Alloszczur Strona Główna Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Merdanie ogonem - oznaka pobudzenia, złości, irytacji
Autor Wiadomość
ukiluki 



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 44
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: Śro Mar 13, 2013 14:12   
   Zwierzątka: ma dwie ogoniaste dziewczynki Czikę i Blu


No moja Czika też raz tym ogonem trzepała o podłogę
Jak ją pierwszy raz z kwiatka wysadziłem
_________________

 
     
wojsza 



Dołączył: 25 Kwi 2011
Posty: 312
Wysłany: Czw Mar 14, 2013 22:26   

A mi to teraz tłumaczy czemu Picard tak machała ogonem jak w kołnierzu była o.o
_________________
Mea Culpa.

 
     
Pani Łapa 


Dołączyła: 13 Mar 2016
Posty: 12
Skąd: Inowrocław
Wysłany: Nie Mar 13, 2016 22:41   
   Zwierzątka: 2 szczury, 2 psy, 2 konie, 3 koty


Jenkins straszliwie bał się cieni. Wtedy "pukał" swoim ogonem szybko, tuż przy podłożu. Nie spotkałam się z czymś takim i kiedy pytałam o to innych właścicieli ogonków, dziwili się. Lecz myślę, że była to po prostu jego reakcja lękowa. Czy może się mylę?
_________________
Są z nami: *Marcelina "Cysia", *Antonina "Tosia"
Za TM: *Jenkins
 
     
tuśka 



Dołączyła: 14 Sty 2016
Posty: 663
Ostrzeżeń:
 2/4/5
Wysłany: Nie Mar 13, 2016 23:16   
   Zwierzątka: Labrador, szczury


Pani Łapa, dzięki za odkopanie tematu :) Nie udało mi się wcześniej znaleźć na forum, a też miałam obiekcje związane z podobnym zachowaniem. Przede wszystkim, moim zdaniem merdanie, a napierdzielanie ogonem z całej siły w podłoże, to dwie różne rzeczy. Moja ś.p. Mała, zanim ją wykastrowałam gryzła wszystko i wszystkich. Niejednokrotnie wyjmowałam rękę z klatki, całą we krwi. Jednak się nie poddawałam. Chciałam, by tak, jak pozostałe szczurcie, korzystała z wybiegu i po prostu zostawiałam jej otwartą klatkę. Przeważnie miała to gdzieś i siedziała sobie najeżona w kącie klatki, ale czasem postanawiała wychodzić. Co dziwne, kiedy była poza klatką, zdawała się dużo łagodniejsza. Nie był to szczur marzeń, o nie...ale nie gryzła wtedy w kontakcie z ręką. Jak chciałam ją podnieść, wydawała z siebie tak dzikie piski, skrzeczała w niebo głosy, jakby ktoś świniaka zabijał...ale nie gryzła. Dziabała do krwi tylko w klatce. Ale któregoś dnia, chcąc ją wziąć z wybiegu, wyciągnęłam w jej stronę rękę (nawet jej nie dotknęłam jeszcze) a ona zaczęła drzeć japę w takich częstotliwościach, że myślałam, iż jakiś kot w pobliżu ma ruję. Do tego zaczęła nawalać ogonem w podłogę. Ale tak mocno i intensywnie, że w pierwszej chwili pomyślałam sobie, że go uszkodzi. Po chwili z wielkim skrzekiem, fukaniem(nie wiem jak to jeszcze inaczej nazwać) rzuciła się na mnie, wgryzając się w moje kolano (akurat było na jej wysokości) i robiąc mi dziurę w nodze. Do tej pory mam bliznę... W każdym bądź razie, to napierdzielanie z całej siły w podłoże było zwiastunem późniejszych wypadków. Nie radzę czytać komuś, kto jest naiwnie przekonany, że szczurki to ZAWSZE mysie - pysie :)
_________________
Obecnie ze mną Alex, Parszywek,Carlos, Denzel

ZA TM min: Manfred [*] Zosia [*] Halina [*] Czarna [*] Alexander [*] Scotty [*] Hania [*] Alina [*] Sasha [*] Mała [*] i wiele wiele innych [*]...
 
