Alloszczur Strona Główna Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
SAMCE - łączenie samców w różnym wieku
Autor Wiadomość
Sandy Indygo 
Zdradziecki paczacz



Dołączyła: 01 Lis 2011
Posty: 19
Skąd: Wawa
  Wysłany: Pią Lut 03, 2012 02:07   Siedem schizowych szczurow
   Zwierzątka: Labrador


Hej.
To ja sie wtrace.
Prosze o rady co do moich ogonow, bo mam z nimi urwanie glowy.
Jest ich siedem (a wlasciwie szesc i pol :lol: ) i nie wiem co zrobic w kwestii laczenia, bo sa zupelnie rozne. Wyglada to tak:
Mike to 9-cio miesieczny kaptur, ktory przez pare miesiecy mieszkal u mnie sam. Jednak to dzialalo na niego niezle, bo jest ze mna najbardziej zzyty i niekonfliktowy (byl niekonfliktowy).
Po 3 miesiacach dolaczylam do niego dwoch mlodziutkich braci haszczakow, nie bylo zadnych problemow, poza tym ze Mike jako samotny szczur bardzo chcial sie z nimi bawic, a maluchy zwiewaly, bo byl dla nich za duzy :]
Trojka moich miziakow mieszkala razem poltora miesiaca, zaprzyjaznily sie i zzzyly, zachowuja sie jak rodzeni bracia.
W polowie stycznia przyjechalam z Julianem. I tu zaczely sie schody.
Julek to czarny dumbo rex, i w sumie tyle o nim wiem. Adoptowalam go, bo bylo mi szkoda ogonka (siedzial sam w klatce, bo ktos wydupil jedo opiekunke z niby transportem) i postanowilam, ze stworze mu cieply domek oraz zaprzyjaznie ze soba i ze smrodami. Niestety nie wyszlo. Julian jest agresywny wobec chlopakow i wobec mnie, co konczy sie tym, ze siedzi sam w klatce (czyli powrocil do sytuacji sprzed adopcji), a chlopaki sie go boja :( A ze sa przyzwyczajeni do biegania 24h luzem po pokoju, to wybiegi Julian ma rzadko. Czasami do mnie podchodzi i probuje powachac, a ja niestety nie umiem go nawet podniesc - po prostu sie go boje, kilka razy puscil mi juz tyle krwi, ze mam odruch przed tym szczurem :C Dlatego jest samotny i smutny, bo jak moje chlopaki go zobacza na wybiegu to spigwiaja gdzie sie da, a ja boje sie go dotykac. Wszystko co chce z nim zrobic, zalezy od tego, czy Julus sobie tego zyczy, bo jak nie, to nic nie dam rady zrobic. To moj najsmutniejszy i najbiedniejszy szczur.
Przedwczoraj wrocilam z masowego doszczurzania, ktore mialo polegac na tym, ze obejrze jednego malucha i przywioze doroslego siama. Skonczylo sie tak, ze wzielam i malucha, i siama, i 6-tygodniowego siamowego synka, ktory jest wielkosci palca i zostal mianowany oficjalna maskotka druzyny :lol:
Tak ze z 4 szczurow zrobilo sie (samo sie zrobilo...) siedem i teraz mam dylemat, jak laczyc.
Dostalam rade dosc brutalnego laczenia szczurow w transporterze. Nie do konca sobie jednak wyobrazam wpigwienie wszystkich szesciu do transportera (maly siam jest dzieckiem specjalnej troski i nie bede ryzykowac), pomijajac fakt, ze sie nie zmieszcza :P , to nie wiem czy narazac na to nowe. Z moimi trzema chlopakami juz sie dogaduja. Tylko Majkel mial jakis problem z doroslym syjamem i probowal go dominowac, a ja zestrachalam i rozlaczylam... Ale dzis pozwolilam im to zalatwic, i chyba Mike zdominowal nowego, i teraz jest spokoj - kupa kochanego szczura :mrgreen:
Tylko Arroz (maly agouti) trzyma sie z dala, ale to dlatego ze jest niesmialy - aczkolwiek w klatce zaden mu jeszcze nic nie zrobil (wlasciwie to chyba go olewaja po prostu).
No to wszystko polaczylam, tylko ze nadal zostaje Julian. I tu jest kicha, bo nie mam pojecia jak go polaczyc z taka zrzutka, np. boje sie o tego malego syjama, jeden foch Julcia i maly nie zyje...
Poradzcie mi prosze, jak mam polaczyc Julka z reszta, bo bardzo mi na tym zalezy. Nie chce trzymac samotnego szczura w klatce, kiedy cale stado bedzie biegalo po pokoju :<
Pozdrawiam.
Off-Topic:
I przepraszam za brak polskich znakow, ale mam dziadowy komputer.
_________________
Majkel, Cielak, Elvis, Lennon, Arroz, Chico, Julian <3
Kocham Was maluchy, choć na odległość...
 
