Alloszczur
Forum dyskusyjne Alloszczur - forum miłośników szczurów

O szczurach ogólnie - Rasowy czy z zoologa?

Belial - Pon Mar 19, 2007 18:03
Temat postu: Rasowy czy z zoologa?
Hej. Znowu stawiam sobie to trudne pytanie (chce mieć kolejnego ogona bo nie da się wytrzymać w domu bez szczurów, jak się już miało choćby jednego śmierdziucha) rasowy czy z zoologa? Nigdy nie miałam ,,rasowca'' bo nie zaloeżało mi na rodowodzie, i inne głupoty... Chciałabym mieć rasowca, tym razem, choć wacham się bo czy ogon ma rodowód czy nie nie jest dla mnie ważne tylko żeby był kochany... Rasowe są jakieś lepsze (wiem głupie pytanie :P ) pod względem charakteru czy coś w tym stylu ? 1 raz się spotkałam na wystawie można by powiedzieć że szczurów ale nim dotarłam była jedna pani z dwoma ogonami..ale nie wpadłam w szczurzo-rasowy zachwyt bo nie można było głaskać bo były zmęczone po wystawie i mogły dziabnąć, a że moja biedna ręka była już kilka razy pogryzona przez Charnelka to wolałam łap nie pchać do klatki ;P a szczurze wystawy są chyba fajne? są puchary ?:P
Co wybrać :P pomocy ;P

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Edit by AngelsDream:

Odpowiem na podstawie własnej wiedzy.
Szczury można mieć z: zoologa, z domowej wpadki/kinder niespodzianki sklepowej/laboratorium lub hodowli profesjonalenj.

Szczura ze sklepu ma się już i teraz i od razu. Kosztuje od 5 do 30 zl w zależnosci od miejsca zamieszkania. Z jego zdrowiem i oswojeniem bywa różnie. Często gorzej niż lepiej, Kupujemy jednego, na jego miejsce przyjeżdżaja kolejne i tak w kółko.

Tzw. bidy to szczurki, które wzięły się na świecie z ludzkiej głupoty/niewiedzy/nieodpowiedzialności i potrzebują dobrego domu. Często są z miotów wsobnych, ale zwykle są lepiej osowjone, bo człowiek zajmuje się nimi od początku, Z charakterem szczurów laboratoryjnych bywa różnie - zdarzają się pieszczochy, ale o agresory nie trudno. Za to są za darmo i wystarczy załatwić transport.

Rodowodowe - są drogie, ale świetnie osowojone [jesli hodowla porządna], często przebadane [przynajmniej powinny być]. Mioty są świadome - ubarwienia ciekawe. co do zdrowia, to bywa różnie. Żaden człowiek nie jest bogiem i nie widzi genów.

Juni - Pon Mar 19, 2007 18:16

Belial, jesteś tak długo i nie wiesz?

Po jeden - DWA SZCZURY. Dwa. Decyzja czy samce czy samiczki. Masz klatkę? Masz warunki? Masz czas?

Po dwa - czytaj forum. Czytaj a nie zakładaj mowe tematy.

Rasowy ma tą przewagę, że nie jest z chowu wsobnego. Chów wsobny wiąże się w większości z chorobami genetycznymi i podatnością na choroby inne. Ponadto ma rodowód, który jest dowodem na znanych rodziców.

Szczur ze sklepu nie jest dobrym wyjściem. Jest bardziej podatny na choroby, z czasem mogą ujawnić się złe nawyki oraz wady. Ponadto nie ma znanych rodziców.

Jeśli nie rasowy to może bida z forum?

SZUKAJ szukaj i jeszcze raz szukaj.

Jeśli mogę zamknąć to proszę o wiadomość na PW.

Gość - Pon Mar 19, 2007 18:22

Belial a ja myslalam ze polacy juz nie sa zacofani i wiedza ze rodowod nie jest tylko dla widzimisie. No jak widac mylilam sie.
Najlepiej wziasc bide z forum. Napewno nie z zoologicznego. Chcesz zeby na miejsce szczura ktore ty kupisz trafil nastepny z chowu wsobnego, ktory spedzi pol roku w malej klateczce?

[ Komentarz dodany przez: Juni: Pon Mar 19, 2007 18:33 ]
proszę bez obrażania, nawet w podtekstach. może Belial nie wie jakie są zalety rodowodów.

rasowy=rodowodowy

Viss - Pon Mar 19, 2007 19:54

Pytanie belial brzmiało:
Belial napisał/a:
Rasowe są jakieś lepsze (wiem głupie pytanie :P ) pod względem charakteru czy coś w tym stylu ?


I proszę się zwracać do siebie z większym szacunkiem.

AngelsDream - Pon Mar 19, 2007 20:04

Odpowiem na podstawie własnej wiedzy.
Szczury można mieć z: zoologa, z domowej wpadki/kinder niespodzianki sklepowej/laboratorium lub hodowli profesjonalenj.

Szczura ze sklepu ma się już i teraz i od razu. Kosztuje od 5 do 30 zl w zależnosci od miejsca zamieszkania. Z jego zdrowiem i oswojeniem bywa różnie. Często gorzej niż lepiej, Kupujemy jednego, na jego miejsce przyjeżdżaja kolejne i tak w kółko.

Tzw. bidy to szczurki, które wzięły się na świecie z ludzkiej głupoty/niewiedzy/nieodpowiedzialności i potrzebują dobrego domu. Często są z miotów wsobnych, ale zwykle są lepiej osowjone, bo człowiek zajmuje się nimi od początku, Z charakterem szczurów laboratoryjnych bywa różnie - zdarzają się pieszczochy, ale o agresory nie trudno. Za to są za darmo i wystarczy załatwić transport.

Rodowodowe - są drogie, ale świetnie osowojone [jesli hodowla porządna], często przebadane [przynajmniej powinny być]. Mioty są świadome - ubarwienia ciekawe. co do zdrowia, to bywa różnie. Żaden człowiek nie jest bogiem i nie widzi genów.

falka - Pon Mar 19, 2007 21:13

Belial, co do charakteru to mam wrażenie, że to kwestia przypadku, ale na pewno szczurki od dobrego, oddanego hodowcy (jak np. nezu) są super oswojone i nie trzeba się o to martwić samemu.

Inne aspekty to zdrowie - szczurki z zoologów często mają pasożyty, samiczki bywają nader często zaciążone.

Ja wybrałabym w pierwszej kolejności tzw. bidy, czyli szczurki do adopcji np. od SPSu. W drugiej kolejności (przy braku widoków na bidy) wzięłabym rasowe. Sklep to ostateczność - kupowanie tam powoduje, że na to miejsce trafiają następne zaniedbane ogony.

Sama ostatnio wzięłam szczurka ze sklepu, ale miałam szereg powodów - szczurek był dość spory, samotny, uznany za agresywnego. Zakwalifikowałam go jako bidę :)

Viss - Pon Mar 19, 2007 21:47

Ja mam szczury każdego rodzaju.

Kawka i Juko są ze sklepu. W ogóle nie chorują, wspaniale się oswoiły, są przekochane, słodkie i baaardzo ufne. Gucia jest także ze sklepu, ale jest z karmówki. Najgorszy sort. A jednak wyszła cało z dwóch zapaleń mózgu i właśnie skończyła rok. Jest agresywna w stosunku do wszystkich innych szczurów, atakuje i gryzie, ale nas kocha, innych akceptuje i śpi z nami w łóżku. Ale te sukcesy należy potraktować raczej jako szczęście, niż regułę. Niestety sklepowe bywają najgorszej "jakości".

Cypis jest z wpadki i z adopcji SPS-u i jest dzikusem, mimo iż wzięłam go jako 4-tygodniowego malca. Widać taki ma charakter i już. Co nie zmienia faktu, że jest strasznie kochany i w niczym nie gorszy od reszty.

Fragles i Forrest są z hodowli Rat's Troop. Są najbardziej oswojeni, tą różnicę w zaufaniu do ludzi widać jak na gołej dłoni. Jest tak dzięki temu, że są dotykane i brane na ręce przez człowieka praktycznie od samego urodzenia. Są ufne i słodkie. Ale ich charakter to też ruletka i geny tego nie zmienią. Jak ze zdrowiem jeszcze nie wiem, mają ledwie 2 m-ce.

Ja osobiście żałuję, że wszystkie szczurki nie są wychowywane tak jak hodowlane, kontakt z człowiekiem od początku. Czasem się takie trafią z domowej wpadki.

zjawa - Pon Mar 19, 2007 23:35

Ja miałam dwie takie przekochane właśnie z wpadki, zresztą okropnie szykanowanej - od tej Ani, która miała kilka wpadek pod rząd (Fatka Nisi jest też od niej) - to była Łatka i Isis (obie już nie żyją).
I Ania właśnie je od urodzenia masowała, głaskała i w efekcie szczurki były niesamowicie oswojone, ufne i przytulne, no i uwielbiały kontakt z nami... ehh zatęsknilam do nich:(

Więc co do polecania skąd brać ogonki, to chyba najlepiej wiedzieć jak były traktowane od urodzenia:]

Dory - Wto Mar 20, 2007 12:41

Szczury sklepowe są najgorszym wyborem. Prawie wszystkie maleństwa kichają, zdarzają się pasożyty. Zwykle kończą życie poważnie chorując. Wszystkie szczury sklepowe pochodzą z chowu wsobnego, nieważne jak gorące są zapewnienia sprzedawcy, że tak nie jest.
Miałam 3 samice ze sklepów. Wszystkie na początku były zdziczałe i przerażone i tylko jedną udało mi się w pełni oswoić. Wszystkie musiałam uśpić.

Mam 2 samce z laboratorium. Jeden to wspaniały przytulak, który jednak nigdy nikomu w pełni nie zaufa, tak jak szczur kochany od początku. Drugi zawsze był szczurzym odludkiem, nie lubi głaskania i przytulania, jednak jest wspaniały na swój sposób. Niestety stał się agresywny i bedę musiała go wykastrować.

Powiem krótko: rasowce mają najwspanialsze charakterki, są zdrowe, ufne i piękne :wink:

Offtopic:
Belial, z całym szacunkiem, ale nie mam pojęcia w jakim celu chcesz zakładac hodowlę myszy, skoro nie wiesz do czego służy rodowód :roll:

Nisia - Wto Mar 20, 2007 13:12

Dory napisał/a:
Szczury sklepowe są najgorszym wyborem. Prawie wszystkie maleństwa kichają, zdarzają się pasożyty. Zwykle kończą życie poważnie chorując.

A poza tym zoolog to raj dla chorób typu SDA, zapalenie mózgu, czy płuc.

Dlatego każdego szczurka z zoologa trzeba poddac długiej KWARANTANNIE.

Mangusta - Wto Mar 20, 2007 13:18

mam po jednym ciurze z każdej opcji wiec mogę się wypowiedzieć.

Arala to sklepowiec, wiecznie niedotykalska pannica zachowująca się jak jaśnie pani szlachcianka. jak sie ją próbuje głaskać to odpycha sie łapami ze skrzywieniem niesmaku na pyszczku ;) obcych nie znosi, i jest o wiele delikatniejsza od reszty moich bab. teraz z racji wieku robi się przytulańska ale to nadal kombinatorka...

Dotta to ciur z kinderniespodzianki, mimo że przyjechała do mnie troche za wcześnie odłączona od matki to jest to wielkie i ciężkie szczurzysko. przygłupiutka, wiercipięcka ciapa którą wyrąbiście sie tarmosi ;) obcych sobie wybiera, jak ktoś jej podpasuje to wejdzie na rękę, jak nie to jest panika.

Bia to ciur od hodowcy... z racji że hodowla okazała się dość cienka, mała jest wyjątkowo chuda (prawdopodobnie niedożywienie w młodości), ale różnicę w wychowaniu widać na pierwszy rzut oka. niesamowicie dzielna, włazi na każdego bez pytania, nawet własną panią potrafi zdominować 8) kombinatorka numer 2... z Aralą się prześcigają która jaką miejscówę "zaliczy"....

ogólnie polecam hodowlane... trzeba propagować tego typu szczury, by coraz mniej nieszczęsnych maluchów mieszkało w tragicznych, sklepowych warunkach. ja miałam szczęście z Aralą, ale kto wie, gdyby to był gorszy sklep...
z hodowlanych, za te kilkadziesiąt zł kupujesz szczura wypieszczonego, wychowanego, i takiego jak chcesz. wiesz że te pieniądze, wszystkie co do grosza poszły na utrzymanie Twojego podopiecznego od czasu narodzin, ba, nawet wcześniej.

toreadorek - Wto Mar 20, 2007 16:06

mialam podobne watpliwosci co Belial. chcialam i nadal chce zeby decyzja o kupnie szczurka byla przemyslana :) co prawda mam jeszcze duzo czasu ale juz wiem ze kupno ciura z hodowli to najlepszy pomysl. choc te w zoologu sa rownie sliczne to jest wieksze ryzyko choroby a w rezultacie smierci malucha
Belial - Sro Mar 21, 2007 08:36

wieeem dwa szczury dwa nie jeden i żałuje że Charnel nie miał kolegi...
hmm kurdę chyba coś mnie tknęło bo czytałam że rasowe właśnie jak pisaliście żyją dłużej (bo maja zmniejszone ryzyko chorób) cena dla mnie nie gra roli (no 1000zł za ogona nie dam chyba że byłby z kosmosu xD) A decyzja jest przemyślana(no chyba żaden hodowca nie sprzeda bez umowy...tylko niestety na ogonka muszę czekac do czerwca wtedy rodzice by ją podpisali ;) ) Klatkę mam plastikową (obudowana jest żeby trociny sie nie wysypywały) z różnymi pierdołkami (tundele itede) miseczki,domek pojnik mam po Charnelku są wymyte i sprawne więc chyba nie musze nowych kupić? Do całego ,,zestawu'' brakuje mi transporterka (ale już mam w kakadu wypatrzony wystarczy ruszyć tyłek z przed monitora;)) no i może szelek ale tu to muszę poczekać i z ogonem najwyraźniej pójść (na przeciwko jest ogon w transporter i chyba moge iść - no jak będzie ciepło ;) ) Zastanawiam się nad bidą z forum też czyli rasowiec+jakiś biedak.. z tym że chciałabym żeby ów bezdomny ogonek był młodszy i bałabym się czy się z rasowcem by zaprzyjaźnił///

Nisia - Sro Mar 21, 2007 08:56

Belial napisał/a:
że rasowe właśnie jak pisaliście żyją dłużej

Nikt tak nie pisał.

Zdrowotnosc rasowców jest podobna do kundelków. Tzn. mogą umrzeć w wieku pół roku, ale równie dobrze mogą dożyć 2,5 roku.
I pamiętaj. Żaden hodowca nie zagwarantuje długiego życia szczura. Bo to jedna wielka niewiadoma.

Ratata - Sro Mar 21, 2007 08:59

Ale istnieje większe prawdopodobieństwo, że rasowy szczur pożyje dłużej, właśnie dzięki znanym i zdrowym przodkom i trosce, której zaznawał od dnia narodzin. oczywiście, że może niespodziewanie zachorować, lub spaść ze stołu i skręcić kark, ale prawdopodobieństwo zachorowania na raka chociażby jest dużo mniejsze.
Nisia - Sro Mar 21, 2007 09:50

Ratata, zobacz co się dzieje. W jakmi wieku i na jakie choroby odchodzą rasowce i kundelki. Wniosek wyjdzie sam...

Z takich porównań zauważyłam, że najgorzej w statystyce wypadają ogonki z laboratoriów. Kundelki i rasowce podobnie. Dzikuski u nas jeszcze mało modne, więc trudno powiedzieć.

Znani przodkowie, troska.... oczywiście, to jest ważne, ale nie gwarantuje długiego życia. Ilez razy słyszałam (czytałam), że ktos miał szczurka ze sklepu i żył 3 lata i więcej. A pokaż mi paluszkiem rasowca, który u nas, w Polsce, tyle żył.

Ja radzę nie wywyższać tak rasowców. Rasowce są fajne, ładne, można mieć nadzieję, że będą zdrowsze. Ale właśnie, nadzieję. Niekoniecznie znajdującą odbicie w rzeczywistości.

I jeszcze jedno, prosze nie pisać, że rasowce nie pochodzą z chowów wsobnych. Każda rasa powstała w wyniku wielokrotnych chowów wsobnych. Fakt, że przy rozmnażaniu już ukształtowanych ras się tego typu chowów nie praktykuje (a raczej nie powinno) nie świadczy, że zwierzątka te nie niosą obciążeń genetycznych z x pokolenia wstecz.

AngelsDream - Sro Mar 21, 2007 10:38

A ja proszę o nie demonizowanie wszystkiego i wszystkich. Sklepy są złe, hodowle są złe... Zaczynamy wpadać w błędne koło.

Mam Orbitha - rok i 2 miesiace - bardzo zdrowy i duzy szczur. Ale miałam też Hymira, który zmarł majac 3 miesiące. Rodowod daje tyle, że ani jego rodzeństwo [Hymira] ani rodzina najbliższa nie bedzie u nas rozmnażana - to jest ta wyższość rasowych: możliwość zakończenia linii. Inna sprawa, że dopiero pracuje się nad ich długością życia, a to potrwa - moze nawet jeszcze kilkanaście lat.

Co do pierwszych dni życia, to są one najistotniejsze i wiem to z doświadczenia: Eldir, który był odkarmiany przez nas jest drobny i dużo mniejszy.

Viss - Sro Mar 21, 2007 10:48

Myślę, że każdy powinien działać podług własnego sumienia. Jeśli chce ratować bidy - super, jeśli woli same rodowodowe - super, a jeśli ktoś nie może sie doczekać i kupuje ze sklepu - cóż, te zwierzątka tez są do kochania :)
Nisia - Sro Mar 21, 2007 10:53

AngelsDream napisał/a:
Sklepy są złe, hodowle są złe

Ja bym powiedziała tak. Nic nie jest 100% dobre - tzn. nic nie daje 100% gwarancji długowiecznego szczura.
I dlatego każdy powinien podejmować sam decyzję, skąd weżmie szczura, po rozpatrzeniu wszystkich wad i zalet.

Np.:
Sklepy: chów wsobny w 1 pokoleniu, samica może byc w ciąży, możliwość przyniesienia wielu zakaźnych chorób, zła dieta, która może wpływać na rozwój zwierzątka, nabijanie popytu.
Hodowle domowe - szczury z wpadek: możliwy chów wsobny, ale maluszki są dzielone ze względu na płeć, lepsza dieta, matka odkarmia młode przez cały odpowiedni czas. Szczurki są odchuchane. Jednakże przodkowie są nieznani, nie wiadomo, czego się po szczurku spodziewać. Często też opiekunowie nie mają dostatecznej wiedzy nt. szczurków, więc nie można się od nich niczego dowiedzieć.
Hodowle domowe - rasowce: maluszki nie są bezpośrednio z chowu wsobnego, dzielone na płeć, dobra dieta, nie są odstawiane od cyca zbyt wcześnie. Maluszki odchuchane. Hodowca kontroluje przeszłosc rodziców, zdrowotnośc rodziców i dzieci. Posiada też szeroką wiedzę nt. szczurków i może służyć pomocą. A jesli czegos nie wie, to się dowie. Fakt, z takich hodowli za szczurka trzeba sporo zapłacić, ale to zniechęca tych, którzy szukają karmy.
Żadne z tych źródeł nie daje gwarancji na długość życia maluszka i jego zdrowotność. To jedna wielka niewiadoma.
Oczywiście, te moje uwagi są takie "ogólne". Czasem bywają wyjątki. Ale nie należy się na wyjątkach opierać.

Ratata - Sro Mar 21, 2007 10:53

Nisia napisał/a:
Ja radzę nie wywyższać tak rasowców. Rasowce są fajne, ładne, można mieć nadzieję, że będą zdrowsze. Ale właśnie, nadzieję. Niekoniecznie znajdującą odbicie w rzeczywistości.

Toż przecież napisałam, że jest prawdopodobieństwo, nie pewność :P Poza tym hodowcy dążą do wydłużenia średniej życia szczurów, w hurtowniach zwierząt dla zoologików nikt tego nie robi
Z resztą, o kontrolowanym chowie wsobnym dyskusja była już gdzie indziej i nie ma sensu na nowo tłumaczyć, że nie zawsze inbred=choroba :roll:

Nisia - Sro Mar 21, 2007 11:00

Ratata napisał/a:
że jest prawdopodobieństwo, nie pewność

Prawdopodobieństwa mogą być różne. 10% (czyli pewnie nie), a także 95 % (czyli prawie tak).

Ratata - Sro Mar 21, 2007 11:02

Nisia, czepiasz się w tym momencie. Z trzech szczurów, pierwszy z zoologa, drugi z laba, trzeci z hodowli - który ma największe prawdopodobieństwo żyć długo i zdrowo, a w dodatku mieć dobry charakter? Dla mnie odpowiedź jest oczywista.
Viss - Sro Mar 21, 2007 11:10

Ratata napisał/a:
Z trzech szczurów, pierwszy z zoologa, drugi z laba, trzeci z hodowli - który ma największe prawdopodobieństwo żyć długo i zdrowo
cóż, dla mnie odpowiedź oczywista nie jest. Wystarczy spojrzeć do działu Odeszły. Za wcześnie mówić o lepszym i dłuższym zdrowiu rodowodowych. Żeby wypracować takie linie trzeba bardzo dużo czasu, wielu pokoleń szczurów i wiele trudu doboru.
Nisia - Sro Mar 21, 2007 11:17

Viss napisał/a:
cóż, dla mnie odpowiedź oczywista nie jest.

Dla mnie też nie.
Można powiedziec, że te z lab jakoś tak krócej żyją, ale to zależy od laboratorium.

Zaczyna się robić dysuksja - wojna miłosników kundelków i miłosników rasowców. Mam wątpliwości, czy jest sens ciągnięcia tego.
Próbowałam sprowadzić dyskusję na inne tory - może warto to pociągnąć? Chodzi o znalezienie wad i zalet (prawdziwych, nie wydumanych) róznych źródeł ogonków. Coś, co by mogło komus pomóc w podjęciu decyzji.

Viss - Sro Mar 21, 2007 11:31

W takim razie ja proszę o zmiane kierunku dyskusji na ten, który nadała belial pytając o charakter. Offtopy będa cięte.
AngelsDream - Sro Mar 21, 2007 11:36

Ja się podpisuję i mówię, ze moj sklepowy Rufus oswoił się w ciagu miesiąca, ale za to potem był cudownym szczurasem, aczkolwiek to niestety nie reguła, bo dwa inne sklepowe nie dawały się już oswoić.

Z hodowlanych oswoił mi się każdy. I jak do tej pory to świetne szczury. Tylko Orbith nie nauczył się, że poza klatką się nie załatwia, ale to już musial byc nawyk z dziecinstwa, bo trafił do nas dorosly.

Nisia - Sro Mar 21, 2007 11:42

Viss napisał/a:
pytając o charakter

A to jak tak to:
Badania naukowe wykazały, że najtrudniejsze są brązowe agutki selfy, po nich idą czarne selfy. A im szczurek ma więcej białego, tym łatwiej jest go oswoić.

Ważne jest, aby maluszek był oswajany od pierwszych swoich dni. I tutaj przegrywają zoologi. Natomiast najlepiej jest w hodolwach prowadzonych przez doświadczone osoby, które po prostu wiedzą, co można, a czego nie można robić z maluszkami.

Ale niezależnie od startu, szczurka trzeba oswajać przez całe życie. Można miec świetnie "przysposobionego", ale się wcale nim nie zajmować. I taki szczurek dziczeje.

Oczywiście, szczury to inteligentne istoty i mają swoje humorki. Nawet najlepiej oswojony szczur może nie lubić obcych w swojej klatce i gryźć paluchy przez pręty.

Viss - Sro Mar 21, 2007 11:46

Nisia napisał/a:
Badania naukowe wykazały, że najtrudniejsze są brązowe agutki selfy, po nich idą czarne selfy. A im szczurek ma więcej białego, tym łatwiej jest go oswoić.
Nie słyszałam nigdy o tym. Na podstawie jakich wyników określono taką prawidłowość?
Nisia - Sro Mar 21, 2007 11:47

na ratbehavior.org wszystko jest napisane.
jeszcze nie zdążyłam przetłumaczyć....

Eruntale - Sro Mar 21, 2007 11:48

Pewnie ze geny, natura, zawsze moga dac o sobie znac, czy to w przypadku rasowcow, czy ze wpadek, czy sklepowcow. Hodowle nie sa gwarancja zdrowia, bo moze akurat w miot, albo w konkretne zwierze zaplatac sie jakis gen- ktory spowoduje wade serca, raka w mlodym wieku, wczesniejszy zgon.Oczywiscie hodowcy studiuja linie rodowodowe, wykluczajac przypadki w ktorych cos podobnego zachodzilo- ALE.
To bolesne, ale nie da sie tego przewidziec, tak samo jak nie da sie gapiac w gwiazdy przepowiedziec przeszlosci. Przypadki dlugozyjacych, jak i szybko umierajacych mozna mnozyc- to tak naprawde niewiele daje.
Ja mialam kilka szczurow- Dzume, sklepowego doroslego szczura- odeszla z powodu raka, a raczej z powodu wetow, ktorzy odmowili operacji. Pidzama- zmarla nagle na niewiadomoco, z dnia na dzien salaa sie szkieletem szczura ktory kryl sie po katach i piszczal jak inny szczur albo cudza reka sie zblizala. Obie zostaly uspione. Lezka- zmarla we snie, niedawno, dozywajac dosc sedziwego wieku. Zyja Absynt i Mao.
Czego to dowodzi? Tak naprawde niczego, nie znamy dnia ani godziny. Tak w przypadku kundelkow, rasowcow i jak i wpadkowcow.
Rasowce maja ta przewage ze jak wspomnianio wczesniej- mozna odciac linie ktorej potomstwo wskazuje niepozadane cechy- ale coz z tego dla wlasciciela zwierzatka skoro to JEGO zwierzatko nagle choruje i umiera.
Niebezpieczenstwo ze zwierze wczesniej umrze czy ciezko zachoruje - tak naprawde jest nieprzewidywalne i nie ma co w tym momencie dzielic sie na frakcje w stylu "Swieta bozego narozdenia sa lepsze/wazniejsze od swiat wielkiej nocy".
Prawda jest taka ze nie wiadomo, podkreslam, nie wiadomo do konca jakie cechy bedzie mial dany osobnik, jakie odprnosci, jakie slabosci.
Wybor jaki szczur- jest prywatnym wyborem czlowieka i ja tu nei zamierzam krzyzowac nikogo za to ze woli szczury z wpadek niz te z hodowlii. Co kto woli. Czasami jakas bida chwyci za serce, czasami ktos chce rasowca. To i to jest szczurem. To i to jest delikatne i poddatne na choroby. Nie ma "lepsze i gorsze"- to po prostu szczury. Wiec nie gardlujcie tu tak za dana opcja.

/pisane dlugo i przed tym jak moderator zamiescil wpis, wiec w razie czego ciachnijcie.

Nisia - Sro Mar 21, 2007 11:51

Eruntale, czytaj całość wypowiedzi.
Rozumiem, że chciałaś napisac o swoich szczurkach, ale wróciliśmy do tematu tj. charakter szczurka a jego wygląd, rasa, źródło....

/napisane przed dopiskiem Eru, ale może chciałaby się wypowiedzieć i na ten temat?

Eruntale - Sro Mar 21, 2007 12:13

Offtopic:
Nie pisalam tylko o moich szczurach, tylko o pogladzie na cala sprawe.
swoja droga Belial napisala 'charakter i inne takie', wiec inne takie to moglby byc choc rozmiar stopy szczura.


Co do charakterow- nie chce mi sie za bardzo wierzyc w wersje ze kolor ma jakis wplyw. Moze w badaniach statystycznych cos podobnego wychodzi, ale w mojej parweniusza opinii to naciagane. Moze sie trafic agresywny albinos, albo czarny przytulak, to kwestia charakteru a nie ftura IMHO.

Wplyw ma czas poswiecony zwierzeciu- zarowno ten w od chwilii narodzin, jak i ten przy sprowadzeniu zwierzecia do domu. Rasowce sa oswajane z czlowiekiem od chwilii narodzin- ale ja z oswojeniem sklepowcow nie mialam najmniejszego problemu, choc, podkresle moze jeszcze raz, Dzuma, szczur pierwszym, przy ktorym moje doswiadczenie bylo zerowe- byla dorosla. Nie wiedzac czy robie cos dobrze czy nie- po prostu spedzalam z nia duzo czasu, jezdzila ze mna na ramieniu przez caly Krakow. Jakos w drugim dniu zaczela wylazic mi na reke, szybko przybiegala na cmokanie.
Łezka byla malutka, 5 tyg (popelnilam wczesniej blad- ona pochodzila z domowej hodowlii, a nie z zoologika)- trzymana przepisowo w rekawie nie sprawila ani kawalka problemow wychowawczych. Pidzama byla bardzo przerazona i lekko agresywna, nie bardzo wiedzialam jak sobie poradzic- oswoila sie sama, nasladujac zachowywania stada, po jakis 2 tyg stala sie ufna. Absynt i Mao byly oswojone od poczatku.

Kazdego szczura da sie oswoic, wiec nie rozumiem o co tak naprawde jest pytanie- oczywiscie ze moga trafic sie jednostki agresywne, ale tak naprawde ile razy w historii OBU for szczurzych slyszelismy o absolutnie agresywnym zwierzeciu ktore nie dalo do siebie podejsc?
Oczywiscie, szczury maja wlasne charaktery i niektore sa wrecz pluszowymi zabawkami do glaskania- ale inne potrzebuja wolnosci, odrobiny niezaleznosci i po prostu NIE lubia glaskania. Co nie znaczy ze rzucaja sie na reke po czym umykaja w kat z odgryzionym kciukiem.
Moze byc rozny czas potrzebny do oswojenia, ale przeciez w koncu zawsze sie udaje. A w opiekowaniu sie (nie, nie powiem'byciu wlascicielem') nad szczurem chodzi o zwierze, o to zeby bylo szczesliwe, nakarmione i bylo czlonkiem rodziny. A nie o to czy oswoi sie w 2 dni 3h 4' i 9''.

Nisia - Sro Mar 21, 2007 12:28

Eruntale napisał/a:
ale tak naprawde ile razy w historii OBU for szczurzych slyszelismy o absolutnie agresywnym zwierzeciu ktore nie dalo do siebie podejsc?

Na palcach jednej ręki można policzyć (na setki, jesli nie tysiące szczurów).

Jeszcze jedno. Autorka wątku też była zainteresowana, czy rasowce mają lepsze charaktery od rasowców. Cos analogicznie do psów: rasa-charakter. Nie wiem, jak Wy, ale mnie się wydaje, że rasowość u szczurów mało wpływa na charakter (i nigdzie o czyms takim nie czytałam).

Eru, pisałaś o poglądzie, ale na przykłądzie swoich ogonków. Stąd moje, że pisałaś o swoich szczurkach.

L. - Sro Mar 21, 2007 12:52

Ja zdecydowanie jestem za rasowcami.
Bo choć każdy szczur choruje i nie ma gwarancji to szczury rodowodowe są selekcjowane, rozmnazane są najzdrowsze i najlepsze osobniki.
A taki sklepowiec, inbreed, nie wiadomo jakie choroby.

No i ja lubie wiedzieć jakich miał przodków, zawsze na tej podstawie mozna sie wiecej o zwierzeciu dowiedzieć :)

Cytat:

Rasowe są jakieś lepsze (wiem głupie pytanie :P ) pod względem charakteru czy coś w tym stylu ?


co szczur to charakter, rasowość nie ma na to wpływu, choć fakt, że w zależności od źródło pochodzenia szczurka (tzn. miejce, hodowla, opieka) może wpłynąc na jego charakter, traumy, fobie.

Cytat:
Chciałabym mieć rasowca, tym razem, choć waham się bo czy ogon ma rodowód czy nie nie jest dla mnie ważne tylko żeby był kochany...


rodowodowy = rasowy
ten papierek jest po to abyś wiedziała skąd sie szczur wziął, po jakich rodziacach i jeśli pochodzi z dobrej hodowli masz pewność, że zostały rozmnożone zdrowe i spełniające wymogi osobniki.

Cytat:
szczurze wystawy są chyba fajne? są puchary ?:P

wystawa wystwawą, tak jak z psami. tyle, ze szczurki przebywają w przenośnych klatkach. normalnie są oglądane przez sędziów. puchary są. a czy fajne ? to i tak zalezy od organizacji.
w polce o ile sie nie mysle miała być, ale nie są jeszcze organizowane na taką skale jak psowe.

Belial - Sro Mar 21, 2007 13:30

osz bo sie rozpisałam ale postu nie ma bo sie nie zalogowałam ...
z tą długością życia chodziło mi o to że jak są znani zdrowi przodkowie, hodowca odpowiednio dobiera parki to jest 99.9% szansy na to że ogon nie będzie jakiś chory genetycznie.. 1% to juz poprostu los...
Z kolorem wątpie wśród spanieli jest opinia że rudy jest wredny, co jest zupełną glupotą... Z rasami myślę że szczur to szczur i tyle rasy różnią się kolorem oczu sierści innym kształtem ucha (te dumbo czy jakieś nie znam sie :P :roll: ) w psach różni się tym że dane rasy były stworzone do danych czynności : rottwailer do stróżowania, pitbule amstafy i inne do walczenia na ringach, jamniki i inne myśliwskie do polowania, a szczur to szczur był gryzoniem i szkodnikiem obecnie też przyjacielem człowieka...
Z zoologa nie wezmę na 100% bo mam królika i psy i moga się zarazić (pamiętam atak jakiegoś syfa w uchu przyniesionym od psa sąsiadki,przez psy-zarazony królik-i królik zaraził Charnela... kuracja trwała ok4. mies...) z labolatorium no nie wiem, biedne sa tam ogony ale też mogą być chyba chore bo napewno tam na nie nikt nie chuchał nie karmił dobrze... pozostaje : hodowla i bida... Z rasowcem chciałabym zrobić furorę na wystawach w Polsce jak i za granicą, a bida bylaby do kochania i towarzystwa (rasowy też żeby nie było że tylko na wystawy :P )
Tylko problem w tym że chyba u nas w Polsce jest strasznie mało hodowli gdy w google wpisałam hodowla szczurów rasowych czy coś to znalazłam Zirrrarel Rattery i Rat's Troop no i chyba Karat nie pamiętam nazwy :P

AngelsDream - Sro Mar 21, 2007 13:33

Offtopic:
Belial, po to masz forum - zajrzyj do działu dla hodowców i tam poczytaj. Zajrzyj też w narodziny i rozmnażanie.

Ratata - Sro Mar 21, 2007 13:34

Nisia napisał/a:
Nie wiem, jak Wy, ale mnie się wydaje, że rasowość u szczurów mało wpływa na charakter (i nigdzie o czyms takim nie czytałam).

Tyle że z hodowli agresywne osobniki są wykluczane, raz że mogą być niestabilne hormonalnie, dwa, że agresje mogą przekazać dalej. Więc szczur z dobrej hodowli nie musi być przytulakiem, ale nie powinien być agresywny, chyba że człowiek zawini przy jego wychowywaniu.

Belial - Sro Mar 21, 2007 13:37

To ja uciekam do działu hodowców.:PA jest jakies forum o rasowych szczurach/związku?
Juni - Sro Mar 21, 2007 13:38

Belial napisał/a:
Z rasowcem chciałabym zrobić furorę na wystawach w Polsce jak i za granicą,


A rasowiec to nie do kochania? Przecie to też szczur. Tylko z innymi uszkami, sierścią i wychowywany od małego ;)

Jeśli chcesz rasowca to poczytaj o odmianach, bo jak sama mówisz - nie wiesz. Jest parę stron w sieci o tej tematyce. Jak poszukam to mogę Ci wrzucić gdzieś na PW.

L. - Sro Mar 21, 2007 13:42

Spis hodowli masz w dziale SHSR i tam jest kontakt do hodowli z tego co pamietam jest (przepraszam jesli kogos ominę)

Alcedo
Helmi Rats
Karat
Kashmir
Masterria
Rateria Rataty
Rat's Troop
Zirrael Rattery

tyle co spamiętałam.

I W SZCZURACH NIE MA RAS! SA ODMIANY! a mówi się rasowce, bo jak wcześniej napisałam:
rasowy=rodowodowy

różnicami są: uszy, sierść, barwa, znaczenie

szczury z labolatorium: fakt, nie dostaja tak jak nasze różnych widzimi się, a granulat - który nie jest taki zły, ponieważ są w nim najważniejsze składniki a dokładnie wszelkie rodzaje zbóż. Sama prócz zwykłego żarcia i dodt. dla moich szczurów daje granulat, bo np. owsa normalnie nie zjedzą, a granulat owszem.

kwestie wystaw pozostawie bez komenatarza.

devilline - Sro Mar 21, 2007 13:42

Nisia, co do tych badań o których pisałaś ja powiem że różnie bywa - mojego Green'a oswajałam 3-4 tygodnie, gdy był Day nadal go oswajałam. Na pewno ma na to wpływu to że był bardzo długo w zoologicznym, ale w porównianiu z moich agutkowym kapturem, Archie'm oswajał się dosyć wolno.
Myślę że szybkość oswajania zależy od innych czynników, np. skąd jest szczur, czy miał kontakt z ludźmi a kolor sierści znajduje się na samym końcu.

Belial - Sro Mar 21, 2007 13:48

Juni, Z rasowcem chciałabym zrobić furorę na wystawach w Polsce jak i za granicą, a bida bylaby do kochania i towarzystwa (rasowy też żeby nie było że tylko na wystawy ) pisałam :P L., dzieki za spis hod.
L. - Sro Mar 21, 2007 13:48

Cytat:
A jest jakies forum o rasowych szczurach/związku?


tak, ale serwer padł i to był jedne z głównych powódów, ze założono dział shsr na naszym forum :mrgreen:

http://members.lycos.co.uk/shsr/ - to tak na przyszłość.
(a zreszta odnośnik jest na głównej)

Juni - Sro Mar 21, 2007 13:50

Offtopic:
Belial, ok, ok ;)


Nisia - Sro Mar 21, 2007 15:02

L. napisał/a:
rodowodowy = rasowy

A długowłose maluszki Hery? Też rasowce, a bez rodowodów?
Belial napisał/a:
Z rasowcem chciałabym zrobić furorę na wystawach w Polsce jak i za granicą

Szczury - kundelki też mają swoje konkursy na dużych wystawach. I też mogą wygrywać.
Podobnie jak np. nierasowe koty.
AmericanIdiot napisał/a:
Myślę że szybkość oswajania zależy od innych czynników, np. skąd jest szczur, czy miał kontakt z ludźmi

Tak, ale kolor sierści (w małym stopniu, badania robiono tylko na brązowych agutach, takich jak szczury wędrowne, oraz różnych kundelkach) stanowi "bazę". Oczywiście, duży wpływ na zachowanie mają wpływy środowiskowe (np. wychowanie).

L. - Sro Mar 21, 2007 15:15

Cytat:
A długowłose maluszki Hery? Też rasowce, a bez rodowodów?


a czy to nie było tak, ze nie dostały rod. ponieważ spowodowane to było duzym inbreed'em ? no i w sumie nie było wiadomo do konca kto jest dokładnie ojcem ? no i tym sposobem brak przodków ?

Nisia - Sro Mar 21, 2007 15:20

Tak. Ale skoro nie mają rodowodów, to nie są wszak rodowodowe? A rasowcami są nadal.

Z tego co kojarzę, to ojciec był jeden. Więc przodkowie są znani. Natomiast rodowowdów nie było ze względu na inbreed.

L. - Sro Mar 21, 2007 15:28

Nisia, a nie jest czasem tak, ze jeśli nie ma rodowodu, chociażby przez inbreed to jest rasopodobny ? ;>
Nisia - Sro Mar 21, 2007 15:36

L., rasopodobny? Tak jak wyrób czekoladopodobny (czyli nie mający nic wspólnego z czekoladą, ale nazwa brzmi ładnie)?
Jesli wprowadzasz takie określenie, to kłóci się z Twoim twierdzeniem szczur rasowy = rodowodowy. Bo, zgodnie z nim, jeśli nie ma rodowodu, to nie ma nic wspólnego z żadną rasą.

L. - Sro Mar 21, 2007 17:00

Nisiu, mając na myśli słowo "rasopodobny" mam bardziej na myśli określenie, że zwierze ogólnie przypomina okreslenia danego wygladu ale nie spełnia w pełni wzorca.
w tym momencie moge sama sobie zaprzeczyć, ale już tłumacze..

Offtopic:
moge sie mylić, bo ja swoją wiedze opieram głównie na kynologii (psów).
pies rasopodobny - to pies, który na pierwszy rzut oka przypomina przedstawiciela danej rasy, ale nie spełnia jego wymogów wzorcowych i nie znane są jego dalsze pokolenia, poniewaz nie posiada rodowodu.

tak teraz na myśl mi sie nasunęło: czy czasem małe Hery dostały metryki, ale bez uprawnienia do dalszego rozmnażania i rodowodu ?
bo jeśli tak to w ich przypadku wygląda to inaczej: ponieważ w kynologii jest cos takiego, gdy pies urodzi sie po rasowych rodzicach, ale np. ma zbyt duże znaczenie, którego wzorzec nie uznaje lub wystapiła u niego jakaś wrodzona choroba dostaje metryke ale bez mozliwości rozmnażania się i uczestniczenia na wystawach.

Juni - Sro Mar 21, 2007 17:05

Offtopic:
Proszę o trzymanie się tematu. W razie czego mamy opcję offtop. To nie temat o psich rodowodach.

L. - Sro Mar 21, 2007 17:09

Offtopic:
Juni, ja tylko tłumacze na przykładzie który mi bliższy :-P
ale cóż.. jak mod karze, tak trza zrobic...

falka - Sro Mar 21, 2007 17:10

Nisia Rasowy = rodowodowy. Maluszki Hery to nie rasowce! To, że mają wygląd inny od standardowego nie czyni ich rasowymi, bo rasowe mogą być przecież zwykłe kapturki, to kwestia czy mają znanych przodków. To, że nasi hodowcy rozmnażają inne kolory i odmiany to pewnie dlatego, żeby było różnorodniej, ale jakby w miocie rodowodowym trafił się kaptur to też dostał by rodowód. Ja tak to rozumiem :)
Viss - Sro Mar 21, 2007 21:37

Kochani, odbiegliście od tematu tak daleko, że już was nie widze... Wracać!
gijane - Czw Mar 22, 2007 00:41

okreslenie rasowy to tylko uposzczenie- szczury nie maja ras. ich hodowla w kierunku wygladu jest zbyt krotka, zeby wytworzyly sie rasy. szczury maja odmiany. wiec jesli szczur nie ma rodowodu to nie jest tez "rasowy"- bo dla ulatwienia zmienilismy nieco znaczenie tego slowa.
AngelsDream - Czw Mar 22, 2007 11:26

Naprawdę ładnie prosimy o zostawienie kwestii czy rasowy=rodowdowy i skupienie się na istocie tematu, czyli różnicach charakteru u szczurów. Dalsze offtopy będą usuwane. Jeśli sytuacja będzie nagminna, temat zostanie zamknięty.
Chyna - Pią Mar 23, 2007 21:24

Ajajajaj.... chyba walnęłam off topa :chrrr:
Nie chciałam.... Przepraszam.
Co do tematu.... Taki z rodowodem... Chm.... Bo ja wiem, może chodzi o papierek - więcej się wtedy o tturku wie, tak mi się zdaje.
A kundelek to taka niewiadoma wielka...
Niemniej nie można, moim zdaniem, skreślać tych wielkich niewiadomych, bo wyrastają na kochane i piękne tturki...


Ostatnio (głównie dzięki AngelsDream) doszłam do wniosku, że lepiej kupować z domowej hodowli, od znajomej czy pewnej osoby, niż brać choćby z najlepszego sklepu.
Chocaż w Kakadu opiekuje się stworzeniami świetny lekarz, to jednak któreś miało nieaktywną, że tak to nazwę, myko...muko... cholewcia, nigdy nie pamiętam tej nazwy.
Skończyło się na noszeniu 5 tturków do weta, zastrzykach, antybiotykach doustnie i wielkiej nerwówce.
Pomijam, że usłyszałam, że objawy są takie i jest ich tyle, że pani wet nie dawała szans wszystkim i chciała mnie na to psychicznie przygotować.

Są już zdrowe (za wyjątkiem małego Oliego, coś mi opak pokichuje), piękne, brykają i jedzą. Bogu dziękować.

Ale jeśli kiedyś zdecyduję się na tturka będę szukać u innych źródeł.

myaku - Czw Mar 29, 2007 16:59

Ja miałam mieć dwa rasowe szczurki.
Ale gdy dowiedziałam się, że wszystkie koszty będą na kieszeń małej i bezbronnej 14-latki, zdecydowałam się na sklepowe.

[ Komentarz dodany przez: AngelsDream: Czw Mar 29, 2007 17:15 ]
Domyślam się, że część osób może się zbulwersować tą wypowiedzią - zachęcam do korzystania z PW.

Juni - Czw Mar 29, 2007 17:40

Skoro piszesz, że dopiero we wrześniu kupisz szczurki, to czy nie warto jednak nazbierać określonej sumy pieniędzy? Bo wszak do września daleko. Święta są, pewnie pieniądze jakieś będą.

A pomyślałaś co będzie jak szczur zachoruje? Wizyta, leki, czasem zabieg potrafią kosztować naprawdę dużo. A to, że masz 14 lat nie zwalnia Cię z obowiązku płacenia u weterynarza czy opieki.

Sklepowe szczurki są podatne na choroby, często mają pasożyty. A może forumowa bida? W końcu jest trochę miotów-wpadek, których rodzice są znani a ludzie, którzy je mają oddają je zazwyczaj zdrowe. No i jest duży plus. Znani są rodzice miotu.

Jeśli przejrzysz cennik hodowli tu na forum to zobaczysz dlaczego są takie ceny. To jest swego rodzaju "test" czy właściciel jest w stanie wydać pieniądze na szczurka. 10 złotych a 80 to jest różnica. A taka różnica może powiedzieć dużo, mianowicie to czy będziesz odpowiedzialnym właścicielem, który jest gotowy poświęcić sporą sumę dla dobra zwierzaka.

AngelsDream - Czw Mar 29, 2007 17:46

Tak, to kolejna rzecz do przemyslenia - kiedy decydujemy się na szczury - nie tylko skąd je weźmiemy, jaki będzie ich charakter, ale także pewna chłodna kalkulacja czy nas na to stać.

Co do kosztów leczenia - to niestety, ale weterynarz liczy sobie tak samo - nieważne czy szczur ma rodowod czy nie - różnica polega na częstotliwości wizyt. Rodowodowy szczur choruje u mnie tylko jeden. Pozstałe chorowały często - głównie na pasożyty i płuca.

myaku - Czw Mar 29, 2007 17:50

No tak, domyślałam się, że niektórzy zaczną się czepiać moją jakże kontrowersyjną wypowiedzią.

Ale ja wiem jakie są koszty.
Niedaleko mam weterynarza, który jest specjalistą od małych gryzoni i który drogi nie jest.

W każdym bądź razie, spokojnie.
Do września jest pół roku, masa czasu na uzbieranie pieniędzy.

Juni - Czw Mar 29, 2007 17:54

Kana, nikt tu się nie czepia, po prostu piszemy dlaczego nie zoolog. Napisałaś w dobrym temacie, pewnie go przeczytałaś.

Pisząc posta na forum nie wierzę, że nie spodziewałaś się odpowiedzi, przecież to forum ;) ]

Drogi, niedrogi weterynarz - jeśli będziesz musiała iść ze szczurem parę razy to ta pozornie mała kwota pomnożona okaże się wielokrotnością ceny samego zwierzaka.

sachma - Czw Mar 29, 2007 18:04

Offtopic:
jesli chodzi o ceny to powiem wam cos jako hodowca...

teraz mam jeden miot... tygodniowo gotuje 3paczki mrozonek, okolo dwuch kostek ryby badz jedna pierws z kurczaka.. dodatkowo ogony zawsze maja sucha karme w miseczkach - 3kg tygodniowo..

dzis np ugotowalam 2marchewki, 2 szklanki fasolki, 4 ziemniaki i 1/4 piersi z kurczaka.. i wiecie co? i juz nic nie ma...

jesli chcemy DOBRZE zywic szczury to musimy liczyc sie z kosztami.. bo karma za 3zl to gowno a nie jedzenie. tym mozna wytlumaczyc ceny rasowcow.


kupujac rasowca wiemy ze szczur jest dobrze odchowany - dostawal odpowiednie jedzenie w odpowiednich ilosciach, nie przyniesie nam do domu jakiejs zarazy, wiemy ze jest zdrowy i oswojony, ale musimy sie tez liczyc z tym ze zla karma czy kiepskie warunki moga mu zaszkodzic, jesli od pierwszych chwil zycia zna dobre jedzenie a my mu wrzucimy do miski nadgnilego kartofla to nie powinnismy sie dziwic jak sie rozchoruje..

Jesli o mnie chodzi to NIGDY nie kupie szczura z zoologa, bo to tylko napedza ich chec zarobienia i sprowadzaja kolejne i kolejne ogony...

Szczury nie rasowe mam, ale ZADEN z nich nie jest z zoologa.. wpadka sklepowa i ogony ze schroniska - bo takim pomagac trzeba..

ale jak widze pseudohodowcow i ludzi ktorzy kupuja tam ogony to mnie zalewa.. bo jak taka osoba sie czegos nauczy jesli ciagle bedzie otrzymywala zbyt na "resztki" z hodowli?

no sorry... ale jesli chcemy zeby bylo dobrze to trzeba jasno powiedziec ze u takich sie nie kupuje, uratujemy jednego a kolejny miot to co? tez wezmiemy bo szkoda? to nie ma sensu, lepiej nie brac wcale, poswiecic jednego czy dwa ogony na rzecz 40 czy 50... i takim sposobem za pare lat nie bylo by tych biednych ogonow z zoologow czy z pseudohodowli.

devilline - Czw Mar 29, 2007 18:36

sachma, moim skromnym zdaniem szczury są i będą w zoologach. Bo może nie kupimy my, ale kupi ktoś dla węża, dziecko bo szczur jest fajny i jeszcze ktoś. To jest jak z jedzeniem mięsa - można nie jeść, ale zawsze znajdzie się ktoś kto zje - i tym samym interes dalej się kręci.
Nie popieram brania szczurów z zoologa, chociaż wszystkie moje maluchy stamtąd są. Ale to że nie kupimy ogona z zoologa nic nie zmieni - szczury będą w zoologach i koniec. Zawsze będzie jeden zoolog gdzie znajdzie się małe szczurki.

sachma - Czw Mar 29, 2007 18:42

dlatego trzeba glosno mowic ze w zoologach nie powinno sie kupowac zwierzat, bo hurtownie to najgorsze miejsce skad mozna miec zwierze.
Azi - Czw Mar 29, 2007 19:03

Miałam 7 szczurków z zoologa i 2 z hodowli. Na temat zdrowia nie będę się wypowiadać, za to, jeżeli chodzi o charakter:

Sklepowce:
-Gandalf i Dzika - dwa miziaki, sama juz nie wiem, które bardziej, chyba dzikutek. NIGDY nikogo nie ugryzły, nawet delikatnie, nigdy nikogo nawet mocniej nie zadrapały. Szczury niezłażace, kanapowce.

-Bilbo - jedna, wielka agresja. Klatka była jego, my byliśmy po to aby mu dostrczac jedzenie. Był piekny, na swój sposób (gdy chciał) uroczy. Gryzł od początku (też bym gryzła, jakbym była z tamtego zoologa), a ja miałam na tamten czas zbyt małą wiedzę, aby coś zaradzić.

-Frodka - niezalezna panna z własnym charakterem. Urocza, skoczna i powabna, ale hmmm z pazurem

-Yava - piszczak i panikarz, obecnie zaczyna sie z niej robić przylepa

-Nessa - pies a nie szczur. Nigdy nikogo nie ugryzła, nigdy nie wlazła za szafę ani w inna dziurę (nie lubi). Na widok człowieka dostaje ataku szczęscia i nie bardzo wie jak ma na człowieku siąść, aby obskoczyć go na raz, wszędzie. Łazi krok w krok, nie odstępuje nawet na centymetr.

Z hodowli:

Fea - Kolejny piszczak, w dodatku złośliwiec i zaczepiak, ale i tak moja ulubienica. Uwielbia się bawić, bardzo towarzyska.

Fniszka - spokojna panienka, która tylko czasami dostaje małpiego rozumu i biega za siostrą. Także towarzyska, ale w inny, bardziej przytulasny sposób. "Lizomat" jak to ja nazywamy.

Ogólnie moje podsumowanie jest takie: super szczurek może wywodzić się z każdego miejsca. Hodowlane (zakładamy, że hodowla jest świetna i nie mamy do niej żanych zastrzeżen) mają tę zalete, że nie spotkamy sie u nich z traumą i wyuczonymi złymi zachowaniami takimi jak gryzienie.

Straszna jest tez róznica jeżeli chodzi o oswajanie. W moim przypadku przy siostrach F nie było w ogóle potrzeby oswajania. Małe od razu do nas wychodziły, nie bały się będąc na rekach. Ze sklepowcami nigdy tak nie miałam. Konieczne były długie dnia, tygodnie oswajania, które nie zawsze przynosiły efekt.

Osobiście nie mam nic przeciwko szczurom z zoologa, pod jednym jednak warunkiem: że traktowane przez sprzedawców by były jak zywe stworzenia, a nie jak towar, za który należy uzyskać jak najwyższą cenę, po jak najmniejszych kosztach.

Teraz zdecydowałam się na rasowe panienki i pewnie jezelibym w przyszłości się decydowała, to też na takie. Dlaczego? Większa pewność, mniej strachu, kontrola rodzeństwa i przodków.

A co do kwestii finansów, weterynarzy i karmy... Nie podoba mi się zupełnie opinia, że jeżeli kogoś nie stać na szczura za te, powiedzmy, 70 złotych, to nie stać go na jego utrzymanie, na weterynarzy. Co to, to nie. Zauwazmy, że owszem, przy całym miocie taka kwota to kropla w morzu potrzeb, ale przy jednym, dwóch szczurkach, to są pieniązki za które mozna je dobrze wychowywać przez kilka miesięcy. Weterynarze też różnie biorą za wizyty, osobiście korzystałam z możliwości prawie darmowego leczenia przez specjalistów. Wiem, nie każdy ma taką możliwośc w swoim miejscu zamieszkania, ale nie podobają mi się stwierdzenia, że jeżeli kogoś nie stać na takiego szczura, to od razu nie będzie potrafił zapewnić zwierzakowi godziwych warunków zycia.

Viss - Pią Mar 30, 2007 09:33

Temat o wadach i zaletach trzymania szczura jest TU.
Temat o kosztach utrzymania został wydzielony i jest TU.

Natalia - Nie Kwi 08, 2007 17:02

Ja mam dwie bidy z forum.

Luna - spokojna, ale nie lubi miziania. Na początku lubiła, nie gryzła, ale teraz zaczyna. Ostrożna, ale nie strachliwa.
Bebe - szczur łagodniutki, lubi mizianie, ufna, odważna, nigdy nie nie ugryzła. Lubi wiać, ale nie jest dzikusem, jak chcę ją złapać, to się bardzo łatwo daje :P

SzczurkiOli - Nie Kwi 08, 2007 18:23

Natalia fajne imię Bebe :) chyba nazwę tak swojego ogonka.... :roll: :mrgreen:
A trzymając się tematu to uważam,że to jest rzecz indwidualna - może być najpiękniejszy na świecie a z paskudnym charakterem :wink: - różnie bywa.
Belial to zależy czy masz jakieś szczególne upodobania co do ogona tzn.kolor,sierśc,uszy,znaczenia.Pamiętaj,że ze specyficzną barwa... itd, nie dostaniesz w zoologu.Chodzi mi o to , że jak obojętny szczurek/a to bidki też nie różnią się charakterem od rasówych=rodowodowych,ale to rzecz jasnie gustu.Tak patrząc nawet na forum : nowemu opiekunowi trafiają się z tego samego miotu szczurki z ADHD :twisted: i b.spokojne miziaki :) to chyba najlepszy dowód , że każdy ogon jest inny...
PS : oczywiście zachęcam cię do przygarnięcia bid/y nie z zoologa a z forum , które zawszę były i bedą szukać domków.

Viss - Nie Kwi 08, 2007 23:24

SzczurkiOli napisał/a:
PS : oczywiście zachęcam cię do przygarnięcia bid/y nie z zoologa a z forum , które zawszę były i bedą szukać domków.
i kto to mówi :roll: :roll:

Dla mnie jedyną różnicą jest stopień oswojenia i zaufania. Wiadomo, że z hodowli są bardziej oswojone od począku. Gdyby wszystkie szczurki były dotykane, brane na ręce od urodzenia, to z całą pewnością miałyby większe wzięcie. Kolor, znacznia, w sumie to nie ma większego znaczenia.

SzczurkiOli - Nie Kwi 08, 2007 23:35

Viss -a czy ja mam jakąś bidę z zoologa , że tak mówisz :roll: ? Wezmę bidkę,kiedyś napewno i z pewnością tylko z forum.Wkońcu każdy ma swój gust i nie można nic nikomu narzucać na siłe.Moje zdanie.
sachma - Pon Kwi 09, 2007 00:02

SzczurkiOli, to moze powiesz tez przy okazji ze ani Rat's Troop ani Zirrael ci ogona sprzedac nie chcialy.. dla ciebie zostalo Alcedo albo jakies bidy.. wiec to raczej nie kwestia gustu a koniecznosci... takie male sprostowanie slow.


i w sumie na tym przykladzie mozna jasno powiedziec ze rasowce nie sa dla kazdego.. a przykro mowic ale bidy nie zawsze sa oddawane do najlepszych domkow, ale do jedynych jakie chca je przygarnac...

AngelsDream - Pon Kwi 09, 2007 00:20

Dyskusja o użytkowniczce szczurkioli nie nawiązuje w żaden sposób do tematu, więc proszę o jej zakończenie, a ewentualne uwagi można kierować do siebie i do mnie na PW.
sachma - Pon Kwi 09, 2007 15:18

Ja moze dorzuce od siebie jeszcze pare slow...

w domu mam rasowce i bidy i powiem szczerze, ze wszystkie rasowce z jakmi mialam stycznosci od razu pchaly sie na rece..
Kami jest bida.. jest zestresowana samym faktem mojej obecnosci przy klatce.. od zawsze byla lekliwa i zachowywala sie jak dziki szczur... Ozzy tez jest bida.. stary szczur ktorego ktos wywalil na klatke schodowa i pozostawil na pewna smierc... jest jak moj niezyjacy juz Bandi... miziak... kocha ludzi i pieszczoty.. biorac do siebie bide trzeba pamietac ze nie zawsze mozna trafic na proludzkiego szczura... biorac rasowca mozna miec 90% pewnosci ze ogon nie bedzie sie bal reki...

sama w miocie L mam dwa malce ktore nie przepadaja za braniem na rece - mimo usilnych staran one po prostu tego nie lubia - dlatego mysle ze roznica miedzy rasowcem a bida jest tym wieksza im wieksza jest roznica zaangarzowania opiekunow samicy... bo bardzo duzo zalezy od wczesnego i stalego kontaktu z czlowiekiem - ale to nie wszystko, temperamentu szczurowi nie wyrobimy..

trzeba tez pamietac ze wiekszosc rasowcow jest rozpieszczanych jesli chodzi o jedzenie i moga nie chciec jesc tego co ze smakiem wszamie szczur z zoologa...

kolejna sprawa to papierek... bo wiemy co w tym naszym ogonie siedzi.. majac rodowod i troche checi mozemy pogrzebac w necie i wiemy na co umarli przodkowie naszego malca, mozemy nawiazac kontakty z hodowcami i dowiedziec sie wiecej o chorobach czychajacych w naszym ulubiencu, dzieki czemu jestesmy w stanie stale monitorowac zdrowie ogona i byc przygotowanym - nie musze chyba mowic ze kazdy opiekun moze do hodowcy walic jak w dum jesli cos zlego sie dzieje, my zawsze chetnie doradzimy i pomozemy...

kolejna i wydaje sie najmniej wazna sprawa to wyglad, choc przyznam sie ze czasem bidy wywoluja u mnie wiekszy zachwyt niz rasowce ;) ale za nic w swiecie nie oddalabym mozliwosci przebywania z dumbolkami czy fuzzami...

Szczur_lochness - Pon Kwi 09, 2007 16:08

Ja mam dwa szczury z zoologa i są to dwa różne żywioły.
Alex to taka maskotka, miziak, natomiast Max nie usiedzi sekundy w jednym miejscu.....

Fea - Pon Kwi 09, 2007 17:37

Szczerze mówiąc dla mnie stopień oswojenia szczura jest kwestią względną i zależy w dużej mierze od charakteru i pracy nad zwierzęciem; mam pięć "zwykłych" i rasiaka - Ronję, cała reszta ma bardzo różne pochodzenie. Heike z laboratorium, Lovis znaleziona na trawniku w Sopocie, Kaksi, Sindre i Bjarne z karmówki. Ronisia jest, owszem, miziasta, ale Lovis też, od początku właziła mi na ręce, najnowszy nabytek - Bjarne - jest u mnie od niedawna, a jest tak przylepny i sympatyczny, że trudno uwierzyć. Heike na początku gryzł jak opętany, oswoiłam nerwusa i jest niesamowicie łagodny. Jasne, że nie każdemu się chce pracować nad zwierzęciem, woli te już ugłaskane, ale nie postrzegam początkowej nieufności szczura w kategoriach wady. Warto.
zamtuz - Pon Kwi 09, 2007 22:13

Ja mam zarówno rasowca Amonita od An jak i Bielasa i Skavena - bidy z "Oazy". Różnice są znaczne. Skavena ponad miesiąc nakłaniałem do tego żeby zaufał mi i wszedł mi na ręce. Za to Amonit to zrobił już pierwszego dnia - był od samego początku niesamowicie ufny i otwarty do wszystkich. Amonit miał kontakt bezpośredni z człowiekiem od pierwszych chwil zycia - biali od ok 3 miesiaca i stąd różnice. Jednak głębiej się zastanowić nad tym Skaven i Bielas są owiele bardziej zżyci ze mną, podczas tego długiego w porównaniu do Amonita procesu oswajania powstała specyficzna więź. Biali znacznie wiecej czasu kiedy ich wypuszczam spedzaja ze mna, mimo ze moga robic wszystko - a Amonit lata gdzie popadnie. Dla mnie bardzo wartościowym doświadczeniem bylo oswajanie ich. Doceniam tą prace która włożyłem zeby osiagnac sukces. A Amonit był gotowcem i dlatego najmniej jestem do niego przywiazany. Tak jak Fea napisała - warto bo praca procentuje
Nisia - Wto Kwi 10, 2007 10:12

A ja mam i miałam same bidy.
I tak - Hela ze sklepu, kupiona pewnie tuż po otwarciu oczek. Poprzednia właścicielka, jaka była, taka była, ale ją oswajała. I jest super fajny szczurek.
Henia i Fatka - obie wpadkowe, ale z domu. Od małego głaskane, oswajane. I to było widać - super fajne szczury.
Ale Alifek - 8 miesięcy w zatłoczonej klatce, niewypuszczany, niegłaskany, nawet bezimienny. Dużo pracowaliśmy, dużo osiągnęliśmy. Ale nadal mały tchórzyk z niego.
Żeby nie było, Alifek tez był z hodowli domowej, ale z innym sposobem traktowania.

Dlatego uważam, że mały ma wpływ na dalsze zachowanie szczura rasowość, albo nie. Ważniejsze jest to, czy po urodzeniu był kochany, czy nie.

Fanka Sczurka - Pon Cze 25, 2007 19:45

no to jestem w kropce.. jeśli szczurki z zoologika sa złe etc.. to ja teraz nie wiem skąd wziąść go.. bo w pobliżu mojej miejscowosci raczej nie ma hodowli ogonków.. :(
Juni - Pon Cze 25, 2007 19:48

Fanka Sczurka, ale możliwy jest transport szczurka, forumowicze jeżdżą po polsce i oferują transport, jest też przesyłka konduktorska.
AngelsDream - Pon Cze 25, 2007 19:59

Offtopic:
Fanka Sczurka napisał/a:
wziąść go


Je - szczurki są stadne :)

Teraz szczurki z interwencji szukają domu. Może warto się skusić?

Fanka Sczurka - Pon Cze 25, 2007 20:07

AngelsDream napisał/a:
Offtopic:
Fanka Sczurka napisał/a:
wziąść go


Je - szczurki są stadne :)

Teraz szczurki z interwencji szukają domu. Może warto się skusić?

no raczej tak odrazu to nie mogła bym mieć 2 szczurków.. :P zresztą i tak jak bym sie już na 100% zdecydowała to był by mój 1 ciurek :) a te z interwencji to dobrej że tak powiem "jakości" ? :co jest?:

Gość - Pon Cze 25, 2007 20:11

Dlaczego nie dwa? Jezeli dlugo ma byc sam to lepiej najpierw nie brac wcale.
A jakosci pod jakim wzgledem? Zaden szczur nie jest zdrowy do konca swoich dni.

AngelsDream - Pon Cze 25, 2007 20:14

Fanka Sczurka napisał/a:
a te z interwencji to dobrej że tak powiem "jakości" ? :co jest?:


Ja mam szczurka z tej interwencji i nie narzekamy ani na jego zdrowie ani na charakter.

I jeśli ma być sam, to chyba jednak lepiej nie decydować się na szczura. Nieważne skąd on by nie był.

Fanka Sczurka - Pon Cze 25, 2007 20:28

w takim razie wsztrzymam sie od kupna.. poniewaz nie mam doswiadczenia jak obchodzic sie ze szczurami i nie mam znajomych ktorzy mieli ogonki i by pomogli na poczatku zwlaszcza jak by bylo ich 2 ..
Azi - Pon Cze 25, 2007 20:39

Fanka Sczurka, może okreslisz dokładniej skąd jesteś, to może ktoś z forum znalazłby się ktoś blisko, kto by pomógł

A to, że skoro nie możesz dwóch, to wstrzymujesz się w ogóle - bardzo dobra decyzja :)

Fanka Sczurka - Pon Cze 25, 2007 20:46

Azi napisał/a:
Fanka Sczurka, może okreslisz dokładniej skąd jesteś, to może ktoś z forum znalazłby się ktoś blisko, kto by pomógł

A to, że skoro nie możesz dwóch, to wstrzymujesz się w ogóle - bardzo dobra decyzja :)

mieszkam w Nowej Sarzynie (taka wioska:P) 40km do miasta Rzeszów w woj. Podkarpackim

helen.ch - Pon Cze 25, 2007 20:54

Fanka Sczurka napisał/a:
nie mam znajomych
ale znalazłas dobre forum i dobrze zrobiłaś, że najpierw czytasz i przygotowujesz się, ja mam z interwencji 2 śliczne białe szczurki, nie ma z nimi najmnijeszego problemu, sa ufne, urocze i jak do tej pory zdrowiutkie. Weź dwa, nawet nie wiesz, jak smutno mu będzie samemu gdy ty będziesz spać, a on będzie cała noc sam w klatce "czuwał".. :( , 2 ani więcej nie kosztuja specjalnie pracy ani pieniążków.
sachma - Pon Cze 25, 2007 20:56

Fanka Sczurka, dwa szczury czesto o wiele lepiej sie oswaja niz jednego :) szczury w stadzie sa odwazniejsze :)

no i radze albo z interwencji, albo od Fei ona ma teraz sliczne rudzielce :)

poczytaj tematy o oswajaniu - sa porobione poradniki - nic wiecej ci nie trzeba ;) poczytaj przygotuj wszystki wez ogony i wrazie wiekszej ilosci pytan zawsze masz forum ;)

Fanka Sczurka - Pon Cze 25, 2007 21:11

czytałam już o oswajaniu ale i tak jakoś boje sie ze nie dała bym rady.. :( najlepiej jakby byl już taki co miał stycznosc z czlowiekiem i nie boi sie ludzi.. :)
mataforgana - Pon Cze 25, 2007 21:23

Fanka Sczurka napisał/a:
najlepiej jakby byl już taki co miał stycznosc z czlowiekiem i nie boi sie ludzi.. :)


no to bierz dwie dziewuszki od Fei ;)

najłatwiej tak, od kogoś z domu :)

AngelsDream - Pon Cze 25, 2007 21:28

mataforgana napisał/a:
najłatwiej tak, od kogoś z domu :)


Zdecydowanie. Szczurki ze sprawdzonego domu będą na pewno dużo bardziej kontaktowe niż z jakiegokolwiek sklepu.

Gość - Pon Cze 25, 2007 22:13

Oooo wlasnie :)
Mozna wziasc od Fei. Ale od wczoraj u mnie jest szczurka z interwencji i juz dzis spala mi ponad godzine na ramieniu :) Moge ja dotyka jak spi, jak je, wogole nie jest agresywna.

Gosh-chan - Wto Cze 26, 2007 12:09

Sama mam szczurka z hodowli domowej i wiem,że z takim łatwiej. Sklepowego jeszcze nie miałam:/ bo nie bardzo pasuje rozmiarem do mojego:D
L. - Wto Cze 26, 2007 12:11

Gosh-chan, tu nie chodzi o rozmiary tu chodzi o pochodzenie itp.
Gosh-chan - Pią Cze 29, 2007 12:20

wiem wiem:) Więc mówię z "hodowli" szczurek wydaje mi się bardziej oswojony:)
nev! - Pią Cze 29, 2007 12:34

ze sklepowymi to loteria jest, ale zdarza się w sklepie TEN JEDEN JEDYNY tak jak moja Szczurzyca świętej pamięci, którą kupiłam (mimo że do miasta poszłam chleb kupić, a do zoologika nawet zaglądac nie miałam) i nigdy tego nie pożałowałam, mimo, że miała szczurka wyjątkowo paskudny charakter...

ja wiem, że nie nalezy kupować szczurów w sklepie, żeby nie napędzać koniunktury, ale czasem zdarza się miłość od pierwszego wejrzenia...

marhef - Pią Cze 29, 2007 15:11

nev! napisał/a:
ze sklepowymi to loteria jest,

Z tego co widzę na forum, to z rasowcami też.
I rasowce jakby... spektakularniej umierają - nagle, na choroby, które większość sklepowców jakoś przeżywa bez większych problemów.

To tylko taka moja osobista obserwacja.

L. - Pią Cze 29, 2007 16:14

marhef, no nie wiem.. moze po prostu ludzie bardziej spektakularnie reagują ?
bo gdyby to był kundelek to by nie było takiego szumu, co, gdzie i jak, czemu, po co.
takie mam wrażenie.

No i gdy rasowiec umiera zarządzana jest sekcja itp. a gdy kundelek umrze, no to po prostu umrze.

Hmm.. i z tą loterią to bym sie do konca nie zgodziła.

taka troche egoistyczna ta moja wypowiedź - ale tak jakoś.

AngelsDream - Pią Cze 29, 2007 16:22

L. napisał/a:
marhef, no nie wiem.. moze po prostu ludzie bardziej spektakularnie reagują ?
bo gdyby to był kundelek to by nie było takiego szumu, co, gdzie i jak, czemu, po co.


No tu nie jestem wcale taka pewna. Śmierć z samej definicji wywołuje poruszenie.

L. napisał/a:
No i gdy rasowiec umiera zarządzana jest sekcja itp. a gdy kundelek umrze, no to po prostu umrze.


A to natomiast zależy tylko i wyłącznie od odpowiedzialności właściciela.

L. - Pią Cze 29, 2007 16:27

AngelsDream, zgadzam się z Tobą ale są ale..
tylko nie chce mi sie teraz pisać - przepraszam za lenistwo.

nev! - Pią Cze 29, 2007 18:26

a czy konieczna jest po śmierci szczurka sekcja?

śmierć zwierzątka zawsze szokuje, nieważne czy to rasowiec, bida z interwencji czy sklepowiec...

Layla - Pią Cze 29, 2007 18:42

nev! napisał/a:
a czy konieczna jest po śmierci szczurka sekcja?


nev, czasem tak... Szczególnie jak szczur był rozmnażany...

AngelsDream - Pią Cze 29, 2007 18:55

Layla napisał/a:
nev, czasem tak... Szczególnie jak szczur był rozmnażany...


Lub kiedy jego rodzina jest rozmnażana, ewentualnie wtedy, gdy przyczyna zgonu jest niejasna - bez względu na to czy szczur jest rodowodowy czy nie. Tak jak w przypadku Hymira Hoyta sekcja została wykonana przede wszystkim dla dobra reszty stada.

PALATINA - Pią Cze 29, 2007 20:25

Dlatego troszkę mi żal, że Dove nie miała sekcji (bo mam jej syna), ale rozumiem, że można nie potrafić podjąć takiej decyzji, doskonale rozumiem (!!!), bo sama wielokrotnie nie potrafiłam...

Przyznam jednak, że i ja zwróciłam uwagę na loterię wśród rasowych.
(zwłaszcza, że mając dużo sklepowców, miałam też i takie, które dożywały prawie 3 lat).

sachma - Pią Cze 29, 2007 20:59

dziewczyny powiedzmy sobie szczerze, do poki hodowcy w EUROPIE (nie mowie tylko o Polsce bo mamy szczury i z zagranicy) nie zaczna rzetelnie pracowac, nie beda wykonywac sekcji i badan, nie beda otwarcie mowic o nowotworach i chorobach dziedzicznych, do poki osoby posiadajace rasowce nie zrozumieją ze tu nie chodzi tylko o ich szczury ale o wszystkie przyszle pokolenia i nie zaczna brac odpowiedzialnosci za przyszlosc rasowcow w Polsce, wykonujac sekcje i wszystkie konieczne badania, do poty rasowce tez beda loteria.

moim zdaniem nowotwor to nie wstyd - kazdy z nas jest czlowiekiem, nie jestesmy jasnowidzami i nie mozemy wiedziec co siedzi w tych szczurach ktore bierzemy do siebie - musimy jasno i otwarcie o tym mowic, musimy byc na tyle odpowiedzialnymi i dojrzałymi ludzmi, zeby przyznac sie do bledow i porażek - dlatego moim zdaniem w kazdej linni gdzie zostala stwierdzona nie wyjasniona przyczyna zgonu powinnismy robic inbreed - zeby zobaczyc co tak naprawdę kryje sie w tych genach. (pamietajmy ze nowotwor nie zawsze jest sprawa dziedziczna..) z drugiej strony mozna by wylaczac te linie, ale trudno zdecydowac od ktorego pokolenia - bo gdybysmy chcieli od pierwszego to doslibysmy do kompletnego zakazu rozmnazania wszystkich rasowcow ;)

i wybaczcie.. ale sekcja mojego miska wcale nie byla czyms latwym dla mnie - ale wiedzialam ze MUSZE to zrobic dla dobra innych.. moze dlatego ciezko mi zrozumieć niemożność wykonania sekcji przez osobe ktora hodowca byla/jest/bedzie - powiedzmy sobie szczerze, jak ktos zdecydowal sie na rozmnażanie szczurów powinien pamiętać ze jego rola nie konczy sie na rozdaniu slicznych klusek...

powiem wam, ze wolalabym kupic szczura z inbreedowego miotu kontrolnego, niz ogona z zoologa - bo w tym pierwszym przypadku wiedzialabym czego sie spodziewac, i na takiego peta bym sie zdecydowała, bo jego zycie bylo by pomocą w dalszej pracy hodowlanej.

mataforgana - Pią Cze 29, 2007 21:11

sachma napisał/a:
wolalabym kupic szczura z inbreedowego miotu kontrolnego, niz ogona z zoologa


a ja bym osobiście wolała bidę albo szczura z zoologa. bo po takim szczurku spodziewam się wszystkiego, a rasowca biorę jednak z nadzieją, że nie odejdzie z dziwnych przyczyn po kilku-nastu miesiącach.

bo na przykład mam Nitkę, która jest sklepową wpadką i jednym ze starszych szczurów na tym forum i do niedawna w ogóle nie znała weterynarzy.

marhef - Pią Cze 29, 2007 21:17

mataforgana napisał/a:
bo na przykład mam Nitkę, która jest sklepową wpadką i jednym ze starszych szczurów na tym forum i do niedawna w ogóle nie znała weterynarzy.

A ja za przykład podam choćby moją Desti, rasowca.
Jako jedyna z moich dziewuch miała zapalenie uszka. Jako jedyna miała zapalenie spojówek.
Wszystkie dziewuchy żyją w tych samych warunkach. A wychodzi na to, że wszelkie infekcje chwytają tylko ją i tylko ona reaguje na otwarcie okna wczesna wiosną.
Przypomnę, że Desti jest moim jedynym rasowcem, oprócz niej mam dwa sklepowce i jedną dziewuchę z chowu wsobnego.

sachma - Pią Cze 29, 2007 21:26

mataforgana, biorac rasowca z takiego miotu tez trzeba sie spodziewac wszystkiego - ja uwazam ze jesli chce sie cos zrobic dla szczurow to nalezy pomyslec racjonalnie - nie od razu wszystkie beda wyjatkowo zdrowe.

marhef, sciagnij karte zdrowia wypisz wszystko, to pomoze ewentualnie wycofac ta linnie z powodu zbyt niskiej odpornosci - o ile jej rodzenstwo tez takie bedzie - czasem po prostu jeden szczur z dobrego miotu moze byc slaby, co nie przesadza linni, ale warto o tym wiedziec i takie rzeczy miec pod kontrola.

mataforgana - Pią Cze 29, 2007 21:32

oczywiście, sachma, biorąc szczura z miotu kontrolnego można się spodziewać. co innego, jesli kupujemy za np. 85zł szczura z 'normalnego' miotu, a kilka miesięcy później umiera któreś z jego rodziców i zaczyna chorować nasz pupilek.

szczerze mówiąc, to mi by już było bardzo szkoda wydać te kilkadziesiąt złotych na rasowca, który może być tak samo poddatny na choroby jak kundel.

umichan - Pią Cze 29, 2007 21:34

Nie od razu Rzym zbudowano.
To taki mały bonus ode mnie, mam nadzieję, że każdy wie, o co mi chodzi.

[ Komentarz dodany przez: marhef: Pią Cze 29, 2007 21:40 ]
Następnym razem proszę o wypowiedzi, które wnoszą coś do tematu.
Jako, że to Twój pierwszy post to zostaje Ci wybaczone - po raz pierwszy i ostatni ;)


Mogę?
Właściwie to myślałam, że to coś wnosi do tematu, bo w końcu miało to nawiązywać do tego, że nie od razu szczury z hodowli będą żyły po 4 lata. W razie czego mocno przepraszam :mrgreen:

mataforgana - Pią Cze 29, 2007 21:41

jasne.

hodowla rasowców w Polsce już funcjonuje od jakiegoś czasu, ale.

dobra, mataforgana chwilowo wstrzymuje się od głosu, moją opinię na ten temat każdy tutaj zna.

Gość - Pią Cze 29, 2007 22:00

Moj rasowiec? Ma slaba krzepliwosc krwi i pekajace naczynka..... wszystko przez slaby uklad odpornosciowy.
Viss - Pią Cze 29, 2007 22:12

Moim rodowodowcom nic się nie dzieje na razie i oby tak dalej. Wszystkie szczury mam tak samo zdrowe i tak samo odporne. Ale też nie rozpieszczam ich, uważam, że zimny chów jest lepszy niż trzymanie pod kloszem. Niewielkie przeziębienia itp zawsze z powodzeniem leczyłam najpierw "domowymi sposobami babuni" zamiast pchać antybiotyk, który osłabia immunologię. Zobaczymy co wyrośnie z moich rodowodowców. Na razie są piękne, olbrzymie i o cudownym charakterze. Ale takie są też moje 4 sklepowce.
Gość - Pią Cze 29, 2007 22:16

Fiona jedyne leki jakie dostawala przez swoje zycie to scanomune. Nigdy nie dostala antybiotykow.

A moja sp. Matylda nigdy nie byla przeziebiona, w wieku 2 lat miala nowotwor ale jak miala 2 lata i 2 miesiaca przezyla operacje i miala sie swietnie.

Fea - Pią Cze 29, 2007 22:16

Z moich szczurów najzdrowszy jest Heike. Heike jest z laboratorium, w połowie dzikus i święcie byłam przekonana, że odporność to on będzie miał mizerną po tych sterylnych warunkach. Ani razu chyba jeszcze nawet nie kichnął, że nie wspomnę o czymś poważniejszym. Jest niesamowity, duży (nie taki jak Sindre, ale i tak kawał chłopa), zdrowy i wredny. Roniśka (rasiak) też nigdy nie wymagała wizyt u weta, ale ostatnio popsikuje, a po śmierci Dove będę się z nią cackała jak z jajkiem, bo się po prostu boję.
AngelsDream - Pią Cze 29, 2007 22:20

Szczurów mamy 12 w tej chwili.

Zacznijmy od rodowodowych:
1 zmarł mając 3 miesiące.
1 dużo się wychorował, ale pięknie wyszedł na prostą z naszą pomocą.

Pozostałe są zdrowe i oprócz drobnych chorób nie borykamy się z niczym poważnym - nawet u Eldira z wielokrotnego wsobnego miotu.

Sklepowce i bidy odchodziły u nas w wieku: 2 około półtora roku - jeden uśpiony po zapaleniu mózgu i nawrocie niewydolności krążenia połączonej z obrzękiem płuc, drugi prawdopodobnie z powodu przeciążenia wątroby i nerek przedawkowanym baytrillem podanym na źle zdiagnozowaną chorobę; dwa około 2 lat - jeden uśpiony z powodu gigantycznego guza, drugi również uśpiony, ponieważ jego układ oddechowy został porażony w wyniku udaru lub wylewu.


Osobiście jestem za kontrolowanymi miotami wsobnymi, jeśli mają uzasadnioną celowość.

kasia_123 - Pią Cze 29, 2007 22:30

obecnie mam dwa szczury...
Dewi to sklepowy...pewnie z chowu wsobnego, odporność? dobra, raz była przeziębiona a ma troszkę ponad 1,5 roku.
Shiro...chów wsobny, przygarnięta przez forum...ma 8 miesięcy i jak dotąd ani razu nie była chora...odpukać w niemalowane.
Była także Bazyla...sklep, też pewnie wsobny chów. Zdechła ze starości...miała 2 lata i 5 miesięcy. Przez całe swoje życie miała raz zapalenie płuc, które osłabiło jej organizm i później łatwo łapała przeziębienia.

Biorąc szczura z hodowli miałabym nadzieję na to że nie zachoruje...niby nikt nie zapewnia, ale tak już jest że człowiek liczy na to że skoro kupił szczura sprawdzonego to nie będzie niespodzianek. Jednak z drugiej strony rozsądek będzie mi mówił...że przecież nikt nie jest cudotwórcą i nikt tak na prawdę nie może przewidzieć co będzie działo się w życiu maluchów.
Kiedy bierze się szczura z zoo, wpadki czy jakoś tam inaczej...to myślę że człowiek nie jest aż tak bardzo zawiedziony, rozczarowany kiedy szczurek choruje bądź zdycha z niewiadomych przyczyn.

Layla - Pią Cze 29, 2007 22:39

kasia_123 napisał/a:
Kiedy bierze się szczura z zoo, wpadki czy jakoś tam inaczej...to myślę że człowiek nie jest aż tak bardzo zawiedziony, rozczarowany kiedy szczurek choruje bądź zdycha z niewiadomych przyczyn.


Dokładnie, stąd wydaje się, że rasowce umierają "spektakularnie"...

L. - Pią Cze 29, 2007 22:53

Ja mam dwa rasowce i sklepowca.

Yuki (ze sklepu) ma niedokrzepliwość, ale dobrze poza tym sie trzyma, gdy raz na 2-3 mies. dostanie serie zastrzyków z wit. K

Iana ma sie bardzo dobrze, prócz kataru, który jest wywołany alergią.

Sumując Iana i Yuki raz dostawały antybiotyki, ale to było moją winą, a dokładniej mojej mamy. W czasami wietrznych dni, zostawiła otwarte okno, był ogromny przeciąg i zrobiło sie strasznie zimno :/ dziewczyny złapały mocne przeziębienie. Potem juz nic nie było.

Jolly Joke, również ma sie bardzo dobrze.

Poza tym za 3 tyg. dołącza do mojego stada Beo, która pochodzi z krytykowanego przez forumowiczów (nie których) miotu, a zarówno ona jak i jej rodzeństwo urodziło sie o 3 cm większe niż przeciętne oseski, szybciej otworzyło oczy i wyśmienicie sie rozwija.

I oby tak było do konca.

AngelsDream - Pią Cze 29, 2007 23:20

L. napisał/a:
Poza tym za 3 tyg. dołącza do mojego stada Beo, która pochodzi z krytykowanego przez forumowiczów (nie których) miotu, a zarówno ona jak i jej rodzeństwo urodziło sie o 3 cm większe niż przeciętne oseski, szybciej otworzyło oczy i wyśmienicie sie rozwija.


W nawiązaniu do tego zdania mogę powiedzieć tylko tyle, że niestety zdrowie szczura można ocenić tak naprawdę dopiero, gdy odchodzi. Podobnie jest z całą linią. Na to trzeba bardzo uważać...

Justitia - Wto Sie 19, 2008 03:02

Przeczytałam... Zapłakałam...
Moj pierwszy szczur był z zoologa... Wzięłam go tylko dlatego że właśnie jakiś pacan brał go na karmę a ona uciekła z pudełka na moje ramię. Żyła trzy lata i była tak niesamowitym szczurem, że kiedy byłam zmuszona ją uśpić ryczały ze mną obydwie wetki i jej lekarz weterynarii zapewniła Viki pochówek na swojej działce.
Kolejny szczur był dorosły kiedy wzięłam go z zoologa. Zawsze wychowywany z innymi szczurami-zero kontaktu z człowiekiem. Okazało się, że nie było w niej ani grama agresji ale ok. roku pracowałam na czułość. Pod koniec życia wywracała mi się do góry łapami jak pies i kazała mi się drapać po brzuszku. U mnie była dwa lata i dwa miesiące. Nieocenione... Zmarła ze starości. Wiek szacowany przez weta w chwili śmierci 3,5 roku. Wciąż płaczę...
Trzecia to biało-czarna karmówka (wariatka ale totalnie bezstresowa-jak dla mnie dobrze rokuje przy odpowiednim prowadzeniu). Co do reszty-czas pokaże.
W obydwu pierwszych przypadkach w starczym wieku miałam doczynienia z nowotworami-obydwie operacje udane. A co do kosztów leczenia... Operacja pierwszego szczura wraz z opieką pooperacyjną kosztowała mnie 150 pln... Przy drugim 70-czyli koszt samych leków i narkozy za to samo pomimo, że była to operacja dużo bardziej skomplikowana. Kiedy ściągaliśmy drugiej panience krwiak z miejsca zabiegu wetka tylko spojrzała na mnie i podała mi rękawiczki żebym to ja jej asystowała. I dobrze zrobiła. One kochają moje szczury tak samo jak ja.
Po tym przydługim wstępie zapytuję... Kto do ciężkiej cholery będzie kochał te stworzenia "z ostateczności"? Czy naprawdę w swojej naiwności wierzycie że zmniejszy się ilość szczurków w sklepach? Jakie to proste wziąć "pewniaka". Jeśli nie my to chyba tylko węże mogą się nimi zaopiekować. Ja w każdym razie pozostanę przy tych z zoologa. Nie boję się wyzwań. Im więcej uda mi się wyrwać z gardła gadom i z nieodpowiedzialnych rąk gówniarzom tym lepiej. To nie ich wina, że mogą mieć wady. Najprościej jest pozostawić je na pastwę losu. Ja w każdym razie tak nie zrobię...
PS. Nie rozmnażam swoich szczurów i jestem przeciwna rozmnażaniu przez przypadkowych hobbystów.

Layla - Wto Sie 19, 2008 09:51

Ale ty kilku rzeczy nie rozumiesz. Nie dlatego sprzeciwiamy się kupowaniem szczurów w zoologach, że uważamy je za gorsze. Nie, one są godne miłości i opieki jak inne. Ale zrozum, że te 10 zł wydane na szczura w zoologu to o 10 zł za dużo. Jakim prawem jakiś wątpliwej etyki człowiek ma zarabiać na krzywdzie zwierząt? Jakim prawem mam mu jeszcze płacić za garść spleśniałego ziarna, wilgotną ściółkę i ciągnięcie za ogon? Jeśli ty zamierzasz wspierać takich ludzi, to powodzenia i gratuluję :? Jeśli ja nie kupię i nie kupi jeszcze ileś innych osób, to jednak popyt się zmniejszy. Mniejszy popyt = mniejsza podaż = mniej kolejnych szczurów w sklepie, bo się nie opłaca.

Co do "pewniaków" - dlaczego żądasz aby każdy był w stanie zaopiekować się trudnym zwierzęciem? Ja miałam takich kilka, nie tylko z zoologa. Ale nie każdy umie i nie każdy chce. Ostatnio poszukiwałam samiczek - i znalazłam, urodziły się w domu w wyniku wpadki. Też, tak jak te ze sklepu mają "niepewne" geny. Ale były pod dobrą opieką, osoba, której wpadka się zdarzyła, potrzebowała pomoy. Biorąc od niej szczury, pomogłam jej, ja mam szczury, a ona nie zarobiła na mnie. I wiem, że nie będzie u niej żadnych miotów. Kupując szczury w zoologu ratujesz jednego - krzywdzisz 3 kolejne, jakie na jego miejsce przyjdą. Bardzo to humanitarne, faktycznie.

Co do węży - muszą także coś jeść, nie zmienisz tego.

Lavi - Wto Sie 19, 2008 11:08

Offtopic:
Layla napisał/a:
Mniejszy popyt = mniejsza podaż = mniej kolejnych szczurów w sklepie, bo się nie opłaca.


