Alloszczur Strona Główna Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
POMOCY! COŚ SIĘ DZIEJE Z MOIM SZCZURKIEM!
Autor Wiadomość
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 488
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią Lip 28, 2017 21:04   

Mój szczur Merlin nagle zaczął bardzo panicznie reagować na swoich współtowarzyszy. Od paru dni ucieka na sam widok Solkana, atakuje Pixa, generalnie wydaje się nadpobudliwy. Głośno się przy tym wydziera, co nigdy do tej pory mu się nie zdarzało. W dzień często śpią razem, problem wydaje się nasilać wieczorami.

Dziś wieczorem, podczas gdy inne szczury spokojnie łażą po pokoju, on zaszył się w koszyku w klatce i na niewinne podejście innego szczura reaguje biciem łapami po pysku oraz pokazywaniem zębów (??? nawet nie wiedziałam, że szczury to robią). Poza tym: obsikał cały koszyk, zaczął go wylizywać, zaczął wylizywać sobie ogon i się myć, odmówił wychodzenia z koszyka choćby nie wiadomo jak dobre jedzenie mu pokazywać, a także zaczął trzeszczeć zębami i pulsować oczami (???). W końcu po dłuuugim wabieniu udało mi się go wyciągnąć podstępem, ale natychmiast zaczął piszczeć i skrzeczeć, aż w końcu zamarł mi na rękach, najwyraźniej kompletnie przerażony. Wypuściłam go i w panice i podskokach wrócił do tego samego koszyka.

Normalnie Merlin był raczej wyczilowanym szczurem i nigdy nie robił większych problemów. Nie wiem, czy da się to interpretować jako objaw bólu czy jakichś zmieniających się hormonów czy co? Szczur ma niecałe dwa lata. Dodam, że od paru dni mrużył oczy oraz opierał się "łokciami" przy chrupaniu karmy, ale to zignorowałam jako przejaw chwilowej słabości albo starzenia się - niesłusznie? Boję się, że coś mu jest, albo że w końcu zrobi komuś krzywdę.


EDIT: Udało mi się ustalić, że ma faktycznie lekko pokaleczony ogon - nie wiem, podrapany przez Solkana w jakiejś bójce? W każdym razie po dwóch godzinach się znacznie uspokoił i zaczął zachowywać w miarę normalnie, chociaż ostrożnie.
 
     
Pyl 
Powrócona



Dołączyła: 30 Cze 2010
Posty: 13828
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lip 28, 2017 22:55   
   Zwierzątka: MkDyDoToIb oraz R i O


Senthe, a jaką miał dotychczas pozycję w stadzie? Trochę zgadując - obstawiałabym na jakiś spadek formy (choroba? opieranie łapek przy jedzeniu, przymrużone oczy czy nadwrażliwość to nie są fajne objawy) i w efekcie tego przetasowanie w hierarchii stada (dostał łomot, a sam czuje, że jest słaby i broni się jak umie a przy okazji silnie stresuje). Być może to tylko starość, ale zdecydowanie sprawdziłabym jednak czy nie choroba.
_________________
Czy wiesz, że powstała ulotka o szczurach?
Może chcesz wspomóc kampanię informacyjną roznosząc ulotki do lecznic? A może promując akcję na FB?
 
     
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 488
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią Lip 28, 2017 23:25   

Pyl napisał/a:
jaką miał dotychczas pozycję w stadzie?

Ciężko mi to określić w trzyszczurowym stadzie, kiedyś był alfą, ale Solkan już od paru miesięcy jest od niego znacznie silniejszy, większy i bardziej stanowczy i wydaje mi się, że przejął tę pozycję. Merlin od dłuższego czasu nie jest zachwycony faktem, że inne szczury go dominują.

Ma słabsze łapki niż kiedyś, średnio mu idzie wspinanie (raz lepiej, raz gorzej), więc to opieranie się mnie niespecjalnie dziwi i nie wygląda na nagłą zapaść na zdrowiu. Nie robi też tego cały czas, tylko jak mu akurat wygodniej. Ogólnie poza stresem związanym z innymi szczurami nie wydaje się chory. Popaczam jeszcze na niego przez weekend, ewentualnie w poniedziałek wybierzemy się do weta.
 