 
     
pszczoła 
uczulona na hipokryzję



Dołączyła: 25 Lis 2010
Posty: 3661
Skąd: Poznań / Gryfice
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 02:40   

Biedny Julek :( Sandy Indygo, a może spróbuj kastracji? Na pewno na niego wpłynęły zmiany domków, to dodatkowy stres. Rozumiem, że był agresywny w stosunku do wcześniejszej opiekunki? Skoro to już tak długo trwa, to ja bym go wykastrowała, a po jakimś czasie dopiero spróbowała łączyć. Im dłużej on się z tym męczy tym gorzej, bo negatywne zachowania się utrwalają. No i niestety nie ma gwarancji, że po kastracji mu przejdzie :( Ale wg mnie to najlepsze wyjście...
Poza tym, jesteś z Warszawy, gdzie mieszka dużo szczurolubów :P Jakbyś sobie nie radziła i miała wątpliwości, to może poproś kogoś bardziej doświadczonego o pomoc i poradę ;)
_________________
Ze mną: Yankes of Anahata, Faun i Syrio Forel of Anahata, Irytek SR
Na zawsze w sercu: Carlos, Olli, Ozzy SR, Huragan of NL :(

 
 
     
Sandy Indygo 
Zdradziecki paczacz



Dołączyła: 01 Lis 2011
Posty: 19
Skąd: Wawa
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 03:14   
   Zwierzątka: Labrador


No wlasnie, poczytalam troszke tego tematu i mnie wielce oswiecilo, czy by nie sprobowac kastracji. Tylko ze to nie takie proste, bo kasa bedzie dopiero pod koniec miesiaca... No i nie bardzo wiem ile to kosztuje (ale wyczytalam przed chwila, ze okolo stowy, to prawda?)
Tak naprawde wszystkie szczury sa spoko, tylko z Julkiem jest wieczny problem... :(
Nie, do poprzedniej opiekunki podobno nie byl specjalnie agresywny... Ale jednak gryzl i gryzie nadal - pisze troche jak paralityk, bo oszczedzam palec wskazujacy :evil:
_________________
Majkel, Cielak, Elvis, Lennon, Arroz, Chico, Julian <3
Kocham Was maluchy, choć na odległość...
 
 
     
furburger 
bez kija nie podchodź



Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 30 Gru 2010
Posty: 1222
Skąd: Kudowa-Zdrój
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 10:15   

Sandy Indygo, ja za kastrację na iniekcyjnej dałam 50zł na wziewnej jest drożej ale i bezpieczniej
_________________
Ferdek, Boczek, Paździoch :D
Alfred [*] ;( Manfred [*] ;( Bolesław [*] ;( Kayomi [*] ;( Księżniczka [*] ;( Perła [*] ;(

Fruburgerwe stadko :)
 
 
     
pszczoła 
uczulona na hipokryzję



Dołączyła: 25 Lis 2010
Posty: 3661
Skąd: Poznań / Gryfice
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 12:16   

furburger, ale Sandy Indygo jest z Warszawy :roll: A tam ceny są znacznie wyższe niż w innych miastach.
_________________
Ze mną: Yankes of Anahata, Faun i Syrio Forel of Anahata, Irytek SR
Na zawsze w sercu: Carlos, Olli, Ozzy SR, Huragan of NL :(

 
 
     
babyduck 
Duckling



Dołączyła: 25 Sie 2007
Posty: 7218
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 14:09   

Sandy Indygo, w Warszawie kastracja samca w znieczuleniu wziewnym to około 150-180 zł, w iniekcyjnym około 110-130 zł.
_________________
W :serducho: : Fretka, Borsuk, Shiba, Kreta, Corleone RL, Happy Hour AR, Pavan AR, Ex Aequo SR, Roux, Bonus, Muminek EM, Willy Wonka SR, Amor Vincit SR, Tea
 
 
     
Bel 
Rockabilly



Dołączyła: 19 Paź 2009
Posty: 8297
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 14:11   
   Zwierzątka: Szeregowy Pierdolot,Alpha i 3 smoki


też wszystko zależy od lecznicy. Ja kastruję w Wawie za 50zł w hematowecie.
 