Odnośnie tego kawałka. Tak się stało u mnie w sklepie zoologicznym. Zawsze tam było conajmniej pięć szczurów. Lubiłam do nich zaglądać. Jednak pewnego dnia, gdy zaszłam po jakiś smakołyk dla psa i zobaczyć te sliczne kapturki.. Szczurków nie było. Spytałam właściciela sklepu, czy już wszystkie maluchy sprzedał. On powiedział, że sprzedaż nie idzie i nie będzie sprowadzał szczurów, bo nie dość, że sie ich boi to jeszcze i tak na marne sterczą w klatce.

tamiska - Wto Sie 19, 2008 11:15

moim zdaniem zycie nie jest takie piekne ze jak ty czy kilka innych osob nie kupi szczurka w sklepie to sie zmniejszy popyt... W Polsce mieszka mnostwo ludzi ktorzy nie wiedza nic o rasowych szczurach, wiele dzieciakow ktore maja na ustach jedno tylko slowo : 'ja chce' a rodzice chca wydac jak najmniej pieniedzy na takiego zwierzaka ( w sumie szczur to jedno z najtanszych zwierzat w zoologu - smutne ale prawdziwe :? ) Zawsze znajdzie sie nastepnych milion osob, ktore beda chcialy isc po najmniejszej linii oporu. Moze kiedys uda sie ludzi zaznajomic z tym ze szczury tez maja rasy, rodowody i sa hodowle... Ja mam dwa z zoologa bo poprostu bylo mi ich szkoda ale nigdy bym ich nie rozmnazala bo nie wiem jakie geny posiadaja. Swiata nie da sie zbawic. poza tym weze nie koniecznie musza jesc zywe zwierzaki i nie koniecznie musza byc to szczury bo np boa rownie dobrze moze jesc kawalki kurczaka lub kurczaka ( dla mnie to bardziej dopuszczalne). Sa rozne zamienniki.
Layla - Wto Sie 19, 2008 11:24

Kurczaka węże jeść nie powinny, bo to nie jest dla nich pełnowartościowe pożywienie - muszą zjeść gryzonia z futrem, koścmi, wnętrznościami - zapytaj pitu lub mazoku. Kurczak tak samo jest zwierzęciem. Oczywiście należy nauczyć węże (te które się da) jedzenia martwego pokarmu.

Nie interesuje mnie argument o milionie osób, które kupią - ich sprawa, tylko smutne to bardzo. Ja bynajmniej nie zamierzam już płacić za krzywdzenie zwierząt.
tamiska napisał/a:
wiele dzieciakow ktore maja na ustach jedno tylko slowo : 'ja chce' a rodzice chca wydac jak najmniej pieniedzy na takiego zwierzaka ( w sumie szczur to jedno z najtanszych zwierzat w zoologu - smutne ale prawdziwe )

W takim razie dzieciak jest rozpuszczony, bo chce mieć zwierzę już! zaraz! teraz! A rodzice ustępują.

Pewnie, że nie zbawię świata - ale przynajmniej nie wspomogę procederu. Cena zapłacona hodowcy jest przynajmniej uzasadniona.

Mangusta - Wto Sie 19, 2008 11:24

tamiska napisał/a:
boa rownie dobrze moze jesc kawalki kurczaka lub kurczaka ( dla mnie to bardziej dopuszczalne).
sorry Tamiska, ale bzdur sie nasłuchałaś. kurczak może być jeno dodatkiem do diety, i to w małych ilościach, nic wężowi martwego oseska nie zastąpi. można oczywiście zamiast szczurów podawać inne gryzonie, ale co to za różnica tak naprawdę? jedno i drugie czuje. NIE MA zamienników.

mi się bardzo podoba jak traktuje się szczury u nas w jednym z największych zoologów w Lublinie - Leclerku. cena za szczura jest dość wysoka (12-14zł), wszystkie zwierzęta są pod stałą opieką weterynarską. są tam coprawda inne błędy których ja nie toleruję kompletnie, ale jeśli o szczury chodzi to nie mają tam najgorzej, gdy koleżanka sobie wybierała dwóch samczyków to sprzedawcy byli bardzo poddenerwowani, widać że emocjonalnie podchodzą do swoich podopiecznych. całość polega tylko i wyłącznie na tym, by uświadomić ludziom błędy kupowania jakichkolwiek zwierząt w zoologu, oraz by uświadomić sprzedawcom jak najlepiej opiekować się tymi zwierzętami.

tamiska - Wto Sie 19, 2008 13:03

no ok. nie jestem terrarysta. Tez wiem ze nie wszystkie weze jedza martwy pokarm ale ci wlasciciele co moga karmic martwymi zwierzakami to powinni to robic a nie isc na latwizne i kupowac w zoologu. Zgadzam sie ze zalezy od sklepu jak zaspokaja potrzeby ogonkow. ale i tak jestem zdania ze ten biznes nie zniknie bo zawsze znajdzie sie ktos kto je kupi. Kocham moje ogonki chociaz sa z zoologa ale nastepnym razem kupie u hodowcy tym bardziej ze we wroclawiu dosyc ich jest.
Layla - Wto Sie 19, 2008 13:17

Znam takie sklepy, gdzie biznes zniknął z powodu niskiego popytu, zawsze to coś.
Natalia - Wto Sie 19, 2008 13:21

Layla, tak? :) . Ja nie znam, ale to bardzo dobrze, że tak się zdarza.
Layla - Wto Sie 19, 2008 13:24

Natalia, jasne, że tak, dotyczy to szczególnie małych sklepów. W ogóle ta cała dyskusja pierwotnie dotyczyła różnic w charakterze rasowców i sklepowców. Wkurza mnie, jak ktoś się dziwi, że kto inny chce mieć szczura o stabilnej psychice, a nie wielką niewiadomą. Ja np. już się naratowałam ciężkich przypadków i teraz zwyczajnie nie mam czasu przy swoim trybie życia zajmować się szczurami z traumą. Nie ma mnie w domu pół dnia, to nie czasy studiów, kiedy mogłam więcej czasu poświęcać ogonon. Teraz jestem, przyznam, wygodna, i lubię się cieszyć "pewniakami" :]
Oli - Wto Sie 19, 2008 13:28

tamiska napisał/a:
Zawsze znajdzie sie nastepnych milion osob, ktore beda chcialy isc po najmniejszej linii oporu. Moze kiedys uda sie ludzi zaznajomic z tym ze szczury tez maja rasy, rodowody i sa hodowle...

Chciałam się odnieść do ostatniego z zacytowanych przeze mnie zdań. tamiska, jak myślisz, jak można zaznajomić ludzi ze szczurami rodowodowymi? Po to są wystawy i po to na tych wystawach mówimy, że nie mamy sklepowców i dlaczego ich nie mamy, aby ludzie Ci ich nie kupowali. Nie zbawimy świata w jeden dzień, to fakt, ale gdyby nie zmiany, postęp i podejmowanie nieosiągalnych wyzwań to siedzielibyśmy nadal na drzewach. :]

Layla - Wto Sie 19, 2008 13:30

Ja też często robię tak: w zoologu szczury mają kiepsko, mimo to ludzie się zachwycają nimi. Wtedy mówię: widzą państwo, jakie biedne? Jak o nie nie dbają tutaj? Jeśli chcieliby państwo szczurki to można adoptować/kupić z hodowli. Reakcja: no faktycznie, za dobrze im tu nie jest.

Zresztą ja jestem mistrzynią agitacji :twisted:

Oli - Wto Sie 19, 2008 13:31

Layla napisał/a:
Zresztą ja jestem mistrzynią agitacji :twisted:

xD

Bernadeta - Wto Sie 19, 2008 17:45

Olimpia napisał/a:
jak można zaznajomić ludzi ze szczurami rodowodowymi?

Zaznajamianie zaznajamianiem,a to również kwestia ceny i pewnie jeszcze paru innych spraw. :]

Layla - Wto Sie 19, 2008 17:56

Bernadeta, dla tych, którym szkoda pieniędzy, zostaje świetne wyjście - adopcja szczurka-bidy :)
Oli - Wto Sie 19, 2008 17:59

albo adopcja cegły :]
Viss - Wto Sie 19, 2008 18:04

Bernadeta napisał/a:
a to również kwestia ceny
a dla mnie rachunek jest prosty. Płacę za szczura kilkadzieisąt a nie kilkanaście złotych i przez ponad rok nie wydaję żadnej kasy na weta.
Ostatnio zrobiłam podsumowanie właśnie, takie do kart zdrowia.

Rodowodowe
Całe męskie stado było 3 razy odrobaczane. Panowie mają od roku do ponad 1,5.
Fragles - szycie rany ciętej zębami, na samym początku.
Forrest - zranienie palca, lekka infekcja, przekłócie i czyszczenie ropnia.
Benek - kastracja
Bobik - nic
Mini - nic

Nierodowodowe
Ryjek - ... Ryjuś miał wszystko co się dało. :(
Cypis - kastracja, niemal nagła śmierć w wieki 1,5 roku z powodu nowotworu.
Gucia - 2 zapalenia mózgu, przeziębienie, 3 operacje guzów itd, itp. W sumie 11 poważnych chorób, zabiegów itp spraw.
Kawka - guzy, guzy, guzy... Dwa wycięte, gruczoł Zymbala, powiększone i nowotworzące gruczoły mlekowe, dwa zapalenia płuc.
Juko - operacyjne wycięcie guza na piersi, wypadnięce macicy, kastracja.

Dla mnie wybór nie może być prostszy. :]

Bernadeta - Wto Sie 19, 2008 18:06

Layla, O tak to rzeczywiście jest wyjście,tylko może nie każdy ma internet.Nie każdy wie,że tak można szczurki mieć. Może w sklepach zoologicznych powinny być ogłoszenia o adopcjach,a także w lecznicach weterynaryjnych i nie wiem gdzie jeszcze.

Viss rachunek prosty,ale myślę,że osoby nabywające szczurki w sklepie nie wiedzą o ich chorowitości z wiadomych powodów.Mało tego sprzedawcy mówią,że szczurki żyją 4 lata.

Oli - Wto Sie 19, 2008 21:54

Bernadeta, ale Twoja wypowiedź wyraźnie zasugerowała, że jeśli ktoś ma wydać np. 60 zł a 10 to woli to 10 zł.
Bernadeta - Sro Sie 20, 2008 08:16

Olimpia napisał/a:
że jeśli ktoś ma wydać np. 60 zł a 10 to woli to 10 zł.

Bo taka sugestia właśnie była,a czemu,bo ludzie nie mający dostępu do internetu nie wiedzą,że szczurki sklepowe są tak obciążone jeśli chodzi o zachorowanie.Zresztą to też kwestia uczciwości sprzedawcy.
Jeśli ktoś kupi szczurka,a u mnie w sklepach zoologicznych można kupić za 7 zł i nie ma kłopotów z jego zdrowiem,to pomyśli sobie pewnie:po co się trudzić i ściągać z daleka,płacić za transport,wysoką cenę za nabycie,wypełniać różne dokumenty i deklaracje , jak można iść do sklepu i już się ma.Następnego kupi także w sprawdzonym sklepie.

Layla - Sro Sie 20, 2008 08:22

Co nie znaczy, że należy popierać kupowanie w sklepie - czasem za transport nie płaci się nic, bo akurat ktoś jedzie na danej trasie. Umowa? Ktoś uczciwy, kto dobrze zajmuje się zwierzęciem, nie będzie miał obaw przed podpisaniem.

Troszkę rozumiem osoby niepełnoletnie, mojej mamie było bardzo ciężko wytłumaczyć, że kupowanie zwierząt w sklepie jest złe. Cena za nabycie, tak jak napisała Viss, zazwyczaj zwraca się w rzadkich wizytach u weta. Ja np. z Omarem bywam wyłącznie na kontrolach i na badaniu przed wystawą. Oczywiście on jest jeszcze młody, ale niejednokrotnie moje szczury w wieku 7 miesięcy zdążyły przejść jakieś choróbska w stylu zapalenia ucha czy oskrzeli. Wg ostatnich badań, ok. 50% Polaków ma stały dostęp do Internetu, więc nie przesadzajmy z tym brakiem neta ;)

Natomiast zauważyłam, że niektóre osoby kupują w sklepie bo idą na łatwiznę. Mają już klatkę, więc po co się trudzić, skoro można mieć już teraz, natychmiast szczura. Nie znoszę takiej postawy :roll:

Bernadeta - Sro Sie 20, 2008 08:30

Layla, Nie popieram,ale: wchodząc do sklepu i widząc szczurki na wyciągnięcie ręki,ich pyszczki zainteresowane tym kto wszedł do sklepu i smutny lub wesoły wzrok,gdy się odchodzi to mając do wyboru tego na wyciągnięcie ręki,a szczurka który ma dom i wspaniałego opiekuna bo ma to szczęście że urodził się rasowy i tą cenę i te papiery itd itd co zrobi : prawdopodobnie kupi sklepowego.

Wiele jest za i wiele jest przeciw,póki będą istniały sklepy zoologiczne z żywymi zwierzętami a pewnie zawsze tak będzie,to można starać się ale tylko o poprawę ich warunków i zmienia się to baaardzo powoli,ale zmienia się.

Sama zresztą wiesz,że mam myszki rasowe a nie z zoologa :) bo.....dłuuugo bym mogła pisać dlaczego.

Layla - Sro Sie 20, 2008 08:53

Bernadeta, ja też widzę te pyszczki, wczoraj agutek wołał "weź mnie do domu". Ale nie kupię. Tym samym zachęcę właściciela, żeby powołał na ten świat na zapleczu kolejne szczurki.

Cudownie jest czekać na szczurka. Pamiętam, jak czekałam na Omara, jak czytałam relacje o nim, jak gromadziłam zdjęcia. Jak cieszyłam się, gdy otworzył oczka, wszedł za mamą na hamak, rozrabiał. Wyczekany, wymarzony - cudowne to było. Albo jak czekałam, aż nezu odkarmi i podleczy biednego Ludwika, jak cieszyłam się, że nadrabia wagę, że rozwija się już normalnie (Ludwik jest uratowany, nie rasowy).

Ja nie wybiorę sklepowego - chyba, że dadzą mi za darmo, jak Nanę, czy Cyrusa - wtedy na mnie przynajmniej nie zarobią.

Viss - Sro Sie 20, 2008 09:34

Layla napisał/a:
Cudownie jest czekać na szczurka. Pamiętam, jak czekałam na Omara, jak czytałam relacje o nim, jak gromadziłam zdjęcia.
Dokładnie! Robi się cudowna ceremonia, przygotowania w domu, klatka, mieszkanie, itp. Uwielbiam to!
tamiska - Sro Sie 20, 2008 10:47

no dokladnie :) niestety za jakosc i pewnosc sie placi. Z ogonkami jest ten problem ze wiekszosc ludzi sie ich brzydzi a ich dzieci niekoniecznie. Ja np. wszystkim uprzedzonym do oporu opowiadam ze szczurki maja tez rasy i pokazuje zdjecia i opowiadam ze jest stowarzyszenie hodowcow i w ogole pokazuje moje ogonki i opowiadam o nich :P i z trwoga stwierdzam ze ludzie nie bardzo wiedza cos o rasach. Szczurki utozszamiaja tylko z tymi z zoologa. podobny problem jest z innymi zwierzakami np. psami. jest trend na amstafy itp. ludzie kupuja przypadkowo rozmnazane psy a pozniej okazuje sie ze pies ma wade genetyczna cos mu odpala i tragedia gotowa, ale ludziom tez tego sie nie wytlumaczy to wina psa...
Sorgen - Sro Sie 20, 2008 11:05

Nie jestem za kupowaniem szczurów w sklepie zoo ale...
Cytat:
no dokladnie niestety za jakosc i pewnosc sie placi


o jakiej pewności mówisz?? Niestety szczury rasowe to nie jakieś super szczury. Hodowla rasiaków w Polsce mimo wszystko jest jeszcze młoda i ja akurat decydując się na rasiaka nie mam ani odrobiny pewności że szczur będzie zdrowszy jak ten ze sklepu zoo.
Viss podała swój przykład przemawiający za rasiakami. Ja mogłabym podać swój z którego by wynikało że sklepowce są zdrowe a rasiaki nie. Wszystko jest kwestią szczęścia niestety.
Miałam szczury rasowe, miałąm szczura z hodowli karmowej, szczury ze sklepów zoo oraz półdzikusa.
Teraz czekam na przyjazd szczurki z laba, a w przyszłości pojawią się kolejne szczurki rasowe. Ale kupię rasowego szczura tylko dlatego że chcę mieć pewność że samica i młode były dobrze odkarmione i trzymane w dobrych warunkach oraz że maluch będzie przyzwyczajony do kontaktu z człowiekiem (choć i tego na dobrą sprawę nie można być pewnym). Tylko tyle a może aż tyle. Nie licze na to że będzie zdrowszy bo w to akurat czytając historie szczurów czy na tym forum czy innym już nie wierze niestety.
Moja wypowiedź to nie atak na szczury rasowe. Nie popieram kupna w sklepie zoo z różnych powodów ale akurat argument zdrowia do mnie nie przemawia.

Viss - Sro Sie 20, 2008 11:09

Sorgen napisał/a:
Wszystko jest kwestią szczęścia niestety.
nie zgodze sie. Obserwuję rasiaki choćby z warszawy, z częścią dziewczyn mam kontakt i ich szczurki też są bezproblemowe. Co nie oznacza, że uogólniam i twierdzę ze wszystkie rasowe nie chorują. Choruja oczywiście, sa słabsze i silniejsze, jak w każdej populacji, jednak z moich doświadczeń wynika, że są pewniejsze. Szansa ze zachoruja jest mniejsza i policzalna, a nie totalna ruletka jak ze szczurkami z innych źródeł.
tamiska - Sro Sie 20, 2008 11:17

Viss chodzilo mi o wieksza pewnosc ze szczurki beda zsocjalizowane. Te z zoologa zwykle nie maja pelnego kontaktu z ludzmi ale to tez zalezy od sklepu. Moje dwa ogonki sa z zoologa i dwa byly kompletnie dzikie jak je kupilam. jednemu calkiem przeszlo a drugi nie wiem czemu ale mimo ze jest oswojony boi sie reki.
Viss - Sro Sie 20, 2008 11:19

Offtopic:
tamiska, ale ja cytowałam Sorgen i do jej odpo sie odniosłam. O_o :D

tamiska - Sro Sie 20, 2008 11:21

szczurki z zoologa czesto maja myko a sprzedawcy nawet o tym nie wiedza. Dorzucaja kolejne ogonki i te tez sie zarazaja itp. mysle ze hodowcy bardziej dbaja zeby szczurki sie niczym nie zarazaly. Np. moj starszy szczur ma najprawdopodobniej myko. bo jak go kupilam to jeden z ogonkow nieciekawie tam wygladal przyszlam do sklepu za tydzien i juz wszystkich ogonow nie bylo i dlugi czas nie mieli szczurow, ale byl tak proludzki i od razu do mnie przybiegl ze nie zaluje ze go kupilam mimo ze co jakis czas mam z nim problem bo kaszle albo pokichuje.
Nisia - Sro Sie 20, 2008 13:41

Viss napisał/a:
Płacę za szczura kilkadzieisąt a nie kilkanaście złotych i przez ponad rok nie wydaję żadnej kasy na weta.

Nie jest to az tak oczywiste i nie nalezy tak ludziom przedstawiac. Iskierka, rodowodowa jak najbardziej, w wieku 10 miesiecy miala operacje.

Moim zdaniem, ktos chce rodowodowego, to sobie kupi. A kogo nie stac, lub mu wszystko jedno - moze sobie wziac bide. Kwestia w uswiadamianiu ludzi sprawy podazu i popytu, dzialan marketingowych sklepow, skad sie biora szczury w sklepach, w jakich warunkach powinny mieszkac (w porownaniu z warunkami w sklepach) i przede wszytskim - ze zakup szczura poiwnien byc gleboko przemyslany.

Ja osobiscie jestem malo wojownicza, za to lubie gadac. No i jak widze w takim Kakadu, ze ktos sie zastanawia nad zakupem zwierzaka, to sie wtracam :oops: Zwykle ten ktos rezygnuje wowczas z zakupu np. z powodu braku odpowiednich klatek w sklepach, niedostatecznych informacji co do zdrowotnosci czy wymagan zwierzakow. No, a ktos taki, ma tez swoich znajomych i antyreklama idzie w swiat.

PS. A co do rachunkow.
Moje szczurki kundelki:
- Henia: zdrowiutka, nawet nie kichala, dopiero zlapala zapalenie pluc w wieku 2 lat
- Fatka: z hodowli bardzo wsobnej, nadcisnienie, problemy z plucami, gruczolak i cysta mlekowa sutka, w koncu umarla na guza mozgu
- Alifek, okaz zdrowia (no, raz swierzb, w wieku 2,5 roku i stluczona lapa w wieku 2 lat, tez kamien moczowy w wieku 2 lat), dopiero w wieku 3 lat zachorowal powaznie na serce
- Hela, 1,5 roku, poza zapaleniem gardla nabytym u poprzedniej wlascicielki, okaz zdrowia
- Lola, za 4 miesiace konczy 2 lata, okaz zdrowia (raz stluczona lapa).
Lola i Hela sa rodem ze sklepu, Alifek mial sklepowych rodzicow, Henia urodzila sie w domu z kundelkowatych rodzicow, Fatka byla z szalonego chowu wsobnego.

Moje szczurki rodowowdowe:
- Iskierka: gruczolakowlokniak sutka w wieku 10 miesiecy
- Shamsi: prawdopodobnie katar sienny.

Jak dla mnie wniosek prosty - argument zdrowotny, ktory ma stawiac w lepszym swietle rodowodowe, jest jak najmniej trafiony.
Sorgen napisał/a:
Ale kupię rasowego szczura tylko dlatego że chcę mieć pewność że samica i młode były dobrze odkarmione i trzymane w dobrych warunkach oraz że maluch będzie przyzwyczajony do kontaktu z człowiekiem (choć i tego na dobrą sprawę nie można być pewnym). Tylko tyle a może aż tyle.

Bingo. Szczur to szczur. Kazdy ma prawo dozyc 3 lat, tak jak kazdy ma prawo zachorowac w wieku pol roku. Ale zasadniczy argument przeciw sklepowcom lezy wlasnie w socjalizacji. Nie slyszalam o problemach wychowawczych ze szczurami urodzonymi w domu (nie tylko z rodowodowymi, ale tez wpadkowymi), natomiast czesto czytam o problemach ze szczurkami ze sklepu.

I jeszcze cos. Geny. W przypadku rasiakow jest jakas kontrola nad genami, choc tragedie sie zdarzaja. W przypadku kundelkow sa zlote linie z super genami (Alifka, tata zyl ok. 3,5 roku, mama 3 lata), ale bywaja takie linie jak Heni (wszystkie siostry umarly na raka, byc moze jej samej tez tam w pluckach urosl), czy Fatki (tutaj to w ogole tragedia). Wiec owszem, znajomosc przeszlosci genetycznej moze byc argumentem za rasiakami, ale tez za kundelkami rozmnazanymi w domu ze znanych rodzicow i przodkow. I ten argument dodatkowo dobija sklepowce.
Tyle, ze... nikogo to nie interesuje przed zakupem pierwszego wymarzonego szczurka.

Mnie sama w zasadzie tez nie... w sklepie nie kupie, chyba, ze zobacze keleke, ktorego nikt nie zechce. Ale nie mam nic przeciwko maluszkom z wpadek sklepowych. Bo dla mnie szczur to szczur. Kwestia zdrowotnosci akurat jest najmniej wazna.

Layla - Sro Sie 20, 2008 13:49

A ja widzę coraz więcej starszych szczurków rodowodowych - np. u nezu :) Myślę, że zmierza to w dobrym kierunku ^^
Nisia - Sro Sie 20, 2008 13:53

Layla, bo to jest tak samo jak u kundelkow. Naprawde, nie ma roznicy.
Ty mialas problemy z kundelkami, bo akurat wtedy mialas epidemie. Jesli ktos, majacy rasiaki, tez by mial epidemie - mialby to samo. Naprawde, papiery nie wplywaja na odpornosc czy zdrowotnosc ogonow.

Dwa lata temu byl boom na rasiaki: miejcie tylko rasiaki, one sa super zdrowe. Po pierwszych problemach hodowcy jakos umilkli w tej dziedzinie. Po co znow rozdmuchiwac te sprawe, kiedy juz wiemy, jak to z rasiakami bywa?

pituophis - Sro Sie 20, 2008 13:55

Cytat:
A kogo nie stac, lub mu wszystko jedno - moze sobie wziac bide


Szczur rodowodowy to nie majatek. To nie jest pies za 10 000 zl (rozumiem, ze na takiego moze byc nie stac nawet zamoznych ludzi). Jesli kogos nie stac na 50-100 zl na szczura - nie stac go bedzie na leczenie. Bidy sa nie gorsze od rasowcow, nie stac Cie na szczura za 100 zl - nie bierz zadnego!

Layla - Sro Sie 20, 2008 13:59

Nisia, oj sorry, na odporność ma wpływ właśnie właściwe odkarmienie i opieka od początku. Oczywiście wiadomo, że różnie bywa.
pituophis napisał/a:
Jesli kogos nie stac na 50-100 zl na szczura - nie stac go bedzie na leczenie.


Zgadzam się, nie jest to majątek, poza tym mioty są ogłaszane z takim wyprzedzeniem, że można uzbierać.

Nisia - Sro Sie 20, 2008 14:02

pituophis, chodzilo mi o to, ze zdaniem kogos te pieniadze przeznaczone na szczura lepiej przeznaczyc na leczenie. Jesli ktos stoi krucho z kasa, to musi sobie wyznaczac cele.

A co do weta. W ten sposob wyjasnilam kuzynce. Najwazniejsza rzecza do roztrzygniecia przed wejsciem w posiadanie szczura, jest znalezienie odpowiedniego weta. Ze wzgledu na chorobliwosc szczurow - nigdy nie wiadomo, kiedy bedzie wet potrzebny, ale ze bedzie potrzebny, to nie ulega watpliwosciom. A wiec, jak jej mowilam, jestes z Radomia, gdzie nie ma weta od szczura - nie bierz szczura. Przeprowadzisz sie do Warszawy - to bedziesz sobie mogla wziac.
Wiem, ze to dyskryminacja mieszkancow malych miasteczek, ale moim zdaniem najwazniejszy powinen byc zwierzak, a nie zachcianki wlasne (czym sie roznie od mojej rodziny, ktora uwaza, ze jak zwierzak jest chory, to Bog tak chcial i albo sam sie wylize, albo zdechnie - ktorej to zasady nie uznaja w przypadku ludzi).

Ren - Sro Sie 20, 2008 14:03

pituophis napisał/a:
Jesli kogos nie stac na 50-100 zl na szczura - nie stac go bedzie na leczenie.

Poza leczeniem są jeszcze rzeczy, na które musi iść kasa (powiedzmy, że ogon ma mega szczęście i nigdy nie pójdzie do weta) - klata, wyposażenie, ściółka, jedzenie, smakołyki itp. To wszystko ciągnie gotówkę i jak kogoś nie stać na wybulenie tych minimum 50 zł, to jak ma znaleźć na całą resztę?

Layla - Sro Sie 20, 2008 14:06

Nisia, a ja się nie zgadzam, bo w małym miasteczku może trafić się wet- perełka. Nezu mieszka w Malborku, nie jest to duże miasto a czyż nie ma dobrych wetów? Ma. Ja z kolei mieszkam w Gdańsku, teoretycznie aglomeracja, a do wyboru mam 2 wetów (słownie dwóch). Nie uważam, że jak ktoś mieszka w małym mieście, ma nie mieć szczura. Może ma dobry dojazd, auto? Może wet jest z tych, co lubią się uczyć?
Gość - Sro Sie 20, 2008 14:06

pituophis napisał/a:
Jesli kogos nie stac na 50-100 zl na szczura - nie stac go bedzie na leczenie.

ja wole wziac bide a te 100 zl ktore mialabym wydac na rasiaka odlozyc na leczenie ;)

Nie jestem przeciwna madrym hodowla.
Tez zauwazylam ze u nezu sa coraz starsze szczurki :)

U mnie jesli chodzi o zdrowie rasowcow i bid rozklada sie mniej wiecej rownomiernie.

Nisia - Sro Sie 20, 2008 14:10

Layla, owszem, ale nalezy, mim zdaniem, zorientowac sie wczesniej. A nie potem plakac, ze nie ma gdzie isc do weta. Lomza tez male miasto, a przyjmuje tam swietna wetka. Poza tym, ktos moze miec samochod i podjechac gdzies do weta.

Chodzi mi tylko o to, ze te sprawe trzeba rozwazyc przed zaposiadaniem szczura.

PS. A ze zwykle jest tak: duze miasto - jest wet, male miasto lub wies - nie ma weta... Pewnie dlatego, ze "szczurzych" wetow jest ograniczona ilosc, a malych miejscowosci w Polsce duzo. Ja tylko mowie - trzeba nad ta sprawa pomyslec, bo jest najwazniejsza.

wuwuna - Sro Sie 20, 2008 14:13

Nisia napisał/a:
A wiec, jak jej mowilam, jestes z Radomia, gdzie nie ma weta od szczura - nie bierz szczura. Przeprowadzisz sie do Warszawy - to bedziesz sobie mogla wziac.
Sorry,ale to już przegięcie.
To jest dyskryminacja.ja w wakacje jestem w kielcach tu nie ma wetów znających się na małych gryzoniach i co w takim wypadku nie powinnam miec szczurów?.Jeśli będzie potrzeba pojadę do warszawy,albo skontaktuję się telefonicznie z wetkami z Oazy albo dr.Wojtyś.Dla chcącego nic trudnego.

Jak dla mnie to przede wszystkim chodzi o to czy kogoś stać na utrzymanie ogona.

Nisia - Sro Sie 20, 2008 14:17

wuwuna, wiem, ze przegiecie, ale je zazwyczaj nie owijam w bawelne, taka jestem.
Ty podjedziesz do Warszawy... a ile osob z Kielc by nie podjechalo. Ba, a co w przypadkach naglych? Z Kielc do Warszawy to prawie 200 km.
Skontaktujesz sie z wetkami. I co Ci z tego przyjdzie, jesli wet nie bedzie chcial wspolpracowac?

Sorgen - Sro Sie 20, 2008 14:18

Z tym argumentem że jak cię nie stać na 50 - 100 zł za rasiaka to nie stać cię na szczura wogóle też nie do końca się zgodzę. To często nie jest kwestia stać nie stać. Tylko kwestia podejścia. Np. mojego ojca stać na zakup psa z papierami ale jak powiedziałąm jaką kwotę jestem w stanie przeznaczyć na psa powiedział że on w życiu za psa by tyle nie dał. Co mu nie przeszkadzało wydawać masę kasy na najlepszą karmę dla naszej burej kundlicy, na zabawki dla niej, posłania, leczenie.
Dla mnie cena ok 100 zł za szczura to duża cena (nie chcę wnikać co na nią się składa bo znadnie na ten temat mam wyrobione) co nie znaczy że moje baby (sklepowa i półdzikus) są głodne, mają złe warunki i nie będą leczone jakby co.

Layla - Sro Sie 20, 2008 14:21

Nisia, przesadzasz. To skoro ja mam tu dobrego weta, to absolutnie mam nie wyjeżdżać ze swoimi szczurami? Bo może im się coś przytrafić? Jeżdżę do mamy, do Słupska, tam nie ma ani jednego szczurzego weta. To może mam siedzieć non stop w domu? Ty przed każdym wyjazdem ze szczurami rozważasz czy jest tam wet?

Troszkę rozumiem Sorgen, bo moja mama w życiu by mi nie dała, gdybym była niepełnoletnia, na rasowego szczura, ale na leczenie dałaby mi każdą kwotę.

Mangusta - Sro Sie 20, 2008 14:23

popieram Sorgen, 100zł przecież można wydać równie dobrze na zabawki, hamaczki, dobrą karmę itp. kasa się zawsze znajdzie, a zdrowie, no cóż... moja Arala wzięta ze sklepu nigdy nie chorowała i dopiero w wieku 2,5 roku pojawił się u niej guz. u Bii pojawił się w wieku 1,5 roku. ta pewność zdrowia też nie jest taka jednoznaczna... niestety, jeszcze nie teraz.
Nisia - Sro Sie 20, 2008 14:25

Layla napisał/a:
Ty przed każdym wyjazdem ze szczurami rozważasz czy jest tam wet?

A zebys wiedziala. W gory nie jezdza, bo, po pierwsze, nie beda mialy gdzie biegac, o drugie trutki moga byc polozone, po trzecie brak weta. Do Wilna sie wybieramy, bo wiem, ze jakby co, to tam jest wet. Jesli wiem, ze gdzies nie ma weta, to zwierzaki zostaja w domu pod czyjas opieka.
Dalej, zamierzam pojechac na post-doca. Co jest jednym z wazniejszych dla mnie czynnikow? Sprawdzam w slowniku odpowiedniego jezyka, jak jest "forum", "szczury" i "wet" i sprawdzam, czy w poblizu danej miejscowosci jest polecany wet. Zdrowie mojego zwierzaka jest dla mnie bardzo wazne.

wuwuna - Sro Sie 20, 2008 14:26

Nisia, idąc tym tropem nie mogłabym mieć żadnych zwierząt.
Raz jak przyniosłam poturbowanego kocura z ulicy do lecznicy,wetka się za głowę złapała i powiedziała,żebym na drugi raz takich zwierząt nie przynosiła bo nie ma sensu ich leczyć itp.

Kot doszedł do siebie,okazał się bardzo proludzki i znalazł kochający dom. :]
Wetka nie chciała go leczyć,bo nie widziała sensu,bo on był stary.
Ja się uparłam i sie udało tak samo ze szczurem.Wet ma obowiązek pomóć choremu zwierzęciu.

Layla - Sro Sie 20, 2008 14:28

Nisia, dla mnie też, ale nie zaniecham odwiedzin u własnej matki :D A na święta nikomu nie będę zlecała opieki, bo wszyscy wyjeżdżają. Ja uwielbiam moje szczury, ale nie zamierzam dezorganizować sobie przez nie życia. Ja czasem jeżdżę do mamy na powiedzmy 10 dni i na tak długi czas nie zamierzam nikogo obarczać moją zwierzyną.
Nisia - Sro Sie 20, 2008 14:30

Layla, inna sprawa jest taka: jesli zwierze jest zdrowe i jedziesz na 10 dni, to w zasadzie mozna zalozyc, ze z pewnym prawdopodobienstwem nic sie nie stanie. Ale jesli ktos jedzie gdzies ze zwierzakiem na 2 miesiace, ale w ogole gdzies mieszka na stale - to to prawdpodobienstwo maleje.
Ren - Sro Sie 20, 2008 14:31

Mi dosłownie chodzi o sytuację: NIE STAĆ MNIE = NIE MAM KASY. Nie mówię o przypadkach kiedy wole kupić np. większa klatę i przygarnąć bidę zamiast mieć mała i mieć rasiaka, bo to jest wolny wybór.
Azi - Sro Sie 20, 2008 14:33

A ja powiem tak:

- wpadki - ok. Ale wpadki, a nie rozmnażanie 10 miotów, a każdy z etykietą "to już ostatni, likwiduję hodowlę"

- rasiaki - ok. Drobna przewaga - bo zna się lepiej linię niż w przypadku wpadek.

- szczurki "po przejściach" - oddane do zoologa, wyrzucone, znalezione, zaniedbane - ok.

- kupione w zoologu - zupełnie nie ok. Ja zwyczajnie jestem przeciwna trzymaniu zwierząt o wyższej świadomości w zoologach. Wyobrażacie sobie kupić psa ze sklepu zoologicznego? No więc właśnie... Z drugiej strony nie podoba mi się nagonka na ludzi, którzy kupili szczury w zoologach. A gdzie mieli kupić jak w danej chwili nie było żadnej wpadki/miotu rodowodowego?

To nie jest kwestia tego, gdzie szczur jest lepszy, to kwestia uświadomienia społeczeństwa. Niech powstanie więcej hodowli, ja nie mam nic przeciwko, a nawet zachęcam.
I osobiście chcę mieć szczury odchowane jedynie przez prywatne osoby, bo mimo, że płacę więcej, to wiem za co płacę. I jestem pewna, że ten szczur nie będzie kinderniespodzianką, że nie przywlókł mi świerzba, pcheł, chorób płuc, przeziębienia i innych.

Poza tym raz jeszcze napiszę - jeżeli ktokolwiek myśli, że ceny szczurów rodowodowych są takie a nie inne, bo hodowla zbija sobie na tym kokosy, to jest w grubym błędzie. Cena malucha jest ekwiwalentem za jego pożywienie, opiekę (ściółka itp), opiekę szczurzycy w trakcie ciąży, a także samo doprowadzenie do krycia. I teraz pozostawiam otwarte pytanie - dlaczego szczur w hodowli kosztuje minimum 60 zł, a szczur sklepowy i 7 zł?

A wszystkim tym, którzy widzą sens (sens a nie konieczność!) kupowania w zoologu zadam pytanie - wyobrażacie sobie kupienie psa/kota w sklepie zoologicznym? Dlaczego? Argumenty "kopiuj" "wklej".

Layla - Sro Sie 20, 2008 14:33

Nisia, co nie zmienia faktu, że nie zamierzam przez szczury siedzieć uziemiona :]

A ja jeszcze za to uwielbiam rasowce, że mogę sobie czytać co tam u krewnych słychać, rozmawiać z właścicielami rodzeństwa.

Uważam, że ta dyskusja zboczyła z tematu - a chodzi przecież o to, żeby ludzie nie kupowali w sklepach, tylko z hodowli lub oczywiście adoptowali, do czego zawsze zachęcam :)

[ Dodano: Sro Sie 20, 2008 14:35 ]
Offtopic:
Azi, widziałam koty i psy w zoologu :?


A a propos zoologów - nie cierpię, jak wszyscy leją łzy, bo gdzieś w zoologu trafiły się dumbo, albo fuzzy. A one są tak samo krzywdzone jak "zwykłe". :?

Azi - Sro Sie 20, 2008 14:38

Layla, ja też widziałam, dlatego nie pytam "czy widzieliście", tylko "czy wyobrażacie sobie" ;)

I też mnie wpienia, że jak dumbuś w zoologu, to trzeba go koniecznie kupić. A co? Zwykły kapturek standardowy jest gorszy?

Przy okazji zaprezentowałam moją teorię, że wszystkie szczury bez względu na odmianę zasługują na takie same traktowanie :]

Ren - Sro Sie 20, 2008 14:39

Offtopic:
Ja w zoologach głównie widuję koty :?

Layla - Sro Sie 20, 2008 14:40

A w ogóle z pomaganiem i adoptowaniem też jest osobna historia. Ja popieram adopcję nawet jak ktoś był głupi i rozmnożył celowo, ale błąd zrozumiał. A nie, że sobie dalej będzie szalał, bo wie, że naiwni się znajdą. Trzeba wyczuć sytuację, komu warto pomóc. Oczywiście wiadomo, że chodzi o szczury, ale jak pomożemy kretynowi to on dalej będzie to robić :roll:
Nisia - Sro Sie 20, 2008 14:41

Azi, podejrzewam, ze hodowca zyczacy sa za szczura 60 zl, nie trzyma swoich zwierzat na trocinach z podlogi pobliskiego tartaku i nie karmi najgorszym ziarnem na wage. A kazda inna sciolka i kazda lepsza karma lubi kosztowac. Podejrzewam rowniez, ze takie maluszki duzo jedza, a jesli pomnozy sie przez ich ilosc... Poza tym, nie wiem, czy w kazdej hodowli, ale, jak kojarze, w niektorych maluszki przynajmniej raz sa u weta przed wydaniem. Koszty, koszty, koszty.

Jedna babka z zoologa mowila mi, ze jesli ktos chce naprawde dobrze sie opiekowac szczurami u siebie w sklepie, to przy cenie 12 zl za ogona sie po prostu nie oplaca. Wiecej wlozy sie chocby tylko w sciolke i jedzenie niz zyska na sprzedazy.

Sorgen - Sro Sie 20, 2008 14:52

Azi ja nie twierdzę że hodowcy zarabiają na miotach. A nawet jeśli to świetnie jeśli tylko nie dzieje się to kosztem zwierząt. Moja mama prowadziła hodowlę psów, wiem jakie są koszty dobrego wyżywienia miotu dużej rasy dlatego może delikatnie mnie jednak dziwi ta cena 100zł. za szczura. Ale taką cenę zapłacę za mojego wymarzonego rasiaka. Bardzo mi się podoba np. system u ciebie Azi w hodowli gdzie każdy maluch kosztuje tyle samo :)
Nie jest to prowokacja do jakiś rozliczeń kosztów hodowli, kosztów miotu itp. Ot moje zdanie na ten temat. Zresztą to już chyba lekki off jest :wink:

Mangusta - Sro Sie 20, 2008 15:04

Nisia napisał/a:
nie trzyma swoich zwierzat na trocinach z podlogi pobliskiego tartaku
mała dygresja, trociny z tartaków często są o niebo lepsze nawet niż te droższe z zoologicznych. trzeba tylko później je samemu suszyć ;)
PALATINA - Sro Sie 20, 2008 15:38

Layla napisał/a:
Ja popieram adopcję nawet jak ktoś był głupi i rozmnożył celowo, ale błąd zrozumiał.

Ja nie popieram - choc i nie potępiam.
Potępiam kupowanie w zoologach i na giełdach - No chyba, że karmówkowe maluchy - ale nie wykupywanie całych miotów i napędzanie biznesu rozmnażaczom, tylko gdy szukam dla siebie jednego malucha - to dopuszczam możliwość kupienia karmówki, żeby poczuć, że się zrobiło coś fajnego.

Co do zdrowia rasiaków - osobiście nie widze różnicy w porównaniu z kundelkami.
Moje kundelki zazwyczaj wiekszość życia są zdrowe - jak chorują, to 'na starość'.
Moje rasiaki też póki co nie narzekaja na zdrowie, ale nie uważam zdrowia za argument w dyskusji o lepszości szczura z papierami nad innymi.

A cena? Jak ktoś chce wydać duzo kasy na rasowego- jego wybór, gdy inny woli wziąć bidę, a za kasę kupić lepszą klatkę - też super. :wink:
Ja się przyznam bez bicia, że lubię rzeczy ładne. Wydałam w tym miesiącu kupę kasy na klatka dla świń tylko dlatego, że była ładna, choc mogłam mieć za pół ceny tej samej wielkości, ale brzydszą.
Jeśli się decydują na rasiaka, to mają w tym swój udział walory estetyczne.
Pewnie, że każdy szczur jest super i każdy zasługuje na miłość - Dlatego daję miłość bidom z SPSu, wacikom z labów, a jesli decyduję się na rasiaki - to takie, które zwrócą moja uwagę czymś jeszcze. Nie wstydzę się mówić głośno, że wygląd ma znaczenie. Dla mnie ma - przynajmniej w początkowej fazie, kiedy to pierwszą rzeczą, jaką widze jest właśnie wygląd, nic więcej na zdjęciach nie widzę. 8)
Tak więc - kocham każdego ogona, ale jeśli mam za niego płacić, to musi mi się podobać. Tekie życie. :roll:

tamiska - Czw Sie 21, 2008 21:33

poza tym szczurki zwykle powinno sie kupowac minimum w parach czyli wychodzi ok 200 zl a klatka dla nich powinna juz byc znacznie wieksza nastepne 150 zl i wyposazenie tez kosztuje (wychodzi niezlej jakosci rasowy pies :P ) jak ktos jest niepelnoletni dlugo moze zbierac... Sadze z reszta ze rodzice by go wysmiali jakby chcial wydac 100 zl na 'jakiegos' szczura (nie mowie ze wszyscy ale duzo osob ma takie podejscie ale duzo )
AngelsDream - Czw Sie 21, 2008 21:38

tamiska, z tym psem bym nie przesadzała ;)
wuwuna - Czw Sie 21, 2008 21:39

tamiska, są adopcje,nikt nikogo nie zmusza do kupowania w hodowli.
Chodzi tylko o to aby nie dawać zarabiać rozmnażaczom,bo na tym cierpią tylko i wyłącznie biedne zwierzęta

Sorgen - Czw Sie 21, 2008 21:41

Ja się zgodzę z PALATINĄ, poza tymi plusami rasiaka które wymieniłam czyli socjalizacja i dobre odkarmienie samicy i młodych dochodzi jeszcze kwestia wyglądu. Czekałam na miot u Justki i zrezygnowałam ze swojej rezerwacji bo nie było szczurka takiego jak sobie wymarzyłam, a jak mam zapłacić te 100 zł to szczur wizualnie ma być taki jaki mi się wymarzył więc będę czekać. A narazie jutro do mnie przyjeżdża watka z labu :mrgreen:
tamiska z tymi kosztami które wychodzą jak za niezłej jakości rasowego psa to przesadzasz :P Nie sądzę żeby na 2 szczury i klatkę ktoś wydał około 1500-2000zł. Bo takie są średnio ceny rasowych psów :wink:
wuwuna myślę że wszystkim nam o to chodzi. Dla mnie to jest jedyny argument żeby nie kupować ze sklepu zoo. Tak jak pisałam nie przemawia do mnie argument wyższej zdrowotności rasiaków i tyle.

Oli - Czw Sie 21, 2008 23:10

A do mnie przemawia nie tyle zdrowotność sama w sobie, co psychika. Miałam w sumie 3 szczury ze sklepu, z czego 2 były (jeden jest nadal) poryte psychicznie. Całkowicie nie proludzkie i ogólnie "zdziczałe". Może się ktoś ze mną nie zgodzi, ale ja jednak wyznaję zasadę, że zwierzęta są przede wszystkim dla mnie, a nie dla samych siebie. Oczywiście takiego nie proludzkiego szczura nie oddam czy nie uśpię od razu, ale jednak nie jest to moim marzeniem. Z hodowli natomiast wiem, że szczur nie będzie ode mnie stronił. Nie musi być miziakiem w 200%, ale musi lubić moje towarzystwo, lubić przebywać ze mną.
PALATINA - Pią Sie 22, 2008 00:14

Ja miałam kilkanaście szczurów z zoologika i innych "źle socjalizujących miejsc" i tylko 3 nie były proludzkie, a nawet zdarzało się im być agresywnymi od czasu do czasu. Całej reszcie nie mam nic do zarzucenia.
Z hodowli mam tylko 3 szczury, z czego 2 są bardzo miziaste, a jeden stroni od ludzkiego towarzystwa (choć jest łagodny jak baranek).
Miałam też 10 wistarów i innym albinosów z labu i wszystkie miały idealne charaktery (o niebo lepsze niż jeden z moich rasiaków).
Uważam, że wyższość rasowego szczura polega na tym, że ktoś włożył swój trud w jego wyhodowanie! Ktoś to przemyślał, ktoś się opiekował miotem jak mógł najlepiej itd. A co dalej? Bywa różnie.

Azi - Pią Sie 22, 2008 00:33

Najsmutniejsze jest to, że żeby doprowadzić do zdrowych linii potrzebne są lata pracy, lata selekcjonowania partnerów, lata wykluczania linii, kontynuacji innych. Duża liczba miotów. A duża liczba miotów to ogromna liczba maluchów. Maluchów, z których tylko niewielka cześć może być w hodowlach, bo hodowli jest mało. Reszta malców musi iść do ludzi. A skoro nie ma chętnych, to nie ma domków dla malców, więc nikt nie będzie robił potencjalnie zdrowych miotów, bo nie zaryzykuje, że zostanie z 10-malców na karku.

Hodowle są amatorskie, nie utrzymują się z hodowli, a w związku z tym, to nie jest "ryzyko zawodowe", więc hodowcy tego ryzyka nie podejmą. I jeżeli za rodowodowcami nie może przemawiać argument o większej zdrowotności, to jest to również wina braku chętnych na "zwykłe" szczury. Trudno, taki lajf. Najwyraźniej powinno rozmnażać się tylko szczury "wypasione", bez spoglądania na przodków, bo przecież, jak już mam zapłacić te 100 zł, to chcę full serwis. Fakt, mam prawo wybrać zielony kamyk zamiast czarnego. Tylko potem nie powinnam narzekać, że z tego zielonego schodzi farba.

Dla jasności - to moje wewnętrzne przemyślenia, nikogo nie chcę nimi urazić

Oli - Pią Sie 22, 2008 00:58

Azi napisał/a:
bo przecież, jak już mam zapłacić te 100 zł, to chcę full serwis

Ja nie wiem co Wy takiego potępiającego w tym widzicie... Czy kupując samochód za kilkanaście tysięcy nie patrzycie co ma pod maską i nie dobieracie odpowiedniego nadwozia, koloru? Jak ktoś płaci to ma prawo wymagać - tak jest w każdej branży. Viss już kiedyś pisała, że niestety, ale mimo bycia hodowlami amatorskimi jesteście poniekąd "firmą" sprzedającą towar. Brzmi może okrutnie, ale jest prawdziwe. Ja wiem za co płacę hodowcy i mam prawo wymagać tego czego chcę. Gdyby zależało mi "tylko" na szczurze to kupiłabym w zoologu lub przygarnęła. Nie czekałabym miesiącami na wymarzonego malucha.

Azi - Pią Sie 22, 2008 01:05

Olimpia, patrz do tematu miotu B Valhalla Rattery ;)

http://forum.szczury.biz/...p=203035#203035

szczur to nie samochód i obecnie coś za coś (choć nie zawsze). Może, gdy linie zostaną już wyprowadzone na prostą, to będzie i kolorek i zdrowie w jednym, ale na to potrzeba czasu i miotów.

jak już mówiłam - większy wybór = dużo więcej ogonów w hodowli = mniej czasu dla poszczególnych = mniejsza socjalizacja = tak czy tak odpada jeden argument ;)

a jeszcze jeden argument - Ci, którzy lubią mogą z rasowcami jeździć na wystawy ;)

PALATINA - Pią Sie 22, 2008 09:27

Azi napisał/a:
szczur to nie samochód i obecnie coś za coś (choć nie zawsze). Może, gdy linie zostaną już wyprowadzone na prostą, to będzie i kolorek i zdrowie w jednym, ale na to potrzeba czasu i miotów.

Dziewczyny, zakładając hodowlę musiałyście brać pod uwagę, że szczury maja liczne mioty i komuś trzeba je sprzedać.
Ja nie miałam planu zakładania hodowli. Dla mnie nowe geny owszem, mają wartość, ale raczej nie w przypadku konkretnego stada. Mam w stadzie nowe geny pod postacią Fistaszków i totalny inbreed w postaci interwencyjnej Bonity - Nie widzę na razie większych różnic między nimi - z wyjątkiem tego, że Bonita jest czarna, a Fistaszki rude i dumbo. Jak dotąd ani Bonita, ani Fistaszki poważnie nie chorowały (Fistaszek jeden miał katar, a drugi zapalenie spojówek. Bonita nie miała jeszcze nic, a jest o rok starsza).
Możecie mnie przekonywać o zdrowiu i nowych genach, ale ja mam żywy przykład w domu, który tego nie potwierdza, więc trudno mi brać akurat takie argumenty pod uwagę, zrozumcie. :| Zwłaszcza, że szczurów nie hoduję i nowe geny są dla mnie jedynie zlepkiem liter. W praktyce nie oznaczają dla mnie zupełnie nic i w żaden sposób z tego faktu nie korzystam.
Rozum się ze wszystkim zgadza, ale na własne oczy widzę, że tak wcale nie jest, więc zonk...
Rozumiem, że ciągnięcie linii genmetycznych i praca hodowlana wymaga "produkcji" całej masy szczurów - ale Wy zrozumcie, że to nie my, a Wy sobie postawiliście za cel hodowlę. Ja nie czuję się w obowiązku kupowania każdego szczura,na którego nie ma chętnych, tylko dlatego, że hodowla w Polsce musi się rozwijać.
Hodowcy też nie zostawiają sobie całego stada szczurów, których w hodowli używać nie będą. Nie mają miejsca na takie szczury. Tak samo ja i wszyscy zwykli śmiertelnicy - nie mamy miejsca na wszystkie szczury, które nie są nam potrzebne do osiągnięcia własnego celu. Celem hodowcy jest hodowla. Celem pozostałych posiadanie szczurów - zazwyczaj kilku, nie kilkudziesięciu. :|

Azi - Pią Sie 22, 2008 11:03

PALATINA napisał/a:
Dziewczyny, zakładając hodowlę musiałyście brać pod uwagę, że szczury maja liczne mioty i komuś trzeba je sprzedać.


oczywiście, więc jak nie będzie chętnych, to nie będzie miotów i nie będzie hodowli, proste :)

i w sumie ostatnie posty też nadają się do przerzucenia do tematu o "sens hodowli szczurów rasowych"

mal_a - Pią Sie 22, 2008 13:35

W moim mieście są dwa sklepy, w których można kupić szczurka z wystawy, wpozostałych składasz zamówienie w ciemno i po trzech dniach jakiegoś dostajesz, nie wiesz ani jakiej płci, ani jak duży, czy zdrowy a już o maści nie wspomnę.

W tych dwóch zoologach gdzie szczurki trzymają, zwierzaki są zupełnie inne. W jednym widać, że nikt ich nie oswaja, są zdziczałe i nikomu bym takiego nie poleciła. Niemniej jednak ludzie je tam kupują, bo nie wiedzą jak oswojony potrafi być szczurek.
W drugim zoologu maluszki są bardzo oswojone, przychodzą do ręki, dają się pomiziać i ogólnie żyją sobie w niezłych warunkach, nie mają dużego ścisku i przyjemny wybieg.
Chcę przez to powiedzieć, że sklep jest sklepowi nierówny. Bardzo bardzo dużo zależy od polityki sklepu (rozmnażamy czy nie rozmnażamy) i jego pracowników (z każdym zwierzakiem trzeba spędzić trochę czasu a nie wszystkim się chce).
Mimo to na 4 zakupione w tym lepszym sklepie szczurki przeżyły mi dwa :(
Weterynarz mi powiedział, że miały ewidentne wady genetyczne (oceniła po budowie szczęk i ciałka) i że prawdopodobnie serce i płuca nie nadążały ze wzrostem ciała ;(

I mimo to, że wpadam czasem do tego sklepu pooglądać te słodziutkie brzdące, to nie kupię więcej malucha w zoologu. Była to dla mnie straszna tragedia, kiedy nie mogłam nic zrobić, żeby im pomóc, żeby je wyleczyć.

Dwa pozostale dostawały vibovit i glukozę na wzmocnienie i od odwodnienia organizmu i sobie radzą, ale jak czytam jak duże są niektóre szczury to trochę mnie zazdrość bierze.

Więc jeżeli chodzi o mnie, to jestem za szczurami z hodowli. Tam przynajmniej jak maluch któryś jest chorowity, to o tym informują.

babayaga - Nie Lis 15, 2009 20:28

podpisuję się pod tym, że nie ma sensu brać szczurków czy jakichkolwiek innych zwierzątek z zoologicznych. Ja 4 dni temu kupiłam szczurka właśnie w zoologu.. Nie świadoma tego na co się skazuję.. Z tego co wiem samczyki potrafią być agresywne później z racji nadmiaru testosteronu zdecydowałam się na samiczkę. Udałam się do sklepu. Akurat był jeden szczurek.. Samiczka - tak twierdził sprzedawca.. no więc fajnie udało mi się jest samiczka! Za dwa dni zawitałam do moją Buffy. Kupiłam nieszczęśnika.. W domu zauważyłam, że szczurek na karczku ma jakiś dziwny strupek. Troche się przestraszyłam, że może to być świerzb lub grzybica lub inne dziadostwo.. Przechodząc następnego dnia bodajże obok sklepu postanowiłam wejść i zrobić wywiad środowiskowy, z którego dowiedziałam się, że razem z moim szczurkiem był wcześniej jescze jeden z którym sie nie lubił.. Podobno tamten był samczyk.. co wywołało u mnie panikę, że może moja szczurka jest w ciąży! W domu obejrzałam ja dokładnie (co nie było łatwe;/) i co?! i suprajs! nie ma samiczki tylko samczyk z krwi i kości! byłam ciut zdenerwowana tym faktem ;/ no ale ok.. jak już jest samczyk niech będzie.. zastanawiłam się tylko czemu się tak ciągle drapie, kicha i prycha..? Dziś odwiedziłam weterynarza ponieważ na dobrą sprawę dopiero wczoraj szczurka udało mi się wymiziać i nawiązać nić porozumienia... Pani weterynarz obejrzała szczurka 'facet, jak się patrzy! od razu widać!'. i spełniły się moje najgorsze przypuszczenia.. u szczurka podejrzewany jest świerzb;/ mało tego kichanie faktycznie okazało się przeziębieniem (mam nadzieje, że z czasem coś gorszego nie wyjdzie :( ) ah.. i zapomniałam wspomnieć, że dziś jak pupil na kolankach mi spał wypatrzyłam u niego pchełki :(
teraz muszę czekać.. został odpchlony, dostał antybiotyk... jeszcze jutro czeka nas wizyta kontrolna i podejrzewam, że dalsze leczenie.. :(
eh.. a na początku też nie chciałam uwierzyć, że ze szczurkami ze sklepów jest tak źle.. no ale mądry polak po szkodzie.. ja na pewno będę walczyć z tym sklepem o to, żeby zapanował tam ład i porządek.. może mi się uda.. a może nie.. czas pokaże..

a jak Pumba (już nie Buffy ;) ) będzie zdrowy zacznę szukać mu kolegi do zabaw :) ale już teraz wiem, że na pewno nie ze sklepu :)

Rilaa - Wto Lis 17, 2009 16:49

Wiem, iż to nie odpowiedni temat, dla którego chcę o coś zapytać, lecz nie znalazłam podobnego... Mianowicie, przeczytałam, iż albinoski szybciej tracą wzrok oraz gorzej widzą, to wiedziałam wcześniej, lecz czy jeżeli stracą ten wzrok to bardzo będzie im utrudniać jego brak? :( . Zamierzam kupić albinoska (nie ze sklepu!) i się trochę obawiam, co do kupna, ze względu na ich zły wzrok i czy szczurka będzie się męczyć :( .
Nakasha - Wto Lis 17, 2009 18:21

Rilaa, uhm, jak nie ze sklepu, to gdzie chcesz kupić albinoska?

Wzrok nie jest jakoś szczególnie ważnym zmysłem dla szczurów - one ogólnie słabo widzą. ;) Ślepe szczury są zazwyczaj w pełni sprawne, tak że czasem ciężko zauważyć ich ślepotę. Poruszają się m.in. za pomocą węchu, słuchu i odbierania drgań podłoża.

Rilaa - Wto Lis 17, 2009 18:34

Z hodowli, która jest w Krakowie :) . Czyli ten słaby wzrok w niczym nie utrudnia szczurkowi życia? To dobrze, dziękuje za informację! ^^

EDIT:
Rasa, która jest napisana (szczurka, którego mam zamiar kupić) to Beige :) .

Devona - Wto Lis 17, 2009 18:44

Rilaa, szczurki nie mają ras ;) . Beige to umaszczenie, przy czym szczurki beige nie są albinosami. Albinosy to białe szczury z czerwonymi oczami, a beige oznacza beż ;) .

Czerwonookie szczurki faktycznie gorzej widzą, ale mam w domu ślepą samicę (ma tylko jedno oko, do którego nastąpił jakiś czas temu wylew krwi) i radzi sobie dostkonale.

Nic mi nie wiadomo o hodowli w Krakowie, która byłaby zrzeszona w SHSRP. Jeżeli ktoś uważa, że beżowe szczury są albinosami, to nie jest hodowcą, tylko "hodowcą" :roll: .

Nakota - Wto Lis 17, 2009 18:44

Rilaa napisał/a:
Z hodowli, która jest w Krakowie :) . Czyli ten słaby wzrok w niczym nie utrudnia szczurkowi życia? To dobrze, dziękuje za informację! ^^

EDIT:
Rasa, która jest napisana (szczurka, którego mam zamiar kupić) to Beige :) .

W Krakowie nie ma żadnej hodowli. Jeśli chodzi Ci o "hodowlę" z allegro to jest to typowa pseudo.
I nie rasa a odmiana.

Mangusta - Wto Lis 17, 2009 19:15

Rilaa napisał/a:
Z hodowli, która jest w Krakowie :)
ta z allegro? to nie hodowla, to rozmnażalnia - równie dobrze mogłabyś kupić w sklepie, to to samo jakościowo, dbałościowo i genowo.
Rilaa - Wto Lis 17, 2009 19:23

Tak? :shock: O, matko! Ja nawet nie wiedziałam :( . I pomyśleć, iż chciałam złożyć ofertę :/ . No, cóż. Dziękuje za wszystkie informacje, te dobre i te mniej :( . I znów czekanie na szczurki...
Mangusta - Wto Lis 17, 2009 19:29

nie czekaj, adoptuj ;)
Rilaa - Wto Lis 17, 2009 19:31

Mazoku, z niesłychanie wielką chęcią zaadoptowałam bym 3 szczurki, lecz jak dzisiaj patrzyłam to większość ma domy :( .
Dori - Wto Lis 17, 2009 19:41

Rilaa napisał/a:
Mazoku, z niesłychanie wielką chęcią zaadoptowałam bym 3 szczurki, lecz jak dzisiaj patrzyłam to większość ma domy :( .


Moja wpadkowa jedenastka nie ma domów :-P
W nocy z piątku na sobotę jadę pospiesznym do Rzeszowa, można coś pokombinować.

Rilaa - Wto Lis 17, 2009 19:47

Dori, aby nie rozwalać temu wysłałam PW ^^ .
Nakasha - Wto Lis 17, 2009 19:47

Rilaa, szczurki z różowymi (np. jak albinosy) lub czerwonymi (np. jak siamese) oczkami widzą bardzo słabo, z powodu braku barwnika w oku. Zbyt dużo światła wpada do oka i upośledza to ich widzenie (sprawia też, że są bardziej wrażliwe na ostre oświetlenie). Z czasem ich siatkówka ulega uszkodzeniu i mogą całkiem ślepnąć.

Poza tym mogą charakterystycznie kiwać się na boki - "skanować teren", aby ustawić sobie ostrość i głębię. ;)

U szczurków z oczkami ruby i dark ruby jest to dużo mniej widoczne.

Beżyki nie mają ani różowych, ani czerwonych oczu. Powinny mieć czarne, ewentualnie dark ruby.


W Krakowie nie ma hodowli, może za to być rozmnażalnia. "Hodowca" najwidoczniej nie zna się na odmianach i chyba nie zależy mu na maluchach.... Jaki prawdziwy miłośnik zwierząt będzie sprzedawać swoje szczury na allegro? bez uprzedniej rozmowy kwalifikacyjnej? Ja sobie tego nie wyobrażam :| poza tym zazwyczaj takie ogonki pochodzą z chowu wsobnego, są trzymane w złych warunkach i nic lub niewiele wiadomo o ich przodkach...

nezu - Sro Lis 18, 2009 10:52

Ta allegrowa "hodowla" rozbraja mnie od dłuższego czasu...
Szczurek "beige" w "ofercie" to szampan.
A wcześniej miała miot russian blue, który z uporem maniaka nazywała american blue.

To niestety rozmnażalnia, nawet wczoraj albo przedwczoraj o niej z Mazoku rozmawiałam a tu zonk....
Na allegro pojawia się z dużą częstotliwością i w sprzedaży ma więcej niż jeden miot na raz.
Widuję ją z "nową ofertą" średnio co miesiąc...
"Hodowla" ma blisko do Czech, do Ostravy, Brna, a w Ostravie są największe giełdy zoologiczno - terrarystyczne w Czechach i można kupić wszystko, z szczurkami wszelkiej maści włącznie...
Ponadto w krakowskich zoologach szczury dumbo czy fuzz to podobno też nie rzadkość.

Wiem, że aukcja może stwarzać pozory dbałości o te szczurki, ten wyświechtany cytat i tak dalej, ale to nie zmienia faktu że wystawianie zwierząt na allegro przeczy temu co ta osoba tam pisze.
To tak w skrócie.

Cieszę się, że zapytałaś zanim kupiłaś. Myślę że znajdziesz tu szczurka dla siebie. Sporo ich szuka domu, naprawdę. :)

zuuzuushii - Sro Lis 18, 2009 12:37

"co wyroznia tego szczurka? hihi i podsumowanie-to jest to co odroznia go od zwyklych hodowlanych szczurow!!! " jak czytałam to jakiś czas temu, aukcja po aukcji taki sam tekst to ryłam ze śmiechu... pisze jakby wrzuciła tekst do tłumacza.:/
a ja jako dyslektyczka zazwyczaj się nie czepiam stylu ani ortografii :/ ale ta forma mnie dobija...

Nietoperrr... - Sro Lis 18, 2009 13:33

Też mnie mrozi jak wpadam co jakiś czas z "inspekcją" na allegro i ciągle widzę tą dziewczynę z Krakowa z różowymi pazurami z tekstem "Jesteś odpowiedzialny za to,co oswoiłeś"...
I ciągle jakieś bardzo wyjątkowe kolorki ogonków...
Wstyd przyznać,ale sama jakiś czas temu popłynęłam w jej aukcję,zalicytowałam na "niebieściaka",kiedy to usilnie i uparcie poszukiwałam takiego kolorku.Nie miałam jeszcze wtedy zorientowania,że te niebieskie są często agresywne i mają bardzo słabe zdrowie.Dopiero na forum się dokształciłam,nie tylko w tej kwestii,ale i w wielu innych.
Mój pierwszy szczur,po dosyć długiej przerwie,też był z zoologa.Ale teraz już znam powody,dlaczego NIE NALEŻY kupować tam zwierzaków.Wcześniej jako niedoinformowana w pewnych kwestiach,nie wiedziałam tego.
Dobrze,że nie wygrałam tamtej aukcji na allegro...
Jeszcze jedna kwestia.Nie każdy,kto sprzedaje na allegro małe szczurki,jest od razu człowiekiem bez serca,nie kochających swych ogonków...Sama kiedyś,kiedy jeszcze nie miałam pojęcia nawet o szczurzych forach i adopcjach,wystawiłam swój wpadkowy miot na Allegro...Za cenę 7zł,tak żeby tylko odstraszyć posiadaczy węży(cena zbyt wysoka).Ostatecznie,po dokładnych rozmowach z kupującymi i tak oddawałam za darmo,tzn. za symboliczną złotówkę.Nie każdy wystawiający na Allegro ogonki to od razu bezduszny zarobkowicz...Ale ten Kraków mnie rozwala...
Jeżeli natomiast chodzi o poszukiwania szczurasa dla siebie...Nie zoolog,nie pseudohodowla,bo za to się płaci i dodatkowo napędza rynek.Jeżeli ma się określone wymagania - prawdziwa hodowla.Jeżeli po prostu chce się mieć ogoniastego przyjaciela - adopcja.Jest tyle szczurasów szukających domków,ciepła i miłości...Skoro i tak znalazły się na świecie,z różnych powodów,to niech już mają prawo do godnego życia...
Sama zamiast kupować,teraz adoptuję.Ale wiem to dopiero teraz.Wcześniej...cóż,niewiedza matką błędów...

babyduck - Pią Lis 20, 2009 00:04

Przeniosłam dyskusję: http://forum.szczury.biz/viewtopic.php?t=6527
hydroxyisohexyl - Pią Gru 11, 2009 22:51

A ja mam dwa sklepowe ogonki, chociaż muszę przyznać, że następnym razem raczej zdecyduję się na adopcję, albo na rasowca.
Szczurki były kupione w dwóch różnych zoologach, pierwszy którego kupiłam - Sid miał wszy, ale jedna wizyta u weta wystarczyła, żeby zażegnać problem. Drugi, z kolei, Jani, był przeziębiony - ciągle kichał i świszczał, ale dostał zastrzyk, jakieś kropelki i pomogło. Poza tym ogonki na razie chowają się zdowo (są u mnie ok 3-4 miesięcy).
Jeżeli chodzi o ich zachowanie, to Sid (albinos) był na początku okropnie płochliwy i aspołeczny, ale po kilku tygodniach usilnych starań dał się oswoić i teraz nie ma problemów z głaskaniem, mizianiem, noszeniem na ramieniu, itp.
Janek z kolei od początku był bardzo otwarty i ciekawski i tak też mu zostało.
Teraz mam tylko nadzieję, że będą się zdrowo chować i będzie gites 8)

Martuha - Sob Gru 12, 2009 17:05

Ja przyznam z bólem serca,że moje pierwsze szczury były z zoologa,nie miałam pojęcia o tym,że istnieją szczury rodowodowe,bo od nikogo nie słyszałam i nie miałam neta,a byłam naprawdę młoda.Ale teraz jeśli mam mieć jakieś szczurki to tylko z hodowli albo z adopcji,inaczej sobie nie wyobrażam.A tak patrząc na tą pseudo hodowlę z Krakowa to ceny za szczurki jako,że nie rasowe też ładna !
gratis - Sob Gru 12, 2009 20:42

a wiecie, że nie czytając tych kilku postów o krakowskiej hodofli spontanicznie napisałam do rushofej laseczki o orzekanie się hodowcą. To jeszcze z czasów gdy odzywał się we mnie troll raz na jakiś czas. Co więcej dostałam maila zwrotnego, jak Władza pozwoli to wkleję. Osobiście leżę zapłakana na biurku - ze śmiechu.

To jest TAKIE żałosne...

parę cytatów - hodowcy SHS, bójcie się i bijcie w piersi, bo NIC nie robiliście przez ostatnie lata [100% sarkazmu [ spotęgowana ironia] proszę się nie oburzać :) ]

Cytat:
Zalamka ze nikt w tym kraju naprawde sie nie pofatygowal przez
ostatnie lata na sprowadzenie takich okazow jak ja zeby miec takie piekne
mlode :)



i cytat o jej traktowaniu zwierzaków

Cytat:
a ja przez ponad 2 lata zbieralam swoja
"kolekcje" szczurkow


a także parę słów, że nie ma sensu się produkowac, należy ją olac ew. można nawiązac kontakt z osobami, które biorą udział w tych debilnych aukcjach
Cytat:
i po
nowym
roku jestem umowiona na odbior kolejnych szczurkow


i uwaga :lol: po tym rozwaliłam się kompletnie i prawie oplułam monitor
Cytat:
efekt w maluchac jakie posiadam mysle ze powala nie tylko mnie


Rilaa Wielka Ruda Wiewiórka nad Tobą czuwała, że tu napisałaś! :przytul:
To straszna rozmnażalnia, która będzie jeszcze straszniejsza. A niektóre maluchy mają jakieś nastroszone futerko, ogólnie masakra.

I tak - ona rozmnaża szczury wzięte od "hodofcuf' z Czech.

edit: ogólnie byłabym za wywieszeniem jakiegoś ostrzeżenia na forum
bo skoro ludzie dają tyle pieniędzy za kundle, bo sa dumbo i mega wsobne to może warto by było ich jakoś oświecic?

Martuha - Sob Gru 12, 2009 21:17

Ło matko to ja z hodowcą nie mam nic w spólnego i się nie znam,ale to co ona wypisuje to kompletne bzdury,szkoda tylko,ze pewnie wiele osób da się na to wszystko nabrać i niepotrzebnie zapełnią kieszenie tej pseudohodowczyni :roll:
gratis - Sob Gru 12, 2009 21:37

ostatni
Cytat:
NIE SPRZEDAJE SZCZURKOW W CELACH
ZAROBKOWYCH !!!


to ciekawe, że sprzedaje jakieś bluty po 120 zł

teoretycznie wg dziuni te szczury mają zarobic na karmę dla innych
przecież ona je wszystkie lofcia, ale każdy kolejny mail jest co raz bardziej nerwowy ;)

Nakota - Sob Gru 12, 2009 21:46

Ona gdzieś kiedyś napisała, że szczurek black berkshire jest rzadko spotykany... Mało z krzesła nie spadłam. A że bluty sprzedaje drożej to jasne, skoro wcześniej rodziły jej się czarne, agouti i husky. Myśli pewnie, że wyhodowała jakieś super ekstra, których nikt w Polsce zapewne nie ma oprócz niej. No aż żal tyłek ściska. Ceni się lepiej niż nasi hodowcy, a pewności żadnej nie ma, że to nie szczury z chowu wsobnego. Ludzie łatwo dają się nabrać ślicznej stronce, allegro i tej pseudo wiedzy nt. szczurów.

Co prawda inny "hodofca", ale widać, że wiedzy to on nie ma...
Cytat:
te pięć maluszków będzie do wydania za około 3 tygodnie
maluszki się urodziły 18.11.2009 r

Nietoperrr... - Nie Gru 13, 2009 00:29

Różowe pazurki,różowe sweterki...I szczurki ,które są na tyle oswojone,że dają się brać na ręce...Cóż za sukces!!! :wink:
Oli - Nie Gru 13, 2009 00:37

Martek napisał/a:
Ja przyznam z bólem serca,że moje pierwsze szczury były z zoologa
Martek, 90% z nas tak zaczynało, ja też i to nie jakieś wieki temu, a w 2005 roku. Moje pierwsze dwa szczury były z zoologa, były to samiczki. Kolejny szczurek był już z kinderniespodzianki, a potem posypały się rodowodowe.

gratis napisał/a:
I tak - ona rozmnaża szczury wzięte od "hodofcuf' z Czech.
nie mów hop, możliwe, że ma je od tych samych, od których i my sprowadzamy. ;)
Lavi - Nie Gru 13, 2009 00:39

Napisałam do owej różowej pani z Krakowa, czy wystawia faktury bądź rachunki na szczurki. Jeśli nie, to można ją postraszyć urzędem skarbowym, jak trafnie zauważyła L. ;)
Czekam na odpowiedź i będę działała:D

gratis - Nie Gru 13, 2009 00:52

Lavi, bardzo fajnie, informuj na bieżąco i zachowuj wszelkie maile od rushofej dziuni

Oli, jestem w 10% ale fakt, ja mam szczury dopiero od niecałych 2 lat :)
wiem, że mogłabym się zdziwic
ale ona bierze szczury od "zaprzyjaźnionego hodowcy z Pragi" powątpiewam, by przyjaźniła się w którymś z hodowców z którymi mamy płynny kontakt, ale wszystko jest możliwe

Bernadeta - Nie Gru 13, 2009 08:52

Zastanawiam się dlaczego zaintrygowało Was tylko to jedno ogłoszenie - osoby z Krakowa, :huh2: jest ich całe mnóstwo.Wystarczy wejść przez google.
Ogłaszają się sklepy zoologiczne ale także hodowle amatorskie,część jest już starych,ale to jest z listopada : np :
" szczurki z domowej hodowli" za 50 zł - hodowla opisana w samych superlatywach: samce i samice niespokrewnione,stały dostęp do weterynarza,własna karma,przyzwyczajone do wody itp itd .

gratis - Nie Gru 13, 2009 09:07

Bernadeta, do czego bijesz?
uważam, że jeśli ktoś szuka poprzez google - jak ja przy pierwszym szczurze - to najpierw natyka się na forum - i tu ma wybór:
a) poczytac forum, zorientowac się w hodowlach - czy tak jak Rilaa wprost zapytac o "hodoflę" z Krakowa
b) olac forum i to, co jest tu napisane i wybrac "hodoflę"

proste, naszym zadaniem jest pokierowac błędnie myślących ludzi :] bo jeśli ktoś już daje 90 - 120[nawet!!] złotych za szczura, który tak naprawdę niczym się nie różni od obecnej karmówki [bo przecież w hodowlach karmowych dumbo czy fuzzy też się zdarzają, nie oszukujmy się] To coś jest niehalo?

Buców nie zmienimy, ja się spotkałam w dośc dziwną reakcją na moje "ostrzeżenie". Ale to jest to samo co na forum - możemy trąbic na lewo i prawo, że w zoologach się nie kupuje i 99% posłucha i zaadoptuje szczura, ale 1% bucowato pójdzie do zoo i będzie płakał za rok - 1,5 w porywach do 2, że mu szczur odszedł - i to jeszcze z nowotworem.

Bernadeta - Nie Gru 13, 2009 09:11

gratis napisał/a:
Bernadeta, do czego bijesz?


Pytałam :) ,bo chciałam wiedzieć dlaczego akurat ta pani z Krakowa jest przez Was na cenzurowanym.
Wchodząc w google weszłam w temat : "sprzedam szczurki " i forum mi nie wyskoczyło pierwsze.
Weszły mi tematy : "sprzedam szczurki","sprzedam szczury","sprzedam szczurki,dumbo" itd

gratis - Nie Gru 13, 2009 09:20

no widzisz, a ja wpisując "szczur" - "szczury" na pierwszej stronie mam listę poradników, informatorów i for o szczurach - i w tym różnica.

bo jak to już L. pisała żeby ktoś inny poza hodowlami zrzeszonymi w SHSRP mógł sprzedawac szczury musi miec zajerestrowaną działalnośc gospodarczą - wystawiac rachunki i faktury VAT. Nie ma czegoś takiego jak "domowa hodowla szczurków dumbo" NIE MA!
Amatorskimi hodowlami szczurów rasowych [rodowodowych] są wszystkie hodowle SHSRP
Amatorskie - bo dziewczyny nie utrzymują się w prowadzenia hodowli, hodowla nie jest na mega skalę - Azi miała to ładnie wypisane na stronie Happy Feetu [która nie działa :?: ].
Ale te hodowle są ZAREJESTROWANE.

Bernadeta - Nie Gru 13, 2009 09:28

gratis napisał/a:
Nie ma czegoś takiego jak "domowa hodowla szczurków dumbo" NIE MA!


Nie pisałam o domowej hodowli szczurków dumbo,ale o : " szczurki z domowej hodowli" za 50 zł m.in
Cytat:
o umaszczeniu berkshire cynamonowym

Hodowla zapewnia wg tego co pisze super warunki.Na jaką skalę prowadzi działalność też nie podaje.

Szczurki dumbo za 18 zł były w innej ofercie tylko do sprzedaży,czy i z jakiej hodowli - nie było podane.

Cytat:
dumbo- same samiczki w kolorze powder blue, sierść standart.

I to ogłoszenie było już starsze datowo bo z kwietnia.


Masz rację,jednak wybór jeśli chodzi o zakup : skąd, należy do nabywcy.Sami zresztą macie różne zdania na ten temat,wystarczy poczytać wstecz.

Fea - Nie Gru 13, 2009 11:56

Łojezu, nie bój się, przecież nikt nie zamierza dziewczynie wyżreć flaków.
Mangusta - Nie Gru 13, 2009 12:00

Bernadeta, ale o co Ci chodzi w ogóle? że pijemy do akurat tej babki a nie do innych? a skąd wiesz że do innych też nie pijemy? przecież nie przypuścimy masowego linczu na wszystkich osobach w kraju bezmyślnie rozmnażających dumbo, trzeba zaczynać od małych kroków.
Oli - Nie Gru 13, 2009 12:01

gratis, trochę hamulca. ;)

Bernadeta, piszemy o tej hodowli, bo akurat o nią ktoś tutaj zapytał. :) Wiem, że w sieci jest dużo ogłoszeń, ale np. na allegro dominuje ta panienka z Krakowa. Jak wrzuca ogłoszenia tam o sprzedaży to nie jedno, dwa, tylko kilkanaście, o różnych odmianach. Stąd też można wnioskować, że ma kilka miotów naraz, a to już jest na skalę masową, bo zaczyna przypominać fabrykę - byle więcej, byle bardziej różnorodnie.

Bernadeta napisał/a:
Sami zresztą macie różne zdania na ten temat,wystarczy poczytać wstecz.
Nie bardzo rozumiem tą wypowiedź. Mamy zdanie, że szczurów nie należy kupować w zoologach i od pseudohodowców (czyli osób sprzedających szczury nie będących zarejestrowanym w SHSRP lub innym= zagranicznym stowarzyszeniu hodowców szczurów), można natomiast kupować od hodowców z SHSRP i zagranicznych stowarzyszeń hodowców lub przygarniać (czyli brać bezpłatnie i to nie tylko od tzw. wpadkowiczów ale też ze sklepów zoologicznych, tylko najważniejsze tutaj jest brak płacenia za szczurka, żeby nie napędzać biznesu).
gratis - Nie Gru 13, 2009 12:12

Oli, ale ja już skończyłam :wink:

Proszę tylko Lavi o informacje, jak rushofa odpisze :)

Lavi - Nie Gru 13, 2009 12:32

Rushofa póki co milczy. Być może jeszcze nie odebrała poczty;)
Zgadzam się co do tego, że ma ona wiele odmian jednocześnie, ponieważ bywam na allegro i śledzę akcje szczurów a ona pojawia się wyjątkowo często. Ta jej zielona stronka rzuca się strasznie w oczy. Wczoraj widziałam na licytacji 90 zł za jednego szczurka... Teraz kosztuje już 102 zł. Pewnie w następnych licytacjach skupi uwagę na tym umaszczeniu, bo odkryje, że ludzie chętnie kupią takiego malucha.. :?

Anouk - Nie Gru 13, 2009 13:34

Znalazłam stronę i bloga dotyczącego jej "hodowli". Na stronie przestrzega przed jakąś osobą z allegro, która przestrzegała potencjalnych klientów przed kupnem szczurków u niej. Osoba ta w mailu (którą jest chyba ktoś z allo) podała link do tego tematu. Czy ona (w sensie, że "hodowczyni") może publikować maile, które nie były nawet wysyłane do niej?
Bernadeta - Nie Gru 13, 2009 13:48

Mazoku napisał/a:
Bernadeta, ale o co Ci chodzi w ogóle? że pijemy do akurat tej babki a nie do innych? .


Zdziwiłam się właśnie,że tylko o nią Wam chodziło,dzięki za wyjaśnienie:

Oli napisał/a:
Bernadeta, piszemy o tej hodowli, bo akurat o nią ktoś tutaj zapytał. Wiem, że w sieci jest dużo ogłoszeń, ale np. na allegro dominuje ta panienka z Krakowa. Jak wrzuca ogłoszenia tam o sprzedaży to nie jedno, dwa, tylko kilkanaście, o różnych odmianach. Stąd też można wnioskować, że ma kilka miotów naraz, a to już jest na skalę masową, bo zaczyna przypominać fabrykę - byle więcej, byle bardziej różnorodnie.


Oli napisał/a:
Bernadeta napisał/a:

Sami zresztą macie różne zdania na ten temat,wystarczy poczytać wstecz.

Nie bardzo rozumiem tą wypowiedź.


Sugerowałam się postami z 2008 r. Gdzie wyraźnie piszecie,że odnośnie zdrowotności różnie to bywa między tymi z zoologa zdarzają się długo żyjące,późno chorujące.
Odnośnie aspołeczności,bywają bardzo społeczne,a więc kontaktowe itp podobne problemy.
Połączyłam to z wypowiedzią gratis :

Cytat:
to najpierw natyka się na forum - i tu ma wybór: ..


I stąd pewnie wyniknęła niezrozumiałość mojej wypowiedzi. :wink: :

Bernadeta napisał/a:
Masz rację,jednak wybór jeśli chodzi o zakup : skąd, należy do nabywcy.Sami zresztą macie różne zdania na ten temat,wystarczy poczytać wstecz.

Oli - Nie Gru 13, 2009 14:07

Bernadeta napisał/a:
Sugerowałam się postami z 2008 r. Gdzie wyraźnie piszecie,że odnośnie zdrowotności różnie to bywa między tymi z zoologa zdarzają się długo żyjące,późno chorujące.
Odnośnie aspołeczności,bywają bardzo społeczne,a więc kontaktowe itp podobne problemy.
No ale tak jest, tylko w przypadku rodowodowych szczurów linię z problemami zdrowotnymi się wyklucza, przez co rodzą się coraz zdrowsze osobniki. W kwestii sklepów chodzi o to, by nie napędzać biznesu nie tyle sklepom, ale hurtowniom gryzoni, pośrednio przez sklepy zoologiczne. W hurtowniach zwierzęta mają warunki często poniżej jakichkolwiek norm, także tych społecznych - to po prostu obozy koncentracyjne dla zwierząt, gdzie się je rozmnaża - byle jak i byle więcej. Niestety w Polsce także niejeden sklep zoologiczny ma koszmarne warunki dla zwierząt. Ja tu nie widzę różnicy w zdaniach.
gratis - Nie Gru 13, 2009 14:20

Anouk, no tak, ostrzegała mnie :twisted: :lol:
najchętniej to bym zrobiła tam wojnę - na blogu [Anouk wyślij mi na pw, proszę :* ] ale chyba nie warto

edit: ogólnie było tak, że groziła mi iż po nowym roku otworzy stronę "hodofli" i tak ludzie z całej Pl obalą moje "oszczerstwa" na jej temat :P

Rilaa - Nie Gru 13, 2009 15:23

Raczej na jej blogu chodzi o mnie, ja wysyłałam te meile.
Wiem, nie powinnam, źle zrobiłam, lecz nie potrafiłam patrzeć, jak ludzie łatwo się nabierają na jej głupie teksty :/ . Napisała wielce do Allegro, tylko szkoda, że oni jeszcze do mnie nie napisali :P .
Czy złamałam jakiś punkt z regulaminu, podając adres do tematu?

lamia - Nie Gru 13, 2009 16:16

Panna z Krakowa wcale nie milczy. Mnie odpisała:
Cytat:
Witam
Jestem w trakcie rejestracji mojej hodowli jako dzialalnosci lecz dopiero po odbiorze po nowym roku kolejnych zamowionych maluchow ktore przywioze z Pragi zeby poszerzyc swoja hodowle i miec juz wtedy wszystkie mozliwe poszukiwane szczurki, w Stowarzyszeniu nie bede zrzeszona raczej nigdy poniewaz nie mam czasu na udzielanie sie w Stowarzyszeniu oraz wyjazdy na wystawy ktore sa zwiazane z przynaleznoscia do stowarzyszenia, swoj czas wole poswiecic szczurkom by moc dalej jeszcze lepiej je poznawac i nabierac jak najwiecej wiedzy praktycznej! nie z ksiazek. Mam rowniez 4 miesieczne dziecko ktore rowniez jest bardzo absorbujace i wymaga czasu i poswiecenia. Ceny szczurkow sa uzaleznione od licytujacych , ja wystawiam je w normalnych kwotach minimalnych (bez dodatkowych oplat za rodowody jakbym musiala robi bedac w Stowarzyszeniu) to ze niektore ceny dochodza do bardzo ciekawych kwot to tylko dowod jak wiele osob poszukuje takich pieknych zwierzatek jak ja posiadam. Nie jest moja wina ze poswiecilam im ponad 2 lata i teraz mam efekty w mlodych po odpowiednio dobranych i wyszukiwanych rodzicach. Ceny za moje szczurki gwarantuje ze sa o wiele nizsze niz ceny za te same szczurki z Stowarzyszenia.
Pozdrawiam

gratis - Nie Gru 13, 2009 18:53

Lavi, a Ty coś dostałaś?

lamia, nie wierz jej! :DD Nakasha, za przeproszeniem, przecież nawet po Leto nie będzie miała malców w takiej cenie O_o

bo wiecie, ogólnie czekam tylko na słowa o fakturze VAT ;)

Bernadeta - Nie Gru 13, 2009 18:58

Cytat:
Jestem w trakcie rejestracji mojej hodowli jako dzialalnosci


Czyli z tego wynika,że hodowle można prowadzić legalnie nie należąc do Stowarzyszenia? Czyli możliwa jest konkurencja dla SHSR ?
Znalazłam te szczurki z Krakowa i przyznam,że piękne są. Nabywcy widać z wypowiedzi są zadowoleni ze szczurków i z transakcji.
Może przyczyną jest to,że szczurki z SHSR nabywa się na innych zasadach.

Zboczę może trochę z tematu : "szczurki" ,bo akurat ja mam myszki z PMC i przyznam,że ten sposób prowadzenia sprzedaży jest bardziej korzystny,podobnie jest z chomikami rasowymi z PFHC .Pojawia się miot- odbywa się sprzedaż po zamieszczeniu zdjęć.Z tego co widzę nie ma dużego problemu ze zbyciem.

W taki sposób prowadzi też widać sprzedaż szczurków pani z Krakowa i widać,że ta forma trafiła i cena staje się wtedy dla nabywcy mało istotna.
Może za jakiś czas, stanie się tak więcej takich hodowli powstanie.Czy to będzie dobre czy nie,nie wiem.

lamia - Nie Gru 13, 2009 19:01

gratis, nie wierzę jej, w żadnym wypadku! Napisałam do niej wczoraj, po przeczytaniu tegoż tematu i nim zainspirowana.
Byłam ciekawa, co odpisze i jak się wytłumaczy, o ile w ogóle uzyskam jakąkolwiek odpowiedź. Ku memu zdziwieniu - odpisała.
Oczywiście nie omieszkałam wkleić tego na forum.
Treść jednak pozostawię bez komentarza... :roll:

gratis - Nie Gru 13, 2009 19:12

Bernadeta, tu dochodzimy do troszeczkę innej rzeczy. Mianowicie u myszy jest tak, że byle pierwszy lepszy potencjalny chętny może podejśc na wystawie kupic myszkę. I już.
Tylko co dalej? Hodowca nie jest w stanie monitorowac zwierzaka, jego stanu zdrowia.

Jak by się to skończyło u szczurów? Że Daisy Rat's Troop nie miałaby 37 miesięcy za sobą, że Fragles i Forrest RT nie obchodziliby właśnie 35 miesięcy [przepraszam, że posłużyłam się za przykład tymi Szczurami - ale jak dla mnie to takie nasze forumowe Dumy :D ]
tylko odchodziłyby w dużo młodszym wieku, najczęściej z powodu nowotworów [które w takiej masakrycznej wersji - wielki, szybko rosnący guz gdzieś na środku szczura zdarzają się coraz rzadziej, a ja osobiście nie pamiętam].

Co do ogłaszania miotów po narodzinach. To już wola Hodowców jak chcą to rozwiązac. Ja tylko wiem, że straciłabym szacunek do tego czym się zajmuję gdyby 'nasze' szczury były sprzedawane na allegro czy tak ot na wystawach.
A osobiście jednak wolę plany hodowlane - ze względu na to, że mam spore stado i każdy kolejny szczur musi byc przeze mnie przemyślany.