     
Pani Łapa 


Dołączyła: 13 Mar 2016
Posty: 12
Skąd: Inowrocław
Wysłany: Pon Mar 14, 2016 01:24   
   Zwierzątka: 2 szczury, 2 psy, 2 konie, 3 koty


A skąd niunia do Ciebie trafiła? (niunia - hehe) :D Może miała jakieś przykre doświadczenia związane z ludźmi i to właśnie poza klatką? Jeszcze jest kwestia tego, w jakim była wieku. Jak miałam na wychowaniu maluszki teściów to też panikowały niesamowicie, jednak ogon tylko zawijał się wokół palców. No i zmieniły się nie do poznania ;) Inaczej kiedy wzieliśmy dorosłą szczurkę że sklepu, która miała już miot i czekał ją kolejny. Była bardzo wycofana i również wokalizowała, kilka razy stukała ogonem, ale szybko przestała i przekonała się do ludzi. Ale te ataki... Uuu, silny charakter :D Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. Jeśli u nas coś złego się działo to zakładałam stare palto, na siłę brałam je na fotel i teraz wymarzone gryzonie :)
_________________
Są z nami: *Marcelina "Cysia", *Antonina "Tosia"
Za TM: *Jenkins
 
     
Hanami 


Dołączyła: 22 Sty 2011
Posty: 3571
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Mar 16, 2016 12:24   
   Zwierzątka: sierotka Sahinia, biszkoptowa Aykonia, poczochrany (były) glut Wapunia i żywiołek Saminia


W "prehistorii" miałam samiczkę, dla której (w wieku pięciu miesięcy) byłam czwartym opiekunem. W dodatku u drugiego została zapłodniona, a u trzeciego urodziła siódemkę młodych. Po ich odchowaniu miała iść na śmietnik. Więcej szczegółów nie będę pisała.

A na wybiegu siadała w kącie i biła ogonem na prawo i lewo jak rozzłoszczony kot.
Mała gryzła mnie do krwi. Po kontakcie z nią byłam tak "poorana", jakbym gołymi rękami z tygrysem walczyła. Nie poddawałam się. Po roku odpłaciła mi takimi atakami radości, gdy wracałam do domu po kilku dniach nieobecności, z piszczeniem, "śpiewaniem", tańczeniem po całej klatce. Po pierwszym rozstaniu (i powrocie) nawet gniazdo zaczęła wić ze szczęścia.
Dla mnie bicie ogonem "jak wściekły" oznacza, że szczur jest ekstremalnie zestresowany i włąśnie z tego powodu wściekły na cały świat.
_________________
449955886677
 
     
tuśka 



Dołączyła: 14 Sty 2016
Posty: 663
Ostrzeżeń:
 2/4/5
Wysłany: Śro Mar 16, 2016 12:36   
   Zwierzątka: Labrador, szczury


Hanami napisał/a:
Dla mnie bicie ogonem "jak wściekły" oznacza, że szczur jest ekstremalnie zestresowany i włąśnie z tego powodu wściekły na cały świat.

Tylko ja wtedy po raz pierwszy i jedyny widziałam takie zachowanie u szczura. Byłam w szoku i strasznie się jej przestraszyłam. Już pomijając tę dzikość i szał w oczach, ale to uderzanie ogonem było straszne :shock:
_________________
Obecnie ze mną Alex, Parszywek,Carlos, Denzel

ZA TM min: Manfred [*] Zosia [*] Halina [*] Czarna [*] Alexander [*] Scotty [*] Hania [*] Alina [*] Sasha [*] Mała [*] i wiele wiele innych [*]...
 
     
Hanami 


Dołączyła: 22 Sty 2011
Posty: 3571
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Mar 16, 2016 23:51   
   Zwierzątka: sierotka Sahinia, biszkoptowa Aykonia, poczochrany (były) glut Wapunia i żywiołek Saminia


tuśka napisał/a:
Byłam w szoku i strasznie się jej przestraszyłam.