     
Sandy Indygo 
Zdradziecki paczacz



Dołączyła: 01 Lis 2011
Posty: 19
Skąd: Wawa
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 21:23   
   Zwierzątka: Labrador


Bel, na wziewnym?

[ Dodano: Sob Lut 04, 2012 19:18 ]
No wiec tak: wczoraj probowalam dosc brutalnie polaczyc 'metoda marchewusi', niestety to schrzanilam, i to ostro. Probowalam laczyc Julka z Majkelem w transporterze. Pomimo wielkiego przerazenia obu, Julian stracil troche futra, a Majkel... krwi. Teraz kuleje na tylna lape :<
Po tej akcji stwierdzilam, ze nie ma to tamto i kastruje Juliana. Nie zamierzam dopuszczac go do zadnych szczurow dopoki troche go nie uspokoje :x
Teraz tylko bede musiala wykombinowac skads forse na zabieg, bo kieszonkowe dostaje na koniec miesiaca i nie wiem czy wystarczy (150 zl), ale mysle ze dam rade. Sprobuje wyciagnac od ojca.
Zal mi weta ktory bedzie dotykal Juliana i probowal go okroic :roll:
Ale na razie tylko tyle moge zrobic... Chyba ze ktos ma lepszy pomysl?
Bel, powtorze sie: 50 zl w Hematovecie - na wziewnej narkozie? Wolalabym zeby mi sie obudzil :|
*teraz bedzie sprawdzac gdziez jest rzeczony Hematovet*
A moze ktos doswiadczony z Warszawy bylby chetny mnie odwiedzic i wspomoc / doradzic? :wink:
_________________
Majkel, Cielak, Elvis, Lennon, Arroz, Chico, Julian <3
Kocham Was maluchy, choć na odległość...
 
 
     
Nikky 


Dołączyła: 17 Paź 2009
Posty: 387
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 09:12   
   Zwierzątka: 5 szczurów, pies, 4 koszatniczki, 2 papugi


Trafiły do mnie dwa szczury, w wieku obecnie około 1,5 roku. Niestety okazało się, że jeden z nich jest zbyt agresywny w stosunku do drugiego i często wyżywa się na drugim co kończy się krwią w klatce i obrażeniami u drugiego. Rozdzieliłam je. Okazało się też, że szczury te mają mykoplazmę. Maciek (ten który zawsze obrywał) jest obecnie leczony, jeśli kuracja przyniesie poprawę to i Misiek będzie tak leczony. Chciałabym Maćka połączyć z moim stadem, dwóch samców w wieku około roku, i jeden 2 miesięczny, który jeszcze z nimi się nie zapoznał w pełni. Jednak mam wątpliwości czy tak stary szczur zaakceptuje je, jest ugodowy i spokojny. No i ta mykoplazma... czy jest szansa, że całe stado mi się nią zarazi, jeśli Maciek dojdzie do nich?
 
     
Pyl 
Powrócona



Dołączyła: 30 Cze 2010
Posty: 14367
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 13:51   
   Zwierzątka: DyDoIbJodNicFil Bor44 oraz R i O


Nikky, a kto i na podstawie jakich badań stwierdził myko? Potwierdzenie myko nie jest proste (poczytaj wątek wuwuny, niedawno o tym było) i podejrzewam, że wet tylko podejrzewa myko (szczególnie, jeśli jest to TA lecznica a w szczególności TEN wet ;) ) - oczywiście może mieć rację a może być to równie dobrze inna choroba.
Niezależnie od tego póki mały ma widoczne objawy choroby nie łącz go z Twoim stadem, a po wyleczeniu (rozumianym jako brak objawów i odstawienie leków) też bym odczekała minimum tydzień weryfikując czy nie ma nawrotu.
Nie wiem jak jest zaraźliwa myko po zaleczeniu, ale... póki nie masz potwierdzenia, że to myko to bym nie przesadzała i nie skazywałabym ogona na samotność przez całe życie tylko ze względu na potencjalną możliwość zarażenia innych.