Co do 'piękna' maluszków - wpadkowicze też są słodkie przecież :wink:

Roth - Nie Gru 13, 2009 19:18

Widzę że kobieta podała na stronie swojej "hodowli" link do tego tematu, więc wszystko co tu piszemy to ona sobie czyta jak coś...
Fea - Nie Gru 13, 2009 19:23

dajta niedobrej Fejowej lynka pliz
Gość - Nie Gru 13, 2009 19:28

i mi, i mi!
Martuha - Nie Gru 13, 2009 19:30

Ta dziewczyna sprzedaje te szczury już od dłuższego czasu,więc wątpię by nagle chciała swoją działalność zarejestrować.Szkoda tylko ,że nabija ludzi w butelkę,bo żadnej gwarancji nie ma,że są one zdrowe i nie pochodzą z chowu wsobnego,a nie każdy wie,że w ogóle istnieją szczury rodowodowe,dlatego kupują (bo komu o tym nie powiem tj. o szczurze z rodowodem to robi wielkie oczy,że coś takiego jest)praktycznie kota w worku.Mnie przerażają jednak jej ceny,bo za rodowodowego to ja rozumiem,ale za szczura z niewiadomego pochodzenia,nie rasowego to mi się w głowie nie mieści ? Ale raczej wątpię by dało radę coś z tym zrobić,a przecież nie będzie się uświadamiało każdego kupującego ech... :roll:
Fea - Nie Gru 13, 2009 19:36

O boże w niebiesiech, obejrzałam to sobie...
L. - Nie Gru 13, 2009 19:45

Offtopic:
zarzućcie mi tym linkiem.

Martuha - Nie Gru 13, 2009 19:57

Offtopic:
i mi,chyba,że chodzi o ten link z allegro to nie ;]

mewa92 - Nie Gru 13, 2009 19:59

Offtopic:
Podajcie ogólnie link bloga,bo jakoś nie mogę go znaleźć :? :-P

L. - Nie Gru 13, 2009 20:28

Offtopic:
umarłam..

Martuha - Nie Gru 13, 2009 21:17

Offtopic:
"Nasze szczurki pochodza od hodowcow z Czech oraz Polski i dzieki temu nasze maluszki sa bardzo dobrej genetyki po bardzo dobrych przodkach." To mam to rozumieć,że szczurki mogą też pochodzić od hodowców z naszego forum i rozmnażane bez ich wiedzy :shock:

nezu - Nie Gru 13, 2009 21:20

Nie Martek, to oznacza że mogą być i prawdopodobnie są od terrarystów lub rozmnażaczy z Polski.
Hodowcy wiedzą gdzie znajdują się ich wnuki.

Wampiwor - Nie Gru 13, 2009 21:30

Offtopic:
i ja prosiłabym linka /a zaraz po tym prosilabym usunac moj post :)

Niamey - Nie Gru 13, 2009 21:36

Offtopic:
I ja również bardzo proszę :D i też można potem usunąć

Lavi - Nie Gru 13, 2009 23:15

Mi nie odpisała, co znaczy, że pewnie przestudiowała ten temat...
Kurcze mogłaby o nim nie wiedzieć to byłoby łatwiej. Teraz pewnie nie odpisze i dupka.. No, chyba, że można i tak wyciągnąć jakieś konsekwencje z tego, że nie płaci podatku za tą swoją ,,hodowlę"

marhef - Nie Gru 13, 2009 23:55

Ja tez proszę o lynka ;)
babyduck - Pon Gru 14, 2009 00:14

Poproszę linka.
Fea - Pon Gru 14, 2009 00:55

Niewiasty, a może już tego linka upublicznić, skoro laska i tak czyta ten temat?
Bernadeta - Pon Gru 14, 2009 08:59

Żeby było uczciwie to właściwie powinny się wypowiedzieć osoby które nabyły u tej pani szczurki,czy prawdą jest to co pisze,bo przyznam,że nawet sposób transportu jaki zapewnia wskazuje na to,że dba o zwierzęta,które dostarcza do nabywcy.
Żeby stwierdzić,czy rozmnaża nieuczciwie też potrzeba dowodów,wasze zarzuty nie są sprawdzone,nie poparte niczym.Jaki mam dowód na to,że to co wy piszecie jest prawdą,a to co pisze pani z Krakowa jest nieprawdą - nie mam.Po czasie dopiero można się będzie przekonać,jaka jest prawda,jakie będą szczurki od niej kupione.
Wg mnie wyprzedzacie za bardzo fakty.Jeśli hodowla jest zła - upadnie,jeśli dobra - to po co komuś zabierać radość z hodowli,a nabywcom radość z nabycia.

Wasze hodowle kładą nacisk na ... pisaliście na co,jej hodowla na... też pisała na co,a więc co za problem żeby istniały i tej pani i wasza.Ona przecież nie przeszkadza w istnieniu waszych hodowli i waszego stowarzyszenia.

Wampiwor - Pon Gru 14, 2009 09:48

Bernadeta, Ty nic nie rozumiesz, no z całym szacunkiem, ale pleciesz trzy po trzy, coraz dalej od tematu.
PANI Z KRAKOWA ZARABIA NA SZCZURKACH I NIE JEST ZAREJESTROWANA W SHSR. Koniec, nic jej nie usprawiedliwia, rozumiesz? To wystarczający powód, nie ma innych, bo są niepotrzebne. Raju, znów robisz za obrońcę uciśnionych - daj na luz, proszę, nie dyskutujemy o tym, czy ona jest dobrym człowiekiem czy nie - w to nikt nie wątpi. Dyskutujemy co można zrobić, żeby nie rozmnażała szczurów bez jakiegokolwiek planu i nie robiła ludzi w balona obiecując im cuda na kijku. To, że jej szczurki są ładne nie znaczy, że będą zdrowe.

Martuha - Pon Gru 14, 2009 12:21

Bernadeta napisał/a:
Żeby stwierdzić,czy rozmnaża nieuczciwie też potrzeba dowodów,wasze zarzuty nie są sprawdzone,nie poparte niczym.Jaki mam dowód na to,że to co wy piszecie jest prawdą,a to co pisze pani z Krakowa jest nieprawdą - nie mam.
Wiesz co już nie mogę czytać tego co Ty tu wypisujesz :) Nieuczciwie rozmnaża,bo jej hodowla jest nie zarejestrowana nigdzie,a ceny są tak wysokie jak w prawdziwych hodowlach,a czasem nawet i większe.Ostatnio w zoologu widziałam fuzzy za 15 zł dlaczego nikt nie sprzedawał ich po cenie pani z Krakowa??? Zarówno i tu i tu nie wiadomo co się kupuje,czy są zdrowe itp. Przepraszam bardzo mi nie wystarczą słowa osoby,która twierdzi,ze jej maluchy są zdrowe,po wspaniałych rodzicach itd bo każdy to powie,aby sprzedać maluchy.
klaraurs - Pon Gru 14, 2009 12:58

Offtopic:
Nie znalazłam odpowiedniejszego tematu, a nie chciałam zakładać nowego na jedno krótkie pytanie. Przeczytałam dzisiaj na http://podatki.gazetaprawna.pl, że od ceny kupionego zwierzęcia trzeba zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych. Czy do szczurków z hodowli też się to odnosi, czy howodcy są zwolnieni z PCC i nabywcy z tego zwolnienia też korzystają?

AngelsDream - Pon Gru 14, 2009 13:12

Offtopic:
PCC nie obowiązuje, jeśli podstawa jest mniejsza, niż 1000 od każdej umowy?

klaraurs - Pon Gru 14, 2009 13:25

Offtopic:
AngelsDream napisał/a:
PCC nie obowiązuje, jeśli podstawa jest mniejsza, niż 1000 od każdej umowy?
Dzięki

AngelsDream - Pon Gru 14, 2009 13:39

Offtopic:
No i PCC płaci chyba nabywca, a nie sprzedawca, ale to trzeba zapytać kogoś, kto w tym siedzi.

klaraurs - Pon Gru 14, 2009 13:48

Offtopic:
AngelsDream, oczywiście, że nabywca, dlatego się tym zainteresowałam, tj. czy JA nie muszę zapłacić z odsetkami podatku za moje szczurcie. Ale na szczęście nie muszę. :mrgreen:

Oli - Pon Gru 14, 2009 14:40

Bernadeta napisał/a:
Jeśli hodowla jest zła - upadnie,jeśli dobra - to po co komuś zabierać radość z hodowli,a nabywcom radość z nabycia.
Bernadeta, mylisz pojęcia. Hodowca to człowiek rozmnażający zwierzęta i zarejestrowany w stowarzyszeniu/klubie/związku hodowców. Ta Pani nie jest nigdzie zarejestrowana, zarabia na tym, co w świecie szczurzym przy dobrej praktyce hodowlanej jest niemożliwe. Ona rozmnaża je dla zysku, a nie po to by wyeliminować guzy/wady serca/ agresję etc. Po co Ty ją tak zaciekle bronisz? Poczytaj może o tym co to jest SHSRP, jakie ma zasady itp. Ja mam szczury z SHSRP i tym samym zaakceptowałam ich poglądy i zasady, więc nie będę popierać takiej pańciusi, bo to by była hipokryzja. Taka osoba, choćby na rzęsach stawała, jeśli nie jest zarejestrowana w żadnym stowarzyszeniu (polskim lub zagranicznym) związanym z rozmnażaniem szczurów jest pseudohodowcą. Ciekawe dlaczego jak ktoś psy rozmnaża nie będąc w związku kynologicznym to od razu się robi larum, że pseudo. ;) Ze szczurami jest tak samo, a tej Pani np. "nie chce się jeździć na wystawy", bo niby nie ma na to czasu. Jak nie ma czasu poświęcić jednego weekendu raz na kilka miesięcy to jakim cudem, dodatkowo przy małym dziecku ma czas na socjalizację tylu miotów naraz?!
Nakasha - Pon Gru 14, 2009 15:45

Nie sądzę, aby miała ogonki od jakiegoś znanego nam praskiego hodowcy. ;) Wszyscy czescy hodowcy, z którymi jakakolwiek polska hodowla miała kontakt, dostali kilka miesięcy temu maila - informującego o SHSR, o pseudohodowlach-rozmnażalniach, itp. Wszyscy odpowiedzieli na ten e-mail pozytywnie, wielu napisało, że nie będą sprzedawać ogonków takim osobom, mail wisiał też na czeskim forum hodowlanym.

No, ale ona wcale nie musi się przyznawać w jakim celu je kupuje. ;) Tak czy siak, czescy hodowcy wydają maluchom metryki. Gdyby ona miała szczury rasowe z metrykami, raczej byłoby to jedną z głównych zalet w jej ofercie i nie pisałaby, że ma "rasowe nierodowodowe". ;)


Co do formy sprzedaży: NIGDY nie będę sprzedawać ogonków poprzez allegro, bo każdy chętny musi być sprawdzony, muszę mieć pewność, że będzie doskonałym domkiem dla maluchów. Na allegro każdy może sobie zalicytować zwierzaka i wygrać aukcję...

Poza tym mi nie zależy na sprzedaży szczurków, żadnemu hodowcy na tym nie zależy. To nie jest cel istnienia hodowli... celem jest praca nad zdrowiem, charakterem i wyglądem, więc wiadomo, że z miotu zostaje do dalszej hodowli tylko "najlepszy" ogonek, a reszta szuka domków. I to bardzo dobrych domków. Jakby jakiś maluch nie znalazł domku, zostałby ze mną. Czasem oddaję maluchy za darmo, w wyjątkowych sytuacjach. Nacisk nie jest kładziony na sprzedaż ślicznych szczurków, a na rozwój linii i znajdywanie malcom wspaniałych opiekunów. I to od razu i na zawsze dyskwalifikuje allegro.


Poza tym... jak dla mnie już sam fakt, że ktoś szuka sobie przyjaciela, ukochanego zwierzątka na allegro skreśla go jako dobry domek. Gdyby ktokolwiek najpierw poczytał jakieś forum o szczurach, wiedziałby, że zwierząt nie kupuje się poprzez takie portale...

Mangusta - Pon Gru 14, 2009 16:05

a moim zdaniem allegro to świetna reklama, pod warunkiem że faktycznie nie prowadzi się tam sprzedaży zwierząt, ale jest sposób dość banalny - wystawić na aukcję ZDJĘCIE szczurka, wytrąbić wszędzie że to tylko zdjęcie i można je dostać za złotówkę, a w aukcji dać reklamę hodowli, skrótowe zasady działania i przydatne linki. tym samym i wilk syty i owca cała - byle buc szczura nie kupi, a więcej osób będzie wiedziało o istnieniu hodowli i kto zechce ten szczura sobie weźmie z odpowiedniego źródła.

bądźmy realistami - allegro to w tym momencie najbardziej znany serwis aukcyjny w Polsce. w necie jest śmietnik i szczerze mówiąc szukając danych zwierząt też często patrzę po aukcjach, kiedy już nie ma innej możliwości, bo właśnie tam mogę znaleźć hodowców z którymi mogłabym się skontaktować - jest to szybsze, prostsze, nie wymaga piętnastu logowań w piętnastu różnych miejscach i wchodzenia na strony które wcale pewne nie są. jak ktoś jest podejrzany to tak czy siak to wyjdzie w dyskusji.

na TCP transakcje przeprowadzane na pustych aukcjach prywatnych w allegro to podstawa - w razie czego daje możliwość roszczenia odszkodowania czy powiadomienia policji. nie miałabym nic przeciwko gdyby ktoś dla pewności chciał u mnie coś kupić przez allegro a nie "na czuja".

Bernadeta - Pon Gru 14, 2009 16:30

Oli napisał/a:
Po co Ty ją tak zaciekle bronisz?

Do Oli,Martek Wampiwor
Oceniam realnie co pisze na allegro ,już milczę ,bo trudno mi wypowiadać się w imieniu tej pani - nie znam jej osobiście i nie mam też od niej szczurków ani nabyć nie zamierzam.

Mazoku napisał/a:
a moim zdaniem allegro to świetna reklama, pod warunkiem że faktycznie nie prowadzi się tam sprzedaży zwierząt,


Allegro samo musiało by chyba wprowadzić zakaz sprzedaży zwierząt,żeby zniknęły takie aukcje .

Offtopic:
Mała prośba do administracji : jak ma zniknąć ten post jako nie na temat,to edit :proszę nie proszą :oops: , dać mu trochę czasu na przeczytanie go przez osoby dla których jest odpowiedzią.

Gość - Pon Gru 14, 2009 16:43

Offtopic:
A czy takie pisanie i atakowanie nie znajac tematu nei jest trollowaniem? :roll:

karola - Pon Gru 14, 2009 16:53

Offtopic:
Czytam temat i też bym chciała zerknąć na bloga tej Krakowianki-hodofczyni. Mogę prosić o link?

mewa92 - Pon Gru 14, 2009 17:23

Czytałam te wpisy na jej blogu i myśle,że podawanie jej linka do naszego tematu było trochę nierozsądne :roll: ,ponieważ ta osoba teraz ma wgląd na nasze posty a było to zupełnie nie potrzebne ...
Fea - Pon Gru 14, 2009 17:36

A kurde dobrze, niech czyta i się zastanowi. Założenie porządnej hodowli i kupno szczurów z dobrego źródła to wcale nie jest nic strasznego.
marhef - Pon Gru 14, 2009 17:37

Tak mi coś przyszło do głowy... Bo popatrzcie. SHSR nie ma wyrobionej "marki", tak jak na przykład Związek Kynologiczny. O SHSR mało kto słyszał. A ludzi lubiących szczury jest sporo. Sporo jest też takich, którzy te szczury chcą rozmnażać. I pojęcia bladego nie mają o jakimś tam Stowarzyszeniu.
I tak jak w przypadku tej laski z Krakowa - załóżmy, że kocham szczury i chcę je rozmnażać. Sprzedaję je na allegro, bo tak jest najłatwiej. I nagle zaczynają się do mnie odzywać jakieś oszołomy krzyczące, że jestem pseudohodowlą, że oni są Stowarzyszeniem, że tylko oni mają prawo rozmnażać szczury. A przy tym nie mają w sensie prawnym żadnych instrumentów, przy pomocy których mogą mi rozmnażania szczurów zakazać. Nie mają w sensie prawnym żadnej wyłączności na rozmnażanie szczurów. Ot, są grupką ludzi, która założyła Stowarzyszenie i sama sobie dała prawo wyłączności do prowadzenia hodowli. Nie mówiąc już o tym, że żądają ode mnie zapisania się do ichniego Stowarzyszenia, płacenie składek, szlajania się po całej Polsce po wystawach...
Więc co robię? Olewam ich. Nic mi nie będą rozkazywać, nie mają do tego prawa. Nie będą mnie obrażać, że jestem pseudo i źle traktuję swoje szczury.
Innymi słowy - mam gdzieś ich tłumaczenia i dalej robię swoje.

I żeby nie było - ja teraz nikogo nie bronię, tylko przedstawiam problem z drugiej strony. Do rozważenia.

karola - Pon Gru 14, 2009 17:41

Offtopic:
Martek, Fea dziękuję


Przejrzałam bloga i stronę tej osoby. I wiecie co? To mi przypomina sprawę z dwoma dziewczynami ogłaszającymi swoje "hodowle" na naszej-klasie... Pisze się do nich, przedstawia się swoje racje, ale to niczego w ich zachowaniu nie zmienia. Bo przecież ta hodowczyni na pewno "koffa" swoje szczurki i chce dla nich jak najlepiej :roll:

A gdyby na blogu, w księdze gości i pod każdym ewentualnym wpisem komentować, że to nie jest hodowla tylko domowa zabawa w hodowlę, a szczury rasowe kupuje się u osób zarejestrowanych w SHSR? Może kogoś, jakiegoś potencjalnego kupującego by to odwiodło od pomysłu kupienia u tej hodofczyni..? Co sądzicie?

Fea - Pon Gru 14, 2009 17:50

marhef napisał/a:
A przy tym nie mają w sensie prawnym żadnych instrumentów, przy pomocy których mogą mi rozmnażania szczurów zakazać. Nie mają w sensie prawnym żadnej wyłączności na rozmnażanie szczurów. Ot, są grupką ludzi, która założyła Stowarzyszenie i sama sobie dała prawo wyłączności do prowadzenia hodowli.
A to jest prawda. Dlatego cienko widzę ewentualne negocjacje.
Nakasha - Pon Gru 14, 2009 17:50

Oprócz SHSRP są inne zagraniczne stowarzyszenia: np. w Czechach.

Każdy może rozmnażać szczury, nikt nikomu tego nie może zabronić, każdy może sobie prowadzić hodowlę - nikt nie żąda wyłączności... ;) Ale nikt nie może nazywać swoich szczurów rasowymi jak nie mają praw do rodowodu - to jest jawne oszukiwanie chętnych.

No i nie może twierdzić, że są zdrowe, skoro nic nie wie o ich linii, o chorobach, przyczynach śmierci, dalszych losach maluchów: to też jest oszustwo.

I nie powinien rozmnażać szczurków, jak nic nie wie o genetyce i o patologiach ciąży. bo to się może skończyć tragicznie.

Bernadeta - Pon Gru 14, 2009 17:58

Nakasha napisał/a:
Ale nikt nie może nazywać swoich szczurów rasowymi jak nie mają praw do rodowodu - to jest jawne oszukiwanie chętnych.


To prawda,bo rasowy=rodowodowy i ostatnio uzyskałam odpowiedź na pytanie jak nazwać w takim razie rasowe zwierzę bez rodowodu bliźniaczo podobne do tego które ma rodowód.Odpowiedź brzmiała :
Cytat:
te zwierzęta są w typie rasy.


To odpowiedź na moje pytanie z forum PMC. :) mam nadzieję,że nie popełniłam nietaktu cytując odpowiedź tutaj,do mnie przemawia.

marhef - Pon Gru 14, 2009 18:02

Nakasha napisał/a:
Ale nikt nie może nazywać swoich szczurów rasowymi jak nie mają praw do rodowodu - to jest jawne oszukiwanie chętnych.

Rasowość szczurów, tak samo jak rodowody, funkcjonuje tylko w obrębie Stowarzyszenia, i przez Stowarzyszenie została ustalona. Dlatego przeciętnego wielbiciela szczurów, kupującego szczurki na allegro, prawdopodobnie guzik to obchodzi. A jak szczur ma uszy dumbo i jest rexem, to znaczy, że to jakaś inna rasa. Bo pojęcie rasy w świadomości ogólnej funkcjonuje tak jak rasy u psów, mało kto wie, że jamnik, żeby być jamnikiem, musi mieć rodowód.

Nakasha napisał/a:
No i nie może twierdzić, że są zdrowe, skoro nic nie wie o ich linii, o chorobach, przyczynach śmierci, dalszych losach maluchów: to też jest oszustwo.

A tam. Jeśli rodzice są zdrowi, to znaczy, że maluchy też będą zdrowe. Taka obiegowa opinia.

Naprawdę ciężko jest trafić do przeciętnego "zjadacza chleba" z ideami głoszonymi przez Stowarzyszenie. I ja się temu wcale nie dziwię.

Nakasha - Pon Gru 14, 2009 18:26

Bernadeta, to nie do końca tak. ;) wszystkie szczury niezależnie od odmiany są w typie rasy :D (można by się zastanawiać jak traktować taillessy i dwarfy, ale to już na marginesie)

Szczurki mają różne odmiany. Są pewne "standardy" odmian - im bardziej szczur jest wyglądem zbliżony do standardu, tym więcej punktów dostaje na wystawie. Ale to tyle.

Każdy szczur z okrągłymi, niżej osadzonymi uszkami jest szczurem o uszach dumbo, niezależnie od tego czy są to uszy typu rounded czy butterfly i niezależnie od tego, czy są one "idealne wystawowo" czy nie. ;)

Jak szczur ma kolor fawn to ma kolor fawn, nie można powiedzieć, że jest "w typie odmiany fawn", bo JEST fawn. Więc jest to inaczej, niż u psów i kotów.

Szczury różnią się odmianami, ale to w żadnym wypadku nie wskazuje na ich "rasowość" czy jej brak. To po prostu ich cecha. W Polsce najbardziej rozpowszechniane są standardowe czarne i agutki, więc wszystko co jest inne rozmnażacze nazywają "rasowymi" bo się lepiej sprzedaje. ;)


Rasowość polega na uprawnieniach do rodowodu [np. posiadanie przez szczura metryki]. Zrzeszeni hodowcy wydają metryki, a na ich podstawie w stowarzyszeniach są wydawane rodowody. Z grzeczności zagraniczne stowarzyszenia i hodowcy uznają metryki wydane przez nas, a my przez nich. ;) A w metryce i rodowodzie jest m.in. potwierdzone to, że szczur jest konkretnej odmiany. Ale szczur bez metryki też może być w konkretnej odmianie: rodowody nie "nadają" danej odmiany, tylko ją potwierdzają: nie mają charakteru konstytutywnego, a deklaratoryjny. ;)

kociarnia - Czw Gru 17, 2009 16:41

Marhef też myślałam sobie kiedyś o tym co opisujesz. Jeśli chodzi o psy czy koty to idea i sens prawdziwych hodowli są już u nas dosyć zakorzenione ale hodowle szczurów istnieją tu od ilu,pięciu lat? Tym bardziej że Stowarzyszenie założone zostało też niedawno i przez osoby które można spotkać na forum, takie realne a ludziom się zdaje że za założeniem czegoś takiego powinien stać no nie wiem,sąd czy coś takiego a tymczasem to grupka ludzi :wink:
Cytat:
I nagle zaczynają się do mnie odzywać jakieś oszołomy krzyczące, że jestem pseudohodowlą, że oni są Stowarzyszeniem, że tylko oni mają prawo rozmnażać szczury. A przy tym nie mają w sensie prawnym żadnych instrumentów, przy pomocy których mogą mi rozmnażania szczurów zakazać. Nie mają w sensie prawnym żadnej wyłączności na rozmnażanie szczurów. Ot, są grupką ludzi, która założyła Stowarzyszenie i sama sobie dała prawo wyłączności do prowadzenia hodowli.

To trochę jak z zabawą w piaskownicy-> Nie chcecie mnie w swoim gangu? To założę własny przecież ja też mogę!
A tak właściwie,to możliwe jest że założenie drugiego Stowarzyszenia czy może istnieć tylko jedno na cały kraj?

Mangusta - Czw Gru 17, 2009 17:30

Możesz sobie zakładać ile chcesz stowarzyszeń, nie ma żadnej wyłączności, rozchodzi się tylko o statut i kasę.
Nakasha - Czw Gru 17, 2009 22:16

Może być wiele stowarzyszeń. ;)

Nasze jest jak najbardziej zarejestrowane w sądzie. ;)

L. - Pią Gru 18, 2009 13:46

Na stronie widnieje nawet regon i krs ;]
Rybcia469 - Sob Gru 26, 2009 12:09

No wiec zanim mnie ktos zjedzie niczym psa ;p;pTlumaczyc sie nie bede bo nie wiedza nie jest wytlumaczeniem. Opowiem o samym stworzeniu i jego zakupie. Majka jest szczurem własnie z zle osławionej aukcji allegro. Chciałam wziac pierw szczura od kolezanki ale przegladajac włąsnie allegro trafiłam na owego szczurka. Jego oczy były na tyle smutne ze[ppostanowiłam za wszelka cene dac mu dom. NIe wazna była cena. Oczywiscie licytacja itd przebiegły pomyslnie. Cena 40 +30 koszt wysyłki. KontAKT Z wlascicielem był prawidłowy wszstko wporzadku. Wiec czekałam na przesyłke dokladnie calydzien. Zwierzatko przyjechało w transporterku plastikowym transporter miał wsrodku jablko ogroak do tego kupa siana i szmatki polar i inne scinki. Sam transpoter był pudelku z dziurkami. Wszystko jak nalezy.
Otorzyłam owe zabezpiecznia a tam szczurka. Malutka niby dwa miechy ale jak juz gdzie s pisałam mjest ciut dluzsza od reki (musze kiedys ja zmierzyc) i co sie okazało nad wyraz oswojona. Weszła sama na reke z tego transportera izaczeła lizac dlon. NAJPierw pomyslałam ze zwierze przestraszone co oczywiscie nie ma co dziwic po takiej podrozy. Na drugi dzien zwierztko trafiło do weterynarza, Przebadane itd lekarz stwierdził ze okaz.zdrowia. (nie mowie o gneach bo to niestety nie sprawdze i to juz wiem ze w tym wszystkim tkwi problem.) . Mineło juz 3 a szczurka zywiołowa w dzien spi w nocy. W ogóle nie ma w sobie agresji. Bardzo ulozone wierze. I powiem wam choc zaraz uslysze słowa krytyki ale naprawde pod wzgledem wszystkiego oprocz genow jest wzorowo. Co do genow no coz szkoda ze nie jest własnie w stowarzyszeniu by miec 100 % pewnosc co do szczura. Niestety za pozno to sprawdziłam,. Pozdrawiam. ps. sorki za bledy i literowke ale szczur biegał po klawiaturze:)

babyduck - Sob Gru 26, 2009 16:43

:shock: Przepłaciłaś. W sumie dałaś 70 zł za szczura o niepewnym pochodzeniu. Za tyle samo mogłabyś mieć szczura z rodowodem. I nie możesz po trzech dniach stwierdzić, że dobrze zrobiłaś - to się okaże za dwa lata.
Rybcia469 - Sob Gru 26, 2009 19:59

wiem ze przeplaciłam a.le jak juz powiedziałam moja nie wiedza nie jest usprawiedliwieniem. teraz tylko obserwowac i sie modlic. ALe wierze ze bedzie dobrze. I trzymajcie kciuki by było jak najlepiej :)

ps. jeden szczur poszedł za 257 zł +30 to jest dopiero cena ;p

Bernadeta - Nie Gru 27, 2009 08:22

Rybcia469 napisał/a:
jeden szczur poszedł za 257 zł +30 to jest dopiero cena ;p


Widocznie niektórzy nie lubią czekać /zwłaszcza,że czasem mogą się nie doczekać / na konkretny kolor itp a jak mają dość pieniędzy to ich żadna cena nie powstrzyma,zwłaszcza,że to kupujący podnosi cenę a nie sprzedający.

Rybcia469 - Nie Gru 27, 2009 10:23

Bernadeta, i tu jest przyklad dopiero przeplacania. :) I oczywiscie nie wiedzy.
klaraurs - Nie Gru 27, 2009 13:00

Moje latające rasowce taniej kosztowały niż Majka, a wsparcie hodowcy po zakupie nieocenione :]
Rybcia469 - Nie Gru 27, 2009 16:02

Na szczescie ja na cene nie musiałam patrzec. :)
gratis - Nie Gru 27, 2009 19:33

Rybcia469, tu nie chodzi o patrzenie na cene
tylko fakt za co zapłaciłaś - ten szczur niczym się nie różni od szczura z zoologa
co? to, że dumbo? dobrze się po zoologach przejdź to spotkasz i dumbo, i fuzzy, i bluty
zapłaciłaś rozmnażaczce - bo ci jej 'czescy hodowcy' to terraryści czescy

Rybcia469 - Nie Gru 27, 2009 19:37

Jak juz pisałam wczesniej ja nie patrzyłam na rase bo do tej pory sie na nich nie znałam. Mnie urzekly oczy (ah takie maslaki) ;D Dobra tlumaczyc sie nie bede bo to nie ma sensu bo racje macie wy ale chciałam napisac jak to wygladało ze sprawa zakupu itd:) Pozderka ide myszkowac po forum:)
Nakasha - Pon Gru 28, 2009 01:28

Rybcia469, ta osoba reklamuje swoje szczury jako zdrowsze i ładniejsze, niż w zoologach, a tak nie jest: genetycznie niczym się nie różnią od zoologowców, a co do wyglądu to można obecnie kupić w sklepie najróżniejsze odmiany. ;) Rozmnaża szczury bez żadnej kontroli, nikt nie sprawdza w jakich warunkach je trzyma, jak je łączy przy kryciu, kim są rodzice, czy szczury są "zdrowe", a nawet nie ma możliwości sprawdzenia kiedy urodziły się mioty. ;) Sprowadza szczury z pseudohodowli i hurtowni z Czech, a to wszystko NICZYM nie różni się od rozmnażania w sklepach. ;) Nie ma też żadnej możliwości sprawdzenia, co się dzieje z jej szczurami i z miotami. Już sam fakt, że sprzedaje szczury pojedynczo, do domów, gdzie są trzymane samotnie, świadczy o tym, że dba tylko o pieniądze i o reklamę.... w dodatku to "zdrowie", "rasowość" i "niezwykłość" odmian po prostu nie są prawdą i dziwię się, jak można ufać komuś, kto tak jawnie oszukuje chętnych. ;)

A do towarzystwa dla swojej ogonki adoptuj koleżankę: mnóstwo maluchów szuka domków. :)

Bel - Pon Gru 28, 2009 07:51

Ja to się tylko zastanawiam jak ona to robi,że ciągle ma mioty i ciągle coś nowego.Zarówno fuzzy,jak i standardy.Od dłuższego czasu ją obserwuję i nie widziałam ani jednej przerwy.Czyli samice mają miot za miotem :(
Viss - Pon Gru 28, 2009 09:33

Ona ma szczury z Czech, może mieć ich sporo, niekoniecznie jedna samica ciągle rodzi.
Bel - Pon Gru 28, 2009 11:02

Viss, wszystko mi jedno.Nie wierzę jednak w to,że szczury są u niej dobrze traktowane... wystarczy popatrzeć na zdjęcia maluchów...jakie mają smutne oczy :(
Rybcia469 - Pon Gru 28, 2009 12:41

co do smutnych oczow to sie zgodze.
pet33 - Pon Gru 28, 2009 13:47

Witam
To może ja opiszę swoją sytuacje, która dość dobrze pasuje do tego wątku. Otóż, kilka dni temu odszedł jeden z moich dwóch szczurków. Został jeden samotny stary samiec, który z dnia na dzień robi się coraz bardziej smutny (były z jednego miotu całe życie razem). Szczurek, który został, był w typie "wnosietomam" a teraz rozpaczliwie szuka jakiegokolwiek kontaktu i towarzystwa. Ogólnie smutek na czterech łapkach. To tak celem nakreślenia sytuacji.
Szybka decyzja, trzeba mu sprawić towarzystwo. Dwie nieprzespane noce na tym forum i wniosek - potrzebuje dwóch młodych kolegów. Skoro dotychczas miałem szczurki z jednego miotu i się sprawdziło, więc też niech to będą bracia.
Tyle się czyta o niechcianych i przypadkowych miotach a tu szczurków jak na lekarstwo. Owszem trafiają się stare samce do adopcji, ale nie chce swojemu na starość fundować stresów walki o klatkę z dorosłym i prawdopodobnie silniejszym szczurem - to od razu skazać go na porażkę.
Hodowle? Owszem, ale z lektury wynika że to kwestia 3-4 miesięcy (od planowanego miotu, poprzesz rezerwację, urodziny itp). To dla 2 letniego szczura wieczność. Taka polityka hodowców, nie mnie to oceniać...
I naprawdę pomimo tego wszystkiego co czytałem, zoolog albo taka "amatorska" hodowla to dla mnie jedyne wyjście... Macie lepszy pomysł?
Pozdrowienia
Piotr

Wampiwor - Pon Gru 28, 2009 13:54

pet33, adopcje :) Napisz skąd jesteś, poszukamy :) Jest mnóstwo miotów wpadkowych, nawet szczurki z laboratorium można przygarnąć. Wystarczy poszukać w dziale Adopcji
L. - Pon Gru 28, 2009 13:57

pet33, tak, przygarnąć szczura z wpadki, albo kinderniespodzianki.
wystarczy pogrzebać po forum i na pewno są maluchy szukające domu.


pet33 napisał/a:
Taka polityka hodowców, nie mnie to oceniać...

jaka polityka :roll: :lol: przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać...

polityką są 3 tygodnie ciąży + 5 tygodni odchowu młodych= 8 tygodni czyli 2 miesiące...
polityką jest to, że samica ma swoje naturalne widzimisię i ma rujkę wtedy kiedy matka natura jej rozkaże? i nie zawsze chce od razu zajść w ciążę.
kobieta też nie od razu zachodzi w ciąże.

Nakasha - Pon Gru 28, 2009 14:08

pet33, ale przecież transport maluszków to żaden problem.

Obecnie szukają domków młode ogonki z laboratorium ("brown norway") i albinoski. Ogonki wcale nie muszą być z jednego miotu, wystarczy, że będą w zbliżonym wieku. ;)

Osobiście nie chciałabym powierzać mojego wnuka komuś, kto musi mieć szczura teraz natychmiast, bo jak nie to pójdzie do zoologa i sobie kupi... adopcję da się załatwić w ciągu kilku dni, tylko trzeba się wysilić i postarać. ;)

Rilaa - Pon Gru 28, 2009 14:33

Właśnie, dowodem jest moja adopcja. Dokładnie 18 listopada napisała do mnie smeg, a ja od razu zakochałam się w jej dziewczynach. Dnia 21 listopada dziewczynki były u mnie. Jeśli komuś zależy i się postara adopcję można załatwić w klika dni, lecz warunki są bardzo ważne. Osobiście nie powierzyłabym komuś mojego ogonka, kto tak czy siak kupiłby w zoologu lub u "hodofczyni"... :roll:
pet33 - Pon Gru 28, 2009 14:44

No super, to już zostałem oceniony... Mam nadzieję, że moje szczuty miały/mają o mnie inną opinie.
Starałem się wyjaśnić moją motywacje, więc albo mi się nie udało albo nic nie usprawiedliwia takich rozważań...
Pozdrowienia

gratis - Pon Gru 28, 2009 14:46

pet33, ale o co Ci chodzi?
I czemu się dziwisz? Tu Cię nikt nie ocenia tylko mówi ogólnie, to, co już tyle razy zostało powiedziane. Skoro tyle czytałeś forum, to pewnie nie raz się natknąłeś na to, by nie kupowac w zoologicznych - a adoptowac.
Jeśli tu nie ma tyle ogłoszeń to zobacz na forum SPS'u [link na stronie głównej]

Rybcia469 - Pon Gru 28, 2009 14:48

Rilaa napisał/a:
Właśnie, dowodem jest moja adopcja. Dokładnie 18 listopada napisała do mnie smeg, a ja od razu zakochałam się w jej dziewczynach. Dnia 21 listopada dziewczynki były u mnie. Jeśli komuś zależy i się postara adopcję można załatwić w klika dni, lecz warunki są bardzo ważne. Osobiście nie powierzyłabym komuś mojego ogonka, kto tak czy siak kupiłby w zoologu lub u "hodofczyni"... :roll:




ps. a czemu oceniacie ludzi dlatego ze ktos kupił w zoologu czy u pseudohodowcy: czy taki czlowiek ma byc skazany na "potepienie" bo był nie siwadomy lub chciał kupic zwierzatko bo mu sie podobało wspolczuł mu itd <-- moze byc kilka przykladow. Jestem pewna ze duza liczba osob oferuje bardoz dobre warunki takim zwierzaczka juz po ich przyarnieciu a ocenianie czy jechanie po nich jak po kobyle jest co najmniej nie na miejscu :) <-- moje zdanie z ktory mnie musza sie zgadzac wszyscy ;p


ps. 2 to ogolnie slysze za kazdym razem jak tylko ktos wspomni ze ma jednego szczura z zologa z hodowli pseudo :) az sama sie bałam czy mam powiedziec ze szczura mam z allegro ;p

Nakasha - Pon Gru 28, 2009 14:51

Rybcia469, to już było wyjaśniane wiele razy: brak świadomości nie jest żadnym wytłumaczeniem, bo ludzie odpowiedzialni NAJPIERW szukają informacji o zwierzętach, a potem je kupują/adoptują, a nie na odwrót. ;)

W większości wypadków ktoś po prostu chce kolorowego niezwykłego szczurka i nie jest zainteresowany szukaniem o nim informacji. ;) I nie traktuj tego osobiście, to są ogólne uwagi do wszystkich. ;)


I nigdy nie zrozumiem kogoś, kto wie co się dzieje w fermach gryzoni i w zoologach i wie, że można adoptować za darmo i NAPRAWDĘ pomóc (i wykazać się współczuciem, a nie napędzaniem biznesu), a nadal tam kupuje, bo jest szybciej. ;)

Aleks1 - Pon Gru 28, 2009 15:00

Nakasha napisał/a:
W większości wypadków ktoś po prostu chce kolorowego niezwykłego szczurka i nie jest zainteresowany szukaniem o nim informacji. ;)

I nigdy nie zrozumiem kogoś, kto wie co się dzieje w fermach gryzoni i w zoologach i wie, że można adoptować, a nadal tam kupuje, bo jest szybciej. ;)



Nie mogę się z Tobą zgodzić ponieważ sama kupuję ogonki z zoologa i to nie dlatego że tak jest szybciej.
Moje ogonki ze sklepów dożywały trzeciego roku i tylko piszczałkę musiałam uśpić z powodu raka(nie dało się operować).

gratis - Pon Gru 28, 2009 15:02

:roll: tyle razy już o tym było
to, co pisze Nakash

to tak jak masz pieski z zoologu - kupujesz, bo Ci szkoda, a zoolog się cieszy, bo jest popyt i sprowadza następnego - i co? tego też kupisz? i następnego? i jeszcze jednego?
coś tu by było chyba niehalo ;)

skoro Ci było 'żal' tego to nie jest Ci już żal 10 następnych?
Trzeba zachowac zimną krew, tu nie ma miejsca na 'szkoda', a sukcesem jest chocby to, że powstało i powstaje wiele zoologów, gdzie nie ma zwierząt, brak popytu wiąże się ze zrezygnowaniem z tego - jeśli zoolog nie będzie sprzedawał zwierząt, to w końcu z nich zrezygnuje, bo komu się opłaca utrzymywac zwierzę tyle czasu chocby karmiąc najtańszą karmą i sprzedawac go później po 5zł, nie?

Jeśli ktoś faktycznie poważnie myśli o zwierzątku, jest poważną, odpowiedzialną osobą to co robi? Wpisuje chocby w googla :]tam się natyka na forum, czyta i dochodzi do wniosku, że lepiej jest zaadoptowac, bądź chce zakupic szczura u hodowców zrzeszonych w SHSRP.

Powtarzam po raz kolejny - nie ma czegoś takiego jak 'niezrzeszony hodowca - amator' - to zwykły rozmnażacz, czerpiący z tego niezłe korzyści.

pet33 - Pon Gru 28, 2009 15:02

W kwestii wspomnianej wielokrotnie "hodowli z Krakowa" to z tego co wyczytałem to jedyny udokumentowany zarzut to że nie należy do Stowarzyszenia. Reszta to przypuszczenia. A osoby, które z wspomnianej hodowli mają szczurki wypowiadały się raczej pozytywnie.
A i jeszcze że zarabia...

quagmire - Pon Gru 28, 2009 15:02

I jeśli chodzi o pet33, to staramy się go przekonać do tego, żeby nie kupował jednak w zoologu, a nie oceniamy.
Tu chodzi przecież jedynie o dobro tych (i innych) zwierzaków.
A jak ktoś ma szczurka z zoologa czy z pseudohodowli, to niech mu się maluch chowa zdrowo, o ile wiedząc już co i jak, kolejnego zwierzaka będzie miał z innego źródła.

pet33 napisał/a:
W kwestii wspomnianej wielokrotnie "hodowli z Krakowa" to z tego co wyczytałem to jedyny udokumentowany zarzut to że nie należy do Stowarzyszenia. Reszta to przypuszczenia. A osoby, które z wspomnianej hodowli mają szczurki wypowiadały się raczej pozytywnie.
A i jeszcze że zarabia...


A wg mnie głównym zarzutem jest to, że rozmnaża szczury nieznanego pochodzenia i nie utrzymuje kontaktu z domami swoich zwierzaków, więc nie ma pojęcia jakie choroby niosą jej "linie".

Nietoperrr... - Pon Gru 28, 2009 15:09

Często zaczyna się w zoologu,ale to tylko z własnej niewiedzy.Żadna ZORIENTOWANA,ODPOWIEDZIALNA osoba,nie bierze więcej szczura z takiego miejsca.Ani z pseudo - a przynajmniej płacąc za to.Za nieznane geny,ukryte choroby,zbyt bliskie kojarzenie osobników...Wystarczy zapłacić trochę więcej u zrzeszonego hodowcy i mieć pewność (przynajmniej co do genów).
Wyborem jednak często kieruje właśnie niewiedza... :|

Dori - Pon Gru 28, 2009 15:11

quagmire napisał/a:
kolejnego zwierzaka będzie miał z innego źródła


Owszem, ja szukam kumpla dla szczurka i stawiam na adopcję, jeśli się uda to wkrótce będę DS dla labo-niuchacza z Krakowa ;]

Nietoperrr... - Pon Gru 28, 2009 15:19

No i właśnie o to chodzi,żeby ADOPTOWAĆ,a nie płacić jakimś oszołomom,które nie patrząc na nic,rozmnażają bez pamięci ogony,aby tylko kolorek był ładny,uszka dumbo,które lepiej się sprzedają...Im chodzi o kasę,a nam o to,żeby nie dawać im zarobić na bezmyślnym i nieodpowiedzialnym rozmnażaniu.To n ie fabryka zabawek,to żywe zwierzaki.
Jak chce się po prostu mieć szczura - adoptować.
Jak ma się wymagania co do koloru,uszu itp.,a przy okazji mieć pewność odpowiedniego doboru dobrych genów - kupić w zrzeszonej hodowli.Nie od tej różowo-pazurkowej krakowianki z allegro...

quagmire - Pon Gru 28, 2009 15:24

Oczywiście, że szczurek z zoologa może żyć równie długo albo i dłużej niż szczurek z hodowli. Chodzi o warunki, w jakich te zwierzęta są rozmnażane i trzymane (szczególnie w hurtowniach). "Uratujesz" jednego, dwa szczurki, na ich miejsce pojawią się kolejne, a matki tych miotów spędzą większość życia w fatalnych warunkach, będą miały miot za miotem i nigdy się nie dowiedzą, jak wygląda normalne szczurze życie.
Nietoperrr... - Pon Gru 28, 2009 15:53

Offtopic:
Kurcze,ten temat był już tyle razy wałkowany...Jestem tu w sumie od niedawna,też przez to przechodziłam na początku,ale współczuję wszystkim Wam Starym Forumowiczom,którzy wciąż muszą od nowa uświadamiać te wszystkie "różowe kluseczki"...Normalnie MISJA jakaś! :mrgreen: Biję pokłony za cierpliwość i dołączam się choć odrobinę z odsieczą... :wink:

Mangusta - Wto Gru 29, 2009 18:42

a ja będę trochę niestandardowa jeśli idzie o temat miotów rodowodowych, gdyż uważam że ogłaszanie zapisów na pół roku przed danym miotem to zdecydowanie za długo.

na własnym przykładzie - zapisałam się na jeden miot rodowodowy z półrocznym wyprzedzeniem. nie było to nawet dla mnie tylko dla mojego faceta - mieliśmy około września/października sprawić młodziaka do "odmłodzenia" stada, a że mój chłop chciał dumbo no to ok, poszukaliśmy, wypatrzyliśmy, wysłaliśmy CV. data jest ważna, bo później nasze stado byłoby zwyczajnie za stare - dziś 4 z 7 naszych szczurów ma już ponad bądź prawie dwa lata.

nagle gdzieś koło września informacja, że miot jest przełożony na LUTY. na informację trafiłam zupełnie przypadkowo i szybko zdążyłam się przepisać na wcześniejszy miot, co nie każdemu się udało. jakbym nie śledziła tematu tak często to w ogóle bym o tym nie wiedziała. no dobra, czekamy, czekamy... miot niestety w tragicznych okolicznościach nie dochodzi do skutku.

zrezygnowana znajduję wolne miejsce na samiczkę dumbo w innej hodowli, ponad miesiąc więcej czekania i co? kolejny raz tragiczny wypadek i miot nie dochodzi do skutku.

jaki z tego wniosek? zdaje mi się, że mioty rodowodowe powinny być ogłaszane maksymalnie miesiąc przed kryciem. raz, że hodowca wtedy nie jest zobowiązany do utrzymywania ścisłych terminów i nie zdarzy się, że osoba zapisana z rocznym wyprzedzeniem dostaje szczura po paru miesiącach, a osoba która się wpisała na miot wcześniejszy nagle musi czekać rok. dwa, że to czekanie na szczura ponad pół roku tylko po to, by się dowiedzieć że jednak się go nie dostanie jest zwyczajnie demotywujące, dołujące i nie zachęca do zapisywania się na kolejne mioty. poza tym, jeśli ma się stado któremu zegar tyka zdecydowanie łatwiej jest znieść miesiąc/dwa obsuwy niż ponad pół roku.

wiem wiem, zaraz powiecie że lepiej se było adoptować ale kurde - człowiek czeka na wymarzonego szczura nawet nie dla siebie tylko jako prezent, ten szczur ma mieć konkretne walory i tyle. przecież są chętni na mioty, nie trzeba aż tak wielkiego wyprzedzenia by każdy wiedział kiedy ten miot będzie, to nie kot czy pies że trzeba się psychicznie przygotowywać i zbierać pieniądze na gałgany.

i wiem że to nie wina hodowców, ale z zasady zdaje mi się że obiecywanie cudów na kiju przez pół roku tylko po to by później wszystko szlag trafił jest krzywdzące i dla nich i dla nas.

a szczura w końcu adoptowaliśmy, jakimś cudem udało się dumbo.

babyduck - Wto Gru 29, 2009 21:12

A ja pozwolę się nie zgodzić i również podam swój przykład.
Mam bardzo duże ograniczenia co do ilości szczurów i w związku z tym chciałabym, żeby nie były to szczurki przypadkowe, ale pożądanej odmiany. Muszę planować i szacować, kiedy będę mogła wziąć kolejnego szczura tak, żeby potem niczego nie żałować. Czasem muszę planować właśnie na pół roku wprzód, albo i więcej. I dlatego wolałabym, aby informacje o planowanych miotach pojawiały się jak najwcześniej.
Można pogodzić te dwie rzeczy np. podając informacje wcześniej z zaznaczeniem, że rezerwacje dopiero miesiąc przed kryciem.

Layla - Wto Gru 29, 2009 21:48

A ja rozumiem Mazoku i się z nią zgadzam. Nie jest to żadna "szpila" w stronę hodowców, których pracę doceniam i szanuję. Ja akurat mam taki charakter, że odmiana na ogół nie jest dla mnie istotna, a stadko zazwyczaj chcę uzupełnić szybko (ale nie lekkomyślnie!!!) Poza tym czasem jest tak, że trzeba szybko, bo szczur nam został sam i wtedy NIE rozumiem, jak może ktoś czekać pół roku na miot i nie adoptować towarzystwa dla szczura. A widziałam przypadki kiedyś, że szczur był ileś czasu sam bo ktoś czekał na miot. I ok, niech czeka, ale szczur też czeka i w takiej sytuacji brałabym adoptowanego a na tamtego nadal czekała lub, jeśli 2 to maksimum, odwołała rezerwację. Poza tym wszystkim dla mnie temat nie jest dobrze sformułowany bo jeśli rozważamy jakieś opcje, to winno być to "rasowy czy adoptowany" - zoolog nie powinien się nawet pojawić w naszych planach.
iskra - Wto Gru 29, 2009 21:57

a ja własnie podpiszę się poniekąd pod Mazoku..

Tak sobie myślałam ostatnio o tym, że jak odejdzie kiedys nasze stadko,
to chciałabym mieć szczurki z hodowli.. żeby tak po bożemu było, że nie z zoologa ;)
Oczywiście zawsze mogę zaadoptować.. no ale załóżmy, że chciałabym mieć dumbolki :)

i tak przeglądając niektóre tematy myślę sobie, że mam bardzo małe szanse na to żeby jakaś hodowla dała mi 4 szczurki mimo iż miałyby super mieszkanko.. najlepsze jedzenie.. byłyby wybiegane...zadbane.. kochane.. wypieszczone.. itp..
W ogóle nawet nie wiem czy jednego ktoś by mi zechciał powierzyć..

a to chociazby ze wzlgedu na to , że nie jestem znaną osobą na forum.. czyli nie jestem też pewnie godna zaufania tak jak inni wieloletni forumowicze..
a co dopiero ludzie, którzy nie są zarejestrowani..
jakie oni mają szanse na taką 'adopcję' skoro dla zaufanych ledwo co szczurków starcza ? :|

Dwa, że przepotwornie długo na mioty się czeka a jak się trafi na temat o planowanym miocie to zazwyczaj już wszystkie 'planowane' szczurki są już zarezerwowane..

na prawdę ludzie czasem po tym pół roku szukania i czekania,
bo a nóż widelec znajdą się na liście rezerwowych nigą po prostu się poddać.. :?

Nakota - Wto Gru 29, 2009 22:36

Cytat:
a to chociazby ze wzlgedu na to , że nie jestem znaną osobą na forum.. czyli nie jestem też pewnie godna zaufania tak jak inni wieloletni forumowicze..
a co dopiero ludzie, którzy nie są zarejestrowani..
jakie oni mają szanse na taką 'adopcję' skoro dla zaufanych ledwo co szczurków starcza ? :|

Śmiem się nie zgodzić. Na forum jestem od maja, udzielać się zaczęłam w czerwcu, a obecnie mam trzy szczury rodowodowe plus jeszcze jednego u hodowcy. Poza tym, jeśli niezarejestrowany człowiek podpasuje hodowcy to dlaczego nie miałby mu umożliwić rezerwacji szczura? Zdarzają się tacy ludzie, ale jest ich niewiele, zapewne głównie przez to, że ludzie nie mają pojęcia o rodowodowych szczurach.

iskra napisał/a:
Dwa, że przepotwornie długo na mioty się czeka a jak się trafi na temat o planowanym miocie to zazwyczaj już wszystkie 'planowane' szczurki są już zarezerwowane..

Na niektóre mioty czeka się długo, to fakt, ale czasem można trafić szczurki, które z jakiś powodów zostają wolne (wycofana rezerwacja np.), poza tym uważam, że jak komuś zależy to poczeka.

Osobiście popieram babyduck. Informacje wcześniej, rezerwacje miesiąc przed.

Nakasha - Wto Gru 29, 2009 23:00

Co za różnica, przecież można zapisać się na miot i po kryciu, niezależnie od tego, kiedy był ogłoszony... o ile są miejsca. A często są, bo chętni rezygnują. ;)

Ja na miot J nie miałam wielu chętnych aż do czasu po kryciu, mimo że ogłoszenia wisiały od miesięcy. I jacyś chłopcy pewnie będą szukać domku. Domku szukały moje maluchy z miotów I oraz Cz już dawno po narodzinach i otwarciu oczek... Na miot R też wcale nie było zatrzęsienia, chętni zbierali się powoli. ;) Na miot M też nie mam wielu chętnych na samczyki.

Roth niedawno szukała domu dla 2 dziewczynek z miotu A, a one są do odbioru już od dzisiaj... maluchy z miotu B chyba również są jakieś wolne, lub niedawno jeszcze były. Więc to nie jest reguła, że czeka się pół roku. ;)


Niestety musimy pogodzić konieczność szukania chętnych przed kryciem, aby potem nie zostać z całym miotem, a oczekiwania chętnych co do odmiany i czasu nadejścia miotu. ;)



Po to są CV w hodowlach, które wypełniają chętni, aby można było wstępnie zobaczyć, co kto pisze i czy w ogóle warto rozmawiać o powierzeniu mu szczurków. Ilość postów pod nickiem i data rejestracji na forum jeszcze o niczym nie świadczy, wydaje mi się, że jesteśmy wystarczająco inteligentni, aby tylko tym się nie kierować. ;)

iskra - Wto Gru 29, 2009 23:02

Cytat:
Śmiem się nie zgodzić. Na forum jestem od maja, udzielać się zaczęłam w czerwcu, a obecnie mam trzy szczury rodowodowe plus jeszcze jednego u hodowcy. Poza tym, jeśli niezarejestrowany człowiek podpasuje hodowcy to dlaczego nie miałby mu umożliwić rezerwacji szczura? Zdarzają się tacy ludzie, ale jest ich niewiele, zapewne głównie przez to, że ludzie nie mają pojęcia o rodowodowych szczurach.


Jak pisałam... szczurków jest ilość ograniczona, a chętnych forumowiczów prawie zawsze więcej :)
Ja szczerze mówiąc też wolałabym oddać mojego podopiecznego komuś kogo znam..
więc gdybym miała wybierać pomiędzy obcym a kimś z forum, to wybrałabym pewnie kogoś z forum..

nezu - Wto Gru 29, 2009 23:23

Hodowcy wybierają nie tylko forumowiczów.
Dość często zdarza się też tak, że kupiec szczurka od nas forumowiczem się dopiero staje, na przykład Emileczka i jej TŻ heniok, świetni hodowcy notabene. Najpierw kupili ode mnie Opal i Ozzy a dopiero potem nieśmiało zaczęli zaglądać na forum.
Nie znałam ich z żadnych forów, ale z Emilką tak świetnie rozmawiało mi się przez telefon, miałam z nią tak dobry kontakt, że nie zawahałam się czy sprzedać jej dziewuszki czy nie.

Tak naprawdę liczy się głównie życzliwa osoba, nie tylko znajomość kogoś z forum.
Bywa że stały forumowicz okazuje się chybionym domem, wcale nie rzadziej niż to że taki nieforumowy okazuje się domem doskonałym.

Wczesne rezerwacje bywają trudne, ale przydają się hodowcy. Trudno jest tak naprawdę znaleźć w miesiąc dość trwałych chętnych (nie mówię tu o rotacjach chętnych, bo sama je przeżywam teraz po ogłoszeniu T-urkaweczek) do czasu krycia, a większość hodowców stosuje zasadę "iluśtam chętnych przed narodzinami, albo rezygnacja z krycia"...

heniok - Sro Gru 30, 2009 07:41

nezu napisał/a:
na przykład Emileczka i jej TŻ heniok, świetni hodowcy notabene


Nezu dziękujemy :oops:

Nasze szczurki z miotu R też trafiły po części do osób których nie ma na forum i tego nie żałujemy, mamy stały kontakt z ich domkami i wiemy co u nich słychać

Co do ogłaszania miotów wcześniej to nasze mioty są ogłoszone od kilku miesięcy a nadal mamy wolne miejsca na maluchy i zgadzam się w pełni z Nakashą - nie zrobimy miotu gdzie nie będzie odpowiedniej ilości chętnych, po prostu nie możemy pozwolić sobie na zostawienie kilku szczurów :(

Bernadeta - Sro Gru 30, 2009 07:55

quagmire napisał/a:
Oczywiście, że szczurek z zoologa może żyć równie długo albo i dłużej niż szczurek z hodowli. Chodzi o warunki, w jakich te zwierzęta są rozmnażane i trzymane (szczególnie w hurtowniach).

Nie można wszystkich sklepów zoologicznych zajmujących się sprzedażą zwierząt wkładać do jednego worka,że są złe. Tak samo jest z hodowcami nie zarejestrowanymi w SHSR .Już kiedyś o tym pisałam,to tylko małe przypmnienie. :wink:

heniok napisał/a:
Co do ogłaszania miotów wcześniej to nasze mioty są ogłoszone od kilku miesięcy a nadal mamy wolne miejsca na maluchy i zgadzam się w pełni z Nakashą - nie zrobimy miotu gdzie nie będzie odpowiedniej ilości chętnych, po prostu nie możemy pozwolić sobie na zostawienie kilku szczurów

i koło się zamyka,stąd sklepy zoologiczne i hodowle spoza SHSR.
Co do adopcji,wspaniała idea - możliwość pomocy,ale te szczurki niczym właściwie się nie różnią pod względem niepewności pochodzenia od tych ze sklepów i z hodowli które nazywa się pseudohodowlami.

Layla - Sro Gru 30, 2009 08:10

Bernadeta napisał/a:
Nie można wszystkich sklepów zoologicznych zajmujących się sprzedażą zwierząt wkładać do jednego worka,że są złe
Wszystkie są złe - wszystkie bowiem sprzedają zwierzęta KAŻDEMU, czyli i do dobrych i do złych warunków. Tak, zwierzęta adopcyjne sa tak samo niepewne jeśli chodzi o zdrowie, lecz przynajmniej nikt na tym nie zarabia. Inna sprawa, że adopcyjne też są różne - moja pierwsza, adoptowana szczurzyca żyła 2,5 roku. A sklep sprzedający zwierzęta NIGDY nie jest dobry, bo jego właścicielom obojętne jest, gdzie trafi zwierzę i do kogo. Zwierzę w sklepie narażone jest na nieustanny stres, na hałas, pukanie w akwarium, kiepskie jedzenie (nikt mi nie wmówi, że się szczurom w sklepie gotuje pierś kurczaka z warzywami :] ). Ale Ty, Bernadeto, jak zwykle bronisz tych, którzy zwierzęta mają gdzieś, widzę to w większości zwierzęcych tematów, w których się wypowiadasz. :roll:
heniok - Sro Gru 30, 2009 08:21

Bernadeta napisał/a:
i koło się zamyka,stąd sklepy zoologiczne i hodowle spoza SHSR


I tu się z Tobą nie zgodzę, w tej chwili podaż szczurów rasowych jest większa niż popyt
Wolne maluchy u Roth, Nakashy, wolne miejsca u nas mimo że do krycia zostały 3 tygodnie - uważasz że to za długi okres czekania na szczura ?

gratis - Sro Gru 30, 2009 08:37

Bernadeta, można, mnie osobiście BARDZO[!] denerwują rodzice zaprowadzający swoje dziecko do sklepu zoologicznego i wybierający zwierzątko, grh! Wczoraj przeżyłam traumę, straszną, ale ja nie dam rady zbawiac świata, choc głośnych uwag do kumpeli sobie darowac nie mogłam.

Ja się muszę podpisac pod Baby, ale również zgadzam się z osobami, które mogą byc przeciwne.
Mam duże stado i każdy kolejny szczur musi byc zaplanowany - nie może byc pod wpływem chwili, liczą się dla mnie rodzice, konkretna linia [eLki Sachmy *__*], odmiana.

Ja tylko przytoczę miot M Rat's Troop'owy. Lista chętnych się Sachmie wykruszyła, bo nastapiła zmiana partnera Vanilki [z Vigo na Klenota]. Miot był jak dla mnie cudowny, ale nie wszyscy musieli miec takie zdanie - standardowo uszne, rexowe i standardowe agouti i blacki. Dzięki tej zmianie miałam Matrixa, miałam szczury w tym czasie, mam teraz takie stado, jeżdżę na wystawy, jestem w SHS i masakra ile rzeczy robię dzięki Matrixowi.
Ja dostałam od Sachmy Matrixa, Semena Marsa i Mefista, Quagmire Mila - osoby wcześniej niezrzeszone na forum, nowe, bez czekania, jakby nie było, bo maluszki długo były wolne.

Po jakimś czasie wiedziałam od Sachmy, że Mefisto będzie ciągnął linie - może mieli wtedy około 6 miesięcy, a ja sobie cierpliwie czekałam aż Mefiś ukończy 20 miesięcy, bo wiedziałam, że chcę po nim dwa malce. Wyszło jak wszystko, została tragiczna pustka, ale czekania nie żałuję. Żałuję innych kroków, ale to tu jest nieważne.

Kiedy są mioty pełne kolorowych dumbo , to malce się 'rozpłyną', ale kiedy miot jest bardzo standardowy, to hodowca musi wiedziec ile byłoby chętnych na taki miot, bo nie zostawi sobie dodatkowo 6 szczurów...

Na koniec dodam jeszcze, że Afos od Roth szukał domu, piękny, czekoladowy REX! A tak długo był wolny... różnie bywa...

Layla - Sro Gru 30, 2009 09:10

Dla niecierpliwych, takich jak Layla, zawsze zostaje adopcja :D Choć Omara zaklepałam, bo był wolny, nie czekałam w ogóle na miot ani nie byłam zapisana wcześniej.
Nakasha - Sro Gru 30, 2009 09:15

A tak przy okazji Nezu ma wolne miejsca na samce w miocie T, krycie już niedługo - jak ktoś chce szybko. :]
gratis - Sro Gru 30, 2009 09:17

Offtopic:
Nakasha, ale miot jest pod znakiem zapytania ;)

mataforgana - Sro Gru 30, 2009 09:30

poniekąd rozumiem, że niektórzy mogą się czuć rozgoryczeni, kiedy mimo długich oczekiwań nie dostają upragnionego malucha - bo miot nie doszedł do skutku, bo zdarzył się jakiś tragiczny w skutkach wypadek, bo nie urodził się malec o ich wymarzonych cechach, bo urodziło się akurat więcej samiczek i nie dla wszystkich starczyło samców, ALE...

mam szczury od kilku lat, hodowle obserwuje od samego początku, mam szczury rodowodowe - jak tak usiadłam i pomyślałam, to masakra, większość z moich rasiaków w ogóle nie była przeze mnie brana pod uwagę w okresie rezerwacji ;) co do pierwszego, Seniuta, to miał byc po prostu dumbo - marzyłam, wtedy dumbole dopiero się w PL pojawiały. owszem, gdzies mi się tam roiło, że chciałabym futro takie, kolor taki, ale w sumie do końca nie wiedziałam, jak będzie wyglądał. i trafił się, już troszke podrośnięty z czeskiej hodowli. dalej już z polskich hodowli - Nike była wolna jakiś czas po narodzinach - dopiero wtedy ją zarezerwowałam, bo pilnie potrzebowałam nowego towarzystwa w stadzie. Risa - chętna zrezygnowała, maluch nagle był wolny. Sepia - w tym miocie czekałam na jedną dziewczynkę, na początku nie mogłam zdecydować - Sepia czy Saskia, Saskia czy Sepia? padło na Saskię. ale jakiś czas później chętna na Sepię zrezygnowała - i siostry zamieszkały u mnie obie. w miocie J było sporo wolnych malców, a ja w ogóle nie myślałam w okresie ogłoszeń o maluchu z tego miotu - dopiero, kiedy zobaczyłam foty indywidualne, to mi się wierzyć nie chciało, że takie cudo nie ma zaklepanego domu - tak Jamajka trafiła do mnie. więc jak widać, można przy odrobinie szczęścia załapać się na malce z hodowli bez wcześniejszego półrocznego oczekiwania :)

Nakasha - Sro Gru 30, 2009 09:51

Offtopic:
gratis, niby tak, ale właściwie to taki mały znak zapytania :D i mam mocne zaufanie w to, że jednak dojdzie do skutku :)


Ja to tylko na Orinoko długo czekałam. :)

klaraurs - Sro Gru 30, 2009 10:00

To nieprawda, że nowy forumowicz nie ma szans na rasowca. Trochę podczytywałam forum zanim się zarejestrowałam, a kiedy się już zarejestrowałam, zgłosiłam się do hodowli z tymi samymi obawami: "Czy uwierzą, że dam maluchom dobry dom?". W moim oczekiwanym miocie urodziły się tylko 4 szczurki i wszystkie poszły do hodowców. Ale zaproponowano mi 2 kluski urodzone tego samego dnia u tego samego hodowcy w innym miocie, na który wcale nie byłam zapisana. I dostałam 2 cudowne szczurzynki, mimo minimalnej wówczas aktywności na forum. :D

Teraz, planując powiększenie stada, ale nie już natychmiast (żeby nie wszystkie szczurki były w podobnym wieku), bardzo się cieszę, że mioty są ogłaszane z takim wyprzedzeniem. Dzięki temu od 2 miesięcy wiem, że jestem na liście oczekujących na miot marcowy i bardzo się cieszę tym oczekiwaniem i mogę sobie wyobrażać, jaki będzie mój maluszek przy obecnych latających rozrabiakach. :mrgreen:

Ja rozumiem, że kiedy potrzebuje się pilnie zwierzątka, długie oczekiwanie jest wadą, ale przecież w większości miotów jakieś maluszki już po narodzinach szukają domków i można się załapać bez długiego czekania, więc nie zawsze trzeba wybierać między rasiakiem a kundelkiem.

Devona - Sro Gru 30, 2009 10:21

Ja osobiście rozumiem ogłaszanie miotów z wyprzedzeniem - pozwala to hodowcom określić, który miot dojdzie do skutku, a tym samym wyznaczyć kierunek planów hodowlanych, a także zabezpieczyć się przed sytuacją, gdy zostaje się ze stadem szczurków, na które nie ma chętnych. Osoby, które decydują się na rezerwację z tak długim wyprzedzeniem rozumieją to i popierają działania hodowców. Ja sama czekałam na szczurka bardzo długo, na miot zapisałam się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, dodatkowo wszytkie malce zginęły tragicznie, udało mi się jednak przepisać na inny miot, co prawda szczurek miał być inny, niż sobie wymarzyłam, ale miałam farta i niespodziewanie urodziły się łysole dumbo :) .

Rozumiem też osoby, które nie chcą miesiącami czekać, żeby się później dowiedzieć, że nic z tego. Ten problem by się rozwiązał, gdyby istniała chociaż jedna hodowla profesjonalna (w sensie nie amatorska, działająca na większą skalę), gdzie byłyby warunki na ewentualne zatrzymanie malców, które nie znajdą domu. Taki hodowca mógłby pozwolić sobie na większą ilość miotów, a tym samym byłoby większe pole do popisu dla tych, którzy nie chcą czekać.

Nakasha - Sro Gru 30, 2009 11:48

Devona, jak wygram w Totka i będe mogła do końca życia zrezygnować z pracy, to się może zastanowię nad założeniem większej hodowli. :lol: :lol: :lol: :lol: bo koszty utrzymania większej ilości ogonków są monstrualne :D i ilość czasu, jaki trzeba poświęcać dla każdego stada. :)
Devona - Sro Gru 30, 2009 12:00

Nakasha, zdaję sobie sprawę, że do takiego przedsięwzięcia są potrzebne ogormne pieniądze, mnóstwo czasu i miejsca. Dlatego coś takiego miałoby sens, gdyby szczurki były bardziej popularne i dało się tę hodowlę utrzymać ze sprzedaży malców.
Mangusta - Sro Gru 30, 2009 12:01

myślę że na tych zasadach na których teraz działają hodowle rodowodowe większa hodowla "profesjonalna" by nie przeszła. trzeba by iść przykładem ferm, które idą w setki szczurów i skupiają się stricte na linii a nie na młodych, z których nie pasująca część z racji oszczędności szłaby najpewniej na karmę. to tak jak w hodowlach rackowych u gekonów lamparcich czy innych mocno skomercjalizowanych gadów obecnie - jak się ma dwa-trzy gekony to tworzy im się idealne warunki do życia, dopieszcza i uczy kontaktu z człowiekiem. jak się ma tych gekonów sześć-siedem tysięcy to nie patrzy się na konkretne osobniki a na cały genotyp danej linii i pracuje nad tym, a zwierzęta mają zapewnione warunki minimalne - by przeżyły i były zdrowe.
nezu - Sro Gru 30, 2009 12:12

Tak naprawdę jeśli ktoś chce się zająć hodowlą profesjonalną, musi zaniedbać socjalizację.
Za granicą są molochy (rodowodowe, z medalistami itede), nie można im zarzucić że o swoje zwierzęta nie dbają (opieka weterynaryjna, współpracownicy czyszczący klatki, karmiący, zmieniający ściółkę), ale to co jest największym atutem szczurów z rodowodem idzie w odstawkę, bo te szczury rzadko są zsocjalizowane lepiej od zoologowców. Tylko trauma złych warunków odpada w przedbiegach.
Poza tym trudniej jest wyłapywać ewentualne problemy zdrowotne takich szczurów hodowlom które mają do 100 miotów rocznie.
Nawet one nie zostawiają sobie całych miotów, chyba że trafi się nowa mutacja barwna lub sierstna.

Bo żeby prowadzić hodowlę profesjonalną, nie trzeba mieć miejsca na 30 psów i wakatu dla 3-5 pracowników, tylko na kilkaset szczurów.
A to jednak pewna różnica...
A jak się ma tyle zwierząt, to jak mieć czas na oswajanie miotów?
Nawet jeśli ma się współpracowników?

Ja tego niestety nie widzę.
W przypadku hodowli szczurów istnieje tylko albo albo.
Albo dobra socjalizacja i oswojone maluchy, albo hodowla profesjonalna w której się ją zaniedbuje.
Przykłady są w Holandii.

Więc tak naprawdę to albo ktoś ma w czterech literach czekanie i bierze dzikawego szczura z "profesjonalnego" molocha, do oswojenia już w domu (co nie zawsze się udaje), albo chce mieć przyjaciela i bierze się go z amatorskiej.
Ja się w każdym razie na profesjonalkę pisać nie będę, nawet jeśli wygram w lotka.

Bel - Sro Gru 30, 2009 12:14

Ja do jakiegoś czasu byłam za sklepem zoologicznym.Do pewnego czasu.Ale gdy zobaczyłam jak chociażby "wyjmowane"są szczurki...za ogonki.... to ma być profesjonalna "obsługa"?Ci ludzie nie wiedzą tak naprawdę skąd są maluchy.Są bo je zamówili.Nie mają nawet wpływu na to jakie im szczurki pzywiozą.Jeśli za duże-zwrot.I co się z nimi stanie?Do innego zoologa.Jeśli tam ich nie przyjmą to do kolejnego aż trafią jako karmówka.
Mój dumbo jest z zoologa.I żałuję,że nie znam jego przodków,na własną rękę muszę określać poprzez domysły jacy mogli być jego rodzice patrząc na sierść.Nie wiem na jakie choroby jest podatny i jakie geny za sobą niesie.A szkoda.Rezerwując maluszka u hodowcy przynajmniej mam pewność,że jest zdrowy i odchowany.Że nie będzie dzikusem,którego tygodniami będę musiała oswajać,co przy zoologicznych jest normą i niestety nie zawsze da się go przekonać do człowieka.Wcale się nie dziwię.Gdybym nie zaznała pieszczot od urodzenia a rękę widziała tylko w momencie gdy mi miskę wstawią z karmą do klatki,następnie trafiła do plastikowego pojemnika na żywność i kartonu... to czy chciałabym poznać człowieka?Nasz nowy "bękart" :wink: ma nieznaną przeszłość.TŻ zabrał go od kolegi,który dostał go w "prezencie"jako myszkę.Myszką się nie stał więc co z nim?Na szczęście trafił do nas.Zapewne też jest z zoologa choć pewności mieć nigdy nie będę.Nie wiem w jakim jest wieku.wet określił go na 3-4tyg max),nie wiem nic oprócz tego,że trafił do mnie chory.Tego samego dnia w którym TŻ go przyniósł poszliśmy do weta.Okazało się,że jest na maxa chory(przeziębienie)no i ma gnidy.Malec na szczęście nie miał kontaktu i nie ma z resztą stada.Siedzi sam w klatce w drugim pokoju :( Czy to samo uzyskam gdy kupię szczurka od hodowcy?101%pewności,że nie.Maluch byłby wypieszczony,wychuchany i wydmuchany.

Devona - Sro Gru 30, 2009 12:18

Wiadomo, że jedna osoba nie ogarnie tak ogromnego przedsięwzięcia, ale nie chodziło mi też o skrajny przypadek ferm gryzoni, a raczej o dużą hodowlę, w której jest kilka razy więcej miotów rocznie niż u wszystkich obecnych hodowców i można dostać maluszka prawie w każdym momencie. Wiadomo, że trochę ucierpi na tym socjalizacja, ale wszystko ma swoją cenę. Ja w każdym razie uważam, że jedna taka hodowla w wersji midi bardzo by się w Polsce przydała. Gdybym była bogata i nie musiała pracować, na pewno sfinansowałabym takie przedsięwzięcie :) .
nezu - Sro Gru 30, 2009 12:22

Devona, Blue Moon jest midi, a szczury do zsocjalizowanych nie należą.
I nie mówię tu, przypominam, o fermach na kilka tysięcy gryzoni i hale produkcyjne, tylko właśnie o profesjonalce na kilkaset.

Bo jak sama wiesz, amatorskie również miewają po kilkadziesiąt. I kilkudziesięcioszczurza hodowla to nigdy profesjonalka nie będzie.
Ja w najbardziej zaszczurzonym okresie swojego życia miałam ich prawie 40, w Anglii są hodowcy którzy mają ich po 80 i również znajdują się w gronie amatorskich.

I jest jeszcze jedno.
Profesjonalki pozbywają się swoich szczurów po okresie reprodukcyjnym.
Oddają do adopcji lub skarmiają.
Widzicie to jakoś? Ja nie.
Nie chciałabym hodowcy z takim podejściem w szeregach SHSRu.
W imię czego, widzimisia chętnych?

Poczekają, albo adoptują jeśli poczekać nie chcą.
Jeśli mimo wiedzy jaką mają o zoologach, kupią szczura w takim przybytku, to nie będzie raczej dobrze o nich świadczyć, prawda?

<edit>
No a poza tym regulamin SHSR od samego początku zabrania hodowli profesjonalnych, już drugim punktem regulaminu hodowli szczurów rasowych w SHSR jest:

§ 2

Hodowla szczurów rodowodowych prowadzona przez członków SHSRP jest hodowlą amatorską.

Nakasha - Sro Gru 30, 2009 12:32

Profesjonalni hodowcy mają nie kilkadziesiąt szczurów, a kilkaset - i oddają do adopcji reproduktory po kryciu. Socjalizacja jest minimalna, ale za to dużo miotów i ciągła rotacja szczurów "reproduktorów" u danego hodowcy. Niby jest "praca nad liniami", ale możliwości kontrolowania tego, co dzieje się z miotami i oddanymi repami jest mocno ograniczona. I kontakt z chętnymi jest mooocno ograniczony. Inaczej się nie da przy np. 10 miotach miesięcznie.

Osobiście tego nie popieram i nie widzę takiego podejścia u kogoś, komu naprawdę zależy na zwierzętach.

Chętni mogą sobie poczekać na mioty, poza tym już pisałyśmy, że co chwila są jakieś wolne malce, więc wcale nie zawsze trzeba czekać miesiącami. ;)

Devona - Sro Gru 30, 2009 12:34

nezu napisał/a:
I jest jeszcze jedno.
Profesjonalki pozbywają się swoich szczurów po okresie reprodukcyjnym.
Oddają do adopcji lub skarmiają.
Widzicie to jakoś? Ja nie.
Ja też tego nie widzę, mam własny pomysł na taką hodowlę. Socjalizacja ucierpiałaby na pewno, ale nie w takim stopniu, jak piszesz. Niestety, wszystko rozbija się o pieniądze.
nezu - Sro Gru 30, 2009 12:37

Devona, duże hodowle też mogą być amatorskie.
Żeby hodowla mogła być profesjonalna, wide, mogła być zarejestrowana jako odrębny podmiot gospodarczy, szczury musiały by na siebie i na podatki zarabiać.
A żeby tak było, szczurów nie może być kilkadziesiąt, tylko kilkaset.

Bo to nie są wbrew wszystkim przypuszczeniom drogie w sprzedaży (nie mówię o utrzymaniu) zwierzęta.

A żadnej działalności gospodarczej nie da się na debecie prowadzić.
Samą miłością tej działalności nie utrzymasz, bo nie będziesz miała z czego płacić US, pracownikom i utrzymywać zwierząt.

A poza tym wkleję raz jeszcze. :]
§ 2

Hodowla szczurów rodowodowych prowadzona przez członków SHSRP jest hodowlą amatorską.

Nakasha - Sro Gru 30, 2009 12:47

Ja (i Susu) i Ren będziemy mieć w pierwszej połowie roku 2010 aż 10 miotów - jak dla mnie to jest bardzo dużo. :) Sądzę, że będzie można wybierać w maluchach. ;)
nezu - Sro Gru 30, 2009 12:51

Otóż to, w Polsce lepiej się sprawdzają ( nie są krzywdzące dla zwierząt) hodowle amatorskie polegające na współpracy hodowlanej.

Zirrael Rattery miała sporo miotów a też nie była hodowlą profesjonalną. Za to socjalizacja, no cóż...
Różnie z nią było.

Tak naprawdę, jeśli ktoś chce prowadzić taką hodowlę (amatorską, powtarzam) z większą ilością zwierząt i wie że go na to stać, to zapraszamy do SHSR. :P
Potrzebna po prostu wiedza z zakresu szczurzej genetyki, do znalezienia w internecie. Wystarczy podstawowa znajomość języka angielskiego, żeby to znaleźć. ;)
Zresztą hodowcy to pomocne istotki. ;)

Devona - Sro Gru 30, 2009 12:52

Nezu, ja wiem, czego zabrania regulamin, bo go czytałam ;) . Piszę tylko, że mam pomysł, ale nie ma szans na jego realizację, bo potrzebne są ogromne środki finansowe.

Poza tym o założeniu profesjonalnej hodowli myślałam w kontekscie Holandii właśnie (miałam tam wyjechać na X lat, na razie wszystko wskazuje na to, że jednak nie pojadę).

Amatorska hodowla ma swoje nieocenonie plusy i ja je widzę, ale piszę tutaj o tym wszystkim w zupełnie innym kontekście ;) .

Bernadeta - Sro Gru 30, 2009 14:08

heniok napisał/a:
że do krycia zostały 3 tygodnie - uważasz że to za długi okres czekania na szczura ?

Trzy tygodnie to akuratny okres na czekanie,ale czy zawsze taki jest ?Jeśli tak to super.

Layla napisał/a:
A sklep sprzedający zwierzęta NIGDY nie jest dobry, bo jego właścicielom obojętne jest, gdzie trafi zwierzę i do kogo. Zwierzę w sklepie narażone jest na nieustanny stres, na hałas, pukanie w akwarium, kiepskie jedzenie (nikt mi nie wmówi, że się szczurom w sklepie gotuje pierś kurczaka z warzywami ).


Layla napisał/a:
Wszystkie są złe - wszystkie bowiem sprzedają zwierzęta KAŻDEMU, czyli i do dobrych i do złych warunków.


Patrząc z takiego punktu widzenia to masz rację,poza może jedzeniem,czy szczurek potrzebuje jeść kurczaka z warzywami - kwestia sporna dla mnie. Muszę przyznać,że jak wchodzę do sklepu i widzę te sympatyczne mordki ,które z zainteresowaniem podbiegają do kratek klatek lub akwarium i wąchają w kierunku rąk osób oglądających . Świnki zaczepiające dźwiękiem : kwik,kwik to nie widzę naprawdę nic złego w tym,że można kupić zwierzątko w sklepie zwłaszcza gdy ma odpowiednie warunki.Właściele też potrafią wyjąć,pogłaskać,zagadać,dać smakołyk.
Poza tym w sklepach za długo nie są trzymane,bo raczej nie spotyka się staruszków. W niektórych sklepach są zwierzęta ale z góry są już zamówione do odbioru przez nabywcę a więc to kwestia jednego lub góra dwóch dni.

Layla napisał/a:
Ale Ty, Bernadeto, jak zwykle bronisz tych, którzy zwierzęta mają gdzieś, widzę to w większości zwierzęcych tematów, w których się wypowiadasz.

Robisz mi taki zarzut,masz takie prawo bo patrzysz z Twojego punktu widzenia,ale moi znajomi mają tylko zwierzęta ze sklepów zoologicznych i są one super miziaste,nie chorują,widać więc ,że nie zaszkodził im ani pobyt w sklepie a hodowla z której pochodziły była odpowiednio prowadzona. Nie przemawia więc do nich to co mogli by przeczytać na forum.

I dodam jeszcze,że sama mam myszki rasowe=rodowodowe nie ze sklepu a z hodowli i to zarejestrowanej w PMC ale to m.in dlatego,że są w Poznaniu ,że mogę liczyć na hodowcę itd itd
Nie widzę jednak nic złego w tym jak ktoś wybiera z innego źródła.

Pewnie jak będzie więcej hodowli,więcej miotów to w sklepach będzie mniejszy popyt i skończy się problem .

I to tyle żeby nie było,że bronię czegoś co jest złe,bo nie wszystko jest złe.

quagmire - Sro Gru 30, 2009 14:15

Bernadeta napisał/a:
nie widzę naprawdę nic złego w tym,że można kupić zwierzątko w sklepie zwłaszcza gdy ma odpowiednie warunki.Właściele też potrafią wyjąć,pogłaskać,zagadać,dać smakołyk.

Wiem, że są takie sklepy.
Ale one nadal się zaopatrują w hurtowni, gdzie te zwierzaki są traktowane tak, że nawet przykro o tym myśleć.

No i ile jest takich sklepów? Ja osobiście znam jeden, a i tak nie popieram tego, że te zwierzaki tam są.

Bernadeta - Sro Gru 30, 2009 14:18

quagmire napisał/a:
Ale one nadal się zaopatrują w hurtowni, gdzie te zwierzaki są traktowane tak, że nawet przykro o tym myśleć.

Niektóre sklepy mają własnych hodowców,sprawdzonych ,nie mają z hurtowni i o te mi chodziło. I to tyle by nie zanudzać wciąż tym samym . :wink:

quagmire - Sro Gru 30, 2009 14:25

Bernadeta napisał/a:
hodowców

I tym oto sposobem wracamy do punktu wyjścia. Ale ja też już nie ciągnę...

Bel - Sro Gru 30, 2009 14:27

Bernadeta, Nie nazywaj ludzi którzy użyczają swoje szczury domowe do krycia samic z zoologa hodowcami.A ci hodowcy jeżeli mają szczury z rodowodem to i tak to robią wbrew regulaminowi i to nie jest w porządku.Natomiast jeżeli ich szczury nie są rasowe to to jest zwykła "domowa hurtownia".Wylęgarnia szczurków taka jak ta z Krakowa z allegro.

[ Dodano: Sro Gru 30, 2009 14:34 ]
Bernadeta napisał/a:
Robisz mi taki zarzut,masz takie prawo bo patrzysz z Twojego punktu widzenia,ale moi znajomi mają tylko zwierzęta ze sklepów zoologicznych i są one super miziaste,nie chorują,widać więc ,że nie zaszkodził im ani pobyt w sklepie a hodowla z której pochodziły była odpowiednio prowadzona.

Mój pucek którego adoptowałam również został zakupiony przez pierwszego właściciela z zoologa.Został u niego później paskudnie pogryziony,trafił do kolejnego właściciela,który się nim odpowiednio zajął.Codziennie zastrzyki łyżeczkowanie ropy.Następnie trafił do mnie.I nadal kuracja antybiotykowa-zastrzyki itp.Po takich przejściach a nadal ma mega zaufanie do człowieka.To,że szczur jest miziakiem to sprawa charakteru.Mój po całych tych przejściach na widok człowieka powinien szczerzyć kły a tego nie robi.

pixel - Sro Gru 30, 2009 14:35

Spotkałem kiedyś gościa który powiedział, że ma szczury, to ja od razu skąd itd. okazało się że kupił parkę w zoologu i uwaga... "ale to nie problem, bo sprzedawca powiedział, że jak by się młode urodziły to on je weźmie", moje dalsze rozmowy z nim najprawdopodobniej nie przyniosły skutku ;/
Layla - Sro Gru 30, 2009 15:46

Dobra, Bernadeto, skoro mówimy o "sprawdzonych" dostawcach "towaru" czyli szczurów... Ponad rok temu mój facet ugiął się na widok dwóch rozbieganych i wesołych braciszków za akwariową szybą. Miały czysto, miały jedzenie, świeżą wodę. Kupił obu. Pokłóciliśmy się o to strasznie - przecież tyle szczurków będących na świecie z powodu niewiedzy/uratowanych jest do adopcji... Ale zostali obaj, bo co miałam zrobić. Jeden z nich, Helmut, jest głuchy, z powodu wady wrodzonej. Drugi, Harold - w wieku roku i 2 miesięcy został uśpiony z powodu guza przysadki mózgowej, cierpiał ogromny ból. Wiesz, jak się czułam patrząc na młodziutkie zwierzę, umierające na tak potworną chorobę?? Występującą w dodatku tylko u 10% samców! Wiesz, ile traci mój drugi szczur nie słysząc? Traci mnóstwo bodźców, traci możliwość uczenia się wielu rzeczy, sztuczek. Nie zawsze dobrze rozumie kolegę. Jest mniejszy od 5-miesięcznego adoptowanego kolegi! Oczywiście i guz mózgu, i głuchota mogły się zdarzyć u szczura z adopcji. Ale te adopcyjne szczury nie pojawiły się na świecie planowo! A Harolda i Helmuta KTOŚ celowo rozmnożył, bo pewnie rodzice byli ładni (i zapewne spokrewnieni). Nie mogę życzyć dobrze takiej osobie i nie życzę! Bo to jest zabawa z życiem żywych istot! Produkowanie towaru, który przyjaźnie podbiega do szyby, cieszymy się, kupujemy - i cierpimy. Bo dla mnie śmierć Harolda jest niewyobrażalna, nadal! A ty mówisz, że to "sprawdzeni" hodowcy... A skąd wiesz, jak te szczury potem żyją, jak długo, czy chorują?? Tego nie wie ani "hodowca", ani właściciel sklepu, bo im ZWISA, kto kupi te zwierzęta. Moje słowa o piersi kurczaka były przenośnią, aczkolwiek uważam, że gotowane mięso z pewnością jest dla szczurów zdrowe. Chodzi o to, że młode szczury potrzebują czegoś więcej niż sucha karma i woda! Więcej niż akwarium. Ale Ty, Bernadeto, uważasz mnie pewnie (i innych też) za nawiedzoną, co poza zwierzętami świata nie widzi. Otóż widzę, ale to co widzę, optymizmem nie napawa. Wiesz, mój facet uważał, że ja przesadzam z tymi sklepami. Że świat się nie zawali jak się kupi jednego/dwa. Chcesz wiedzieć, jak się mu jednak świat zawalił, bo stracił ulubione zwierzątko? Teraz zmienił zdanie. Trzeba było czegoś takiego, ale zmienił.
Fea - Sro Gru 30, 2009 16:25

A dajże sobie Berna siana. Nie masz zielonego pojęcia o temacie, na który się wypowiadasz. Wiem, że lubisz bronić wszystkich, którzy źle traktują zwierzęta (swoją drogą zastanawiam się, co toba powoduje), ale skończ już i wstydu oszczędź, bo nikt o minimalnej empatii racji ci nie przyzna i tak.
Mangusta - Sro Gru 30, 2009 16:36

myślę że jeśli idzie o Bernadettę to tutaj zawodzi raczej przede wszystkim definicja zdrowego zwierzęcia. Wyobraźcie sobie, do zoologa wchodzi człowiek który o zwierzętach wie mało lub nie wie o nich prawie nic, co taka osoba widzi na początku patrząc na klatki? zwierzęta, małe, ze słodkimi ślepkami, kwiczące czy szczebioczące, bawiące się czy też dziamające coś tam. reszta dla takiej osoby nie jest widoczna, bo "laik" wszystkie problemy ze szczurem czy innym zwierzęciem uzna za coś normalnego (vide zaawansowany grzyb u żółwia i tłumaczenie "ale taki był od zawsze i nic mu nie było!" ). problemy psychiczne? norma, przecież to cośtam. świerzb, guz? no cóż, TAK MIAŁO BYĆ.

my wchodząc do sklepu zoologicznego zwracamy uwagę na inne rzeczy - czy zwierzęta mają dużo miejsca, czy mają dostęp do wody, czy wyglądają zdrowo. zapewne oglądając jakiegoś legwana w zoo nie bylibyście w stanie określić jego zdrowia, a ja już owszem.

no ale do czego dążę - chodzi o uświadamianie ludzi na temat niebezpieczeństw kupna w zoologu. negowanie za wszelką cenę nic nie da bo część ludzi i tak się zaprze i i tak kupi, ale z drugiej strony postawa Bernadetty pt "a może tutaj akurat są zadbane zwierzęta" to kolejne pobożne ( ;] ) życzenia. zoologi z dobrymi manierami traktowania gryzoni, które pochodzą od dobrych hodowców to nadal RZADKOŚĆ i tego trzeba się trzymać. jeśli zaczniemy uświadamiać ludzi co do szkodliwości praktyk rozmnażaczy i zoologów, to sytuacja gryzoni w sklepach na pewno się polepszy.

L. - Sro Gru 30, 2009 17:13

Poza tym szczur musiałby wtedy kosztować nie maksymalnie 100 zł, a minimum 200 zł.

