) = 35 zł
Nie wliczam podebranego z kuchni makaronu do mieszanki, owoców, warzyw, jogurtu i innych dobroci, które im dam albo same sobie wezmą :wink: .
ściółka - zużywam (znaczy nie ja, tylko moje szczury :wink: ) ok. 2 - 3 worki żwirku na miesiąc. Czyli 20 - 30 zł.
wet - najbliższy znający się na szczurach jest w Gdańsku. Normalnie proszę któregoś rodzica, żeby mnie zawiózł, ale gdybym jeździła autobusem, to kosztowałoby mnie to 20 zł za 1 wizytę (bilet w 1 stronę - około 10), + u weta też trzeba zapłacić, min. 5 zł (to i tak mało). W zeszłym roku Kora miała ropnia na policzku. Przez 3 dni musiałyśmy jeździć na zastrzyki. Czyli cała "przygoda" kosztowała 3 x 5 zł + 3 x 20 zł = 75 zł.
szkody - szczury lubią gryźć i mają w głębokim poważaniu, czy to nowa kurtka (100 zł, teraz to nawet na hamak się nie nadaje, taka poszatkowana), (nie moje) kable, za które będę musiała zapłacić (150 zł, czyli nowe glany poszły w diabły :evil: ), czy kabel od lampki (0 zł, ale za to musiałam pobawić się w elektryka z taśmą izolacyjną). Biurko ma kilka wygryzionych dziur, ale ostatecznie da się jeszcze z niego korzystać...
_________________
Moje ogoniaste słoneczka:
Dziewczyny: Kora, Bella, Nela
Chłopaki: Ferdinand, Kit, Nevis
Po Drugiej Stronie Tęczy: Nora, Vani, Franz
 
 
     
Chyna
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 02, 2007 07:57   

Jeśli szczurki nie chorują to kwestia kasy jest wręcz śmieszna.

Początkowo trzeba zainwestować w porządną klatkę itp. Owszem. Ja na ten przykład wypatrzyłam sobie klatkę na Allegro i na nią zarobiłam.

I teraz tak. Jeśli nie aspiruje się do rozbudowywania klatki i takie tam, to wydatki są śmieszne. Praktycznie w każdym domu znajdziesz kaszę gryczaną, ryż czy ser biały. Ogórki gruntowe są teraz łatwo dostępne. Jak kupuję moim dzieciakom dropsy witaminowe to starcza na 2 tygodnie, a kosztują około 4 zł.
Poza tym lubią pestki dyni. Też jakieś śmieszne pieniądze.

Jak sobie robię jajecznicę to nie solę ale daję im część z tego.

Dzięki nim swoją drogą zmieniłam nieco dietę, jestem im za to wdzięczna. Żywność, którą kiedyś kupowałam od wielkiego święta teraz może nie jest aż codziennością, ale nabywam. Na przykład winogrona.
Mamy taki warzywniak niedaleko, moja psina uwielbia sprzedawczynię, no ale do rzeczy. Zobaczyłam sałatę, myślę: ostrożnie. I pytam, skąd ta sałata i czy bezpieczna. Pani na pewno domyśliła się, że chodzi o moje Tturki. Mówi, że biorą od rolnika co ma te sałaty głęboko w polu, więc kwestia spalin i tym podobne... kumacie.

Już sama szybciej zjem coś niesprawdzonego albo przeterminowanego niż dzieciom dam.

Ogólnie rzecz biorąc: jeśli nie chorują to naprawdę śmieszne pieniądze.
 
     
Juni
[Usunięty]

Wysłany: Śro Maj 02, 2007 09:51   

Off-Topic:
Chyna, mimo, że bez soli to smażone i nie za bardzo jajecznicę. Za to gotowane jajka są genialne dla szczurów, w skorupkach takie :) Mają masę radochy jak rozłupują same, żeby zjeść jajo
 
     
jokada 



Zaproszone osoby: 2
Dołączyła: 08 Sty 2007
Posty: 2178
Skąd: w-wa, żoliborz
Wysłany: Śro Maj 02, 2007 10:14   

u mnie (przy 5 szczurach)
jedzenie podstawowe, około 40 zł miesiecznie, do tego żwirek 20 zł
do tego ręczniki papierowe w dużej ilości - ale to mi wchodzi w 'domowe' zakupy
tak jak gerberki, cykoria, płatki, ogórki

na weta (tfu tfu) ostatnio nie wydaje - ale były miesiace ze raz w tygodniu chodziłam (20-30zł)
i bez wzgledu na wszystko kasa na weta odłozona (czy to by miało byc 20 czy 200 - na tym sie nie oszczędza)
_________________
Zojka / Rocky / Mikor / Peanut / eM <:3 )~
 
     
kasia_123 
mały duży debil :P



Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 391
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Śro Maj 02, 2007 12:00   
   Zwierzątka: Bazyla [*] Bingo [*] Shiro [*] Dewi [*]