Witaj w klubie. Cieszę się, że nie byłam w tym odczuciu osamotniona.
Gdyby to było większe zwierzę, to za pierwszym razem uciekłabym ze strachu.
Już nigdy potem (do tej pory) nie miałam tak zaburzonego i nieszczęśliwego szczura, więc u mnie też taka sytuacja się do tej pory nie powtórzyła. I oby mi tak zostało.
_________________
449955886677
 
     
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 706
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw Mar 17, 2016 00:13   

Hanami, co właściwie robiłaś z taką agresywną szczurzycą, że dała się w końcu oswoić? Bo chyba nie dawałaś jej rąk do masakrowania tak długo, aż jej się to znudziło? Mam trochę podobny przypadek (chociaż bez takich ataków szału), jestem ciekawa, na czym właściwie polega "niepoddawanie się" w takiej sytuacji.
 
     
Hanami 


Dołączyła: 22 Sty 2011
Posty: 3571
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 17, 2016 19:44   
   Zwierzątka: sierotka Sahinia, biszkoptowa Aykonia, poczochrany (były) glut Wapunia i żywiołek Saminia


Senthe napisał/a:
Bo chyba nie dawałaś jej rąk do masakrowania
A właśnie, że TAK!
Brałam ją na ręce, tuliłam, całowałam w łebek. Mówiłam do niej łagodnie, choć łzy płynęły mi po policzkach z bólu (od podrapania) i z żalu, że tak ją spaczono.
Gdybym nie dawała się drapać, gdy się wyrywała nie stanowiłabym takiego porytego w czerwone pręgi "krajobrazu po bitwie" jak opisywałam powyżej.
Po prostu kochałam ją "na siłę". Poza tym była w towarzystwie mojej innej szczurzycy, która akurat była bardzo proludzka i kochałyśmy się namiętnie.
Wydaje mi się, że Felunia po prostu przekazywała jej ultradźwiękami swoje zadowolenie z głaskania i całowania brzuszka i tak jakoś wspólnie "ucywilizowałyśmy" Dagunię.
Ale po tych wszystkich przejściach z dzieciństwa i wczesnej młodości Dagunia do końca pozostała nadpobudliwa i straszył ją każdy głośniejszy dźwięk i szybszy gest.
Nie żałuję tego, co z nią przeszłam. Gdy po roku ci sami ludzie opiekowali się nią ponownie(czyli po raz drugi) podczas mojego urlopu, powiedzieli mi, że to niemożliwe,
by to był ten sam szczur, co przed rokiem.
_________________
449955886677
 
     
tuśka 



Dołączyła: 14 Sty 2016
Posty: 663
Ostrzeżeń:
 2/4/5
Wysłany: Czw Mar 17, 2016 19:56   
   Zwierzątka: Labrador, szczury


Ja też miałam to szczęście, że moja Mała raczej na wybiegu nie atakowala. Innym jest fakt, że na tym wybiegu rzadko bywała. Nie byłam w stanie jej wyjąć z klatki bez utraty ręki, dlatego pozwoliłam jej przy otwartych drzwiczkach, samej decydować kiedy jasnie pani gryzoń ma ochotę nas zaszczycić swoim towarzystwem na wybiegu. Poza tym jedynym incydentem z nawalaniem ogonem, nigdy mi nic na wybiegu złego nie zrobiła. Starałam się to wykorzystywać i kochać ją wlaśnie na siłę, jak pisała hanami Nic nie pomagało. Dopiero kastracja odmieniła jej oblicze :) A odpowiadając na pytanie Pani Łapa szczurek został zaadoptowany przez facebook. Tylko tak mniej więcej do ok piatego miesiąca była słodką przytulanką, kochaną szczurzyczką, dopiero później hormony ją przemieniły w zębatego potwora :)
_________________
Obecnie ze mną Alex, Parszywek,Carlos, Denzel

ZA TM min: Manfred [*] Zosia [*] Halina [*] Czarna [*] Alexander [*] Scotty [*] Hania [*] Alina [*] Sasha [*] Mała [*] i wiele wiele innych [*]...
 