Mimo wszystko uważam, że przy tak ogromnej hodowli o jakiej piszecie - nawet pomijając fakt socjalizacji. Należałby mieć kilka dodatkowych osób, które zajmowałyby się tylko i wyłącznie kontrolowanie domków a dokładniej stanem zdrowia szczurów tam zamieszkujących.

Co nam da duża hodowla, zaspokojenie chętnych i kasa, skoro ucierpi na tym zdrowie zwierząt.
Człowiek przerabiając nawet przez rok cały alfabet tj. 26 liter x około 8 młodych na miot = 208 szczurów
208 x 2 lata = 416 szczurów

Jesteście w stanie ogarnąć wszystkie domki? Powiedzieć, gdzie te szczury mieszkają? Czy jeszcze zyją? Na co chorowały? Na co zmarły?
A przede wszystkim dopilnować, aby w razie guzów lub/i nie jasnej przyczyny śmierci właściciela zrobił histopatologie i sekcje?

Ja, nie.

Mangusta - Sro Gru 30, 2009 17:34

dlatego też mówię że taka hodowla musiałaby być koniecznie na innych zasadach - nie da się stworzyć domowych, perfekcyjnych warunków dla szczurów w ilości paruset sztuk rocznie. nie bierze się wtedy pod uwagę każdego osobnika z miotu ale traktuje miot jako ogół, przy czym osobniki odbiegające od standardu do którego się dąży sprzedaje się taniej bądź, no cóż, skarmia. ogólnie taka hodowla na wielką skalę przypominałaby raczej hodowlę karmową niż rodowodową.
nezu - Sro Gru 30, 2009 19:43

Bernadeto.
Zacznę z tobą dyskutować dopiero wtedy, kiedy zaczniesz rozumieć słowo pisane.

Proszę, przejrzyj to forum, przejrzyj forum SHSR. Tam wszystko jest.
Nawet w tym temacie jest większość. Istnieje też funkcja szuka. Sprawdzałam, działa.
Zwyczajnie nie chce mi się tego po raz setny tłumaczyć komuś, kto tego i tak nie zrozumie, a tydzień później zapyta o to samo.

gratis - Sro Gru 30, 2009 22:38

a ja się tylko wtrącę, że nie potrzebne nam są wielkie hodowle - a więcej hodowli :)
Anahata, Emerald, Sun Rat's się rozwija, Valhalla, która niestety przyhamowała, ale jest i Wo de Shu, Happy Feet, który także ma chwilowy zastój i jakże wspaniały Rat's Troop
także troszkę tego zaczynamy miec. Trzeba pomyślec jeszcze nad dotarciem w wielki świat, ale spoko, dojdziemy :]

A wracając do zoologicznego, jeśli kiedyś będę je musiała miec - to moje dziecko NIGDY nie będzie twierdziło, że zwierzęta się kupuje w zoologicznych. Strasznie denerwują mnie tacy ludzie, zazdroszczę trochę koszatniczkom - w sensie ich maniakom, taka koszata kosztuje ok. 40 zł w zoo, może to choc w niewielkim stopniu może sprawic, że ktoś najpierw spróbuje się czegoś o tym stworzeniu dowiedziec, choc jak ktoś buc to i tak się z tym nic nie zrobi.

Nietoperrr... - Sro Gru 30, 2009 22:50

No właśnie,dołuje fakt,że w zoologu szczurek kosztuje 10zł...Nikt kto go kupuje,nie myśli o tym,że ma nieznane geny...To tylko dycha...
Dumbo to szaleństwo,powiedzmy 18zł...Może przed zakupem faktycznie ktoś spojrzy na neta,natknie się na fora...Przypadkiem...W końcu to AŻ 8 zł więcej...

Mangusta - Sro Gru 30, 2009 22:57

niestety muszę was zasmucić, ale cena niestety nie gra roli bo zawsze znajdzie się jakiś baranek który zwierzę kupi w zoologu. przykład - w zoologu w tesco sprzedano ostatnio młodziutkiego wężyka za 2,400zł. a skąd wiem że ten, kto go kupił NA PEWNO nie dowiedział się o nim nic? bo na pierwszym lepszym portalu terrarystycznym ten sam wąż kosztuje w granicach tysiąca zł i wyszukanie ofert to żaden problem. tak samo jest z psami z zoologa - kosztują tyle co rasowce z rodowodem, a są bez żadnych papierów i niewiadomego pochodzenia. i schodzą! ludzie są kompletnie nieuświadomieni i trzeba edukacji, edukacji, edukacji. cena niestety jak widać często jest bardzo drugorzędna w porównaniu z zachciankami i emocjami.

a później przychodzi taka jedna nieszczęsna babka z drugą do schroniska, w ręku smycz a na smyczy coś skundlonego z husky i ona chce go oddać bo sobie nie radzi, a kupiła "rasowego".

babyduck - Pią Sty 01, 2010 19:56

Rozmowę o sekcji zwłok wydzieliłam tu: http://forum.szczury.biz/...t=6747&start=30
zuuzuushii - Pią Sty 01, 2010 21:10

Mazoku napisał/a:
ludzie są kompletnie nieuświadomieni i trzeba edukacji, edukacji, edukacji.

w tę edukację to już zwątpiłam:(

Mangusta - Pią Sty 01, 2010 23:28

zuuzuushii napisał/a:
w tę edukację to już zwątpiłam:(
niestety innego sposobu zwyczajnie nie ma.
Nakasha - Sob Sty 02, 2010 01:50

gratis, szynszyle kosztują w zoologach nawet i 400 zł, ale mało rozwiniętych i mało uświadomionych napaleńców to nie powstrzymuje. :(

Niestety, nie ma innego sposobu niż edukacja...

gabi30 - Pią Sty 15, 2010 15:55

Ja swego czasu wojowałam ze sklepami zoologicznymi w szczecinie. Nie na wiele zdało się moje wojowanie. Chodziło głównie o duże papugi robiące za maskotki w owych sklepach, żyjące w tragicznych warunkach i na tragicznej diecie. Nic nie wskórałam, właścicielka kazała mi się od........ć a TOZ uznał,że przecież ptaki mają co jeść :shock: . Kiedyś w przytoczonym sklepie pani tam pracująca wpakowała mi na ręce małego pytona tygrysiego. Słodziak miał ok. 50cm, może troszkę więcej. Pani mówiła,że nikt go nie chce kupić już od dawna, wypytując ją o szczegóły dowiedziałam się ,że pyton tygrysi dorasta do maksymalnie 1 metra długości :shock: :!: . No cóż, nie znam się na pytonach ale coś mi się nie chce wierzyć,że są takie małe. Mazoku może by się wypowiedziała? To tak troszkę nie na temat.
Mangusta - Pią Sty 15, 2010 16:23

gabi30 napisał/a:
Pani mówiła,że nikt go nie chce kupić już od dawna, wypytując ją o szczegóły dowiedziałam się ,że pyton tygrysi dorasta do maksymalnie 1 metra długości :shock: :!: . No cóż, nie znam się na pytonach ale coś mi się nie chce wierzyć,że są takie małe. Mazoku może by się wypowiedziała? To tak troszkę nie na temat.
hehehe :D

nie, serio, hehehehe :D identyczną sytuację mieliśmy w którymś z lubelskich zoologów, pan sobie kupił parkę takich "maluchów". obecnie parka jest u nas, Miśka ma 3,5 metra i waży 30kg, jej partner ma 3m i waży coś koło dziesięciu. Największa z naszych tygrysków to Berta, ma cztery metry z kawałkiem i 40 kilo, a to wcale nie jest szczyt ich możliwości ;)

są pytony które dorastają do metra z kawałkiem ale z pewnością nie są to tygrysy. ciekawe kto się w końcu "nabrał".

gabi30 - Sob Sty 16, 2010 10:02

Problem w tym,że wężyk nadal zalega terrarium w sklepie. Dlatego sprzedawczyni często go bierze na ręce i ktoś oglądający terraria dostaje go do pogłaskania ( chyba w ramach zachęty :-P do kupna). Jeśli chodzi o inną egzotykę, to oprócz dużych papug ( które najbardziej mi leżą na sercu :evil: ) są w tym sklepie pająki, legwany i inne jaszczury , patyczaki. Na każdym terrarium napis co by nie pukać w szyby. Nie znam się na tych zwierzątkach, więc nie wiem na co zwracać uwagę w sklepie. Chociaż po mojej przeprawie z papugami czekam aż przykleją moje zdjęcie z napisem -Tej osoby nie obsługujemy :P .
Mangusta - Sob Sty 16, 2010 14:54

wiesz no, ja niestety nie mam miejsca na takie zwierzę, nie wzięłabym go nawet za darmo mimo że tygrysy są kochane i bardzo łagodne jeśli się o nie dba odpowiednio. jeśli chcesz ich przestraszyć starczy że wspomnisz o CITESie, legwany, wszystkie dusiciele i wszystkie żółwie lądowe z rodzaju testudo oraz większość wodnych obecnie dostępnych powinno mieć papiery. jak chcesz wiedzieć dokładnie na co zwracać uwagę przy konkretnych zwierzętach to wbijaj na pw.
Lavi - Wto Sty 19, 2010 22:22

Dorwałam tą pseudo, która tak często wystawia szczurki na allegro. Chętnym mogę wysłać rozmowę na pw ;)
wuwuna - Sro Sty 20, 2010 00:25

Lavi, wyślij mi
gabi30 - Sro Sty 20, 2010 09:17

Ja też poproszę:-)
klaraurs - Sro Sty 20, 2010 09:22

Ja też chętnie poczytam
EpKee - Sro Sty 20, 2010 11:35

Me too :)
Nakota - Sro Sty 20, 2010 16:32

I mi!
Alexis - Sro Sty 20, 2010 16:57

ja też ;)
Lila - Nie Sty 31, 2010 23:15

Ja też poproszę. Może prościej byłoby napisać na forum, bo taki tłum już się zbiera. :mrgreen:
Niamey - Pon Lut 01, 2010 17:09

i ja i ja i ja :D
Rilaa - Pon Lut 01, 2010 22:06

Ja również chciałabym przeczytać, jeśli można :wink:
Martuha - Czw Lut 04, 2010 18:41

Cholera jasna kolega chyba kupił na allegro tego szczura od tej pseudo hodowczyni :/ ,gdybym wiedziała,że ma taki zamiar bym go trochę uświadomiła,a najgorsze jest to,że on tą szczurzynkę chce potem rozmnażać,bo przecież jest z dobrej "hodofli" no comment.
Bel - Czw Lut 04, 2010 18:45

w łeb go motyką.... :]
Spróbuj z nim pogadać... może coś wskórasz...

Martuha - Czw Lut 04, 2010 18:59

Próbuję go przekonać żeby mi ją oddał :/ bo i tak panienka jest sama to raz a dwa wcześniej miał szczura i domownicy się nie zgodzili na niego w mieszkaniu ,więc mieszkała w piwnicy :evil: nie wiem jak z tą jest ale wątpię by coś się zmieniło.
Bel - Czw Lut 04, 2010 19:03

Martek, w takim momencie chyba siłą bym mu ją zabrała :shock: wytłumaczyła łopatologicznie co o takim traktowaniu myślę... sama kiedyś zabrałam od "znajomej" żółwia lądowo-wodnego,którego trzymała w potłuczonym terrarium w piwnicy bo "śmierdział".... :killer:
Martuha - Czw Lut 04, 2010 19:27

No właśnie też już się zastanawiam nad zabraniem siłą,ale w jaki sposób?o jeśli on ma ją faktycznie w domu to guzik mogę,a zgłosić też nie mam jak,bo nie mam na nic dowodów ,a nikt mu nie zabroni rozmnażania szczura,tym TOZ się nie zajmie:/.Jedyne co mogę zrobić to przekonać by mi ją oddał,kiepska sprawa,a typ strasznie oporny na jakiekolwiek tłumaczenia:koleś należał kiedyś do frontu wyzwolenia zwierząt,gdzie naprawdę pomagał,potem mu się w głowie poprzestawiało i teraz należy do kółka łowieckiego,gdzie sobie poluje na zwierzęta :shock:
Lavi - Wto Lut 16, 2010 21:30

Może wkleję tu jeszcze tą rozmowę. Będzie łatwiej dla tych, których przeoczyłam z wysyłaniem poczty (Z góry serdecznie przepraszam).


Szczurki krk
21:22:29
Witam
21:22:32
slucham?

Hyh
22:11:45
Bo znalazłam przez przypadek pani stronę o hodowli szczurków
22:11:49
i strasznie mnie zainteresowała
22:11:58
chciałam sama zająć się hodowlą, stąd moje pytanie

Szczurki krk
22:12:08
tak?

Hyh
22:12:08
czy sprzedaje pani większą ilość szczurków
22:12:15
i czy trudne jest utrzymanie takiej hodowlii

Szczurki krk
22:12:27
tak jest taka mozliwosc
22:12:48
trzeba na to poswiecic dusz czasu i pieniedzy

Hyh
22:12:51
Czytałam też, że trzeba gdzieś rejestrować hodowlę
22:12:58
w urzedzie wystarczy
22:13:03
czy muszę iść gdzieś indziej?

Szczurki krk
22:13:15
mozna zarejestrowac sie w zwiazku ale do tego sa duze wymogi

Hyh
22:13:31
właśnie śliczne szczurki są na allegro, nigdy nie widziałam takich w sklepach zoologicznych

Szczurki krk
22:13:35
tak jako hodowle mozna zarejestrowac jako dzialalnosc
22:13:52
sprowadzalam sowje szczurki z zagranicy

Hyh
22:14:02
a wystawia pani przy większej ilości zakupionych szczurków jakiś rachunek? Żeby mieć gwarancję
22:14:10
z za granicy też można je sprowadzać?

22:14:16
Z jakich krajów jeśli mogę spytać

Szczurki krk
22:14:42
tak ja jeszcze czesto na poludnie polski oraz do pragi zeby sprowadzac nowe geny

Hyh
22:15:03
rozumiem
22:16:20
a odnośnie tego rachunku? Mam w domu również szynszylki i gdy kupuję je u hodowcy to dostaję rachunek albo fakturę vat. Tak samo jest przy hodowlii szczurków? Czy to tylko o szynszyle chodzi i pani nie musi tego wystawiac?

Szczurki krk
22:16:54
niemusze ale moge jezeli sobie pani tego zyvczy

Hyh
22:17:25
o, to świetnie. Bo teraz nie widziałam na aukcjach szczurków pani. Planuje pani jakiś miot?

Szczurki krk
22:18:06
tak urodzily sie w mojej hodoli ostatni piekne rexy ale nie mialam czasu ich dzis wystawic na aukcje
22:18:31
jest rowniez miot malych syjamskich

Hyh
22:18:53
A w jakich cenach są u Pani dostępne szczurki?

Szczurki krk
22:19:28
cena wacha sie od 15zl do 100 a przy wiekszej ilosci jest mozliwosc negocjacji cen

Hyh
22:20:27
No to bardzo się ciesze W takim razie odezwę się jeszcze do pani, będę zaglądała na allegro i przeglądała oferty Dziękuję za informacje i miłego wieczoru życzę

Szczurki krk
22:20:43
dziekuje rowniez pozdrawiam


Później jeszcze spytałam, jakie hodowle z Pragi dostarczają jej szczurków...


Hyh
13:54:48
Witam ponownie Ostatnio pytałam Cię o hodowlę szczurków i od tamtego czasu zagłebiłam się nieco w tym temacie. Mówiłaś o hodowlach z Pragi- też próbowałam ich szukać ale nie znalazłam nic niestety. Czy mogłabyś mi podać strony tamtych hodowli, ewentualnie ich nazwy? Chciałabym zobaczyć jakie szczurki mają tam pozdrawiam

Szczurki krk
14:05:32
Witam
14:07:46
niestety nie moge Ci tego podac gdyz sama, szukałam hodowli i kontaktów przez dlugi czas i zaden hodowca w Polsce nie pomogl mi w zadnym stopniu w dostaniu tych odmian jakie chcialam, moge Ci tylko powiedziec ze przez internet nic nie znajdziesz, wiaze sie to z wyjazdami i na takowych najlepiej zlapac kontakt
14:07:49
Pozdrawiam

Hyh
14:09:04
Acha, w takim razie dziękuję Postaram się jeeszcze coś poszukać


I to by było na tyle;)

Nietoperrr... - Wto Lut 16, 2010 22:20

Nic tylko kupować!!! :wink:
zuuzuushii - Wto Lut 16, 2010 23:04

dobrze byłoby wybadać, skąd bierze szczury...
kto następny chętny do rozmowy z panią allegrowiczką :> ?

<edit>
wiecie co, ja mam ostatnio (autentycznie) takie koszmary, że ktoś z mojej rodziny kupuje szczury z zoologa i albo mi je daje albo mu się strasznie rozmnażają... ja już nie mogę^^
Już którąś noc z kolei robię w snach wykład(dłuuugi), dlaczego tak nie można><
To naprawdę męczące...

Lavi - Wto Lut 16, 2010 23:21

próbowałam pytać, skąd ma szczury, jednak twardo milczy...
zuuzuushii - Wto Lut 16, 2010 23:53

pewnie myśli, że ktoś chce jej zrobić konkurencję...
sachma - Sro Lut 17, 2010 07:58

nie przesadzacie? takie osoby wiedzą że w PL trzeba mieć tylko w urzędzie rejestracje, a czasem i nawet nie to, bo można te zwierzęta nazwać "nadwyżką hodowli" i wtedy nawet rejestracji nie trzeba.. to nie są dzieci które pojawiają się na forum i nie wiedzą nawet kiedy samica powinna urodzić, ile może urodzić i co powinna jeść... niektórzy wiedzą o szczurach więcej niż szeregowy użytkownik forum.
Nigdzie nie ma zakazu rozmnażania swoich zwierząt, jasne powinien być, bo wtedy drastycznie zmniejszyłaby się liczba bezdomnych psów i kotów.. ale takich przepisów po prostu nie ma.

Lavi - Sro Lut 17, 2010 08:40

sachma, ale ona tak czy inaczej pozostaje pseudohodowcą. Co z tego, że nie jest dzieckiem i może wiedzieć więcej o szczurach, skoro nie wydaje ich z rodowodami i ściąga na nich olbrzymie pieniądze? Przecież każdy ,,hodowca", który nie ma zarejestrowanej hodowli jest pseudo. Dotyczy się to także psów i kotów, niezależnie jakie mieliby zamiary, nawet jakby chcieli wyprowadzić czyściutką linię, co z tego? Tą panią dodatkowo oczernia allegro, na którym nie ma ceny minimalnej i sprzedaje szczurki nawet i po 150 zł. A nikt nie wie, jak u nich stoi z genetyką.
sachma - Sro Lut 17, 2010 09:37

Lavi, ale wy jej nie przekonacie ;) nie wiem czy to nie jest daremny wysiłek.
Lavi - Sro Lut 17, 2010 09:56

Niestety wiem, że jej nie przekonamy... Ale można przekonywać innych przeciwko niej. Tak chyba byłoby znacznie łatwiej.
zuuzuushii - Sro Lut 17, 2010 12:19

No ale jak jest w tych hodowlach w Czechach? Wydawało mi się, że oni też tam nie dają byle komu, czy jednak się mylę...?
Wydaje mi się, że ona prędzej bierze z jakiś giełd, gdyby było inaczej, można by było poinformować osoby od których zdobywa "nowe geny". Jeżeli są poważne, to więcej jej nie będą sprzedawać. Jeżeli nie, nic się nie da z tym zrobić...

Nakasha - Sro Lut 17, 2010 12:22

Z tego co zauważyłam większość osób, które kupują od takich rozmnażaczy szczury, ma w nosie ich zdrowie, pochodzenie i nawet podstawy opieki, po prostu chcą słodkie, śliczne zwierzątko. ;) No i przy kupnie w hodowli trzeba wypełniać CV, zapisywać się na jakieś listy i czekać, a dla takich osób to zbędne formalności. ;)

Ten mechanizm działa w 2 strony: jest podaż, gdy jest popyt. :(


Co do Czech: większość hodowli sprawdza przyszłe domki, a te, z których my kupowałyśmy ogonki zostały mailowo poinformowane o istnieniu SHSR i o tym, aby nie sprzedawały ogonków hodowlom niezrzeszonym. Większość odpisała, że to rozumie i popiera. Więc nie sądzę, aby kupiła szczury z hodowli zarejestrowanej w czeskim stowarzyszeniu. ;)

L. - Sro Lut 17, 2010 12:29

zuuzuushii, w Czechach jest mnóstwo hodowli nastawionych głównie na zysk, którym nie zależy gdzie trafiają maluchy, a mają ekstremalne odmiany na które ludzie lecą nie zdając sobie sprawy ile maluchów musiało umrzeć z powodu np. megacolonu.

ale tak jest wszędzie w momencie, gdy coś się rozrasta, a nie ma odpowiedniej kontroli.

jednak też są hodowle takie jak u nas, domowe, z pasją, które prowadzą ludzie posiadający konkretny cel, którym zależy na dobrych domkach.

~Czarna - Sro Lut 17, 2010 12:36

Mi się wydaje (sprawa w oczach laika), że ludzie jeśli mają zamiar kupić zwierzę to przede wszystkim kierują się do zoologów, bo mają zakodowane, że tam mogą dostać gryzonie, gady, rybki itp. i za minimalną cenę. Zgadza się, że jedynym motorkiem napędowym jest tylko chęć posiadania zwierzaka, a to skąd, jakie źródło, jacy rodzice jest kompletnie nie ważne... Bo po co przejmować się aż tak? Przecież to zwykły szczur...

Takie podejście ma przeciętny człowiek, który nawet nie słyszał, że istnieją rasowe szczury i istnieją hodowle. Zwyczajny brak zainteresowania... i brak świadomości. Bo w zasadzie nie mówi się głośno o tym skąd właściciele sklepów zoologicznych biorą szczury (i inne zwierzęta). Grunt, że za sztukę płaci się 8zł, a nie 60-100zł. Cała reszta schodzi na dalszy plan :?

sikoreczka - Sro Lut 17, 2010 12:48

ze mną było tak samo, jak kupowałam moje maluchy (cała 3 jest z zoologa), to nie miałam pojęcia, że tak wygląda sytuacja. w tym momencie, jeżeli będę się bardziej zaszczurzać, teraz, czy w przyszłości, to z pewnością najpierw poszukam jakichś potworów do adopcji. z całą pewnością nie pójdę już do sklepu po maluchy.
Ryszard62 - Sro Lut 17, 2010 18:17

ludzie ludzie....przepraszam ze sie tak wtracam w wasze forum....ale zarejestrowalem sie specjalnie zeby moc do was napisac...
jestem hodowca szczurow juz przeszlo od 30lat...i ze wzgledu na to iz wciaz interesuje sie tymi zwierzakami i jestem ciekaw wiedzy jaka jeszcze moge nabyc...korzystam z internetu i natknlem sie na wasza stronke,lecz wczesniej zanim to nastapilo kiedys znalazlem strone tej wlasnie pani o ktorej piszecie...mialem przyjemnosc z nia rozmawiac i musze wam powiedziec ze zostalem zszokowany gdyz powalila mnie ta owa pani na kolana swym zasobem wiedzy i w ogole calym systemem jakim prowadzi swoja hodowle!!
przyznam szczeze ze ja podziwiam. a odnosnie was ludzie stwierdzam iz jestescie poprostu odrobine zazdrosni o to wszystko i niepotrzebnie kobiete tu oczerniacie!!!
wszystkiego dobrego. ryszard

babyduck - Sro Lut 17, 2010 18:32

Ryszard62, nie kwestionuję poziomu wiedzy pani z Krakowa, ale mam też nadzieję, że Ty nie kwestionujesz wiedzy hodowców szczurów rodowodowych ani sensu ich pracy. Pytam, bo nie do końca rozumiem Twoje intencje.

Offtopując tak z ciekawości - masz duże stado? Hodujesz szczury dla siebie czy masz jakichś nabywców? Hodujesz szczury 30 lat nieprzerwanie?

Nakasha - Sro Lut 17, 2010 18:54

Ryszard62, to, że ktoś hoduje szczury od 30 lat niestety wcale nie znaczy, że się na tym zna, że posiada dużą wiedzę o szczurach, ich zachowaniu, chorobach, leczeniu, genetyce, itp. ;)

Gdyby tacy rozmnażacze jak Wy naprawdę mieli wiedzę o szczurach, to nie rozmnażaliby ogonków bez znanych przodków, a tylko dla ich kolorków i dla kasy. ;)

Ryszard62 - Sro Lut 17, 2010 19:28

przepraszam bardzo!czy ja napisalem ze jestem "rozmnazaczem"czy ze uwazam sie za hodowce??
odnosnie wiedzy to zapomnialem wspomniec ze od niemal 25 lat jestem takze weterynarzem!!!tak wiec moja wiedza jest znaczna.a dla kasy lecze zwierzeta wszelakie i na tym zarabiam!hodowanie szczurow i opieka nad nimi jest moim hobby!
nie potrzebnie sie ograniczacie.uwazam ze lepiej zajac sie soba a co jeszcz lepsze poswiecic czas ktory spedzacie przy komputerach swoim pupila.jak ja wlasnie ide zrobic.

[ Dodano: Sro Lut 17, 2010 19:30 ]
przepraszam bardzo!czy ja napisalem ze jestem "rozmnazaczem"czy ze uwazam sie za hodowce??
odnosnie wiedzy to zapomnialem wspomniec ze od niemal 25 lat jestem takze weterynarzem!!!tak wiec moja wiedza jest znaczna.a dla kasy lecze zwierzeta wszelakie i na tym zarabiam!hodowanie szczurow i opieka nad nimi jest moim hobby!
nie potrzebnie sie ograniczacie.uwazam ze lepiej zajac sie soba a co jeszcz lepsze poswiecic czas ktory spedzacie przy komputerach swoim pupila.jak ja wlasnie ide zrobic.

[ Dodano: Sro Lut 17, 2010 19:30 ]
przepraszam bardzo!czy ja napisalem ze jestem "rozmnazaczem"czy ze uwazam sie za hodowce??
odnosnie wiedzy to zapomnialem wspomniec ze od niemal 25 lat jestem takze weterynarzem!!!tak wiec moja wiedza jest znaczna.a dla kasy lecze zwierzeta wszelakie i na tym zarabiam!hodowanie szczurow i opieka nad nimi jest moim hobby!
nie potrzebnie sie ograniczacie.uwazam ze lepiej zajac sie soba a co jeszcz lepsze poswiecic czas ktory spedzacie przy komputerach swoim pupila.jak ja wlasnie ide zrobic.

Lavi - Sro Lut 17, 2010 19:31

A ja jestem zdania, że gdyby wycofać zwierzęta ze sklepów zoologicznych i zostawić w nich tylko sprzęty potrzebne dla zwierząt oraz jedzenie, ludzie zaczęliby szukać, więcej się dowiadywać na temat hodowli. Bo wtedy, gdyby chcieli nabyć szczurka czy inne zwierzę, automatycznie wpisali by w google ,,Hodowla...". Przynajmniej jest to moje zdanie. Chociaż nie wiem, ile jeszcze musi minąć, by zwierzęta zostały wycofane ze sklepów... Ogólnie znam bardzo mało takowych bez zwierzaków, bo chyba one są głównym zyskiem
Oli - Sro Lut 17, 2010 19:32

Ryszard62 napisał/a:
hodowanie szczurow i opieka nad nimi jest moim hobby!
jest różnica między hodowlą a chowem, a także między rozmnażaczem a hodowcą. ;)
Cola - Sro Lut 17, 2010 19:38

Ryszard62, to że jesteś weterynarzem nic nie znaczy. Niestety. ale weterynarze potrafią pochwalić się taką niewiedzą, że się łezka w oku kręci (przykład weterynarza który chce uśpić szczura, któremu połamały się zęby. no nie mogę tego zapomnieć...).
A tak jak ktoś napisal wyżej, skoro "hodujesz" i się na tym znasz, powinieneś trochę głebiej o tym pomyśleć. nie tak powierzchownie...

Mangusta - Sro Lut 17, 2010 19:46

a ja myślę że przesadzacie - można hodować szczury długo i nie należeć do SHSR, przecież to nie jest obowiązkowe. Nazywacie gościa rozmnażaczem ale kto z was wie tak naprawdę jak jego hodowla działa?

jeśli Ryszard wie co robi, wie do czego dąży hodując szczury (wyodrębnianie cech charakterystycznych czy eliminacja słabszych linii) to nie rozumiem czemu na niego naskakujecie. naprawdę, trochę się pohamujcie z tymi komentarzykami, nie każdy musi przynależeć do jedynego_prawdziwego_związku_hodowców żeby być hodowcą. to nie związek kynologiczny, to stowarzyszenie małe i w tym momencie jeszcze marginalne. proponowałabym raczej zachęcać ludzi do zapisów i pomagać im w formalnościach a nie od razu zjeżdżać, bo naprawdę nie pomagacie tym ani sobie ani im.

Niamey - Sro Lut 17, 2010 19:47

Nie bądźmy dogmatyczni, być może ryszard ma dużą wiedzę, ale jeśli tak to niech się nią z nami podzieli, pokaże czego hodowcy shsr nie wiedzą, bądź w czym popełniają błędy, opisze metodologię hodowli, opisze linie, które prowadzi i źródła, z których pozyskuje szczury. I być może wtedy trzeba będzie przyznać, że zna się człowiek na tym, co robi. Ale do tego czasu to przepraszam, ale ja też mogę się zalogować na forum dla dajmy na to gołębiarzy i pisać jaki to ze mnie znawca i hodowca, a te moje gołębie to są ho ho!
Oli - Sro Lut 17, 2010 19:49

A mnie się wydaje, że Ryszard zajmuje się chowem szczurów, a nie hodowlą. Tak brzmi jego ostatni post.
Nakasha - Sro Lut 17, 2010 19:51

Mazoku, jest mnóstwo zagranicznych stowarzyszeń, w których można się rejestrować i od których można się uczyć. ;)

A od weterynarzy nieraz słyszałam naprawdę niestworzone historie dotyczące szczurów, więc sam fakt bycia wetem też o niczym nie świadczy. ;)

Poza tym takie same niestworzone historie są opisywane w niektórych książkach o szczurach, których autorzy "hodują szczury od iluśtam dziesięciu lat". Sam fakt wieloletniego zajmowania się szczurami nie dowodzi wiedzy - tą trzeba się wykazać, a nie tylko zapewniać, że się ma. ;)

Cola - Sro Lut 17, 2010 19:51

dziewczyny, to niech się pochwali, opisze jak i co robi, a nie się burzy że go zaraz wszyscy o coś oskarżają...
Mangusta - Sro Lut 17, 2010 19:59

no kurde, bo odnoszę wrażenie jakby SHSR była jakąś elitarną jednostką która jako jedyna ma prawo rozmnażać szczury, a cała reszta Polski to memeje rozmnażacze które nie wiedzą NIC. nie wiem co to za porąbana logika która nakazuje, że trzeba się zapisać do SHSR ZANIM się wyda na świat pierwszy miot, a jak ktoś przypadkiem wydał go wcześniej to trzeba zniszczyć, zgnoić i opluć na wszystkie strony. opanujcie się no. naprawdę nie można od razu zakładać że hodowca który nie jest zrzeszony gdziekolwiek jest od razu nieukiem-idiotą. w terrarystyce ludzie bywają w ogóle nigdzie nie zrzeszeni i lecą tylko i wyłącznie na renomie a stowarzyszenia istnieją dla innych spraw niż tylko wydawanie rodowodów, o, choćby na EDUKACJI która w przypadku szczurów leży i kwiczy.
Nakasha - Sro Lut 17, 2010 20:02

Mazoku, nie zauważyłam, żeby tu ktoś kogoś gnoił. Zwracanie uwagi na to, że gołosłowne chwalenie się wiedzą i etyką w postępowaniu może nie być prawdą jest gnojeniem?

Poza tym są zagraniczne stowarzyszenia działające od kilkudziesięciu lat.

Mangusta - Sro Lut 17, 2010 20:05

Cytat:
Ryszard62, to, że ktoś hoduje szczury od 30 lat niestety wcale nie znaczy, że się na tym zna, że posiada dużą wiedzę o szczurach, ich zachowaniu, chorobach, leczeniu, genetyce, itp.

Gdyby tacy rozmnażacze jak Wy naprawdę mieli wiedzę o szczurach, to nie rozmnażaliby ogonków bez znanych przodków, a tylko dla ich kolorków i dla kasy.


o tutaj choćby.

zuuzuushii - Sro Lut 17, 2010 20:08

Niamey napisał/a:
Nie bądźmy dogmatyczni, być może ryszard ma dużą wiedzę, ale jeśli tak to niech się nią z nami podzieli, pokaże czego hodowcy shsr nie wiedzą, bądź w czym popełniają błędy, opisze metodologię hodowli, opisze linie, które prowadzi i źródła, z których pozyskuje szczury.
właśnie:)
Na razie nie mam wyrobionej opinii, jestem natomiast bardzo ciekawa dalszych informacji jakich mógłby udzielić nam Ryszard62. Na razie są zbyt ogólnikowe aby wierzyć na słowo:)

Można by się postarać aby takich hodowców niezrzeszonych postarać się zrzeszyć. Nawet jeśli wydawałoby się, że takie osoby nie do końca wiedzą co robią, albo są nieuświadomionymi rozmnażaczami, jeśliby tylko chcieli się wykazać chęcią współpracy, to z tego mogłoby wyniknąć coś dobrego.

"Ale cały w tym ambaras żeby dwoje chciało na raz..."

Niamey - Sro Lut 17, 2010 20:13

Wydaje mi się, że kolejność powinna być taka: 1) przychodzi pan X i mówi, że hoduje szczury i się na tym świetnie zna 2) forumowicze proszą o podzielenie się ewentualną wiedzą, opisanie swoich szczurów + wszystkie pytania z mojego poprzedniego posta 3)a)cieszymy się, że taki mądry pan do nas przyszedł i mówimy, że jest takie fajne stowarzyszenie, które umożliwia lepsze realizowanie celów hodowlanych b) widzimy, że to nadęty, niereprezentujący większej wiedzy mitoman i dajemy sobie z nim spokój.
W ten sposób nikt nikogo nie obrazi, nie rozpęta się niepotrzebna burza na forum, a my oszczędzimy swoje nerwy. Ponawiam więc swój apel do Ryszard62, by opisał swoją ewentualną hodowlę. Jeśli nie odpowie, to nie ma co sobie palców na klawiaturze strzępić, bo to znaczy, że mamy do czynienia z niepoważnym trollingiem. Ja osobiście czekam na odpowiedź, bo jestem ciekawa wyników trzydziestoletniej hodowli szczurów.

babyduck - Sro Lut 17, 2010 20:15

zuuzuushii napisał/a:
Można by się postarać aby takich hodowców niezrzeszonych postarać się zrzeszyć.
Otóż to. SHSR nie ma monopolu na hodowlę szczurów. Jeśli ktoś 30 czy 20 lat temu rozmnażał szczury mądrze, wyprowadzał zdrowe linie, zwracał uwagę na charaktery i zdrowie oraz śledził losy maluchów - to jest ok pod warunkiem, że nie robił tego wyłącznie dla kasy i nie prowadził "produkcji" szczurów. A weźmy poprawkę na to, że SHSR działa od kilku lat. Z drugiej strony skoro już to SHSR mamy, to każdy odpowiedzialny hodowca, a nie rozmnażacz powinien się w nim zarejestrować. Bo skoro hodowla (nie chów) to jego hobby i pasja to niech się tym dzieli i rozwija tę wiedzę dla dobra szczurów.
Mangusta - Sro Lut 17, 2010 21:23

babyduck napisał/a:
Z drugiej strony skoro już to SHSR mamy, to każdy odpowiedzialny hodowca, a nie rozmnażacz powinien się w nim zarejestrować.
problem w tym że "polityka" jaką obecnie prowadzi SHSR jest zwyczajnie nieatrakcyjna. nie wiem jak wy, ale ja SHSR nigdzie nie widzę, na żadnych wystawach ogólnokrajowych, zoologicznych, niekoniecznie tylko szczurowych. i to nie chodzi mi o jakąś mega akcję tylko pojedynczy stolik z ulotkami chociażby. Warto by było połączyć siły z terrarystami, mimo że to jest odwieczny temat tabu, ale to jest bardzo silne środowisko i sporo osób ma tam szczury do kochania a nie na karmę, ba, może przez edukację wreszcie pomoglibyśmy także tym szczurom, które "idą do węża."

przykro mi to mówić, ale na innych forach ludzie nie mają dobrego zdania o SHSR i póki SHSR nie wyjdzie ludziom naprzeciw to ludzie nie będą chcieli do tego przystąpić. to nie może być zamknięte środowisko.

Layla - Sro Lut 17, 2010 21:48

Racja. Uważam, że ludzie ze sporą wiedzą, rozmnażający rozsądnie szczury od iluś lat, mogą być dla SHSR cenni. To inna sprawa, niż trzynastolatka rozmnażająca sobie słodziachne szczurki ze sklepu i obdzielająca nimi kolegów w klasie.
L. - Sro Lut 17, 2010 22:52

Ależ my nie ganimy wszystkich, którzy rozmnażają szczury. Na pewno nie ganimy tych, którzy to robią z głową i robią to międzygminnymi po to, aby wyprowadzić zdrowe linie.
Czy ktoś z nas pluje się np. do pitu? Nie. A w SHSR są linie, które wzięły początek właśnie z pitowych szczurów.


A chociażby ta panienka z allegro, uważa, że w SHSR trzeba spełniać nie wiadomo jakie wymogi, ceregiele i jest to zbędne.
Według mnie osobie, której naprawdę zależy na wyprowadzeniu zdrowych, fajnych szczurów regulaminy i pewne obowiązki nie powinny przeszkadzać.

Fakt, że trzeba zdać egzamin na hodowce.
Fakt, że jest kontrola hodowli i nie ma sobie od tak rozmnażania.
Ale gdybyście wiedzieli jakie przekręty robią hodowcy kotów czy psów np. podkładanie miotów innym kotkom, wpisywanie daty urodzenia miesiąc późniejszej aby kociaki na wystawie były większe i wiele gorszych rzeczy to regulaminy nie byłby takie bezsensowne.

Layla - Czw Cze 10, 2010 11:37

Chciałabym napisać tutaj to, co napisałam w swoim temacie. Jeśli tak bardzo wzrusza was los szczurów z zoologa, jeśli tak bardzo chcecie, by nie cierpiały - nie kupujcie ich. Dołóżcie swoją cegiełkę do zahamowania popytu. Kiedyś myślałam, że jeden kupiony niczego nie zmieni. Jeśli każdy z nas tu, na forum, zanim kupi, zastanowi się i zmieni zdanie - to już coś.

Dwóch braci, jeden umarł w wieku roku i 3 miesięcy na guza mózgu. Po pół roku, drugi z braciszków, wątły i głuchy z powodu wady genetycznej - też ma chyba guza mózgu. Taka jest niestety cena za wzruszenie się ich ślicznymi pyszczkami. Oni nie powinni się urodzić. Kocham ich, ale na świecie nie powinny się pojawić. Ktoś nieodpowiedzialny i żądny zysku sprawił, że się urodziły i cierpią. To jest niewyobrażalnie smutne. Nie kupujcie w sklepach, nigdy i pod żadnym pozorem. Kiedyś myślałam, że to przesada. Teraz tak nie myślę. Nie kupujcie, nawet jeśli mieszkacie na wsi bez dworca pkp - nie kupujcie.

Bernadeta - Czw Cze 10, 2010 16:32

Layla napisał/a:
Dwóch braci

Miałaś tylko dwa szczurki ze sklepu zoologicznego?hmmm wobec tego jak możesz uogólniać i wszystkich wkładać do jednego worka tych dobrych i tych złych.Słuszne są protesty przeciwko zyskowi za wszelką cenę ,na zarabianiu takim w którym krzywdzone jest zwierzę,ale bez przesady nie wszystie sklepy są złe . I nie wszyscy którzy z tym sklepami współpracują postępują niehumanitarnie jeśli chodzi o rozmnażanie zwierząt.

Mangusta - Czw Cze 10, 2010 16:36

oho, znowu się krucjata zaczyna.

Jasne, gdyby przykład Lajli był jedynym przykładem schorowanego, obciążonego genetycznie szczura z zoologa to miałabyś prawo tak bronić. Problem w tym że w 95% zoologów jest to samo i to o czym Ty mówisz, to jest właśnie ten mały i rzadki procent. Większość osób z tego forum miało szczury z zoologa, zdecydowanej większości te szczury chorowały i umierały w bardzo młodym wieku. Dziwne? Nie uogólniać? Wiem co się dzieje w zoologach.

Bel - Czw Cze 10, 2010 16:39

Bernadeta, ale wszystkie sklepy biorą z hurtowni ogony.A jeśli nie to sami rozmnażają u siebie na miejscu i to właśnie te z hurtowni.Powiedz mi czy sprzedawca z zoologa zna się na genetyce?nie sądzę.Rozmnaża co popadnie byle by był zysk.
Fea - Czw Cze 10, 2010 16:41

Stara śpiewka, nie ma o czym gadać. Jak nie kupicie szczura w zoologu, to biedni własciciele sklepów nie będą mieli na chlebek etc. Jasssne, zwierzęta w zoologach to nikły procent tego, co przynosi zyski.
baradwys - Czw Cze 10, 2010 16:47

Bernadeta, przykład mojej Agatki, odeszła w wieku 7mcy, nie mówiąc o Edku który miał 6 mcy i kilku innych, szczury z zoologa, moja lara bez oka z zoologa. Widzę 2 letniego Smirnoffa (RT) ponad 2 letniego Dravena (RR) wiesz mój Elvis (wiekowo jak Draven) wygląda jak co najmniej na pół roku starszego!

Zwierzęta z zoologach są tylko dodatkami... Pytałam się niejednokrotnie, zwierzęta mają tylko żeby ludzie przy okazji się w nich zakochali... Jak na szczurze zarobią 2 zł to jest max!

Mangusta - Czw Cze 10, 2010 16:48

pod warunkiem że nie są to drogie zwierzęta, a terrarystyka obecnie kwitnie. Kurde, wiem jakie przekręty odchodzą w zoologach, wierzcie mi nikt się tam ze zwierzętami nie patyczkuje, nie dba o pochodzenie chyba że ma własną, porządną hodowlę i chce sobie wyrobić renomę, ale to jest rzadkość. w Polsce może jest z 10 sklepów zoologicznych tego typu. Osoby które mają dużą dozę empatii dla zwierząt i starają się dbać o nie albo szybko z pracy w zoologu rezygnują, albo im się tępi wrażliwość, takie są niestety realia.
baradwys - Czw Cze 10, 2010 16:51

Offtopic:
Mangusta, pomijając gady i kuzynów :) bo na tym dziś zbija się kokosy

Oli - Czw Cze 10, 2010 16:51

Mangusta napisał/a:
gdyby przykład Lajli był jedynym przykładem schorowanego, obciążonego genetycznie szczura z zoologa to miałabyś prawo tak bronić
ja bezpośrednio z zoologa miałam 3 szczury, z czego jeden (jako jedyny z posiadanych od lat przeze mnie szczurów) miał zapalenie mózgu, drugi całe życie był za mały (samiczka ważyła 270g) i wieczny katar, trzeci miał chorobę psychiczną lub guza mózgu rozwijającego się powoli acz sukcesywnie i nie pozwoliło to temu biedakowi dożyć nawet roku. Pozostałe moje szczury nierodowodowe to tzw. kinderniespodzianki, które choć uratowane to pojawiły się na świecie z powodu ludzkiej głupoty i braku odpowiedzialności. Pierwszy z nich - Gizmo miał guza naciekającego na jelita i nie udało mu się w pełni wybudzić z narkozy, bo było to zbyt duże obciążenie (szczur miał usunięte ok 2cm jelita cienkiego, co dla człowieka jest ogromnym obciążeniem a co dopiero dla takiego zwierzątka jak szczur). Teraz mam Tasia i Lizaka i niestety obaj muszą zostać wykastrowani, bo są nieznośni z powodu burzy hormonów, a w tak dużych stadach jak moje na takie wybryki nie można sobie pozwolić. Z resztą dla samego Tasia, bo u niego przebiega to gorzej jest to męczarnia, nie wspominając o dwóch kastratach, z którymi żyje i męczy ich na każdym kroku (zamieszkali w 3 bo pozostali w stadzie zachorowali, a bakteria zaatakowała rany wywołane kłótniami z Tasiem...). Nikt mi nie wmówi, że zoolog to dobre i rzetelne źródło pozyskania jakiegokolwiek zwierzaka. :]
Mangusta - Czw Cze 10, 2010 17:07

Shy_Lady napisał/a:
Offtopic:
Mangusta, pomijając gady i kuzynów :) bo na tym dziś zbija się kokosy
się zbija, właśnie mówiłam o tym w pierwszym zdaniu mojego posta. ale nie myślcie że o nie się dba w zoologach bardziej niż o szczury ;] sprzedawcy bardzo często nie mają nawet pojęcia z czym mają do czynienia, te zwierzęta są o wiele bardziej zabiedzone niż się niektórym wydaje. Nie mówiąc już o tym jakie prawdopodobne ryzyko niesie kupienie niesprawdzonego gada z zoologa, a jest o wiele większe niż wizyty u weterynarza i uśpienie.
baradwys - Czw Cze 10, 2010 17:11

Offtopic:
nie zrozumiałaś mnie :P ja przyznałam Ci rację że nie liczyć tech zwierząt :P

Sysa - Czw Cze 10, 2010 17:12

Mangusta, złe traktowanie gadów w zoologach wynika z tego, że: pokutuje twierdzenie, ze są to zwierzaki na tyle wytrzymałe, że nie muszą jeść prawie w ogóle. Ich karmienie jest droższe niż karmienie innych zwierząt, a siedzą w zoologiku zazwyczaj dłużej, więc paradoksalnie zysk na nich potrafi być taki jak i na szczurze, jeśli się na nich nie pooszczędza.
Mangusta - Czw Cze 10, 2010 17:53

Sysa napisał/a:
Ich karmienie jest droższe niż karmienie innych zwierząt,
bym polemizowała. Nie jest droższe, jest po prostu bardziej wymagające. w tym momencie połowa moich gadów leci na kompletnie darmowej karmie, dostępnej na każdej łące, oraz na kompletnie darmowym UV, dostępnym na każdym balkonie ;)

Shy_Lady napisał/a:
nie zrozumiałaś mnie :P ja przyznałam Ci rację że nie liczyć tech zwierząt :P
aha, no to już rozumiem ;P
magnes - Czw Cze 10, 2010 17:56

Miałam jednego szczura z zoologa i wiem, że był to pierwszy i ostatni.
Od początku kichał, w wieku roku zachorował na zapalenie pęcherza, potem był nawrót tylko, że tym razem współpracy odmówiły nerki. Leczyłam go przez bardzo długi czas, jednak to nie dawało efektów. Szczurek cierpiał i nie było już nadziei, musiałam uśpić swojego najlepszego i najwierniejszego przyjaciela. Tak naprawdę nie do końca wiadomo co mu było. Podejrzewany był guz w nerkach, nie zrobiłam mu sekcji, nie chciałam go kroić, wiem że to idiotyczne.
Pod koniec nie było już antybiotyku, którego nie dostawał, przez całe swoje życie był na lekach, bo co wyzdrowiał to chorował na coś innego.
Berna proszę wskaż mi choć jeden sklep w którym rozmnażane są tylko szczury o zdrowych przodkach i w ogóle ze sobą niespokrewnione to przyznam Ci racje. :wink:

Sysa - Czw Cze 10, 2010 18:03

Mangusta napisał/a:
bym polemizowała. Nie jest droższe, jest po prostu bardziej wymagające. w tym momencie połowa moich gadów leci na kompletnie darmowej karmie, dostępnej na każdej łące, oraz na kompletnie darmowym UV, dostępnym na każdym balkonie ;)

Hahaha, się potrafią gadziny ustawić :lol: W warunkach domowych oczywiście masz rację. :) Ale w sklepach zoologicznych najczęsciej nikt nie ma czasu/chęci/uprawnień/pozwolenia, żeby iść na łące żarcia nałapać i trzeba się opierać na świerszczach z pudełek, które tanie nie są. Przykładowo u nas na jedno karmienie schodzą 2-4 pudełka, kazde po 10zł, a karmimy średnio co 2-3 dni.

Viss - Czw Cze 10, 2010 18:06

To nie jest temat o gadach.

Bernadeta, ty tak specjalnie? Layla nigdzie nie napisała, że sklepu są złe, napisała, żeby nie kupować w sklepach, to są dwie różne wypowiedzi, mają inne znaczenie, nie rozróżniasz?

kociarnia - Czw Cze 10, 2010 19:56

Co do zdrowia... Czytałam że szczury z hodowli wcale nie są takie zawsze zdrowe itd. i mam wrażenie że niektórzy (nie mówię o osobach które się tu wypowiadają ale o kilku głosach z różnych for) nawijają o tym zdrowiu rasiaków i braku zdrowia u zoologicznych nie wiedząc zupełnie o czym mówią. żeby było jasne-nie popieram w tym momencie zoologów i na własnej skórze doświadczyłam co to znaczy szczur z zoologicznego, ale chciałabym żeby ktoś mi jasno i rzetelnie wytłumaczył jak to z tym wszystkim jest-choćby po to żebym potem kupując szczura w hodowli miała rzeczywistą wiedzę na jego temat i była przygotowana :wink: Przeczytałam też że czasem inbreed jest zdrowy-czym on jest?
Sysa - Czw Cze 10, 2010 20:05

kociarnia, szczury rasowe mają tendencję do bycia zdrowszymi, ponieważ ich przodkowie są znani. Wiadomo czy byli zdrowi czy chorzy, wyklucza się z hodowli linie obciązone chorobami genetycznymi. Często sprowadza się "świeża krew" do hodowli, żeby dodatkowo wzmocnić zdrowie szczurów, bo też sprowadza się zdrowe szczury, no i szersza pula genetyczna sprawia, że trudniej trafić dwóch rodziców, którzy by przekazali jakies złe geny dzieciom. Nie dopuszcza się do rozrodu zbyt młodych samic i samców (raz żeby nie bło komplikacji przy porodzie; dwa, żeby ocenić zdrowie danych osobników).
W zoologikach, a dokładnie w hurtowniach szczury spokrewnione rozmnażają się jak chcą. To prowadzi do powstawania szczurów obciązonych genetycznie, bo najczęsciej oboje rodzice są obarczeni tymi samymi schorzeniami.
Inbreedu zdrowym bym nie nazwała, czasem się go używa, żeby uwidocznić na pewno jakieś wady genetyczne u danej linii, ale w tej kwestii powinien się wypowiedzieć większy znawca, który może znajdzie bardziej potrzebne plusy tego zabiegu. Inbreed to skrzyżowanie ze sobą osobników spokrewnionych, najczęściej córki z ojcem. Daje to pewnośc, że wszelkie wady genetyczne w linii sie uwidocznią (bo oba osobniki niosą te same geny.
W hodowli psów używano go do wzmocnienia pewnych cech (czyli krótka kufa itd. itp.).

Oli - Czw Cze 10, 2010 20:05

kociarnia, rasowe wcale zdrowsze być nie muszą, ale mają tę przewagę, że wiemy co się dzieje u przodków, czy rodzeństwa. Tak było z moim kinderniespodziankowym Gizmem, którego brat też miał guza. Właścicielka Imbira wiedziała ode mnie, że może dojść do czegoś takiego. Mając wiedzę o przodkach i krewnych możemy wpływać na zdrowie następnych szczurów, a także możemy wcześniej wykryć czy zauważyć objawy choroby. No i eliminując chorowite linie z hodowli polepsza się zdrowotność następnych pokoleń. Chociażby choroby układu oddechowego, szczury z zoologa bardzo często mają nadwrażliwe drogi oddechowe, co innego ze szczurami hodowlanymi. No i charakter, dla mnie podstawa. Mam teraz 3 szczury, które wychowywane były od małego przez ludzi, choć pochodzą z wpadek i dwóch z nich teraz dojrzewa - jeden jest bardzo nieznośny, przez dominację zdziczał trochę, a Lizak zaczyna gwałcić kolegów (żaden z moich hodowlanych czegoś takiego nie robi i nie roił). Co do Oliego to nie mogę zbyt wiele jeszcze powiedzieć, ale na pewno jest bardziej strachliwy niż hodowlane szczury w jego wieku.
Sysa - Czw Cze 10, 2010 20:10

Offtopic:
Straszne rzeczy wyprawia ten Lizak, skąd Ty go wzięłaś, od perwersów jakichś?! :P Tęsknimy za nim! ;(

kociarnia - Czw Cze 10, 2010 20:49

A skłonności do ropni? Tu chyba bez różnicy, bo to nie jest kwestia genetyczna? Dzięki za obszerne odpowiedzi :wink:
Layla - Czw Cze 10, 2010 20:50

Poza tym kupując rasowca mam świadomość, że został rozmnożony planowo i z głową. Adoptując - pomagam. A sklep? Chwila wzruszenia, kupno - sprzedawca i hurtownik zacierają ręce. Kupując szczury utwierdzamy ich w przekonaniu, że to jest dobre. Nie jest NIGDY dobre, choćby sklep miał warunki jak w raju. Berna, trollujesz jak mało kto, tysiąc razy tłumaczyliśmy ci o co chodzi, a ty swoje. Miałam więcej szczurów z zoologa, wszystkie umierały wcześnie i/lub miały problemy psychiczne. I nie miałam ani poczucia, że pomogłam adopcją, ani poczucia, że mogę ostrzec innych i linia zostanie wygaszona. Usilnie bronisz ludzi, którzy w poważaniu mają zdrowie zwierząt, którzy mnożą je wsobnie a potem sprzedają każdemu, kto przyjdzie do sklepu. Nie idźmy na łatwiznę, transport zawsze można znaleźć, Polska to nie Australia. I to tylko chciałam powiedzieć, bo jest mi bardzo, bardzo smutno. Smutno, że moje kochane bliźniaki zostały wyprodukowane jak zwykły przedmiot. I Berna, wiesz co? Gdybyś poczytała temat mojego stada, tego poprzedniego, wiedziałabyś, jak strasznie mi te zoologowe chorowały, jak bardzo były słabe i wątłe.
Mangusta - Czw Cze 10, 2010 20:52

jest jest na pewno. ogólne osłabienie organizmu często ma swój efekt w ropniach, a osłabienie wynika też z genów.

ogólnie jeden bardzo duży plus rodowodowców - są tak zsocjalizowane jak żadne inne szczury.

Oli - Pią Cze 11, 2010 00:26

kociarnia napisał/a:
A skłonności do ropni? Tu chyba bez różnicy, bo to nie jest kwestia genetyczna? Dzięki za obszerne odpowiedzi :wink:
Ropnie to kwestia przede wszystkim bakterii i odporności zwierzaka na zakażenia (jeśli jest pod wpływem stresu, jest osłabiony itp. to odporność może spaść), chociaż zdarzają się ropnie aseptyczne (nie wywołane przez bakterie), ale są one bardzo rzadkie. Mogą też być ropnie u samców gruczołów napletkowych, ale one występują jeśli już to u samców brudasów lub samców pobudzonych hormonalnie (z towarzyszącym dużym łupieżem testosteronowym w 99%) i tutaj kastracja rozwiązuje problem.

Offtopic:
Sysa, no ja nie wiem co Wy z/przy nim robiliście :P chociaż mam porównanie do Tasia i Lizak nie robi tego z jakąś zajadłością, czy agresją, a Taś niestety tak. :?

Bernadeta - Pią Cze 11, 2010 09:10

Viss napisał/a:
Bernadeta, ty tak specjalnie? Layla nigdzie nie napisała, że sklepu są złe, napisała, żeby nie kupować w sklepach, to są dwie różne wypowiedzi, mają inne znaczenie, nie rozróżniasz?

Wygląda na to,że źle zrozumiałam :oops:

[ Dodano: Pią Cze 11, 2010 09:26 ]
I jeszcze odnośnie rozmnażania i sprzedawania w sklepach,wiem,że mają niektóre sklepy zwierzęta od prywatnych osób,a skąd mają te osoby,nie mam pojęcia może przywożą z hodowli zagranicznych,nie wiem.Nie wiem też czy znają się na genetyce,może się znają może nie,też nie wiecie jak to jest,nie znacie wszystkich. :wink: Wiem,że nie zawsze są to zwierzęta które szybko chorują.

Layla napisał/a:
Berna, trollujesz jak mało kto, tysiąc razy tłumaczyliśmy ci o co chodzi, a ty swoje.

Wiem o co chodzi ,ale nie lubię uogólnień,
Offtopic:
co do trollowania,jak dla mnie to rzecz względna,ale rozumiem,że na forum alloszczura tak to rzeczywiście można odebrać,najprościej chyba byłoby nie czytać albo nie wypowiadać się - tak będzie pewnie ok :) mam nadzieję,że mimo że się nie zgadzamy wykażecie jeszcze cierpliwość,już i tak staram się pisać minimalnie

Fea - Pią Cze 11, 2010 12:09

Bernadeta napisał/a:
najprościej chyba byłoby nie czytać albo nie wypowiadać się - tak będzie pewnie ok
Ale że kto, ludzie mają udawać, że nie widzą postów, w których na forum publicznym przekazujesz błędne informacje?
Bernadeta napisał/a:
mam nadzieję,że mimo że się nie zgadzamy wykażecie jeszcze cierpliwość
Nie w tej kwestii, jesli chodzi o mnie. Berna, ty zwyczajnie rozpowszechniasz bzdury, które mogą zaszkodzić zwierzętom i głównie do tego sprowadza się twoje pisanie na allo. Ktoś nie umie się zaopiekować? Ojej, biedny, pewnie nie chciał. Ktoś źle traktuje? Przymknijmy na to oko, bo jeszcze będzie mu przykro. Ktoś kupuje w zoologach i nakręca popyt? Ciii, bo panu sprzedawcy będzie smutno, a poza tym kto dla kogo etc. Ja się nie poczuwam do bycia jakimś wiernym obywatelem alloszczura, ale mam wrażenie, że to jednak jest forum miłośników zwierząt. A bycie takim miłośnikiem z prawdziwego zdarzenia zakłada również mówienie wprost o problemach. To jest jedyny sposób, żeby te problemy minimalizować.
Viss - Pią Cze 11, 2010 13:40

Bernadeta napisał/a:
Wiem o co chodzi ,ale nie lubię uogólnień,
rzecz nagminna staje sie ogólna. Poza tym odsetek sklepów gdzie zwierzeta są sprowadzane z hodowli np. czeskich jest niemal zerowy. Reszta zwierzat pohodzi z hurtowni lub z wpadek, z tym, że rodzice wpadek też są sklepowi. Więc uogólniać mogę do woli i bezkarnie, bo sklepów "świętych" jest może kilkanaście w Polsce. Jeśli nie mniej. :]
kociarnia - Pią Cze 11, 2010 13:42

Dzięki jeszcze raz już rozumiem :wink: Mangusta, wiem o socjalizacji i kwestiach moralnych ale właśnie chodziło mi konkretnie o zdrowie :)
Sysa - Pią Cze 11, 2010 13:47

Bernadeta napisał/a:

I jeszcze odnośnie rozmnażania i sprzedawania w sklepach,wiem,że mają niektóre sklepy zwierzęta od prywatnych osób,a skąd mają te osoby,nie mam pojęcia może przywożą z hodowli zagranicznych,nie wiem.Nie wiem też czy znają się na genetyce,może się znają może nie,też nie wiecie jak to jest,nie znacie wszystkich. :wink: Wiem,że nie zawsze są to zwierzęta które szybko chorują.

Gwarantuję Ci, że te osoby prywatne mają swoje szczury z zoologów i rozmnażają je tępo, jak leci, bez patrzenia na genetykę czy zdrowie samic. Tylko dla swojej własnej przyjemności, zeby bło na co popatrzeć, a potem pozbywają się problemu. Szczurów nie leczą, a sa one chore bądź niedożywione, bo na karmie się oszczędza.
Właśnie Lizak Oli jest takim zwierzakiem rozmożonym, bo dzieci chciały i nikogo nie obchodzilo, że maluchy i matka powinny dostawac lepszą karmę niż Vitapol :roll:
Wiem, bo milion razy tłumaczyłam osobom przynoszącym takie mioty do sklepu, żeby tego nie robili więcej :roll:

Offtopic:
Oli, zdecydowanie "z", brzydzimy się egoizmem :wink: Szkoda, ze chłopaki rorabiają, ale mam nadzieję, że po kastracji się uspokoją..

dudzia - Pią Cze 11, 2010 18:14

Co do szczurów ( i ogólnie zwierząt) z zoologa chciałam się zapytać o jedną kwestię.
Czy sprzedawcy mogą sobie sprzedawać zwierzę pochodzące skądkolwiek?
nie wiem jak to jasno wytłumaczyć ale jak się coś sprzedaje to trzeba to najpierw wg mnie nabyć i na to wszystko powinny być dokumenty dowody sprzedaży, faktury czy coś.
Pytam bo widzialam takie sytuacje:
- szczurki zostały oddane do sklepu, bo komuś się tam urodziły, a w sklepie były sprzedawane po bodajże 12 zł (cena raczej nieistotna). więc nie mieli żadnego dowodu nabycia a sprzedawali i co? kasa w kieszeń wtedy idzie bez dokumentacji i paragonu czy jak?
- niedawno byłam w zoologu w koronie w poszukiwaniu kuwety. ok 2 miesiące wczesniej byłam tam by porównać ceny karm itp. 2 miesiące wcześniej były 2 beżowe szczurki na sprzedaż. po miesiącu beżowych szczurków tych dwóch już nie było a na ich miejscu było pełno maluchów beżowych.... wg mnie źródło tych maluchów nie pozostawia wątpliwości. w tym samym sklepie w tym samym czasie widzialam kosztniczkę z małymi które były uwieszone do cyca- wszystko to w 'akwarium' wystawione na widok każdego kupującego... koszmar dla zwierzaka. pewnie też były później na sprzedaż.
i skoro sprzedawcy nie mają żadnego dowodu nabycia to czy to nie jest jakoś karane itp że sprzedają zwierzeta oddane im lub urodzone w sklepie? dla mnie to tak jakby pracownik sprzedawał jablka z własnej działki w warzywniaku w którym pracuje...

często się mówi o tym że jak zwierze w zoologu jest w ciąży to można negocjować oddanie za darmo 'bo w ciaży nikt przeciez nie kupi", a jestem niemalże pewna że w niektórych zoologach by nigdy nie oddali takiego szczura, bo urodzi małe i zamiast 10 pln beda mogli zarobic 120 z takiej ilości.

nie chce tu mówić o moralności popycie itp- tylko pytam czy to jest zgodne z prawem i czy nie jest to zwykłe okradanie klienta i państwa? Czy jeżeli ktos kupi takie zwierze i nie dostanie paragonu to czy może to gdzieś zaskarżyć/zgłosić?

Mangusta - Pią Cze 11, 2010 18:25

Cytat:
nie wiem jak to jasno wytłumaczyć ale jak się coś sprzedaje to trzeba to najpierw wg mnie nabyć i na to wszystko powinny być dokumenty dowody sprzedaży, faktury czy coś.
tak, powinien mieć fakturę, dlatego większość zwierząt w zoologach pochodzi z ferm a nie od prywatnych hodowców. choć wiadomo że teoria często mija się z praktyką, jeśli hodują coś własnoręcznie to chyba im ta faktura nie potrzebna.
Sysa - Pią Cze 11, 2010 18:33

Zwierzaka można po prostu prawnie wbić ręcznie do systemu, tak że nikt nikogo nie oszukuje w sensie prawnym. Wszystko jest na paragonie.
dudzia - Pią Cze 11, 2010 18:38

to smutne, że jest większa kontrola nad mięsem ze spożywczego niż nad żywymi zwierzętami w zoologicznym.
Nakasha - Sob Cze 12, 2010 00:21

O ile wiem to sklepy mogą sprzedawać zwierzęta, które samodzielnie rozmnażają :(
Bel - Sob Cze 12, 2010 00:29

Nakasha, owszem mogą i to im się najbardziej opłaca.Sami zrobią bez pośredników.
Kuzyn - Sob Cze 12, 2010 07:18

Zastanawiam się nad jednym.
Skąd osoba która się zdecydowała ma wiedzieć gdzie kupić odpowiedniego szczurka?
Ktoś się zdecydował i co.
Patrzy na allegro (o ile jest to ta połowa która używa internetu) - są.
W zoologu - są.
Nie każdy jest "pro forumowy" ;) Staram się ich zrozumieć. Ktoś może w ogóle nie szukać takiej formy kontaktu, może nie wie że istnieje.
Dla czego w zoologach nie ma możliwości kupić lub zamówić rasowego szczura? I to jest to co mnie zastanawia?
Nawet na forum, żeby takiego mieć trzeba pisać CV. CV z danymi które starczyłyby do przyznania kredytu w banku... Mi nie to nie przeszkadzało aż tak żeby nie napisać, ale potrafiłbym zrozumieć kogoś kto nie ma ochoty się uzewnętrzniać aż tak...

Bel - Sob Cze 12, 2010 07:35

Kuzyn, tak samo jest gdy adoptujesz zwierzaka,nie ważne czy od osoby prywatnej czy w schronie.Musisz podać swoje dane-wraz z opisem warunków jakie stworzysz zwierzakowi.I dla mnie jest to jak najbardziej ok.Gdybym była hodowcą-jeszcze bym wymagała zrobienia zdjęć klatki dla szczurków wraz z dzisiejszą datą,żeby nikt mnie w jajo nie zrobił i nie wysłał zdjęcia wypasionej klatki ściągniętego z google bo w cv mogę napisać,że mam pokój dla szczurów a w rzeczywistości mogę mieć klatkę po chomiku i nikt mnie nie sprawdzi.Wysyłanie cv dla mnie jest na plus dla hodowcy.Interesują się losami swoich"wnuków".Co innego w zoologu gdzie przyjdzie 12 latek bez żadnego ale sprzedadzą mu zwierzaka a później lądują takie bidy po piwnicach bo rodzicie nie wyrazili zgody albo się dzieciak pobawił i mu się zwierzątko znudziło... no bez kitu nie wiem co tu można nazwać uzewnętrznianiem?wymiary klatki?doświadczenie jakie masz w opiece nad ogonkiem?czy podanie ilości towarzystwa dla niego?
W zoologu nie dowiesz się o hodowli bo nikt się tam nie ogłasza.Po co?żeby mieć 24h tel od jakichś za przeproszeniem popaprańców co chcą rozmnażać na własną rękę?jak ktoś interesuje się danym gatunkiem-poszuka w necie.Znajdzie forum.Przykład?my wszyscy :]

Layla - Sob Cze 12, 2010 09:02

Kuzyn, to nie jest uzewnętrznianie, to jest po prostu norma, że opisujesz, jakie warunki zapewnisz zwierzętom. Gdybym oddawała swoje szczury, zależałoby mi, żeby to wiedzieć. Wyobrażasz sobie, że musisz oddać szczury, pytasz osobę, która chce wziąć o warunki, a ta osoba mówi, że nie powie, bo się nie chce uzewnętrzniać? I co, dałbyś wtedy szczury? ;)
Kuzyn - Sob Cze 12, 2010 10:38

Nad pojawieniem się w cv niektórych pytań bym się zastanawiał.
Layla napisał/a:
I co, dałbyś wtedy szczury?

Z tego co wiem to rasowe się kupuje. A oddaje wpadki na które nie ma CV.

Mao - Sob Cze 12, 2010 10:40

Kuzyn napisał/a:
Dla czego w zoologach nie ma możliwości kupić lub zamówić rasowego szczura

Bardzo dobrze, że nie ma, bo wtedy to już szukaj wiatru w polu. Nigdy się nie dowiesz, w jakich warunkach żyje i jak traktowany jest zwierzak. Wybór - kupno - dziękuję, koniec tematu. W zoologu nikt nie patrzy na to, gdzie trafią zwierzaki, a nawet jeśli, to musi zacisnąć zęby i sprzedać.

Kuzyn, zanim hodowca sprzeda Ci psa, też Cię dokładnie ze wszystkiego odpyta. Może i uciążliwe (chociaż ja CV wypełniać lubię, nie wiem, czemu :P ), ale warte zachodu, bo masz pewność, że bierzesz zwierzaka od osoby, która faktycznie się nim interesuje. Idąc dalej - dba o swoje zwierzęta. Chyba to jest ważniejsze niż formalności i cena :)

Ja na początku też węszyłam za zoologami, bo mi do głowy nie przyszło, że w Polsce istnieje jakakolwiek hodowla szczurów (już nie mówiąc o stowarzyszeniu). Średnio mi to odpowiadało, ale "innej rady nie było". Koleżanka podsunęła pomysł poniuchania w googlach (najciemniej pod latarnią - aż mi wstyd). I oczy jak pięć zeta i banan na twarzy, bo są normalne hodowle :mrgreen:

baradwys - Sob Cze 12, 2010 10:41

Kuzyn, bo nie każdy magluje adoptującego oddając szczury. Wiele osób z forum Ci to zaświadczy, niejedna miała przeprowadzaną wizytę przed adopcyjną, sprawdzane warunki chowu i wiedzę podstawową. W tym momencie zależy kto oddaje szczury.
Jeśli chodzi o szczury rasowe to też nie oddaje ich się w ciemno, jeśli nie jesteś stałym forumowiczem, hodowca również stara się dowiedzieć jak najwięcej.

Layla - Sob Cze 12, 2010 10:52

Kuzyn, ja oddawałam szczura, którego miałam na tymczasie. CV nie wymagałam, bo ta osoba była znana na forum, ale przejrzałam cały jej temat, wypytałam o wszystko, obejrzałam klatkę. Jakie pytania w CV wydają ci się niestosowne?
Kuzyn - Sob Cze 12, 2010 10:54

Mao napisał/a:
Bardzo dobrze, że nie ma, bo wtedy to już szukaj wiatru w polu. Nigdy się nie dowiesz, w jakich warunkach żyje i jak traktowany jest zwierzak. Wybór - kupno - dziękuję, koniec tematu. W zoologu nikt nie patrzy na to, gdzie trafią zwierzaki, a nawet jeśli, to musi zacisnąć zęby i sprzedać.

No tak, ale szczurki cały czas są i będą w zoologu. Tylko że są obciążone chorobami dziedzicznymi. To że one tam są to nikt tego nie zmieni. To że kupują je czasami nieodpowiedzialni ludzie też się nie zmieni. A czy kundelek czy rasowy to przecież tak samo kochane :)
Myślę że wiele osób chcących kupić szczura zdecydowałoby się w zoologu na rasowego z hodowli, mimo kilka razy wyższej ceny.
Jestem ciekawy jak zareagowałyby kierownictwa zoologów na pomysł podpisania umowy ze stowarzyszeniem hodowców, na wyłączność sprzedaży szczurków ze stowarzyszenia.
Skoro zwierzęta w zoologach są po to "żeby ludzie zakochiwali się w ich buźkach przypadkiem"(cytat z kilku stron wcześniej) a nie dla zysku, to może byliby zainteresowani.

[ Dodano: Sob Cze 12, 2010 10:59 ]
Layla napisał/a:
Kuzyn, ja oddawałam szczura, którego miałam na tymczasie. CV nie wymagałam, bo ta osoba była znana na forum, ale przejrzałam cały jej temat, wypytałam o wszystko, obejrzałam klatkę. Jakie pytania w CV wydają ci się niestosowne?

A nie pamiętam teraz. Ale wiem że musiałem się czuć jak pokorny baranek pisząc te wszystkie rzeczy. Może to kwestia płci i charakteru i dla tego dostrzegam pewne rzeczy inaczej ;) Nie jestem na co dzień potulną owieczką :> Jakbym był szczurem to byłbym kąsającym samolem dominującym nad stadkiem :lol:

Mao - Sob Cze 12, 2010 10:59

Ja bym powiedziała, że to właśnie "nie da się" niczego nie zmienia i to jest największy problem ludzkości :| Dlatego są hurtownie, rozmnażalnie no i sklepy.
Kontrakt z zoologami...? Ja, gdybym była hodowcą, nie patrzyłabym na to przychylnym okiem. W sumie nawet jako kierowik sklepu też średnio.

baradwys - Sob Cze 12, 2010 11:01

Kuzyn, ale nie chodzi o sprzedaż jako mam, rozmnażam, pozbywam się! Hodowcy zrzeszeni nie rozmnażają dla zysków, niejednokrotnie po miocie wychodzą na minusie, rozmnażacze już nie (choćby aukcja na allegro gdzie opis kosmiczny, zajebiaszczy, cud miód a obok opakowanie karmy animals :/ ). Jeśli chcesz mieć pewność że szczury z linii Twojego pupila są zdrowe to ktoś musi mieć wgląd w to (tu hodowca), kupując takiego szczura w zoologu tracisz kontakt, nie znasz warunków bytowych szczura i nie wiesz czy ktoś nie mnoży go na potęgę.
Czy w zoologach widziałeś jakiekolwiek rodowodowe zwierzęta? NIE! Bo każdy hodowca zwierząt rodowodowych kocha swoje wnuki i chce mieć kontakt z ich domkami!

Nakota - Sob Cze 12, 2010 11:08

Kuzyn, ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Że hodowca, który wychowuje miot, socjalizuje maluchy, zajmuje się nimi, dba o nie jak najlepiej, miałby potem bez skrupułów oddać je do zoologa żeby siedziały w za małym akwarium i czekały aż osoba z ulicy je kupi? :? Hodowca MUSI mieć kontakt z nowymi domkami, żeby wiedzieć co się dzieje z linią, a sprzedając szczury w zoologu to niestety niewykonalne.
Zresztą, SHSRP to nie monopol, nie mają miotów zawsze i o każdej porze. Czasami na wymarzonego szczura trzeba czekać miesiącami.

Bel - Sob Cze 12, 2010 11:21

ja na silvera sobie już któryś miesiąc czekam... 5-6? :]
Kuzyn - Sob Cze 12, 2010 11:35

Nakota napisał/a:
Kuzyn, ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Że hodowca, który wychowuje miot, socjalizuje maluchy, zajmuje się nimi, dba o nie jak najlepiej, miałby potem bez skrupułów oddać je do zoologa żeby siedziały w za małym akwarium i czekały aż osoba z ulicy je kupi?

Nie wiem. Właściwie to sobie tego nie wyobrażam tylko pytam o możliwości uzdrowienia szczurzej rasy.
Dodano:
Do którego hodowcy mam napisać CV, albo czy do wszystkich żebym mógł czekać na swoją upragnioną odmianę? :) W zasadzie nie byłem zdecydowany do niedawna ale teraz wiem że chhciałbym białego pyszczka. Coś takiego jak Lenkaa od Dudzi :D


...chociaż April też świetny! Ehh, żeby mieć wszystkie fajne odmiany musiałbym mieć 15 a tego nie mogę :)

Layla - Sob Cze 12, 2010 11:38

Kuzyn, uzdrowienie szczurzej rasy nie jest możliwe bez kontaktu z domkami. Jak można eliminować zagrożone/nieudane linie, jeśli się sprzedaje w zoologu bez umowy i danych, bez kontaktu? Nie da się ;)
agacia - Sob Cze 12, 2010 11:49

Kuzyn, a jak Ty byś miał szczury do oddania to oddałbyś je pierwszej lepszej osobie nic o niej nie wiedząc, czy może chciałbyś wiedzieć jakie warunki taka osoba może szczurkowi zapewnić? Poza tym z tymi adopcjami też różnie bywa, ale osobiście wolałabym brać zwierzę od osoby, którą jednak obchodzi chociaż tyle jakie mam warunki. I nie dotyczy to tylko szczurów. Chociażby na dogomanii nim ktoś dostanie psa to najpierw czeka go wizyta przedadopcyjna i sprawdzenie warunków.
Layla - Sob Cze 12, 2010 11:50

Ja mam zawsze niesmak, jak osoba, od której adoptowałam szczura, nie interesuje się nim.
Kuzyn - Sob Cze 12, 2010 11:52

Layla, poprostu są pewni że trafił w dobre ręce i ma się dobrze ;)
baradwys - Sob Cze 12, 2010 11:52

Layla, bo to jest najgorsze, przynajmniej dla mnie... Brak zainteresowania po samej adopcji...

edit:
nie chodzi o to czy są pewni czy nie, chyba jednak kochali swojego pupilka? czyli coś do niego, a napisać raz na jakiś czas z pytaniem co u niego to nie jest jakiś wielki wysiłek ;)

Nakota - Sob Cze 12, 2010 11:53

Kuzyn napisał/a:
Nie wiem. Właściwie to sobie tego nie wyobrażam tylko pytam o możliwości uzdrowienia szczurzej rasy.

Nie ma możliwości, żeby w zoologu uzdrowili szczurze odmiany. Co najwyżej zepsuli jeszcze bardziej.

Kuzyn napisał/a:
Do którego hodowcy mam napisać CV, albo czy do wszystkich żebym mógł czekać na swoją upragnioną odmianę? :) W zasadzie nie byłem zdecydowany do niedawna ale teraz wiem że chhciałbym białego pyszczka. Coś takiego jak Lenkaa od Dudzi :D

Przejrzyj dział 'planowane mioty' i zobacz który hodowca obecnie co planuje. Lenka Dudzi to akurat husky, którego można dostać w większości miotów do adopcji (szczur ma to do siebie, że haszczeje), natomiast jeśli chodzi o blazeda (znaczenie na pyszczku takie samo, jednakże szczur nie haszczeje) to są one 'ciężkie do zdobycia'. Większość hodowców ich nie rozmnaża i przez to rzadko są do kupienia.

Kuzyn napisał/a:
Layla, poprostu są pewni że trafił w dobre ręce i ma się dobrze ;)

Albo cieszą się, że pozbyli się problemu :?

mrófka - Sob Cze 12, 2010 12:04

Layla napisał/a:
Kuzyn, uzdrowienie szczurzej rasy nie jest możliwe bez kontaktu z domkami. Jak można eliminować zagrożone/nieudane linie, jeśli się sprzedaje w zoologu bez umowy i danych, bez kontaktu? Nie da się ;)


Dokładnie tak.

Żaden sklep nie będzie się zajmował dokładną weryfikacją przyszłych domków i właścicieli zwierząt. Raz, że nie mają na to czasu a dwa, że zwyczajnie pojęcia jak to powinno się odbywać też nie posiadają. Dodam również, że sklepy zoologiczne nastawione są jedynie na zysk a pracujące tam osoby często nie mają kwalifikacji ani nawet podstawowej wiedzy na temat rzeczy, które sprzedają ( o zwierzętach to już nie wspomnę). Dajmy przykład moje dwie adoptowane z zoologika panny, trzymane były na zapleczu bo za duże były na sprzedaż (twierdzenie sprzedawczyń). Po czasie dowiedziałam się, że obie miały mioty prawdopodobnie ze swoim bratem, które w tym sklepie zostały sprzedane. Sprzedwczynie miały kaprys rozmnażania i wesoło się do tego przyznały. Komentować nie trzeba.
Zastanawia mnie jedno. Jak zakazać sklepom handlu żywym towarem? Taki zakaz rozwiązałby cały problem.

Aha i dodam jeszcze, że po tej przygodzie raczej w ogóle omijam sklepy zoologiczne, a zakupów dokonuje przez internet.

Kuzyn - Sob Cze 12, 2010 12:06

Offtopic:
chaszczeje z wiekiem? Znaczy robi się bardziej kunelkowaty?
"blazeda (znaczenie na pyszczku takie samo, jednakże szczur nie haszczeje) to są one 'ciężkie do zdobycia'. Większość hodowców ich nie rozmnaża i przez to rzadko są do kupienia."
A szkoda, fajny uszatek :)

baradwys - Sob Cze 12, 2010 12:08

Kuzyn, jaśnieje... dąży do tego by być biały ;) im bielszy tym poprawniejszy :)
agacia - Sob Cze 12, 2010 12:09

Nie wiem co masz na myśli pisząc, że robi się bardziej kundelkowaty :roll: Szczury husky jaśnieją z wiekiem i mogą zrobić się całkiem białe.
Oli - Sob Cze 12, 2010 12:09

Kuzyn, nie, husky jaśnieją. a blazedy może i fajnie wyglądają, ale ich urodzenie się jest związane z dużym stresem dla hodowcy, gdyż takie szczury mogą mieć megacolon http://forum.szczury.biz/viewtopic.php?t=3005 , a co za tym idzie mogą nie przeżyć. dlatego też hodowcy nie rozmnażają tej odmiany specjalnie, jeśli się pojawia w miocie to raczej "przy okazji", a nie specjalnie by były z danego skojarzenia blazedy.
Nakota - Sob Cze 12, 2010 12:16

Dziewczyny już odpowiedziały :) Blazedów w Polsce jest kilka, nie wiem czy ktokolwiek będzie je rozmnażał, natomiast husky można adoptować.
dudzia - Sob Cze 12, 2010 12:38

i znów najwieksze uznanie pośród moich dziewczyn ma Lenka:D husky mają w sobie to że nigdy nie masz pewności jaki będzie szczur w przyszłości- np adoptujesz grafitowo białego a po paru miesiacach masz juz calkiem bialego, albo dalej bliskiego koloru początkowego :D jedna wielka ruletka i to jest wspaniałe. może to moje uczucie ale do adopcji jest ostatnio bardzo dużo husky. Lenka ma tez jedną zaletę (wadę?), że ma dość dużą głowę w porównaniu do reszty stada i przez to jest nazywana słodziakiem u mnie w rodzinie:) wg mnie mało-szczurzo wygląda :P
Niamey - Pon Cze 14, 2010 21:08

Ja jeszcze się zastanawiałam jak od strony formalnej wygląda takie oddanie zwierzaka z zoologa za darmo - czy sprzedawca musi jakoś zaksięgować, że ubyła jedna sztuka?
Sysa - Pon Cze 14, 2010 21:11

Niamey, tak, bo wszystkie zwierzaki są zliczane co tydzień.
Niamey - Pon Cze 14, 2010 22:39

Dlatego się zastanawiałam, jak wygląda takie oddawanie za darmo - zwłaszcza w większych sklepach, bo rozumiem, że w takim małym, osiedlowym pewnie zwierzaki i tak mogą być tak trochę "na lewo" i nikomu to nie robi różnicy. Pytam się, bo myślałam ostatnio, co bym zrobiła, gdybym zakochała się w jakimś sklepowym szczurku - wymyśliłam nawet co w różnych sytuacjach mogłabym powiedzieć, żeby go wziąć za darmo, ale mój tok rozumowania rozbił się na tym, że być może w niektórych sklepach sprzedawcy po prostu nie mogą oddać zwierząt, bo są policzone i trzeba by się z tego jakoś rozliczyć. I teraz pytam - czy tak jest, czy tak nie jest :wink: ?
Szura - Pon Cze 14, 2010 23:22

Niamey, zawsze mogą w rozliczeniu uwzględnić oddane zwierzaki jako padłe np., wypadki czy choroby pewnie się zdarzają.
Sysa - Pon Cze 14, 2010 23:24

Dokładnie tak niestety. Oddać można ewentualnie takie jeszcze nie wliczone na stan nadwyżki, a i to bokiem, jesli jest to "oficjalna" własność sklepu lub, jak w przypadku Bąbla, można sie powołac na to, że kalekiego zwierzaka nikt nie kupi i wtedy go wziąc "prawnie". Raz jeszcze się tak zdarzyło u nas na przykład oddać szczurzycę z połową ogona pani za darmo, bo została ona przyniesiona do nas w ciąży. Więc była i nadwyzkowa i sklep nie stracił.

Szura, to też kierownicy sklepów rozliczają.

Kuzyn - Pon Cze 14, 2010 23:26

Niczym nie zaskoczysz sprzedawcy ani nie nastraszysz urzędem skarbowym.

Dzisiaj żonka była po żwirek w zoologicznym w M1 w Zabrzu. Zwróciła zdziwionym sprzedawcom uwagę że obu płci nie powinno się trzymać w jednym akwarium. Bardzo zdziwieni byli i stwierdzili że przekażą kierownictwu...
Jak kto z okolicy to wdepnijcie i dręczcie dalej.

Szura - Wto Cze 15, 2010 01:26

Kuzyn napisał/a:
Zwróciła zdziwionym sprzedawcom uwagę że obu płci nie powinno się trzymać w jednym akwarium. Bardzo zdziwieni byli i stwierdzili że przekażą kierownictwu...
Jak kto z okolicy to wdepnijcie i dręczcie dalej.


Offtopic:
Przepraszam, musiałam. :mrgreen:

Może mają coś wspólnego z tatą tego chłopca :P

PATY$$ka - Pią Lip 09, 2010 08:00

A jak się ma właśnie już dwa szczurki "rasowe", to czy szczur kupiony w zoologicznym musi przechodzić przez kwarantanne koniecznie?
Layla - Pią Lip 09, 2010 08:01

PATY$$ka, powinien, bo może przenosić choroby. Nie lepiej adoptować? :)
PATY$$ka - Pią Lip 09, 2010 08:09

Taak...ale jeszcze nad tym myślę... :|
Ale dzięki :wink:
Dostałam od dudzi link na forum z tematem o sprzedaży dwóch samczyków kapturków niebieskich. A ja właśnie niebieskich poszukuję. Z tym, że przychodzi jeszcze jeden problem : tata. Jego jakby zmęczyło to "jeżdżenie" po moje dwa szczury :roll: i teraz jakby nie ma ochoty tego powtarzać. Ale ja wiem, że taki, który był od urodzenia "pieszczony", to będzie lepszym kolegą dla moich chłopaków :]

Layla - Pią Lip 09, 2010 08:12

PATY$$ka, mam nadzieję, że nie rozważasz kupna ze sklepu?
PATY$$ka - Pią Lip 09, 2010 08:14

No właśnie rozważam :oops: :lol1:
Widziałam pięęęknego niebieściaka dumbo w sklepie zoologicznym w Olsztynie. I tak się zastanawiałam, czy by go nie kupić :roll:

Bel - Pią Lip 09, 2010 08:45

PATY$$ka, nie od dziś jesteś na forum nie jeden wątek czytałaś.Będzie to totalna nieodpowiedzialność jeśli kupisz szczura z zoologa.
Sysa - Pią Lip 09, 2010 09:52

PATY$$ka, przykro czytać o takich pomysłach. Na miejscu hodowców, którzy powierzyli Ci swoje wnuki, czułabym się strasznie zawiedziona :?
A w ogóle to patrzysz na zdrowie szczurków czy tylko na kolorki? :|

dudzia - Pią Lip 09, 2010 09:54

PATY$$ka napisał/a:
Taak...ale jeszcze nad tym myślę... :|
Ale dzięki :wink:
Dostałam od dudzi link na forum z tematem o sprzedarzy dwóch samczyków kapturków niebeskich. A ja właśnie niebieskich poszukuję. Z tym, że przychodzi jeszcze jeden problem : tata. Jego jakby zmęczyło to "jeżdżenie" po moje dwa szczury :roll: i teraz jakby nie ma ochoty tego powtarzać. Ale ja wiem, że taki, który był od urodzenia "pieszczony", to będzie lepszym kolegą dla moich chłopaków :]


oddania a nie sprzedaży :)
szukaj transportu- czas wakacyjny wiec masz ułatwione zadanie bo pewnie wiecej osob jezdzi po polsce. :) i jest też opcja że pociągiem się przejedziesz, lub ktoś znajomy sie przejedzie- w dwie strony ulgowy z olsztyna do warszawy to koszt bodajże niecałe 50 pln osobowymi pociągami.

nie dość że niebieski- taki jak chcesz, dumbo- taki jak chcesz i do oddania. szczerze nie wiem nad czym sie zastanawiasz :D

Niamey - Pią Lip 09, 2010 11:56

PATY$$ka, przecież w sierpniu jest wystawa szczurów w Olsztynie, ludzie z całej Polskie się zjeżdżają i raczej na 100% ktoś będzie ci mógł przywieźć szczury :roll:
baradwys - Pią Lip 09, 2010 12:05

Niamey napisał/a:
PATY$$ka, przecież w sierpniu jest wystawa szczurów w Olsztynie, ludzie z całej Polskie się zjeżdżają i raczej na 100% ktoś będzie ci mógł przywieźć szczury :roll:
to po 1 a po 2 masz hodowlę w OLSZTYNIE! Jest Planowany miot, miałabyś młodszego braciszka...
L. - Pią Lip 09, 2010 17:58

Patrycja, wydawałaś mi się odpowiedzialną osobą, rozmawiałyśmy na dużą ilość tematów. Chyba nie po to kupowałaś szczurki z hodowli, aby teraz brać z zoologa.
Nie wiem w tym momencie co o twojej osobie myśleć, czuję się zawiedziona...

Nie wiem czym Twój tata jest zmęczony skoro odbierając Verina ode mnie jechałyście z mamą autobusem ledwo kilka przystanków, więc jak? psychicznie się męczył za Was?

PATY$$ka - Sob Lip 10, 2010 09:59

Ja ogólnie patrzę na dobro swoich samczyków. Kocham ich i nie chcę, by coś im się stało, dlatego na pewno nie wezmę z zoologicznego ani jednego szczura.
PS: Przepraszam, jeżeli naprawdę Was zawiodłam. A ciebie zwłaszcza L.. Jest mi naprawdę bardzo przykro, że Cię zawiodłam. Nie chciałam tego. To moja głupia zachcianka :x . Byłam naprawdę głupia, że nawet o tym pomyslałam. Wiem, że źle bym postąpiła, a wręcz karygodnie gdybym kupiła tego sklepowego. W porę pomyślałam o moich szczuraskach i nie mogłabym tego znieść gdyby były chore przez tego jednego akurat i by umierały :cry: . Za bardzo je kocham, więc powtarzam: NIGDY W ŻYCIU JUŻ NIE POMYŚLĘ NAWET O SZCZURZE ZE SKLEPU, I NIGDY GO NIE KUPIĘ :x .