Miesięczne przy 3 szczurach za typowo szczurze jedzenie też płacę około 40zł: pokarm, kolby, dropsy itp.
Do tego dochodzą jeszcze płatki kukurydziane, dmuchany ryż, gerberki, vibovit...no i warzywa + owoce ale to zawsze w domu mam.

Shiro jeszcze nigdy mi nie zachorowała.
Dewi raz była przeziębiona i podawałam jej enroxil + lakcid (wyszło około 20zł).
Bazyla ma słaba odporność i dość często zabieram ją na kontrole do weta (10zł za przepadanie) i najwięcej razy podawałam jej enroxil.
Przy zapaleniu płuc u Bazyli zostawiłam u weterynarza prawie 200zł.

Jeszcze koszty weterynarza przy pozbywaniu się pasożytów...koszt - 20zł za zastrzyk z Ivomec'u, zastrzyk powtórzyć trzeba więc ogólny koszt też spory.

Więc również zgadzam się z tym że kupno szczura od hodowcy nie jest wielkim wydatkiem patrząc na to ile wydaje się na utrzymaniu szczurka w zdrowiu i dobrych warunkach gdzie wszystko ma co lubi.
_________________
...Powiedzcie młodym że byłem i odszedłem
pErdolcYe ten świat - przekażcie im ode mnie,
bądźcie silni i pamiętajcie kim jesteście.

Tupac Shakur
 
     
zamtuz
[Usunięty]

Wysłany: Pią Maj 18, 2007 05:44   

Kasa jaką się wydaje na szczury jest wręcz śmieszna. Na początku trzeba zainwestować w klatkę i jeśli chce się żeby miały wygodna i przestronna to trzeba trochę zapłacić. Wydatki stałe są małe. Oto mój kosztorys na 3 ogonowe stado

Wydatki jednorazowe:
:arrow: Willa (dł 100x szer 52x wys 48), kupiona na allegro za 175 zł (tu nie żałowałem
kasy, ale można przecież kupić mniejsza i używana klatkę za grosze)
:arrow: transporter- ferplast large, kupiony w sklepie za 60 zł
:arrow: Wapienko - które czasem skrobną ale mam je juz 2 rok - 3 zł
:arrow: Koszt zakupu Amonita (rasowiec dumbo) - 20zł, kupiony od An, Biali to bidule z Oazy i byli za darmo
:arrow: poidełko (średniej pojemności z solidnym mocowaniem) - ok 12 zł

Stałe:
:arrow: jedzenie - raz na 2 miesiące kupuje im 1 kg mieszanki dla gryzoni za 8 zł. Panowie bardzo nie lubią jeść wszystkiego co szczurze. Czyli na miesiąc 4 zł
:arrow: ściółka - tanie wióry z zoologa. Koszt 2 zł za opakowanie, a miesięcznie zuzywam ok trzech opakowan więc łacznie 6zł.

Wydatki awaryjne:
:arrow: odkupienie prześcieradła dla akademika - 25 zł
:arrow: odkupienie koca dla akademika - 20 zł (w sklepie z odzieża uzywana :wink: )

Weterynarz i leki:
:arrow: Leczenie stada z pasożytów w zeszłe wakacje- badanie ogólne 3 ogonów, dla każdego po zastrzyku - koszt 35zł (ostro przepłaciłem)
:arrow: zapalenie płuc Skavena w lutym 2007 - wizyt 6 (3xbadanie + 17 zastrzyków i 6xinhalacja)- 40zł za wszystko :mrgreen: Tym razem byłem u wspaniałego dr Jachmana :) który bierze za leczenie szczurów symboliczne opłaty.
-4x ivomec lub substytut- (zwykle po 2 zł za strzykawkę z 1cm³ leku) - 8zł

Szczury posiadam od lutego 2006 czyli 15 miesięcy. Prostą matematyką licząc przyjemność posiadania 3 ogonowego stada kosztowała mnie ona do tej pory łącznie 548 zł - koszty początkowe, wyżywienie, opieka weterynaryjna i leki, pokrycie szkód. Wszystko policzone w bardzo dużym przybliżeniu i moje obliczenia nie uwzględniają tego ze Amonit dołączył do stada 2 miesiące później.

