Alloszczur Strona Główna Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Krótkie wyjazdy - zabrać szczurki czy zostawić?
Autor Wiadomość
Layla 
zawieszona



Dołączyła: 17 Lis 2006
Posty: 8055
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:01   Krótkie wyjazdy - zabrać szczurki czy zostawić?
   Zwierzątka: wieprze oceaniczne - Daniela i Roksana


Nie zauważyłam podobnego tematu, poza tematem o wyjazdach na wakacje.

Otóż ja, a także pewnie i inne osoby z forum mają swoje domy rodzinne (czytaj rodziców itp.) poza miejscem codziennego zamieszkiwania. Wiążę się to z wyjazdami do domu od czasu do czasu na weekend czy np. na Wszystkich Świętych.

Ja DO czasu minionej Wielkanocy byłam zwolenniczką zostawiania szczurków w domu na te 48 godzin naszej nieobecności. Uważałam, że bardziej je zestresuje podróż i nowe miejsce niż dwa dni na suchej karmie i kolbach i brak wybiegu. Sypałam mnóstwo żarełka a jak wracałam, wypuszczałam kluski na długaśny wybieg i dawałam coś mokrego do jedzonka (typu gerberek). Wszystko grało aż do Wielkanocy. Pojechałam do mamy dokładnie na 48 godzin, TŻ także ze mną, do swoich rodziców. Kiedy wróciłam, Cyrus był w stanie bardzo ciężkim, odwodniony, głodny, zaczęło się zapalenie mózgu. Baby były wygłodzone z kolei, bo bały się zejść na dół gdzie on leżał, myślały chyba, że nie żyje. Zdaję sobie sprawę, że nawet gdybym była, nie miałby wielkich szans, ale nie daje mi do dziś spokoju świadomość, że gdybym miała go ze sobą, to choć na prowincji, gdzie mieszka moja mama nie ma wetów całodobowo, to mogłabym go dogrzać, podać np. glukozę czy nutridrinka. Wiem, że pewnie nie uratowałoby go to na dłuższą metę, ale byłoby mu lepiej, nie leżałby samotny i zimny ;(

Od tamtej pory mam paranoję - jeździmy z TŻ do domu na zmianę, a na mojej mamie wymusiłam, że przyjadę na Wigilię z nimi albo mnie w ogóle nie będzie. Więc pytanie - brać za każdym razem, jak się jedzie na weekend? Zostawiać? Jak postępujecie w takich sytuacjach? Oczywiście chodzi mi o takie sytuacje, że nie mamy żadnej osoby, z którą możemy zostawić ogony, bo jeśli taka osoba jest, to nie ma problemu. Chodzi mi o zostawianie szczurów samych na powiedzmy te 48 godzin.
_________________
KUP E-BOOKA O SZCZURACH!!!

Za Tęczą Cyrus Wielki, Księżniczka Aiko, Bianca Tygrysek, Betty Chmureczka, Azjunia, Luter, Aria, Lenin, Europa, Nana, Ludwiś, Omar Rat's Troop, Harold, Kiko, Helmut, Alia, Vader, Larysa, Oczko, Gringo, Kalif, Sezam, Emir, Hassan, Bono, Alban...
 
     
Azi 



Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 19 Lis 2006
Posty: 3402
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:31   
   Zwierzątka: Impuls ZR, Impet ZR, Kakashi ZR, Snoopy, Wypłosz i czterolatek


Layla, właśnie będę miała taką sytuację, o której mówisz, z tym, że wyjazd będzie prawdopodobnie nie na 48 godzin, a 60.

Jednak już takie sytuacje miałam. Ba, raz musiałam zostawić na dłużej, ale wtedy po drodze (z jednej miejscowości do drugiej) zahaczyłam o Wrocław i sprawdziłam, czy wszystko gra. Grało.

Uważam, że targanie zwierząt na 2-3 dni, tylko po to, żeby mieć je na oku jest z naszej strony egoizmem. Szczury musiałyby znieśc podróż w pociągu, z hałaśliwymi ludźmi, w zimnie, bądź upale. Na miejscu nie siedziałyby we własnych klatkach, ale pozyczonych/starych/nie koniecznie odpowiednich. Nowe otoczenie, nowi ludzie. Po co? Jaki w tym sens?

Jezeli zostaną to - są razem, w znanym otoczeniu, z góra żarcia na dwóch pietrach, z minimum dwoma poidłami, także na dwóch piętrach.