L., tata akurat miał lekko to ujmując "zły dzień" i nie jechałyśmy autobusem do domu ani do Ciebie, ponieważ on się uparł, że nas podwiezie, a potem, że nas zabierze, a i tak było nie zbyt dobrze (nie mówię o szczurach). Rodzice mieli "sprzeczkę" i poprostu ten dzień był kiepski. :roll:

Jaszcze raz Was wszystkich przepraszam. Naprawdę. :cry:
Baaardzo mi przykro... Czy mi wybaczycie...? (Zrozumiem jeśli nie :( ) :( :cry:

dudzia, właśnie czekam na zdjęcia tych samczyków niebieskich. Jeszcze raz dzięki :wink:

wuwuna - Sob Lip 10, 2010 11:53

PATY$$ka napisał/a:
i nie mogłabym tego znieść gdyby były chore przez tego jednego akurat i by umierały
to nawet nie chodzi o Twoje szczury a o cały gatunek. Ty kupisz niebieskiego bo masz taką zachciankę to sklep zobaczy zysk z tego względu i postanowi zrobić kolejny miot, ale że trudno uzyskać niebieskie nie znając genetyki to żeby im te wyszły zrobią miotów trzy, może coś wyjdzie, ale że po rodzeństwie czy dziecku i rodzicu(bo inbredując najłatwiej wyciągnąć kolor to już chyba wszystko jasne)

I z jednego głupiego pomysłu mogłoby być i 30 sztuk....


Ale dobrze, że chociaż w porę poszłaś po rozum do głowy.

babyduck - Sob Lip 10, 2010 16:33

PATY$$ka, oby więcej osób dochodziło do takich wniosków. :)
greenfreak - Sob Lip 10, 2010 18:47

Sysa napisał/a:
Dokładnie tak niestety. Oddać można ewentualnie takie jeszcze nie wliczone na stan nadwyżki, a i to bokiem, jesli jest to "oficjalna" własność sklepu lub, jak w przypadku Bąbla, można sie powołac na to, że kalekiego zwierzaka nikt nie kupi i wtedy go wziąc "prawnie". Raz jeszcze się tak zdarzyło u nas na przykład oddać szczurzycę z połową ogona pani za darmo, bo została ona przyniesiona do nas w ciąży. Więc była i nadwyzkowa i sklep nie stracił.
A szczur przyniesiony do sklepu przez kogos tez liczy sie jako taka 'nadwyzka'? Bo takiego wlasnie oddala mojej mamie sprzedawczyni w zoologu (sieciowka), jeszcze z budka w ktorej sobie siedzial (w dodatku jest troche agresywny, ale nie jakos niezwykle) i zastanawiam sie, czy mogla go oddac wobec takiego stanu rzeczy, czy musiala potem to regulowac z wlasnej kieszeni.

Offtopic:
Przepraszam za brak polskich znakow, ale chwilowo znajduje sie w Dojczlandii.

Nakasha - Sob Lip 10, 2010 19:14

greenfreak, czasami takie oddawanie szczurów, które ktoś przyniósł jest "na czarno" czyli nie jest oficjalnie rozliczane. Zysk można sobie schować do kieszeni.
L. - Sob Lip 10, 2010 22:03

Offtopic:
PATY$$ka, dobrze, że doszłaś do odpowiednich wniosków :wink: naprawdę lepiej przygarnąć jakąś bide potrzebującą domu.

Sysa - Sob Lip 10, 2010 22:07

greenfreak, dokładnie. Dopóki szczur nie został wliczony w stan to mógł zostać cichaczem oddany za darmo.
greenfreak - Sob Lip 10, 2010 22:41

A mozliwe, zeby nie byl wciaz wliczony po ponad miesiacu bycia tam? Gdzies tyle byl zanim zapytalam, czemu tak dlugo tam jest (czasami maja szczury na przechowaniu i dlugo sadzilam, ze z nim jest podobnie). W dodatku to nawet byla nieco 'grubsza' akcja, bo oddano go z innym szczurem, a przy probie polaczenia tamten drugi zagryzl 3 maluchy i sadze, ze wlasciciele raczej o tym wiedzieli...
Tak dopytuje, bo mnie zastanawia czy sprzedawczyni, ktora nam go oddala, nie miala nic do stracenia, czy raczej musiala potem jakos to uregulowac ;)

Sysa - Nie Lip 11, 2010 00:14

greenfreak, wszystko jest możliwe :wink: W rozsądnych granicach wszystko da się obejśc, wszystko zależy od kierownictwa konkretnego sklepu i ludzi w nim pracujących.
PATY$$ka - Nie Lip 11, 2010 15:57

dudzia, niestety tych rusków nie wezmę, ponieważ można wziąć tylko ich razem, a ja moge tylko jednego...może wiesz gdzie jeszcze można ruski dostać? :P
(Przepraszam za offtop)

Nakasha - Nie Lip 11, 2010 16:01

PATY$$ka, u mnie w miocie T. :]
PATY$$ka - Nie Lip 11, 2010 16:03

Nakasha, wiem. Już dokładnie obejrzałam zdjęcia maluchów. Są śliczne, ale mi chodzi właśnie o zaadoptowanie, bo narazie z hodowli sobie dam spokój :P (wiem, że to głupio brzmi :roll: z tymi hodowlami)
harpoonka - Nie Lip 11, 2010 17:15

Przeczytalam sporo z koncowej czesci tematu i jedna rzecz mi sie na mysl nasuwa, dlatego chcialabym wspomniec...
Otoz nawet, kiedy adoptuje sie szczurka nieznanego pochodzenia, polecam kwarantanne !!
Nie warto narazac zycia i zdrowia swoich szczurkow.
Mialam taka sytuacje i do dzisiaj place za swoje bledy (a razem ze mna placa moje szczury) :( Nie kupilam szczura z zoologa, ale zaadoptowalam Benka - samotnego, wykastrowanego samca od osoby, ktora byla dosc dobrze znana na forum (nie to forum, angielskie). Szczurek okazal sie chory, czego nie okazywal wcale przez kilka tygodni...
Dzisiaj Benny juz nie zyje (pneumonia go zabila, nie poradzil sobie), zabral ze soba Gapusia i zarazil wiruzem moje 4 szczury.

Taka sytuacja nie zdarza sie zapewne czesto, ale moze sie zdarzyc! Nie warto ryzykowac...

dudzia - Nie Lip 11, 2010 20:26

PATY$$ka, chciałam pomóc ale właśnie zauważyłam że Twój tok rozumowania stał się dla mnie całkowicie niezrozumiałą zagadką. zaadoptowanie dumbo bluciaka jest wg mnie prawie nieprawdopodobne, baaardzo rzadko zdarza się taka szansa. Kompletnie również nie rozumiem czemu nie chcesz z hodowli? Tylko prosze nie pisz ze dlatego że chcesz dać domek jakiemuś szczurkowi któremu tego domku brakuje bo w to nie uwierzę, po tym co napisałaś.
PATY$$ka - Nie Lip 11, 2010 22:06

Dobra, nieaktualne. Zostaję przy dwóch szczurach. Są kochane i jest ok. :mrgreen:
Przepraszam, że tak mieszam :/ :P
(PS: nie czepiajcie się mnie. Ja tak bardzo na szczurach się nie znam. :oops: :wink: - mówię o kolorystyce itp. (temat w narodzinach- 10 klusek ))

greenfreak - Nie Lip 11, 2010 22:58

A propos ruskich niebieskich, zapytam jeszcze o cos, co mi sie przypomnialo. Skad sprzedawca z malutkiego sklepiku z malej miejscowosci (Sulejowek) mogl miec takie na stanie? Czy to mozliwe, ze ktos kupil od osoby, ktora je wziela od polskiego hodowcy, czy raczej zostaly sprowadzone od hodowcy z innego kraju (bo przeczytalam, ze oni swoje oddaja lekkomyslniej)?
Dodam, ze mial tylko dwa, roznych plci, kazde w osobnym boksie i do tego w przykrych warunkach (akwaria, brudno, malo jedzenia). Nie zapytalam i nie sprobowalam interwieniowac bo bylam tam dosyc krotko i mnie wrylo troche, bo wczesniej tego nie widzialam - zoologiczne znam od strony Zoo u Niedzielskich, gdzie jedyne, co mozna zarzucic, to zrodlo szczorkow i male boksy, a tak to czysto, pelne miseczki, poidelka, prowizoryczne zabawki...
Ktos z Sulejowka i Warszawy moglby moze zajrzec, czy dalej ma te maluszki i dalej maja zle. Jeszcze na akwariach byl napis 'szczur dziki', bo facet stwierdzil, ze takie kiedys sprzedal :shock:

wuwuna - Nie Lip 11, 2010 23:17

greenfreak, prawdopodobnie źródłem mogą być Czechy...ludzie (pseudohodowcy i dzieci) przywożą wszystko od nich i rozprzestrzenia się na cały kraj do wyboru do koloru. Dla każdego dostępne. A potem nie wiesz skąd i gdzie się pojawiły...tak niestety...
greenfreak - Nie Lip 11, 2010 23:26

Dziekuje za odpowiedz i poprzednie odpowiedzi.
Szkoda, ze tam az tak latwo o takie maluchy, wiadomo, sa bardziej lakomym kaskiem niz zwykly kapturek :|
Zaluje, ze nie wypytalam i nie zrobilam bury gosciowi za ten brud i to, ze byly samiuskie w prawie pustych boksach, mam nadzieje, ze sie na kogos natnie. Gdyby ktos byl - Sulejowek, okolice przystanku kolejowego, ulica chyba kombatantow, ale za to reki sobie odciac nie dam.

harpoonka - Nie Lip 11, 2010 23:53

Offtopic:
Ja teraz jestem w UK i tutaj ruski, rexy i inne "lakome kaski" so ogolno dostepne (ja np. adoptowalam jednego ruska). W sklepie mozna juz kupic szczurki w wiekszosci kolorow... Nie wydaje mi sie to takie fajne niestety, bo malo kto chce kupowac od hodowcow...

Mao - Pon Lip 12, 2010 01:40

W naszym największym zoologu zaczęły ostatnio pojawiać się dumbo (blutek był m.in.). Kosztuje 19 zł, standardy po 12. No i znając życie naród się rzuci; u nas wcześniej można było dostać tylko agouti lub czarne, najczęściej kapturki, a tu taka odmiana... Skąd oni to pobrali, pojęcia nie mam, nie rozumiem też tych niektórych czeskich hodowli; ja bym nie potrafiła sprzedać zwierzaka spod moich skrzydeł wiedząc, że będzie rozmnażany dla zysku :/
greenfreak - Pon Lip 12, 2010 02:10

Pewnie sie rzuca faktycznie. Glownie to pewnie wina niewiedzy - ja swoje szczurcie tez kupilam w zoologu, na krotko przed rejestracja na forum, nie mialam pojecia o hodowlach :oops: Jeszcze zostaje kwestia, ze niestety u nas hodowli jest niezbyt duzo, niektore zawieszone. Jak sobie ktos umysli, ze chce american blue (a na przyklad ja bym chciala, ale za jakies dwa lata ;) ) to moze poczekac naprawde sporo, a jak wyglada import zwierzaka z Czech - ja nie mam pojecia i duzo osob pewnie tez nie.
Offtopic:
Najlepiej by bylo, gdyby w sklepach dokonal sie przewrot o 180 stopni. Ale moj wymysl to chyba utopia - sklepy, ktore wspolpracowalyby z hodowcami, zapewniajac dzieki temu wiecej pieniedzy = wiecej hodowli, w sklepie same informacje i zdjecia zwierzakow do kupienia, podczas kiedy one bylyby jeszcze w domu... Wprawdzie ceny by ostro skoczyly w gore, ale przeciez kupno szczurow to jednorazowy wydatek.
Wada tylko jedna! - Nierealne...

Bel - Pon Lip 12, 2010 08:11

greenfreak napisał/a:
a jak wyglada import zwierzaka z Czech - ja nie mam pojecia i duzo osob pewnie tez nie.
nic prostszego... wysyłasz maila do hodowcy ;) a transport załatwiasz we własnym zakresie
klaraurs - Pon Lip 12, 2010 09:33

greenfreak napisał/a:
Offtopic:
Najlepiej by bylo, gdyby w sklepach dokonal sie przewrot o 180 stopni. Ale moj wymysl to chyba utopia - sklepy, ktore wspolpracowalyby z hodowcami, zapewniajac dzieki temu wiecej pieniedzy = wiecej hodowli, w sklepie same informacje i zdjecia zwierzakow do kupienia, podczas kiedy one bylyby jeszcze w domu... Wprawdzie ceny by ostro skoczyly w gore, ale przeciez kupno szczurow to jednorazowy wydatek.
Hodowcy nigdy nie będą swoich miotów sprzedawać do sklepów, żeby trafiały do przypadkowych klientów, a słuch po nich ginął. Bez znajomości losów szczurząt hodowle nie miałyby sensu.
Niamey - Pon Lip 12, 2010 09:48

klaraurs napisał/a:
Hodowcy nigdy nie będą swoich miotów sprzedawać do sklepów, żeby trafiały do przypadkowych klientów, a słuch po nich ginął. Bez znajomości losów szczurząt hodowle nie miałyby sensu.
Absolutnie się z tym zgadzam.
Według mnie problemem nie jest nawet zbyt mała liczba hodowli - choćby teraz jest sporo wolnych maluchów - tylko zbyt mała wiedza ludzi na temat hodowli rodowodowych. Zawsze jak ktoś mnie zapyta o szczury - na ulicy, w pociągu, u weterynarza, to opowiadam, że są szczury rodowodowe i dlaczego warto je brać. I jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo, kto by nie zareagował zdziwieniem i zaskoczeniem.

Sysa - Pon Lip 12, 2010 10:42

Niamey, mam dokładnie tak samo, ciągle podkreślam skąd są moje szczury :)
Wczoraj wzięłam do pracy (zoologik) Ocean, żeby ją Marysii przekazać, to wszyscy powiedzieli, że tak wypielęgnowanego, cudowniego, odchowanego i oswojonego szczura jeszcze nie widzieli :) Dwie osoby poważnie zaczęły rozważać zakup szczurów z hodowli; kolega który zwykle jest niepoważny i dziecinny jak zobaczył szczura i dokumenty z nim wydawane stwierdził, że choć większoć społeczeństwa wysłała by mnie do psychiatryka, to on to absolutnie popiera :)

Ale np. siostra moja znajoma z pracy ma blutka z zoologa i mówi, że jest ktoś u kogo mozna sobie pozamawiać syjamy itp itd. Jakiś koleś z osiedlowego sklepiku, nie wnikałam po prawdzie...

mc - Pon Lip 12, 2010 10:43

Niamey napisał/a:
jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo, kto by nie zareagował zdziwieniem i zaskoczeniem.



Ja też nie, ba! Ludzie pukają się w czoło i pytają: Po co Ci ten rodowód? Przecież nie ma wystaw takich zwierzątek! :lol:
Jeśli chodzi o uświadamianie ludzi to niestety jeszcze jesteśmy w lesie, niektórzy ludzie nie rozumieją dlaczego powinno się kupować psy rodowodowe, lub adoptować i rozmnażają kundelki.

Badoha - Pon Lip 12, 2010 10:44

mc napisał/a:
Jeśli chodzi o uświadamianie ludzi to niestety jeszcze jesteśmy w lesie, niektórzy ludzie nie rozumieją dlaczego powinno się kupować psy rodowodowe, lub adoptować i rozmnażają kundelki.
oj tak-jak ja mówię, że mam szcury rasowe odrazu pada pytanie-a jest coa takiego? :roll:
Martuha - Pon Lip 12, 2010 11:14

Dokładnie zgadzam się z przedmówczyniami,kiedy mówię,że istnieją hodowle szczurów,rodowody,wystawy itd to każdy myśli,że zwariowałam.
Nakasha - Pon Lip 12, 2010 11:40

W Czechach też jest mnóstwo pseudohodowli i giełd zwierząt, podejrzewam, że większość "niezwykłych" ogonków jednak jest z takich źródeł. Podobnie z Niemiec.

Jakiś rok temu faktycznie trzeba było poczekać na maluchy rodowodowe, ale teraz mamy w Polsce więcej hodowli, więcej miotów - i są wolne maluchy, samiczki i samce. Ja i Ren rezygnujemy z części miotów i przez to niestety tracimy linie, bo nie ma chętnych. :roll:

Ludzie dziwią się, że są rasowe szczurki, świnki, chomiki, itp... echhh, jeszcze długa droga przed miłośnikami zwierząt w kwestii uświadamiania społeczeństwa...

Mao - Pon Lip 12, 2010 11:43

Ba, jak szczur kojarzy się często z obrzydliwym, śmierdzącym i zarazonośnym kanalarzem, no to kto by takiego chciał pokazywać. Niektórzy mi sugerowali, żeby szczurów nie brać, bo przenosiły dżumę :shock:

Ja osobiście jakąś tam subtelną różnicę widzę między szczurem hodowlanym a zoologicznym, oczywiście poza ceną. W mojej petrochemicznej pipidówie nie spotkałam się jeszcze ze szczurem w sklepie, który miałby np. tak gęste futro jak moje. Często mają przerzedzone futerka i w ogóle jakoś tak bidnie wyglądają nawet w porównaniu z Drei (a to dosłownie pchełka jest). No i fakt, że nie są oswajane z człowiekiem. W innym sklepie odniosłam wrażenie, że boją się pracownika (jak doszło do wyciągania małego szczurka z klatki, za nic nie chciał dać się złapać i uciekał z rąk, za to u mnie na rękach była cisza i spokój).

Niamey - Pon Lip 12, 2010 12:44

Ja spotykam się z bardzo pozytywnym przyjęciem, gdy opowiadam o szczurach rodowodowych. Najczęściej jest to zdziwienie połączone z zaciekawieniem. Myślę, że potrzeba jeszcze dużo pracy, żeby wiedza na ten temat stała się choć trochę bardziej powszechna
Offtopic:
Najczęściej zaczepiają mnie kobiety w wieku średnim bądź starsze, chcą pogłaskać, obejrzeć itp. Tylko trzy razy miałam inne reakcje - raz starsza pani odsunęła się ode mnie w metrze, drugi raz chłopak w pociągu dopytywał się czy nadają się dla węża, ale szybko się wycofał :twisted: ,a trzeci raz pan na przystanku zajrzał do transportera o zrobił "a fe". Powiedziałam mu, że to bardzo nieuprzejme podchodzić do kogoś i mówić "fe", więc zrobił się miły zaczął dopytywać o szczurki.

Sysa - Pon Lip 12, 2010 12:49

Do mnie podeszła starsza Pani w parku z zapytaniem: "Kanarek czy kotek?" na widok transportera z Bąblem. Odpowiedziałam: "Szczurek", a ona zaraz się cofnęła, powiedziała: "A to nie..." i poszła dalej :lol:
Byłam wtedy z koleżanką na spacerze, która od tej pory wierzy, ze takie historie to norma, choć zarzuca mi, że Panią na bank podstawiłam :lol:
Sama ta koleżanka bała się szczurów, a teraz powstawiała zdjęcia z "Bąbim" na nk i grono :mrgreen:

Layla - Pon Lip 12, 2010 12:58

O nastawieniu otoczenia do szczurów jest inny temat ;)
greenfreak - Pon Lip 12, 2010 14:42

klaraurs napisał/a:
greenfreak napisał/a:
Offtopic:
Najlepiej by bylo, gdyby w sklepach dokonal sie przewrot o 180 stopni. Ale moj wymysl to chyba utopia - sklepy, ktore wspolpracowalyby z hodowcami, zapewniajac dzieki temu wiecej pieniedzy = wiecej hodowli, w sklepie same informacje i zdjecia zwierzakow do kupienia, podczas kiedy one bylyby jeszcze w domu... Wprawdzie ceny by ostro skoczyly w gore, ale przeciez kupno szczurow to jednorazowy wydatek.
Hodowcy nigdy nie będą swoich miotów sprzedawać do sklepów, żeby trafiały do przypadkowych klientów, a słuch po nich ginął. Bez znajomości losów szczurząt hodowle nie miałyby sensu.
No, moze zle sie wyrazilam ;) Sprzedaz tez w tej mojej 'utopii' moglaby i pewnie odbywala sie z dokumentami adopcyjnymi i rozmowa. Chodzilo mi przede wszystkim o dostepnosc hodowli dla przecietnego czlowieka i wydaje mi sie, ze tego rodzaju polaczenie na warunkach hodowli mogloby w duzym stopniu pomoc pozbyc sie brania szczurkow z rozmnazalni.
Jest to pomysl zupelnie teoretyczny i oczywiscie moge byc w duzym bledzie, bo do realizacji czegos takiego potrzebne byloby zalozenie, ze wszyscy, szczegolnie sklepy, musialyby sie wykazac ogromem dobrej woli i checia zdobycia renomy jako miejsce, gdzie zamiast sprzedawac roznego zdrowia zwierzaki, kieruje sie do pewnych zrodel ;)

Bel - Pon Lip 12, 2010 14:47

greenfreak napisał/a:
Chodzilo mi przede wszystkim o dostepnosc hodowli dla przecietnego czlowieka
a nie jest tak?jeśli ktoś szuka informacji o zwierzakach to znajdzie i hodowlę ;)
greenfreak napisał/a:
sklepy, musialyby sie wykazac ogromem dobrej woli i checia zdobycia renomy jako miejsce, gdzie zamiast sprzedawac roznego zdrowia zwierzaki, kieruje sie do pewnych zrode
ale co sklepy by miały z tego,że zamiast sprzedawać własny "towar" odsyłają do hodowli?interes by im padł...
baradwys - Pon Lip 12, 2010 14:50

believe_86 napisał/a:
ale co sklepy by miały z tego,że zamiast sprzedawać własny "towar" odsyłają do hodowli?interes by im padł...
cóż, mnie jedna sprzedawczyni poprosiła o namiar na SHSR bo klienci pytają się o rasowe szczury... Kupią szczura z hodowli ale do niej będą jeździli po karmę czy jakieś akcesoria :) lepiej sprzedać klatkę niż jednego szczura :)
Mao - Pon Lip 12, 2010 14:52

greenfreak, przecież hodowle są dostępne dla przeciętnego człowieka, w końcu jest sporo osób, które nie będąc hodowcami lub forumowiczami dostały szczurki bez problemu (ja m.in.). Problem polega na tym, że nikt nie spodziewa się czegoś na wzór Związku Kynologicznego u tak małych i mimo wszystko niezbyt często spotykanych zwierzaków, do tego jeszcze w Polsce - w zasięgu ręki ;) Sama zachodziłam w głowę, czy coś takiego w ogóle istnieje.
Pozostaje jeszcze kwestia wygody. Tu jakieś CV, formalności, hodowca zawraca głowę (bo co go obchodzi, jak bedę trzymać szczura, niech się cieszy, że płacę), trzeba jeździć nie wiadomo dokąd; a do sklepu za rogiem idę, kupuję "takiego samego" i mam wszystko gdzieś.

Bel - Pon Lip 12, 2010 14:54

Shy_Lady, trafił Ci się jakiś wyjątek. Ale jestem pewna na 100%,że takie sklepy jak Kakadu czy AnnaZoo nie zechciały by współpracować ;)
mc - Pon Lip 12, 2010 15:20

Shy_Lady napisał/a:
cóż, mnie jedna sprzedawczyni poprosiła o namiar na SHSR bo klienci pytają się o rasowe szczury... Kupią szczura z hodowli ale do niej będą jeździli po karmę czy jakieś akcesoria lepiej sprzedać klatkę niż jednego szczura


Dokładnie tak, mnie pan z osiedlowego zoologicznego też pytał i powiedział, że im więcej ludzi ma zwierzęta i chce na nie wydawać pieniądze tym lepiej, bo popyt to mu nakręca.

baradwys - Pon Lip 12, 2010 15:22

Cytat:
mnie pan z osiedlowego zoologicznego też pytał i powiedział, że im więcej ludzi ma zwierzęta i chce na nie wydawać pieniądze tym lepiej, bo popyt to mu nakręca.
i właśnie tak należy sprawę argumentować :)
Asmena - Sob Lip 17, 2010 09:44

Ale gdyby hodowle płaciły jakiś mały procent od sprzedaży, to miałoby sens.
Taka opcja wchodzi w grę tylko i wyłącznie wtedy, gdy ŻADNE SKLEPY NIE SPRZEDAJĄ ZWIERZĄT. Inaczej to mało sklepów by na to poszło. Ale gdyby zwierzęta można by było kupić JEDYNIE w hodowli- ma to sens. Sklep kieruje do hodowli, hodowla płaci te 10zł za szczurka sprzedanego za pośrednictwem sklepu i wszyscy się cieszą. A sklep zarabia mniej więcej tyle, co przy sprzedaży swojego zwierzaka.

Ale to UTOPIA.

baradwys - Sob Lip 17, 2010 09:49

Asmena, ja rozmawiałam z jednym właścicielem, mojego osiedlowego sklepiku. On ma zwierzęta bo czasem ludzie pytają ale ma je tylko po to, żeby kupili klatkę (na jednej jest czasem wstanie zarobić 50-100zł), żeby jedzenie kupili, domek, kołowrotek etc.
Gdyby zwierzątek nie miał to by nie zarobił.
Głównie i tak utrzymuje się z rybek... Ale "pluszaki mieć wypada". I tak powie większość właścicieli.

Asmena - Sob Lip 17, 2010 10:03

Dlatego napisałam, że UTOPIA. A szkoda :(
greenfreak - Sob Lip 17, 2010 16:46

Offtopic:
Przepraszam z gory, bo nie wiem, czy to dobre miejsce na to pytanie, ale zaryzykuje, bo o dostepnosci szczurow tez byla dyskusja. Czy osoba, ktora nie jest zarejestrowana na zadnym szczurzym forum i raczej nie bedzie (nie ze zlej woli, tylko bardzo kiepsko radzi sobie z internetem) ma szanse na maluchy u hodowcow?

Asmena - Sob Lip 17, 2010 17:00

Offtopic:
Myślę, że tak, bo jeszcze istnieją telefony i w ogóle :)

LunacyFringe - Sob Lip 17, 2010 18:18

greenfreak, pewnie, ze ma :) Nawet lepiej jesli ktos sie pofatyguje i zadzowni pare razy do hodowcy :)
greenfreak - Sob Lip 17, 2010 19:20

Dzieki za odpowiedzi :) W takim razie mama poczuje sie lepiej po Stu, to poszukamy razem miotow, zrobimy jej CV i podzwonimy.
Offtopic:
Sadze, ze po tym, jak przykro jest po naszym 'wyratowancu', zasluzyla na maluszki, ktore u niej zabawia duzo dluzej ;)

L. - Sob Lip 17, 2010 19:42

Offtopic:
greenfreak, jasne, że jest taka możliwość. tylko hodowca MUSI mieć pewność, że będzie otrzymywać wieści o szczurku i że dana osoba serio bierze i dotrzymuje punktów zawartych w umowie. a jeden z tych punktów mówi, że co 2 miesiące należy hodowce drogą e-mailową informować o stanie szczura oraz w miarę możliwości przesłać zdjęcia. uważam, że w dzisiejszym świecie o ile problem z poruszaniem się po forum rozumiem o tyle uważam, że z pisaniem e-maila raczej nikt poza 60letnimi babciami problemów nie ma.

greenfreak - Sob Lip 17, 2010 20:06

Offtopic:
Tu masz racje, z mailami idzie jej moze powoli, ale wyslac umie. Poczytam jej jeszcze o hodowlach i zalatwimy, co potrzebne. Dziekuje za wszystkie informacje :)

defii - Sro Lip 28, 2010 12:12

Wtrącę, że wszyscy, którzy odradzają szczurki z zoologa maja świętą rację ! Sama mogę przytoczyć trzy nieciekawe historie o mich szczurkach z zoologa, z czasów kiedyto jeszcze nie wiedziałam że jest to złe ... :( Jedynie jedna szczurka (moja pierwsza) była zdrowa, dożyła sedziwego wieku i była nad wyraz kochana :) za to potem ... :(
ginger08051989 - Sro Sie 04, 2010 18:54

Ja mogę się wypowiedzieć jako osoba bezpośrednio zetknięta z tematem.Pracowałam w sklepie zoologicznym 1.5 roku
Więc tak... Szczurki w sklepie maja swoje dobre i złe strony...Dobra to taka że w niektórych sklepach (ta było w moim) mieliśmy szczurki które ktoś przyniósł bo mu się rozmnożyły, to daje im szanse na życie. Ludzie bywają okrutni i na ogół nie zawracają sobie zbytnio głowy szukaniem domu dla młodych, wiem z doświadczenia że najczęściej wynoszą takie maleństwa, gdzieś....
skąd inne sklepy biorą zwierzątka (np szczurki, chomiki, myszki japońskie, świnki morskie itd) również wiem.
Mój szef przywoził tego typu maluchy z Łodzi i wiem że inne sklepy też to robią... U nas było to rzadkością... mieliśmy zaprzyjaźnionych ludzi którzy nam przynosili takie maleństwa. Bo mieli swoje domowe hodowle...
Wiem jak to brzmi ale ja nie dałabym zrobić żadnemu zwierzęciu krzywdy, i wiem że ci "hodowcy" byli przemiłymi ludźmi a ich zwierzęta zawsze były zadbane.
My też zawsze sprawdzałyśmy komu zwierzę sprzedajemy.
Inne sklepy kupowały zwierzęta w hurtowniach, a one pewnie brały je z jakiś olbrzymich hodowli....
Ale wiem że zwierzęta z takich hodowli były zwykle chore lub chorowite itd.



Odnośnie sytuacji szczurów w sklepach zoologicznych to sporo widziałam, u nas, ja i moja koleżanka z racji że jesteśmy ogromnymi fankami szczurków miałyśmy tylko 3-4 szczurki mieszkające w klatkach. były one noszone przez nas na ramieniu niemal przez cały dzień.
Ale znam sklepy gdzie od świerzbu usznego odpadały uszy po kawałku i nikt sie tym nie przejmował...

[ Komentarz dodany przez: Niamey: Sro Sie 04, 2010 18:59 ]
błąd ortograficzny poprawiony

baradwys - Sro Sie 04, 2010 19:23

ginger08051989 napisał/a:
i wiem że ci "hodowcy" byli przemiłymi ludźmi a ich zwierzęta zawsze były zadbane.
ale tu nie tylko o to chodzi, mam szczurka po sklepowych rodzicach, piękna 2 letnia samiczka... Większość jej braci nie dożyła 2 roku, Ona leży w stanie co prawda stabilnym ale po bardzo ryzykownym zabiegu. Co dziwniejsze bracia jak i Ojciec odeszli z tego samego powodu, siostra mojej szczurzycy (tez przebywa u mnie) miała ponad pół roku temu miała guza i sytuacja była bardzo podobna... Pochodzenie się liczy, że tak powiem "czystość linii" a nie to czy ktoś jest miły...
ginger08051989 napisał/a:
My też zawsze sprawdzałyśmy komu zwierzę sprzedajemy.
a w jaki sposób? podpisywaliście umowy kupna-sprzedaży z każdym? przeprowadzaliście wizyty przed sprzedaniem zwierzęcia? bo nie rozumiem a jaki sposób sklep sprawdza komu sprzedaje zwierze?
ginger08051989 napisał/a:
3-4 szczurki mieszkające w klatkach
a rozdzielone płciami? bo co z tego, że mało jeśli mogły się rozmnażać?
ginger08051989 - Sro Sie 04, 2010 19:52

Shy_Lady napisał/a:
a rozdzielone płciami? bo co z tego, że mało jeśli mogły się rozmnażać?

skoro pisze że w klatakch to na pewno rozdzielone:)
Shy_Lady napisał/a:
a w jaki sposób? podpisywaliście umowy kupna-sprzedaży z każdym? przeprowadzaliście wizyty przed sprzedaniem zwierzęcia? bo nie rozumiem a jaki sposób sklep sprawdza komu sprzedaje zwierze?

cóż.. owszem masz racje nie mamy możliwości sprawdzić wszystkiego ale mogłyśmy zadać kilka pytań... w większości sklepach nawet tego nie robią...Nie każdemu sprzedałam zwierzę które akurat sobie zapragnął kupić...Ale hodowca tak na prawdę też nie ma 100% pewności gdzie trafia jego zwierzę...

Shy_Lady napisał/a:
le tu nie tylko o to chodzi, mam szczurka po sklepowych rodzicach, piękna 2 letnia samiczka... Większość jej braci nie dożyła 2 roku, Ona leży w stanie co prawda stabilnym ale po bardzo ryzykownym zabiegu. Co dziwniejsze bracia jak i Ojciec odeszli z tego samego powodu, siostra mojej szczurzycy (tez przebywa u mnie) miała ponad pół roku temu miała guza i sytuacja była bardzo podobna... Pochodzenie się liczy, że tak powiem "czystość linii" a nie to czy ktoś jest miły...

Owszem zgadzam się ale jest większa szansa na to że zdrowe, i w miarę pozbawione chorób będą szczurki od ludzi którzy o nie dbają, lobują się w ich hodowli niż od kogoś kto jest gburem który rzuca na biurko co ma i wychodzi;/

baradwys - Sro Sie 04, 2010 20:02

ginger08051989 napisał/a:
Owszem zgadzam się ale jest większa szansa na to że zdrowe, i w miarę pozbawione chorób będą szczurki od ludzi którzy o nie dbają, lobują się w ich hodowli niż od kogoś kto jest gburem który rzuca na biurko co ma i wychodzi;/
wiesz nie bardzo... Ja na genetyce się nie znam jakoś wybitnie, ale kocham moje szczurki, czy to znaczy, że będą zdrowsze? NIE!
wuwuna - Sro Sie 04, 2010 20:06

ginger08051989, nie będę odpowiadać na twoje pytania.

Powiem jedno.
Hodowla zarejestrowana w związku jakimkolwiek
=
1- 99% włożonego wysiłku
2- 99% wkładu w zdrowie (odpowiedni dobór przodków o zdrowym pochodzeniu i łagodnym charakterze, bez inbreedu)
3- 99% socjalu, bo przodkowie oswojeni dają większą szanse na łagodność
4- 99% pomocy przed 2-3 lata od hodowcy z każdym problemem.
5- 99% dobrze karmiona mama i dzieciaki

dobry sklep

1-40%
2-0%
3-30-40%
4-0%
5-30%

zły sklep/hurtownia/farma

1-0%
2-0%
3-0%
4-0%
5-0%


dziękuję

Można adoptować szczura ze sklepu, ale nie kupować. A i sama adopcja tylko wtedy kiedy właściciel rozumie, że szczurzych kundli się nie rozmnaża. Jak nie rozumie powinien z problemem zostać sam.

baradwys - Sro Sie 04, 2010 20:10

wuna AMEN!
Paulina87 - Sro Sie 04, 2010 20:17

Ja od niedawna pracuję w sklepie zoologicznym i u nas nie jest zbyt dobrze. Co prawda szczury mają dobre warunki, ale nie są rozdzielane płciami i gdy zdecydowałam, że trzeba rozdzielić je 2 były już zaciążone. Natomiast nie sprzedajemy zwierząt byle komu, często wypytujemy o warunki, ja tłumaczę, że szczury to zwierzęta stadne i trzeba kupić 2, pokazujemy jaka klatka jest odpowiednia dla nich. Nie sprzedajemy zwierząt nieletnim.

Ja natomiast miałam szczury z zoologa i stwierdziłam, że nigdy więcej. Kropka miała nowotwór, przeszła 4 czy 5 operacji i ostatecznie musiałam ją uśpić.

Kolega miał szczurkę sklepową i po jakimś czasie dostała obsesyjnych napadów agresji, rzucała się ze wściekłością na rękę. Podejrzenie guza mózgu.

ginger08051989 - Sro Sie 04, 2010 20:22

wuwuna napisał/a:
ginger08051989, nie będę odpowiadać na twoje pytania.

A gdzie ja zadałam pytanie?

Poza tym nie powiedziałam że lepsze są szczurki z zoologa, tylko pokazałam jak to w nich wygląda;/ ale widzę że od razu lepiej się rzucić i szczekać nie wiadomo o co...
mój błąd polega tylko na tym że mój post powinien znaleźć się w innym temacie, dotyczącym skąd się biorą szczurki w zoologu...

wuwuna - Sro Sie 04, 2010 20:26

ginger08051989 napisał/a:
A gdzie ja zadałam pytanie?
miałam na myśli twoje wywody. :wink:
Asmena - Czw Sie 05, 2010 11:27

Paulina87 napisał/a:
Nie sprzedajemy zwierząt nieletnim.

Alleluja! :jupi:

Wreszcie ktoś, kto myśli... Jasne, że nie rozwiąże to problemu, bo może sobie przyjść matka i kupić dla syneczka. Ale zawsze mniejsze prawdopodobieństwo ^^

Ja bym tak na dziewczyny nie naskakiwała :) I tak robią o wiele więcej dobrego, niż połowa sklepów zoologicznych w Polsce razem wzięta.

ginger08051989 - Czw Sie 05, 2010 21:14

Asmena napisał/a:
Paulina87 napisał/a:
Nie sprzedajemy zwierząt nieletnim.

Alleluja! :jupi:

Wreszcie ktoś, kto myśli... Jasne, że nie rozwiąże to problemu, bo może sobie przyjść matka i kupić dla syneczka. Ale zawsze mniejsze prawdopodobieństwo ^^

Ja bym tak na dziewczyny nie naskakiwała :) I tak robią o wiele więcej dobrego, niż połowa sklepów zoologicznych w Polsce razem wzięta.

Dziękuje...
Dokładnie, lepiej robić to co się da niż siedzieć przed kompem i narzekać na to czego jeszcze nie robimy;/

Paulina87 - Czw Sie 05, 2010 21:30

Ja nawet jak przychodzi mateczka z dzieckiem i ogląda np takie malutkie klatki dla chomika to od razu tłumaczę, że lepiej kupić większą, że chomik musi mieć swobodę. To samo z królikami, ludzie pokazują małą klatkę taką jak dla małej świnki morskiej i pytają czy dla królika to starczy to ja od razu, że nie, chyba, że królik spędza cały dzień poza nią i pokazuję duże klatki.

Na warunki i zwierzęta w sklepie może i nie mam zbyt dużego wpływu, ale już na kupujących już jakiś tam wpływ mam.

ginger08051989 - Pią Sie 06, 2010 12:18

ja miała wpływ na warunki zwierząt bo szef nie miaszkał w mieście w kŧórym miał sklep więc mieliśmy wolną ręke,
to samo robiłam z klatkami, nie będe komuś pociskać że klatka 50 cm jest dobra dla królika tylko po to by miec większy utarg.
To samo było z sprzedażą kolczatek dla piesków itd.

greenfreak - Pią Sie 06, 2010 12:29

I chwała takim sprzedawcom. Przy takim podejściu może i zwierzaki wciąż cierpią niewygodę, ale raczej już nie gehennę.
AngelsDream - Sob Wrz 18, 2010 14:06

Nie chcę zaśmiecać tematu adopcyjnego, ale parę ważnych rzeczy jednak chciałabym napisać.

W tym wątku: http://forum.szczury.biz/...der=asc&start=0 rozgorzała dyskusja na dość ważki temat, jakim bez wątpienia jest kompromis między ludzkimi preferencjami/zachciankami a dobrem zwierząt. Kiedy pozwolenie sobie na spełnianie marzeń jest dozwolone, a kiedy zakrawa na hipokryzję albo egoizm?

Myślę, że każdy ma własne przemyślenia, co więcej nie możemy nikomu narzucać własnej moralności, ale forum, które zrzesza miłośników szczurów powinno krzewić konkretne postawy i pochwalać odpowiedzialne decyzje.

W przypadku, w którym mamy młodego i samotnego szczurka, czy jest jakkolwiek uzasadnione to, że zwlekamy z decyzja o towarzystwie, ponieważ czekamy na konkretną odmianę? Czy jest szczere to, że najpierw wydajemy do adopcji szczurki, a potem bierzemy kolejne, bo marzył się nam dumbo?

Moim zdaniem w obu przypadkach wygrywa jednak ludzki egoizm, chociaż każdą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie.

My też moglibyśmy adoptować, a jednak chcemy szczury z hodowli. Czy decyduje odmiana? Odrobinę. Rodzice? Bardzo. Hodowla? Jest istotna. Czas i konkrety? Są dla nas ważne.

Warto też nadmienić, że nie każdy może sobie pozwolić na duże stadko i wtedy dużo trudniej zrównoważyć to, o czym marzymy z tym, co powinniśmy zrobić.

Asmena - Sob Wrz 18, 2010 14:33

Ja przyznam się szczerze, każdy z SPSu to wie- wzięłam ostatnio dwie samiczki dla kolorków. Ot tak. Bo zakochałam się, bo zawsze marzyłam. Czy miałam wyrzuty sumienia? Jasne. Ale zmniejszają się, kiedy patrzę na nie, siedzące w jednej klatce z czterema samiczkami z laba.

AngelsDream napisał/a:
Czy jest szczere to, że najpierw wydajemy do adopcji szczurki, a potem bierzemy kolejne, bo marzył się nam dumbo?

Do tych osób ja się nie zaliczam. Biorąc szczurki na tymczas ZAWSZE liczę się z tym, że tymczas może okazać się domem stałym. Właśnie przeczytałam priva od chętnej na dwie labinoski- odwołała rezerwację. Jeśli one nie znajdą domu, połączę je ze swoimi samicami, nie widzę w tym żadnego problemu.

Kto z nas nie ma marzeń, albo zwykłej słabości do konkretnej odmiany? Jednak dla mnie osoba mająca samotnego szczura i czekająca na jakiegoś konkretnego (pod względem odmiany) jest dla mnie spalona. Dla takiego zachowania nie widzę żadnego uzasadnienia. Jedyny wyjątek- kiedy samotny szczur ma jakieś tam predyspozycje (jest słaby, czy mega spokojny)- wtedy rozumiem wybrzydzanie w CHARAKTERZE. Wiadomo, że do dwulatka lepiej dołączyć innego dwulatka, aniżeli szczurka dwumiesięcznego.

nezu - Sob Wrz 18, 2010 14:44

Tak coś czuję, że za chwilę znowu będzie wrzask na hodowców, że gloryfikują i mają tylko rasówki, a bidom domu nie zapewnią i uważają je za gorsze. ;)

W podkreślonym przez AD temacie, już coś takiego było.

AngelsDream - Sob Wrz 18, 2010 14:47

Asmena, my prawie rok temu zamykaliśmy przygodę ze szczurkami. Potrzebowaliśmy odetchnąć, nabrać dystansu, ochłonąć i przyznam, że również trochę zapomnieć? Co? Wizyty u weterynarza i serie, które czasem zwalały (szczególnie mnie) z nóg. Trudno mi było patrzeć na szczury innych osób, trzymałam się z boku, zwykle z dystansem. Aż w końcu przyszedł dzień, rozmowa i zapadła decyzja, że wracamy na dawną ścieżkę, choć - nauczeni doświadczeniem - pozostaniemy przy małym, kameralnym stadku, które przy dwóch psach będzie łatwo ogarnąć, tym bardziej, że oba czworonogi są proszczurze, chociaż w różny sposób. Czemu hodowla, a nie adopcja? Bo taka jest nasza wspólna decyzja, a powody do niej nie zawsze racjonalne.
baradwys - Sob Wrz 18, 2010 14:48

Cytat:
Kto z nas nie ma marzeń, albo zwykłej słabości do konkretnej odmiany
ode mnie: na jakiegokolwiek niebieskiego szczura czatowałam odkąd skończyłam lat 10! I pierwszym był Elvis, po 12 latach! Ale ja mogłam czekać :)
Asmena napisał/a:
Wiadomo, że do dwulatka lepiej dołączyć innego dwulatka, aniżeli szczurka dwumiesięcznego.
jeśłi nie chce się wygasić stada to lepiej młodszego, przykład? Dravenik ;)
czasem nie warto stresować staruszka innymi szczurami, przykład? Smirnoff ;)
Wiele zależy od samych szczurów i jak najbardziej od Nas. Jak to AngelsDream, napisała
AngelsDream napisał/a:
każdą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie

Nakota - Sob Wrz 18, 2010 15:01

Jestem zdania, że jeśli miałabym samotną szczurkę, która potrzebowałaby natychmiast towarzystwa to nie wybrzydzałabym w kolorach. Adoptowałabym labinoska, kapturka czy husky, a dopiero później myślałabym o dumbo, rexach czy blutach. Dla mnie taka jest kolejność.
Na początku mojej szczurzej przygody adoptowałam szczury od szoomci, jako towarzystwo dla Sake i młodej Sakaci. Tak, Duszek jest syjamem i z tego względu zainteresowałam się adopcją, ale nie chciałam jej adoptować samej jak większość, tylko z koleżanką, "zwyczajną" husky. Pech chciał, że Pepsi odeszła, ale Duszkowi zapewniam dom po dziś dzień. Jest moją ukochaną alfą, mimo swej brutalności względem innych szczurów. I wiem, że zrobiłam dobrze. Nie mam wyrzutów sumienia, że "poleciałam" na kolor Duszka. Gdyby była kapturkiem, byłaby tak samo kochanym szczurem dla mnie. W moim obecnym stadzie jedyną wymarzoną, wyczekaną szczurzycą jest Anais. Jednakże czekałam na nią gdy miałam już stado czterech samiczek, a przez zawiłą sytuację trafiła do mnie wraz z siostrą, której w planach nie miałam. Reszta tak samo - szczury mimo importu, mimo rodowodów, kompletnie z przypadku, bo były wolne, a ja dla nich przepadłam :) I nie wstydzę się tego. Mam możliwość, mam stado to mogę "powybrzydzać" w kolorach.

AngelsDream napisał/a:
My też moglibyśmy adoptować, a jednak chcemy szczury z hodowli. Czy decyduje odmiana? Odrobinę. Rodzice? Bardzo. Hodowla? Jest istotna. Czas i konkrety? Są dla nas ważne.

Z tymże z wami jest różnica. Obecnie nie macie szczurów, nie szukacie towarzystwa dla jakiegoś. Macie prawo wybrać hodowlę, nikt wam tego nie broni.

AngelsDream - Sob Wrz 18, 2010 15:05

Nakota, prawda, chociaż nie do końca nazwałabym to wybrzydzaniem. Jednak w przypadku skrajnych poglądów niektórych osób (na Allo raczej rzadko spotykane) możemy usłyszeć, że tyle maluchów i dorosłych jest do adopcji, a my chcemy z hodowli, czemu? Tym bardziej, że nie mamy wielkiego ciśnienia na specjalne odmiany. Niektóre decyzje i postawy są po prostu bardziej skomplikowane. Staram się o tym nie zapominać.
Asmena - Sob Wrz 18, 2010 15:07

AngelsDream napisał/a:
każdą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie

Ot i cała prawda :)

AngelsDream napisał/a:
Czemu hodowla, a nie adopcja? Bo taka jest nasza wspólna decyzja, a powody do niej nie zawsze racjonalne.

Powiem tak: ja trzymam się od tego tematu możliwe jak najdalej. Z racji statusu SPSu- nie popieram sprzedawania jakichkolwiek szczurów. Ale szczerze? W głębi duszy marzę o dniu, w którym będę mogła bez żadnych wyrzutów sumienia zapisać się na miot. Jasne, mam swoje marzenia kolorystyczne. Ale nie teraz, nie w ciągu najbliższych lat. Nie, jeśli będą jakiekolwiek bezdomne kundelki.

nezu napisał/a:
Tak coś czuję, że za chwilę znowu będzie wrzask na hodowców, że gloryfikują i mają tylko rasówki, a bidom domu nie zapewnią i uważają je za gorsze.

Absolutnie nie o to mi chodziło. Nie wspomniałam słowem o hodowlach. Chodziło mi o podejście do kolorów. Chciałabym (choć jest to niezgodne z regulaminem SPSu, ale to zdanie Asmeny, miłośniczki szczurów, a nie Asmeny, działaczki SPSu), żeby hodowle rozwinęły się na tyle, żeby wydawać na świat szczury żyjące bardzo długo i bez chorób. Obecnie tak nie jest, każdy to wie. Owszem- te szczury są zdrowsze, ale jeszcze nie 'idealne'. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni.

Ja rozumiem ludzi biorących szczury z hodowli- w zeszłym roku sama zbierałam kasę na takie i chciałam zapisywać się na mioty. Ale później wyszło tak, że wciągnęłam się w SPS i w chwili obecnej nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie biorącej rasowego szczura.
Ja sama osobom nowym mówię, że prócz zoologów- są adopcje i jest SHSRP.


Mi chodziło jedynie o sytuacje jasno wcześniej określone: samotny szczur lub osoba pozbywająca się swoich, a biorąca inne.

nezu - Sob Wrz 18, 2010 15:12

Dziewczyny, powiem wprost.
Ja nie widzę nic złego w chciejstwie jako takim.
O ile to chciejstwo nie krzywdzi drugiego szczura, super!

Marzenia można spełniać, od tego przecież są, żeby je spełniać kiedy taka możliwość się pojawia.

ALE, jeżeli ktoś zasłania się jakimiś ckliwymi historyjkami o TYLU tematach adopcyjnych z chorymi szczurami
jakąś dziwną pewnością, że szczur zabrany z zoologa, do adopcji, będzie w czymś gorszy od tego urodzonego w czyimś domu, ale z wpadki lub po sklepowych, zinbreedowanych rodzicach
albo za wszelką cenę próbuje wmówić, że nie ma innych szczurów do adopcji, lub jeśli są to z jakiś powodów są be
kiedy zasłania tym swoje chciejstwo, swoją chęć spełnienia marzenia MIMO TEGO że widzi że szczur NAPRAWDĘ ŹLE znosi samotność (nie każdy ją znosi tak samo źle), TEGO nie rozumiem.
I to działa na mnie trochę jak czerwona płachta na byka. ;)

Nie trzeba się z tego tłumaczyć i chcę to zaznaczyć, ale warto się w takich chwilach zastanowić co będzie mniejszym złem.

agacia - Sob Wrz 18, 2010 15:18

Moje pierwsze 3 szczury to były kinderniespodzianki, następne 2 waciki z laboratorium, teraz mam 3 rasiaki. Moim marzeniem od kilku lat był siamese i jak nadarzyła się okazja, czyli miot ze siamkami w czasie w jakim mogłam się doszczurzyć, zapisałam się. Z tego miotu mam Mishke. Do niego planowałam dobrać jakiegoś szczurka z adopcji, ale zależało mi żeby to też był maluszek w podobnym wieku, a jak Mishka się urodził nie było akurat wpadkowych miotów, tylko same dorosłe szczury do adopcji. Czas mnie naglił, a ja nie miałam dla Mishy kolegi, więc postanowiłam wziąć Irysa, który ciągle był wolny. A Colinek to była miłość od pierwszego wejrzenia :serducho: Bardzo brakuje mi w stadku najzwyklejszego kapturka, niestety na dana chwilę nie mogę brać więcej szczurów, ale kiedyś na pewno jakiegoś adoptuję.

A chęci adopcji, ale tylko konkretnej odmiany szczurka nawet nie skomentuję. Na konkretną odmianę to można się zapisać w hodowli.

Nakota - Sob Wrz 18, 2010 15:28

Jestem tego samego zdania co nezu, świetnie to ujęłaś. Osobiście niesamowicie irytuje mnie takie zachowanie - zasłanianie swojego chciejstwa czymś innym. Bo skoro coś chcę, mówię to wprost, nie owijam w bawełnę.
Angels, ale nikt was nie może zmusić do adopcji. Macie pełne prawo zdecydować się na szczury z hodowli z tych czy tamtych powodów. To mają być wasze szczury, wy macie się nimi opiekować, więc nie mogą być czymś wymuszonym.

AngelsDream - Sob Wrz 18, 2010 15:40

Nakota, posłużę się znów psim przykładem, bo jest adekwatny. Na psim forum napisałam, że czekamy na szczeniaka z hodowli - reakcje były przeróżne - od pozytywnych po skrajnie negatywne. Kiedy wzięliśmy Celarka tylko jedna z krytykantek do mnie napisała, że nie spodziewała się, iż wybierzemy tak 'zwykłego' kundelka. Nikt nie ma prawa nas zmusić, tu na pewno nikt nie będzie próbował, ale czasem te skrajne postawy są strasznie odstraszające. To po prostu ogólne spostrzeżenie.
Marca - Sob Wrz 18, 2010 15:45

Moim zdaniem wszystko zależy od sytuacji.
Szczur niezależnie od barwy, rodzaju uszu czy sierści będzie tak samo kochanym towarzyszem.
Ja mam dwie adopcyjne bidy.
Zamarzył mi się szczur, poczytałam, udało mi się namówić rodziców. Rozpoczęłam poszukiwanie. Jeszcze w momencie czytania i zapoznawania się z tym wszystkim zakochałam się między innymi w american blue. Ale zależało mi na tym, żeby jak najszybciej mieć ukochanego zwierzaka. Przeglądałam więc w pierwszej kolejności działy oddam. Potem ni stąd ni zowąd Bee założyła temat, bo miała kinderniespodziankę. Zakochałam się w małych kluseczkach, więc wstępnie zarezerwowałam jednego chłopaczka. Dopiero się urodziły, więc miałam czas, by wszystko przygotować. Kto wie, może następnie wysyłałabym CV, ale ponownie zajrzałam do działu oddam. I zakochałam się w zwykłym husky. Chłopak był do wzięcia od razu. Nie mogłam go wziąć na dniach, więc zapytałam czy może tam jeszcze pobyć. Uzyskałam potwierdzającą odpowiedź, więc przyspieszyłam tempo przygotowań i niedługo po tym znalazł się u mnie. Mam więc dwa, najczęściej spotykane ubarwienia: husky i kapturka. Czy żałuję, że nie złożyłam sobie CV i nie mam teraz wymarzonego czarnego dumbo i american blue? Nie. Bo moi dwaj chłopcy, chociaż tak pospolici są cudowni i dają mi dużo radości.
Czy to znaczy, że nie wezmę szczura z hodowli? A gdzie tam. Teraz mam warunki na dwa. Ale w przyszłości spełnię marzenie "i powybrzydzam" w barwach. Zakładając, że załapię się na jakiś miot ;)

Ale jak mówiłam: zależy od sytuacji. Jeśli szczur cierpi- szukam mu towarzysza. Nieważne czy będzie to labik, czy kolejny kaptur. Bo ważne, że mój mały przyjaciel cierpi i muszę mu pomóc. I to jak najszybciej.
Jeśli któryś z moich chłopców odejdzie to zrobię wszystko by ten drugi nie cierpiał na brak towarzystwa.

A co do tego, że ktoś ma szczury na wydaniu, a bierze następnego. Nie mnie oceniać. Mi samej serce pęka jak widzę jakieś paskudki szukające domu, a wiem, że nie mogę. A potem widzę zapowiedź takiego miotu cnót i cholernie mnie kusi. Aczkolwiek potem hamuję się rozumem i faktem, że na więcej na razie sobie pozwolić nie mogę.

AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 10:53

Nie sądziłam, że kiedyś coś takiego zaistnieje w jakimkolwiek wątku adopcyjnym. Nie chcę zaśmiecać tam, a sama myśl przewodnia mojej wypowiedzi pasuje tutaj, więc podciągnę temat, mam nadzieję, iż uda mi się składnie wypowiedzieć.

Jest miot do adopcji - maluszki mają ciekawą sierść - zapowiadają się po prostu na odrobinę bardziej bajeranckie ogonki. Tłum chętnych do adopcji. To jest absolutnie pozytywne. Nieważne, co przyciąga ludzi. Ważne, że maluchy mają zapewnione swoje własne miejsce w świecie. Ale to, co boli, to atmosfera w samym wątku. Marudzenie, pretensje, wręcz fochy na osoby zajmujące się adopcją. Tak jakby każda z tych osób miała obowiązek rzucić wszystko i zająć się kolejną chętną, a ja czegoś nie rozumiem. Skoro ktoś chce adoptować, a tu nie ma dość malców, jaki problem, żeby szukać ich gdzieś indziej? A jeśli chodzi o to, że inne są zwykłe, a te nie, to może pora - jak wspomniała Oli - po prostu napisać to wprost, a nie twierdzić, że w adopcji nie chodzi o wygląd, a potem odprawiać cyrki.

Szczerze mówiąc, część z marudząco-kłócących się osób daje bardzo nieciekawy obraz szczurkowego środowiska. Nie wyobrażam sobie pokazać komuś postronnemu tego wątku i powiedzieć: nie musisz kupować w sklepie ani na allegro, adoptuj za darmo.

Właśnie kłótnie i ciężka atmosfera zadecydowały kiedyś, że psa w schronisku wyszukałam sama, nie podpierając się forum.

Martuha - Nie Lut 13, 2011 11:45

AngelsDream, zgadzam się z Tobą w 100% to co się dzieje w tym wątku to jakaś paranoja,sama miałam stamtąd brać maluszka,ale zrezygnowałam na rzecz innego i bardzo się z tego cieszę widząc co tam się dzieje :/
AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 11:52

Martuha, najgorsze jest to, że taką atmosferę nakręcają sami chętni, nie rozumiem...
Martuha - Nie Lut 13, 2011 12:10

Właśnie o to chodzi,że to sami chętni to wszystko napędzają i nadal nie rozumiem tylko po co ? Wiadomo,że maluchów nie starczy dla wszystkich to jest logiczne,ponieważ więcej chętnych niż samych szczurków.Jeju nie dostałabym się na listę to trudno,nie zadawałbym durnych pytań dlaczego mnie nie ma na liście,szukałabym gdzie indziej,tak jak zrobiłam,widząc co tam się dzieje i jestem zadowolona,bo niedługo malutka trafi do mnie :) .Mi się wydaje,że gdyby miot nie był by taki jaki jest,czyli szczerze mówiąc tak odmianowy,by tego wszystkiego nie było ;)
harpoonka - Nie Lut 13, 2011 12:31

AngelsDream, zgadzam się z tobą całkowicie. Dlatego też powstrzymałam się od komentarzy w tamtym wątku. Mi się udało dostać na listę, jestem przedostatnia i wcale nie burzę się, że może osoby przede mną zabiorą szczurki o "najlepszym" umaszczeniu. Bo może niektórym jest naprawdę ciężko w to uwierzyć, ale nie zależy mi na tym tak bardzo. Owszem, przyciągnęło mnie umaszczenie, ale jak już jestem na liście i zostanie dla mnie np. "zwykły albinosek" to i tak nie zrezygnuję. Nie o to tutaj chodzi...
Tamten temat miał być przyjemny, bo chodzi w końcu o dobro zwierzaków, a osoby, które się nimi teraz zajmują, muszą odpędzać od siebie tłum niezadowolonych chętnych... Aż przykro się tam zagląda...

Bel - Nie Lut 13, 2011 12:40

Hmm.. powiem wam,że taka reakcja ludzi skutecznie zniechęca do tego,żeby robić za dt...bo tu nie ma pytań "a jak się maluszki czują""czy rosną?""czy choć odrobinę przytyły?"tu są tylko pretensje " a czemu jestem na końcu listy"?"a czemu nie ma mnie na liście?"...cholera nikt nawet nie zaproponuje a może w czymś pomóc?Przepraszam Kasia zaproponowała-na siłę próbowała mi wysłać paczkę z jedzonkiem dla maluszków ;) Dlatego te domki,które wybrałam będą super domkami.Przyszli właściciele są odpowiedzialni i wiem,że będą kochane i rozpieszczane.
Nie wiem co się dzieje z ludźmi..ale to przykre... a maluszki bez względu na kolor są kochane.Nawet te "zwykłe albinoski" ganiają za ręką,wspinają się,liżą po palcach i bawią w berka.. napatrzeć się na nie nie mogę...

Cola - Nie Lut 13, 2011 12:47

mnie zniesmacza to że na forum 80% użytkowników leci tylko na wygląd. ale najbardziej wkurzają mnie ci którzy mówią że absolutnie tego nie robią....
Bel - Nie Lut 13, 2011 12:53

Cola, ja rozumiem,że wygląd jest istotny..kurcze biorąc malucha nie jesteśmy w stanie powiedzieć jaki ma charakter.On się kształtuje z wiekiem,w stadzie... narazie wszystkie mają taki sam "jem,biegam,ganiam się,padam jak mucha byle gdzie tam gdzie stałem bo sen mnie zmożył..."
Ale takiego zachowania jakie przedstawiła dominika nie zrozumiem.. napisała,że zakochała się w szczurkach,które były na 1 zdjęciu.Miały wtedy tydzień-no i futro.Łyse jej się nie podobają ale wszczyna alarm,że nie dostała się na listę.No to skoro nie chce szczura to po co to wszystko?! :roll: Agata zrobiła listę potencjalnych chętnych i to w dodatku na samiczki,a tu wrzask,że ona była na liście na samce i już nawet miała zarezerwowanego...listę na samce robiłam ja,zajmując się samcami..lista leży u mnie na biurku i nie pamiętam choć przekopałam wszystkie pw,żebym jej coś rezerwowała..

Martuha - Nie Lut 13, 2011 12:54

Cola, dokładnie,ja nie widzę nic w złego jeśli ktoś by napisał,że szuka takiej i takiej odmiany i na nią czeka,ale nie ukrywa tego,ale najwięcej szumu jest właśnie z tymi,które wyglądają oryginalniej,a połowa zapiera się,że wygląd się nie liczy ;) Przykre to,bo wszystkie maluchy bez względu na kolor,czy odmianę tak samo potrzebują domku :) .Teraz np też biorę maluszka z miotu gdzie pojawiły się dumbo i co ? Oczywiście najszybciej domek znalazły dumbo,a z resztą już gorzej...A najgorsze jest to,że w głupiej sytuacji znajdują się osoby,które szukają dobrych domków maluchom,nie zazdroszczę dziewczynom.
harpoonka - Nie Lut 13, 2011 13:06

Martuha, bo robią coś dobrego, a tutaj ludzie na nich psy wieszają :roll:

I nie rozumiem, po co zapewniać, że wygląd to sprawa drugorzędna, skoro później taka "wojna" w temacie występuje.
Powiem szczerze, że ja bym osobie, która wszczyna kłótnie o kolejność na liście (czy o to, że jej na liście nie ma), szczura nie dała... No nie wiem, jakoś miałabym wątpliwości, że chodzi tylko o dobro zwierzaka, który przecież nie jest maskotką do oglądania i niczego więcej.

Cola - Nie Lut 13, 2011 13:21

na prawdę. albo ci którzy mają na dt kapturki standardowe i oddają wszystkie, biorąc przy tym szczury z innego źródła o bardziej ciekawym umaszczeniu. było kilka takich przypadków, nie pamiętam dokładnie u kogo. strasznie to przedmiotowe :/
Lavi - Nie Lut 13, 2011 13:28

Mi się wydaje, że wygląd może być ważny, jak bierze się ogonka z hodowli. Bo wiadomo, tam możemy wybierać, tam są odmiany kolorystyczne. A te z dt? Te z dt powinny być kochane takie jakie są i powinno dać im się domki niezależnie od tego, czy są sraczkowate, czy bez ucha czy bez łapy.
Ech, naprawdę nie wiem, co siez tymi ludźmi dzieje. Zamiast dobro szczurków, ważniejsze jest marudzenie. Nawet samych osób, które nie są związane z tematem, które nie adoptują a niepotrzebnie się wypowiadają...

furburger - Nie Lut 13, 2011 13:35

Muszę napisać bo nie wytrzymam.
Patrząc na tamten wątek początkowo pomyślałam: fakt trochę nie miło że są wybierane tak jak to mówią 'po cichu', ale czytając każdy kolejny post utwierdzałam się w przekonaniu, że dziewczyny bardzo dobrze robią, nie powinno chodzić tutaj o wygląd lecz o dobry dom dla maluchów.
Całkowicie popieram harpoonka też bym nie oddała maluchów osobom które tak strasznie się na nie rzucają nie chcąc nawet wiedzieć jak się czują ani czy prawidłowo się rozwijają...

Ja miałam albinosa kapturki huskiego i jakoś specjalnej różnicy nie widziałam w ich zachowaniu, wszystkie były równie kochane. Przyznam się że poszukuję czarnej samiczki bo uwielbiam ten kolor i o zawsze marzyłam o takim szczurku i tego nie ukrywam. Adoptuję również dumbo, nie widzę nic w tym złego i wiem że gdyby ich nie było a były by same standardy, także bym wzięła patrząc na dobro mojej dziewczynki która obecnie siedzi sama.

Nie mogę zrozumieć tych ludzi z tamtego wątku, a w szczególności osób które znalazły się na liście a mimo wszystko mają pretensje do dziewczyn

Cola - Nie Lut 13, 2011 13:41

Dlatego ja prawdopodobnie nie wezmę już szczura z hodowli. Bo biorąc takiego czuję że lecę na wygląd i odbieram szansę tym "brzydszym"(?) szczurom na dobry dom który mogę im dać. Jednak nie jestem tak "za" hodowlami jak byłam wcześniej. Gdyby to jeszcze zmniejszało niechciane rozmnażanie nierodowodowych... Ale tak nie jest. I gdyby w hodowlach nie było aż tylu miotów (a zdarza się że szczury z miotów nie mogą również znaleźć domu) to te nierodowodowe miałyby większe szanse na dobre domki...
I nie rusza mnie argument że ktoś bierze z hodowli bo nie może patrzeć jak mu szczur bez papieru umiera szybciej.

Martuha - Nie Lut 13, 2011 13:45

Lavi, dokładnie ka powybrzydzać sobie mogę w hodowli,bo zapisuję się na konkretny miot i wiem,czego np od danego miotu oczekuję,jakiego maluszka itp :) .W moim wątku adopcyjnym też chciałam samiczkę dumbo bo kocham te ich uszka :serducho: Ale dostała go furburger, i co mam mieć pretensje do niej,bądź właścicielki ? Dla mnie to bezsensu ,bo moja jest równie kochana i niczym się nie różni od reszty i nawet przez myśl mi nie przeszło żeby cokolwiek powiedzieć,tamten wątek tych double rexów to jakieś jedno wielkie nieporozumienie :roll:
furburger - Nie Lut 13, 2011 13:46

Cola napisał/a:

I nie rusza mnie argument że ktoś bierze z hodowli bo nie może patrzeć jak mu szczur bez papieru umiera szybciej.

To wcale nie jest prawdą, moje nie rasowe z wpadki dożyły pięknego wieku 3 lat jeden z nich miał zapalenie błędnika i jest już za TM, drugi żyje i ma się świetnie chociaż widać że nie ma już tyle sił co wcześniej...
Nie papierek się liczy a więź która łączy właściciela z ogonem...

Bel - Nie Lut 13, 2011 14:04

oj nierasowe nie oznacza,że to tylko agutki,labiki czy krówki.Mój Sky to dumbo standard lilac aguti blazed banded odd eye.. i nie ma drugiego takiego nawet w hodowlach ;) ale nie zmienia to faktu,że każdy szczur zasługuje na domek.
Cola napisał/a:
na prawdę. albo ci którzy mają na dt kapturki standardowe i oddają wszystkie, biorąc przy tym szczury z innego źródła o bardziej ciekawym umaszczeniu. było kilka takich przypadków, nie pamiętam dokładnie u kogo. strasznie to przedmiotowe
tak właśnie zrobiła dominika która ma najwięcej do powiedzenia w wątku adopcyjnym ogonków.
harpoonka - Nie Lut 13, 2011 14:23

furburger, nie ma reguły, jeśli chodzi o długość życia ogonów rasowych lub nie. Można mówić ogólnikami, bo te rasowe zwykle mniej chorują i w związku z tym dłużej żyją, ale nie oznacza to, że nierasowe zawsze będą żyć krócej.
Jak patrzę na moje ogonki, to widzę różnicę między rasowymi i tymi adoptowanymi. Hodowlane są znacznie większe, ale mam też 2-letniego szczura z zoologa, który też jest duży i odporny na choroby. Za to Rocky (nie znam dokładnie pochodzenia, ale sądzę że pewnie z zoologa) jest wielkości niektórych 2-miesięcznych szczurków, czyli w sumie bardzo mały jak na dorosłego samca.

Cola - Nie Lut 13, 2011 14:26

harpoonka, ja mam baby z hodowli nigdy nie cięższe niż 300g :P
a jedyna z adopcji z wpadki była grubaśna :P

Martuha - Nie Lut 13, 2011 14:29

Dokładnie,ja mam 2 babki z hodowli i jedna jest po prostu gigantem,a druga nie różni się wielkością od zwykłych zoologików :P .Z kolei moja przyjaciółka ma z zoologa i jest większa,od tej mojej największej z hodowli i ma ponad 2,5 roku i trzyma się póki co świetnie i nigdy nie chorowała :)
susurrement - Nie Lut 13, 2011 14:38

wg mnie nie ma co mieszać tych dwóch spraw: ogonków z adopcji i ogonków z hodowli. wiadomo, hodowla jest nastawiona na konkretne cele, rozwój genetyczny, poprawę zdrowia, socjalizację i wiele innych równie istotnych kwestii.
natomiast ogonki z adopcji to zwierzaki często ratowane, od nieodpowiedzialnych właścicieli, z laboratoriów czy pseudohodowli. są niekiedy trudniejsze, bo swoje już przeszły i nie mają "czystej karty".
każde z tych istot zasługują na dom. zawsze będzie tak, że niektórzy będą mieć tylko adopcyjne, inni tylko rasowe, pozostali mieszane stada. w żadnej z tych opcji nie widzę nic złego i szanuję każdy wybór.

nie rozumiem natomiast podejścia "nie popieram hodowli rodowodowej, bo przecież tyle zwierząt szuka domu i nie ma na nich chętnych".
hodowla to inwestycja wieloletnia, nie będzie widać efektów sporej ilości celów od razu; trzeba się rozwijać, propagować tę ideę. co, jako SHSR mamy zaprzestać hodowli, bo jest masa ogonków adopcyjnych? zawsze będzie, bo zawsze znajdą się źli ludzie, którzy będą zwierzęta krzywdzić/mnożyć na potęgę, etc. grunt to tych ludzi edukować, żeby było ich jak najmniej, a zwierzętami się zajmować. jest nas, miłośników szczurów, coraz więcej; każdy z tych szczurasów znajdzie swoje miejsce na ziemi.
ja wiem, że z adopcyjnymi jest trudniej; że siedzą często w dt bardzo długo, a chętnych nie ma. chociaż odnoszę wrażenie, że ta sytuacja się już poprawia, bo szczuromaniaków jest coraz więcej. same staramy się, nawet w lecznicy, polecać hodowle czy adopcje - zarówno szczurów jak i np królików. nadal jest sporo ludzi, którzy przychodzą i "kupiłem zwierzaka w sklepie, miał być zdrowy, ale coś się z nim dzieje!" a zwierzak niekiedy w takim stanie, że nie bardzo jest już jak mu pomóc.. było już kilka osób, które musiały takie maleństwo prędzej czy później pożegnać, a my starałyśmy się dać kontakty czy to do hodowli czy osób zajmujących się adopcjami.
wg mnie to należy to prywatnej oceny każdego z nas, które źródło wybiera. musimy jednak pamiętać, że wszystkie te istoty są równe i każda zasługuje na dom oraz ogrom miłości.

pomimo tego, że większość mojego stada to teraz zwierzaki rodowodowe, to u mnie zawsze znajdzie się miejsce dla kundelka. nieważne jaki będzie mieć kolor sierści, oczu czy cokolwiek innego.

Cola - Nie Lut 13, 2011 14:42

susurrement napisał/a:
co, jako SHSR mamy zaprzestać hodowli, bo jest masa ogonków adopcyjnych?

nie. ograniczyć ilość miotów ;)

Martuha - Nie Lut 13, 2011 14:42

Także jestem za hodowlami i cieszę się,że istnieję i nie widzę nic złego,że ktoś np woli,chce szczurka rasowego,sama takowe posiadam :)
Bel - Nie Lut 13, 2011 14:44

Cola, ale jak się ograniczy ilość miotów to plany hodowlane pójdą w łeb ;) nie można "robić" linii zdrowych nie robiąc dzieci :D
susurrement - Nie Lut 13, 2011 14:49

Cola napisał/a:
susurrement napisał/a:
co, jako SHSR mamy zaprzestać hodowli, bo jest masa ogonków adopcyjnych?

nie. ograniczyć ilość miotów ;)


przede wszystkim - jeśli masz jakieś ważne uwagi co do SHSR to zapraszamy na forum, tam można podyskutować na ten temat. każdą sugestię warto zgłosić, bo one nie pozostają bez echa. na każdy temat rozmawiamy i wyciągamy wnioski.

poza tym to w zasadzie believe Ci już odpowiedziała.
nikt w SHSR nie rozmnaża bez sensu, wszystko ma swój cel i powód.

Cola - Nie Lut 13, 2011 14:52

domyślam się.
jako "laik" (choć siedzę tu od x lat) nie będę się upierać i kłócić.
ale takie moje najmojsze marzenie to właśnie mniej miotów :P

Martuha - Nie Lut 13, 2011 15:39

Ja z kolei uważam,że miotów jest w sam raz,a nawet ciut za mało :P Myślę,że to i tak nie wpłynęło by na kundelki,bo one i tak będą się pojawiać.A np na miejsce moich rasowców mogłam wziąć kundelki,ale nie chciałam,chciałam właśnie rasowe,miałam wybrane konkretne typy i za nic bym nie zrezygnowała z nich :P
Cola - Nie Lut 13, 2011 15:44

Martuha, ale niektórzy chcą mieć teraz zaraz i jakby nie było rasowców to by wzięli kundelki. zwlaszcza że tym którzy dopiero zaczynają jest często wszystko jedno :P
Niamey - Nie Lut 13, 2011 15:53

mówiąc szczerze nie rozumiem marzenia o mniejszej ilości miotów rodowodowych. Ja osobiście marzę, żeby było mniej ludzi którzy kupują zaciążone samice w zoologu, trzymają samce i samice razem albo chcą zobaczyć jak wyglądają małe szczurki, a potem rozpaczają, że jeśli ich nie weźmiemy, to będą musieli oddać do węża. Nie rozumiem czemu działania sensowne (hodowla rodowodowa) ma być ukrócona na rzecz tego, że istnieją nieodpowiedzialni i głupi ludzie.
Czasem mam wrażenie, wiele osób nie rozumie idei hodowania szczurów. Po pierwsze nie jest tak, że to są jakieś super szczury. To co hodowca może się starać zrobić, to eliminować choroby genetyczne dziedziczone w prosty mendlowski sposób, starać się wyłapywać pewne bardzej złożone schorzenia, które tak naprawdę nie wiadomo, jak są dziedziczone. Poza ty można wybierać do hodowli zwierzęta o lepszej odporności i dojrzewające później oraz zapewnienie im optymalnych warunków rozwoju i świetnej socjalizacji.
Tylko że to jest jakieś 30-40% ich przyszłego zdrowia. Cała reszta zależy od środowiska - czyli w dużym stopniu od nas, ich właścicieli. Dlatego, jeśli przekarmimy naszego szczura, nie dziwmy się, że potem u samicy pojawia się zaskakująco dużo guzów sutków, a samce mają stłuszczoną wątrobę i problemy z sercem.
W mojej klatce zawsze jest i będzie miejsce dla kundelków, obecnie mam ich więcej niż rodowodowych. Ale nikt mnie nie przekona, że mniejsza ilość szczurów rodowodowych poprawi sytuację szczurów w ogóle.

AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 16:00

Niamey napisał/a:
Ale nikt mnie nie przekona, że mniejsza ilość szczurów rodowodowych poprawi sytuację szczurów w ogóle.


Zgadzam się. W mojej ocenie to trochę tak, jakby teraz zamknąć wszystkie hodowle psów rodowodowych, bo kundelki czekają w schroniskach, gdy tymczasem powinno się walczyć o zmniejszenie ilości psów z pseudohodowli itd.

Ja na przykład wiedziałam i wiem, że na razie nastawiam się wyłącznie na szczury rodowodowe. Nie boli mnie sumienie - robię to z rozmysłem, mając swoje powody - wygląd jest dla mnie drugorzędny, liczy się dobry, staranny socjal i sprawdzony rodowód. Adopcje popieram jednak - jeśli nie z serca - to z rozsądku. Są choćby cudownym argumentem dla kretynów twierdzących, że szczury z hodowli są za drogie...

AdaK - Nie Lut 13, 2011 16:02

To ja się bezczelnie wtrącę do dyskusji :oops:

Najlepiej byłoby gdyby sklepy zoologiczne zaprzestały sprzedaży jakichkolwiek szczurów (skoro o nich mowa). Wtedy to ograniczyłoby się już mioty wpadkowe, i zaniedbane ogony trzymane przez jakiegoś gówniarza, który je maltretował.

Po drugie ludzka świadomość powinna być większa, tzn. promować bardzo medialnie ideę adopcji. Bo niektórzy nawet nie wiedzą co to jest adopcja.

Po trzecie do hodowli nic nie mam. Tak jak w przypadku psów i kotów, po prostu masz chęć przygarnąć pod swój dach 100 % zdrowego ogonka to kupujesz w hodowli. A jeśli wolisz uratować - adoptujesz, po prostu: robisz co chcesz ;)

Ale podsumowując ja bym zakazała sprzedaży zwierząt w zoologach.

Dziękuję i przepraszam za wjazd :P

PS. A wspomnianego tu miotu i wątku adopcyjnego nie komentuję.

Azi - Nie Lut 13, 2011 16:05

Cola napisał/a:
ale takie moje najmojsze marzenie to właśnie mniej miotów
a w czym Ci te mioty przeszkadzają?

Że wpadkowe szczury nie mogą znaleźć domów? Podejście iście dziwne - nam "przeszkadzają" wpadkowe mioty, bo przez to, nasze szczury nie mogą znaleźć domów :P

To może zlikwidować hodowle psów i kotów, schroniska opustoszeją a pozostały popyt zostanie zaspokojony przez ludzi, co sobie zaczną rozmnażać na lewo i prawo. Wszak przecież są ludzie, co chcą psa, a psów nie ma :roll:

Swoją drogą ja mam zawsze tak, ze jak ktoś się do mnie zgłasza a nie mam miotów, to odsyłam do wątków o adopcji.

Poza tym jest coś, co się nazywa sztuczny popyt. Mam masę chętnych, którzy piszą do mnie w sprawie szczurka. Piszą, że nie ważne jaki kolor, nie ważne jaka sierść, nie ważne jakie uszka, byleby był z hodowli, że nie ważne, że nie ma miotu, że mogą poczekać. Takich osób zgłasza się do mnie 5-6 miesięcznie, bez jakiegokolwiek ogłaszania planów. Dodatkowo zgłaszają się do mnie osoby o skonkretyzowanych pragnieniach.

Tworzę miot, mam chętnych opór, w końcu im przecież wszystko jedno, bo liczy się, że z hodowli. I nagle co? Rodzą się maluszki i słyszę, że nie, że czarny nie, że jak nie ma dumbo to ja nie chcę, że przecież miały być fuzzy, albo inna droga - że nie, że ten ktoś nie mógł już czekać tego miesiąca/dwóch i wziął z zoologa.

I nie chodzi mi o to, że ludzie rezygnują, ich prawo. Chodzi mi o hipokryzję. Sto razy bardziej wolę chętnego, który ma sprecyzowaną odmianę lub mówi mi wprost, że szuka jeszcze gdzie indziej - bo wiem na czym stoję.

I jeszcze raz przyczepię się do zarzutu Coli o liczność miotów. Skoro nie chcesz mieć maluchów z hodowli, w czym one Ci przeszkadzają? To nasze zmartwienie, czy znajdziemy domy, czy ich nie znajdziemy, a - na szczęście - zgłasza się coraz więcej ludzi spoza wszelkiego rodzaju for. Oznacza to, że wreszcie jakoś trafiamy do społeczeństwa jako takiego, które niekoniecznie zna się na szczurach, ale ma dobre chęci.

Dodam jeszcze, że jak dla mnie maluchy z hodowli nadają się przede wszystkim na pierwsze szczury - głównie przez socjal, dbałość o ich dobry start, jeszcze gdy były w łonie matki. Dzięki temu jest mniej problemów na początku i człowiek, który po raz pierwszy ma ze szczurami do czynienia, ma zwyczajnie łatwiej. Nigdy, przenigdy nie dałabym jako pierwsze szczura, malucha wyciągniętego z laboratorium, czy z innego źródła, po którym szczur może mieć duże problemy behawioralne/zdrowotne. Taki człowiek zwyczajnie może sobie z nim nie poradzić. Może, nie musi, ale dla takich szczurów trzeba mieć doświadczenie.

Cola - Nie Lut 13, 2011 16:07

AdaK napisał/a:
Ale podsumowując ja bym zakazała sprzedaży zwierząt w zoologach.

to jest również moje największe marzenie..

AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 16:09

Cola, i sądzę, że wtedy dział adopcji na forach gryzoniowych znacznie by się skurczył... :roll:

Ech, niewykonalne.

Azi - Nie Lut 13, 2011 16:18

I dodam jeszcze jedno...

w takich np. Czechach jest około setki hodowli szczurów. Miotów przynajmniej po 1 miesięcznie. I jakoś maluchy znajdują domy. Po prostu zupełnie inna świadomość społeczna. Ale jeżeli nie zmienia się tej świadomości, bo przecież miotów jest już teraz za dużo... to nic się nie zmieni.

osobiście mam wrażenie, że ludzie w Polsce nadal postrzegają zwierzę z hodowli jako rarytas. Jako coś dla wybranych, gdzie trzeba się nie wiem jak starać, żeby malucha dostać.

To nie tak. Ankietę, o którą proszę, żeby wysyłać (specjalnie nazywam to ankieta, bo to nie jest CV, to ma mi dawać tylko ogólne info o pragnieniach i możliwościach chętnego), służy jedynie uporządkowaniu sobie przeze mnie wszystkich informacji. Archiwizacji i porządkowi. Nigdy nikomu nie odmówiłam i nie odmówię dlatego, że to jego pierwszy szczur, dlatego, że nie miał nigdy szczurka z hodowli albo dlatego, że mieszka w małym mieście i nie ma dostępu do super-weta. Nigdy nie odmówię, bo karmi swoje szczury beznadziejna karmą, trzyma w za małej klatce, lub zawsze miał tylko jednego. Jeżeli ta osoba nie wiedziała, że tak nie należy robić - pomogę, wyedukuję.

Ale jak mi ktoś mówi, że chce szczurka z hodowli, byle jakiego, byleby z hodowli, a potem stwierdza, że nie urodził sie dumbo, double-rex, lavender, najlepiej jeszcze z zielonym ogonem, to mnie coś trafia :twisted:

Niamey - Nie Lut 13, 2011 16:19

Cola, wydaje mi się, że zapominasz jeszcze o jednej rzeczy - jeśli z rodowodowego miotu zostają jakieś maluchy bez domków, to nie pojawi się ogłoszenie, że jeśli nikt ich nie weźmie to trafią do zoologa. Więc gdyby rzeczywiście jakiś hodowca miał za dużo miotów, to byłby to problem tego hodowcy,bo zostałby z dużą ilością nadprogramowych szczurów.
Cola - Nie Lut 13, 2011 16:20

Niamey napisał/a:
Ja osobiście marzę, żeby było mniej ludzi którzy kupują zaciążone samice w zoologu, trzymają samce i samice razem albo chcą zobaczyć jak wyglądają małe szczurki, a potem rozpaczają, że jeśli ich nie weźmiemy, to będą musieli oddać do węża.

ale nad nimi nie ma szans zapanować.

Cytat:
Zgadzam się. W mojej ocenie to trochę tak, jakby teraz zamknąć wszystkie hodowle psów rodowodowych, bo kundelki czekają w schroniskach, gdy tymczasem powinno się walczyć o zmniejszenie ilości psów z pseudohodowli itd.

nad tym też nie da się zapanować.
Azi napisał/a:
Wszak przecież są ludzie, co chcą psa, a psów nie ma :roll:

nie wiem na jakiej zasadzie nie mogą znaleźć, ale myślę sobie: idioci jacyś. albo chcą psa który jest zielony w kropki i latal no to faktycznie nie mogą...

[ Dodano: Nie Lut 13, 2011 16:21 ]
dziewczyny, ja się z wami zgadzam. mam nadzieję że jest tak jak piszecie, ale nie prowadzę statystyk ani nie robią ankiet i moje smutne obserwacje polegają na tym że, albo kupie z zoologa, albo wezmę z hodowli, bo na te z wpadek bede czekać, bo tu nie taki, a tu transport. ale na tego z hodowli też bede czekał, a i moge nie dostać. ide do zoologa...

Niamey - Nie Lut 13, 2011 16:23

wydaje mi się że Twoje podejście jest nieco nielogiczne - tak jakby mówić, że jeśli chcemy żeby ludzie kupowalimwięcej w antykwariatach, to trzeba zamknąć wydawnictwa,żeby było mniej książek w księgarniach.
AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 16:24

Cola, nieprawda, da się.

Już teraz podnosi się świadomość społeczna, jeśli chodzi o kastrację psów i wybieranie odpowiedniego źródła. Jeśli wszyscy stwierdzimy, że się nie da, zamkniemy hodowle, to jaka będzie alternatywa? Adopcje labisiów - dobrze, adopcje miotów wpadkowych ze sklepów/pseudo - w mojej ocenie trochę gorzej i sklepy/giełdy/rozmnażalnie.

Zmniejszenie liczby miotów = brak sensownej puli szczurów do rozmnażania.

Cola - Nie Lut 13, 2011 16:26

Niamey, ja nie sugeruję zamknięcia hodowli, tylko ewentualnego zmniejszenia ilości miotów. jak już mówiłam nie znam się na działaniu hodowli od środka, więc tylko prowokuję dyskusję na temat który mnie interesuje ;)
AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 16:27

Cola, ale zmniejszenie do ilu uważasz za właściwie?

Jeden miot rocznie na daną hodowlę? Dwa mioty? Trzy?

Nie wiem, dla mnie ta droga to tylko ślepy zaułek.

Niamey - Nie Lut 13, 2011 16:30

No ale właśnie o to chodzi że miotów jest przeważnie raczej mniej niż więcej,dużo nie dochodzi do skutku. Tym się nie da idealnie sterować, bo raz jest 20 chętnych, a raz pustki na liście. W gruncie rzeczy z samej Twojej wypowiedzi wynika,że zmniejszenie ilości miotów nie wpłynie na liczbę adopcji ;) bo i na to i na to trzeba czekać, więc i tak ludzie pójdą do zoologa.
Cola - Nie Lut 13, 2011 16:30

AngelsDream, a ile jest teraz?
jak patrzę na dział rozmnażanie to nie wiem które doszły do skutku, które są przedawnione, odwołane. jest to gdzieś dokładnie zapisane?

na prawdę nie da się wyegzekwować zakazu handlu zwierzętami w sklepach zoologicznych? :/

Niamey - Nie Lut 13, 2011 16:34

tak jest to opisane w każdym temacie planowanego miotu - jak się kończy "zapraszam do działu narodziny", to znaczy, że się urodziły, a jak "proszę o zamknięcie, miot nie doszedł do skutku", to znaczy, że się nie urodziły :)
Martuha - Nie Lut 13, 2011 16:34

Cola napisał/a:
Martuha, ale niektórzy chcą mieć teraz zaraz i jakby nie było rasowców to by wzięli kundelki. zwlaszcza że tym którzy dopiero zaczynają jest często wszystko jedno :P
sama byłam kiedyś początkująca i mimo wszystko czekałabym na ten ukochany miot,niż brała kundelka i wiele osób jest podobnego zdania,na moją Lillkę czekałam 2 lata i nie chciałam doszczurzać się do tego momentu ;) Według mnie to w zoologoach i allegro powinni zaprzestać sprzedawania,a nie zmniejszenia miotu w hodowlach,wtedy było by o wiele,wiele lepiej ;) To nie rasowce ,nie mogą znaleźć domu,lecz kundelki,które są często bezmyślnie rozmnażane.Dodam jeszcze,że moim marzeniem jest burmese dumbo,na kilka miotów się nie załapałam i czekam nadal i czekać będę i nie wezmę na miejsce tego szczura żadnego innego ;]
Cola - Nie Lut 13, 2011 16:38

Martuha, ale ty jesteś dorosła, rozsądna i odpowiedzialna. a jednak wielu nie (zwłaszcza niepełnoletnich).
chociaz ostatnio pisala do mnie babka której dałabym za sposób pisania ("szybko szybko powiedz jak i gdzie bo mi hodowcy nie odpisują aaaaaaaaa") 12 lat, a miała synka w tym wieku...

Bel - Nie Lut 13, 2011 16:54

Cola napisał/a:
Martuha, ale ty jesteś dorosła, rozsądna i odpowiedzialna. a jednak wielu nie (zwłaszcza niepełnoletnich).
ale zauważ,że osoby niepełnoletnie muszą mieć zgodę rodziców... czy to wymaganą przez hodowcę czy przez odpowiedzialny dt.Ja krówki oddałam chłopcu który miał 13 lat ale wpierw rozmawiałam z jego rodzicami i musieli przyjechać po nie osobiście podpisując ze mną umowę ;)
Azi - Nie Lut 13, 2011 16:56

Cola napisał/a:
szybko szybko powiedz jak i gdzie bo mi hodowcy nie odpisują aaaaaaaaa
no i przy takim podejściu mioty w hodowlach powinny być non-stop, żeby każdy co chce szczura w danym momencie i o takiej odmianie mógł sobie takiego szczura z hodowli wziąć ;)

nie raz słyszałam odpowiedz: "nie ma teraz miotu...? aha, no to wezmę ze sklepu"

jak ludzie chcą na "już", to nic ich nie powstrzyma.

Cola - Nie Lut 13, 2011 16:57

no i temat jak zwykle ma dwa końce i żaden nie jest gorszy :P
Caqui - Nie Lut 13, 2011 17:20

Wtrącę się trochę z perspektywy psiej ;) bo wiem jak to jest wśród znajomych, co to im niby zależy na rasowym psie... większość myśli tak: chcę psa rasy xxx, ale nie mam kasy na rodowodowego/nie interesują mnie wystawy/nie jestem snobem --> idę do "hodowli" nierodowodowej, kupuję taniej i jeszcze się cieszę że oszczędzam kasę :damagewall:
Gdy tymczasem (pomijając te wątpliwe argumenty) większość ras ma już swoje różnego rodzaju "fankluby", które monitorują sytuację psów tej rasy (i podobnych) w schroniskach, niechcianych, przeznaczonych do adopcji itd. Przeważnie taka grupa (czasem stowarzyszenie, czasem jakaś społeczność na forum) ma listę tych psów do adopcji i można za darmo wziąć rasowego (lub prawie) psa i jeszcze mu pomóc.
Ale po prostu ludziom nie przychodzi do głowy takie rozwiązanie, bo zwyczajnie nie wiedzą że ono istnieje, i tak samo wielu ludzi pewnie nie wie że można w ogóle mieć rasowego szczura.