Miesięcznie na szczury wydaję ok 10zł, głownie na wióry i jakąś karmę której i tak nie chcą jeść- wolą cwaniaki jeść to co ugotuję, przywiozę z domu lub kupię. Karmę zaczynają wsuwać pod koniec miesiąca kiedy znudzi im się chleb z pasztetem czy inne ;P
Myślę, że to są malutkie pieniądze. Równowartość 2 paczek najtańszych papierosów z akcyzą lub 4-5 piwek :roll:

:lol1: Nieźle sie rozpisałem. Wyliczyłem wszystko co było możliwe niczym urzędas ze skarbówki ;P

Muszę zaznaczyć, że koszty początkowe zależą tylko od ciebie, twojej zasobności w gotówkę, ilości planowanych szczurów czy tak jak w moim przypadku - impulsywności (kupiłem klatkę pod wpływem chwili, przesadziłem mocno-mogłem kupić tańsza i na 3 szczury a nie 5-6 :roll: ) Klatka jest największym wydatkiem ale można kupić ja za małe pieniądze na allegro czy forum. Wtedy taki koszt początkowy może nawet zamknąć sie w 100zł.

Wet i leki to wydatek dla mnie tylko i wyłącznie kiedy dzieje się coś złego. Jesli masz te szczęście ze szczury dożywają 2-3 lat i nie miały nawet kataru to gratulacje :) Rzeczywistość niestety jest często nie tak różowa i ci "złodzieje" w białych fartuchach mogą cię oskubać z ostatniego grosza. Ja raz się już przejechałem i za wizytę u jednego weta zapłaciłem 35zł za pomacanie ich i zastrzyk. Na szczęście w Łodzi jest dr Jachman który od badanie + potrzebna ilość zastrzyków+ inhalacja zapłaciłem 10 zł. Byłem jeszcze 5 razy na zastrzykach i każda kolejna wizytę- (potrzebna ilość zastrzyków zazwyczaj 3 + inhalacja+ badanie) płaciłem 5 zł a raz nawet kiedy w wakacje przyjechałem zdjąć połowę szwów Ryjka mataforgany malcowi zdjęto je i dostał 2 zastrzyki za "Dziękuje". Także da się tanio, profesjonalnie i skutecznie leczyć szczura, wystarczy rozejrzeć się za tanim wetem.

Wydatków awaryjnych da się uniknąć w teorii całkowicie. W praktyce to zawsze nie wychodzi -ogony są sprytne i zawzięte tak, żenawet najbardziej zmyślne szczuroodporne zabezpieczenia szlag trafia i pół biedy jak ogon pogryzł coś twojego! Ja tam w sumie lubię moje oryginalne stereo słuchawki Sony, które Skaven przerobił na mono p 8) Gorzej jeśli to cudza własność i może być nie wesoło i drogo. Koszty są różne - zależy od preferencji każdego ogona- jeden lubi drogie ubrania, drugi jest amatorem kabli i wszelkiej elektroniki a trzeci diabli wiedza z czego się tak cieszy uciekając. Mamy zwierzaka to bierzemy za niego odpowiedzialność.

Nisia napisał/a:
Potem trzeba mieć przygotowane co miesiąc przynajmniej 120 zł na szczurka.


Myślałem, że spadnę z krzesła. Tyle to ja wydaje nie raz na jedzenie dla siebie miesięcznie, kiedy gorzej mi się wiedzie.

Nisia napisał/a:

Zakładam, że szczurek w ciągu pierwszego roku nie zachoruje na nowotwór, ani na nic poważnego.
Z moich obserwacji (jestem z Warszawy) wynika, że w ciągu 1 roku życia ogonka trzeba mieć co miesiąc 50 zł w rezerwie, które można wydać na leczenie ogona. W 2 roku życia (i później) może pojawić się potrzeba operacji, więc trzeba mieć "zabunkrowane" 200 zł. Oczywiście, nie wychodzi ta kasa nam co miesiąc, ale trzeba być przygotowanym na takie wydatki. (Osobiście polecam mieć ze 200-300 zł w np. euro - nie kusi, a nigdy nie wiemy, jak będziemy stać z finansami za np. rok).