A co do Cyrusa i Twojego przypadku. Moim zdaniem, gdybyś go zabrała, efekt mógłby być jeszcze gorszy - mogłabyś mieć dodatkowe problemy z dziewczynami, a poza tym (to co teraz napiszę nie jest podyktowane egoizmem, a jedynie trzeźwym podejście do sytuacji) miałabyś rozwalone Święta.
_________________
W :serducho: : Gandalf, Bilbo, Frodka, Asfa, Dzika, Yavanna, Fniszka RT, Nessa, Fea RT, Moria, Bajaderka HF, Dafne z TM, Baletka z TM, Finka JR, Sasanka RT, Itsu SR, Ruda, Nastka, Irytacja SR, Luthien Tinuviel AB, Hipokryzja HF, Inazuma SR, Athame HF, Kagura HF, Muffinka HF
 
 
     
Layla 
zawieszona



Dołączyła: 17 Lis 2006
Posty: 8055
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:34   
   Zwierzątka: wieprze oceaniczne - Daniela i Roksana


Azi, ja je biorę na święta, bo być może zostanę aż do Sylwestra. A na te dwudniówki - sama nie wiem, strasznie się boję je zostawiać, kiedyś to była normalka, ale teraz... Jakoś nie wiem sama :/
_________________
KUP E-BOOKA O SZCZURACH!!!

Za Tęczą Cyrus Wielki, Księżniczka Aiko, Bianca Tygrysek, Betty Chmureczka, Azjunia, Luter, Aria, Lenin, Europa, Nana, Ludwiś, Omar Rat's Troop, Harold, Kiko, Helmut, Alia, Vader, Larysa, Oczko, Gringo, Kalif, Sezam, Emir, Hassan, Bono, Alban...
 
     
civette 
Moja pierwsza [']Cola



Dołączyła: 23 Sie 2007
Posty: 244
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:35   
   Zwierzątka: 3 szczury


Ja też mam taką sytuację - cała rodzina 200 km ode mnie. Jeżdżę średnio co 3 miesiące i zawsze z ciurami. Jak miałam Colę to z Colą, jak Colę i Milę, to z obiema, Aristo też już zaliczył wędrowkę. Nie zauważyłam, żeby podroż była traumatycznym przeżyciem, Cola probowała zwiedzać samochod, Mila z resztą też, Aristo głownie spał lub wychodził na chwilkę. Wyjazdy głownie pt-nd. W tym czasie transporter lub mała klatka. Chłopcy na razie są mali, więc mała klatka była ok, a niedługo się przeprowadzamy do miejscowości rodzinnej więc :D (właśnie się dowiedziałam) ;)
_________________
...
 
 
     
babyduck 
Duckling



Dołączyła: 25 Sie 2007
Posty: 7218
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:39   

Niegdyś nie zostawiałam szczurów nigdy samych w domu. Wtedy jeszcze mieszkałam z rodzicami, więc zostawały z nimi albo jechały z całą rodziną w samochodzie.
Borsuka zostawiałam ze współlokatorem, ale miałam wtedy wyrzuty sumienia, bo Borsuk powoli kończył już swój żywocik.
Shibę i Kretę zostawiłam z Chłopem raz, przeżyły. Ostatnio zostawiliśmy je same na 48 godzin, z zapasem suchej karmy i ziarna oraz wody. Nic im się nie stało, więc póki są zdrowe nie będę ich narażać na stresy. Nie mam samochodu, więc musiałyby jechać w pociągu. Nie chcę ich narażać na przeziębienie i stresy. Dadzą sobie radę.
_________________
W :serducho: : Fretka, Borsuk, Shiba, Kreta, Corleone RL, Happy Hour AR, Pavan AR, Ex Aequo SR, Roux, Bonus, Muminek EM, Willy Wonka SR, Amor Vincit SR, Tea
 
 
     
Azi 



Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 19 Lis 2006
Posty: 3402
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:40   
   Zwierzątka: Impuls ZR, Impet ZR, Kakashi ZR, Snoopy, Wypłosz i czterolatek