     
Magiczna Pyra 


Dołączyła: 30 Lip 2017
Posty: 1
Wysłany: Nie Lip 30, 2017 21:14   
   Zwierzątka: szczur


Coś bardzo niedobrego dzieje się z moim Januszkiem. Nie ma jeszcze pół roku, a boję się, że nie dożyje rana. Jeszcze wczoraj wieczorem zachowywał się zupełnie normalnie, skakał po klatce, jadł, ot szczurze sprawy. Wróciłam do domu dzisiaj wieczorem i zdziwiłam się, że nie wyszedł mnie przywitać. Zaglądnęłam mu do domku, a biedaczek nawet nie miał sił podnieść głowy. Nie zauważyłam żadnych mechanicznych uszkodzeń, łapki i ogon na blade i zimne, kiedy już zbierze na tyle sił żeby się podnieść nie jest w stanie utrzymać równowagi, przewraca się i kręci głową. Niepokoi mnie też jego zgrzytanie zębami i zapadnięte boczki. Nie ma szans zabrać go jeszcze dzisiaj do weterynarza, nie stać mnie na niedzielną wizytę o tej porze. Ma ktoś jakieś pomysły co mu może być i jak mogę mu pomóc przeżyć do rana?
 
     
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 488
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie Lip 30, 2017 22:12   

Trzeba go dogrzać, np. własnym ciałem albo butelką z ciepłą wodą (nie za gorącą i w coś zawiniętą). Niestety nie umiem pomóc bardziej : (. Jeśli masz szczurzego nocnego weterynarza, to wybierz się na tę wizytę, potem będziemy mogły pomóc z pokryciem kosztów.
 
     
Kierowniczka 



Dołączyła: 28 Sie 2017
Posty: 2
Wysłany: Pon Sie 28, 2017 20:27   

Senthe napisał/a:
Mój szczur Merlin nagle zaczął bardzo panicznie reagować na swoich współtowarzyszy. Od paru dni ucieka na sam widok Solkana, atakuje Pixa, generalnie wydaje się nadpobudliwy. Głośno się przy tym wydziera, co nigdy do tej pory mu się nie zdarzało. W dzień często śpią razem, problem wydaje się nasilać wieczorami.

Miałam podobny problem - między najstarszym (8 miesięcy) a najmłodszym (4 miesiące). Starszy jest dość mały jak na swój wiek, najmniejszy gabarytowo. Młody chciał się bawić ciągle i zaczął zaczepiać całą resztę (w tym mnie, podgryzał lekko, palce najsmaczniejsze).
Efekt był taki, że Forsi zaczął się bać Ripleya jak najgorszego szatana. Oczy wielkie, częste bójki, Forsi zaszywał się w sputniku i nawet nie schodził do kuwety na parter.
Udało nam się rozwiązać problem poświęcając Ripleyowi więcej czasu. Dodatkowo wybiegi wróciły do dawnej formy - bez dostępu do klatki. Na łóżku wszyscy musieli się jakoś dogadać, neutralny grunt, ziemie niczyje. Po tygodniu odcięcia od klatki przy spacerniaku i przymusowym mizianiu Ripleya sytuacja się unormowała. Ba, nawet Ripley przestał mnie podgryzać i sam wskakuje na kolana. :)
 
     
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 488
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob Paź 14, 2017 15:49   

Jeden z moich maluchów ma chyba złamany palec. Weterynarz szczurzy już zamknięty, co z nim zrobić? Nie wydaje się bardzo obolały, chodzi sobie normalnie. Czy wet nieszczurzy może w ogóle coś zrobić poza daniem przeciwbólowego?
 
     
Pyl 
Powrócona



Dołączyła: 30 Cze 2010
Posty: 13828
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Paź 15, 2017 23:35   
   Zwierzątka: MkDyDoToIb oraz R i O


Senthe, mam nawet wątpliwość czy szczurzy wet cokolwiek z tym zrobi...
_________________
Czy wiesz, że powstała ulotka o szczurach?
Może chcesz wspomóc kampanię informacyjną roznosząc ulotki do lecznic? A może promując akcję na FB?
 
     
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 488
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon Paź 16, 2017 09:29   

Właśnie wyszło mi, że w ogóle nie bardzo da się coś zrobić, w gips przecież się tego nie wsadzi. Palec trochę spuchł, ale nie widać, żeby bolał przy chodzeniu, wspinaniu albo obmacywaniu go. Więc chyba po prostu tak to zostawię, bo póki co wygląda, że goi się ładnie, jest mniej zaczerwieniony i już nie odstaje na bok. Sam szczur w ogóle się tym nie przejmuje.
 
     
Pyl 
Powrócona



Dołączyła: 30 Cze 2010
Posty: 13828
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 16, 2017 13:30   
   Zwierzątka: MkDyDoToIb oraz R i O


Senthe, jedynie co można to ograniczyć ruch, żeby palca nie nadwyrężał i szybciej się zrosło. Ale to też wet do tego nie jest niezbędny ;)
_________________
Czy wiesz, że powstała ulotka o szczurach?
Może chcesz wspomóc kampanię informacyjną roznosząc ulotki do lecznic? A może promując akcję na FB?
 
