To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

O szczurach ogólnie - Krótkie wyjazdy - zabrać szczurki czy zostawić?

Nisia - Pon Paź 29, 2007 14:14

Ninek napisał/a:
Taki nasz, zazwierzonych los

A może to też taki trening przed posiadaniem własnych dzieci?

agacia - Pon Paź 29, 2007 14:58

Ja dosc czesto wyjezdzam na weekendy,ale jak mialam ogonki to zostawialam je na 2 dni pod opieka taty. Na poczatku niechetnie sie nimi zajmowal,ale pozniej byl mi w stanie powiedziec,ktore gerbery najbardziej lubia :) Raz musialam zostawic ogony bez opieki na 2 dni i oczywiscie dostaly zapas karmy i wody,ale co sie nadenerwowalam to moje. Na szczescie chlopaki poradzily sobie calkiem niezle.
Anonymous - Pon Paź 29, 2007 15:02

A ja na krótkie wyjazdy zostawiam szczura rodzicom, jak nie rodzice to zostaje zazwyczaj. Jeśli mogę wziąć szczura to sprawa wygląda inaczej - biorę transporter ze szczurem, Młoda jest kompletnie bezstresowa :)
Lazanka - Pon Paź 29, 2007 17:52

Layla napisał/a:
Azi, a na 60 godzin to nie zostawiłabym tym bardziej - nie umiałabym normalnie funkcjonować ;)


Ja tez bym nie zostawila :) Szczury to zwierzatka ciekawskie, nudzace sie latwo i z nudow potrafiace niezle narozrabiac :P Przykladem moze byc moja Kropka ktora zostawiona na 2 dni (wyjezdzalismy rano w sobote a powrot poznym popoludniemw niedziele) tak kombinowala ze wydostala sie z klatki a potem "droga" sie zatrzasnela i juz nei umiala wrocic. Gdy wrocilismy mala byla glodna i przestraszona a w klatce pelna micha zarcia :)

A tak juz calkiem powaznie, ja Kropke wozilam pociagami (w te i spowrotem) srednio raz na miesiac. Mala bardzo szybko sie do tego przyzwyczaila. Zima trzeba tylko bylo zadbac by transporter byl wystarczajaco ocieplony (zwykle na dworzec i z dworca nioslam ja w transporterze wlozonym do plecaka plus oczywiscie szmatki polarowe do zakopania sie). Kluska i aktualne dziewczyny tez pare razy jechaly pociagiem i nigdy nie zauwazylam by byl to jakis ogromny stres dla nich. Dlatego mysle ze sama podroz to nie az taki problem - zwlaszcza ze szczurzaste po 2-3 takich podrozach powinny sie przyzwyczaic. To co tak na prawde nalezy rowazyc to jakie warunki mozemy ogonom zapewnic na miejscu. Jesli sa warunki by je tam wypuszczac, jesli mozemy sobie pozwolic na to by w domu trzymac druga klatce (moze byc troche mniejsza byle tylko nie calkowicie za mala) i jesli nasza rodzina akceptuje obcenosc szczurow to ja bym brala je ze soba (oczywiscie jesli alternatywa jest zostawienie samych). Szczur to towazyski zwierzak :)

S - Pon Paź 29, 2007 21:14

Wyjeżdżając z domu zabieram składaną klatkę (zajmuje całą przestrzeń pomiędzy siedzeniami kierowcy i pasażera, a kanapą z tyłu samochodu), duży transporter (na małego psa lub kota) z moimi czterema szczurkami (zajmuje jedno miejsce dla pasażera z tyłu samochodu) i torbę z jedzeniem i żwirkiem dla szczurków (zajmuje resztę miejsca na kanapie z tyłu samochodu).
Na torby moje i mojej córki zostaje bagażnik.
Reasumując: bagaż czterech małych szczurków jest kilkukrotnie większy niż bagaż ludzi. Między innymi dlatego staram się swoje wyjazdy ograniczyć do minimum.

civette - Pon Paź 29, 2007 21:23

Lazanka napisał/a:
Szczury to zwierzatka ciekawskie, nudzace sie latwo i z nudow potrafiace niezle narozrabiac :P


Zaobserwowałam, że jeśli w ciągu dnia mniej czasu poświęcę Aristo (czyt. jednorazowo kilkanaście minut z możliwością biegania po kanapie) to znęca się na Kasjuszu. Gdybym zostawiła chłopaków na pełne 2 lub niepełne 3 dni, to bałabym się zaglądać do klatki po powrocie... Dlatego też tak czy inaczej wolę zabierać (ja tu nie mam mamy ani nikogo innego, kto mógłyb zajrzeć do ciurów, bo WSZYSCY są 200 km stąd...).

Nisia - Wto Paź 30, 2007 09:28

Lazanka napisał/a:
Przykladem moze byc moja Kropka ktora zostawiona na 2 dni

Szczurów żyjących samotnie nie należy zostawiać samych. Z tęsknoty mogą nawet umrzeć. Dlatego też dobrze mieć stado - w grupie jakoś łatwiej przetrwać te trudne dni.