Layla, nie, no na Święta to też biorę - specjalnie ojciec po mnie samochodem przyjeżdża :oops: A nie masz kogos, kto by wpadł chociaż raz na dzień i sprawdził, czy ze szczurami ok?
_________________
W :serducho: : Gandalf, Bilbo, Frodka, Asfa, Dzika, Yavanna, Fniszka RT, Nessa, Fea RT, Moria, Bajaderka HF, Dafne z TM, Baletka z TM, Finka JR, Sasanka RT, Itsu SR, Ruda, Nastka, Irytacja SR, Luthien Tinuviel AB, Hipokryzja HF, Inazuma SR, Athame HF, Kagura HF, Muffinka HF
 
 
     
Lazanka 



Dołączyła: 20 Lis 2006
Posty: 164
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:43   
   Zwierzątka: synek i kudlate suczydlo ;)


Ja natomiast biore dzieczyny ze soba nawet jak jade na weekend do rodzicow. Stres to to moze jest przy pierwszej (ewentualnie 2 pierwszych takich podrozach). Potem male sie przyzwyczajaja - kojarza ze taka to a taka czynnosc wiaze sie z pobytem w innym miejscu. No ale tez ja mam ten komfort ze moi rodzice szczury lubia i akceptuja. Dziewczyny owszem maja tam mniejsza klatke ale za to w czasei "biegania" wiecej miejsca (bo pokoj w ktorym biegaja u rodzicow jest wiekszy niz nasza kawalerka) a do tego wiecej jest t ludzi do zabawy i zaczepiania :)
Dodatkowo dla mnie wazne jest by moje szczury znaly i lubily moich rodzicow bo to z nimi zostawiam male gdy wyjezdzamy na wakacje itp (wtedy zawoze je z razem z klatka zeby nie siedzialy w mniejszej). Lobuzy w domu u rodzicow czuja sie swietnie, juz przy 2 wizycie (zarowno Kropki, Kluski czy aktualnych Myszki i Pestki) widac ze male poznaja gdzie sa i ile radochy jest z odkrywania pokoju na nowo :)

Kiedys (za akademikowych czasow) wozilam szczurzaste pociagiem - ale wtedy wystarczy zadbac by zwierzak mial gdzie si eukryc przed wzrokiem obcych i mial dostep do wody badz soczystych owocow). Aktualnie smierdziuchy jezdza autem wiec maja pelen komfort :P
_________________
-= Lazanka =-


W :serducho: : Kropcia, Klusia, Pestuś, Mysia, Dmisia i DeeDee oraz psiak Junior
 
     
Layla 
zawieszona



Dołączyła: 17 Lis 2006
Posty: 8055
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:54   
   Zwierzątka: wieprze oceaniczne - Daniela i Roksana


Azi napisał/a:
A nie masz kogos, kto by wpadł chociaż raz na dzień i sprawdził, czy ze szczurami ok?


Nie mam, tzn. nie zamierzam nikogo tym obarczać, a moi znajomi nie lubią szczurów. Pozostanę przy wyjazdach zmianowych, a na święta teść zabierze nas autem. Pociąg w zimie to niemożliwa opcja, więc tylko auto.

Azi, a na 60 godzin to nie zostawiłabym tym bardziej - nie umiałabym normalnie funkcjonować ;)
_________________
KUP E-BOOKA O SZCZURACH!!!

Za Tęczą Cyrus Wielki, Księżniczka Aiko, Bianca Tygrysek, Betty Chmureczka, Azjunia, Luter, Aria, Lenin, Europa, Nana, Ludwiś, Omar Rat's Troop, Harold, Kiko, Helmut, Alia, Vader, Larysa, Oczko, Gringo, Kalif, Sezam, Emir, Hassan, Bono, Alban...
 
     
Ninek 



Dołączyła: 14 Maj 2007
Posty: 4588
Skąd: Brzeg
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 12:55   
   Zwierzątka: 7 kotów, 2x chomik + pies


Nie mam na razie tego problemu. Jeśli gdzieś jade to potwory zostają z rodzicielką. Najdłużej całkiem same zostawiłam je na niecałe 2 dni (wyjeżdżałam jednego dnia rano, wracałam następnego po południu) i już wtedy sie stresowałam czy wszystko będzie w porządku, czy nie zrzucą poidełek itp :roll: Nie wyobrażam sobie zostawienia ich na dłużej samych... Jeśli będzie u mnie sytuacja, że mam jechać gdzieś na np 3 dni i nikt nie mógłby zajrzeć do ogonów, to albo jade ze szczurami, albo wcale. Koniec kropka, choćby sie waliło i paliło.
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Pon Paź 29, 2007 13:18   

Ja nie mam takiego problemu, ale zastanawiam się nad rozwiązaniami.