     
Łosoś 



Dołączyła: 08 Paź 2007
Posty: 565
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw Paź 19, 2017 22:08   

Słuchajcie, emergency, może ktoś akurat przeczyta i podpowie - mam wrażenie, że Prue się dławi albo dusi ;( co kilka oddechów spina się i próbuje jakby coś zwymiotować, wypluwa taką gęstą zółtą ślinę ale nic poza tym. Próbowałam ją "spuszczać" z góry na dół, ale nie pomaga ;(

edit.
Wczytałam się głębiej w temat zadławień - póki co winda i klepanie po pleckach nie pomaga, nic w pyszczku nie widziałam, więc coś musiało utknąć głębiej.Na razie daję jej spokój, ma lepsze i gorsze chwile, zobaczymy jak się sytuacja bedzie rozwijać...
_________________
ZPINOM, skarbiemój
  
 
 
     
Senthe 



Dołączyła: 07 Lut 2016
Posty: 488
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią Paź 20, 2017 08:27   

Łosoś, jak sytuacja?
 
     
Łosoś 



Dołączyła: 08 Paź 2007
Posty: 565
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią Paź 20, 2017 09:30   

Prue ma się dobrze. Dławienie trwało mniej więcej do 4 rano, nie pomagały żadne moje działania a mała słaniała się już na moich rękach, była wykończona zabiegiem z dnia poprzedniego i jazdą do weta na ponowne szycie i bałam się po prostu, że zabraknie jej sił do walki, zwłaszcza, ze nie chciała jeść ani pić...na szczęście koło 2 w nocy skusiła się na trochę gerbera z wodą, a o 4 z drzemki przebudził mnie dźwięk picia z poidełka :)

Odnośnie domniemanych przyczyn:
Pani weterynarz powiedziała, że mam jej założyć na grzbiet kawałek skarpetki, żeby nie wygrzebywała sobie tej otwartej i świeżo szytej rany (część jest otwarta, żeby wprowadzac tam lek). Tak zrobiłam i później zauważyłam, że Prue się dławi. Oczywiście od razu zdjęłam skarpetę, ale nie powiązałam jednego z drugim. Teraz rano założyłam jej ją na chwilę znowu i jak mała chrupnęła sobie karmę znów pojawił się ten odruch - zdjęłam ją natychmiast i już nie wrócił. Może to nie pozwalało jej normalnie przełykać? Choć nie była ciasna i tylko na plecach, ale bywa różnie. Mam gdzieś tą skarpetę, będę jej pilnować teraz cały dzień żeby w ranie nie grzebała i tyle. No, to się rozpisałam, ale wciąż jestem cała w emocjach, a to była jedna z najgorszych nocy w moim życiu :/
_________________
ZPINOM, skarbiemój
 
 
     
Pyl 
Powrócona



Dołączyła: 30 Cze 2010
Posty: 13828
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Paź 20, 2017 17:00   
   Zwierzątka: MkDyDoToIb oraz R i O


Łosoś, nie przywiązywałabym się jakoś bardzo do powiązania krztuszenia się ze skarpetką (choć u szczurów nic nie wykluczę), ale w parę godzin po ostrym zakrztuszeniu nie podawałabym absolutnie nic twardego - ponowne odruchy mogą wynikać z ostrego podrażnienia przełyku. Tylko miękkie, mokre karmy i przydały by się również leki osłonowe (np. ulgastran). Parę godzin walki o życie może oznaczać rozorany przełyk :(
_________________
Czy wiesz, że powstała ulotka o szczurach?
Może chcesz wspomóc kampanię informacyjną roznosząc ulotki do lecznic? A może promując akcję na FB?
 
     
Łosoś 



Dołączyła: 08 Paź 2007
Posty: 565
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią Paź 20, 2017 21:37   

Pyl, dzięki, mała je głównie gerbera i gotowane jajo, ma w transporterze kilka chrupek, już teraz je w miarę normalnie, choć mniej niż zwykle. Mniej też pije. Martwię się trochę, bo od wczoraj nie zrobiła jeszcze żadnej kupy - mocz wydala, choć też mniej niż zwykle. Wiem, że po zabiegu wyprożnianie może być zachwiane (zwłaszcza, że jej guz był przy ujściu cewki moczowej i odbycie), ale kiedy powinnam zacząć się martwić? Jutro będę dzwonić do Zwierzyńca i się upewniać, ale jak ktoś ma jakies doświadczenia to chętnie poczytam :)
_________________
ZPINOM, skarbiemój
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.33 sekundy. Zapytań do SQL: 11