Jeśli chodzi o łączenie to wiek nie jest przeciwskazaniem - najważniejsze, żeby ogon umiał się dogadać (np. nie uciekał w panice przed innymi ogonami). A to zobaczysz dość szybko przy pierwszych kontaktach - skoro obrywał to może tak niestety być. Wtedy też nie przesądza to wyników łączenia, ale wymaga więcej wysiłku.
No i co z Miśkiem? Zostanie sam? To też nie jest rozwiązanie.
 
     
Nikky 


Dołączyła: 17 Paź 2009
Posty: 387
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 14:45   
   Zwierzątka: 5 szczurów, pies, 4 koszatniczki, 2 papugi


Zmieniłam lecznicę i z Ogonka, ponieważ ich leczenie nie przyniosło sukcesów poszłam do weterynarza obok mnie...(od sierpnia je leczyli ciągle zmieniając antybiotyki... choroba mijała i znowu był nawrót... zwłaszcza, że Misiek od sierpnia praktycznie ciągle prycha i kicha) sczur był w stanie gdzie zamiast chodzenia czołgał się, przerobiliśmy wcześniej antybiotyki takie jak enroxil, i nic niestety nie pomagało :( Dostał leki na Myko i dziś już znowu chodzi, je, wszystkie objawy, które wyczytałam idealnie przypasowały mi do Myko. Myślałam o tym, żeby Miśka wykastrować (wcześniejsza propozycja z "Ogonka"), tylko nie wiem jak z tym zarażaniem po wyleczeniu. Widzę sama ewidentną poprawę, jest to oczywiście podejrzenie Myko.
 
     
Pyl 
Powrócona



Dołączyła: 30 Cze 2010
Posty: 14367
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 15:47   
   Zwierzątka: DyDoIbJodNicFil Bor44 oraz R i O


Nikky napisał/a:
Dostał leki na Myko
Jakie?

No i skoro trwa to długo i były nawroty to poczekała bym z łączeniem dłużej niż tydzień po wyleczeniu. I może wszystkim zaserwowała od zaraz coś na wzmocnienie odporności (beta, bistymina, itp.). Ale nie traktowałabym tego co piszesz jako ostrego przeciwwskazania do łączenia. To moje zdanie - może jeszcze niech się ktoś wypowie.
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Pon Lut 06, 2012 09:47   

Pyl napisał/a:
(beta, bistymina, itp.)
uściślę na wszelki wypadek, że chodzi o beta glucan/scanomune i biostyminę. :)

Ja bym sie myko nie przejmowała, teoria głosi, że nosicielami jej jest większość szczurów.Natomiast jeśli chodzi o łączenie, to popieram Pylkę
Cytat:
No i skoro trwa to długo i były nawroty to poczekała bym z łączeniem dłużej niż tydzień po wyleczeniu.
Łączenie może byc poważnym stresem, tydzień wydaje mi się okresem za krótkim po tak długim chorowaniu.
 
     
Sandy Indygo 
Zdradziecki paczacz



Dołączyła: 01 Lis 2011
Posty: 19
Skąd: Wawa
Wysłany: Pon Lut 06, 2012 20:30   
   Zwierzątka: Labrador


Hmm... to ja się powtórzę :oops:
Znalazłby się może ktoś doświadczony z Wawy żeby do mnie zajrzeć (Śródmieście) i doradzić mi ze szczurami (np. co mam zrobić z Julianem - bo dopóki kasy nie ma, za darmo go nie wykastruje - i czy w ogóle dobrze robię, bo nie mam żadnego doświadczenia w kwestii problematycznych szczurów)...? :)
_________________
Majkel, Cielak, Elvis, Lennon, Arroz, Chico, Julian <3
Kocham Was maluchy, choć na odległość...
 
 
     
Oli 



Dołączyła: 14 Sty 2007
Posty: 13184
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lut 06, 2012 21:30   

Sandy Indygo, nie wiem jaki masz problem, ale możesz mi opisać sytuację na pw, to może coś się zaradzi. ;) w razie czego mogę podjechać, ale najpierw chciałabym wiedzieć czego i jak długo próbowałaś. :)
_________________
Z nami: Jojo i Princeska; Duszek, Amidala i Zosia; Api i Kava
na dt: suczka Sarabi www.facebook.com/EkipaDuszka
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.35 sekundy. Zapytań do SQL: 8