Czy żadne z was nie ma ani jednej na tyle zaufanej osoby, która wpadłaby zobaczyc raz dziennie czy wszystko w porządku?
Może część forumowiczów mogłaby załozyć sobie taki System Sąsiedzkiej Pomocy Wyjazdowej? ;) Wiem, że mieszkanie w tym samym mieście oznacza czasem 2h jazdę MZK z miejsca na miejsce itd, ale... Czasem może się udać.

[ Dodano: Pon Paź 29, 2007 13:20 ]
Layla napisał/a:
nie zamierzam nikogo tym obarczać, a moi znajomi nie lubią szczurów
Po pierwsze to nie jest wielki wysiłek Layla, a po to się ma bliskich i przyjaciół, żeby móc na nich liczyć, nie? Strasznej krzywdy im nie zrobisz. ;) Po drugie, to że nie lubią nie jest jeszcze przeszkodą. Mają zobaczyć, czy szczury maja picie, jedzenie i czy wszystkie zachowuja sie normalnie. :) Wystrczy podejśc na chwile do klatki.
 
     
Layla 
zawieszona



Dołączyła: 17 Lis 2006
Posty: 8055
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 13:25   
   Zwierzątka: wieprze oceaniczne - Daniela i Roksana


Viss, no niestety mimo iż mam nawet współlokatorów, to nie umiałabym im zaufać w tej kwestii. Niestety nie mam na tyle oddanych znajomych, że będą zasuwać po całym Gdańsku. Kiedyś jak mieszkałam niedaleko KasiGdańsk to mogłam jej wszystko powierzyć - nawet łaziła z Cyrusem na zastrzyki po kastracji, i w ogóle była z nim jak miał zabieg, bo ja byłam w pracy.

Chyba, że będę wynajmować Colę od wielkiego dzwonu ;) Bo znajomi to są z reguły antyszczurzy i na pewno z powodu szczurów nie będą jeździć po mieście - nie ma to jak przyjaźń, ale to już inna sprawa.

Do czasu choroby Cyrusa wtedy w Wielkanoc, nie miałam takich dylematów - jechałam, zostawiałam żarcie, wracałam i było git. Troszkę paranoicznie pewnie reaguję, ale za cholerę nie umiem ich zostawić od tamtej pory. Moja mama się zgodzi, ale na święta a nie na weekend co miesiąc, więc jeździmy z Dominikiem do Słupska na zmianę.
_________________
KUP E-BOOKA O SZCZURACH!!!

Za Tęczą Cyrus Wielki, Księżniczka Aiko, Bianca Tygrysek, Betty Chmureczka, Azjunia, Luter, Aria, Lenin, Europa, Nana, Ludwiś, Omar Rat's Troop, Harold, Kiko, Helmut, Alia, Vader, Larysa, Oczko, Gringo, Kalif, Sezam, Emir, Hassan, Bono, Alban...
Ostatnio zmieniony przez Layla Pon Paź 29, 2007 13:29, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Sztwiara
[Usunięty]

Wysłany: Pon Paź 29, 2007 13:25   

Viss, wiem o co chodzi Layli. Niektórzy moi znajomi odwracają się z obrzydzeniem od zdjęć(!) szczurów...
 
     
Viss
[Usunięty]

Wysłany: Pon Paź 29, 2007 13:38   

Off-Topic:
Layla, to rzeczywiście przykre. Żałuję, że nie mieszkam koło Ciebie.
Powinnaś sobie założyć system szczurzego monitoringu. :D


Chyba nie masz wielkiego wyjścia. :( A może tylko starszyznę zabieraj ze sobą, reszta może zostać sama.
 
     
Nisia 
ofiara losu


Dołączyła: 28 Mar 2006
Posty: 3881
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 13:41   
   Zwierzątka: ogony


Też mam aktualnie ten sam problem. Nie wiem, co robić z Lolą, chyba poczekam. W końcu ugryziona była wczoraj, może do środy prawie-się-zagoi. A jak nie, będę cos na szybko grodzić (np. błagać kuzynkę na kolanach o jedną wizytę w u mnie w domu).