Niamey - Nie Lut 13, 2011 17:57

Wracając jeszcze na chwilę do tematu rozchwytywanych rexów - padło tu dużo słów pod adresem nadmiernie podekscytowanych chętnych, ale chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Biorąc takie "atrakcyjne" maluchy do odchowania i oddania do nowych domów trzeba jasno i wyraźnie określić publicznie zasady rezerwacji. Inaczej dochodzi do takiej sytuacji, jak teraz - obie strony mają do siebie wzajemne pretensje i robi się bardzo zła atmosfera.
Tego typu sytuacje są w naturalny sposób konfliktogenne i o ile w normalnych miotach wpadkowych DT musi tylko maluchy dobrze odchować i znaleźć domy, to tutaj dochodzi dodatkowa odpowiedzialność, jaką jest komunikatywność i precyzja w rezerwacjach. Mam nadzieję, że nikt nie potraktuję tego jako atak na siebie - to raczej apel na przyszłość, żeby nie dopuszczać do takich sytuacji.

Lavi - Nie Lut 13, 2011 18:12

A ja nie pamiętam, żeby takie konfliktowe sytuacje były, kiedy w Olsztynie były pięknie znaczone maluchy do wzięcia (velveteeny też), albo kiedy były rexy do oddania, nie pamiętam już od kogo, ale pamiętam, że sporo osób też się na nie rzuciło, nie starczyło, ale nie było bur. A zasady adopcji były niemal takie same jak tu jeśli chodzi o double.
Cola - Nie Lut 13, 2011 18:22

Lavi, był konflikt przeze mnie wywołany kiedy to dziewczyna która nie zdążyła wydać maluchów które miała do wydania zapisała się na maluchy z tamtego miotu i się o to przyczepiłam. Potem było grożenie i takie tam, ale chyba moderacja mi usunęła te pw ze skrzynki i nie mogę powspominać :P
Niamey - Nie Lut 13, 2011 18:32

Widocznie jednak proces adopcyjny czymś się różnił - tu było dużo zmian, maluchy najpierw były u kogoś, część osób pisała na jednym forum, część na drugim, inni słali maile, a jeszcze inni mail nie słali, bo tak zrozumieli wypowiedź na forum. Gdyby hodowcy nie mieli pewnych żelaznych reguł postępowania, to zapisani na maluchy ludzie zabili by najpierw hodowców, a potem siebie nawzajem :P
To naprawdę nie dotyczy tylko szczurów - zazwyczaj jest tak, że gdy jest jakieś dobro reglamentowane, to wkrada się konflikt. Wyzwaniem jest ugasić, zanim się rozbucha i widocznie to udało się w Olsztynie. Inne są też charaktery ludzi - jedni załagadzają sytuację, inni się wkurzają i dolewają oliwy do ognia.

AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 19:07

Offtopic:
Cola, moderacja nie usuwa PW. Robi to sam skrypt, gdy skrzynka się zapełnia.

Cola - Nie Lut 13, 2011 19:11

Offtopic:
AngelsDream, mam pw sprzed tego wydarzenia, jak i po. konkretnie od tej osoby nie mam wiadomości w skrzynce

AngelsDream - Nie Lut 13, 2011 19:26

Offtopic:
Cola, a osoba ma nadal konto na forum? Inaczej, bo nie chodzi mi teraz o te konkretne wiadomości, tylko to, co napisałaś: moderowałam to forum bardzo długo i po prostu WIEM, że nie ma opcji, żeby ktoś ot tak usunął sobie jakieś Twoje wiadomości ze skrzynki. Takie aluzje, nawet żartobliwe są obraźliwe.

babyduck - Nie Lut 13, 2011 19:30

Cola, NIKT z administracji nie ma ani możliwości, ani prawa, żeby zaglądać Ci na konto i usuwać wiadomości. :shock:
Oli - Nie Lut 13, 2011 20:38

Cola napisał/a:
na prawdę. albo ci którzy mają na dt kapturki standardowe i oddają wszystkie, biorąc przy tym szczury z innego źródła o bardziej ciekawym umaszczeniu. było kilka takich przypadków, nie pamiętam dokładnie u kogo. strasznie to przedmiotowe :/
a ja tak nie uważam. sama jestem osobą, która nie boi się powiedzieć, że bardziej lubi rexy i velveteeny (też ze względu na uczulenie, chociaż akurat nie ma problemu bym standardowo sierstnego wykastrowała by mnie mniej uczulał) oraz double rexy i takie głównie mam szczury. Takie też głównie przygarniam, chociaż większość moich kundelków jest o sierści standard, część z nich już wykastrowana, pozostałe w zależności od tego czy mnie będą uczulać czy nie. I tak, przyznaję się, że kastruję dla swojej wygody, chociaż także dla komfortu szczura, którego mogę głaskać, miziać, nosić na rękach dłużej niż kilka minut, bo potem wyskakuje mi swędzące uczulenie. Tylko ja właśnie nie rozumiem dlaczego ludzie boją się przyznać do tego, może też dlatego, że są osoby, które jak Ty piszą o preferencjach wyglądu w bardzo negatywny sposób.
furburger - Nie Lut 13, 2011 20:45

Oli napisał/a:
też ze względu na uczulenie, chociaż akurat nie ma problemu bym standardowo sierstnego wykastrowała by mnie mniej uczulał
Offtopic:
to są sierści które nie uczulają ? ;o od czego to zależne ? Coraz bardziej zaskakują mnie informacje o ogonach

Oli - Nie Lut 13, 2011 20:49

furburger, standardowa sierść jest twardsza i bardziej ostra na końcach niż sierść skręcona, a ja mam alergię skórną - po pazurkach i twardej sierści standard wyskakują mi swędzące bąble. To jest nadwrażliwość na testosteron samczy, bo standardowe samiczki nie wywołują takiej reakcji. To nie jest ogólnie przyjęty dogmat, tylko moja własna obserwacja i reakcja. Kręcona sierść dopiero po dłuższym czasie mi podrażnia skórę.
furburger - Nie Lut 13, 2011 20:58

Zawsze miałam standardy i właśnie po każdej zabawie z moimi samcami miałam czerwone i całe w bąblach ręce ;o
Dobrze wiedzieć o tym, chociaż jakoś super mi to nie przeszkadza, bo po jakimś czasie schodzi a czas spędzony z miśkami bezcenny :serducho:

Oli - Nie Lut 13, 2011 21:05

furburger, mnie przeszkadza, bo jestem alergikiem i wszelkie nadwrażliwości (czyli jeszcze nie pełne alergie) są dla mnie ostrzeżeniem, że mogą się stać alergiami jeśli im nie będę zapobiegać. Dlatego też powoli w głowie kształtuje mi się myśl,że pewnie z czasem będę zmuszona posiadać samiczki by mieć w ogóle szczury (lub kastrować wszystkie samce jakie mam/będę miała).
furburger - Nie Lut 13, 2011 21:14

Też jestem alergikiem i do tego mam astmę na tle alergicznym, ale mam dobre leki, samiec został mi ostatni i po tym co napisałaś nie będę więcej takich adoptować i pozostanę tylko przy dziewczynkach
Oli - Nie Lut 13, 2011 21:16

furburger napisał/a:
Też jestem alergikiem i do tego mam astmę na tle alergicznym, ale mam dobre leki,
witam w klubie ^^ niestety na alergie skórne mało co działa. :?
L. - Nie Lut 13, 2011 21:31

U maluchów z Olsztyna proces adopcyjny przebiegał jak w miocie z hodowli, bo Loryel była ze mną w stałym kontakcie i radziła się co do tego, poza tym ja robiłam zdjęcia i oceniałam odmianę maluchów. Jednak Loryel sama wybierała domki ;)
Więc sądzę, że skoro zasady były jasne to i nie było bury o kolejność czy w ogóle bycie/nie bycie na liście.

Offtopic:

Niamey, ja muszę Ciebie poznać osobiście, bo Ty strasznie fajnie to wszystko ujmujesz, a ja mam w większości spraw - które zostały tutaj na ostatnich 4 stronach poruszone - identyczny pogląd jak Ty :mrgreen:


a ja się tam nie kryję z tym, bo zawsze tak pisałam i zdania póki co nie mam zamiaru zmieniać, że ja z 7 rasowymi babami miałam (bo mam teraz 5 ;d) mniej zachodu niż z 1 szczurem z zoologa.
może takie moje szczęście, nie wiem, ale już tak jest. i o ile miałam nie brać żadnego kundelka (właśnie z tego mojego egoistycznego podejścia, które powstało z wyżej wymienionego powodu) to wzięłam 1, bo jak JJ Junior była mała to była wypisz wymaluj jak mój wymarzony i kilka miesięcy wyczekany pierwszy rasowy szczur - sentymenty mnie ruszyły i nie byłam w stanie się powstrzymać, a że wolne miejsce miałam to i wyadoptowałam.
poza tym ze względu na posiadanie i prowadzenie hodowli, a przy okazji ograniczenie finansowe i metrażowe jestem zmuszona, ale też wolę zostawić sobie wolne miejsce w klatce na samicę zdrową z super rodowodem, która będzie kontynuować dobrą linię lub da początek nowej niż mieć na tym miejscu kundelka.

reasumując po to jest tyle opcji, żeby każdy miał wybór: same rasowe, same adopcyjne, ( oraz stado mieszane) - nikt nie ma prawa mu tego zabronić, ale niech żadna z tych osób nie popada w hipokryzje i nie jedzie po drugiej stronie.
bo ja chociaż wolę mieć stado rasiaków to zawsze w e-mailu podkreślam, że "nie musi pan/pani mieć drugiego szczurka rasowego jest również możliwość adopcji, proszę przejrzeć tematy w dziale oddam".

Oli - Nie Lut 13, 2011 21:34

L. napisał/a:
reasumując po to jest tyle opcji, żeby każdy miał wybór: same rasowe, same adopcyjne, stado mieszane - nikt nie ma prawa mu tego zabronić, ale niech żadna z tych osób nie popada w hipokryzje i nie jedzie po drugiej stronie.
a najbardziej pokrzywdzeni są Ci co mają stada mieszane, bo po nikim jechać nie mogą :( :P
L. - Nie Lut 13, 2011 21:37

Offtopic:
Oli, nie wiem jak Ci pomóc :< ja bidny student jestem - mogę jedynie zapłacić za szkody w naturze ;P

Niamey - Nie Lut 13, 2011 21:39

Offtopic:
L., mam nadzieję, że będzie okazja się poznać :D

furburger - Nie Lut 13, 2011 22:07

Oli, Ja mam jeszcze problem w tym, że dodatkowo mam łuszczycę więc moja skóra jest podwójnie wrażliwa ale daje radę ;D
Nakota - Pon Lut 14, 2011 02:33

Cytat:
albo kiedy były rexy do oddania, nie pamiętam już od kogo, ale pamiętam, że sporo osób też się na nie rzuciło, nie starczyło, ale nie było bur. A zasady adopcji były niemal takie same jak tu jeśli chodzi o double.

Mam wrażenie, że chodzi Ci o maluchy, które wyciągnęłam razem z dudzią. W miocie były rexy i velveteeny husky. Chętnych było dużo, ale zasady adopcji były jasno i czytelnie ustalone. Adopcją zajęłam się ja, ustaliłam listę i sprawdzałam kolejno domki. Obowiązkowym punktem było podpisanie umowy adopcyjnej. Maluchy trafiły do kilku osób spoza forum, z którymi staram się utrzymywać kontakt (bo nie zawsze mam czas i chęć by napisać do wszystkich). I myślę, że gdyby we wspomnianym temacie wszystko zostałoby tak objaśnione to nikt nie miałby pretensji o to, który jest na liście. Rozumiem zafascynowanie ciekawą odmianą, ale bez przesady, szczur to szczur. O wymarzoną odmianę zawsze można postarać się w hodowli, a nie skakać sobie do gardeł, bo ja muszę mieć, koniec, kropka i przecinek!

Osobiście nad wyższością kundelków a rasowców nie zamierzam dyskutować. Mam swoje zdanie, którego się trzymam i staram się od niego nie odbiegać. Obecnie moje 22 szczurowe stado składa się z czterech kundelków i 18 rodowodowych szczurzaków. I nie uważam, że kupując szczury rasowe (nie tylko w Polsce, ale i zagranicą) zabieram dom maluchom z wpadek. Polska to wolny kraj, jest wolność wyboru, więc nikt nie może zakazać mi kupowania takich a takich szczurów. Jeśli mam ochotę mogę zaadoptować malca, ale staram się to ograniczać, ponieważ mam niestety złe doświadczenia ze zdrowiem i długością życia kundelków. Wolę już zadać sobie trochę zachodu i być pewna co do pochodzenia i przyszłej jakości życia szczura. Ale to jest jedynie mój wybór, każda inna osoba może mieć inny pogląd na tę sprawę. To jej wybór, sumienie i odpowiedzialność. Dlatego argument z ograniczeniem miotów uważam za śmieszny. Bo kundelki póki są "łatwo dostępne" będą rozmnażane co rusz, bo ładne, bo ciekawsze. I jak znam życie szybko pogorszyłoby to długość i jakość życia takich malców, a wtedy wszyscy narzekaliby na to i błędne koło się zamyka. Nie ma idealnego rozwiązania i nigdy nie będzie, bo póki zakazu sprzedaży w zoologach lub ograniczeń wiekowych/umów nie będzie, tak zawsze znajdzie się jakiś człowiek, który nie upilnuje, nie zwrócić uwagi, czy po prostu będzie chciał wychować małe szczurki i potem się ich pozbyć. To tyle ode mnie w tym temacie.

Layla - Pon Lut 14, 2011 09:15

Nie będę dyskutować nad wyższością jednych szczurów nad inne, bo nie o to chodzi. Ludzie kupujący w hodowli oraz ci, którzy adoptują lub robią jedno i drugie robią dobrze = nie biorą z zoologa lub pseudohodowli. Natomiast o ile "chciejstwo" rozumiem w przypadku szczurów hodowlanych, to nie rozumiem tej idiotycznej manii rzucania się na kundelki tylko dlatego, że są rexami czy fuzzami. Pachnie mi to trochę takim myśleniem: o, fajnie, nie wydam 80 PLN a będę mieć oryginalnego szczura. Oczywiście wpadkowe rexy czy fuzzy także na dom zasługują, ale uważam też, że jeśli nie znaleźliśmy się na liście, to idziemy do innego ogłoszenia i uderzamy po innego kundelka. Zwłaszcza nie rozumiem wybrzydzania ludzi szukających towarzystwa dla samotnego szczura. Jeśli mam samotnego szczura, to wisieć mi powinno, jakiego koloru będzie kumpel. Mój szczur czeka na towarzystwo więc uwijam się z adopcją szybko jak się da, a nie czekam na jakieś dumbo. Jak już ma się stadko, wtedy można zapisać się do hodowli i czekać na dumbo choćby pół roku, żaden problem. Nawet nie zastanawiałam się, jakiego koloru będzie mój Gringo, nie wiedziałam czy to husky czy wacik, bo foty były niewyraźne, ale skakałam z radości, że mój szczur będzie miał kolegę.

Miotów rodowodowych powinno być tyle ile jest, to wspaniała opcja także dla osób początkujących, a może nawet zwłaszcza dla nich.

I tak, wielu userów na allo leci na wygląd w przypadku adopcji, co mnie osobiście zniesmacza. Mało pytań o charakter szczurów, więcej o kolorki/znaczenia/uszka. Przykre.

H. - Pon Lut 14, 2011 10:45

Offtopic:
Cola, wiadomości od danej osoby znikają wraz ze zniknięciem jej konta z forum.

Cola - Pon Lut 14, 2011 10:54

Offtopic:
Erato, czyli pewnie dlatego ;)

Azi - Pon Lut 14, 2011 18:55

Layla napisał/a:
Mało pytań o charakter szczurów, więcej o kolorki/znaczenia/uszka. Przykre.
ale dlaczego przykre? Charakter maluchów zmienia sie jak w kalejdoskopie i naprawdę nierzadko największe miziaki za młodu stają sie szczurami z ADHD i odwrotnie. Ludzie mają prawo do spełniania własnych marzeń jeżeli chodzi o odmianę szczurka.

Ja tylko proszę o jedno. Bez hipokryzji. Bez twierdzenia, że przygarnę każdego, bo każdy jest kochany, a potem kręcenia nosem. Przecież nie o to chodzi, nikt nikogo nie będzie szykanował, że ten ma własne marzenia, czy wymagania, a kręcenie zawsze wyjdzie i potem pozostaje niesmak.

greenfreak - Pon Lut 14, 2011 19:34

Zgadzam się z tym wszystkim, że nie można oceniać, wartościować. Ktoś chce rodowodowe - czemu nie? Sama przekonałam moją mamę, żeby nie brała kundelków, tylko rasowce. Bardzo przeżyła śmierć jednego kundelka i wolałam, żeby tym razem miała z górki - zdrowe szczury o znanej przeszłości. Do dziś nie miała z nimi ani jednego problemu.
Ja z kolei mam 2 jeszcze z zoologa i 6 adoptowanych kundelków. I szczerze, nie przeszkadza mi to, że wśród tej ósemki są 4 albinosy i czasem trzeba się przyjrzeć, żeby poznać, albo że 3 miały być trudnymi szczurami. Chciałam maluszka z hodowli, ale... oba mioty, na które się zapisałam, nie wypaliły. Stwierdziłam, że może coś jest na rzeczy i na razie zostaję z kundelkami.
Wspieranie naprawdę starających się, zarejestrowanych hodowli jest słuszne, adoptowanie "bid" piękne. Obie rzeczy dobre.

edit:
aczkolwiek czasem mnie też smuci, że ciekawe odmiany "schodzą" lepiej, niż labiki czy miot krówek. Przeczytałam raz argument, że lepiej nie brać dwóch albinosów, bo będzie problem, żeby je poznać...

AngelsDream - Pon Lut 14, 2011 19:38

Ja jestem ciekawa, czy ktoś mi kiedyś wypomni, że moje rodowodowe, a Perkun zachorował. Tak samo z Baajem - dobra hodowla, jajko nie zeszło. Kiedyś chciałam mocno wierzyć, że rodowód jest gwarancją zdrowia, ale mowa o żywych organizmach. Za to nic nie przewyższy wiadomości o rodzeństwie i reszcie maluchów z danego miotu. To jest zwyczajnie nie do przeskoczenia, a bardzo wiele wnosi.
greenfreak - Pon Lut 14, 2011 19:48

AngelsDream, owszem, ale wydaje mi się, że to zawsze ułatwienie dla przyszłego właściciela, jeśli maluchy i ich mama są odchuchani, a nie ma też problemu z zapytaniem, jakie choroby najczęściej występowały "w rodzinie". Żelaznych reguł nigdy nie ma, mój Pippin ze sklepu żył 2,5 roku w niezłym zdrowiu, ale sądzę, że jest raczej w mniejszości niż większości.
AngelsDream - Pon Lut 14, 2011 19:51

greenfreak, pewnie. Jeśli patrzeć na ogół, rodowodowe szczury są zdrowsze, a nawet chorując, wydają się odporniejsze. Ważne jest tylko to, żeby uprzedzać ludzi, że takie zwierzaki też mogą chorować, a leczenie kosztuje, niektórzy nie zdają sobie sprawy z prostych mechanizmów.
Layla - Pon Lut 14, 2011 20:00

Azi, nie mówię tu tylko o maluchach, a ogólnie o szczurach z adopcji. Dla mnie to przykre i zdania nie zmienię.
Azi napisał/a:
Bez hipokryzji. Bez twierdzenia, że przygarnę każdego, bo każdy jest kochany, a potem kręcenia nosem.
Ja tam hipokrytką nie jestem, jak szukałam szczura to kryterium jakie miałam to wyłącznie była płeć i w obecnym przypadku wiek - nigdy wygląd. Pozostaję w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Powtarzam, mówię tu o adopcji, nie o wyczekiwanym ogonie z hodowli.
greenfreak - Pon Lut 14, 2011 21:59

Layla, chodzi Ci o sytuację "mam jednego szczura i szukam drugiego, koniecznie dumbo"? (dumbo jako przykład)
Bo tego też nie rozumiem tak totalnie. Nawet, jakby ten drugi miał być ostatnim, którego można w danym czasie mieć, to w takim przypadku wygląd nie powinien mieć znaczenia ani troszkę, najwyżej jak się akurat trafi - to wtedy po prostu tym fajniej...

Layla - Pon Lut 14, 2011 22:09

greenfreak napisał/a:
Layla, chodzi Ci o sytuację "mam jednego szczura i szukam drugiego, koniecznie dumbo"? (dumbo jako przykład)
Tak, głównie o to.
zuuzuushii - Wto Lut 15, 2011 00:07

JA chyba zawsze będę miała rodowodowe szczury chociaż nie wybrałam ich ze względu na wygląd ponieważ w sumie większość z nich i tak nie jest w kolorkach i odmianach jakie mi się najbardziej podobają :) Biorę rodowodowe z przekonania, może kiedyś wezmę sobie labika ale jakoś do tych z wpadek nie jestem przekonana... Pomimo, że jest wiele z naprawdę ciekawym umaszczeniem nie raz ładniejszym niż wśród tych z hodowli (nikt się nie przejmuje, że może np. wystąpić megakolon więc blazeciki są o niebo jak dla mnie piękniejsze) ale zaczęłam od tych z hodowli i się już przyzwyczaiłam do wspaniałego socjalu, pięknego wyglądu, zdrowia, kontaktu z hodowcą. Mam 13 i nie mam z nimi żadnych problemów(jest wyjątek ale sobie wspaniale radzi). Jestem z tych wygodnych, nie mam ochoty się teraz umęczać i mieć problemów ze zwierzakami więc może idę na łatwiznę.
Aha, i teraz jakbym dobierała szczurki do mojego stada, to już tylko wymarzone odmiany więc będę wybrzydzać jak cholera :P Nie widzę w tym nic złego...

chociaż dodam jeszcze, że ws umie moje najukochańsze szczurki, z najfajniejszym jak dla mnie charakterem są najzwyczajniejsze... Biały i czarny :P standard standard i były zupełnie nie planowane... kto by pomyślał :)

Layla - Wto Lut 15, 2011 06:38

zuuzuushii napisał/a:
Aha, i teraz jakbym dobierała szczurki do mojego stada, to już tylko wymarzone odmiany więc będę wybrzydzać jak cholera :P Nie widzę w tym nic złego..
Ja też nie! Ale widzę w tym coś złego jeśli: mamy 1 szczura i zamiast szukać mu towarzystwa szybko, to wybrzydzamy. Lub jeśli deklarujemy się, że przyjmiemy kundelka, bo jesteśmy tacy pełni współczucia, ale jak nie starczy dla nas kundelka rexa to zwijamy się z fochem :?
zuuzuushii - Wto Lut 15, 2011 07:17

No pewnie! W takim wypadku się nie wybrzydza.
Szczury z adopcji bierze się w jakimś celu, nie po to, żeby zaoszczędzić a przy okazji załapać się na jakąś fajną odmianę :/
Zresztą przecież kiedy jest się na liście tych rodowodowych, to tez nie zawsze dostaje się wymarzonego szczurka. Ja do tej pory nigdy nie zrezygnowałam, pomimo, że przecież mogłam puścić focha, bo nie ma dokładnie takiego jak chciałam, albo za daleko byłam na liście i ten idealny trafił w ręce innej osoby :) (a przecież płacę :lol: )
Tak naprawdę to ma znaczenie może na początku, ma się marzenia, ale potem zakochuje się przecież w charakterze, osobowości szczura...wygląd schodzi na drugi plan.

Layla - Wto Lut 15, 2011 08:19

zuuzuushii napisał/a:
Szczury z adopcji bierze się w jakimś celu, nie po to, żeby zaoszczędzić a przy okazji załapać się na jakąś fajną odmianę :/
Amen, właśnie o to mi chodzi. Oczywiście, jeżeli mamy do wyboru kilka, to sobie wybieramy, ale nie kumam foszka bo "nie starczyło rexów". Proszę bardzo, rexy są w hodowlach, można się zapisać i kupić. Co do socjalu kundelków to większość moich miało wspaniały socjal, równy temu w hodowli. Zwłaszcza Kalif i Larysa (którą wychowała na własnym cycu Nakasha :D ), a szczególnie teraz Gringo. Kundelki nie zawsze są płochliwe i nieoswojone, akurat ja trafiałam na wspaniałe adopcyjne szkraby, gorzej było z tymi z zoologa.
Asmena - Wto Lut 15, 2011 10:06

Layla, jeśli ktoś adoptuje od odpowiedzialnej osoby, to zwyczajnie wie, czego się spodziewać. Jacyś nowi mogą niekoniecznie o tym pisać, ale ja zawsze mówię, jaki jest socjal danego kundelka. Nie twierdzę, że kundelki od SPSu są świetnie wychowane, etc., bo nie zawsze są. Ale właściciel zawsze o tym wie. Praktycznie wszystkie wrześniowe labiki, które miałam u siebie, wydawałam jako zupełnie nieoswojone, ale ciekawskie, co wróży sukces w przyszłym oswajaniu. Ja nie miałam czasu na oswajanie i możliwości- za dużo ich było. Ale tydzień temu wysłałam ostatnie dwa- i już czytam, że włażą na człowieka ;)

Tak więc wszystko zależy od tego, który wyadoptowuje- ale przynajmniej sytuacja jest jasna ;)

Nakasha - Wto Lut 15, 2011 11:36

Przecież są choroby i wypadki, które nie są uwarunkowane genetycznie - zapalenie płuc, ropnie, alergie, złamania kończyn, zatrucia, zadławienia się, różne inne zapalenia, pasożyty, itp. Każdy szczur może na to zachorować, niezależnie od znanych czy nieznanych przodków. ;) Miałam u siebie naprawdę mnóstwo szczurów i - przynajmniej do tej pory - rodowodowe częściej niż kundelki osiągały wiek 2 lat. Ale miałam też kundelki, które miały po 2 lata i 6 - 7 miesięcy. ;)
L. - Wto Lut 15, 2011 15:07

Offtopic:

zuuzuushii napisał/a:
Ja do tej pory nigdy nie zrezygnowałam, pomimo, że przecież mogłam puścić focha, bo nie ma dokładnie takiego jak chciałam, albo za daleko byłam na liście i ten idealny trafił w ręce innej osoby :)

ja tam nie puszczam focha, ale rezygnuje wtedy ;d bo mam takie prawo i wszyscy w SHSRP wiedzą, że mi trudno w tej kwestii dogodzić ;P w sensie, że jestem wybredna :lol:
bo tu mi 1 przodek nie pasuje, bo do tego koloru nie lubie takiej sierści ;P :lol:
ale ja się z tym nie kryje i nie obrażam się na nikogo kto postąpi tak samo, o ile wcześniej mnie jasno poinformował, że on chce takiego i takiego i żadnego innego :)
bo ja chce szczura i wymarzonego fenotypowo i super genotypowo ;d

zuuzuushii - Wto Lut 15, 2011 16:35

Ja do tej pory miałam zbyt miękkie serce :lol: ale nie żałuję bo polubiłam np. te kolorki które wcześniej mi się mniej podobały, wcześniej jak wiekszośc byłam zauroczona dumbo i myślałm, że będe miała tylko takie a mam ich raptem 4 i jak patrzę na resztę to nie mogę powiedzieć, że nie są równie cudowne i piekne.
L. napisał/a:
o ile wcześniej mnie jasno poinformował, że on chce takiego i takiego i żadnego innego
no po to całe szczęscie są też te ankiety :) Ja gdy będę się (za jakiś czas^ ^) doszczurzać, zacznę już skwapliwiej dobierać konkretne perełki do stada :]
Oli - Wto Lut 15, 2011 16:40

L. napisał/a:
bo tu mi 1 przodek nie pasuje, bo do tego koloru nie lubie takiej sierści ;P :lol:
no przecież! russian blue agouti nie wygląda ładnie z żadną sierścią oprócz rex :P
AngelsDream - Pią Lut 18, 2011 12:25

Wczoraj w poczekalni w Animie Michał miał przyjemność posłuchać, jak pewna Pani komentowała szczury hodowlane. Wiadomo, że cytat nie będzie dosłowny, ale leciało to mniej więcej tak:
- bo te hodowle to robią mioty co chwila, sam inbreed i choroby - nowotwory i sercowe itd.

W tym czasie Michał taktownie milczał i słuchał, i słuchał, i słuchał dalej. Litania była długa i podobno dość jadowita - kojarzyła się z niegdysiejszymi wypowiedziami członków SPS na temat idei rozmnażania szczurów z rodowodami. W końcu zeszło na naszych chłopaków, ktoś spytał, czy są z hodowli, więc Michał grzecznie odparł, że owszem i podał nazwę. Pani od wykładu spiekła raka. Cóż. Sama sobie była winna. Inna sprawa, że wzięła Andaja za dziewczynkę, a gdy została uświadomiona, że to jednak chłopiec (chyba chciała wtrącić, że malutki), Michał uściślił, w jakim jest wieku, co zostało skwitowane lekko zaskoczoną miną.

Dzieciaki dbały o wizerunek - były ciekawskie, ale w miarę grzeczne (Perkun ma zwyczaj darcia się na widok strzykawki, jeśli ma widownię), ludzi w ogóle się nie bały. Smutne, że ktoś wygłasza tak subiektywne opinie, najwyraźniej nie do końca mając pojęcie, o czym w ogóle mówi.

To nie tak, że rodowodowe są we wszystkim i zawsze lepsze, że wszystkich hodowców poleciłabym z jednakowym przekonaniem, ale to, co powtarzała ta kobieta, brzmiało jak przemielona 20 razy plotka wyolbrzymiona jeszcze do poziomu, w którym robiła piorunujące wrażenie.

Asmena - Pią Lut 18, 2011 12:37

AngelsDream, a czyta pani miała w ogóle pojęcie o istnieniu SHSRP? Czy mówiła o hodowli dziewczynki z sąsiedztwa?
AngelsDream - Pią Lut 18, 2011 12:46

Asmena, Michał wywiadu z nią nie robił, ale mówiła o hodowcach - ewidentnie w liczbie mnogiej, więc można domniemywać, że jednak o SHSRP.
Mao - Pią Lut 18, 2011 13:21

Ciekawe, kim jest ta pani, że robi aż taką antyreklamę xP
Cóż, jest sukces, to pojawiają się i wrogowie :P

Zdarzają się różne przypadki (to odnośnie tych chorób), ale wydaje mi się, że czasem winni są też właściciele rodowodowych szczurów - brak info, brak sekcji i to też powoduje, że hodowcy trudno jest hodować coś, co ma być w miarę czyste zdrowotnie. Co z tego, że 8 szczurów z miotu jest zdrowych, jak u 9 jakiś syf się trafi, a właściciel nabiera wody w usta. Hodowca jasnowidzem nie jest.

greenfreak - Pią Lut 18, 2011 13:55

Z drugiej strony, na pseudo ostatecznie też prawie wszyscy mówią "hodowcy". Nie mogło chodzić o nich? Wtedy w wielu przypadkach by się zgadzało. Wiecie, ktoś kupuje od pseudo, szczur zaczyna chorować i zaczyna się skarżenie wszystkim dookoła, że "te z hodowli to jakieś lepsze miały być, a gorzej niż ze sklepu".
AngelsDream - Pią Lut 18, 2011 14:01

greenfreak, mogło. Ewentualnie chodziło o ogół osób rozmnażających, bez dzielenia ich dalej.

Jeszcze sporo czasu upłynie, zanim do ludzi dotrze, ile do wiedzy o szczurach wnosi świadome hodowanie na odpowiednich zwierzakach.

Inna sprawa, jak wiele adopcyjnych szczurków szuka domów. Z jednej strony można powiedzieć, że kiedyś jedyną alternatywą dla sklepu, były adopcje, ale w moim odczuciu to droga na skróty.

Caqui - Pią Lut 18, 2011 14:12

Ale u szczurów to jest jednak wyjątkowe, że zdrowie jest takie ważne. Oraz charakter. Często spotykałam się z tym że zwierzęta innych gatunków były rozmnażane mimo agresji, lękliwości, różnych chorób genetycznych, bliskiego spokrewnienia - i to wszystko z papierami, tytułami, osiągnięciami w sporcie.
Jak na razie to z mojego punktu widzenia hodowla rasowych szczurów jest najbardziej etyczna ;) i oby tak dalej :)

Oli - Pią Lut 18, 2011 16:57

szkoda, że Michał milczał i nie naprostował tej pani, bo wtedy miałoby to sens, a tak zwykłą relacja ze zwykłych plotek. :(
Niamey - Pią Lut 18, 2011 16:59

Szkoda, że mnie tam nie było :>
AngelsDream - Pią Lut 18, 2011 17:08

Oli, Michał nie tyle milczał, co nie rozmawiał z tą osobą. Ja to rozumiem (zwłaszcza późnym wieczorem, po spędzeniu dłuższej chwili na czekaniu) - z niektórymi dyskusja nie ma sensu - chyba że ktoś lubi dyskurs ze ścianą.

Nie ukrywał pochodzenia dzieciaków, a A&P same sobie robiły reklamę.

Inna sprawa, że ja pewnymi sprawami się przejmuję, a Michał wychodzi z założenia, że ktoś myślący rozsądnie sam do informacji dotrze. Dorosłego faceta nie będę na siłę zmieniać, tylko dlatego, że ja bym prawdopodobnie w tamtej sytuacji zachowała się inaczej. A nawet ja czasem nie tłumaczę, nie wyjaśniam, po prostu odwracam się tyłem i robię swoje.

Ostatnio szczurek pojawił się w domu znajomych. Oczywiście sklepowy. Nawet nie są pewni, co kupili. Ot, zwierzaczek dla dziecka. Udzieliłam odpowiedzi na pytania i więcej o tym nie myślę. Gdybym jeszcze to wzięła sobie na głowę, skończyłabym z wczesną siwizną. Co nie znaczy, że nie zrobiło mi się przykro, bo swego czasu pisałam i mówiłam im, czemu nie kupuje się szczurów w sklepach. :|

dawidZ - Pon Mar 14, 2011 11:38

dziękuje za odpowiedz, w piątek dotrze do niej samiczka z hodowli ;) przed chwila kupiłem jej większy domek 2 poziomowy żeby obie miały gdzie skakać, Pinki juz siedzi w nowej klatce jednak czytając forum mam zamiar w piątek wyszorować porządnie cala klatke zmienić ściółkę i cala resztę żeby zapach był nowy i szczurki badały zawartość razem, w miedzy czasie przyzwaczajały i poznawały się nawzajem ;)
Viss - Pon Mar 14, 2011 12:00

dawidZ, szczury masz b. młode, więc nie powinno być żadnych problemów z łączeniem, jednak na przyszłość do klatki wsadzasz szczury po łączeniu na neutralu i bez akcesoriów w klatce. :)
Pochwal się jakiego malca wybrałeś?

dawidZ - Pon Mar 14, 2011 13:01

pochwalić się nie mogę niestety bo nie jest to zarejestrowany hodowca, wiem ze to będzie samiczka koloru czarnego ;) ale mogę pochwalić się Pinki :) dzisiejsza sesja w klatce i na mnie:P na pierwszym zdjęciu ona w klatce później klatka, na moim ramieniu reszta zdjęć na rekach jest niewyraźna bo strasznie się wierciła i w końcu ostanie Pinki odkrywała aparat :mrgreen:
http://rapidshare.com/files/452488176/pinki.rar

Layla - Pon Mar 14, 2011 20:32

dawidZ, dlaczego wspierasz pseudohodowlę? :|
dawidZ - Pon Mar 14, 2011 21:04

to nie pseudo hodowla, kupuje ja od osoby która po prostu ma małe szczurki bo rozmnożyła się jej parka, a ze ma ogólnie szczurów okuło 15 i do tego młode to nazywam to hodowla:P
vioris - Pon Mar 14, 2011 21:18

Layla napisał/a:
dawidZ, dlaczego wspierasz pseudohodowlę? :|


Może dlatego, że gdyby miał czekać na szczurka z hodowli zarejestrowanej to by tamten drugi miał już rok :/ Niestety na całą Polskę 7 hodowli które w dodatku nie mają wielu miotów to jest trochę mało. Ale to jest tylko takie moje zdanie ;)

babyduck - Pon Mar 14, 2011 21:27

Zawsze można adoptować :roll:
H. - Pon Mar 14, 2011 21:48

Offtopic:
vioris napisał/a:
7 hodowli które w dodatku nie mają wielu miotów to jest trochę mało.
No proszę, a nieraz się słyszy, że podobno mają miotów za dużo :wink: Napiszę tylko, że stawiają one na jakość (czyli zdrowie, socjal etc.), na barwy, a nie na ilość, zatem liczba miotów nie musi być wcale ogromna, bo nie w tym tkwi sens.

vioris - Pon Mar 14, 2011 22:16

Erato napisał/a:
Offtopic:
vioris napisał/a:
7 hodowli które w dodatku nie mają wielu miotów to jest trochę mało.
No proszę, a nieraz się słyszy, że podobno mają miotów za dużo :wink: Napiszę tylko, że stawiają one na jakość (czyli zdrowie, socjal etc.), na barwy, a nie na ilość, zatem liczba miotów nie musi być wcale ogromna, bo nie w tym tkwi sens.

Offtopic:

Jasne,że nie, ale z tego co widzę - a trochę poczytałam w internecie - to wiele osób długo musi szukać żeby kupić szczurka o wymarzonym wyglądzie. Ja sama długo szukałam dumbo american blue rex i dumbo beige satin i niestety nie znalazłam. O hodowlach nie wspomnę bo przejrzałam wszystkie strony, każdej hodowli w Polsce i nawet jeśli jakiś miot jest to zazwyczaj maluchy nie są w takim kolorze jakiego ktoś szuka i też zazwyczaj wszystkie maluchy już zarezerwowane. Oczywiście nie popieram "rozmnażalni" i rozumiem zamysł hodowli aby rozmnażać maluchy które będą zdrowe ,ale hodowle domowe są chyba lepsze od zoologów i chowu wsobnego. Przynajmniej maluchy z takich amatorskich "hodowli" są oswojone z człowiekiem i raczej się o nie dba choćby po to, żeby je sprzedać :nuci:

Offtopic:

A tak z drugiej strony to jest taka nagonka na rozmnażanie szczurków i na to żeby nie kupować w zoologach, a gdzie mają kupić te wszystkie chętne osoby skoro większość nawet nie wie o tym, że są hodowle i można kupić szczurka gdzieś indziej niż w zoologu? Z tym ,że gdyby wszyscy Ci którzy kupują w zoologach przerzucili się na hodowle to chyba musiałoby ich powstać w Polsce co najmniej 50 żeby dać radę z ilością,jakością itd ;)

AngelsDream - Pon Mar 14, 2011 22:34

vioris, a adopcje? Czemu nie tędy droga? Są często do adoptowania bardzo "lanserskie" odmiany szczurów, za darmo, wcale nie zaniedbane. Pomijam, że amatorskie hodowle często wcale niczym się nie różnią od sklepów i hurtowni, ale widząc tylko swój czubek nosa, swoje: ja chcę, ja muszę, ja już, nigdy nie dostrzeże się faktycznego dobra zwierząt. Nie zrozumiem, nie zaakceptuję i nie poprę. Zwłaszcza, że świadome działanie tego typu narusza regulamin forum.

Dodam, że czasami mam wrażenie, że na jedną, sensowną, fajną i świadomą osobę, która zakłada konto na forum, przypada dziesięć... mądrzejszych od wszystkich, które proszą się o niemiły komentarz na temat swojego zachowania i niektórych wygłaszanych racji. Tyle lat i ciągle to samo.

babyduck - Pon Mar 14, 2011 22:46

scalone
Nakasha - Wto Mar 15, 2011 00:23

Ja również nie rozumiem takiego nastawienia: "muszę mieć teraz, natychmiast i nie ważne, jaki był los tego szczura, nie ważne jest zdrowie, nie ważny jest los rodziców, ważny jest tylko kolor!" :roll:
Mangusta - Wto Mar 15, 2011 00:36

Offtopic:
Angels, ostatnio zauważyłam że bardzo dużo ludzi przybyło, domyślam się czym to było spowodowane ale czy to dobrze... zobaczymy.


co do szczura vioris, może wyproś by ta osoba oddała tego szczura za darmo? albo przynajmniej zamiast płacenia kup samodzielnie jakieś dobre jedzenie albo ściółkę. Ludzie są różni, a jeszcze oni pomyślą że to dobry sposób na dorobienie. Po co rozmnażać kolejne szczury, jak na świecie tyle bid...

vioris - Wto Mar 15, 2011 11:35

Mangusta napisał/a:

co do szczura vioris, może wyproś by ta osoba oddała tego szczura za darmo? albo przynajmniej zamiast płacenia kup samodzielnie jakieś dobre jedzenie albo ściółkę. Ludzie są różni, a jeszcze oni pomyślą że to dobry sposób na dorobienie. Po co rozmnażać kolejne szczury, jak na świecie tyle bid...


Kurcze ale mi nie chodzi o to (bo wszyscy na mnie naskoczyli), że popieram pseudohodowle.Raczej chodzi mi o to, że gdyby ludzie wiedzieli gdzie kupować szczurki to może byłoby więcej chętnych na szczury z hodowli a nie z zoologa. Poza tym jeśli ktoś chce akurat takiego szczurka to co w tym złego? Czy taki ktoś komu się podoba american blue dumbo jest gorszy od tego co bierze czarnego kapturka i nie może tak samo bardzo kochać maleńtaska? Ja np popieram bardzo hodowle profesjonalne, bo gdy kupowałam mojego kota też naczytałam się o pseudohodowlach i wolałam zapłacić więcej za kociaka z rodowodem niż mniej za kota niewiadomego pochodzenia. I to samo jest ze szczurkami ALE... Hodowli jest tak mało, że interes zoologi będą miały zawsze. Do tego może by się przydała jakaś akcja na większą skalę żeby ludzie się mogli dowiedzieć, że szczurki też lepiej kupić z hodowli podobnie jak psa czy kota. No i co ważne to hodowli psów i kotów jest więcej i nie ma takiego problemu. Ja szukałam syberyjczyka i znalazłam takiego jakiego chciałam w mieście obok mnie. Mam go już 3 lata i kocham go nad życie a jest w określonym umaszczeniu i ma określony charakter specyficzny dla kotów syberyjskich. I tak samo chciałabym mieć szczurka w określonym kolorze,zdrowego i ładnego ale widzę jak długo się czeka i w dodatku nigdy nie wiadomo co się urodzi. Dlatego popieram hodowle domowe jeśli są w nich zwierzaki zadbane,kochane,socjalizowane jak należy. I wydaje mi się, że ta cena którą takie osoby dostają za takie szczurki jest na tyle niska, że zarobku na tym nie ma nie wiem jakiego, a ktoś może kupić malucha którego sobie wymarzył :) Takie mam zdanie i tyle :)

Niamey - Wto Mar 15, 2011 12:06

vioris napisał/a:
Kurcze ale mi nie chodzi o to (bo wszyscy na mnie naskoczyli), że popieram pseudohodowle.
no właśnie o to chodzi, że popierasz - kupujesz zwierzaka od kogoś, komu "rozmnożyły się" szczury.
vioris napisał/a:
Raczej chodzi mi o to, że gdyby ludzie wiedzieli gdzie kupować szczurki to może byłoby więcej chętnych na szczury z hodowli a nie z zoologa.
Ty wiesz, gdzie kupować, a nadal bierzesz z pseudohodowli.
Cytat:
ale widzę jak długo się czeka i w dodatku nigdy nie wiadomo co się urodzi.
wcale nie czeka się nie wiadomo jak długo - dwa, trzy miesiące czekania na wymarzone zwierze to niej jest tak strasznie długo. Poza tym zazwyczaj nie ma jakichś większych niespodzianek w miocie i wiadomo, co się urodzi, nie wiadomo tylko w jakich proporcjach.
vioris napisał/a:
Dlatego popieram hodowle domowe jeśli są w nich zwierzaki zadbane,kochane,socjalizowane jak należy.

Ja zadaję zawsze jedno pytanie odnośnie takich "domowych hodowli" - jaki jest ich cel? Bo jeśli ktoś nie rozmnaża dla zdrowia i charakteru (a nie rozmnaża, bo na pewno nie przeprowadza sekcji zmarłych szczurów nie utrzymuje kontaktu ze wszystkimi domami, nie zna losu przodków kilka pokoleń wstecz itp.), to po co rozmnaża? Powody są dwa - pieniądze albo bezmyślność, a ja nie chciałabym kupować zwierzaka rozmnożonego z żadnego z tych powodów.

Asmena - Wto Mar 15, 2011 12:26

vioris napisał/a:
ALE... Hodowli jest tak mało, że interes zoologi będą miały zawsze.

Jeśli będzie więcej hodowli, to zoologi raczej nie zamkną swoich podwojów. Najpierw trzeba zacząć od ludzi, którzy kupują w zoologach. To nie jest towar, który hodowca może wrzucić do magazynu i wyciągnąć, jak akurat znajdzie się chętny...
Zapytaj hodowców- jest ich tutaj kilku... Dam głowę, że klienci w 80% pochodzą z naszych for, a nie z zewnątrz.

vioris napisał/a:
No i co ważne to hodowli psów i kotów jest więcej i nie ma takiego problemu.

Prawda. A schroniska pękają w szwach.

vioris napisał/a:
I wydaje mi się, że ta cena którą takie osoby dostają za takie szczurki jest na tyle niska, że zarobku na tym nie ma nie wiem jakiego

Ale jeśli ten 'hodowca' ma nowe mioty co tydzień, to owszem, ma zarobki. Nadmiar 'towaru' może zawsze opchnąć terraryście.

vioris - Wto Mar 15, 2011 13:48

Chodzi tylko o to, że nie popieram rozmnażalni gdzie mają miejsce chowy wsobne i maluchy nie są socjalizowane. To raczej widać po szczurkach czy ktoś na nich zarabia masę kasy bo produkuje jeden miot na tydzień czy zajmuje się nimi i oswaja z człowiekiem od urodzenia. Wtedy te 20 zł za szczurka to jest nic,w zamian za to, że jest oswojony z człowiekiem i mamy go na "JUŻ" nie czekając miesiącami na szczurka :? Nie widać różnicy? :roll:
Ja gdy poszukiwałam szczurków dla siebie brałam pod uwagę właśnie tylko takie domowe hodowle w których widać, że ktoś się malcami zajmuje. Dzięki temu mam maluszki takie jak chciałam i od razu - a oswojone są świetnie :)

AngelsDream - Wto Mar 15, 2011 13:50

vioris, i tak samo świetnie są sprawdzone rozmnażane linie?
vioris - Wto Mar 15, 2011 13:59

AngelsDream napisał/a:
vioris, i tak samo świetnie są sprawdzone rozmnażane linie?


Nie są lecz takich szczurków jest cała masa właśnie z zoologów gdzie nie dość, że są chowy wsobne to linie tym bardziej nie są sprawdzane. Co jest lepsze? Kupić szczurka z zoologa czy z hodowli domowej w której może nie ma świetnych linii ale szczurki są dobrze socjalizowane od urodzenia i można je mieć od razu? Odpowiedź jest prosta.

A tak na marginesie to węże też muszą coś jeść :roll: Czy to bestialstwo, że natura tak stworzyła węże, że jedzą szczury myszy czy inne gryzonie? To, że nam szkoda tych szczurków bo to jest jasne nie znaczy, że mamy zabronić sprzedaży szczurków na karmę... A jak ktoś hoduje dla siebie na karmę to też zbrodniarz?

AngelsDream - Wto Mar 15, 2011 14:02

vioris, lepsze jest tylko jedno - patrzenie dalej niż nasze zachcianki.

I akurat na tym forum nie musisz bronić karmówek, bo nikt tu na nie nagonek nie robi. Pomijam, że niejednokrotnie szczury karmowe mają lepsze warunki od tych z "domowych hodowli"...

vioris - Wto Mar 15, 2011 14:16

AngelsDream napisał/a:
vioris, lepsze jest tylko jedno - patrzenie dalej niż nasze zachcianki.

I akurat na tym forum nie musisz bronić karmówek, bo nikt tu na nie nagonek nie robi. Pomijam, że niejednokrotnie szczury karmowe mają lepsze warunki od tych z "domowych hodowli"...



Asmena wyżej pisała coś na ten temat... :roll:

A co do zachcianek to chyba jakieś żarty :lol: Czy każdy kto bierze szczura jest tak wspaniałomyślny, że zabiera bidę bezdomną?? Z tego co widzę to większość osób które chcą szczury mają jakieś wymarzone odmiany i takie kupują. Tak samo je kochają i to że mają wymarzonego szczura nie znaczy że patrzą tylko na swoje zachcianki :/ :evil:

Niamey - Wto Mar 15, 2011 14:18

vioris, można mieć świetnie zsocjalizowane, a nawet kolorystycznie "wymyślne" szczury z adopcji, wcale nie trzeba ich kupować, płacąc komuś z jego bezmyślność.
Swoją drogą nie rozumiem u dorosłych ludzi tego podejścia "muszę mieć teraz, na już" - zwierzęta to nie towar, po który się przychodzi do sklepu i wybiera z półki. Zwierzę też ma podmiotowość, ale niestety większość osób o tym zapomina

Offtopic:
przypominają mi się ci ludzie, którzy dzwonią pytając się czy są pieski z ciętymi ogonami, a jak słyszą, że nie, to natychmiast tracą zainteresowanie, nawet nie zastanawiając się, że może jest jakiś powód, dla którego się tych ogonów nie ucina - ale nie, oni mają zachciankę na pieska bez ogona, nawet się pytają czy takiemu kilkumiesięcznemu można uciąć :damagewall:

Asmena - Wto Mar 15, 2011 14:20

vioris napisał/a:
Czy to bestialstwo, że natura tak stworzyła węże, że jedzą szczury myszy czy inne gryzonie?

W naturze, w przeciwieństwie do terrarium, szczur ma jakieś szanse na przeżycie. U terrarysty taką szansę dostaje bardzo rzadko.

vioris napisał/a:
Wtedy te 20 zł za szczurka to jest nic,w zamian za to, że jest oswojony z człowiekiem i mamy go na "JUŻ" nie czekając miesiącami na szczurka :? Nie widać różnicy? :roll:

Widać i jest ona wałkowana przez ponad 40 stron w tym topicu... A dla Ciebie nie ma różnicy pomiędzy ładnym szczurkiem na 'już' a ładnym, ale ZDROWYM, szczurkiem za kilka miesięcy?... Ja od lat marzyłam o szczurach, a mam je dopiero od niecałych dwóch lat. Warto było czekać, miałam mnóstwo czasu na przemyślenie sprawy, doedukowanie się, sprawienie przyszłym mieszkańcom pokoju godziwych warunków. Nie czuję się jakoś szczególnie nieszczęśliwa przez to, że miałam szczury tak późno... Warto było czekać.

vioris napisał/a:
Asmena wyżej pisała coś na ten temat... :roll:

I co z tego, skoro do Ciebie to nie dociera?... Widocznie trzeba powtórzyć...

Oli - Wto Mar 15, 2011 14:26

vioris napisał/a:
Z tego co widzę to większość osób które chcą szczury mają jakieś wymarzone odmiany i takie kupują
guzik prawda :P ja mam swoje wymarzone odmiany nie tylko z zarejestrowanych w stowarzyszeniu hodowli, ale także z adopcji z forum, chociażby ostatnio adoptowanego Bazyla (double rex ;) )
greenfreak - Wto Mar 15, 2011 14:29

vioris napisał/a:
AngelsDream napisał/a:
vioris, i tak samo świetnie są sprawdzone rozmnażane linie?


Nie są lecz takich szczurków jest cała masa właśnie z zoologów gdzie nie dość, że są chowy wsobne to linie tym bardziej nie są sprawdzane. Co jest lepsze? Kupić szczurka z zoologa czy z hodowli domowej w której może nie ma świetnych linii ale szczurki są dobrze socjalizowane od urodzenia i można je mieć od razu? Odpowiedź jest prosta.
Jest. Tylko, że nie uwzględniłaś jej nawet w tym zdaniu. Najlepszą opcją jest pomyślenie nieco bardziej o zwierzakach a mniej o sobie i poczekanie na ten moit od hodowcy zrzeszonego. Pseudohodowla może być lepsza od rozmnażalni, jeśli jej właściciel się postara, ale jest tylko półśrodkiem, uspokojeniem sumienia, bo "nie wspieram przecież tych złych rozmnażalni i zoologa, tylko miejsce, gdzie może słabo się znają na szczurach od genetycznej strony, ale są socjalizowane i mogę je mieć natychmiast". Pamiętaj, że tylko hodowca zrzeszony może wydać Ci rodowód, dzięki któremu wiadomo, że linia Twojego zwierzaka była dotąd wystarczająco zdrowa, a jak ktoś "z rodziny" zachoruje - masz wgląd do tego. Bo jest grupa osób, która się na tym zna, dba bardzo o to, współpracuje z zagranicą. Maluch z hodowli jest drogi, ale to w większości koszta jego jak najlepszego odchowania. Porównaj więc, na którego szczurka przeznaczono większe środki, lepsze jedzenie i opiekę weterynaryjną - tego za 80zł czy tego za 20zł? Trochę inaczej mają się adopcje, bo to praktycznie wolontariat.
I ostatnia kwestia. Rozumiem, dlaczego uprzeć się przy jednej rasie psa, bo ostatecznie jego charakter jest w dużej mierze uwarunkowany rasą. Przy szczurach jednak tego nie ma, nie jest istotne, jakie ma oczka, kolor futerka, sierść czy uszka, bo u szczurów odmiana w żaden sposób nie determinuje tak naprawdę charakteru.
Więc właściwie, a przynajmniej tak mi się wydaje, cała obrona pseudo sprowadza się do zachcianki, której nie mogłaś (albo i nie spróbowałaś, co wysoce prawdopodobne) zaspokoić w prawdziwej hodowli.
vioris napisał/a:
A tak na marginesie to węże też muszą coś jeść :roll: Czy to bestialstwo, że natura tak stworzyła węże, że jedzą szczury myszy czy inne gryzonie? To, że nam szkoda tych szczurków bo to jest jasne nie znaczy, że mamy zabronić sprzedaży szczurków na karmę... A jak ktoś hoduje dla siebie na karmę to też zbrodniarz?
Na forum hodowcy zrzeszeni nie mogą, jak się zdaje, mieć miotów na karmę. Tak to mamy tutaj terrarystów i nikt im żadnego problemu nie robi, bo to myślący ludzie i wiedzą, jak nakarmić swojego pupila nie przysparzając cierpienia gryzoniowi.
mataforgana - Wto Mar 15, 2011 14:29

vioris, jak się nie patrzy dalej niż czubek własnego nosa...

wiesz, złej baletnicy i tak dalej zgodnie z przysłowiem. za mało hodowli i trzeba czekać na wymarzoną odmianę - źle. za dużo miotów w hodowlach i brak chętnych na rodowodowe malce - źle. ludziom nigdy nie dogodzisz ;]

prawdziwa hodowla nie może mieć zbyt dużej ilości miotów, bo rodzą się nie tylko wypasione i modne odmiany. rodzą się też standardowe aguty i blacki, a bywa, że nawet na mniej popularne beżyki brakuje chętnych. pseudohodowca może sobie rozmnażać jak chce i ile chce, bo nadwyżki, na które nie ma popytu, sprzeda na karmę albo odda byle gdzie. prawdziwy hodowca takie malce zostawi ze sobą - a że nikt nie ma klatek z gumy ani magicznej sakiewki, to prawdziwy hodowca licząc się z ewentualnością, że pół miotu zostanie mu w domu, nie może sobie pozwolić na mnożenie na wariata. proste.

i robi mi się niedobrze jak czytam, że z adopcji nie ma oryginalnych szczurów. niejednokrotnie pojawiają się do wydania bluty (6 lat temu można było o tym jedynie pomarzyć ;) ), ostatnio był miot double rexów, rexy są całkiem często, zdarzają się fuzzy. kolorów i uszu najróżniejszych. trzeba tylko się odrobinę wysilić i chcieć, a z adopcji można dostać prawdziwe cudeńko.

nie ma oryginalnych szczurów do adopcji? 2 lata temu adoptowałam Paddiego, dumbo agouti spotted hooded ;]

mierzi mnie chrzanienie, że do adopcji są tylko pospolite szczury. a mierzi mnie tym bardziej, że jak ja zaczynałam przygodę ze szczurami, dostępne były same standardowe standardy - czarne, agutki, albinoski, kapturki i husky. pamiętam jak się cieszyłam kiedy adoptowałam Milvę, agouti husky, jako towarzyszkę dla Nitki, black hooded ;)

i nie mówię, że to źle - mieć jakieś marzenia czy preferencje. bo sama je mam. a to, że dumbo rex russian blue blazed czy standard siamese seal point wciąż w tej sferze marzeń pozostają, to inna kwestia ;)

Nakasha - Wto Mar 15, 2011 14:30

Ja też mam swoje wymarzone odmiany z adopcji, np. Sari czy Merlina. :serducho:
Oli - Wto Mar 15, 2011 14:36

Nakasha napisał/a:
np. Sari
to tak jak ja PeeWee'ka ^^ wprawdzie to był mój drugi bareback (pierwszy jak wiesz był z Twojej hodowli Enkilek), ale ten jest agouti, a nie ma nic piękniejszego niż agouti :mrgreen:
vioris - Wto Mar 15, 2011 14:36

Ok - każdy ma swoje zdanie. Na takich forach jak to, nie da się rozmawiać i wyrażać swojej opinii, bo zawsze prawie 100 % forumowiczów tą osobę zagada, a te osoby które mają podobne zdanie się po prostu nie odzywają...


Tak poza tym to za szczurka rodowodowego zapłacę te 100 zł i mam tzw full wypas a za takiego z domowej hodowli zapłacę 20 zł i już full wypasu nie ma... Hmm poczytałam parę tematów o miotach z zarejestrowanych i jak zobaczyłam ile stamtąd szczurków było chorych to śmiem wątpić czy naprawdę ta duże znaczenie ma tu rodowód.

Rodowód oznacza jedynie to, że maluchy będą w ciekawszych odmianach kolorystycznych oraz dobrze socjalizowane przez hodowcę (czego nie brakuje w hodowlach domowych) i będą znani ich przodkowie co nam nie gwarantuje wcale zdrowia szczura... Hmm więc po co to wszystko? Czekam na szczurka rok - kupuję wymarzonego od hodowcy i po 4 miesiącach szczurek umiera bo ma guza :roll: Olać pieniądze ale to że nastawimy się na szczurka,przemyślimy,wyczekamy i potem dostaniemy to samo co możemy kupić u hodowcy domowego tyle że od razu... Więc po co czekać...

Ja myślę, że temat jest tematem rzeką i nie me sensu dalej tego ciągnąć bo ani ja Was nie przegadam ani Wy mnie ;)

Tak z ciekawości zapiszę się do hodowli profesjonalnych w kolejce i ciekawa jestem kiedy znajdzie się dla mnie szczurek...

W tej chwili poszukuję towarzyszy dla moich dwóch maluchów i chcę żeby były w podobnym wieku - ale z hodowli nie mam na to szans bo zanim dostanę szczurka to moje w samotności dotrwają roku czy więcej...

AngelsDream - Wto Mar 15, 2011 14:42

vioris, szczury chorują, a wiesz czemu?

Bo są żywe.

Rodowód i dobre prowadzenie linii gwarantuje wyłączanie z rozrodu szczurów, w których linii zdarzyły się choroby o podłożu dziedzicznym. Może teraz napiszę oczywistość, ale nie wszystkie są takie!

Nie jest winą hodowcy, że Perkun miał ropnia w uchu. Jest jego zasługą, że malec jest silny i walczy z chorobą, która mogłaby zmieść niejednego dorosłego osobnika. Widzisz to?

Oli - Wto Mar 15, 2011 14:49

vioris napisał/a:
Hmm więc po co to wszystko? Czekam na szczurka rok - kupuję wymarzonego od hodowcy i po 4 miesiącach szczurek umiera bo ma guza
możesz mi pokazać w tych tematach co czytałaś choć jeden taki przypadek? choroby jak zapalenia płuc, biegunka, ropnie, ok, zdarza się, ale to nie jest wpływ genetyki, tylko najczęściej warunków w jakich jest szczur trzymany. guzy u tak młodziutkich szczurów jak napisałaś w hodowlach zrzeszonych nie pojawiają się :] i nie gadaj bzdur, że czeka się rok :| co chwile są ogłaszane różnorodne mioty, cały dział jest pełen http://forum.szczury.biz/viewforum.php?f=95 (6 planowanych miotów na dzień dobry, a zapewne za chwilę pojawią się następne).
Ogoniasta - Wto Mar 15, 2011 14:51

vioris napisał/a:


W tej chwili poszukuję towarzyszy dla moich dwóch maluchów i chcę żeby były w podobnym wieku - ale z hodowli nie mam na to szans bo zanim dostanę szczurka to moje w samotności dotrwają roku czy więcej...


Jest mnóstwo szczurów do adopcji. Wystarczy przejrzeć dział "oddam" :wink:
Adoptuj bide w potrzebie a na wymarzoną odmianę zapisz się do hodowli i poczekaj cierpliwie. :wink:

Asmena - Wto Mar 15, 2011 14:57

Cytat:
W tej chwili poszukuję towarzyszy dla moich dwóch maluchów i chcę żeby były w podobnym wieku - ale z hodowli nie mam na to szans bo zanim dostanę szczurka to moje w samotności dotrwają roku czy więcej...

Jeśli ktoś ma JEDNEGO szczurka, to weźmie pierwszego lepszego z adopcji, byleby jego szczurek nie był samotny. Tak działają odpowiedzialni ludzi. I oni nie patrzą, czy szczur to albinos, kaptur czy cudowny dumbuś. Wyjątki są bardzo rzadko i wiążą się ze szczególnymi preferencjami (np. Layla niedawno adoptowała szczurka, miała tylko jeden warunek: nie może być młody, ponieważ jej samotny szczur ma koło 2 lat- widzisz różnicę?).
Pisanie 'moje dwa szczury będą samotne' jest trochę nie na miejscu i nie fair względem innych...

vioris napisał/a:
Rodowód oznacza jedynie to, że maluchy będą w ciekawszych odmianach kolorystycznych oraz dobrze socjalizowane przez hodowcę

A pisałaś, że szukając kota, dowiedziałaś się wielu rzeczy o pseudohodowlach :roll: Patrzyłaś tylko na ilość miotów w takiej hodowli, czy może spytałaś kogokolwiek o cel profesjonalnej hodowli?... To normalne, że rasowe szczury chorują. Każdy choruje. Ale dzięki tym hodowlom- tych chorób genetycznych jest coraz mniej. Szczury mają większą odporność. Wiesz od innych właścicieli szczurków z danego miotu o chorobach (bardzo często w przypadku adopcji jest to samo- też przesyłamy sobie info).

Sysa - Wto Mar 15, 2011 14:57

vioris, ja na szczurka z hodowli czekałam.. miesiąc? A byłam nowa.
Dwie z moich szczurek są z dwóch róznych miotów i jest między nimi tydzien różnicy. Więc Twoje zarzuty nie maja oparcia w rzeczywistości.
Masz bardzo egoistyczne podejście do szczurów. Ty chcesz, Ty musisz.
Wszystko inne się nie liczy.

Ja bym Tobie szczura z hodowli nie dała, bo chcesz zaspokoić ciekawość. Szczura z hodowli zdobywa się swoją empatią i dojrzałością, miłością do zwierząt.

Pracuje w zoologu i wiesz, co Ci powiem o hodowlach domowych? Pic na wodę. Szczury biorą od nas, z chowu wsobnego "a bo ładny, a bo coś tam" i to sobie rozmnażają, bo różowe jest fajne i słodkie. A tak samo chore i wsobne. Wspieraj takich ludzi i oczekuj poklasku, pewnie.

babyduck - Wto Mar 15, 2011 15:17

vioris napisał/a:
Hmm poczytałam parę tematów o miotach z zarejestrowanych i jak zobaczyłam ile stamtąd szczurków było chorych to śmiem wątpić czy naprawdę ta duże znaczenie ma tu rodowód.

Tak, poczytałeś, bo szczury rodowodowe chorują. Ale nierodowodowe też chorują, tylko przez brak takiego obowiązku nikt o tym nie pisze, nikt nie informuje właścicieli rodzeństwa, nikt nie robi histopatologii ani sekcji zwłok. A szkoda, bo ilość chorób byłaby wśród nich pewnie dużo większa.

Poza tym porównujesz ceny szczurków - 20 zł kontra 100 zł. Hodowcy nie zarabiają na miotach. Więc zastanów się, skąd ta różnica. A stąd, że te 80 zł to środki na lepszą karmę i suplementy w postaci jogurcików i gerberków, to kontrola weterynaryjna, to opieka nad ciężarną samicą. I moim zdaniem to bardzo dobra inwestycja w dobry start.

vioris - Wto Mar 15, 2011 15:52

No wiedziałam że zostanę zagadana. Nawet nie jestem w stanie odpowiedzieć wszystkim po kolei bo chyba siedziałabym tutaj do wieczora.

Wy nadal mnie nie rozumiecie ;)
Powtarzam tylko, że rozumiem idee hodowli,genów itd. Wiem po co to wszystko... To wszystko co piszecie to jest PRAWDA! Ale ja biorę też pod uwagę to, że ktoś może rozmnożyć w domu szczurki nie rodowodowe,niespokrewnione ze sobą i się nimi zająć dobrze,dobrze karmić i socjalizować. Dlaczego wszystkie hodowle domowe są wrzucane do jednego wora? Piszę o tym dlatego, że teraz gdy kupowałam szczurka to rozmawiałam z tą osobą która te szczurki rozmnożyła i widzę, że ma zdrowe podejście. Nie rozmnaża spokrewnionych szczurków i dba o maluchy. I to widać!! Bo szczurek który do mnie dotarł jest zdrowy,ładny,odkarmiony i oswojony. Zachorować może tak samo jak każdy szczur z hodowli...
Plusem było właśnie to, że mogłam go mieć po tygodniu a nie kilku miesiącach czekania. Zresztą drugi którego mam - jest z wpadki a nie z hodowli... To, że ktoś go sprzedał nie znaczy, że popełnia przestępstwo bo też musiał za coś kupić dla niego jedzonko,ściółkę. Te 20 zł nawet tego nie pokryło...

Nie rozumiem tekstu Sysy że szczura mnie by nie dała... Hmm dlaczego? Bo ja mam inne zdanie niż Ona? Bo nie chcę czekać tak długo skoro mogę mieć od razu i od razu kochać i rozpieszczać mojego "ciurka" ?? :roll:

Asmena - tak moje DWA szczury będą samotne bo jeden to samiczka a drugi to samiec i mieszkają osobno więc są samotne... Malucha z wpadki brałam dość wcześnie i miał być samiczką ale wczoraj wieczorem zaczęłam podejrzewać że to jednak samiec więc je rozdzieliłam... To też nieodpowiedzialne?? A może powinnam go teraz odstawić spowrotem bo się nie okazał samicą?? Byłam gotowa na dwa szczury - i co? Teraz aby nie były samotne chcę dla nich towarzyszy ... To też pewnie nieodpowiedzialne.... szkoda słów...

Oli - Wto Mar 15, 2011 16:00

vioris napisał/a:
Nie rozmnaża spokrewnionych szczurków
ok, a skąd je ma? pewnie z zoologa :]

vioris napisał/a:
Byłam gotowa na dwa szczury - i co? Teraz aby nie były samotne chcę dla nich towarzyszy ... To też pewnie nieodpowiedzialne.... szkoda słów...
oj, przesadzasz teraz, robisz niepotrzebny teatr :roll: Asemna Ci napisała co robi odpowiedzialny właściciel, by nie mieć samotnego szczura i zgadzam się z tym w pełni
Asmena napisał/a:
Jeśli ktoś ma JEDNEGO szczurka, to weźmie pierwszego lepszego z adopcji, byleby jego szczurek nie był samotny.


Co do samca, to można go wykastrować i dołączyć do samic/y, wtedy żadne nie będzie samotne, a nie będziesz musiała mieć dwóch stad.

Bel - Wto Mar 15, 2011 16:07

vioris napisał/a:
moje DWA szczury będą samotne bo jeden to samiczka a drugi to samiec i mieszkają osobno więc są samotne.
vioris napisał/a:
Teraz aby nie były samotne chcę dla nich towarzyszy ... To też pewnie nieodpowiedzialne
to się zdecyduj bo w jednej wypowiedzi sama sobie przeczysz.
Widzisz ja mam i rasiaki i wpadkowe.Na wszystkie moje szczury-22+5 które już zmarły tylko jeden był wśród nich rasiak,który zmarł na coś konkretnego(tętniak aorty).Tętniak nie jest genetyczny więc nie dało się go ominąć.Ale popatrz... Jeden kundelek zmarł na nowotwór,drugiemu dopiero co nowotwór wycinaliśmy,trzeci będzie miał niebawem operację by usunąć guza.. i to wszystko kundelki...

Sysa - Wto Mar 15, 2011 16:30

vioris, bo jak sama piszesz TY chcesz rozpieszczać szczurka i TY nie możesz czekać. Masz według mnie zbyt egoistyczne i krótkowzroczne podejście.
Ty chcesz szczura teraz i w nosie masz, że szczury przez to cierpią.

A jak ktoś ma zdrowe podejście to czemu nie wstąpi do SHSRP, żeby to udowodnić?
Poza tym niespokrewnieni rodzice to nie wszystko (i skąd ta osoba to wie, skoro np. w wielkiej Warszawie szczury pochodzą z dwóch wielkich hurtowni, gdzie wsób jest cudny), ważne jest jakie choroby genetyczne niosą.

Jak ktos "wpadnie" to powinien szukać dobrego domu, a nie kosić kasę za swoją najczęsciej nieodpowiedzialność.

Niamey - Wto Mar 15, 2011 16:34

vioris, przykro mi to mówić, ale takie są konsekwencje zachcianek - musiałaś mieć kolorowego szczurka na zaraz, bez względu na to, że nawet nie byłaś pewna jakiej płci był pierwszy. Teraz masz dwa samotne szczury.
Zawsze mnie ciekawi skąd ci domowi rozmnażacze biorą te niespokrewnione szczury ;)

AngelsDream - Wto Mar 15, 2011 16:37

Odpowiedzialna osoba rozdaje wpadkowe szczury, żeby nie pokazywać, iż 'wpadki' mogą być jakkolwiek opłacalne. To raz. Dwa, jak można źle ocenić płeć szczura? W jakim wieku ten podobno (tu zarzut bardziej do tego, że zdarzały się już mniej lub bardziej celowe wpadki lub zakup ciężarnej samicy w sklepie z zamiarem rozsprzedania miotu) wpadkowy został Ci wydany?
greenfreak - Wto Mar 15, 2011 16:42

Sysa napisał/a:
vioris, bo jak sama piszesz TY chcesz rozpieszczać szczurka i TY nie możesz czekać. Masz według mnie zbyt egoistyczne i krótkowzroczne podejście.
Ty chcesz szczura teraz i w nosie masz, że szczury przez to cierpią.
A to też fakt. Totalna zachcianka i bzdurą jest, że na forum wszyscy sobie szczurasy kolorami dobierają, że to dla nich najważniejsze. Sama chciałam mieć siamensa albo niebieskiego ruska, pewnie bym za jakiś czas miała, ale po drodze pojawiły się szczurki, które potrzebowały domu, to i mam same najbardziej pospolite umaszczenia, zamiast tupnięcia ze stwierdzeniem, że "chcę natychmiast i w fajnym kolorze", a i tak są najlepsze na świecie.
Nikt Cię tu nie chce zjeść, ale ciężko nie mieć wrażenia, że czytasz wszystko, co Ci piszemy, ale nie zostawiasz sobie czasu na wnioski.

Asmena - Wto Mar 15, 2011 16:55

vioris napisał/a:
Asmena - tak moje DWA szczury będą samotne bo jeden to samiczka a drugi to samiec i mieszkają osobno więc są samotne... Malucha z wpadki brałam dość wcześnie i miał być samiczką ale wczoraj wieczorem zaczęłam podejrzewać że to jednak samiec więc je rozdzieliłam... To też nieodpowiedzialne?? A może powinnam go teraz odstawić spowrotem bo się nie okazał samicą?? Byłam gotowa na dwa szczury - i co? Teraz aby nie były samotne chcę dla nich towarzyszy ... To też pewnie nieodpowiedzialne.... szkoda słów...

Możesz darować sobie taką wycieczkę? Nie siedzę u Ciebie w pokoju, więc skąd niby miałam to wiedzieć? :roll:
Na chwilę obecną słusznie zrobiłaś, że je rozdzieliłaś. Jeśli domniemany samiec okaże się samcem- wystarczy go wykastrować, nie jest to ogromny wydatek (40-100zł w zależności od miasta), a samcowi na pewno na lepsze wyjdzie.

vioris - Wto Mar 15, 2011 17:00

Ok ja kończę wypowiedzi swoje bo nie ma sensu dalej ciągnąć czegoś co i tak z góry skazane jest na niepowodzenie... 10 osób na jedną...
Ja wnioski wyciągam i popieram Was jeśli chodzi o zasadność hodowli zarejestrowanych. Wy natomiast nie bierzecie pod uwagę W OGÓLE tego co ja mówię ;) Ok nie ważne.


AngelsDream napisał/a:
Odpowiedzialna osoba rozdaje wpadkowe szczury, żeby nie pokazywać, iż 'wpadki' mogą być jakkolwiek opłacalne. To raz. Dwa, jak można źle ocenić płeć szczura? W jakim wieku ten podobno (tu zarzut bardziej do tego, że zdarzały się już mniej lub bardziej celowe wpadki lub zakup ciężarnej samicy w sklepie z zamiarem rozsprzedania miotu) wpadkowy został Ci wydany?


W wieku 4 tygodni. Ja nie odbierałam szczurka osobiście tylko przyjechał do mnie więc nie mogłam tego sprawdzić...

Pewnie tak zrobię, że samca wykastruję i tyle. Chociaż nie wiem czy to jest dobre akurat dla szczurów. Dla kotów na pewno.Ale to jeszcze poczytam na ten temat.


I nie powiedziałam że WSZYSCY ale WIELE osób. I to nie znaczy, że te osoby są gorsze i mniej kochają swoje szczury, bo sobie wybrali jak te szczurki wyglądają... Ja akurat już jestem zakochana w moich maluchach i za nic bym ich nie oddała.

Pozdrawiam wszystkich zaciekle walczących ;)

Proponuję z taką zaciętością zabrać się za zorganizowanie większej akcji uświadamiającej dla "pospolitego" niewtajemniczonego człowieka to wtedy może jakiś cel zostanie osiągnięty :twisted:

Ta na marginesie to ja dopiero jakieś 3 tygodnie temu gdy chciałam zakupić szczurka dowiedziałam się że szczury są "rasowe" i też jest taka nagonka na to jak w przypadu psów czy kotów ;) Co ma zrobić osoba która się tym nie zainteresuje dostatecznie a tylko np chce kupić dziecku szczura? Pójdzie do zoologa i kupi - no bo czemu nie? :roll:

[ Dodano: Wto Mar 15, 2011 17:02 ]
Offtopic:
Asmena napisał/a:

Możesz darować sobie taką wycieczkę? Nie siedzę u Ciebie w pokoju, więc skąd niby miałam to wiedzieć? :roll:


No i właśnie - Ty też nie wiedziałaś a naskoczyłaś na mnie czyż nie? ;)

Nakasha - Wto Mar 15, 2011 17:03

vioris, odpowiedzialna osoba się zainteresuje. A jak nie - nie powinna mieć zwierząt.
Asmena - Wto Mar 15, 2011 17:06

vioris napisał/a:
Pewnie tak zrobię, że samca wykastruję i tyle. Chociaż nie wiem czy to jest dobre akurat dla szczurów.

Gdyby nie było, to bym polecała Ci wydanie któregoś szczura i adopcję innego. Kastracja nie jest niebezpiecznym zabiegiem, bardzo rzadko są powikłania, część samców staje się po niej mniej terytorialna, niektóre mniej znaczą teren, są lepsze dla alergików. Same plusy.

vioris napisał/a:
Ta na marginesie to ja dopiero jakieś 3 tygodnie temu gdy chciałam zakupić szczurka dowiedziałam się że szczury są "rasowe" i też jest taka nagonka na to jak w przypadu psów czy kotów ;) Co ma zrobić osoba która się tym nie zainteresuje dostatecznie a tylko np chce kupić dziecku szczura? Pójdzie do zoologa i kupi - no bo czemu nie? :roll:

Niestety, ale dopóki takie mamy prawo- tak będzie się działo. Nie wszystkie sklepy prowadzą adopcje, ale też nie wszystkie posiadają w swoim asortymencie żywe zwierzęta.

vioris napisał/a:
Ja wnioski wyciągam i popieram Was jeśli chodzi o zasadność hodowli zarejestrowanych. Wy natomiast nie bierzecie pod uwagę W OGÓLE tego co ja mówię ;) Ok nie ważne.

Ja rozumiem, o co Ci chodzi. Co nie zmienia faktu, że nie popieram tego. Moja pierwsza szczurka była samotna, bo taką ją dostałam. Mogłam poleźć do pierwszego zoologa i ją uszczęśliwić. Ale wolałam poczekać, minął jakiś tydzień i z Krakowa przyjechały do mnie śliczne siostrzyczki. Z Krakowa do Poznania. Jak ktoś chce, to potrafi.

Sysa - Wto Mar 15, 2011 17:07

vioris napisał/a:

Proponuję z taką zaciętością zabrać się za zorganizowanie większej akcji uświadamiającej dla "pospolitego" niewtajemniczonego człowieka to wtedy może jakiś cel zostanie osiągnięty :twisted:

Po co skoro Wy i tak zawsze wiecie lepiej, ze robicie dobrze i ktoś na Was naskakuje bez powodu? :lol:

AngelsDream - Wto Mar 15, 2011 17:14

vioris napisał/a:
a tylko np chce kupić dziecku szczura?


Żadna odpowiedzialna osoba nie kupuje zwierząt dziecku. Może je nabyć dla siebie i ewentualnie zaangażować dziecko w opiekę nad pupilem/pupilami. Zwłaszcza mając dziecko w domu, nie kupiłabym zwierzęcia bez poszukania informacji na jego temat.

Kiedyś sama byłam młoda i głupia, zaczynałam od szczura ze sklepu, potem ten manewr powtórzyłam jeszcze raz, ale zapłaciłam symbolicznie, teraz nawet złotówki bym nie dała. I jeszcze coś, bo o tym zapominamy. W tej chwili hodowli jest mało, wszystkie znamy i jest to dość zamknięte środowisko, za kilka lat hodowli zarejestrowanych może być dużo więcej i, jeśli SHSRP nie podoła do końca, co jest możliwe, nie każda hodowla zarejestrowana będzie dobra z definicji. Dlatego to wszystko jest bardziej skomplikowane, jednak, nim dojdziemy do etapu martwienia się, co zrobić z pięćdziesiątą drugą hodowlą, bo trzyma szczury w za dużym zagęszczeniu, najpierw powalczmy realnie o to, by szczurów wpadkowych było jak najmniej, by jak najmniej było domorosłych, chciwych 'hodoffcuff', by szczury nie gniły samotnie w akwariach na zmienianej raz na pół roku ściółce...

Mi nie przeszkadza oczekiwanie. Na wilczaka czekałam, nawet na kundelka czekałam, mogę czekać na szczury - mam swoje wymagania, decyzje, powody - może po prostu jestem cierpliwsza?

vioris - Wto Mar 15, 2011 17:21

AngelsDream napisał/a:
vioris napisał/a:
a tylko np chce kupić dziecku szczura?


Żadna odpowiedzialna osoba nie kupuje zwierząt dziecku. Może je nabyć dla siebie i ewentualnie zaangażować dziecko w opiekę nad pupilem/pupilami. Zwłaszcza mając dziecko w domu, nie kupiłabym zwierzęcia bez poszukania informacji na jego temat.

Kiedyś sama byłam młoda i głupia, zaczynałam od szczura ze sklepu, potem ten manewr powtórzyłam jeszcze raz, ale zapłaciłam symbolicznie, teraz nawet złotówki bym nie dała. I jeszcze coś, bo o tym zapominamy. W tej chwili hodowli jest mało, wszystkie znamy i jest to dość zamknięte środowisko, za kilka lat hodowli zarejestrowanych może być dużo więcej i, jeśli SHSRP nie podoła do końca, co jest możliwe, nie każda hodowla zarejestrowana będzie dobra z definicji. Dlatego to wszystko jest bardziej skomplikowane, jednak, nim dojdziemy do etapu martwienia się, co zrobić z pięćdziesiątą drugą hodowlą, bo trzyma szczury w za dużym zagęszczeniu, najpierw powalczmy realnie o to, by szczurów wpadkowych było jak najmniej, by jak najmniej było domorosłych, chciwych 'hodoffcuff', by szczury nie gniły samotnie w akwariach na zmienianej raz na pół roku ściółce...

Mi nie przeszkadza oczekiwanie. Na wilczaka czekałam, nawet na kundelka czekałam, mogę czekać na szczury - mam swoje wymagania, decyzje, powody - może po prostu jestem cierpliwsza?


Ale to że ktoś jest nieodpowiedzialny nie zmienia faktu że ta nagonka tutaj nie odnosi skutku w środowisku "nieinternetowym" bo ludzie nie wchodzą,nie czytają i kupują zwierzę czy sobie czy dziecku (z dzieckiem podałam tylko przykład). Natomiast gdyby te osoby miały szansę w inny sposób dowiedzieć się jak być powinno to byłoby mniej pseudohodowli itd....


P.S. Jedni są z natury cierpliwi,inni nie... To nie znaczy, że są gorsi i nie nadają się na odpowiedzialnego opiekuna dla szczurka ;)

Oli - Wto Mar 15, 2011 17:26

vioris napisał/a:
Natomiast gdyby te osoby miały szansę w inny sposób dowiedzieć się jak być powinno to byłoby mniej pseudohodowli itd....
mają szansę jeśli chcą p[oszukać info o zwierzakach. Trafiłaś tu, a każdy może tu, czy na inne forum trafić i się dowiedzieć, poczytać. To nie jest takie trudne, tylko najpierw należy będąc odpowiedzialnym człowiekiem dowiedzieć się czegoś o zwierzaku, a nie najpierw go kupić, a potem ewentualnie się dokształcać.
Journey - Wto Mar 15, 2011 17:31

vioris napisał/a:
Proponuję z taką zaciętością zabrać się za zorganizowanie większej akcji uświadamiającej dla "pospolitego" niewtajemniczonego człowieka to wtedy może jakiś cel zostanie osiągnięty


Hmmm. Ja odniosę się do tego fragmentu.

Pierwszego szczura miałam 9 lat temu. Był z zoologa. Był najcudowniejszym, najmądrzejszych, najpiękniejszym... czarnym kapturkiem :P Żył trzy lata. Chodził na spacery jak pies /bez żadnych szeleczek/ i bezbłędnie reagował na zawołanie. Znał różne sztuczki, uwielbiał gości, lubił psy. Kochał spacery w lesie /ja zbierałam jagody do słoika, a on je zjadał :lol: /. Chodził ze mną wszędzie: do sklepów, do restauracji, do szkoły /miał opanowaną bardzo przydatną w takich miejscach komendę ''schowaj się'' :lol1: 8) ). Potem odszedł i zostawił po sobie wielką pustkę.

Razem z moim P. uwielbiamy szczury i zawsze chcieliśmy mieć choć jednego. Jestem pewna, że gdyby nie zdjęcia szczurków Agaci szukalibyśmy naszych pociech w zoologach. Zakochałam się w Mishy, uzyskałam od Agaci ciekawe informacje na szczurze tematy. Tak też trafiłam na to forum. Agacia, dziękuję.
Jestem pewna, że gdyby nie to, iż znam osobę, która ma szczury kupilibyśmy maluchy w zoologicznym.

Tu Vioris ma rację. Niewiele osób wie o tym, że jest coś takiego jak szczury z hodowli i z adopcji. Faktycznie przydałoby się uświadomić większy krąg ludzi.

Planowaliśmy malca po Mishy Agaci i drugiego również z hodowli. Obecnie sytuacja nieco się zmieniła. Podczas, gdy czekaliśmy na rodowodowe szczurki zakochałam się we 'wpadkowym' maluchu, który właśnie drzemie w moim kapturze... 8) Niebawem się doszczurzymy... Wybrańców mamy już na oku. Dla chcącego nie ma nic trudnego, ale fakt jest faktem - o możliwości adoptowania szczurów oraz ich kupienia w zarejestrowanej hodowli nie mówi się poza forami o szczurzej tematyce. :roll:

Martuha - Wto Mar 15, 2011 17:35

Oli napisał/a:
vioris napisał/a:
Natomiast gdyby te osoby miały szansę w inny sposób dowiedzieć się jak być powinno to byłoby mniej pseudohodowli itd....
mają szansę jeśli chcą p[oszukać info o zwierzakach. Trafiłaś tu, a każdy może tu, czy na inne forum trafić i się dowiedzieć, poczytać. To nie jest takie trudne, tylko najpierw należy będąc odpowiedzialnym człowiekiem dowiedzieć się czegoś o zwierzaku, a nie najpierw go kupić, a potem ewentualnie się dokształcać.
Dokładnie tak,jakoś ja znalazłam,dowiedziałam się i wielu moich znajomych bez mojej pomocy także,dlatego dla chcącego się czegoś dowiedzieć,nic trudnego.Wystarczy w gogle wpisać szczur hodowla i od razu wyświetlają się hodowle i strona alloszczura ;]
Oli - Wto Mar 15, 2011 17:39

mało tego, jak ktoś chce to się i od znajomych dowie 8) ja już kilkanaście osób tak uświadomiłam, bo wielu nawet takich dalszych znajomych wie, że mam szczury i pisało do mnie co takiemu potrzeba, skąd najlepiej wziąć itd. podstawa to chcieć się wyedukować zanim się nabędzie. :wink:
greenfreak - Wto Mar 15, 2011 17:42

Żyjemy w dobie internetu, trzeba naprawdę nie mieć nic dobrej woli czy nie myśleć, żeby nie wpisać w google "szczury", już na pierwszej stronie występują dwa najlepsze chyba obecnie fora. Fakt, powinniśmy bardziej rozkręcić akcję "reklamową", zgadzam się z tym, ale nie udawajmy, że człowiek inteligentny sam nie ma szans znaleźć hodowli.
vioris napisał/a:
P.S. Jedni są z natury cierpliwi,inni nie... To nie znaczy, że są gorsi i nie nadają się na odpowiedzialnego opiekuna dla szczurka ;)
A według mnie to duża przeszkoda. Właśnie m.in. przez ludzką niecierpliwość mamy tyle bid - komuś nie chciało się czekać, aż szczur się oswoi, polubi go, nauczy sztuczki. A nawet - komuś nie będzie chciało się męczyć dla zdrowego zwierzaka, to pójdzie do sklepu, bo bliżej, szybciej, łatwiej. Ja mam szczury z zoologika i domowych wpadek (z czego 2 sama kupiłam, póki nic nie wiedziałam, reszta adopcje), labika i dzikusa. Moja matka ma 2 samcole z zarejestrowanej hodowli, od Nakashy, to nie istnieje żadne porównanie tutaj. Te moje są równie kochane, ale przy tych samcolach to kruche maleństwa, nie raz już leczyliśmy przeziębienia i tylko zostaje mi się cieszyć, że nic gorszego.
vioris - Wto Mar 15, 2011 18:39

Journey napisał/a:
Tu Vioris ma rację. Niewiele osób wie o tym, że jest coś takiego jak szczury z hodowli i z adopcji. Faktycznie przydałoby się uświadomić większy krąg ludzi.



Martuha napisał/a:
Dokładnie tak,jakoś ja znalazłam,dowiedziałam się i wielu moich znajomych bez mojej pomocy także,dlatego dla chcącego się czegoś dowiedzieć,nic trudnego.Wystarczy w gogle wpisać szczur hodowla i od razu wyświetlają się hodowle i strona alloszczura ;]


Oli napisał/a:
mało tego, jak ktoś chce to się i od znajomych dowie 8) ja już kilkanaście osób tak uświadomiłam



greenfreak napisał/a:
Żyjemy w dobie internetu, trzeba naprawdę nie mieć nic dobrej woli czy nie myśleć, żeby nie wpisać w google "szczury"



Aż się prosi żeby to zacytować... Journey napisała całą prawdę - NIEWIELU jest ludzi którzy zdają sobie sprawę i w ogóle chce im się czegoś szukać.
Czemu Wy patrzycie na to w tak ograniczony sposób?

Chodzi mi o to, że ludzie są nieuświadomieni i nawet do głowy im nie przyjdzie, że należałoby się uświadomić! Ja nie wiem czy tak trudno zrozumieć - Wam które jesteście tak domyślne, że są osoby które nie mają pojęcia o tym, że szczur potrzebuje czegoś więcej niż klatka za 35 zł,trociny,woda i karma za 2 zł na wagę. Czemu nagle te osoby miałyby pomyśleć, że należy się w czymkolwiek uświadamiać??
Taka akcja trafiłaby właśnie do takich osób które nie mają o niczym pojęcia.
Kurde już bardziej chyba nie wytłumaczę ;)

AngelsDream - Wto Mar 15, 2011 18:50

vioris, uświadamiamy, na wystawach i przy każdej innej okazji.

