To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

Leczenie - Krwawienie z dróg rodnych

Pyl - Nie Sty 08, 2012 13:16

aagunia205, gdy chory szczur je normalnie to nie musi być kaloryczne. Raczej chodzi o to, że jak szczur mało je to warto, aby dostawał w tej niewielkiej ilości jedzenia dużą dawkę energii, żeby miał siłę walczyć. Na wszelki wypadek tutaj masz temat odnośnie diety tuczącej - jest tam kilka pomysłów, zobacz co będziesz miała dostępne u siebie. Ale gerberek jest ok, jeśli go je.
aagunia205 - Pon Sty 09, 2012 11:07

Dzisiaj Waka czuje się lepiej zdecydowania! Biega, cieszy się, kiedy otwieram klatkę biegnie chętnie patrzy co jej przyniosłam, na jedzenie to się rzuca nie mal.
Niestety krew jest, kiedy jej nacisnęłam leciutko brzuszek przy pochwie to pojawiła się krew, również oddycha szybko lecz nie ciężko.
Idę do weta, polecono mi pewnego pana,który zajmuje się małymi zwierzątkami, sam ma szczury w domu, więc liczę na niego.

Pyl - Pon Sty 09, 2012 13:19

Powodzenia!
aagunia205 - Pon Sty 09, 2012 19:49

Weterynarz stwierdził, iż krew nie leci z pochwy lecz troszkę niżej i jest rana rozdrapana i jakby trochę skóry się naderwało, wdała się nie wielka infekcja i dostała zastrzyk, który ma zapobiec krwawieniu i wyleczyć tą infekcje, była osłabiona i złapała infekcje górnych dróg oddechowych dlatego ciężko oddychała od jutra będzie dostawać antybiotyk przez 4 dni. Dostałam 4 strzykawki z gotowym roztworem. W sumie zapłaciłam 363 korony więc i tak myślałam, że będzie więcej.
Nikaa - Pią Lut 17, 2012 21:18

Hmmm.... mój pierwszy szczurek, i tyle problemów. A więc szczurka miała problemy zdrowotne od początku (od kiedy ją wzięłam) miała świerzb i jakieś lekkie problemy z górnymi drogami oddechowymi. Oczywiście zastrzyk na robaki, i tabletki e.. ee... (poczekajcie pójdę sprawdzić jak ten antybiotyk się dokładnie nazywał. mam !) enroxil. 1/4 tabletki 2 razy dziennie + jakieś coś do ochrony (żeby nie było problemów związanych z biegunką itd.) i tak przez 10 dni. jednak dzień przed wizytą (drugą) zaczęła jej lecieć właśnie krew z okolic pochwy... następnego dnia poszłam do weta, i weterynarz ( Dr Wójcik) stwierdziła, że nie ma wątpliwości że coś tam na 100% jest. tylko tutaj mały problem, bo ja nie do końca zapamiętałam co. byłam tak przerażona, że słowa umykały mi z głowy. innymi słowy, wiem, że to chyba nie jest guz, ale coś poważnego na pewno. jakieś krwiaczki, guzki czy cuś (ale to wszystko mówiła _ może tak, może tak, ale na pewno coś.. to wywnioskowała na podstawie macania, no i krwawienia, i śladów krwi w okolicy pochwy). powiedziała, że takie leczenie antybiotykami raczej nie da długotrwałego efektu (zwłaszcza że krwawienie wystąpiło kiedy mała była na antybiotyku), teoretycznie można próbować, ale zawsze będzie mogło to powrócić. powiedziała, że jeszcze da nam antybiotyk na 6 dni, i jak przez te 6 dni wystąpią krwawienia, to to jest operacja ratująca jej życie, a jak nie wystąpi, to można pomyśleć nad zaleczaniem tego antybiotykami, ale nie jest pewne czy to coś da... przynajmniej tak to wszystko zrozumiałam : operacja (sterylizacja) to najlepsze wyjście. Więc tego samego dnia, obgadałam sprawę z rodzicami i namówiłam się na operację ( na sobotę - jutro ). Przez cały czwartek dręczę się pytaniami, czy dobrze zrobiłam. Ale dziś (przed chwilką) zauważyłam, że są kolejne plamienia, i wydaje mi się że podjęłam słuszną decyzję. co myślicie ? Boję się cholernie, bo w sumie ma te problemy z oddychaniem (tzn. kicha, ale lekko- płucka ma czyste)... i nie wiem sama. tzn. już wszystko zostało umówione... ale sie straaaasnzie boję. chyba zaparzę sobie meliskę. dodam jeszcze, że Funia ma około (nie wiadomo ile dokładnie) 1/ 1,5 roku. że nigdy nie miała żadnej operacji, że mieszka na razie sama, bo tak ją przyjęłam, a że byłą chora, to nawet nie myślałam o towarzyszkach, tylko o tym, żeby wyzdrowiała najpierw. no i się boję też, czy ona nie będzie tak bardzo przerażona, żeby to coś zaszkodziło. Na pewno już się mniej boi całej podróży do weta. a do tego dam jej, jej szmatki z klatki i z posłania, to powinno pomóc, nie ?
Przepraszam za taki wywód :shock: , ale zrozumcie. martwię się strasznie. i jeszcze sorki za takie chaotyczne pisanie... ale nie umiem inaczej w tej sytuacji. Ogólnie moje pytanie brzmi, czy myślicie że dobrze zrobiłam decydując się na sterylkę ? Czy Funia mi kiedykolwiek to wybaczy ?