Ja uważam, że gdybym miała zabierać je do rodziców, to największą traumą byłby pobyt tam. Tam nie ma klatki, a ja nie mam jak radośnie przewieźć takowej w rączkach. Musiałyby być w transporterze cały czas. I nie mogłyby wychodzić, bo rodzice szczurów absolutnie nie lubią i by nie tolerowali wolno chodzących. A jak by się kabelek zdarzył, to już wolę nie myśleć.

Dlatego szczury zostają same. Uważam, że 2-3 dni mogą wytrzymać w klatce, pod warunkiem, że jest dużo jedzonek na różnych półkach (różne fobie się zdarzają) i co najmniej 2 pełne poidła. W razie dłuższych wyjazdów, szukam pomocy. Ale, tak jak Layla, uważam, że na te 2 dni, to nie ma co czterech liter ludziom zawracać.
Inna sytuacja, gdyby wypadło np. zapalenie płuc lub zapowiadało sie zapalenie mózgu (otępiałość). Chyba bym skorzystała w tej sytuacji z Oazy...
Viss napisał/a:
Może część forumowiczów mogłaby załozyć sobie taki System Sąsiedzkiej Pomocy Wyjazdowej?

Ale widzisz. Są z tym problemy. Czy dałabys komuś obcemu klucze do mieszkania? Pewnie nie, wszak ufać można tylko Panu Bogu. Owszem, można podrzucić szczury komuś, ale co zrobić, jeśli jest ich więcej? Radośnie przewieźć klaciorę w autobusie? A jeśli są zakaźnie chore?
Naprawdę, wyjazdy to problem. Chyba, że np. ktoś zostaje w domu (przy dużej ilości ogonów wożenie ogonów ze sobą już chyba nie jest tak prostym rozwiązaniem).
Layla napisał/a:
a na 60 godzin to nie zostawiłabym tym bardziej - nie umiałabym normalnie funkcjonować

Ja zauważam po sobie wielkie zmiany. Wczesniej obieżyświat - teraz domator. Najlepiej czuję się w domu ze szczurami. Podczas wyjazdów się zamartwiam, nawet, gdy wiem, że ktoś się nimi opiekuje. Ze zmartwienia chodzę drętwa, bywa, że nie śpię, miewam biegunki. Co to za wypoczynek? Żaden. To już lepiej w domu.
Moge wyjechać tylko na dobę, już od wyjazdu z miasta liczę godziny do powrotu. Ba, nawet w pracy myslę cały czas o ogonach w domu.
Czy to nie jest chore?
I znów pewnie Sylwester będzie w domu (albo JEDEN dzień u rodziców), bo będę się martwiła.
_________________
Wśród Aniołków: Henia, Fatka, Alif Matsura, Hela, Lola, Beba, Iskierka, Šamsi, Tomiś, Calypso, Tamarka, Morelka, Szpulka, Śliwka, Ahirka i Zdenka :(
 
 
     
Ninek 



Dołączyła: 14 Maj 2007
Posty: 4588
Skąd: Brzeg
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 13:49   
   Zwierzątka: 7 kotów, 2x chomik + pies


Nisia napisał/a:
a zauważam po sobie wielkie zmiany. Wczesniej obieżyświat - teraz domator. Najlepiej czuję się w domu ze szczurami. Podczas wyjazdów się zamartwiam, nawet, gdy wiem, że ktoś się nimi opiekuje. Ze zmartwienia chodzę drętwa, bywa, że nie śpię, miewam biegunki. Co to za wypoczynek? Żaden. To już lepiej w domu.
Moge wyjechać tylko na dobę, już od wyjazdu z miasta liczę godziny do powrotu. Ba, nawet w pracy myslę cały czas o ogonach w domu.
Czy to nie jest chore?

Mam tak samo... Co ja przeżywałam jak niemal siłą zostałam wyciągnięta nad morze, zaraz po powrocie z obozu :roll: Miałam ochote rozszarpać wszystko i wszystkich. 3 dni pobyłam z ogonami i znowu heja z domu :? Codziennie zamęczałam osobe która zajmowała sie ogonami czy aby na pewno wszystko z nimi dobrze, mimo iż mogłam być pewna, że lepszej opieki dla nich, nie mogłam sobie wymarzyć :oops:
To jest chore, jak najbardziej ;) Ale cóż poradzić... Taki nasz, zazwierzonych los :P
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.2 sekundy. Zapytań do SQL: 12