Nie Nisia jesteś niesamowita :hahaha: Dla mnie to co piszesz to czysta komedia. Jakbym w ten sposób myślał co ty to bym kupił sobie tamagotchi a nie przygarnął 3 szczury. Co do ilości zabunkrowanych pieniędzy w pogotowiu na awaryjną sytuacje to nie posiadam żadnych pieniędzy dla szczurów ( a ty piszesz o 200zł :shock: ) ani w PLN, $ czy Euro. Założę się ze 95% forumowiczów też nie posiada takiej gotówki. Dla takiego studenta jak ja urodzonego w jednym z małych miast ściany wschodniej i to co napisałeś to czysta utopia. Mi osobiście coraz częściej nie starczy do "pierwszego", nie jestem nawet ubezpieczony i w przypadku jakby mi się coś stało nie mam odłożonego ani grosza dla siebie na czarna godzinę. Dla szczurów miałbym mieć? Nie mam, a jeśli się coś stanie to będe musiał kombinować na bieżąco.

Nisia napisał/a:
Jeśli kogoś nie stać na jedzenie, klatkę i lekarza oraz nie widzi możliwości leczenia szczurka u weta, który umie to robić, to dużo lepiej (dla szczurków) jest powzdychać do zdjęć, aniżlei samemu brać szczurka do swojego domu. I czekać, aż odmieni się sytuacja, będą pieniądze lub taka osoba przeprowadzi się do innego miasta.


A taką sytuacje Sytuację założę się, że ma każdy nie mieszkający w Warszawie, Łodzi, Częstochowie czy innym większym mieście. Faktycznie mało który wet zna się na gryzoniach innych niż królik. Mój Skaven miał niesamowitego pecha kiedy ostro zachorował na zapalenie obustronne płuc i miał ciężką gorączkę. Biedak gasł mi w oczach a ja nie mogłem mu pomóc bo byłem w moim małym mieście- Łukowie (stolica powiatu, 32 tys mieszkańców, woj lubelskie) a na ok 13 weterynarzy u których byłem z nim ŻADEN nigdy nie miał do czynienia ze szczurami po ukończeniu studiów. Musiałem czekać kilka dni na wyjazd do Łodzi, a było tak ciężko z nim, że myślałem ze albo padnie albo skrócę jego cierpienie. Niestety Nisiu, rzeczywistość jest w większości taka, że dobrzy weci są jedynie w większych miastach. Czy twoim zdaniem mieszkańcy takiego Łukowa powinni oglądać szczurki tylko na zdjęciach a mała Kasia, Basia czy Marysia śniąca nocami o ogonie musi czekać na niego do momentu aż pójdzie na studia czy pracy do Warszawy czy Lublina?! Poglądy masz bardzo radykalne przyznać muszę. Ja sam powyższego warunku okresowo nie spełniam np: kiedy jeżdżę do domu na święta.

Z Nisia praktycznie w 100% się nie zgadzam bo to w moim odczuciu czysta abstrakcja a te sumy pieniędzy to chyba dla średniej wielkości psa są lub 2 kotów a nie dla pojedynczego szczura! Ech aż chciało by się żyć jak "Nisiowy" ciur, masz pełna michę zagranicznego żarcia i 50 Euro w skarbonce :wink: . Chyna przedstawia bliższą mi i zapewne większości pozostałych forumowiczów. Żyjemy w Polsce i po prostu bieda jest, aż piszczy ( nie koniecznie szczur) :P A naszą biedę dzielimy ze naszym małym przyjacielem wszystkim co mamy. Zwłaszcza na studiach, kiedy mieszka się w akademiku daleko od domu i ma się bardziej niż skromne fundusze oraz pospolitą wśród studentów zdolność bardzo szybkiego ich przepuszczania. I tu jedziemy na jednym wózku. Razem zajadamy pod koniec, czy nawet od połowy miesiąca takie studenckie survivalowe dania jak: ryż z ryżem, zupę śmietnik, bułkę tartą z keczupem itp.
Chyna napisał/a:
Już sama szybciej zjem coś niesprawdzonego albo przeterminowanego niż dzieciom dam.