Martini - Pią Lut 17, 2012 21:24

wszystko Ci wybaczy, będzie zdrowym i szcześliwym szczurkiem:)
Nikaa - Pią Lut 17, 2012 21:25

Czyli dobrze zrobiłam ? Jej.. oby wszystko poszło dobrze.
Pokrzywa09 - Pią Lut 17, 2012 21:28

kciukamy żeby wszystko było dobrze :kciuki: :kciuki: :kciuki:
Martini - Pią Lut 17, 2012 21:31

Nikaa napisał/a:
Jej.. oby wszystko poszło dobrze.


Pójdzie. Wsadź jej do transporterka słoik z gorącą wodą po operacji, żeby się nie wychłodziła. Moje szczurki pozdrawiają, były kastrowane dokładnie miesiąc temu i już nic nie pamiętają:)

Nikaa - Pią Lut 17, 2012 21:33

To co trzeba zrobić po operacji...już wszystko wiem, ale i tak będę sie dopytywać od weta jeszcze, czy aby na pewno wszystko DOBRZE wiem :P Tylko cały czas po prostu miałam obawy czy decydując się na operację, nie robię jej krzywdy w jakiś sposób...
Martini - Pią Lut 17, 2012 21:37

Nikaa, biorąc pod uwagę opisywaną sytuację, prawdopodobnie ratujesz ją od poważnych problemów, więc bierz się w garść :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki: :lol:
Nikaa - Pią Lut 17, 2012 21:44

Ufff.... no to dobrze. bardzo dobrze. Trzymajcie kciuki, trzymajcie, bo już za 10 godzin mała będzie szła na stół :shock: wrrr... wszystko będzie dobrze. na pewno. nie może być inaczej :mrgreen: :kciuki:
furburger - Sob Lut 18, 2012 09:49

ja żałuję że nie robiłam tego u moich szczurzyc, jedną straciłam, a taki zabieg mógł uratować jej życie....
bardzo dobrze robisz, trzymam kciuki :)

Nikaa - Sob Lut 18, 2012 16:19

No niestety :( szczurka bardzo dobrze przeszła zabieg. dobrze się wybudziła, i ogólnie mówiąc jeżeli chodzi o samą operację wszystko poszło dobrze. Ale okazało się, że to większy problem ;( Malutka miała na jajnikach cysty, guza na jajowodzie...to zostało usunięte, ale :( niestety jest jeden guz którego się nie da usunąć ;( Jest przy trzonie macicy, sięga za daleko, tam gdzie łączy się z moczowodami, i Pani weterynarz nie usunęła go ze względu na rozległość właśnie. Bo mogły a nawet by się prawie na pewno pojawiły poważne problemy z oddawaniem moczu :( Tak więc rokowania są złe, choć jest jeszcze szansa, że guz będzie rósł bardzo powoli, bo istnieje ewentualność, że przez to, że nie będzie hormonów, nie będzie się drastycznie powiększał. Mam taką nadzieję :kciuki: Jeżeli nie... to ... trzeba się przygotować na najgorsze. ;( Zobaczymy. Na razie trzymajcie kciuki, żeby guz się nie powiększał, i żeby mała nie rozdrapywała sobie szwów (bo kołnierzyka za żadne skarby nie dała sobie nałożyć).
Pokrzywa09 - Sob Lut 18, 2012 17:30

kciukamy za maleńką da rade :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group