Dagus - Wto Paź 30, 2007 11:08

od pazdziernika ja stoje przed tym samym dylematem...brać czy nie?...
jak narazie tylko raz wracałam..młode zostały same z sobą ale w mieszkaniu była jeszcze wspołlokatorka...tyle ze ona omija je z kilometra...i skończyło się na tym, że młode wyszły sobie na przechadzkę...Bianka została złapana dopiero po jakiś 19 godzinach....ja miałąm niefajny dzień bo telepatycznie ( na odległość 300 km) pomagałam w łapaniu małej i cały czas myślałam czy nic jej nie jest....nie wiem czemu wylazły...wg zeznań lokatorki już po moim wyjeżdzie zachowywały sie dziwnie: rzucały się na klatkę i były niespokojne...
jutro rano znowu wyjeżdzam i tym razem wezmę je ze sobą...4 dni to za długo na samotność...po za tym nie chce ryzykować że znowu pójda mnie szukać...

Lazanka - Wto Paź 30, 2007 11:17

Nisia napisał/a:
Lazanka napisał/a:
Przykladem moze byc moja Kropka ktora zostawiona na 2 dni

Szczurów żyjących samotnie nie należy zostawiać samych. Z tęsknoty mogą nawet umrzeć. Dlatego też dobrze mieć stado - w grupie jakoś łatwiej przetrwać te trudne dni.


Heh - Kropka to byl specjalny przypadek (byla tylko "w polowie moja") rozpuszczona tak ze to pojecie ludzkie przechodzilo tupiac glosno :P , zazdrosnica straszna, upraciuch i przekochany lobuz... Wtedy zostac musiala raz jeden sama - na szczescie nic sie nie satalo - tylko zwiedzila cale 4 pokojowe mieszkanie (slady jej bytnosci byly we wszystkich pomieszczeniach poza lazienka). Ale nie jestem taka pewna czy towarzystwo rzeczywiscie mialoby pomagac na szczurze "fantastyczne pomysly" bo moje aktualne dziewczyny choc klocic sie lubia jak pracuja nad psota to wspolnie :) Drzwiczki w klatce to ja mam na klodki pozamykane bo Mysza wszystko inne rozpracowywala raz dwa i zaraz potem uczyla Pestke co i jak :)

Tak czy siak ja wole ogony wozic ze soba :) Male do podrozy przyzwyczajam od maluszkow i za wyjatkiem upalow (kiedy to lepiej zrezygnowac z wozenia szczurow bo w transporterach jednak cyrkulacja powietrza jest slabsza) woze smierdziuchy a one dzieki temu nie kojarza transportera tylko z wetem :)

helen.ch - Wto Paź 30, 2007 14:41

Viss napisał/a:
Po drugie, to że nie lubią nie jest jeszcze przeszkodą. Mają zobaczyć, czy szczury maja picie, jedzenie i czy wszystkie zachowuja sie normalnie. Wystrczy podejśc na chwile do klatki.
dokładnie, zostawiamy ogonki pod opieką teścia i jego przyjaciółki, teść sie boi że mu uciekną, a przyjaciołka boi sie tak ogólnie, ale jak trzeba są codziennie, przywożą nawet smakołyki gotowane (wg listy rzeczy dozwolonych) i dzwonią z raportem. Myslę, że i do weterynarza by zawieźli jakby zaszła potrzeba. Myślę, że należy mieć taka osobę "znalezioną" na wszelki wypadek.
Anonymous - Wto Paź 30, 2007 14:44

helen.ch, tak offtopowo. A co z czysczeniem klatki przy dłuższym wyjeździe?
L. - Wto Paź 30, 2007 14:51

Ja zostawiłam na niecałe 48 h.
Wsypałam miche całą jedzenia, poidła do pełna, dobrze zamknęłam klatke i wycjechałam.
Sąsiadka raz zajrzała i wypusciłą je na 20 min. - zawsze to coś.

Stresa miałam ale przezyłam, szczury też ;d
Potem zeby jakoś sie zrewanżować biegały prawie 10 h 8)

Ja uważam, że jesli jest taki krótki wyjazd to niema co szczurów stresować :wink:

Sztwiara, bierze się ręczniki papierowe :mrgreen: jesli jedziesz z szczurami.
Jesli zostawiasz to trzeba załatwic jakąs osobe co sie nie boi szczurów i im sprzątnie :wink:

helen.ch - Wto Paź 30, 2007 15:03

Sztwiara napisał/a:
A co z czysczeniem klatki przy dłuższym wyjeździe?
moi "opiekunowie" nie sprzątali, tydzień dziewuchy jakos wytrzymały, nie było fajnie, ale cóż... na dłuższy wyjazd trzebaby chyba juz przekonać osobe opiekujacą się do jakiegoś, chociaż "z grubsza" sprzątania.
Anonymous - Wto Paź 30, 2007 15:43

helen.ch napisał/a:
chyba juz przekonać osobe opiekujacą się do jakiegoś, chociaż "z grubsza" sprzątania.

to ja moge przyjezdzac i sprzatac :]

Layla - Wto Paź 30, 2007 16:29

Ja powiem tak: wszystko zależy, czy mamy taką zaufaną osobę. Ja mam całą rodzinę 130 km ode mnie i to głównie z powodu wyjazdów do rodziny mam problem. Współlokatorzy, jasne, zajrzą, ale czasem np. też wyjeżdżają. Ja akurat (taka mała schiza) nienawidzę prosić ludzi o przysługi, zawsze uważałam, że moje zwierzaki to mój kłopot. Nie wyobrażam sobie też dawać klucz komuś z sąsiadów, mój blok to głównie mieszkania studenckie, absolutnie nie dałabym klucza. W ogóle żadnemu sąsiadowi nie dałabym klucza i już ;)

Na święta na szczęście nas mamusia przygarnie, co prawda już ma stracha, ale wytrzyma ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group