:wink: Mam tak samo, jabłko dziele na pół kiedy jest ostatnie, serki sobie nie kupuje tylko futrzakom. Często się sami częstują. Nie ma to jak widok znikającej za łóżkiem ostatniej parówki i emocje temu towarzyszące. Często szczury jedzą wręcz lepiej odemnie. Ostatnio Skavena wychudzonego po ciężkiej chorobie schabowymi częstowałem, żeby odzyskał ciałko szybciej. A żeby reszcie nie było przykro, że on dostał a my nie cała święta trójca miała "kotletowy" tydzień 8) W końcu poszły wszystkie. A ja takiego kotleta zobaczyłem dopiero następnego miesiąca kiedy przyjechałem do domu. Hehe, czasem trzeba trochę poświęcenia.
A swoją drogą nie ma jak jogurty z tesco tak do tygodnia po terminie ;P Mniam

Przyjmując do siebie szczura uważałem i nadal uważam go za tanie w utrzymaniu zwierze domowe. Uważam, że praktycznie każdego stać utrzymanie dwójki ogonów dla własnej przyjemności. Szczur wcale nie musi jeść najlepszej importowanej karmy, nie musi mieć codziennie na śniadanie jogurt, obiad gerberka, na kolacje kaszke a w miedzy czasie najlepsza karma i dropsy na deser. Wystarczy, że ma jakieś ziarno dla szczurów, rzuci mu sie kawałek suchego chleba lub coś innego dostępnego w domu i bezpiecznego dla niego. jeśli twój szczur jest w czepku urodzony i nie choruje a ty nie masz jakiejś obsesji na punkcie jego zdrowia i z katarem nie jedziesz do weta taksówka oraz nie zniszczył niczego kosztownego, pieniądze jakie na nie przeznaczysz będą naprawdę niewielkie.

Ale długi post wyszedł 8)
 
     
Nisia 
ofiara losu


Dołączyła: 28 Mar 2006
Posty: 3881
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Maj 18, 2007 12:23   
   Zwierzątka: ogony


zamtuz, uwzględnij miasto.

Ceny w Warszawie:
USG - 60 zł
wizyta u kardiologa - 30 zł (jeśli nic nie trzeba wpisac w kartę to za darmo)
zdjęcie (1) - min 25-30 zł
operacja kastracji samicy z usunięciem gruczolaka sutka - od 70 zł do nawet 200
zabieg w obrębie pyszczka przy "głupim jasiu" - 70 zł (Oaza)
wizyta u weta (Oaza, Wojtyś) - 25-30 zł (+leki). Potem Oaza bierze za wizytę 25 zł (+leki), bo Lewandowska pilnuje, a Wojtyś bierze tylko za leki (ale przyjmuje 2 razy dalej ode mnie).

ZAnim się zaczniesz ze mnie wyśmiewać, to spróbuj leczyć ogona w Warszawie. To WTEDY pogadamy.
Nie mam zamiaru specjalnie wozić ogona do Łodzi, bo tam jest taniej. Z kosztem biletu wyjdzie mi drożej.

A co do moich poglądów. Dla mnie ważniejsze jest, czy szczur będzie miał dobrze, a nie to, że ja chcę mieć szczura. Jeśli bym przewidywała, że miałby źle, to szczura by nie było.

Pieniądze zawsze na ogona wygospodaruję (najwyżej sama nie dojem), a w najbliższym czasie i tak zmieniamy kraj zamieszkania.
_________________
Wśród Aniołków: Henia, Fatka, Alif Matsura, Hela, Lola, Beba, Iskierka, Šamsi, Tomiś, Calypso, Tamarka, Morelka, Szpulka, Śliwka, Ahirka i Zdenka :(
 
 
     
falka 
['] ['] ['] [']



Dołączyła: 20 Lis 2006
Posty: 1955
Skąd: Elbląg
Wysłany: Pią Maj 18, 2007 15:24   
   Zwierzątka: kotka Puma


zamtuz, króliki to nie gryzonie.

Muszę zaoftopować, ale parówki, kotlety i kanapki z pasztetem nie są zdecydowanie tym, czym powinno się karmić szczury. Ja tak jak Nisia wolę nie kupić czegoś sobie niż oszczędzać na szczurach. A choremu niejadkowi wolę podać Nutri drink niż dobijać go kotletem. Nie mówię, że wszytko co napisałeś jest do bani, ale moim zdaniem to przegięcie w drugą stronę i biorąc zwierzę trzeba wziąć pod uwagę spore koszty. Przykład z tego tygodnia:

operacja Witki - 60zł (i to nie było "złodziejstwo" - butelka dobrego środka usypiającego kosztuje ponad 2tys.)
zastrzyki po operacji - 30zł
Nutri drink x 2 - 14zł
chitopan - 16zł
rivanol, strzykawki i inne bajery - ?
czyli 120zł z lekką górką - pewnie uważasz, że lekarstwa niepotrzebne to możesz je odliczyć - za samego weta wychodzi 90zł
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.38 sekundy. Zapytań do SQL: 11