     
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 706
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw Mar 17, 2016 20:40   

Off-Topic:
Sądziłam, że lepiej w ogóle nie dawać się bezkarnie atakować szczurowi, żeby nie utrwalać złych przyzwyczajeń i lepiej je karać i dominować (jak np. psy)? Hmmm, mieszane sygnały otrzymuję.

Nie jestem pewna, czy jestem gotowa na takie poświęcenia typu "po co mi ręce" :shock: . W sumie to zarabiam jako programistka i działające palce są mi dość potrzebne, problem wydaje się błahy, ale klepanie w klawiaturę cały dzień z jakimś poważniejszym skaleczeniem naprawdę nie jest fajne... No i w ogóle skaleczenia po ugryzieniach to jakiś koszmar, niby się goją, ale mnie niektóre jeszcze bolą po dwóch tygodniach (przecięte mięśnie pewnie), naprawdę jestem pod wrażeniem, że tyle tego zniosłaś.

Damn, no nic, poczekam jeszcze na efekty kastracji i łączenia, może tylko się niepotrzebnie martwię.


A tak bardziej w temacie, wydaje mi się, że Merlin robi ogonem takie "wiggle wiggle" ;) głównie kiedy sobie leży i ja go głaszczę, a on nie chce być głaskany i się irytuje, jak kot. Daję mu wtedy spokój, przestaje merdać i jest ok. Innego rodzaju machania nie zaobserwowałam.
 
     
tuśka 



Dołączyła: 14 Sty 2016
Posty: 663
Ostrzeżeń:
 2/4/5
Wysłany: Czw Mar 17, 2016 20:44   
   Zwierzątka: Labrador, szczury


Senthe, każdy szczur jest inny, jeden się da urobić poprzez kochanie na siłę, inny przez dominację. Niektóre szczury, będąc dominowane przez człowieka, wykazują jeszcze większą agresję. Trzeba szczura wyczuć. Tu nie ma złotego środka niestety..
_________________
Obecnie ze mną Alex, Parszywek,Carlos, Denzel

ZA TM min: Manfred [*] Zosia [*] Halina [*] Czarna [*] Alexander [*] Scotty [*] Hania [*] Alina [*] Sasha [*] Mała [*] i wiele wiele innych [*]...
 
     
Hanami 


Dołączyła: 22 Sty 2011
Posty: 3571
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 18, 2016 13:47   
   Zwierzątka: sierotka Sahinia, biszkoptowa Aykonia, poczochrany (były) glut Wapunia i żywiołek Saminia


Senthe może nie przeczytałm uważnie Twojego problemu. Tytuł wątku jest o "merdaniu" ogonem (ze złości). Dagunia NIE gryzła tylko dotkliwie drapała.
Ale kiedy miałam dzikie szczurki, to Mała Shi gryzła złośliwie i dotkliwie. Nie wyobrażasz sobie jak. Tak jakby dzikie szczury miały silniejszy zacisk szczęk. Poza tym, gdy nie czują podłoża pod łapami, za Chiny Ludowe nie odpuszczą. Najpierw trzeba było postawić szczura na ziemi, podłodze klatki itp., dopiero potem próbować uwolnienia się od niego.
Dla obsługi tej małej jędzy kupiłam sobie (pięciopalczaste - to ważne) rękawice spawalnicze, żeby jej pokazać, iż te ugryzienia w ogóle mnie nie dotykają, więc nie ma sensu gryźć.

Może masz w domu takie zimowe, ocieplone rękawiczki skórzane (pięciopalczaste) i do "obsługi" klatki - wstawianie miski z pokarmem - może możesz spróbować się nimi jakoś ratować.
Prawdopodobnie też poczujesz w nich ugryzienie, może nawet zostanie ślad, ale to już nie to samo, co goła ręka.
_________________
449955886677
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.17 sekundy. Zapytań do SQL: 12