Jak sobie to wyobrażasz, skoro dla wielu - daruj, ale często po prostu głupio upartych - osób rodowód to świstek, a pani z zoologa ma więcej racji.

Na tej samej zasadzie działa to, że ludzie, mając problem z zachowaniem psa, słuchają weterynarza, który nierzadko o behawiorze wie niewiele lub tyle, co nic. :roll:

Są ludzie szukający wiedzy, są ludzie nieświadomi, ale chętni czegoś się dowiedzieć i jest stado młotków. I teraz piszę tylko w swoim imieniu - wiem, że niektórzy nie zrozumieją nigdy.

Oli - Wto Mar 15, 2011 18:52

vioris napisał/a:
Chodzi mi o to, że ludzie są nieuświadomieni i nawet do głowy im nie przyjdzie, że należałoby się uświadomić!
tak oczywiście, bo mamy tak ograniczone społeczeństwo, które w żadnej kwestii nie chce się uświadamiać, czy to zwierząt, czy seksu, czy odżywiania, ale takie osoby nie powinny odpowiednio mieć zwierząt, uprawiać tego sportu, czy narzekać na kondycję (dla czepialskich to tylko przykłady). I dzięki Bogu są osoby inteligentne, które będą się chciały dowiedzieć, dokształcić. Do debili nie ma co trafiać, bo się i tak nie trafi, co najwyżej sprowadzą nas do swojego poziomu, a potem pokonają doświadczeniem. :]

vioris napisał/a:
Taka akcja trafiłaby właśnie do takich osób które nie mają o niczym pojęcia.
jeśli masz pomysł jak to zrobić, to jest temat na forum (nie pamiętam tylko czy na allo czy bezpośrednio na shsr) i możesz napisać co i jak sobie wyobrażasz :) są wystawy, pokazy, są ogłoszenia w necie, to wcale nie tak mało wbrew pozorom, a na jakieś większe kampanie potrzebna jest kasa (której shsr nie ma) lub znajomości (o tym to nie wiem bo w shsr nie jestem). co do adopcji to sps działa bardzo prężnie, ale też ma ograniczone fundusze.
Journey - Wto Mar 15, 2011 18:55

vioris napisał/a:
Journey napisał/a:
Tu Vioris ma rację. Niewiele osób wie o tym, że jest coś takiego jak szczury z hodowli i z adopcji. Faktycznie przydałoby się uświadomić większy krąg ludzi.


Aż się prosi żeby to zacytować... Journey napisała całą prawdę - NIEWIELU jest ludzi którzy zdają sobie sprawę i w ogóle chce im się czegoś szukać.(...) Chodzi mi o to, że ludzie są nieuświadomieni i nawet do głowy im nie przyjdzie, że należałoby się uświadomić (...) są osoby które nie mają pojęcia o tym, że szczur potrzebuje czegoś więcej niż klatka za 35 zł,trociny,woda i karma za 2 zł na wagę.


Dodam, że ludzie, którzy mają zamiar kupić szczurka w sklepie zoologicznym na miejscu nie są uświadamiani przez pracowników. W sklepie jest popyt- jest podaż. Zwierzę=towar. Pracownicy nawet jeśli wiedzą więcej nie mówią tego, aby nie stracić klientów. To błędne koło.

Offtopic:
Pracowałam w zoologu. Przyszła pani, która chwaliła się, że kupiła suczkę husky z hodowli. Zapytałam z jakiej. ''A, wie pani, najlepszej w Warszawie. Ta pani ma kilkanaście suk i tylko dwa samce, dużą działkę i wszystkie psy mają niebieskie oczy, a wie pani pewnie, że husky mogą mieć tylko niebieskie? Inne to kundle. My mamy rasową''. Na moje pytanie o rodowód zrobiła oczy jak 5 złotych. Potem powiedziała, że chce kupić kolczatkę, szelki i mocną krótką smycz, bo suka ciągnie i sobie nie radzi. Wytłumaczyłam, że kolczatka to złe wyjście, że nasze sklepowe szelki są spacerowe i nie powinno się ich zakładać psu w trakcie rozwoju, podałam adres, pod którym może za kilka miesięcy zamówić szelki do biegania i poleciłam kilkumetrową linkę zamiast krótkiej smyczy. Bardzo dziękowała. Była w szoku, że została 'zdrobieni w konia' i ta 'hodowla' hodowlą z prawdziwego zdarzenia nie jest. Moja koleżanka z pracy usłyszała moją rozmowę z tą panią i opieprzyła mnie, że wystraszę klientów. :P O dziwo ta pani przychodziła potem regularnie i zawsze mnie prosiła o rady. Kilka miesięcy później wysteryzowała sunię. Dla mnie był to wielki sukces-kolejna osoba uświadomiona, ale sklep to sklep. Najczęściej sprzedawca wepchnie nam cokolwiek, byle droższe, nieważne czy dobre czy nie.
[/offtopic]
greenfreak - Wto Mar 15, 2011 19:01

vioris napisał/a:
Chodzi mi o to, że ludzie są nieuświadomieni i nawet do głowy im nie przyjdzie, że należałoby się uświadomić! Ja nie wiem czy tak trudno zrozumieć - Wam które jesteście tak domyślne, że są osoby które nie mają pojęcia o tym, że szczur potrzebuje czegoś więcej niż klatka za 35 zł,trociny,woda i karma za 2 zł na wagę. Czemu nagle te osoby miałyby pomyśleć, że należy się w czymkolwiek uświadamiać??
Taka akcja trafiłaby właśnie do takich osób które nie mają o niczym pojęcia.
Kurde już bardziej chyba nie wytłumaczę ;)
Wybacz, ale to do mnie nie przemawia. Jak internet nie był powszechny i trzeba było pytać, szukać książek, to jeszcze rozumiem. Ale jak biorąc zwierzę można nie wpaść na to, żeby wpisać jego nazwę w google? Moja przyjaciółka miała fretki obcykane na ponad pół roku, zanim trafił do niej ten zwierzak. To się nie nazywa "niesamowite uświadomienie", to po prostu odpowiedzialność.
Martuha - Wto Mar 15, 2011 19:05

vioris napisał/a:
Aż się prosi żeby to zacytować... Journey napisała całą prawdę - NIEWIELU jest ludzi którzy zdają sobie sprawę i w ogóle chce im się czegoś szukać.
Czemu Wy patrzycie na to w tak ograniczony sposób?

Chodzi mi o to, że ludzie są nieuświadomieni i nawet do głowy im nie przyjdzie, że należałoby się uświadomić! Ja nie wiem czy tak trudno zrozumieć - Wam które jesteście tak domyślne, że są osoby które nie mają pojęcia o tym, że szczur potrzebuje czegoś więcej niż klatka za 35 zł,trociny,woda i karma za 2 zł na wagę. Czemu nagle te osoby miałyby pomyśleć, że należy się w czymkolwiek uświadamiać??
Taka akcja trafiłaby właśnie do takich osób które nie mają o niczym pojęcia.
Kurde już bardziej chyba nie wytłumaczę ;)
No proszę Cię,chyba każdy mądry i odpowiedzialny człowiek zanim weźmie jakieś zwierzę dokształca się w tej dziedzinie.Skoro moja 5 letnia córka ma więcej oleju w głowie,to co tu więcej mówić?Tacy ludzie nie powinni mieć żądnych zwierząt i nie tylko szczurów ;)
vioris - Wto Mar 15, 2011 19:19

Niektórzy nadal nie rozumieją o co chodzi.

Przepraszam, że napiszę dużymi literami i tak dosadnie.

CHODZI O TO ABY TAKI CIEMNY KOWALSKI KTÓRY NAWET WIEDZĄC, ŻE JEST INTERNET, ALE NIE WIEDZĄC, ŻE NALEŻY SIĘ UŚWIADOMIĆ ZOSTAŁ UŚWIADOMIONY POŚREDNIO "WBREW SWOJEJ WOLI" NP TRAFIAJĄC NA WIELKI PLAKAT KTÓRY AŻ "RAZI" W OCZY!

I wtedy być może dotarłoby do niego, że jednak trzeba coś poczytać o tym zwierzaku i zastanowiłby się nad tym skąd chce takiego szczurka kupić. Może nie każdy by to zrobił ale gdyby chociaż 1/10 to zawsze coś.

Oczywiście społeczeństwo nasze to w większości ciemnogród ale czasem nie ze swojej winy ktoś po prostu czegoś nie wie... Ludzie robią oczy jak 5 zł gdy słyszą, że szczur potrzebuje np dużej klatki i towarzystwa bo inaczej jest nieszczęśliwy.
Swoją drogą nie raz spotkałam się w życiu z osobami które nie potrafią obsługiwać internetu czy nawet komputera i dla nich nie jest tak jasne jak dla nas, że cokolwiek chcemy kupić googlujemy i mamy masę stron na dany temat.
Ja akurat cokolwiek chcę wiedzieć to korzystam z internetu ale szanuję to, że nie każdy to potrafi i nie dla każdego jest to takie oczywiste :)

polonistka - Wto Mar 15, 2011 19:21

Martuha napisał/a:
No proszę Cię,chyba każdy mądry i odpowiedzialny człowiek zanim weźmie jakieś zwierzę dokształca się w tej dziedzinie

To nie do końca tak...
Bierzcie pod uwagę, że większość z nas - piszących tutaj ma maks ok. 35 lat. Dla nas szukanie informacji przez google przed decyzją o zwierzaku to oczywistość. Ale znam mnóstwo osób, które mają zwierzęta od lat i nie przyszłoby im do głowy szukać informacji tą drogą. Na pierwszym miejscu - moi rodzice. Moja koteczka miała 18 w czerwcu, kiedy niestety trzeba było ją uśpić. Drugiego kota sama dla nich adoptowałam - gdyby nie to, pewnie kupiliby kota na giełdzie, bo WIEDZIELI, że przecież tam są zwierzaki. I do niedawna faktycznie uważali, że rodowód to zbędny papier. Uświadomiłam ich, jak to wszystko wygląda, i teraz wiedzą, co i jak, ale inaczej naprawdę nie mieliby szansy wiele się dowiedzieć. A są naprawdę bardzo dobrymi opiekunami.
Nie ma się co oszukiwać, edukacja jest bardzo potrzebna. Ale jak ją prowadzić - nie mam pojęcia. Próbowałam przez gazetę, w której pracuję, przygotowałam artykuł o zwierzakach, gdzie przemyciłam sporo wiedzy - dowiedziałam się, że "jest o niczym" i "naszych czytelników nie zainteresuje"...

Asmena - Wto Mar 15, 2011 19:24

vioris napisał/a:
Aż się prosi żeby to zacytować... Journey napisała całą prawdę - NIEWIELU jest ludzi którzy zdają sobie sprawę i w ogóle chce im się czegoś szukać.

Te informacje łatwo znaleźć... Jeśli ktoś jest na tyle nieodpowiedzialny (i wręcz... głupi), że nie wpisze w google krótkiego słowa 'szczur', to sorry, ale na nic zdadzą się jakiekolwiek akcje reklamowe...

Oli napisał/a:
co do adopcji to sps działa bardzo prężnie, ale też ma ograniczone fundusze.

Nasze fundusze to przede wszystkim ratowanie szczurów. Tych najbardziej chorych, bo nie mamy kasy na leczenie każdej bidy. 'Trochę' kasy zostało nam z wrześniowej akcji, poszła na wydruk masy plakatów, które powinny już wisieć w lecznicach w Warszawie. Nie wiem, jak to wygląda, ponieważ nie śledziłam tego tematu, ale wiem, że plakaty były roznoszone. NIE STAĆ nas na reklamy w tv czy wielkie bilboardy promujące adopcje. Gdyby do SPSu dołączyło więcej ludzi (składka to tylko 5zł miesięcznie, ale im więcej członków- tym więcej funduszy będziemy mieć), to wtedy prawdopodobnie moglibyśmy robić większe akcje. Nierzadko członkowie SPSu umieszczają info na facebooku, nk, wszelkich forach zwierzęcych (nie tylko szczurkowych czy gryzoniowych). Ja sama posiadam podpisy z linkami do adopcji w podpisie na każdym forum, na którym jestem (choćby forum łucznictwa, które nijak się ma do szczurów).

Martuha - Wto Mar 15, 2011 19:24

To ja trafiam na jakiś super inteligentnych ludzi,bo nawet Ci którzy nigdy nie mieli szczurów,ani się nimi nie interesują wiedzą,że są hodowle rodowodowe szczurów,bez mojej wiedzy :D Mam 4 zoologiki w swoim mieście,a w 3 z nich są plakaty o szczurach rodowodowych i to bez mojej zasługi :)
Oli - Wto Mar 15, 2011 19:28

vioris napisał/a:
CHODZI O TO ABY TAKI CIEMNY KOWALSKI KTÓRY NAWET WIEDZĄC, ŻE JEST INTERNET, ALE NIE WIEDZĄC, ŻE NALEŻY SIĘ UŚWIADOMIĆ ZOSTAŁ UŚWIADOMIONY POŚREDNIO "WBREW SWOJEJ WOLI" NP TRAFIAJĄC NA WIELKI PLAKAT KTÓRY AŻ "RAZI" W OCZY!

I wtedy być może dotarłoby do niego, że jednak trzeba coś poczytać o tym zwierzaku i zastanowiłby się nad tym skąd chce takiego szczurka kupić. Może nie każdy by to zrobił ale gdyby chociaż 1/10 to zawsze coś.
:hahaha: w jakim Ty utopijnym kraju żyjesz? :rotfl:
Nakasha - Wto Mar 15, 2011 20:04

vioris, cały czas są przeprowadzane "akcje" o właściwej opiece nad zwierzętami, m.in. szczurami (chociażby zostawianie ulotek u wetów). Większe przedsięwzięcia to np. wystawy, gdzie przychodzi mnóstwo ludzi i wtedy dużo się opowiada.

Sporo osób pisze do hodowców maile czy wiadomości na GG, pytając o opiekę nad szczurami, osób, które nigdy nie korzystały z for zwierzęcych - więc naprawdę się da, jeśli tylko ktoś chce. ;) Są też informacje na stronach internetowych, już wiele osób chwaliło chociażby naszą stronę i "podstawy opieki nad szczurami". ;)

Większość społeczeństwa to osoby, którym jakoś szczególnie nie zależy na zwierzętach i nie czują potrzeby, aby się dokształcać pod tym kątem. Ale nie należy tego pochwalać, a gdy się z taką osobą bezpośrednio spotka, to najlepiej ją z błędu wyprowadzić. Nie zawsze się da, ale to nie znaczy, że nie trzeba próbować. ;) Moi rodzice też kupiliby psa w pseudo lub kota na bazarze, ale udało mi się przekonać ich do adopcji z kotkowa i kupna psa z rodowodem.


Jeżeli masz ochotę pomóc w tworzeniu, opłaceniu i rozwieszeniu plakatów, wstąp do SPS czy SHSRP i działaj. :)

greenfreak - Wto Mar 15, 2011 20:08

Offtopic:
Z tego, co pamiętam, to chyba nawet Oli była w programie porannym jakimś w TV.

Nakasha - Wto Mar 15, 2011 20:13

greenfreak, http://www.shsrp.yoyo.pl/media.htm :)
greenfreak - Wto Mar 15, 2011 20:17

Offtopic:
Dzięki, zastanawiałam się, gdzie to może być, a widzę, że jest też więcej :)

omry - Wto Mar 15, 2011 20:55

vioris napisał/a:
Niektórzy nadal nie rozumieją o co chodzi.


Tu półmózgów nie ma :wink:
Mogę stwierdzić jedynie, że to Ty nie przyjmujesz do wiadomości, że każdy Cię rozumie, ale się po prostu nie zgadza

vioris - Wto Mar 15, 2011 21:37

omry napisał/a:
Mogę stwierdzić jedynie, że to Ty nie przyjmujesz do wiadomości, że każdy Cię rozumie, ale się po prostu nie zgadza


No w tym momencie to Ty nie rozumiesz teraz tego mojego konkretnego zdania ;)

Ja pisałam o czymś a parę osób jakby nie czytając tego co piszę nadal pisało o czymś zupełnie innym. I absolutnie nie chodzi mi o to żeby przeforsować moje zdanie ;)

Jakbyś nie zauważyła to popieram większość osób tutaj tylko pewna kwestia jest do "obgadania" :mrgreen:

[ Dodano: Wto Mar 15, 2011 21:38 ]
Asmena napisał/a:
Te informacje łatwo znaleźć... Jeśli ktoś jest na tyle nieodpowiedzialny (i wręcz... głupi), że nie wpisze w google krótkiego słowa 'szczur', to sorry, ale na nic zdadzą się jakiekolwiek akcje reklamowe...


A tutaj przykład tego, że jednak niektórzy nie rozumieją nadal tego co staram się powiedzieć ;)

Sysa - Wto Mar 15, 2011 22:22

Journey napisał/a:

Dodam, że ludzie, którzy mają zamiar kupić szczurka w sklepie zoologicznym na miejscu nie są uświadamiani przez pracowników. W sklepie jest popyt- jest podaż. Zwierzę=towar. Pracownicy nawet jeśli wiedzą więcej nie mówią tego, aby nie stracić klientów. To błędne koło.

A ilu pracowników wie o hodowlach?
Tak czy siak sama nie uświadamiam, bo ludzie, którzy do nas przychodzą... Ech.. Dostatecznie się nagadam, żeby brali zwierzaki stadne w stadzie do odpowiednio wielkiej klatki. Cena w hodowli by ich odstraszyła i gdybym tak gadała, to szybko bym wyleciała, a wtedy zwierzaki miałyby u nas gorzej.
Wiadomo, ze jest róznie, w moim przypadku, akurat nie podaż i popyt decydują.
A że sklep niekoniecznie chce konkurowac z hodowlami to rzecz zrozumiała.
Za to gdy przychodze do sklepu prywatnie ze szczurzymi dzieciakami, to wtedy jako osoba prywatna mówię zainteresowanym, co to za szczury i skąd. :)

Asmena - Wto Mar 15, 2011 22:36

vioris napisał/a:
A tutaj przykład tego, że jednak niektórzy nie rozumieją nadal tego co staram się powiedzieć ;)

No to proszę, może wyjaśnij... Bo chyba rzeczywiście nie rozumiem... Piszesz o tym, że za mało informacji... No to zapraszam do SPS, SHSRP, podziel się ze swoimi pomysłami. Jeśli ktoś CHCE, to znajdzie. Jeśli jest osobą choć trochę myślącą. Wyjątki są, ale to wyjątki, tutaj mówimy o ogólnikach. Równie dobrze można nam zarzucić, że NIEKTÓRE szczury żyją samotnie i jest im z tym dobrze, choć powinny być wg nas stadne. To tylko wyjątki. Mówi się, że są problemy ze znalezieniem pracy, mówi się, że absolwenci uniwersytetów nie znajdują pracy w swoim zawodzie. GDZIEŚ muszą pracować, w niektórych przypadkach są to zoologi. Dla mnie osobiście opinia kolesia ze sklepu niekoniecznie musi być prawdziwa. Osoba, która nie traktuje zwierzaka jako zabawki, jeszcze ZANIM wejdzie do sklepu w celu zakupu- najpierw zapozna się z danym gatunkiem choćby przez internet.

Jak komuś nie zależy na dobru zwierzęcia, no to nie wiem, dlaczego niby miałby zwrócić uwagę na jakiś plakat.

Niamey - Wto Mar 15, 2011 22:49

vioris, a ja tu czegoś nie rozumiem ;) przez dwie strony tłumaczysz nam, że społeczeństwo jest be i niedoinformowane. Ale jaki to ma związek z tym, że TY kupujesz u rozmnażaczy i nie chce Ci się poczekać nawet tyle, żeby być pewną płci pierwszego szczura? My wiemy, że ludzi są niedoinformowani, ale każdy z nas i na własną rękę, i w sposób zorganizowany stara się to zmienić. A ty co w związku z tym robisz? Łatwo jest psioczyć, że ludzie to czy tamto, ale trudniej jest się samemu wysilić. Poza tym, to że są ludzie bardziej bezmyślni od Ciebie nie jest usprawiedliwieniem Twojego postępowania. To tak, jakby tłumaczyć, że się ukradło tylko mydło w sklepie, a inni to kradną miliony ;)
vioris - Wto Mar 15, 2011 23:58

Asmena napisał/a:
Osoba, która nie traktuje zwierzaka jako zabawki, jeszcze ZANIM wejdzie do sklepu w celu zakupu- najpierw zapozna się z danym gatunkiem choćby przez internet.

Jak komuś nie zależy na dobru zwierzęcia, no to nie wiem, dlaczego niby miałby zwrócić uwagę na jakiś plakat.


Już tłumaczę ;)
Chodzi o to, że nawet jeśli komuś zależy na dobru zwierzęcia (dla tego kogoś dobro zwierzęcia może znaczyć zupełnie coś innego niż dla nas ;) ) to może nie wpadnie na taki pomysł, że należy się doinformować... No przecież jeśli ktoś chce szczurka do kochania ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że może ten szczurek potrzebuje towarzysza albo dużej klatki i nie powinno się go kupować w zoologu nie znaczy, że ten ktoś jest nieodpowiedzialny. Po prostu jest niedoinformowany i jeśli sam nie wpadnie na to, że należy to zrobić (a wcale NIE MUSI na to wpaść) - taki plakat czy informacja przekazana w inny sposób może pomóc mu się dowiedzieć o tym ;)

Niamey pokaż mi gdzie ja się z czegokolwiek tłumaczę? Hodowle domowe i czekanie na szczurka to jest zupełnie inna sprawa(nie ja akurat nie mogłam poczekać i to nie ja określałam jego płeć). Teraz rozmawiamy o tym, że ludzie są niedoinformowani i jak to można zmienić.
Ja ze swojej strony informuję o potrzebach szczurków ale zdanie na temat hodowli domowych mam i nic go nie zmieni ;) Nie popieram lecz nie potępiam :) I to tyle :)

Niamey - Sro Mar 16, 2011 00:14

vioris napisał/a:
Proponuję z taką zaciętością zabrać się za zorganizowanie większej akcji uświadamiającej dla "pospolitego" niewtajemniczonego człowieka to wtedy może jakiś cel zostanie osiągnięty :twisted:

Ta na marginesie to ja dopiero jakieś 3 tygodnie temu gdy chciałam zakupić szczurka dowiedziałam się że szczury są "rasowe" i też jest taka nagonka na to jak w przypadu psów czy kotów ;) Co ma zrobić osoba która się tym nie zainteresuje dostatecznie a tylko np chce kupić dziecku szczura? Pójdzie do zoologa i kupi - no bo czemu nie? :roll:


Może nie tłumaczysz, tylko zmieniasz temat ;) To jest temat o nazwie "rasowy czy zoologa", rozmów na temat możliwych do przeprowadzenia akcji było już wiele, chętni są też zapraszani na forum shrs i sps. Jeśli uważasz, że plakaty pomogą, to super - zaprojektuj je i zdobądź kasę na druk, na pewno wyjdzie coś fajnego. Ale w momencie, gdy przychodzisz tutaj - osoba, która kupuje szczury u pseudohodowców - i mówisz, że powinno się uświadamiać ludzi na temat szczurów, to możemy się tylko uśmiechnąć i powspominać setki godzin spędzonych na opowiadaniu ludziom o szczurach, zaczepianiu kupujących w zoologach, dyskusjach w poczekalni u weta, uświadamianiu znajomych i rodziny, organizowaniu domów tymczasowych i stałych dla porzuconych i wpadkowych zwierzaków itd.

Zawsze się mówi o jakichś tajemniczych ludziach, którzy są nieuświadomieni i nie mogą znaleźć informacji - ludzie w moim otoczeniu są uświadomieniu i doskonale wiedzą, że szczury to zwierzęta stadne i nie należy ich kupować w sklepie ani u pseudohodowcy. Może czas, żebyś zatroszczyła się o doedukowanie siebie i swojego otoczenia.

Asmena - Sro Mar 16, 2011 00:48

vioris, powiem tak... Jestem typową blondynką z kawałów, która nie potrafi zrobić nawet naleśników. Mogłabym nie wpaść na to, że szczur potrzebuje towarzystwa. Ale z czystej ciekawości chciałabym się dowiedzieć czegoś o behawiorze, odpowiednim odżywianiu...
No wybacz, ale dla mnie osoba, której nie chce się wpisać w wyszukiwarkę kilku słów jest po prostu nieodpowiedzialna... Jasne, że może nie wpaść na to... No ale... kurde, trudno mi sobie wyobrazić, żeby dojrzała osoba po prostu kupiła szczura, trzymała go samotnie i nawet nie chciałaby zerknąć, jakie są odmiany szczurów. No cokolwiek :roll:

AngelsDream - Sro Mar 16, 2011 00:56

Asmena, ja jestem w stanie uwierzyć, że ktoś nie ma pędu do wiedzy, nie interesuje się i nie szuka, ale co powiedzieć o ludziach, którzy wiedzą, a robią i tak to, co chcą, z odwieczną argumentacją, że mają prawo do własnego zdania?

Są ludzie i parapety, ale żeby być klamką? :|

vioris, żeby nie było, moja wypowiedź jest ogólna i niezwiązana z Tobą.

Layla - Sro Mar 16, 2011 08:43

Ja dodam tylko co do niecierpliwości :D Ja jestem baaardzo niecierpliwa. Najczęściej nie chce mi się czekać na szczura. Dlatego mam proste wyjście - adopcja :) Najczęściej transport daje się szybko zorganizować, i szczur do mnie jedzie. Dla niecierpliwych idealne wyjście ;)

Nie będę powtarzać przedmówców, bo powiedzieli wszystko co trzeba.

vioris - Sro Mar 16, 2011 09:29

Ponieważ dla mnie są to dwie oddzielne sprawy - popieranie hodowli zarejestrowanych,rozumienie ich założeń itd Natomiast nie negowanie hodowli domowych prowadzonych w przyzwoitych warunkach i nie krzywdzących to druga sprawa.
A temat z uświadamianiem wyszedł sam w rozmowie - nie przyszłam nagle i nie powiedziałam - UŚWIADAMIAJCIE!! :lol:

Ja po prostu wypowiadam swoje zdanie na dany temat i tyle ale jak na każdym forum jedna czy dwie osoby wybijające się to jest tragedia i należy je zagadać - no bo na pewno zmienią zdanie jak 15 innych osób zacznie opowiadać swoje racje nie biorąc praktycznie pod uwagę tego co te osoby mówią i myślą ;) Czy Wy też od zawsze wiedzieliście o pseudohodowlach,szczurach "rasowych" czy tym, że szczur powinien mieć odpowiednie warunki? Bo ja nie. I jak się o tym dowiedziałam z własnej inicjatywy (ponieważ ogólnie się dowiaduję wszystkiego w internecie aby mieć pojęcie o czymś co kupuję) to wyrobiłam sobie własne zdanie i nikt go nie zmieni - chyba, że argumenty do mnie na tyle przemówią, ale na razie tak się nie stało :)

Nie naprawimy świata - jest jaki jest. Ale moim zdaniem wydawanie pieniędzy na akcje typu - doedukowanie ludzi na wystawach szczurów czy w lecznicach to jest strzał nie w ten punkt co trzeba ;) Przecież skoro takie osoby już wiedzą, że jest coś takiego jak "rasowy" szczur to wiedzą też o innych rzeczach - albo przynajmniej na tyle się tym interesują, że dowiedzą się same. W lecznicach natomiast to już jest, że tak powiem musztarda po obiedzie ;) Jeśli ktoś JUŻ POSIADA szczura kupionego w zoologu to argumenty za tym aby tam nie kupować nie przemówią do niego a nawet jeśli to i tak już nakręcił rynek kupując tego szczurka ;)


Niamey napisał/a:
Może czas, żebyś zatroszczyła się o doedukowanie siebie i swojego otoczenia.


Nie bój się - doedukowana jestem wystarczająco - lecz to, że mam inne zdanie strasznie niektórych boli. No cóż...
Ja nadal twierdzę, że edukowanie osób poszukujących informacji w internecie jest raczej bezzasadne - one w końcu i tak tą wiedzę znajdą - natomiast osoby (nie urażając nikogo) w wieku dajmy na to 35-65 lat nie muszą mieć kontaktu z internetem,znać się na tym ani nawet przez głowę im nie musi przejść, że należy się dowiadywać czegoś więcej o szczurku (chomiku,myszy czy innym gryzoniu bo dla wielu to jedno i to samo).
Mój brat który ma 16 lat gdy usłyszał ode mnie, że szczury potrzebują dużej klatki i jedzenia innego niż za 2zł/kg w zoologu oraz towarzysza to zrobił oczy jak 5 zł... A co mają myśleć osoby w wieku naszych rodziców??

Zresztą proponuję zakończyć dyskusję bo można tak kilka dni - ale jeśli ktoś chce na siłę zmieniać czyjeś zdanie to może być z tym problem ;) Pozdrawiam :mrgreen:

babyduck - Sro Mar 16, 2011 09:37

vioris napisał/a:
Jeśli ktoś JUŻ POSIADA szczura kupionego w zoologu to argumenty za tym aby tam nie kupować nie przemówią do niego a nawet jeśli to i tak już nakręcił rynek kupując tego szczurka
Ale może kupi mu towarzysza? I może już nie w sklepie? Wiesz, większość z nas zaczynała od szczura z zoologa. I większość z nas nie popełni tego błędu drugi raz.
Martuha - Sro Mar 16, 2011 09:57

vioris, niestety jest tak,że większość osób,które posiadają już szczura i nieważne czy ze sklepu,doskonale prędzej,czy później zdaje sobie sprawę z tego,iż istnieje coś takiego jak szczur rodowodowy,ale szkoda im pieniędzy na niego,więc do takich osób nikt nie przemówi.Więcej osób niż np 5 lat temu wie,że istnieją rodowodowe chomiki,szczury,świnki,myszoskoczki itd,ale nie każdy chce niestety mieć takie zwierzę w domu,bo jak kiedyś usłyszałam na innym forum,skoro są już w sklepach to je też trzeba kupować i pisała to osoba,która miała ponad 20 lat,doskonale wiedząca,iż istnieją hodowle rodowodowe nie "hodofle" ;) .Także trzeba zadać sobie pytanie,czy oni faktycznie o tym nie wiedzą,czy nie przyjmują do wiadomości,bo to jest różnica.I sorry wiele osób w wieku moich rodziców,tak samo wiedzą o rasowych zwierzakach i nie tylko psy i koty,uświadamiają je dzieci,które są na tyle mądre by poszukać ;]
Ogoniasta - Sro Mar 16, 2011 10:01

vioris napisał/a:
W lecznicach natomiast to już jest, że tak powiem musztarda po obiedzie ;) Jeśli ktoś JUŻ POSIADA szczura kupionego w zoologu to argumenty za tym aby tam nie kupować nie przemówią do niego a nawet jeśli to i tak już nakręcił rynek kupując tego szczurka ;)


:roll:
Jak najbardziej informacje w lecznicach mają sens! "Musztarda po obiedzie"?? :roll: To że komuś zwierzak zachorował nie oznacza, że ta osoba od razu wie, iż są inne źródła niż sklepy zoologiczne czy pseudohodowle.
To samo z Twoją drugą tezą....sporo z nas kupiło swojego pierwszego szczura w sklepie zoologicznym, będąc nieświadomym jak złe to jest. Po czym trafiliśmy na forum...poczytałam, zobaczyłam skąd są zwierzaki w zoologach, dowiedziałam się jaka jest różnica i więcej zwierzaka nie kupiłam z takiego źródła.
Nie trzeba mnie było specjalnie przekonywać. :roll:
Takich osób jest tutaj multum...

vioris napisał/a:

Ja nadal twierdzę, że edukowanie osób poszukujących informacji w internecie jest raczej bezzasadne - one w końcu i tak tą wiedzę znajdą


"w końcu"?? :roll:
A może lepiej niech to będzie "już", "teraz" - a nie jak te osoby swoją niewiedzą przyczynią się do cierpienie kilku czy kilkunastu stworzeń. :roll:

vioris - Sro Mar 16, 2011 10:21

O matko ;) Jasne, że te akcje są też dobre!! Chodzi mi o to, że należałoby dotrzeć do osób które jeszcze NIE kupiły szczurka a dopiero zamierzają. Wtedy ta akcja miałaby większą szansę na powodzenie :)

Zresztą już nie chce mi się tego samego pisać po 100 razy ;)

Moje zdanie jest takie, że hodowle zarejestrowane to samo dobro,hodowle domowe dbające o zwierzaki to mniejsze zło :) Pseudohodowle czyli rozmnażalnie to samo zło :)

Prosto,przejrzyście i na temat ;) A teraz idę po moje bąble kochane :mrgreen:


edit - pogrubione i powiększone jakby ktoś kolejny nie zauważył...

Sysa - Sro Mar 16, 2011 11:00

vioris, hodowle domowe dbające o zwierzaki mają szczury z zoologa. Więc hodują zwierzaki z chowu wsobnego. Nie ma innego wyjścia. To żadne mniejsze zło, to pseudo i kropka.
Miłosnik szczurów nie będzie wspieral takiego procederu, bo chce szczurka na już.
Poza tym śmieszne, ze ludzi, którzy sprzedają szczury wszystkim jak leci, nazywasz dobrymi hodowcami.

Asmena - Sro Mar 16, 2011 11:05

vioris napisał/a:
W lecznicach natomiast to już jest, że tak powiem musztarda po obiedzie ;) Jeśli ktoś JUŻ POSIADA szczura kupionego w zoologu to argumenty za tym aby tam nie kupować nie przemówią do niego a nawet jeśli to i tak już nakręcił rynek kupując tego szczurka ;)

Ale taki ktoś może się zainteresować i swojego kolejnego szczura już zaadoptuje/kupi w hodowli, a nie w sklepie...

vioris napisał/a:
Ja po prostu wypowiadam swoje zdanie na dany temat i tyle ale jak na każdym forum jedna czy dwie osoby wybijające się to jest tragedia i należy je zagadać

Weszłaś na forum tematyczne, na którym znajdują się pasjonaci obcujący z tymi zwierzętami niekiedy od wielu, wielu lat i profesjonalni hodowcy, którzy o behawiorze i leczeniu szczurów wiedzą czasem więcej niż przeciętny weterynarz. Czego się spodziewasz? Owszem, mamy wyrobione zdanie, ale nie jest to jakaś zmowa, a całe lata obserwacji tych stworzeń. No sorry, ale trudno, żeby pierwsza lepsza nowicjuszka przegadała kilkadziesiąt osób, które mają wieloletnie doświadczenie.

vioris napisał/a:
Chodzi mi o to, że należałoby dotrzeć do osób które jeszcze NIE kupiły szczurka a dopiero zamierzają.

W takim razie wystawy i plakaty w lecznicach też mają sens. Część z nas ma jeszcze inne zwierzęta. Nie zawsze jest tak, że ktoś od razu kocha szczury. A nuż ktoś przyjdzie z psem do weta, zobaczy plakat, przeczyta i pomyśli: 'hmmm... labiki potrzebują pomocy... ciekawe, trzeba zerknąć' albo 'to szczury też mogą mieć rodowody? muszę sprawdzić!'.
Jeśli masz jakiś pomysł, żeby dotrzeć do innych osób- proszę bardzo, podziel się z nami. Wbrew temu, co nowi o nas myślą- jesteśmy otwarci, o ile ktoś chce współpracować. Wiele razy słyszałam o organizacji np. Dnia Szczura (nawet na uczelni wyższej), czy zabraniu szczura np. na jakieś Halloween w szkole. Nie mamy funduszy na wielkie akcje, dlatego muszą nam wystarczyć mniejsze, organizowane za zgodą szkół, zoologów.

vioris - Sro Mar 16, 2011 11:35

Asmena dlaczego nie czytasz tego co się pisze? ... :? Zresztą jak większość osób tutaj...

Przed chwilą napisałam coś co nie zostało wzięte pod uwagę i znowu odnoszenie się do poprzedniej mojej wypowiedzi nie ma sensu...
Ja nie wiem czy niektórzy tutaj lubią sobie po prostu pogadać ta dla zasady??

Napisałam posta i na jednego posta mojego jest 15 postów w których każdy z Was pisze to samo... Przecież to chore... Jeśli jedna osoba czy dwie mi odpowiedziały to po co dalej wałkować jednego mojego posta skoro w następnym już sprostowałam pewne rzeczy?

Ja nigdzie nie napisałam, że mam zamiar kogokolwiek przekonywać,przegadywać,próbować zmieniać czyjeś zdanie. W dodatku napisałam że zgadzam się ze zdaniem niektórych osób a Wy nadal swoje :roll:

Widzę, że jeśli ktoś nie zmieni zdania a nadal ma swoje to jest be... Szkoda gadać... :evil:


Sysa ja nie wrzucam wszystkich do jednego wora tak jak Ty... Nie powiedziałam, że wszystkie hodowle domowe są dobre. Ja akurat trafiłam na taką która moim zdaniem jest dobra bo dba o zwierzaki,socjalizuje je prawidłowo i nie bierze szczurów ze sklepu zoologicznego. Nikt mi nie wmówi, że wszystkie takie hodowle są złe i nie jest to lepsze od zoologów i rozmnażalni.

Sysa - Sro Mar 16, 2011 11:41

vioris, pewnie. Ty dzielisz na hodowlę złe, z których nie bierzesz i jestes ok. I na takie rozmnażalnie co są cacy i mozna w nich zachcianki spokojnie zaspokajać.
Nie napisałam, że twierdzisz, ze wszystkie hodowle domowe są dobre. Wiem, co piszesz i się z tym nie zgadzam. :]
Twoje dobre hodowle domowe socjalizują szczury i tyle. Zdrowotnie to taka sama masakra. A szczura z zoologa też sobie zsocjalizujesz, więc łącząc te fakty, wychodzi na jedno.
I skąd są brane ich szczury?

Viss - Sro Mar 16, 2011 11:48

Cytat:
CHODZI O TO ABY TAKI CIEMNY KOWALSKI KTÓRY NAWET WIEDZĄC, ŻE JEST INTERNET, ALE NIE WIEDZĄC, ŻE NALEŻY SIĘ UŚWIADOMIĆ ZOSTAŁ UŚWIADOMIONY POŚREDNIO "WBREW SWOJEJ WOLI" NP TRAFIAJĄC NA WIELKI PLAKAT KTÓRY AŻ "RAZI" W OCZY!
vioris, masz rację, nie każdy wpadnie na to, że można czegoś poszukać w internecie, że w ogóle należy sie doinformować. Czasami mam wrażenie, że takich ludzi jest większość.

Plakat walący po oczach i wdzierający się treścią do mózgu Kowalskiego jest świetnym pomysłem. Tak samo jak wszelkie uświadamiające kampanie społeczne. Niestety te medialne pochłaniają gigantyczne ilości pieniędzy, plakaty byc może nie będą kosztowały fortuny i takie instytucje jak SPS czy SHSRP zdołają je wydrukować. Z pewnościa pomysł jest dobry. Rozwieszenie takich plakatów jest realne, są jeszcze słupy ogłoszeniowe chyba... W lecznicach sa juz ulotki zarówno SHSRP jak i SPS, wystarczy sięgnąć, choćby z nudów. :)

Natomiast z tego co obserwuję edukacja w sklepach zoologicznych jest niewykonalna.

vioris - Sro Mar 16, 2011 11:54

Dobra dajmy już spokój ;) Zdanie swoje powiedziałam,wszyscy zainteresowani przeczytali i wypowiadać się już więcej nie muszą i starać się mnie uświadamiać ;)

Każdy kolejny post nic już nie wniesie do tej rozmowy więc nie ma sensu się wysilać ;)

Ja szczurka mam jednego z wpadki i jest zdecydowanie mniej ssocjalizowany niż ten z hodowli domowej... Nie ważne. Tak jak pisałam wcześniej szczury z hodowli zarejestrowanych też chorują i to nie rzadko bo to żywe istoty.

Offtopic:
A na marginesie to natura jest "najmądrzejsza" i skoro "wymyśliła" coś takiego jak chów wsobny i zwierzęta różnych gatunków współżyją ze swoimi braćmi czy rodzicami to znaczy, że tak ma być i już :)

Szura - Sro Mar 16, 2011 11:59

vioris napisał/a:
Offtopic:
A na marginesie to natura jest "najmądrzejsza" i skoro "wymyśliła" coś takiego jak chów wsobny i zwierzęta różnych gatunków współżyją ze swoimi braćmi czy rodzicami to znaczy, że tak ma być i już :)


Offtopic:
Sorry, ale nie mogę - natura jest najmądrzejsza, i skoro wymyśliła ludzi bez skrzydeł, to nie latajmy samolotami, lekarstwa też w sporej mierze nie są 'naturalne', to ich nie przyjmujmy i umierajmy, a pieski i kotki niech się mnożą jak chcą, bo to TAKIE naturalne, spontaniczne i urocze!

vioris - Sro Mar 16, 2011 12:01

Viss napisał/a:
vioris, masz rację, nie każdy wpadnie na to, że można czegoś poszukać w internecie, że w ogóle należy sie doinformować. Czasami mam wrażenie, że takich ludzi jest większość.

Plakat walący po oczach i wdzierający się treścią do mózgu Kowalskiego jest świetnym pomysłem. Tak samo jak wszelkie uświadamiające kampanie społeczne. Niestety te medialne pochłaniają gigantyczne ilości pieniędzy, plakaty byc może nie będą kosztowały fortuny i takie instytucje jak SPS czy SHSRP zdołają je wydrukować. Z pewnościa pomysł jest dobry. Rozwieszenie takich plakatów jest realne, są jeszcze słupy ogłoszeniowe chyba... W lecznicach sa juz ulotki zarówno SHSRP jak i SPS, wystarczy sięgnąć, choćby z nudów. :)

Natomiast z tego co obserwuję edukacja w sklepach zoologicznych jest niewykonalna.


Dziękuję, że piszesz o tym w ten sposób. W sklepach zoologicznych niewykonalne bo straciliby klientów. W świecie idealnym wyglądałoby to inaczej :wink: W sklepie zoologicznym byłaby informacja o hodowli zamiast akwarium ze szczurkami - i każdy chętny mógłby wypisać CV i dostać informacje o hodowli :) Tylko wtedy hodowli musiałoby być naprawdę dużo i mogłyby w ten sposób współpracować ze sklepami zoologicznymi ;) Ale to marzenia raczej nierealne ;)

[ Dodano: Sro Mar 16, 2011 12:04 ]
Szura napisał/a:
Sorry, ale nie mogę - natura jest najmądrzejsza, i skoro wymyśliła ludzi bez skrzydeł, to nie latajmy samolotami, lekarstwa też w sporej mierze nie są 'naturalne', to ich nie przyjmujmy i umierajmy, a pieski i kotki niech się mnożą jak chcą, bo to TAKIE naturalne, spontaniczne i urocze!


Nie :) Ludzie to istoty rozumne więc pewne rzeczy robią,wymyślają,ułatwiają sobie życie.
Zwierzęta w naturze - rozmnażają się jak chcą :)

Człowiek nie musi im tego ułatwiać dlatego nie popieram rozmnażalni i zoologów ;)

trutlen - Sro Mar 16, 2011 12:25

vioris napisał/a:
Ja akurat trafiłam na taką która moim zdaniem jest dobra bo dba o zwierzaki,socjalizuje je prawidłowo i nie bierze szczurów ze sklepu zoologicznego.


A skąd je bierze? Z hodowli rodowodowych? Może spytaj o to?
Tak czytam i czytam... i się dziwię...

Cytat z regulaminu:
Cytat:
Kierujemy się dobrem zwierząt. W związku z tym nie zgadzamy się na bezmyślne rozmnażanie szczurów, kupowanie szczurów w sklepach zoologicznych/pseudohodowlach [...]. Jeśli notorycznie i świadomie postępujesz wbrew tym zasadom, działasz na niekorzyść zwierząt. Licz się z tym, że nie będziesz mile widziany. Nie szanując zasad forum lub propagując odmienne idee, możesz zostać ukarany ostrzeżeniem lub banem.

Wchodząc na to forum akceptowałaś ten zapis. Zorientowałaś się, że na tym forum hodowle są dzielona na rodowodowe i pseudo. Bez opcji pośrednich. Masz inne zdanie - Twoja sprawa, ale uszanuj to, że inni tego nie popierają i nie chcą podzielić Twoich racji. Moim zdaniem już dawno powinnaś dostać ostrzeżenie za 'sianie fermentu'. Przyjmij do wiadomości - taka jest polityka tego forum. Nie podoba Ci się - Twój problem.
Aż się dziwię, że swój pierwszy post piszę w takiej sprawie, ale już nie zdzierżyłem.

Devona - Sro Mar 16, 2011 12:27

vioris napisał/a:
Ludzie to istoty rozumne więc pewne rzeczy robią,wymyślają,ułatwiają sobie życie.
A zwierzęta nie są rozumne :roll: ?
vioris napisał/a:
Zwierzęta w naturze - rozmnażają się jak chcą :)
Zwierzęta DOMOWE nie żyją w naturze.
vioris napisał/a:
Człowiek nie musi im tego ułatwiać dlatego nie popieram rozmnażalni i zoologów ;)
Ale hodowlę domową już tak? To, co piszesz przez ostatnich kilka stron, nie stanowi niestety rozsądnej całości. Jeśli sama tego nie zrozumiesz, to pisanie czegokolwiek przez innych użytkowników jest zupełnie bez sensu. Mam nadzieję, że spróbujesz spojrzeć na własne wypowiedzi z innej perspektywy.
Layla - Sro Mar 16, 2011 12:31

vioris, czy ty czytałaś regulamin w całości? :]
vioris - Sro Mar 16, 2011 12:37

trutlen napisał/a:
A skąd je bierze? Z hodowli rodowodowych? Może spytaj o to?


Chyba nie powinnam o tym pisać bo to nie jest w moim interesie tylko tej osoby ;)

trutlen napisał/a:
Wchodząc na to forum akceptowałaś ten zapis. Zorientowałaś się, że na tym forum hodowle są dzielona na rodowodowe i pseudo. Bez opcji pośrednich. Masz inne zdanie - Twoja sprawa, ale uszanuj to, że inni tego nie popierają i nie chcą podzielić Twoich racji. Moim zdaniem już dawno powinnaś dostać ostrzeżenie za 'sianie fermentu'.


I dalej to samo... Jakbyś nie zauważyła to szanuję to co myślą inni a mam inne zdanie. Ostrzeżenie za to, że mam trochę inne zdanie w jednej kwestii bo większość popieram? Hmm... ciekawe...

Poza tym - ja nie rozmnażam tych zwierząt - wręcz przeciwnie - więc nie łamię regulaminu... Trzeba czytać ze zrozumieniem. Stwierdziłam, że takie hodowle to MNIEJSZE ZŁO - a skoro piszę że zło to samo przez się widać jakie mam zdanie.



Devona napisał/a:
A zwierzęta nie są rozumne :roll: ?


A są tak rozumne jak ludzie?? Kurcze - jakich rzeczy się tu ciekawych można dowiedzieć :lol:

[ Dodano: Sro Mar 16, 2011 12:41 ]
Ok żeby zakończyć chorą dyskusję która niczego nie wnosi napiszę:


MACIE RACJĘ!!

Wszystkie Wasze argumenty mnie przekonały i teraz zmieniłam zdanie i już nie popieram żadnych hodowli... tak lepiej?? ;)

Pozdrawiam ;)

trutlen - Sro Mar 16, 2011 13:11

vioris napisał/a:
I dalej to samo... Jakbyś nie zauważyła to szanuję to co myślą inni a mam inne zdanie. Ostrzeżenie za to, że mam trochę inne zdanie w jednej kwestii bo większość popieram? Hmm... ciekawe...

Nie za to, że masz inne zdanie, tylko że postępujesz wbrew regulaminowi.

vioris napisał/a:
Poza tym - ja nie rozmnażam tych zwierząt - wręcz przeciwnie - więc nie łamię regulaminu... Trzeba czytać ze zrozumieniem. Stwierdziłam, że takie hodowle to MNIEJSZE ZŁO - a skoro piszę że zło to samo przez się widać jakie mam zdanie.

Owszem, łamiesz. W regulaminie jest zapis o popieraniu pseudohodowli.
Cytat:
nie zgadzamy się na bezmyślne rozmnażanie szczurów, kupowanie szczurów w sklepach zoologicznych/pseudohodowlach

Może sama czytaj ze zrozumieniem?

PS. A propos czytania - 'Jakbyś nie zauważyła' - jestem facetem. Co wynika ze znaczka przy moim 'pseudo', jak i z formy osobowej w mojej wypowiedzi ;)

vioris - Sro Mar 16, 2011 13:17

Powtórzę dla tych co jednak nie czytają co się pisze -
Ok żeby zakończyć chorą dyskusję która niczego nie wnosi napiszę:


MACIE RACJĘ!!

Wszystkie Wasze argumenty mnie przekonały i teraz zmieniłam zdanie i już nie popieram żadnych hodowli... tak lepiej?? ;)

Pozdrawiam ;)

Nakasha - Sro Mar 16, 2011 13:18

vioris, kiedyś ludzie uprawiali chów wsobny i rodziły się dzieci z wadami. Nawet obecnie ludzie nie są wystarczająco racjonalni, aby się nie rozmnażać, jeśli cała rodzina jest obciążona np. nowotworami. Ludzie uważają, że mają prawo mieć dziecko i już, nie ważne, czy te dziecko umrze potem na nowotwór w ogromnym cierpieniu, czy nie. :roll:

W przypadku zwierząt żyjących na wolności takie "dzieci" szybko umierają i najbardziej wadliwe geny nie są dalej przekazywane. Ale w naturalnym środowisku zwierzęta ogólnie zazwyczaj krótko żyją i często nawet te chore zdążą się rozmnożyć. "W naturze" zwierzęta dążą do rozrodu, nie do ulepszenia gatunku czy rodzenia zdrowych dzieci.... Ale na szczęście ludzie wpadli na taki pomysł, aby sprawdzić, co się stanie gdy się będzie inbredować zwierzęta, bez żadnego celu, przypadkowo - przeprowadzano takie badania w laboratoriach, efekty widać też obecnie np. w sklepach zoologicznych. I wiesz co? Rodzą się zdeformowane młode lub z poważnymi wadami wewnętrznymi. Więc nie pisz, że inbred jest ok, bo "natura" tak robi. :roll:

Devona - Sro Mar 16, 2011 13:21

vioris napisał/a:
A są tak rozumne jak ludzie?? Kurcze - jakich rzeczy się tu ciekawych można dowiedzieć :lol:
A jakie kryterium oceny rozumności stosujemy? Zdaje się, że nie jesteś specjalistą od kognitywistyki (no chyba, że się mylę, to chętnie podyskutuję w innym temacie o tym), należałoby więc nieco ostrożniej formułować twierdzenia na ten temat, pomijam już niski poziom samej wypowiedzi. Szkoda, że pozostałych fragmentów mojego postu nie skomentowałaś, jedynie ten, przy którym można było się pokazowo "roześmiać". Ta dyskusja rzeczywiście jest chora, właśnie z tego powodu.
vioris - Sro Mar 16, 2011 13:25

Nakasha napisał/a:
Więc nie pisz, że inbred jest ok, bo "natura" tak robi. :roll:


nie piszę, że jest ok w warunkach domowych - napisałam to wyżej ... a tamto to była taka luźna uwaga odnośnie ogółu zwierząt żyjących w naturze... ;)

[ Dodano: Sro Mar 16, 2011 13:33 ]
Devona napisał/a:
A jakie kryterium oceny rozumności stosujemy? Zdaje się, że nie jesteś specjalistą od kognitywistyki (no chyba, że się mylę, to chętnie podyskutuję w innym temacie o tym), należałoby więc nieco ostrożniej formułować twierdzenia na ten temat, pomijam już niski poziom samej wypowiedzi. Szkoda, że pozostałych fragmentów mojego postu nie skomentowałaś, jedynie ten, przy którym można było się pokazowo "roześmiać". Ta dyskusja rzeczywiście jest chora, właśnie z tego powodu.



nie skomentowałam ponieważ napisałam już wcześniej, że nie ma sensu odnosić się do kilku podobnych wypowiedzi skoro już raz się odniosłam...

jakie kryterium oceny? a czy naprawdę należy się długo zastanawiać która istota jest bardziej rozumna? Szczur czy człowiek? kocham szczury i wiem, że są mądre ale mózg szczura i człowieka? jakie porównanie? :wink:

Asmena - Sro Mar 16, 2011 14:53

vioris napisał/a:
Offtopic:
A na marginesie to natura jest "najmądrzejsza" i skoro "wymyśliła" coś takiego jak chów wsobny i zwierzęta różnych gatunków współżyją ze swoimi braćmi czy rodzicami to znaczy, że tak ma być i już :)

Przepraszam bardzo, ale tak, jak przez całą dyskusję miałam do Ciebie szacunek, tak tą wypowiedzią zniszczyłaś to wszystko...
Nawet nie wiem, jak to skomentować... Ludzie Z NATURY są wszystkożerni, więc jedzmy sobie trawę, pijmy wodę z kałuży... Mnóżmy się na potęgę i zniszczmy tę planetę... Naturalną koleją rzeczy są choroby i starość. Czy w takim razie Ty nie zamierzasz w ogóle leczyć swoich szczurów?... Jak będą zwyczajnie stare, to zwyczajnie pozostawisz je samym sobie, bez walki o nie, bo taka jest natura?...

vioris napisał/a:
W sklepach zoologicznych niewykonalne bo straciliby klientów. W świecie idealnym wyglądałoby to inaczej :wink:

Nie wszystkie sklepy mają zwierzęta w asortymencie. I taka akcja miałaby dla nich sens, bo uświadomiony człowiek kupowałby więcej lepszej karmy.

vioris napisał/a:
Szczur czy człowiek? kocham szczury i wiem, że są mądre ale mózg szczura i człowieka? jakie porównanie?

Myślę, że gdyby szczury miały taką zdolność komunikacji, jak my, byłyby z nami na równi. Dlaczego człowiek jest bardziej rozumny? Właśnie przez mowę, gdyby nie ona, to nie mielibyśmy tego wszystkiego, co mamy teraz.
Poza tym- nie porównałaś nas najpierw, tylko stwierdziłaś, że szczury rozumne nie są. Nieważne w tym momencie, czy w odniesieniu do człowieka, czy chomika. Stwierdziłaś, że nie i koniec.

nezu - Sro Mar 16, 2011 15:02

Szczur to nie człowiek, jest zwierzęciem i ma inne priorytety/zachowania.
Jest jednak jak najbardziej istotą rozumną.
Ma dobrze rozwinięty, duży jak na gryzonia mózg, szybko się uczy, potrafi podejmować decyzje. A że są inne?

Nasze szczury są jednak zwierzętami udomowionymi, oswojonymi.
Znasz te słowa?
"Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś"?
Bo mam wrażenie, że jednak nie rozumiesz co oznaczają...

greenfreak - Sro Mar 16, 2011 15:48

vioris napisał/a:
nie bierze szczurów ze sklepu zoologicznego
To zostają tej osobie pseudohodowcy, którzy jednak od sklepu zaczynali albo najgorsi z czeskich hodowców, innej opcji nie widzę, bo hodowca w Polsce pod żadnym pozorem nie odda "wnuka" komuś, kto chce rozmnażać poza związkiem, prowadzący adopcje też takim osobom zwierząt nie oddają. Wobec czego, szczury i tak są ze sklepu, ale pokolenie czy dwa wcześniej :roll:

ps: natura nie wymyśliła chowu wsobnego jako takiego, bo się on zdarza, ale czytałam, że wiele zwierząt potrafi sobie dobrać partnera o genach różnych od swoich.

nezu - Sro Mar 16, 2011 15:59

Offtopic:
greenfreak, to z wyborem niespokrewnionego jest niestety bzdurą, zwłaszcza u gatunków prowadzących stadny tryb życia oraz krótkożyjących....
Zwierzęta nie posiadają "rentgenów" w oczach i nie wyniuchają "o, ten nie jest moim bratem to się pobzykamy".
No niestety...

Jedyne co można pod to podciągnąć, to wybór jak najsilniejszego partnera, a wiadomo że wielokrotny chów wsobny osłabia i może powodować wady rozwojowe etc. etc.
Jednak u gatunków krótkowiecznych, takich jak szczury to się nie sprawdza, ponieważ rozmnażają się już osobniki bardzo młode i nie zwracają szczególnej uwagi na "postawność" partnera.
Poza tym u gatunków stadnych od czasu do czasu do grupy dochodzi osobnik, "świeża krew", który poprawia trochę ogólny stan populacji. Jeśli natomiast populacja jest odizolowana, jest w o wiele trudniejszej sytuacji.

Reasumując, inbreed niestety jest częścią natury, ale jak wspomniałam wyżej, szczur udomowiony to nie szczur dziki i jeśli możemy go (tj. inbreed) zmniejszyć lub uregulować, poprawiając komfort i długość życia zwierzęcia, to jest to naszym obowiązkiem wobec niego...

Tymczasem potężne grono rozmnażaczy ma to w głębokim poważaniu i kultywuje chów wsobny wyłącznie na obecność "atrakcyjnych" dla człowieka cech wizualnych, czyli produkuje zabaweczkę nie zważając na jej dalsze losy i stan zdrowia...

greenfreak - Sro Mar 16, 2011 16:10

Offtopic:
nezu, zapewne masz rację, jeśli dobrze pamiętam, to ten artykuł skupiał się chyba najbardziej na ludziach i na tym, jak czują zapachy i na ile się nimi kierują w wyborze partnera :oops:

vioris - Sro Mar 16, 2011 17:11

Asmena napisał/a:
Przepraszam bardzo, ale tak, jak przez całą dyskusję miałam do Ciebie szacunek, tak tą wypowiedzią zniszczyłaś to wszystko...


Chwila moment, ale chyba później wyjaśniłam, że to była luźna uwaga na temat zwierząt żyjących w naturze które żyją krócej a jeśli chodzi o zwierzęta żyjące w domu to tego nie popieram.


Asmena napisał/a:
Poza tym- nie porównałaś nas najpierw, tylko stwierdziłaś, że szczury rozumne nie są. Nieważne w tym momencie, czy w odniesieniu do człowieka, czy chomika. Stwierdziłaś, że nie i koniec.



W którym momencie napisałam że szczury NIE SĄ rozumne? Bardzo proszę o cytat bo tu się za chwilę okaże że wkładacie mi w usta słowa których nie wypowiadam... :evil:

[ Dodano: Sro Mar 16, 2011 17:29 ]
Asmena napisał/a:
Nawet nie wiem, jak to skomentować... Ludzie Z NATURY są wszystkożerni, więc jedzmy sobie trawę, pijmy wodę z kałuży... Mnóżmy się na potęgę i zniszczmy tę planetę... Naturalną koleją rzeczy są choroby i starość. Czy w takim razie Ty nie zamierzasz w ogóle leczyć swoich szczurów?... Jak będą zwyczajnie stare, to zwyczajnie pozostawisz je samym sobie, bez walki o nie, bo taka jest natura?...


I jeszcze się odniosę do tego.
Jeśli ktoś ma ochotę jeść trawę czy pić wodę z kałuży to jego sprawa czyż nie? Naturalną koleją rzeczy są choroby i starość i to jest akurat jasne jak słońce. Nigdzie nie napisałam, że nie należy się leczyć bo taka jest natura.Leczę swoje dzieci,męża i siebie i oczywiście moje zwierzęta, bo wszystkich kocham i chcę aby żyli jak najdłużej. To,że mogę ich leczyć jest zasługą "rozumności" człowieka i tego, że wymyślił leki. Gdyby nie człowiek - szczur ani żadne zwierzę by się nie wyleczyło.To jest różnica między rozumnością ludzi i zwierząt.Jeśli ktoś tego nie widzi to już innych argumentów nie ma...

Nigdzie też nie napisałam, że należy dopuszczać do chowu wsobnego w warunkach domowych. Napisałam tylko, że natura pewne rzeczy wymyśliła a my niejedną taką rzecz zepsuliśmy a nie tylko naprawiliśmy - jako te istoty rozumne i z możliwością komunikacji. Szczury również się komunikują w sobie tylko znany sposób - i nikt mi nie powie, że szczur ma taki mózg jak ludzki - gdyby tak było to szczury dbałyby o swoją populację same. Wymyślając lekarstwa na swoje choroby czy dbając o to aby nie było chowu wsobnego. Nawet ludzie w ten sposób się rozmnażają - dlaczego? Bo tak stworzyła nas natura, że niektóre osoby łączą się w kazirodcze pary i mają dzieci. Ja tego nie popieram jak i większość społeczeństwa - ale gdyby tak nie miało być w niektórych przypadkach to natura nie dałaby takiej możliwości a stworzyłaby coś co nie pozwalałoby na to aby rodzina miała ze sobą dzieci...

Devona - Sro Mar 16, 2011 18:19

vioris napisał/a:
nie skomentowałam ponieważ napisałam już wcześniej, że nie ma sensu odnosić się do kilku podobnych wypowiedzi skoro już raz się odniosłam...
Ja napisałam, że Twoje wypowiedzi nie stanowią jednej całości, bo sama sobie zaprzeczasz, więc wygodniej było ten fragment pominąć, nie widzę tutaj żadnego podobieństwa, nawet tematycznego, pomiędzy moim postem a wcześniejszymi wypowiedziami skierowanymi do Ciebie przez innych użytkowników.
vioris napisał/a:
jakie kryterium oceny? a czy naprawdę należy się długo zastanawiać która istota jest bardziej rozumna? Szczur czy człowiek? kocham szczury i wiem, że są mądre ale mózg szczura i człowieka? jakie porównanie? :wink:
Dlatego ja pytam, jakie stosujesz kryterium rozumności? Argumentem z Twojej strony było to, że ludzie są rozumni, więc mogą naginać naturę, z czego można wywnioskować, że zwierzęta rozumne nie są, skoro twierdzisz, że nie należy w ich rozród ingerować (i nie parafrazuję Twoich wypowiedzi, bo mogę "podczepić" odpowiednie cytaty). Chyba, że miałaś na myśli zwykłe wynikanie, a nie sformułowanie logiczne typu wtedy i tylko wtedy. A co do rozumności - żeby się na jakiś temat wypowiadać, wystarczy mieć zdrowy narząd mowy (w przypadku forum - wystarczy mieć jasny umysł i umiejętność pisania na klawiaturze komputera), ale do formułowania wniosków z sensem potrzebna jest pewna wiedza na temat dziedziny, o której się mówi. Może zatem nie stawiaj siebie tak wysoko, żeby móc decydować, jakie stworzenia są rozumne :roll: .
vioris - Sro Mar 16, 2011 18:45

Devona przeczytaj proszę dokładnie posta mojego ostatniego - tam jest odpowiedź na część tego co napisałaś...

nie dzieliłam rozumności na jej obecność lub brak a jedynie na to kto jest BARDZIEJ rozumny - i jak ktoś chce to w moich wypowiedziach to znajdzie

Devona - Sro Mar 16, 2011 19:20

vioris napisał/a:
Devona przeczytaj proszę dokładnie posta mojego ostatniego - tam jest odpowiedź na część tego co napisałaś...

nie dzieliłam rozumności na jej obecność lub brak a jedynie na to kto jest BARDZIEJ rozumny - i jak ktoś chce to w moich wypowiedziach to znajdzie
A skąd pomysł, że nie przeczytałam? Rozpętałaś zupełnie niepotrzebną dyskusję, żeby na koniec tłumaczyć się i przyznawać innym rację. Ja tylko skomentowałam logiczną wartość Twoich wypowiedzi, otoczenie nie ma obowiązku doszukiwać się ukrytego sensu w tym, co mówisz/piszesz. Ja dostrzegłam nieścisłości i sprowokowałam Cię do wyjaśnień, ale wiele osób nie czyta między wierszami. Warto się zastanawiać nad tym, co się pisze w sieci, bo nasze wypowiedzi pozostają tutaj na długi czas. Jeśli naprawdę zrozumiałaś to, co próbowali Ci przekazać inni użytkownicy tego forum oraz na czym polega mądra opieka nad zwierzęciem, włączając w nią sposób na "zdobycie" tegoż zwierzaka, to miej w sobie trochę pokory i zaprzestań już swojej krucjaty, bo co to znaczy "BARDZIEJ rozumny"? Co to w ogóle znaczy "rozumny"? Z góry zakładasz, że Ty jesteś bardziej rozumna niż szczur, a nie potrafisz nawet fizycznie "usłyszeć" większości komunikatów "nadawanych" przez te zwierzęta ze względu na ograniczenia wynikające z budowy ludzkiego organizmu. Na jakiej więc podstawie formułujesz takie daleko idące wnioski? Stare porzekadło mówi, że czasem lepiej milczeć i wydawać się głupim niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości. Śmieszy mnie pycha niektórych ludzi, przekonanych o swojej wyższości nad innymi istotami podczas, gdy poznaliśmy zaledwie ułamek otaczającego nas świata, a i tak rozumiemy zaledwie niewielką część tego, co zostało zbadane ;) .
omry - Sro Mar 16, 2011 23:07

Devona napisał/a:
A skąd pomysł, że nie przeczytałam? Rozpętałaś zupełnie niepotrzebną dyskusję, żeby na koniec tłumaczyć się i przyznawać innym rację. Ja tylko skomentowałam logiczną wartość Twoich wypowiedzi, otoczenie nie ma obowiązku doszukiwać się ukrytego sensu w tym, co mówisz/piszesz. Ja dostrzegłam nieścisłości i sprowokowałam Cię do wyjaśnień, ale wiele osób nie czyta między wierszami. Warto się zastanawiać nad tym, co się pisze w sieci, bo nasze wypowiedzi pozostają tutaj na długi czas. Jeśli naprawdę zrozumiałaś to, co próbowali Ci przekazać inni użytkownicy tego forum oraz na czym polega mądra opieka nad zwierzęciem, włączając w nią sposób na "zdobycie" tegoż zwierzaka, to miej w sobie trochę pokory i zaprzestań już swojej krucjaty, bo co to znaczy "BARDZIEJ rozumny"? Co to w ogóle znaczy "rozumny"? Z góry zakładasz, że Ty jesteś bardziej rozumna niż szczur, a nie potrafisz nawet fizycznie "usłyszeć" większości komunikatów "nadawanych" przez te zwierzęta ze względu na ograniczenia wynikające z budowy ludzkiego organizmu. Na jakiej więc podstawie formułujesz takie daleko idące wnioski? Stare porzekadło mówi, że czasem lepiej milczeć i wydawać się głupim niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości. Śmieszy mnie pycha niektórych ludzi, przekonanych o swojej wyższości nad innymi istotami podczas, gdy poznaliśmy zaledwie ułamek otaczającego nas świata, a i tak rozumiemy zaledwie niewielką część tego, co zostało zbadane ;) .


:jupi:
Lepiej bym tego nie ujęła, a szkoda. Nie raz musiałam tłumaczyć, dlaczego sądzę właśnie tak a nie inaczej i nigdy nie potrafiłam ubrać tego w tak odpowiednie słowa.
Dzięki!

Layla - Czw Mar 17, 2011 07:35

Offtopic:
Devona, "lubię to" ;)

vioris - Czw Mar 17, 2011 11:34

Co do regulaminu tam ktoś wyżej cytował (oczywiście tylko to co chciał i wyrwane z kontekstu ;) ) to dokładnie go przeczytałam i tam wyraźnie pisze nawet choćby o "hodowlach" niezarejestrowanych i o tym, że ich ogłoszenia sprzedaży będą kontrolowane pod względem tego czy dbają o swoje szczury - czyli jednak chodzi o to co ja cały czas od początku mówię... Cytować nie muszę - każdy kto przeczytał regulamin dobrze wie co tam jest napisane.

Pozdrawiam wszystkich - szanuję Wasze zdanie ale chyba nie dla mnie forum na którym ludzie o nieco odmiennych poglądach są szykanowani i MUSZĄ zmienić swoje zdanie i myśleć jak wszyscy. Jeśli uważacie, że ja jako osoba z takim poglądem nie powinnam mieć szczurków bo ktoś tam wyżej tak napisał to powodzenia - domyślam się, że może nawet połowa osób którym oddawane są szczurki mają inne poglądy lecz boją się je wyrażać aby tylko dostać szczurka. A tego w CV się nie da sprawdzić. Każdy może powiedzieć co chce a myśleć i robić potem swoje. Nigdy nie będziecie mieli pewności, że dana osoba która wydaje się w porządku nie weźmie szczurka z hodowli a potem nie pokryje nim samicy i nie sprzeda szczurków.
Ja nie rozmnażałabym szczurów z prostego powodu - za bardzo martwiłabym się o moją samiczkę żeby ją narażać na ciążę - a wiadomo, że różnie to bywa.
No ale mam troszkę inne zdanie więc jestem gorsza od tych osób które otwarcie nie mówią o swoich odmiennych poglądach?

Devona zauważ, że przyznałam rację z czystej przekory - aby pokazać, że osoby o odmiennych poglądach również mogą pisać wiele a co innego myśleć. Jeśli na forum z góry określone są poglądy które należy wyznawać to ktokolwiek kto chce tutaj być musi napisać, że tak właśnie myśli - a jak myśli naprawdę i co zrobi ze szczurkiem z hodowli to już jest nie do sprawdzenia...


Offtopic:
I tak na koniec powiem, że jeśli Ty Devona uważasz, że jesteś mniej rozumna niż szczur lub na tym samym poziomie rozumności to zastanawia mnie co Ty tutaj robisz? Powinnaś w tym momencie siedzieć w klatce i spać albo pić wodę z poidełka lub robić cokolwiek innego co teraz może robić szczur. Na pewno nie pisać w necie i starać się pokazać za wszelką cenę, że masz rację bo szczury nie są tak rozumne jak ludzie i tego nie potrafią...

Sysa - Czw Mar 17, 2011 11:40

vioris, ręce opadają jak się Ciebie czyta...

Ludzie na tym forum są bardzo tolerancyjni. Są tu terraryści chociażby. Albo ja, pracownik zoologa, dostałam szczury rodowodowe pod opiekę.

Mało wiesz o pewnych rzeczach, a piszesz o nich... Jak ktoś dostaje szczura rodowodowego pod opiekę to nie ukryje, co się z nim dzieje, bo podpisywana umowa przed tym zabezpiecza.

Wiele razy mamy odmienne poglądy, kłócimy sie o pewne kwestie co rusz.
Ale nikt nie będzie popierał działania na szkodę szczurów, a takim działaniem jest wspieranie pseudohodowli.

Niby jesteś rozumna, a tak trudno pojąc, o co nam chodzi? :roll:

mataforgana - Czw Mar 17, 2011 11:43

vioris napisał/a:
co zrobi ze szczurkiem z hodowli to już jest nie do sprawdzenia...


o czym ty kobieto mówisz, akurat hodowle są w stanie sprawdzać co się dzieje z 'ich' szczurami. to samo SPS - i jedni i drudzy podpisują z chętnym umowę, wiążącą w sensie prawnym.

Mangusta - Czw Mar 17, 2011 11:59

Offtopic:
proponuję uciąć dyskusję, bo od paru stron nie prowadzi do niczego

vioris - Czw Mar 17, 2011 12:10

mataforgana napisał/a:
o czym ty kobieto mówisz, akurat hodowle są w stanie sprawdzać co się dzieje z 'ich' szczurami. to samo SPS - i jedni i drudzy podpisują z chętnym umowę, wiążącą w sensie prawnym.


oczywiście - a powiedz mi skąd SPS czy hodowca wie o tym czy dana osoba nie pokryje tym szczurem samicy kolegi/kolezanki/znajomego/brata czy kogokolwiek innego? I ten ktos sprzeda te szczury? Uwazasz ze to mozna sprawdzic czy szczur pokrywal juz samicę czy nie?

I doskonale rozumiem o czym mowicie i w wiekszosci kwestii sie zgadzam z Wami - ale widze ze jesli nie bede zgadzac sie we wszystkim to bede szykanowana zawsze...

niech mi ktos jeszcze w takim razie powie co w regulaminie robi zapis o "hodowlach" i o mozliwosci przez te hodowle wystawiania swoich szczurów w dziale "sprzedam"?

Martuha - Czw Mar 17, 2011 12:12

vioris napisał/a:
Każdy może powiedzieć co chce a myśleć i robić potem swoje. Nigdy nie będziecie mieli pewności, że dana osoba która wydaje się w porządku nie weźmie szczurka z hodowli a potem nie pokryje nim samicy i nie sprzeda szczurków.

Co Ty za bzdury piszesz ? Masz szczura z hodowli ? Podpisujesz umowę,CV jest tylko zgłoszeniem,że szczura chce się posiadać,później podpisujesz umowę z hodowcą.

Sorgen - Czw Mar 17, 2011 12:15

Offtopic:
Z SPSem i ich umowami to tak różowo nie jest. Kiedyś brałam od nich szczura z laba, umowę wysłałam ale nie dotarła do dziewczyny która mi szczura wyadoptowała. Poprosiłam o jeszcze jedna żeby wysłać ale zero odpowiedzi mimo że pisałam w tej sprawie do 3 osób. Nikt nie zapytał jak się szczurek u mnie czuje. Nikogo nie interesowało że jest ze szczepu z upośledzonym układem oddechowym a też informowałam żeby dali znać innym właścicielom ogonów z tej samej interwencji. Jak szczura umarła to nikogo nie interesowało na co umarła. Pisałam do dziewczyny od której miałam szczurę ale zainteresowana nie była jej losem i przyczyną śmierci.
Mam nadzieję że u hodowców to wygląda faktycznie inaczej. I realnie są swoimi młodymi zainteresowani.

Devona - Czw Mar 17, 2011 12:18

Vioris, poziom Twojej wypowiedzi jest za niski, żebym odpowiadała na takie zaczepki. Zabawne, że zgodnie z Twoją teorią jesteś mniej rozumna od skorpiona, który potrafi zlokalizować chrząszcza z odległości kilkudziesięciu centymetrów, nie widząc go i nie słysząc, co jest dla ludzi nieosiągalne ;) , co jest tylko kroplą w morzu umiejętności zwierząt, których nigdy nie posiądziesz, a niektórych nawet nie zrozumiesz. A tak na serio, to nie uważam, żebyś była kompetentną osobą do wypowiadania się na temat tego, gdzie jest moje miejsce.

Ja też uważam, że dyskusja powinna zostać ucięta, a użytkowniczka vioris już dawno zasłużyła na ostrzeżenie za prowokowanie, trolling i osobiste wycieczki.

Sorgen, podpisałam wiele umów pod "szyldem" SPS i zawsze interesowałam się zdrowiem wyadoptowanych szczurów, informowałam też o chorobach/śmierci ewentualnego rodzeństwa/rodziców adoptujących, co zresztą mogą potwierdzić osoby, które mają/miały ode mnie ogonki, więc także w SPS to może dobrze wyglądać :) .

mataforgana - Czw Mar 17, 2011 12:20

vioris napisał/a:
niech mi ktos jeszcze w takim razie powie co w regulaminie robi zapis o "hodowlach" i o mozliwosci przez te hodowle wystawiania swoich szczurów w dziale "sprzedam"?


jak sama zauważyłaś, w tym zapisie "hodowle" są ujęte w ""

Cytat:
9. Na naszym forum nie popieramy rozmnażania szczurów dla zabawy, czystego zysku czy na karmę. Każde ogłoszenie z działu oddam/sprzedam będzie ściśle kontrolowane, a oddający/sprzedający ma obowiązek przedstawić historię, pochodzenie oraz stan "hodowli". Osoby niezrzeszone w SHSR będą pod wyjątkowym nadzorem, jeśli ich "hodowle" okażą się bezmyślne, nie dbające o dobro szczurów to ogłoszenie zostanie zamknięte i przerzucone z odpowiednim dopiskiem do kosza.


- i zapis nie mówi o samej możliwości, a zaznacza, że te ogłoszenia będą szczególnie kontrolowane - i chodzi o to, że jeśli ktoś posiada pseudohodowlę, której się na przykład pozbywa - wówczas może ogłosić swoje szczury na forum. jeśli ktoś bawił się w pseudohodowlę z powodu niewiedzy i chce "naprawić" swój błąd, to ta sama opcja.

o to chodzi.

AngelsDream - Czw Mar 17, 2011 12:22

Sorgen napisał/a:
Mam nadzieję że u hodowców to wygląda faktycznie inaczej. I realnie są swoimi młodymi zainteresowani.


Odpowiem za nasz przypadek. Perkun zachorował dość nagle, było podejrzenie pierwotniaka atakującego tkanki mózgowe, potem okazało się, że to ropień, który przez upłynnienie doprowadził do wtórnego zapalenia ucha wewnętrznego. Azi rozmawiała ze mną na GG, Gratis, która odchowywała miot, kilkakrotnie dzwoniła, żeby omówić, jak czuje się Perkun i co robimy dalej.

Swoimi szczurami nie interesowali się tylko hodowcy, którzy od początku podchodzili do całego przedsięwzięcia bez zaangażowania, chociaż nie dało się tego stwierdzić od razu.

babyduck - Czw Mar 17, 2011 12:33

Devona napisał/a:
uważam, że dyskusja powinna zostać ucięta
I na tym skończymy. Do odwołania.
Ivvetka - Pią Wrz 09, 2011 13:08
Temat postu: nie zgodzę się z gdybaniem co lepsze rodowodowy czy nie
Tak czy tak szczur z rodowodem jest modyfikowany genetycznie ja od lat najmłodszych hodowałam szczurki zwykłe nawet ze sklepu z nimi tak jest jak je kochasz to przygarniesz nawet sklepowego by miał lepiej a nie szedł w paszczę węża... Ostatnio sama zaczęłam się interesować dumbo bo mi się mordki podobają ale w ostateczności jak nie znajdę hodowcy kupie najzwyklejsze ogonki bo jak dla mnie niczym się nie różnią wyglądają tak samo tak czy a nawet nie wiem czy nie lepiej po co ulepszać naturę

Może się mylę ale to moje własne zdanie :) POZDRAWIAM SZCZURAŻY :)

Poprawiłam literówkę - karola

quagmire - Pią Wrz 09, 2011 13:24

Ivvetka, widać, że nawet jednego posta z tego tematu nie przeczytałaś.

Ivvetka napisał/a:
Tak czy tak szczur z rodowodem jest modyfikowany genetycznie

To nie jedzenie, nikt genetycznie nie modyfikuje szczurów, co najwyżej rozmnaża z głową - zwracając uwagę na charakter i zdrowie - wygląd to rzecz drugorzędna.

Nikt nie uważa, że szczury z zoologa są gorsze i nie zasługują na dobre życie. Rasowy to nie znaczy, że dumbo, że rex czy fuzz. Rasowy to znaczy, że nikt samicy nie pokrył, gdy była jeszcze dzieckiem, że miała dobrą opiekę i jedzenie w czasie ciąży i odchowywania dzieci, że ojciec także był dobrany pod względem charakteru i nie jest agresywny ani chory, że maluchy od urodzenia były oswajane z człowiekiem i trafiają do domku, który także został w miarę możliwości najlepiej wybrany.

Nie musisz się zgadzać z tymi ideami - masz do tego prawo.

Niamey - Pią Wrz 09, 2011 13:25

Ivvetka, czy mogłabyś wytłumaczyć co masz na myśli mówiąc "modyfikowany genetycznie"?
Bo z tego co wiem, hodowcy szczurów nie dysponują zaawansowanymi technologicznie laboratoriami, w których mogliby dokonywać modyfikacji genetycznych.

Kupując w sklepie, wspierasz ludzi, którzy czerpią zysk z krzywdy zwierząt, wyzyskują je. Nikt nie każe kupować szczurów rodowodowych. Jest mnóstwo szczurków do adopcji - dając im dom, pomagasz zwierzętom i jednocześnie nie napychasz kieszeni ludziom, którzy dla pieniędzy namnażają szczury, trzymają je w fatalnych warunkach i nie przejmują się, że zwierzęta mogą być chore czy osłabione. Naprawdę chcesz dawać pieniądze takim ludziom??

Ivvetka - Pią Wrz 09, 2011 18:29

Nie chce ale nie moge patrzeć na to że ludzie kupują je na jedzenie a że są zmodyfikowane wiem o tym bo kiedyś pracowałam jako wolontariusz gdzies gdzie to robią bo szczur dumbo z natury nie ma uszu wzietych choć niektóre są a raczej już były łączone z innymi podgatunkami gryzoni...

Poprawiłam literówkę - karola

Niamey - Pią Wrz 09, 2011 19:41

Ivvetka, to nie patrz. Zaangażuj się np. w działalność stowarzyszenia przyjaciół szczurów i realnie pomagaj szczurów, a nie kupuj w sklepach.
Kupując w sklepie, tak naprawdę szkodzisz szczurom - weźmiesz jednego, a na jego miejsce zostaną wyprodukowane kolejne, skoro tak dobrze się sprzedają.

to bardzo...ciekawe, to co piszesz. Czy możesz napisać, gdzie dokładnie byłaś wolontariuszem? Co to za miejsce, " gdzie to robią"?

Uszy dumbo to zwyczajna odmiana, to że zazwyczaj nie widać jej w naturze wynika z faktu, że jest to cecha recesywna. Tak samo szczur czarny, kapturowy czy czarno-biały, też nie występują w naturze i wcale nie są "zwyczajnymi" szczurami.
Szczury nie były łączone z innymi podgatunkami gryzoni dla uzyskania nowych odmian.

Czy mogę spytać ile masz lat? Bo może po prostu nie miałaś jeszcze podstaw genetyki w szkole i stąd pewne nieporozumienia?

Paulina87 - Pon Wrz 12, 2011 10:13

Ivvetka jako pracownik sklepu zoologicznego wytłumaczę Ci jak to wygląda.
Szczurki trafiające do sklepów pochodzą z hurtowni. Oczywiście większość z nich pochodzi z chowu wsobnego, czyli są narażone na choroby, nowotwory itp. W hurtowniach mają one rozmiary, są S, M i L. S są najtańsze więc większość sklepów takie właśnie bierze, mają one około 3-4 tyg, są naprawdę maleńkie, wychudzone część nie przeżywa transportu. U nas np jak trafiają takie maleństwa to od razu bierzemy się za ich podkarmianie, owoce, jogurciki, lepsza karma. Trzymamy je tak długo aż się nie sprzedadzą i do tego czasu nie zamawiamy nowych, bo jeśli np mamy 4 miesięcznego szczura a dostaniemy maluchy to tego starszego znowu nikt nie kupi i będziemy się z nim bujać. Tak więc im wcześniej zostają wykupione maluchy tym wcześniej przyjeżdżają te z hurtowni. O ile w sklepie warunki są dobre to w hurtowniach jest to istna masówka.
Fakt, że część ze szczurów trafia do węży, ale one też coś muszą jeść. Jesteś wegetarianką? Widziałaś w jaki sposób zabija się świnie czy krowy?
Tobie tylko się wydaje, że ratujesz te szczury przed wężem a tak naprawdę to tylko takie symboliczne, bo Ty wykupisz jednego a przyjdzie terrarysta i kupi drugiego z miotu. A zatem nakręcasz tylko biznes i przyczyniasz się do kolejnych szczurków w sklepie.

My jeśli to możliwe dajemy terrarystom zwierzęta słabsze, chore, agresywne, bojaźliwe.

Mangusta - Pon Wrz 12, 2011 10:24

Paulina87 napisał/a:
Fakt, że część ze szczurów trafia do węży, ale one też coś muszą jeść.
szczerze mówiąc lepiej sprzedac szczura do węża, niż coponiektórym chętnym na szczurka do trzymania - a takich niestety jest więcej. Przynajmniej dając na karmę mamy świadomośc, że zwierzę będzie się mniej męczyc. Baaardzo mało osób zna podstawy hodowli jakichkolwiek gryzoni i kierują się głównie ceną przy wyborze. Dobrostan zwierząt ich zwyczajnie nie obchodzi.
babyduck - Pon Wrz 12, 2011 10:28

Często w przypadku sklepów pojawia się hasło "hurtownia". Rozumiem, że nie są to te same hurtownie, z których bierze się akcesoria zoologiczne czy karmy? Czy te hurtownie to to samo co zwierzętarnie? One działają jako normalne zarejestrowane firmy? Jak dużo jest takich hurtowni? Jedna w mieście? Dwie, trzy? Jest wśród nich jakaś konkurencja? Same zgłaszają sie do sklepów, czy właściciel punktu handlowego sam musi ich znaleźć?
Sysa - Pon Wrz 12, 2011 10:37

babyduck, to zwierzętarnie. W Warszawie są 2 główne. Zarejestrowane, działają zgodnie z prawem, mają strony internetowe ze zdjęciami.
Myślę, że jak sieć jest duża to się hurtownie zgłaszają same. Ale znalezienie ich to nie problem.

Paulina87 - Pon Wrz 12, 2011 11:12

My np bierzemy zwierzęta z hurtowni gdzie mają również artykuły zoologiczne. Nie pamiętam nazwy.
dusia - Pon Wrz 12, 2011 11:31

U nas w 1 zoologu własciciel sam mnoży gryzonie, bo on głownie jest hodowcą węży i jaszczurek. I takie np. "dumbo sprowadziłem z Wielkiej Brytanii, bo w Polsce takich nie dostaniesz, a tu za jedyne 17 zł masz rasowego szczura, ktorego nikt prócz Ciebie nie będzie miał" (tekst do dziewczyny pytającej o dumbo).
Byłam pytac u nich o karmę typu VL czy Tima, to mnie wysmiali, bo oni mają kilkaset szczurów i rzucają im na tydzień po marchewce do akwarium, że mam się nie wygłupiać bo to bardzo tanie zwierzęta są. Pozabijałabym -.-

aneczka1-13 - Pon Wrz 12, 2011 11:47

A w jakim to mieście?? Może warto by było zgłosić ten sklep do SPS?? Bo z tego co mówi ten facet to nie wydaje mi się aby te warunki tam były dobre.
dusia - Pon Wrz 12, 2011 14:06

Żory. Zgłaszałam to jakieś 2 lata temu do Tozu (wczesniej wykłócając się z właścicielem o warunki), ale głucho. A facet jest najbardziej znanym "dostawca karmówki" w mieście i okolicach, dlatego własnie, że ma dużą hodowlę gadów, równiez znaną na szeroką skalę.

Poprawiłam literówki - karola

Mangusta - Pon Wrz 12, 2011 14:58

dusia napisał/a:
równiez znaną na szeroką skalę.
tzn? nazwa sklepu?
dusia - Pon Wrz 12, 2011 15:04

hm... Salamanda? Nie jestem pewna, daaawno tam nie bylam. Wiem tylko ze jak jeżdzę na giełdy to on zawsze tam jest i ludzie mówią, że ma najtańsze gady, że warto etc.
Journey - Pon Wrz 12, 2011 15:40

Słuchajcie, czy nowa ustawa zmieni coś odnośnie sprzedaży zwierząt w sklepach?

W Tesco w małym akwarium są trzy fuzzy - samiec i dwie samice /jedna z miotem, druga z brzuchem/ . Samiec wygląda kiepsko. I co tu można zrobić? :roll:

Mangusta - Pon Wrz 12, 2011 16:06

dusia napisał/a:
hm... Salamanda?
nie znam i nie widziałam nigdy takiego sklepu, nie licząc ekooszołomów o tej samej nazwie.
dusia - Pon Wrz 12, 2011 17:24

sklep zoologiczny się tak nazywa, ale jesli o hodowle chodzi, to jego nazwiskiem raczej, ale nie powiem Ci jakim, bo totalnie niepamiętam (a znałam bo szukałam go kiedyś na forum w celu zakupu jaszczurek).
Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 14:00

Byłam dzisiaj w sklepie zoologicznym kupić sciółke, tak przelotem, z przyzwyczajenia wodziłam wzrokiem po akwariach z gryzoniami i przystanełam przy szczurkach, pamietam jak na poczatku miesiaca urodziły sie tam małe ogonki, teraz były oddzielone, troche podchowane, maja niecały miesiac, stalam nad nimi bite 20 minut, teraz mam dylemat, bo stać mnie na kolejnego szczura, planuje wieksza klatke niebawem...ale sama nie wiem...czy dać szanse maluchowi z zoologa ? Jak sądzicie ?
Kasik - Pią Wrz 30, 2011 14:04

Alexxx, nie. Każdy tutaj powie Ci to samo. Szczury nabywamy z rasowej hodowli bądź z adopcji. Zajrzyj do działu oddam, tam też jest wiele szczurów bez domu - lepiej im daj szansę.
Niamey - Pią Wrz 30, 2011 14:05

Alexxx, jeśli oddadzą Ci go za darmo, nie ma problemu. Jeśli miałabyś płacić, odpowiedź brzmi: nie.
Jest mnóstwo szczurów do adopcji, po co nabijać kieszeń komuś, kto nieodpowiedzialnie rozmnaża szczury? Małe szczurki są słodkie, ale czasem lepiej nie wchodzić do sklepu.

Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 14:14

Co racja to racja, ale szczurki z forum domek ciepły mają, a te z zoologa nie wiadomo czy nie trafią do terrarium z w wężem...smutno się robi widzac tyle łapek napierajacych na akwarium jak obok nich przechodzisz...
Oli - Pią Wrz 30, 2011 14:17

Alexxx, a nie robi Ci się smutno jak pomyślisz, że napędzając właścicielowi sklepu kasę kupnem szczurów napędzasz tym samym jego chęć do rozmnażania? Skąd wiesz czy on nie rozmnaża braci z siostrami, czy synów z matkami? Warunki sklepowe nie są dobre dla samic w ciąży, dla wychowywania młodych. Do tego jeśli pierwotnie wziął do swojego sklepu szczury z hurtowni, to także przyczynił się do popierania skandalicznych warunków i Ty kupując od niego szczura też się do tych złych warunków przyczyniasz, popierasz je swoim działaniem.
Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 14:24

Ja rozumiem, zdaje sobie sprawę jak to działa, poprostu zawsze byłam wrażliwa na cierpienie zwierząt i serce mi sie kraja jak widze jakiegokolwiek gryzonia czy inne zwierze w klatce, z której nie jest wypuszczany, gdzie wode dostaje w spodku od doniczki i nie ma domku żeby się schowac, tylko wciska zadek w róg akwarium.
Dwa razy miałam chomiki z zoologa, jeden zmarł po miesiacu, nie wiadomo co mu było, ale zdrowy pewnie do mnie nie przyszedł, nigdy wiecej nie kupiłam zwierzecia z zoologa, moje szczurki są z tz `wpadki`, nigdy nie byłam zwolenniczka `fabryki` zwierząt, chciałam poprostu przyczynic sie do tego, ze zamiast u weża szczurek trafi do dwóch kolegów i cieplego miejsca.

karola - Pią Wrz 30, 2011 14:29

Alexxx napisał/a:
serce mi sie kraja
A nie kraja Ci się serce na myśl o szczurach, które spędzają całe życie w dt? Owszem, mają ciepły kąt i dobrą karmę, ale nie mają swojego człowieka, tego kogoś kto będzie kochał je całym sercem. Wiesz, że dziewczyna, od której ja adoptowałam szczury ma u siebie zazwyczaj około 50 gryzoni albo i więcej. I co z tego, że o nie dba? Przecież nie da się spędzać wystarczającej ilości czasu z taką ilością zwierząt jeśli chce się im też posprzątać klatki i mieć jeszcze czas na naukę czy pracę. Czemu los tych szczurów Cię nie smuci?
Oli - Pią Wrz 30, 2011 14:29

Alexxx napisał/a:
chciałam poprostu przyczynic sie do tego, ze zamiast u weża szczurek trafi do dwóch kolegów i cieplego miejsca.
a na jego miejsce trafią dwa kolejne do sklepu ;) takie rozumowanie naprawdę nie ma sensu, trzeba myśleć logicznie. po pierwsze wąż też musi coś jeść. Nie popieram karmienia żywym pokarmem, ale martwy pokarm kiedyś też był żywy. Jeśli tylko zostanie odpowiednio zabity przed podaniem wężowi, to jest według mnie ok. Nie wykupi się wszystkich szczurów z zoologów, a im więcej będzie się ich kupować, tym więcej będzie ich się w zoologach pojawiać, bo przecież tak super schodzą. Nienakręcanie popytu i zostawienie ich w sklepie jest mniejszym złem wbrew pozorom.
Kasik - Pią Wrz 30, 2011 14:38

To jest bardzo proste. Jeżeli kiedyś ludzie zrozumieją cały ten biznes, może coś się zmieni, a zwierzęta nie będą sprzedawane w zoologach. Zwierzęta kupowane w zoologach są trzymane w skandalicznych warunkach, a kupując je przyczynia się do ich dalszego rozmnażania w tychże skandalicznych warunkach, nieraz nawet bez odpowiedniego karmienia matki ciężarnej (raz, gdy próbowałam interweniować, bo młoda matka karmiła na oko 3tyg maluchy, a sama była okropnie chuda i robiła boczkami tak, że aż mi się płakać chciało - usłyszałam, że szczury są karmione raz dziennie, bo częściej nie ma potrzeby, samica nie jest wygłodzona - chyba źle widzę i czy ja niby jakimś ekspertem od szczurów jestem czy co?! :roll: - i nie musi dostawać pokarmu cały czas, a jak pokarm jest dawany cały czas, to rozrzucają po ściółce... :evil: ). Poza tym może kiedyś ludzie dojrzeją do tego, że biorąc zwierzaka z zoologa, tak naprawdę w 95% przypadków biorą zwierzaka dzikiego, który boi się człowieka, bo nie wie co to ręka, a jeżeli wie, to często się jej boi, bo mu do tej pory krzywdę robiła.
Niamey - Pią Wrz 30, 2011 14:39

to właśnie napędza handel zwierzętami w sklepie - każdy myśli, że tak dobrze robi i ratuje szczurka od węża. Jeśli kraja Ci się serce, zapisz się do sps (stowarzyszenie przyjaciół szczurów), pomóż im ratować szczury i w realny sposób przyczyń się do polepszenia ich bytu.
Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 14:43

karola, dlatego napisałam, że nie jestem za `farbyką` zwierzaków, moim zdaniem jesli ktos chce mieć zwierzeta, a nie jeste hodowca to powinien miec ich tyle, żeby kazdemu z nich poświecać czas i miłosc, ja z łatwościa mogłabym wziac do siebie 5 szczurów, ale wiem, że 3 to jest moje maksimum, żeby każdego z nich zadowolić.
Oczywiście, że smuci mnie los zwierząt pozbawionych uwagi wlaściciela, ale jakby na to nie patrzeć są zadbane, mają towarzyszy, w takich wypadkac żal mi tylko ludzi którzy decydują sie na coś, ale nie dokońca spełniają swoje obowiązki. Naszczescie takie hodowle o jakich wspominasz ciesza sie uznaniem i hodowcy czy wielbiciele gryzoni biorą swoje zwierzeta z takich miejsc, jesli jest okazja, ja za żadne swoje aktualne zwierze nie płaciłam, mój kot został mi wrecz wepchnięty w ręce.

Oli, zdaję sobie sprawe, że nikt nie jest w stanie zachamować tej machiny, ale zauważ, że kiedyś w sklepach zoologicznych `królowały` króliczki i chomiki, ja ze swojego punktu widzenia nigdy nie spotkałam się z taką `popularnością` wśród szczurów, a z `pokarmem` zawsze kojarzyły mi sie myszy...wiem, że jeśli nikt nie będzie chętny na szczury to one znika, ale co z tymi, które teraz są w sklepach ?

Oli - Pią Wrz 30, 2011 14:47

Alexxx napisał/a:
ale co z tymi, które teraz są w sklepach ?
po co o to pytasz, skoro niby zdajesz sobie sprawę ze wszystkiego jak tu piszesz. to jest mniejsze zło, zostawienie ich, bo nalezy myśleć przyszłościowo - jeśli teraz będzie się brało szczury z zoologa to w przyszłości nie będzie ich mniej, a więcej lub w najlepszym przypadku tyle samo. zrobisz jak uważasz, ale na naszym forum nie znajdziesz poparcia w takich czynach i nikt nie przyklaśnie zachwytem Twoim działaniom, nie poprze Twojego rzekomego współczucia.
Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 14:51

Nie wiem z jakiej racji Oli, nazywasz moje współczucie `rzekomym` , nie jestem hodowca ani wielkim znawcą szczurów, nie oczekiwałam tutaj wiwatów na moja czesc, bo chce uratować szczura z zoologa, bo to nie o to chodzi. Nie jestem typem, który poprzez wrażliwosc na inne istnienia chce zwrocic na siebie uwagę, nikt z moich znajomych poprostu nie ma szczura i nie rozmawiam z nimi o tym, dlatego chciałam na forum zasięgnac rady ekspertów, a nie zostać zjechana.
mini - Pią Wrz 30, 2011 14:52

Jesli tak bardzo Ci ich szkoda, to staraj się je zebierać z zoologów za darmo i szukać im domów przez adopcję. Możesz też zrobić tak jak napisała Niamey: zapisać się do SPS'u.
Bo kupowanie zwierzęcia w zoologu jest strasznym pójściem na łatwiznę, a dolepianie do tego teori o tym, że chce się pomagać jest ...

Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 14:55

Nie rozumiem czemu uważasz, że chce isc na łatwiznę, nie dolepiam do niczego teorii, mam dwa szczury, one mi wystarczają, gdybym tak bardzo chciała kolejnego, to bym go adoptowała z pewnego źródła, a nie kupowała z zoologu,
chodziło mi o ten konkretny zoolog i te konkretne szczurki, to tyle. Poza tym wątpie, żeby jakikolwiek sklep oddał mi zwierze za darmo ;)

Oli - Pią Wrz 30, 2011 14:56

Alexxx napisał/a:
Nie wiem z jakiej racji Oli, nazywasz moje współczucie `rzekomym`
już wyjaśniam - współczujesz szczurom w sklepie, a bezdomnym bądź co bądź do adopcji już nie. :] dla mnie to jakieś wybiórcze współczucie "bo one mają lepiej". I co z tego? Nie mają swojego człowieka.
mini - Pią Wrz 30, 2011 14:57

No widzisz, a jednak oddają. Ja sama raz zabrałam szczury z zoologa, a to i tak nic w porównaniu z tym ile podobnych interwencji przeprowadzają inni np z SPS'u.
Więc jest to niezbity dowód, że się da, trzeba tylko chcieć ;)

Oli - Pią Wrz 30, 2011 14:57

Alexxx napisał/a:
bo chce uratować szczura z zoologa
jesli dostaniesz go za darmo to go uratujesz, jesli go kupisz to tylko napędzisz popyt właścicielowi sklepu

[ Dodano: Pią Wrz 30, 2011 14:59 ]
Alexxx napisał/a:
dlatego chciałam na forum zasięgnac rady ekspertów, a nie zostać zjechana.
dostałaś poradę, kilka osób Ci napisało, że to zły pomysł, że tego nie popiera i dlaczego, a Ty się wciąż upierasz przy swoim. to nie jest chęć zasięgnięcia porady, bo odpisały Ci osoby siedzące od lat w szczurach.
Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 15:02

Oli, napisaly mi poradę, a ja nie ciągle tematu, tylko tlumaczyłam dlaczego chcialabym to zrobić. Nie upieram się przy swoim, uwierz mi. Ani raz moja wypowiedź (poza pierwszym postem) nie wskazywała na to, że `chce i juz`.

W takim razie jako wielki zółtodziób, który sie nie zna i chodzi na łatwiznę, chcialabym wiedzieć czy poprostu mam podejsc do gościa w sklepie i zapytać czy da mi tego szczura...Bo nie rozumiem z jakiej racji miałby mi go oddac : P

mini - Pią Wrz 30, 2011 15:13

Alexxx napisał/a:
W takim razie jako wielki zółtodziób, który sie nie zna i chodzi na łatwiznę, chcialabym wiedzieć czy poprostu mam podejsc do gościa w sklepie i zapytać czy da mi tego szczura...Bo nie rozumiem z jakiej racji miałby mi go oddac : P


http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/ wejdź, poczytaj, dowiedz się.

Alexxx - Pią Wrz 30, 2011 15:14

mini, dzięki wielkie, na pewno skorzystam :)
Kasik - Pią Wrz 30, 2011 15:19

Alexxx napisał/a:
Poza tym wątpie, żeby jakikolwiek sklep oddał mi zwierze za darmo ;)


Właśnie. Bo im tylko o to chodzi - o zarobek. A jeżeli dasz im zarobić, dasz im powód do rozmnożenia kolejnych szczurów, skoro te się sprzedały ;)

Asmena - Pią Wrz 30, 2011 20:02

Czasami udaje się wyciągnąć szczura, zazwyczaj kiedy jest on chory lub stary.
W przypadku chorego można powiedzieć, że weźmie się za darmo i z własnych funduszy pokryje leczenie- albo oni będą musieli go leczyć, co raczej wyniesie więcej niż te 12 czy 15zł, ile się zwykle płaci za szczura. To taki delikatny szantażyk ;)

dusia - Pią Wrz 30, 2011 20:22

z tym ze oni nie mają zamiaru leczyc szczurów w ogóle wiec taki "szantazyk" jest nic nie wart.
Asmena - Pią Wrz 30, 2011 20:24

dusia, ale tu nie o zamiary się rozchodzi. Chory szczur = problem dla sklepu (można nasłać różne TOZy, Sanepidy i inne takie).
Nie jestem aż tak naiwna, by wierzyć w dobre chęci wszystkich sprzedawców :]

dusia - Pią Wrz 30, 2011 20:31

tak, tak, tylko niejeden sprzedawca moze Cię wysmiać (co z kolei może być stresujące i może się odechcieć dalszej rozmowy), tak jak mnie, kiedy pytałam o VL (bo szczur je wszystko jak się go wygłodzi; a szczury zawszone i zagrzybione). dlatego już nie wchodze do zoologów jesli nie muszę, bo to chwyta za serce. jednak lepiej wziac bidy z forum, bo one tak samo potrzebuja pomocy i są tak samo słodkie.
Asmena - Pią Wrz 30, 2011 20:40

dusia napisał/a:
tak, tak, tylko niejeden sprzedawca moze Cię wysmiać

Niby tak, ale co śmiesznego jest w wizji nalotu Sanepidu? ;) Jasne, część oleje, ale będzie też część, która weźmie to sobie do serca. Dla tej drugiej części warto spróbować. Najwyżej nie odda, trudno, ale przynajmniej była próba.

Oli - Pią Wrz 30, 2011 21:01

dusia napisał/a:
tak, tak, tylko niejeden sprzedawca moze Cię wysmiać
mam wrażenie, że źle zrozumiałaś Asmenę. Sprzedawca w sklepie "szantażowany" jest faktem zrobienia mu problemów, więc będzie na ogół wolał oddać za darmo chorego szczura niż go leczyć. Nie chodzi tu o zabranie szczura z obietnicą, że się go wyleczy i odda do sklepu. Nie wiem w czym miałby tu sprzedawca wyśmiać.
dusia - Pią Wrz 30, 2011 21:10

chodizło mi o wysmianie tekstu:
"W przypadku chorego można powiedzieć, że weźmie się za darmo i z własnych funduszy pokryje leczenie- albo oni będą musieli go leczyć, co raczej wyniesie więcej niż te 12 czy 15zł, ile się zwykle płaci za szczura. To taki delikatny szantażyk"
wtedy jeszcze nie było mowy o straszeniu sanepidem.

I miałby o co, jak pisałam, mnie wyśmiano jak pytałam czy mają karme VL albo cos lepszego bo pierwsza moja karma raz to był Vitapol, a była to sama ta pszenica czy co to tam jest , na co oboje sprzedawcy wyśmiali mnie że nie umiem wychowac szczura bo wystarczy ze się go przygłodiz i zje a ja jestem głupia wydając tyle na karmę. Zresztą o świezbie też im przyszlam powiedziec jak leczyłam Dżonego to usłyszałam że szczur ma duża odporność i sam sobie poradzi z chorobą i smichy chichy ze chce być mądrzejsza od nich.

Asmena - Pią Wrz 30, 2011 21:19

dusia, wybacz, myślałam, że to dość oczywiste :P
Majszczur - Pią Wrz 30, 2011 21:24

Niedawno byłam w kakadu w złotych tarasach (Wa-wa). Śliczna beżowa kapturka dumbo i na dodatek rex odchowuje tam miot. Pogadałam ze sprzedawczynią o tej szczurzynce i dowiedziałam się, że będzie najprawdopodobniej do oddania jak tylko wykarmi maluchy. Może ktoś byłby zainteresowany.
Cegriiz - Wto Paź 04, 2011 16:34

Wiadomo, czy ktoś ją wziął?
Majszczur - Wto Paź 04, 2011 17:54

Nie wiem :( jestem uziemiona w domu z chorymi dzieciakami i nie byłam ponownie w galerii
Cegriiz - Wto Paź 04, 2011 20:04

Ech, to miejmy nadzieję, ze ktoś się nią zaopiekował.
Nasze słodkie:) - Pią Paź 07, 2011 17:31
Temat postu: Zakup kochanych ogonków :)
:serducho: Dużo czytałam o wspaniałych szczurkach i dlatego zdecydowałam się na kupno. Podobno mocz samczyków bardziej śmierdzi, ale za to szybciej się oswajają :) . Zobaczymy w sklepie jaki będzie charakterek i wtedy wybiorę. Mam tylko pytanie zresztą bardzo ważne dla mnie :wink: . Czy szczurki trzeba trzymać w przynajmniej po 2 ? Ja zamierzałam kupić jednego :( Na więcej moi rodzice mogą się nie zgodzić :? Fajnie by było gdybym mogła mieć jednego ;P Co o tym myślicie ?
PS ( jestem nowa na forum, dlatego przepraszam w razie czego za nie właściwe umieszczenie tematu :)
Proszę o odp :serducho:
[/code]

karola - Pią Paź 07, 2011 17:38

Raz: nie kupuj szczura w sklepie tylko adoptuj ;) Dwa: owszem, szczury muszą być trzymanie w stadzie, minimum po dwa.

ed. Poczytaj sobie temat, do którego scaliłam Twój post oraz te dwa: http://forum.szczury.biz/...der=asc&start=0 i http://forum.szczury.biz/viewtopic.php?t=3346

Niamey - Pią Paź 07, 2011 18:52

Nasze słodkie:), jeśli możesz mieć tylko jedno zwierzątko, zdecyduj się na chomiczka - to miłe zwierzaki, a w dodatku nadają się do trzymania pojedynczo.

Szczury, i jest to fakt naukowy, są zwierzętami wybitnie stadnymi. Trzymanie je pojedynczo można porównać do trzymania ich w słoiku. My tego nie dostrzegamy, ale szczury mają bardzo silną potrzebę komunikowania się z innymi przedstawicielami swojego gatunku.

Odradzam kupowanie w sklepie - większość szczurów ze sklepu jest albo dzika, albo chora. Często pochodzą z hurtowni, w których ludzie żerują na krzywdzie zwierząt.

Jest mnóstwo szczurków do adopcji, warto pomóc znaleźć im kochający dom.

Bocha - Pią Paź 07, 2011 19:37

Niamey napisał/a:

Odradzam kupowanie w sklepie - większość szczurów ze sklepu jest albo dzika, albo chora.


A samice czesto "zaciążone"..

Cegriiz - Pią Paź 07, 2011 20:28

Bocha napisał/a:
samice czesto "zaciążone"..


Potwierdzę, mam dwie szczury od dziewczyny, która wzięła ze sklepu zaciążoną samicę i urodziły jej się dodatkowe 10 szczurów.

Pyl - Pią Paź 07, 2011 21:37

Offtopic:
Niamey napisał/a:
zdecyduj się na chomiczka - to miłe zwierzaki, a w dodatku nadają się do trzymania pojedynczo.
Sorki za offtop, ale... wg mojej wiedzy nie wszystkie rodzaje chomików są nie-stadne - czy może wypowiedzieć się ktoś bardziej "zachomikowany"?

dusia - Pią Paź 07, 2011 21:45

Syryjskie osobno, dżungarskie grupowo, samce robowskiego osobno, tyle pamiętam z czasów zachomiczenia, ale moge się ciut mylić.
Oli - Pią Paź 07, 2011 21:47

dżungarki grupowo jeśli tylko są z jednego miotu (dwaj bracia, dwie siostry), ale w trakcie dojrzewania mogą zacząć się tłuc
wojsza - Pią Paź 07, 2011 23:56

z mojej praktyki chomikowej wychodziło ze dżyngarskie gryzły się zawsze ;o
Pyl - Sob Paź 08, 2011 00:08

Offtopic:
OK, no to chyba sieję panikę. Jakoś zawsze mnie uświadamiali, że nie wszystkie są samotnikami, ale wygląda na to, że te "łatwo osiągalne" nie muszą mieć towarzystwa. Choć jak b. pobieżnie poprzeglądałam fora to zdania są podzielone. Ale przynajmniej nie ma tak jak u szczurów, że towarzysz MUSI być i kropka. Dzięki za info.

Cegriiz - Sob Paź 08, 2011 10:42

To według mojego 16 letniego doświadczenia...
Dobra, już się nie wymądrzam :D

Ale ogólnie chomiki syryjskie to samotniki - tylko pojedynczo.

Dzungarskie - samice raczej pojedynczo, ze względu, że są agresywne (3 osobniki odchowałam)
-samce można w grupie (miałam 3 w jednej klatce), można pojedynczo również (jednego takiego miałam)

Roborowskiego - bez problemu można w stadzie trzymać. Ja miałam łączone stadko 1+2 i odbyło się bez problemów (samice). Koleżanka ma jeszcze większe stadko i te chomiki pewnie mają już ze 3 -4 lata. Problem jest tylko taki, że jeśli chcemy aby były oswojone, to trzeba intensywnie nad nimi pracować. U mnie jednego nie dało się w ogóle oswoić, a pozostałe dwa -można.

Oczywiście z dżungarami i Roborowskiego mogą zdarzyć się różne charaktery, więc nie zawsze można chomiki połączyć.


Ups :oops: Chyba jednak się wymądrzałam... :oops:

Baśka03 - Sob Paź 08, 2011 11:07
Temat postu: Na temat chomiczka.

Ja mam syryjka. I polacam syryjskiego dla początkujących :) Teraz zamierzam dokupić ogonki :) :lol:

dusia - Sob Paź 08, 2011 11:44

dokupić? szczury dla chomika?
Martuha - Sob Paź 08, 2011 12:23

Nasze słodkie:) napisał/a:
Dużo czytałam o wspaniałych szczurkach i dlatego zdecydowałam się na kupno
Chyba nie tak dużo skoro
Nasze słodkie:) napisał/a:
Czy szczurki trzeba trzymać w przynajmniej po 2 ? Ja zamierzałam kupić jednego
Szczurki MUSZĄ być przynajmniej dwa,kupując jednego skarzesz go na samotność i cierpienie,to tak jakby człowieka zamknąć w izolatce na całe życie.Chyba ie było by fajnie ? ;)
Nasze słodkie:) napisał/a:
Na więcej moi rodzice mogą się nie zgodzić
W takim razie nie kupuj szczura-będzie całe życie nieszczęśliwy.Kup sobie chomika jak podpowiadają dziewczyny albo inne zwierze,które może żyć samotnie,albo porozmawiaj z rodzicami,aby zgodzili się na dwa,to nie jest większy kłopot,ani wydatek.
Cegriiz - Nie Paź 09, 2011 00:55
Temat postu: Re: Na temat chomiczka.
Baśka03 napisał/a:

Ja mam syryjka. I polacam syryjskiego dla początkujących :) Teraz zamierzam dokupić ogonki :) :lol:


W sensie, że do osobnej klatki dwa ogony? Bo z syryjskim to się zeżrą.

wojsza - Nie Paź 09, 2011 19:37

Jatka by była :o chociaż hmm jak szczurek potrafi myche zaakceptować to czemu nie chomika.
mataforgana - Nie Paź 09, 2011 19:48

wojsza napisał/a:
szczurek potrafi myche zaakceptować


szczurek to nawet potrafi zeżreć mychę na obiad.

nie łączy się szczurów ani z myszami, ani z chomikami, ani z szynszylami, ani...

szczury to drapieżniki, ludu. zeżrą bez pardonu takie małe tałatajstwo.

Martuha - Nie Paź 09, 2011 20:00

Moja koleżanka już próbowała połączyć szczura z mychą ;) Po czym przyleciała ze łzami w oczach jeszcze z ledwo żywą myszą na rękach,która dogorywała po przegryzieniu kręgosłupa przez szczura
Cegriiz - Nie Paź 09, 2011 20:14

Z syryjczykiem się pożrą nawzajem. Bądż, co bądż, syryjskie chomiki również zwierzęcy pokarm jedzą. Moje uwielbiały koniki polne. Kiedyś też miałam sytuacje, że śp. Gałka (szczur) biegała razem z chomikiem dżungarskim, ale to bardziej polegało na tym, że Gała miała w poważaniu Bulbinę: "coś mi się kręci między nogami". Raz to ją zdeptała :P

Ale i tak nie proponowała bym trzymać małych zwierząt ze szczurami. Nie wiem jak jest ze świnkami i królikami.

Ładny offtop się robi : /

Pyl - Nie Paź 09, 2011 21:38

Offtopic:
Jak offtop to offtop - może by to gdzieś przenieść? Jakiś temat o łączeniu / współistnieniu szczurów z innymi zwierzętami?

Jeśli chodzi o współistnienie ze świnką morską (samcem) to moje dwa stada współdzielą wybieg z Prosiakiem od 3 lat i póki co jest bezkolizyjnie. Tyle, że Prosiak był od małego ze szczurami i szczury były od małego z Prosiakiem. Prosiak nawet bardzo przeżywa jakiekolwiek rozstania (bo jest samotny) - wystarczy, że przestawię jego klatkę tak, że nie widzi szczurów to od razu markotnieje i słabiej je. Od czasu kiedy pojawiły się u mnie samce Prosiak zaczął je nawet traktować jako partnerki życiowe - z kiepskim skutkiem, bo są od niego znacznie szybsze :lol:
Ogólnie taki "związek" oceniam pozytywnie - obie strony mają nieco ruchu na wybiegach, bo mimo wszystko to nie jest "ich stado" i trzeba "obcego" oznaczyć :)
Nie próbowałam trzymać ich w jednej klatce - głównie ze względu na inne potrzeby żywieniowe i siano, od którego szczury non stop łapały pasożyty.
Weci odradzali mi jakiekolwiek łączenie szczurów ze świnką - więc mimo pozytywnych doświadczeń nie polecam jako "normy".

Asmena - Nie Paź 09, 2011 21:46

Offtopic:
Pyl napisał/a:
Weci odradzali mi jakiekolwiek łączenie szczurów ze świnką - więc mimo pozytywnych doświadczeń nie polecam jako "normy".

Bo od każdej reguły są wyjątki ;) Ja do teraz pamiętam foty szczura Zalbi z malutką myszką, z którą się od razu zaprzyjaźnił. Ale to są tylko wyjątki ;)

wojsza - Nie Paź 09, 2011 21:46

Martuha napisał/a:
Moja koleżanka już próbowała połączyć szczura z mychą ;) Po czym przyleciała ze łzami w oczach jeszcze z ledwo żywą myszą na rękach,która dogorywała po przegryzieniu kręgosłupa przez szczura


Offtopic:
Osz żęsz

pszczoła - Nie Paź 09, 2011 21:50

Na Wrocławskiej wystawie pewna pani z fundacji mi opowiadała, że ich szczur mieszka z szynszylą i są bardzo do siebie przywiązane, pani wręcz narzekała na ich zapędy homoseksualne...
Martini - Nie Paź 09, 2011 22:47

Majszczur napisał/a:
Niedawno byłam w kakadu w złotych tarasach (Wa-wa). Śliczna beżowa kapturka dumbo i na dodatek rex odchowuje tam miot. Pogadałam ze sprzedawczynią o tej szczurzynce i dowiedziałam się, że będzie najprawdopodobniej do oddania jak tylko wykarmi maluchy. Może ktoś byłby zainteresowany.


Pytałam dzisiaj o tę szczurzynkę. Zaadoptowała ją kilka dni temu pracownica sklepu, tak więc ma już domek :)

Cegriiz - Pon Paź 10, 2011 19:34

wojsza napisał/a:
to czemu nie chomika.


Bo chomiki syryjskie są samotnikami i do drugiego osobnika są agresywne (pomijając okres rui). A z dżungarami i Roborowskiego, to jak z myszami. Trzeba mieć szczęscie... Czyli lepiej nie ryzykować :P

Hanami - Pon Paź 10, 2011 20:24

Cegriiz napisał/a:
wzięła ze sklepu zaciążoną samicę i urodziły jej się dodatkowe 10 szczurów.

Bocha zna to aż za dobrze z własnego doświadczenia. "Mamciuje" właśnie bodajże dwunastu takim "niespodziewajkom".

omry - Wto Paź 11, 2011 21:52

Eh, bratowa mojej koleżanki kupiła sobie jakiś czas temu szczura w zoologu. Zaczęła czytać i dowiedziała się, że w zoologach się nie kupuje. Wypytywały mnie więc obie i wszystko im powiedziałam. Dziewczyna ugadała się z kimś z okolicy, kto już zarezerwował jej na forum szczura, a gdy napisała czy zadzwoniła, to ten ktoś jej powiedział, że szczura daje komuś innemu, mimo rezerwacji. Wkurzyła się i poszła do zoologa..
Ludzie sami tworzą takie głupie sytuacje..

Paulina87 - Wto Paź 11, 2011 22:37

Z 2 moich poprzednich szczurzyc Ganja była mega ciapą i nawet myszy, które właziły na nią jej nie przeszkadzały. Dlatego jak zdarzyło się, że któraś z myszy uciekła i schowała się gdzieś pod szafą to wpuszczałam tam Ganję w celu wypłoszenia myszaka. Natomiast Kropka, która rządziła Ganją myszy nie lubiła oj bardzo i byłam mega zaskoczona kiedy pewnego dnia zauważyłam jedną z myszy śpiącą w hamaczku szczurów (moje myszy to były mistrzynie ucieczek).
omry - Sro Paź 12, 2011 13:29

Paulina87, ja bym w życiu tak nie zaryzykowała.. Masakra.
Paulina87 - Sro Paź 12, 2011 22:40

Jeśli się zna swoje zwierze to w czym problem. Ja zachowania Ganji byłam pewna niemal na 100%. To tak jak np. jednemu psu pozwoli się na zabawę z dzieckiem a innemu nie bo wie się, że ma ograniczoną cierpliwość.
smeg - Czw Paź 13, 2011 09:47

Paulina87 napisał/a:
Jeśli się zna swoje zwierze to w czym problem. Ja zachowania Ganji byłam pewna niemal na 100%. To tak jak np. jednemu psu pozwoli się na zabawę z dzieckiem a innemu nie bo wie się, że ma ograniczoną cierpliwość.

Mimo wszystko zwierzę nie jest do końca przewidywalne, zwłaszcza gryzoń. Ja bym nie ryzykowała. To tak, jakbyś wypuściła swojego najbardziej ciapowatego samca do samiczki, uważając że i tak jej nie zapłodni.

Sysa - Czw Paź 13, 2011 09:51

Paulina87, ale zostawianie myszy ze szczurami to taka sama głupota jak zostawienie jakiegokolwiek psa z dzieckiem. Bo nie siedzisz zwierzakowi w głowie i nigdy nie wiesz, co myśli. Nigdy nie można być pewnym zachowania swojego zwierzaka, nigdy nie wiadomo czy coś mu nie odbije, czy szczur nawet niechcący nie zabije myszy.
Twierdzenie inaczej to ignorancja, a dopuszczanie zwierząt, które w naturze są wrogami, bo jest się pewnym NIEMAL na 100%... Szkoda komentować.

omry - Czw Paź 13, 2011 13:05

Paulina87 napisał/a:
Jeśli się zna swoje zwierze to w czym problem. Ja zachowania Ganji byłam pewna niemal na 100%. To tak jak np. jednemu psu pozwoli się na zabawę z dzieckiem a innemu nie bo wie się, że ma ograniczoną cierpliwość.


Tak, Paulina, to jest dokładnie to samo, bo psy naturalnie pożerają dzieci na obiad..

Człowieka nie możesz być w 100% pewna, a co dopiero zwierzęcia drapieżnego, którego instynkt jest o wiele silniejszy, niż nasz.

PALATINA - Czw Paź 13, 2011 14:12

Paulina87 napisał/a:
Jeśli się zna swoje zwierze to w czym problem.

Też znałam swoja sukę, która olewała mojego oswojonego gołębia (posilającego się u nas na parapecie) przez prawie 6 lat codziennego karmienia. Aż tu nagle przestała go olewać i go zjadła (nawet pióra z ogona zjadła, tylko kawałek prawego skrzydła został).. :roll: :(

Właśnie przyniosłam zoologowego szczura, który z racji wieku (6 mies) trafił do Oazy, celem wyadoptowania. Był "za stary" na sprzedanie się w Kakadu jako pupilek. A bardzo spokojny i przyjazny (niczego się nie boi - garnie się na ręce), więc żal było zostawić w sklepie dla gada (bo to już dość duży gabarytowo samiec).
Wzięłam go na próbę. Jak się dogada z białymi, to zostanie. :)

Mam też Teofila z Kakadu (nie, nie ja go kupiłam). Ma w tej chwili 2 lata i 4 miesiące. Jeszcze ani razu nie chorował, tylko łapki tylne już mu "wysiadły".

Paulina87 - Czw Paź 13, 2011 22:41

A gdzie ja napisałam, że zostawiałam szczura samego z myszami? Raz wypuściłam Ganję z 2 myszami razem na stole, które ona totalnie ignorowała. A tak to kilka razy wpuszczałam ją pod szafki żeby myszy się wystraszyły i wybiegały. No i raz jedna z myszy jak uciekła w nocy to spała rano w hamaczku szczurów, ale nie ze szczurami, no ale w nocy to ja spałam więc nie mogłam na to wpłynąć.

Z resztą to było 5 lat temu więc moja wiedza też była inna.

omry - Czw Paź 13, 2011 22:46

Paulina87 napisał/a:
A gdzie ja napisałam, że zostawiałam szczura samego z myszami? Raz wypuściłam Ganję z 2 myszami razem na stole, które ona totalnie ignorowała. A tak to kilka razy wpuszczałam ją pod szafki żeby myszy się wystraszyły i wybiegały. No i raz jedna z myszy jak uciekła w nocy to spała rano w hamaczku szczurów, ale nie ze szczurami, no ale w nocy to ja spałam więc nie mogłam na to wpłynąć.

Z resztą to było 5 lat temu więc moja wiedza też była inna.


Pomijając już to, to przeraził mnie bardziej Twój drugi post w tym temacie. Bardzo złe podejście w odniesieniu do zwierzaków, obyś się nigdy nie przekonała, że niczego nie można być pewnym. Dla ich dobra - nigdy nie ryzykuj, po prostu.

Karena - Pon Paź 24, 2011 18:06

Zostałam zaspamowana PW od użytkownika spiryt009 któremu nie jestem od rana w stanie przetłumaczyć różnic pomiędzy pseudohodowlą a hodowlą i pomiedzy kupnem z zoologa a adopcją oraz kilkoma innymi pojeciami. Zawzięcie broni hodowli domowych i broni zoologów. Nie wie czym jest róznica pomiędzy adopcją z forum a pójściem do sklepu wędkarskiego (nawet nie zoologa) i kupno szczurów. Itd itp.
Jesli ktoś mógłby pomóc mi w wyjaśnianiu byłoby super. bo ja od rana wymieniam PW i już mi ręce odpadły. Pisanie w każdej wiadomości żeby poczytał forum i wysyłanie linków do tematów też nie skutkuje. Nie mam juz pojęcia jak się za niego zabrać i aż coś mnie boli jak widzę że chce adoptować jakiekolwiek zwierzę chociaż nie ma pojęcia o opiece...

/Edytowałam bo faktycznie cytowanie z pw może być niezbyt ok.

Kasik - Pon Paź 24, 2011 21:13

Karena, ja też raz chyba ze 2 godziny lasce tłumaczyłam, dlaczego kupowanie w zoologu jest złe i dlaczego to napędzanie handlu. Ale przecież "szczurki z zoologa też chcą miłości i kupując w zoologu ratujesz tego szczurka". I nie wytłumaczysz, po prostu to chyba jest kwestia wieku i brak umiejętności abstrakcyjnego myślenia jeszcze. Bo w końcu prawo popytu i podaży to abstrakcja. I chyba wykracza poza możliwości pojmowania w pewnym wieku (zależnym osobniczo od jednostki :P ). Można próbować, ale nie wiem, czy to w takim wypadku ma szansę na powodzenie.
Layla - Wto Paź 25, 2011 11:35

Karena, niech użytkownik przeczyta temat po prostu. Bo czytając jego posty mam wrażenie, że czegoś nie kuma.
Karena - Wto Paź 25, 2011 12:31

Layla, Nie idzie wytłumaczyć -.-
Layla - Wto Paź 25, 2011 12:36

Karena, inna sprawa, że nie powinnaś wklejać fragmentów PW.
Karena - Wto Paź 25, 2011 12:38

Ok usuwam w takim razie. Nie wiedziałam, że nie można
furburger - Wto Paź 25, 2011 12:50

Offtopic:
a ja wam powiem że to już mi powoli zaczyna trolem zajeżdżać... ;/

Manta - Sro Gru 28, 2011 20:51

L., NKV to holenderski zwiazek gryzoniowy
baradwys - Czw Gru 29, 2011 13:13

L. napisał/a:
Manta napisał/a:
(ale z NKV)
co to?
to ten sam w którym zrzeszyła się Amusia.
Manta - Czw Gru 29, 2011 15:30

baradwys, ten sam, aczkolwiek moja szczurzyca nie jest od Amusi ;)
L. - Czw Gru 29, 2011 19:55

nie chodzi o to czy jest od Amusi, tylko jakiej jakości są hodowle tam zarejestrowane, cobyś sobie więcej kłopotów niż radości nie narobiła :<
Manta - Czw Gru 29, 2011 21:06

L., zdaje sobie sprawe z jakosci roznych hodowli - i moim zdaniem nie swiadczy o nich zwiazek do jakiego naleza ;) . Aczkolwiek rozumiem o co Ci chodzi. Jesli trafi do mnie kolejna z NKV to tylko jesli nie znajde wymarzonej niuni do adopcji a bede miala mozliwosc, zeby ktos mi szczura do Polski przywiozl ;) . W Polskiej hodowli szczura nie kupie, wiec dla mnie istnieje opcja albo adopcji albo importu ;) .
L. - Czw Gru 29, 2011 21:13

Manta napisał/a:
W Polskiej hodowli szczura nie kupie

Czemu?

Manta - Czw Gru 29, 2011 21:46

L. napisał/a:
Manta napisał/a:
W Polskiej hodowli szczura nie kupie

Czemu?


bo te umowy ktore widzialam mi sie nie podobaja i takowej nie podpisze - glownie chodzi mi o punkt o sekcji w razie smierci szczura - mi jako-tako sekcja potrzebna by nie byla a nie stac mnie na to, zeby placic za nia chociaz polowe (jak to jest w najlepszej opcji w umowie opisane).

L. - Czw Gru 29, 2011 21:55

Manta, mhm. masz prawo. aczkolwiek w większości bez tej sekcji nie byłoby żadnych rezultatów ani postępów hodowlanych, mam nadzieje, że jesteś również i tego świadoma.

no i koszt sekcji jest na pewno tańszy niz sprowadzenie i opłacenie transportu szczura z zagranicy..

Manta - Czw Gru 29, 2011 22:01

L., ja jestem swiadoma co sekcja daje a czego nie ;-) . Nie jest tak, ze bez sekcji nie bylo by zadnych rezultatow i postepu hodowlanego. Moge sie zgodzic oczywiscie, ze dla hodowcy jest to rzecz bardzo przydatna. Osobiscie hoduje myszy, studiuje zootechnike - jakostam w temat hodowli roznych zwierzat sie zaglebiam ;) . Ja tylko stwierdzam, ze mi sekcja szczura potrzebna nie jest i nie stac mnie na to. Jesli punkt umowy mowilby o tym, ze mam szczura jak umrze odeslac albo zawiesc do wyznaczonej kliniki w moim miescie a hodowca sekcje sobie oplaci - ok, nie ma sprawy. Ale ja nie bede placic za to, co jest potrzebne hodowcy a nie mi. I poki nie czuje, ze musze miec szczura z polskim rodowodem spokojnie moge "pozyskiwac je" z innych zrodel. Z 3 szczurow 1 jest z NKV, 2 z adopcji - i tyle niby ma zostac, choc juz w dziale adopcyjnym napisalam jaka panienke bym chetnie przyjela jesli by sie znalazla. Nie przecze - jak jakas hodowla bedzie miala wymarzona dla mnie panienke to moze zmienie zdanie i sie przelamie do tego punktu umowy - ale to musialby byc naprawde szczurzy ideal ;-) hehe.


A co do cen - koszt szczura w PL + transportu szczura w PL nawet nie liczac sekcji to dla mnie koszt podobny do sprowadzenia szczura ;-) . Zreszta nawet jesli wyzszy - placac za szczura i jego transport dla siebie place za to, co jest mi potrzebne, a nie za to, co potrzebuje ktos. Lubie dzielic sie z ludzmi, dawac prezenty itd. Ale niekoniecznie stac mnie na to, zeby kazdemy placic za to, co jemu potrzebne, zwlaszcza, ze mnie nie stac na wszystko (a nawet polowe tego) co bym chciala.

Bel - Czw Gru 29, 2011 22:12

Manta, a ja mam pytanie.. jeśli nie stać cię by zapłacić za sekcję te 20 czy 30 zł bo sama to napisałaś
Manta napisał/a:
nie stac mnie na to, zeby placic za nia chociaz polowe
to jak stać cię na utrzymanie zwierząt? zdajesz sobie sprawę, że leczenie szczurów to studnia bez dna? że to jedne z najbardziej chorowitych pupilków domowych? Poza tym ja nie robię sekcji tylko dla hodowcy. Robię ją dla SIEBIE przede wszystkim. By mieć pewność i czyste sumienie, że tfu tfu zrobiłam WSZYSTKO co było możliwe, by wyleczyć zwierzaka a po prostu nie było szans.
Manta - Czw Gru 29, 2011 22:18

Bel, jesli stac mnie na utrzymanie samochodu, powaznie chorego kota i paredziesieciu myszy to stac mnie tez na utrzymanie kilku szczurow. To, ze kogos stac np na mercedesa sl to znaczy, ze jak ja sobie zazycze to ma mi zalac do pelna moje lupo? Bo to dla takiego kogos rzaden wydatek - co to jest 150zl. Stac mnie na to, co potrzebuje. Jak uznam, ze sekcji jakiegos zwierzaka potrzebuje to ja robie - albo osobiscie albo u weta - jesli JA tego potrzebuje a nie bo ktos tego chce - bo jak ktos cos chce to powinien za to zaplacic. Wydaje miesiecznie na zwierzeta wiecej niz na siebie - bo biore za nie odpowiedzialnosc w pelni. Mam "fundusz alarmowy" ktorego uzyje jesli zwierzaki pochoruja sie powaznie. Wiec mozesz sie nie martwic o to co sie stanie jak jakies zwierze zachoruje - uwierz, myszy tez ze zdrowiem nie szaleja jakos bardzo. Sa niesamowicie chorowite.

I uwierz - jesli umrze mi jakis szczur a bede wiedziec, ze nie byl to wirus (ktorym moglyby zarazic sie pozostale szczury lub co gorsza inne zwierzeta) - to juz naprawde nie bede musiala wiedziec czy napewno zrobilam wszystko - po co? zeby sie dolowac? To jest jasne, ze jak zwierze zachoruje robie wszystko co moge - ale po co sie dobijac?

A pelna sekcja nie kosztuje 20-30zl - a napewno nie w Krakowie. Bo jesli chodzi tylko o pokrojenie i obejzenie narzadow - moge to zrobic sama - nie problem sie w szczurach doszkolic - mysza sekcje robie to i szczurowi bym mogla. Zreszta taka sekcje za 20-30zl to moge zrobic, bez problemu kazdemu szczurowi po smierci - ale to chyba nie o taka chodzi?

Azi - Czw Gru 29, 2011 22:19

to chyba się już niejaki offtop zrobił?

sekcja kosztuje około 80zł, czasem 60zł. Jest tańsza niż operacja i wymagana w sytuacjach, gdy nie wiadomo jaka była przyczyna zgonu. Dla mnie to logiczne - gdy mój szczur nagle umiera, nie ważne, czy jest z zoologa, czy z hodowli, czy z adopcji - robię sekcję, bo chce wiedzieć, czy mam się obawiać o resztę stada, czy nie.

biorąc pod uwagę, ze jeżeli hodowcy zależy, to dopłaca połowę, a kogoś nie stać na wydanie 40zł, to nie stać go tez na kurację antybiotykową, na operację, na badania RTG czy USG, na lepszą karmę itp itd. Sorry, sama burżujem nie jestem, ale argument typu "nie wezmę szczura z polskiej hodowli, bo nie stać mnie na jego sekcję" jest delikatnie mówiąc naciągany, bo zwierzę to odpowiedzialność i mimo wszystko koszta. Jak kogoś nie stać na sekcję, to nie stać go na szczura jako takiego, nie ważne, czy z hodowli, czy z adopcji.

Takie jest moje zdanie. I ja postrzegam chęć mojej dopłaty do tego, jako zaangażowanie, a nie jako sponsoring.

Poniekąd cieszy mnie jednak, że punkt ten odstrasza taką część osób. Mniej zastanawiania dla mnie.

Manta - Czw Gru 29, 2011 22:24

Azi, co do stac-nie stac juz powiedzialam co i jak. Naprawde na zwierzeta nie zaluje poki sa to rzeczy potrzebne albo dla zwierzakow albo tez dla mnie.
Co do sytuacji naglej - takze napisalam, ze wtedy sekcje bym zrobila - chce miec pewnosc, ze reszcie stada ani pozostalym zwierzakom nic nie grozi.
Gdy ja sie o sekcje (cala, dokladna, ze "wszystkimi opcjami") dowiadywalam byl to koszt 300zl - i w takiej opcji do tego podchodze.
I mimo wszystko - chocby cos kosztowalo 20zl - to jesli ja tego nie potrzebuje to czemu mam w sumie komus za to placic?

A ani na warunki ani na karme moje szczury nie narzekaja - bez obaw.

Bel - Czw Gru 29, 2011 22:25

Manta napisał/a:
I uwierz - jesli umrze mi jakis szczur a bede wiedziec, ze nie byl to wirus (ktorym moglyby zarazic sie pozostale szczury lub co gorsza inne zwierzeta)
a jakim cudem dowiesz się tego bez wykonania sekcji? :lol:
Manta - Czw Gru 29, 2011 22:36

Jesli uwazasz ze dluzszy staz na forum i zapewne ogolny szczurowy, upowaznia Cie do wysmiewania mnie to nie czuje potrzeby odpowiadania na takie pytanie... A myslalam, ze mamy dyskutowac na poziomie? Ja nikogo nie obrazam ani nie wysmiewam.
Viss - Czw Gru 29, 2011 22:58

Manta napisał/a:
to czemu mam w sumie komus za to placic
masz bardzo interesujące podejście do tematu. Masz może psa czy kota rasowego? Bo zasada jest taka sama, pewne badania, w tym sekcję czy bad. histopatologiczne robi się dla dobra rasy, gatunku, linii, miotu, ogólnie z myślą o utrzymaniu pewnego standardu, dla przyszłych pokoleń, dla hodowcy, który dba i stara się jak najsensowniej prowadzić zwierzęta, które hoduje, bez względu na gatunek. :) Zwierzę jest zobowiązaniem, zwierzę rodowodowe tym bardziej, bo kupując je zaczyna się w pewien sposób uczestniczyć w życiu jakiejś określonej liczby zwierząt, od przodków, przez braci i siostry twojego zwierzęcia po przyszłe pokolenia. :) Myśl o zdrowiu, wzorcu, rozwoju rasy/gatunku jest przewodnią. Nie z tych względów bierzesz zwierzę rodowodowe?
Manta - Czw Gru 29, 2011 23:59

aaaa... napisalam dlugasny post i mi go wsunelo :/ ehh... to teraz postaram sie w skrocie ;)

Viss, mam obecnie juz tylko 1 kota rasowego - tj rodzice teraz maja, bo zostala u rodzicow a ja wyprowadzilam sie z dachowcem. Ale nie w tym rzecz. Ja jak najbardziej rozumiem sens robienia sekcji - i caly czas o tym mowie, ze nie jestem przeciwko sekcjom jako takim. Ale - jak wspominalam hoduje myszy rasowe - gdy pewnego dnia napisala do mnie dziewczyna ktora miala odemnie samczyka, ze chlopak umarl w niewyjasnionych okolicznosciach, a byl to mlody mysz - to osobiscie pojechalam do niej po cialko myszaka, zeby moc zrobic mu sekcje - bo dla mnie, jako hodowcy bylo to niepokojace, ze mysz bez przyczyny umiera w tak mlodym wieku. Nie wymagalam od osoby ktora go kupila zeby sekcje zrobila - wrecz sama zapytalam czy nie bedzie miala nic przeciwko, zebym po cialko przyjechala i na sekcje zawiozla, bo mi na tym zalezy. Wiec to nie jest tak, ze ja wysmiewam sekcje czy tez uwazam za niepotrzebna. Jak mowilam, gdy pytalam powiedzianio mi 300zl za dokladna sekcje szczura z niezbednymi badaniami - i nawet zakladajac ze mialabym placic 150zl - to jesli ja nie widze dla siebie takiej potrzeby to nie mam na to, zeby taka kase wylozyc - to jest jedzenie dla mojego kota na 3 miesiace np.

I tlumaczac prosciej o co chodzi z tym "nie stac mnie"
Moja pasja na rowni ze zwierzetami wlasciwie jest moj samochod. Od kilku miesiecy planuje renowacje i malowanie felg - wyjdzie mnie to ok 400zł - ale nie robie tego, bo mnie na to nie stac. Z kolei w ciagu ostatniego miesiaca na wymiane hamulcow z przodu, naprawe lozyska, piasty, skrzyni i sprzegla wydalam prawie 3 tysiace. Wiec - nie stac mnie na wydanie 400zl na zwykle widzimisie, ale udalo mi sie zdobyc 3 tysiace na naprawy niezbedne do tego, zeby autem mozna bylo jezdzic.
Mam nadzieje, ze teraz wytlumaczylam to zrozumiale.

Nie chce byc zle zrozumiana, a niestety mam wrazenie, ze niektorzy tylko czytaja "nie stac mniena sekcje" a nie widza tego, ze pisze ze pisze ze sekcje uznaje za potrzebne i jesli uznalabym to za konieczne to bym ja zrobila i nie prosila nawet o zwrot czesci kosztow.

L. - Pią Gru 30, 2011 00:07

Manta, ja rozumiem o co Ci chodzi, to tak jak Viss ujęła interesujące podejście.
Teraz jak to rozpisałaś wiem już o co chodzi z tym "nie stać mnie".

Ale...
Viss napisał/a:
Bo zasada jest taka sama, pewne badania, w tym sekcję czy bad. histopatologiczne robi się dla dobra rasy, gatunku, linii, miotu, ogólnie z myślą o utrzymaniu pewnego standardu, dla przyszłych pokoleń, dla hodowcy, który dba i stara się jak najsensowniej prowadzić zwierzęta, które hoduje, bez względu na gatunek. :) Zwierzę jest zobowiązaniem, zwierzę rodowodowe tym bardziej, bo kupując je zaczyna się w pewien sposób uczestniczyć w życiu jakiejś określonej liczby zwierząt, od przodków, przez braci i siostry twojego zwierzęcia po przyszłe pokolenia. :) Myśl o zdrowiu, wzorcu, rozwoju rasy/gatunku jest przewodnią

tego mi u Ciebie brakuje.

Fakt, że do myszy pojechałaś i sekcje zrobiłaś. Jednak kupując dane zwierze bierzesz tę odpowiedzialność o której pisze Viss.
I gdyby większość osób miała takie podejście jak Ty - hodowla szczurów stałaby w miejscu. Nie bylibyśmy w stanie zablokować tych linii które niosły za sobą wady genetyczne, bo często dopiero na sekcji wychodziła przyczyna zgonu szczura.

edit: U mnie na UWM (podobno najlepsza weta w PL) sekcja dokładna wraz z ewentualną histopatologią kosztuje 80 zł :)
Sama histopatologia do 3 "rzeczy" od 1 szczura to koszt 50 zł.
Często jest tak, że jeśli w innych mieście są o wiele większe ceny (a bardzo często są) to chętni po prostu przesyłają mi guzki odpowiednio zapakowane pocztą. :}

Manta - Pią Gru 30, 2011 00:20

L., ale to o czym piszesz to tez z kolei co innego. Ja rozumiem, ze biore odpowiedzialnosc za jakies zwierze - ale ja nie moge brac odpowiedzialnosci ze to w jaki sposob hodowca prowadzi jakas linie. Jesli zwierze mi umiera po chorobie - o ile wiedzialam po jakiej - to ja nie potrzebuje juz dla siebie zrobic sekcji bo znam przyczyne zgonu na tyle na ile jest mi to potrzebne, z kolei hodowca moze chciec znac wszystko dokladnie - co oczywiscie rozumiem - i tu chodzi o to, ze jesli mi nie jest to potrzebne to czemu mam placic?
Czy w takim wypadku, jesli szczur umiera ze wzgledow genetycznych, bo hodowca zle poprowadzil linie np - czy po zrobieniu sekcji mam rzadac zwrotu pieniedzy za szczura? Bo przeciez kupuje zwierze rasowe glownie ze wzgledu na wyzsza zdrowotnosc i unikanie chorob genetycznych. Oczywiscie mowie hipotetycznie, licze sie z tym i wiem, zepewne choroby moga wyjsc nagle - ale chodzi mi tak ogolnie o zasade/tok myslenia.

Ja nie mowie o sytuacji kiedy mam szczura, ma 6-7 miesiecy, wszystko bylo z nim ok a tu pewnego dnia wchodze do domu a szczur martwy - wtedy lece do weta na sekcje i wszystko co sie da - bo chce wiedziec CO SIE STALO. I wtedy sie nawet nie zastanawiam o tym, ze jesli szczur byl rasowy moglabym wg umowy prosic hodowce o zwrot 50% kosztow, tylko sekcje bym robila niezaleznie od jej ceny.

L. - Pią Gru 30, 2011 00:27

Manta, ale pamiętaj, że zazwyczaj większość genetycznych przypadłości 1. jest letalnych 2. wychodzi po 5 pokoleniu.
I rozumiem, że można miec pretensje do hodowcy, gdzie w linii już się coś pojawiło i stawiało linie pod znakiem zapytania a on mimo to pomyślał "ryzyk fizyk" i kolejny miot zrobił. Albo skrzyżował odmiany, których nie można krzyżować np. 2x hight white, 2xdown under i jest klops.
Ale co w przypadku, gdy wszystko było okej i hodowca miał pecha krzyżując takie a nie inne szczury i wyszło genetyczne bagno. Co jeśli coś się dopiero teraz w tym momencie ujawniło.
To nie jest wina hodowcy, a psikus matki natury - psikus chamski ale wyraźnie mówiący o tym, że linie trzeba wstrzymać i obserwować albo w ogóle zablokować. I tu pojawia się sekcja, która 1. może nam pokazać przyczynę błędu 2. powiedzieć to przypadek genetyczny ale osobniczy czy genetyczny dotyczący linii 3. najważniejsze: podjąć właściwą decyzję od której zależy los dalszych pokoleń :)

Manta - Pią Gru 30, 2011 00:41

L., dlatego tez mowie ze to ze zwrotem pieniedzy za szczura, to takie pytanie hipotetyczne - dla mnie jasne jest (poza oczywistymi przypadkami zlych laczen itp) ze choroby genetyczne wina hodowcy czesto nie sa. I z pojawieniem sie takich rzeczy zawsze mozna sie liczyc.
Ale ciagle mi chodzi o to na kim realnie powinna spoczywac odpowiedzialnosc wlasnie za poznanie dokladnych przyczyn choroby itd. Ja uwazam, ze nie na mnie, jako kupujacym zwierze - gryzonia rasowego - reklamowanego wlasnie jako tego zdrowszego, pewniejszego itd. i to czy zaplace za sekcje calosc, czesc czy w ogole uwazam, ze powinno byc moim wolnym wyborem, a nie koniecznoscia. Z kolei nie zdziwil by mnie zapis ze hodowca ma prawo do "zwlok" lub ze wlasnie w wypadku smierci mam szczura do sekcji udostepnic/zawiesc do lecznicy/odeslac(choc to juz wyzsza szkola jazdy by byla).

L. - Pią Gru 30, 2011 00:44

Manta, no i okej :) ja to rozumiem, cieszę się, że mnie też rozumiesz.
ale widać jest tutaj jedna kwestia w której do 100% porozumienia nie dojdziemy :P no ale nie każdy z każdym zawsze musi sie zgadzać.

Manta - Pią Gru 30, 2011 00:49

L., do porozumienia pewnie nie dojdziemy - ale dziekuje za rozmowe, milo bylo wysluchac (wyczytac ;) ) na spokojnie argumentow drugiej strony - pisanych sensownie, bez naskakiwania na mnie za inny poglad :) .
I czytajac sensowne argumenty troche podejscie do tej sprawy zmienie - nawet nie dlatego, ze sama bym o takich argumentach nie pomyslala, bo bylo to w wiekszosci dla mnie jasne, ale dobrze wiedziec, ze osoby w to zaangazowane robia to wlasnie z tak istotnych powodow a nie tylko po to, zeby "to ladnie wygladalo". I teraz juz naprawde nie przecze, ze nie skusze sie na szczura polskiej hodowli - o ile po takiej dyskusji ktokolwiek zdecyduje sie sprzedac mi szczura ;-) .

L. - Pią Gru 30, 2011 00:52

Manta, to miło :mrgreen:
magnes - Pią Gru 30, 2011 04:49

Przeniosłam posty do odpowiedniejszego tematu.
Manta - Pią Gru 30, 2011 09:59

ok dzieki, aczkolwiek to jeszcze osobny temat - bo z zoologa szczura bym tym bardziej nie chciala ;)
Nakasha - Pią Gru 30, 2011 10:36

Umm, ja za sekcję płacę 15 zł....

Tak czy siak, wydaje mi się, że obowiązek sekcji w umowie musi być i gdyby jakiś polski hodowca tego nie zawarł w swojej umowie, bardzo bym protestowała. Sekcja jest niezbędna dla określenia prawdziwej przyczyny śmierci... Często wydaje się "na oko", że wiadomo z jakich powodów szczur zmarł, ale podczas sekcji wychodzi co innego. Tak samo w przypadku guzów... histo jest konieczne, "na oko" ciężko stwierdzić z jakiej tkanki jest guz, czy jest łagodny, złośliwy czy to zwykły gruczolak...

Manta, więc rzeczywiście zostaje Ci adopcja lub importy - niektórzy hodowcy z innych krajów nie wymagają sekcji. Pytanie, czy w takim razie rzeczywiście dbają o zdrowie linii, czy po prostu sprzedają szczury...

Bel - Pią Gru 30, 2011 10:39

Cytat:
Jesli uwazasz ze dluzszy staz na forum i zapewne ogolny szczurowy, upowaznia Cie do wysmiewania mnie to nie czuje potrzeby odpowiadania na takie pytanie... A myslalam, ze mamy dyskutowac na poziomie? Ja nikogo nie obrazam ani nie wysmiewam.
Nie mam zamiaru Cię obrażać czy wyśmiewać ;) daleka jestem od tego. Pytam tylko skąd możesz mieć pewność, że szczur który zmarł nie ma żadnego wirusa/bakterii? Skoro nawet głupia myko może wyjść dopiero po śmierci szczura, który zmarł np. w wieku 3 lat. I nie dowiesz się, czy masz stado zdrowe czy chore jeśli sekcji nie zrobisz.
greenfreak - Pią Gru 30, 2011 11:49

Manta napisał/a:
(...) w ogole uwazam, ze powinno byc moim wolnym wyborem, a nie koniecznoscia. Z kolei nie zdziwil by mnie zapis ze hodowca ma prawo do "zwlok" lub ze wlasnie w wypadku smierci mam szczura do sekcji udostepnic/zawiesc do lecznicy/odeslac(choc to juz wyzsza szkola jazdy by byla).
Muszę zwrócić uwagę na to, że może sensowny jest tu zamysł, ale jak dla mnie - nie za bardzo jest to realne. Sekcja powinna odbyć się możliwie szybko, a co jeśli wysyłasz ciałko pocztą albo i nawet kurierem? Mija co najmniej dzień, nie wiadomo, w jakich warunkach, bo może jakiś inteligentny inaczej pracownik położy akurat tę paczkę np. przy kaloryferze rozkręconym totalnie i przyspieszy naturalne procesy. Sekcja, o ile się nie mylę, nie jest również wymagana przy każdej śmierci? Czasem hodowca poprosi o nią, bo ma nieco szersze spojrzenie na sytuację i widzi jakąś możliwość, na którą nie musi wpaść każdy człowiek, który jest właścicielem zwierzaka.
Podejrzewam też, że w przypadku naprawdę słabej sytuacji finansowej w momencie śmierci zwierzaka, szanujący się hodowca pomógłby płacąc za to, bo najważniejsza jest ta wiedza. Nie widzę jednak tego, aby hodowcy płacili zawsze i wszędzie - z czego, skoro hodowla to raczej hobbystyka niż zarobek?

Nakasha - Pią Gru 30, 2011 12:02

Hodowca może płacić za sekcję, nie ma sprawy, ale wtedy cena za szczura powinna wynosi nie 70 - 80 zł, a 200 zł....
babyduck - Pią Gru 30, 2011 12:19

Nakasha napisał/a:
Hodowca może płacić za sekcję, nie ma sprawy, ale wtedy cena za szczura powinna wynosi nie 70 - 80 zł, a 200 zł....
Dlaczego, skoro sama napisałaś, że za sekcję płacisz 15 zł, a nie 130. :P :wink:
Niamey - Pią Gru 30, 2011 12:59

babyduck, bo nie wszędzie tyle kosztuje i szczury mogłyby iść tylko do właścicieli w Białymstoku, ale już nie w Warszawie :lol:


Polecam ten bardzo ciekawy artykuł na temat tego, dlaczego robienie sekcji jest tak ważne dla procesu hodowlanego
http://bvrattery.wordpres...ity-and-health/

babyduck - Pią Gru 30, 2011 13:15

Niamey, wiem o tym, moje pytanie było troszkę retoryczne i troszkę "złośliwe", o czym świadczą dwie emotki na końcu :wink:
Niamey - Pią Gru 30, 2011 13:51

Offtopic:
babyduck, tak też zrozumiałam, ale pewnie coś mi nie wyszło żeby to zrozumienie oddać :lol:

quagmire - Pią Gru 30, 2011 13:57

Niamey, świetny artykuł. Może wrzućmy to też tu: http://www.forum.szczury....t=6747&start=45
babyduck - Pią Gru 30, 2011 14:25

Offtopic:
Ja myślę, że to zmęczenie, po późnym powrocie do domu

didko - Pią Lut 03, 2012 14:15

ja miałam szczurki ( 2 samiczki) ze sklepu i one żyły 5 lat :shock: , tylko pod koniec miały raka sutka ale to się zdarza u samic które nigdy nie kryły, były naprawdę kochane...........
Sysa - Pią Lut 03, 2012 14:18

didko,
1. bardzo wątpię, żeby szczur żył 5 lat, zwłaszcza, że u szczura z zoologika nie zna się dokładnego wieku. :roll:
2. Samice nie kryją...
3. Rak sutka może dopaść każdą samicę, bez względu na to czy BYŁA KRYTA czy nie.

wuwuna - Pią Lut 03, 2012 14:21

didko napisał/a:
ale to się zdarza u samic które nigdy nie kryły
samice nie kryją... :roll: a to można włożyć między bajki, to nie zależy od ciąży czy jej braku. Hormony pracują zawsze. A ciąża to duże obciążenie dla organizmu który sam i tak pochodzi z masowej hurtowej 'produkcji' szczurów. (najczęstsze źródło zoologicznych szczurów)

Tak samo ten wiek 5 lat można uznać za nieprawdę, szczury tyle nie żyją. Najczęściej takie wyobrażenie jest spotęgowane przez rodziców podmieniających zwierzę, które umrze by dziecku nie sprawiać bólu. Wnioskuję to z twojego młodego wieku.

Nakasha - Pią Lut 03, 2012 15:34

Niestety szczury biologicznie nie są w stanie tyle żyć, to tak jakby powiedzieć, że człowiek żył 200 lat.

Rak sutka może się zdarzyć u każdej samicy, zupełnie niezależnie od tego, czy miała miot, czy nie. Nawet wykastrowane samice mogą mieć gruczolaki sutka, czy złośliwe nowotwory.

Martuha - Pią Lut 03, 2012 16:13

5 lat ??? :shock: W dodatku aż 2 Ci się takie zdarzyły? To były chyba super szczury ;)
Noxa - Pią Lut 03, 2012 16:38

Ja rozumiem że trafiają się szczury z zoologa które dożywają sędziwego wieku, mój pierwszy ogon żył około 3 lat i 4 miesięcy (może te 6-7 lat temu nie było aż takiego "bagna" genetycznego?), no ale w każdym razie 5 lat to delikatnie powiedziawszy lekka przesada, w końcu to dwukrotność średniej długości życia ciura :roll:
dusia - Pią Lut 03, 2012 17:08

Mi przyjaciółka wciąż wmawia że jej koleżanka miała szczura który zdechł kilka miesięcy temy w wieku 6,5 roku... o.0
Cegriiz - Pią Lut 03, 2012 17:09

dusia, rozumiem, że był to biało-czarny kapturek w 3 ciałkach? :P


Sama słyszałam, ze średnia długość szczurów to 5 lat ;)

dusia - Pią Lut 03, 2012 17:17

a to już nie wnikam ^^
Mnie tam zawsze mówiono za łebka ile to zwierzak żyje, żeby potem nie było pytań, czemu chomiczek nagle zmienił ubarwienie, a o szczurach wiedziałam zawsze, że do 3.

dudzia - Pią Lut 03, 2012 17:18

Ale nie ma takiej możliwości by szczury żyły kiedyś tyle lat? pytam z czystej ciekawości, bo znam osobę która miała szczura jakieś 12 lat temu i na pewno przeżył prawie 4,5 roku (jak tak licze to wychodzi 4 lata i 4 miesiące u właścicielki), został uśpiony bo miał poważny problem ze skórą a wet jeszcze lekarstwem pogorszył sprawę i to co mu zrobił to było straszne- szczur wyglądał jakby go ktoś do wrzątku wrzucił :( też była to samiczka, kaptur z zoologa a o podmianie przez rodziców nie było mowy, bo była nauczona wielu rzeczy, więc nie przeszłoby to niezauważenie, zresztą nie był to pierwszy szczur i dziewczyna była świadoma że pupile odchodzą, dzieckiem już nie była. w ciągu życia szczurcia nie chorowała, miała małą bardzo klatkę ale ona tylko chyba służyła za miejsce do jedzenia i załatwiania bo cały czas biegała po całym domu, często też była na dwór brana, praktycznie codziennie w cieplejsze dni, na spacery, do miasta w kapturze, do biblioteki itd.
I się teraz zastanawiam czy to jakiś fenomen, bo do tej pory zwyczajnie myślałam że kiedyś szczury żyły tak długo. ale niecałe 4,5 roku to też nie 5 lat.

Cegriiz - Pią Lut 03, 2012 17:19

dusia, nie żebym wierzyła ;)

Co do chomików i myszek mi nikt nie mówił. Znałam z doświadczenia ;)

dusia - Pią Lut 03, 2012 17:48

dudzia - akurat z moim przykąłdem to - podobno - zdechło mu się kilka miesięcy temu.
Martuha - Pią Lut 03, 2012 20:03

Ja też miałam szczury 12 lat temu i żaden,ale to żaden nie dożył 5 lat o.O Nie wiem może kiepska byłam ? ;)
Pyl - Pią Lut 03, 2012 20:07

Offtopic:
Martuha, nie kiepska tylko za stara :P Nikt Ci nie chciał ogonów podmieniać i umiałaś już posługiwać się kalendarzem? :lol:

Martuha - Pią Lut 03, 2012 20:29

Offtopic:
Ja Ci dam za stara,ja Ci dam za stara,ja wciąż od 11 lat mam 18 :P

Pyl - Pią Lut 03, 2012 20:32

Offtopic:
Martuha, no ale chyba, 12 lat temu też miałaś prawie 18, nie? :P

greenfreak - Pią Lut 03, 2012 20:42

Mi się w sumie wydaje możliwe, aby pożył 4 lata. U ludzi też się mówi, że średnia wiekowa to 60-80 czy jakoś tak, mało prawdopodobne, żeby ktoś dożył 110lat, ale nie jest to niemożliwe i się sporadycznie zdarza. A na wiki nawet pisze, że najstarsza osoba miała ponad 122 lata - skoro człowiek może przeżyć resztę śmiertelników o niemal drugie tyle, to wydaje się, jakby inne gatunki też mogły.
wuwuna - Pią Lut 03, 2012 20:49

Trzeba też wziąć poprawkę, że biorąc starsze zwierzę niż kilka tygodni można się pomylić w wieku. A 0,5 roku to dużo.

Szczury i teraz od czasu do czasu dociągają do prawie 4, więc to się zdarza.
Ale wiadomo jak szczur nie ma rodowodu-czyli potwierdzenia oficjalnego kiedy się urodził może się milion spraw tak ułożyć, że wiek jest dodawany.

Możliwe też (ale mogę się mylić) że te x lat temu szczury były pochodzenia laboratoryjnego, a niektóre szczepy są na prawdę długowieczne i bardzo silne, wyróżniające się na tle gatunku.

Wczoraj zmarła Baffy (samica z rodowodem) i miała 3 lata 8 miesięcy (za tydzień skończyłaby 3 lata i 9 m-cy) i ani pół guza. Czasem pięknie się tak składa :serducho:
Szczury dożywające 3,5 można spotkać również obecnie.

Martuha - Pią Lut 03, 2012 22:00

greenfreak napisał/a:
Mi się w sumie wydaje możliwe, aby pożył 4 lata
Oczywiście,sama miałam szczura Gaję,która żyła 4 lata i miesiąc i odeszła nie tak dawno,bo w lipcu i to był jedyny tak długo żyjący szczur u mnie,ale nie 5 lat,jak ktoś tu napisał ;)
jancia - Sro Lut 22, 2012 16:32
Temat postu: boję się o Edka
w sobotę przyjezdza do nas z Wawy DOUBLE REX DARK PEARL 3 miesięczny. Mam nadzieję, że pomoże Edziowi zregenerować się. Na razie mały jest cały czas ze mną. Tulę go i rozweselam. Mały ma charakter po matce. Jest piskliwym nerwusem. Wczoraj po śmierci Franka ugryzł mojego męża dotkliwie. Tylko do mnie się przytulił. Nowy kumpel będzie miał na imie Ferdynand , bo jest z miotu F.
AngelsDream - Czw Lut 23, 2012 03:00

jancia.sz, maluch jest z jakiejś hodowli?

Inna sprawa, że gryzienie (do krwi?) nie zwiastuje dobrego charakteru w przyszłości. To nie ten wiek.

jancia - Czw Lut 23, 2012 13:37

Tzn. Źle tu opisałam i faktycznie tak z tego wychodzi, że to nowy szczurcio ma taki charakter, ale to mój mały , ten, który został sam jest taki nerwusek :) ten nowy malec jest z hodowli z Warszawy. Ma 3 mies. I przyjedzie w sobotę pociągiem.
AngelsDream - Czw Lut 23, 2012 13:38

jancia.sz, w takim razie łączcie bardzo ostrożnie, skoro szczur wykazuje agresję w wyniku stresu. Rozumiem, że wcześniej nie był problematyczny?
jancia - Czw Lut 23, 2012 13:55

Od dziecka był taki nerwusek. Brat nie zwracał uwagi na te jego piski i bardzo dobrze się dogadywali. Byli tak zzyci , że wszystko robili razem. Nie wiem jak Ed zareaguje na kumpla...
jancia - Pią Lut 24, 2012 12:08

No cóż . Chciałam tylko zapytać czy łamie regulamin?
furburger - Pią Lut 24, 2012 12:42

jancia.sz, proszę punkt z regulaminu forum
Cytat:
8. Kierujemy się dobrem zwierząt. W związku z tym nie zgadzamy się na bezmyślne rozmnażanie szczurów, kupowanie szczurów w sklepach zoologicznych/pseudohodowlach (które zazwyczaj nie mają odpowiednich warunków do hodowli szczurów i stawiają tylko na zysk kosztem zdrowia zwierząt) ani trzymanie ich w samotności przez całe życie bez wyraźniej przyczyny. Jeśli punkt ten złamany został nieświadomie i rozumiesz swój błąd, postaramy się zrobić wszystko, by pomóc Ci w ewentualnych późniejszych konsekwencjach oraz doradzić jak najlepsze wyjście z sytuacji. Jeśli notorycznie i świadomie postępujesz wbrew tym zasadom, działasz na niekorzyść zwierząt. Licz się z tym, że nie będziesz mile widziany. Nie szanując zasad forum lub propagując odmienne idee, możesz zostać ukarany ostrzeżeniem lub banem. Każdy przypadek zostanie rozważony indywidualnie i ewentualne przedsięwzięte środki będą adekwatne do skali Twoich działań.
9. Na naszym forum nie popieramy rozmnażania szczurów dla zabawy, czystego zysku czy na karmę. Każde ogłoszenie z działu oddam/sprzedam będzie ściśle kontrolowane, a oddający/sprzedający ma obowiązek przedstawić historię, pochodzenie oraz stan "hodowli". Osoby niezrzeszone w SHSRP będą pod wyjątkowym nadzorem, jeśli ich "hodowle" okażą się bezmyślne, nie dbające o dobro szczurów to ogłoszenie zostanie zamknięte i przerzucone z odpowiednim dopiskiem do kosza.

Layla - Pią Lut 24, 2012 13:18

jancia.sz, słuchaj, jak ja chciałam mieć szczura to zawsze się znajdował - z tego czy innego miasta. Ogłoszeń jest cała masa. Ty natomiast pomogłaś zarobić komuś, kto krzywdzi zwierzęta. Rozumiem jak to jest chcieć teraz zaraz szczura, zwłaszcza jak pozostał ci szczurek samotny, ale naprawdę do adopcji jest masa szczurów, zawsze jakieś są.
pszczoła - Pią Lut 24, 2012 13:46

Layla, ale nie dumbo.
jancia - Pią Lut 24, 2012 14:08

Co w takim razie w dziale adopcji robi szczurek bez ogona z matka z zoologa ? Dlaczego szczur, który trafi do mnie jest waszym zdaniem krzywdzony ? :-/
pszczoła - Pią Lut 24, 2012 14:12

jancia.sz, radzę przeczytać np. ten temat:
http://forum.szczury.biz/viewtopic.php?t=11095

i ten:
http://forum.szczury.biz/viewtopic.php?t=1680

mmarcioszka - Pią Lut 24, 2012 14:22

jancia.sz, nie rozumiesz nas zupełnie. Szczur ktory trafi do Ciebie nie jest krzywdzony, ale na jego miejsce pojawi się 10 nowych. A jeśli chodzi o ogłoszenie na które się powołujesz, to proszę doczytaj dokładniej - samica została kupiona już zaciażona(to nie było świadome rozmnożenie), a maluchy są oddawane za darmo. Jeden urodził sie bez ogona. Tyle. [to nie ten temat. Czy jakis mod mógłby przenieść dyskusję? Dziękuję i przepraszam za OT.]
smeg - Pią Lut 24, 2012 14:22

Nie chodzi o wartościowanie - ten szczur lepszy, bo rasowy, tamten gorszy, bo z zoologa. Staramy się pomagać wszystkim szczurom bez wyjątków. Ale chcemy, żeby ta pomoc miała długotrwały efekt, czyli np. nie wykupujemy biednych szczurków ze sklepu zoologicznego, bo to nic nie da - za nasze pieniądze właściciel zamówi kolejne.

Szczury są krzywdzone również w sposób, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Mogą mieszkać w największej klatce i jeść najlepszą karmę, ale być rozmnażane przez nieodpowiedzialne osoby, które dobierają samca do samicy w taki sposób, aby uzyskać tylko najładniejsze kolorki futra. Które najlepiej się sprzedadzą.

Hodowcy zrzeszeni w SHSR mają obowiązek kontrolować zdrowie wszystkich szczurów, które się u nich rodzą. Związek wymusza kontakt z nowymi właścicielami, przeprowadzanie sekcji zwłok w przypadku śmierci itp. Jeśli wśród rodzeństwa danego szczura wystąpiły jakieś choroby, które mogą przenieść się dalej, taki szczur z oczywistych względów nie jest dalej rozmnażany. Związek pilnuje też, aby rodzice miotu nie byli zbyt młodzi/zbyt starzy i aby jedna samica nie rodziła zbyt wielu miotów w ciągu swojego życia.

W jaki sposób można więc kontrolować zdrowie całych miotów, jeśli słabsze szczury się skarmia, tak jak to robi Amusia? Ponadto związek NKV działa sobie gdzieś w Holandii, zrzesza hodowców wielu gatunków i nie ma możliwości kontrolowania działań jego członków. Taki 'hodowca' może sobie rozmnażać szczury jak chce i nikt nie zagwarantuje Ci ich zdrowia. Równie dobrze mógłby nie być zrzeszony w żadnym związku, ale przecież 'holenderski rodowód' to świetna reklama.

Przypadkowo dobierając rozmnażane szczury osłabia się pulę genetyczną całego gatunku. Co drugi szczur teraz umiera na raka, wiele z nich nie dożywa nawet 2 lat. Właśnie przez bezmyślne rozmnażanie przez sklepy i pseudohodowców.

Nie uważamy, że Ty krzywdzisz jakiekolwiek szczury. Po prostu dałaś zarobić osobie, która to robi. My kochamy również te słabe, chore i bez ogonów, ale nikomu nie dajemy zarobić na bezmyślnym osłabianiu gatunku.

Layla - Pią Lut 24, 2012 14:32

Ja uważam, że można z adopcji dostać szczurka prędko, z tym, że to prawdopodobnie będzie "zwykły" kaptur czy husky. Ja, gdybym szukała kompana dla osieroconego szczurka, miałabym w poważaniu umaszczenie i oryginalność. To nie czas na wybrzydzanie. Natomiast jak się ma stadko to można wybrzydzać i wybierać spośród hodowlanych ogonków.
Martini - Pią Lut 24, 2012 14:33

jancia.sz napisał/a:
Co w takim razie w dziale adopcji robi szczurek bez ogona z matka z zoologa ?


Ktoś wziął szczurzycę z zoologa, szczurzyca okazała się zaciążona, o ile pamiętam historię, i opiekun zdecydował się wyadoptować maluchy na forum, a nie zawozić je z powrotem do sklepu (rozsądny ruch skądinąd) - to robi szczurek w dziale adopcja. Nie został kupiony w sklepie. Matka z zoologa - no cóż, ktoś zrobił błąd, i doświadczył konsekwencji, o których często piszemy, dostał w pakiecie kilka szczurzątek:)
A szczurki z zoologów też czasem się pojawiają w adopcyjnym dziale, jak może zauważyłaś - czasem ktoś przechodzi koło sklepu, widzi chorego szczurka i jakoś go ze sklepu wyciąga (nie: kupuje), leczy i szczurek jest gotowy do adopcji.

jancia - Pią Lut 24, 2012 18:08

Sorx, ale mój poprzedni był z zoologa. Najukochańszy stwór z chorym błędnikiem i rakiem mózgu po wylewie. To nie chodzi o to czy husky czy nie. Po prostu będę miała tego dambusia i się w nim zakochałam. Poza tym widziałam go i jego zachowanie...miziak jak Franek. Takiego potrzeba niuniowi Edkowi. Nie mogę brać nerwusa, bo Edek to nerwus... zresztą dziś ma apogeum depresji. Codziennie jak przychodziłam do domu szcześliwe latały po willi az półki stukały. A teraz cisza...
mmarcioszka - Pią Lut 24, 2012 18:15

jancia.sz, ale nikt Ci nie każe brac nerwusa czy agresora... Te z adopcji czesto są bardzo dobrze oswojonymi miziakami ;)
Martini - Pią Lut 24, 2012 18:29

jancia.sz napisał/a:
. Po prostu będę miała tego dambusia i się w nim zakochałam


No to miej, bo nikt Ci nie zabroni wziąć szczura z takiego czy innego źródła, a już tym bardziej - kochać go. Zwracamy tylko Twoją uwagę, do jakiego mechanizm się napędza każdym kolejnym szczurem kupionym w zoologu czy w pseudohodowli. A dalej to już Twoja decyzja, powzięłaś taką, nie inną - nie nasza sprawa, chociaż gdybyś miała podejmować podobną raz jeszcze,każdy tutaj namawiałby Cię do czegoś innego. Ale kazać nikt Ci nie może.

jancia - Pią Lut 24, 2012 18:42

Martini, uwierz mi, ze bardzo chętnie dałabym każdą cenę za cudownego szczurka z hodowli (mały nowy jest z tej holenderskiej). Podobno jakąś w 3-mieście została zawieszona i nie było kolejnych miotów ani w planach- ani do adopcji. nawet zalogowałam się na forum , którego plakat wisiał w lecznicy na Feniksa. Nie pojde przecież do zoologa na moim osiedlu gdzie nawet nie raz maja lyse szczurki dumbo i nie wiadomo skad je maja?? może ktos robi własnie takie STRASZNE RZECZY i mioty mnoży na potęgę i na hurt ;/
Martini - Pią Lut 24, 2012 19:09

jancia.sz napisał/a:
może ktos robi własnie takie STRASZNE RZECZY i mioty mnoży na potęgę i na hurt


A czytałaś wątek, w którym toczy się dyskusja o poczynaniach tej "holenderskiej" hodowli w Polsce?
http://forum.szczury.biz/...musia&start=240

Azi - Pią Lut 24, 2012 19:22

jancia.sz napisał/a:
Nie pojde przecież do zoologa na moim osiedlu gdzie nawet nie raz maja lyse szczurki dumbo i nie wiadomo skad je maja?? może ktos robi własnie takie STRASZNE RZECZY i mioty mnoży na potęgę i na hurt
a myślisz, ze rzeczona "holenderska hodowla" robi inaczej? :roll:

jeżeli chcesz mieć pewność jakie warunki musi spełniać dana hodowla i jej szczury - przeczytaj statut związku, do którego należy, skontaktuj się z osobami z tegoż związku i zapytaj jak wygląda nadzór nad hodowlami, czy daną hodowlą. Ufanie "hodowcy" tylko dlatego, że należy do jakiegokolwiek związku i opowiada cuda-niewidy o swojej wiedzy i doświadczeniu jest jak ufanie sprzedawcy w zoologu, który twierdzi, że ma szczury rasy czeczeńskiej ;) W tym momencie ufasz jedynie słowom osoby, która chce sprzedać Ci swój (zabrzmi to brutalnie) towar.

pomijam fakt, że niejednokrotnie słyszałam, czy wręcz przywoływałam do porządku osoby, które opowiadały na prawo i lewo, że należą do SHSRP, a nigdy nie należały. Więc jaki problem powiedzieć "należę do szanowanego na całym świecie Związku Hodowców Szczurów Rasowych w Emiratach Arabskich, a moja hodowla działa już 10 lat w oparciu o szczury sprowadzane z Mozambiku, Tadżykistanu, Hiszpanii i Islandii..."

to czy szczur jest nerwowy, czy spokojny miziak, to nie tylko kwestia tego, czy pochodzi z adopcji, czy ma wybajerzony rodowód. Pomijam fakt, że maluchom zmieniają sie charaktery jak w kalejdoskopie i za chwile Twój mały miziak może okazać się totalnym ADHD.

ja także miałam szczurki z zoologa, czego się nie wstydzę, wszak były to istotki kochane. Nie znaczy jednak, że będę polecać szczury z zoologów, chociaż nie ukrywam, że jeżeli ktoś chce szczurka na już i nie chce czekać, a nie ma ani wolnych maluchów w hodowlach (rozumiem przez to zarejestrowane hodowle o znanej renomie), ani bid do przygarnięcia, ani możliwego transportu, to z dwojga złego już lepszy taki maluch wyciągnięty z zoologa niż napędzanie popytu nieodpowiedzialnemu człowiekowi, który rozmnaża szczury, bo lubi się pobawić małymi klusiami :roll:

przestałam już dawno wierzyć, że wyeliminuje się zwierzęta w zoologach, ale wyeliminowanie ich u rozmnażaczy jest możliwe. Wystarczy tylko pomyśleć.

proszę tylko o jedno - jak ktoś kupuje szczura z "hodowli" bo chce mieć uszka dumbo, sierść double rex, kolor najlepiej zielony i żeby miał pięć łapek, to niech nie mydli oczu innym troską o jego zdrowie... bo takiej hipokryzji nie zniosę.

Ebia - Pią Lut 24, 2012 19:27

A mnie dręczy inne pytanie. Sama długo zastanawiałam się, czy czekać na szczurka z hodowli, czy wziąć z adopcji.. Zdecydowałam się na czekanie... Moja obawa dotyczy tego, czy adoptując szczuraski od osób, które kupiły z zoologu "zaciążone" samiczki, nie przyzwalamy im w jakiś sposób na kupowanie zwierząt w sklepach, "bo przecież w razie kupna samiczki w ciąży, oddam kluski do adopcji", a szczurka będę mieć prawie natychmiast.. A jaką frajdą będzie mieć młode ...

Nie oceniam tutaj wszystkich, bo wiele osób zapewne nie zdaje sobie sprawy z problemów zoologowych zwierząt i tym osobom należy pomóc. Czy jednak nie zdarza się tak, że osoby pomimo świadomości decydują się na zakup w sklepie?

nezu - Pią Lut 24, 2012 19:30

Ebia, większość z osób doświadczonych kinderniespodzianką z zoologa raczej nie jest tym zachwycona, poza tym znalazła to forum, zna jego zasady i stara się trzymać tych zasad.
Adoptuje, nie kupuje.
To tak na marginesie.

Cegriiz - Pią Lut 24, 2012 19:30

Azi napisał/a:
jak w kalejdoskopie i za chwile Twój mały miziak może okazać się totalnym ADHD.


Adoptowałam szczurki dumbo od babeczki. Również miały byś spokojne, miziaste i spokojnie. Nawet jak wzięłam je na ręce na wizycie to mi na rękach zasnęły! Ha! Ale jak tylko zabrałam je do domu i się w nim zaaklimatyzowały to już miziakami przestały być;)

Kasik - Pią Lut 24, 2012 19:31

jancia.sz, ja mam prośbę. Zanim znów się wypowiesz w temacie, przeczytaj dokładnie wątek ten i ten poświęcony hodowli Amusi, z której zamierzasz wziąć szczura. Amusia kręci, oszukuje i jeszcze krzyczy, że my jesteśmy całym złem. A wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w tej chwili - na swoim fejsbuku ma w profilu umieszczone, że studiuje weterynarię, mimo że wcale tak nie jest. Na dodatek udziela rad w kwestii leczenia, hmm, rzec można - wątpliwych.

Zanim zaczniesz dalej się tłumaczyć, zauważ i zrozum, że tu nie chodzi o samo miejsce pochodzenia ogona, to, czy jest rasowy z rodowodem, czy z zoologa. Nie chodzi o to, że samica z zoologa urodziła szczura bez ogona. Chodzi o pieniądze. O to, by nie płacić ludziom, którzy rozmnażają szczury dla zysku. By nie robili tego dalej, nie zważając na nic. Jeżeli ktoś wziął szczura z zoologa, ale nie wiedział o tym, że to złe - trudno. Wielu tutaj tak zaczęło. Jeżeli komuś trafiła się samiczka w ciąży, tym bardziej trudno. Ale też tym chętniej chcemy pomóc. By małe szczurki znalazły dobre domki. Za darmo, nie dając nikomu zarobić na rozmnażaniu. To, że zostały rozmnożone, to nic złego, o ile nikt nie zrobił tego celowo, by zarobić, lub (w przypadku młodszych osób), by mieć "malusie śliczniusie klusie"... A jeżeli tak się stało - to staramy się uświadomić, że to złe i krzywdzi szczury.

AngelsDream - Pią Lut 24, 2012 19:32

Ebia, zdarza się na pewno. Ba, co sprytniejsza osóbka może sobie wydumać całą historię, która będzie odpowiednio brzmiała. Stąd, czym innym jest pomaganie komuś, kto ma jeden taki przypadek (lub kilka w jednym momencie, ponieważ np. nabył dwie takie samiczki), a czym innym jest akceptowanie kolejnego i następnego tego typu procederu. Stąd Alloszczur ma taki regulamin, który to wiele osób razi. A najbardziej tych, którzy nie rozumieją i rozumieć nie chcą.
Ebia - Pią Lut 24, 2012 19:35

Nezu, jestem tu nowa, piszę więc o swoich wątpliwościach, być może nie są do końca słuszne, dopiero się tu odnajduję ;)
jancia - Pią Lut 24, 2012 19:36

co wy z tą Amusią cały czas?Jak nie Amusia to złe czytanie postów nt. pochodzenia poprzednich samców.
Martini - Pią Lut 24, 2012 19:37

Ebia, wiele osób, które mają do oddania szczurki z kinder niespodzianki, jest na forum po raz pierwszy:) - przynajmniej to zauważyłam przez pół roku siedzenia tutaj. Trafiają na forum, bo nie mają co zrobić ze szczurzątkami. Sklep ich nie chce z powrotem i dla wielu osób jest to powód i wystarczające doświadczenie na przyszłość, czy nie eksperymentować z zoologami. Gdy same są zmuszone do zamieszczenia ogłoszenia w dziale Oddam, dowiadują się, że on istnieje i gdyby kiedyś któraś z nich zapragnęła szczurka, to wie, gdzie szukać.

Ebia napisał/a:
nie przyzwalamy im w jakiś sposób na kupowanie zwierząt w sklepach, "bo przecież w razie kupna samiczki w ciąży, oddam kluski do adopcji", a szczurka będę mieć prawie natychmiast.. A jaką frajdą będzie mieć młode ...


Zwłaszcza, jak się komuś urodzi 12 klusek, i ktoś ma odrobinę wyobraźni, żeby zrozumieć, co będzie, jak te szczury urosną:) . Ja jednak mam wrażenie, że najwięcej kupujących to osoby totalnie nieświadome, myślące, że jak w sklepie jest czysto i zwierzęta mają wodę i żarcie, to już wszystko jest idealnie.

Ebia napisał/a:
Czy jednak nie zdarza się tak, że osoby pomimo świadomości decydują się na zakup w sklepie?

Pewnie się zdarza.



[ Dodano: Pią Lut 24, 2012 19:38 ]
jancia.sz napisał/a:
co wy z tą Amusią cały czas


jancia.sz, a o kim mamy pisać, skoro to właśnie od niej kupiłaś szczura? No dobra, zarzuć nazwę jakiejś innej pseudohodowli, podyskutujemy o niej, ale napiszemy Ci to samo.

Cegriiz - Pią Lut 24, 2012 19:39

Ebia, poza tym, taką mamusię czy też gromadkę trzeba wyżywić odpowiednio. Matka karmiąca zawsze więcej je, poza tym jak maluchy się usamodzielniają też coraz więcej przejadają pieniędzy. Więcej zwierząt, więcej pieniędzy do wydania... a na dodatek mozę się zdarzyć, ze nie wszystkie szczury zostaną wyadoptowane. Więc jeśli by zostali chłopcy, to trzeba dla nich inną klatkę, albo kastracja... kolejne koszty...
jancia - Pią Lut 24, 2012 19:43

Tak a skąd to wiesz???? Widziałas dane jakiś przelewów?? czemu mnie oskarżasz? Każdy ma prawo do swojej prywatności. Musze rzucac imionami i nazwiskami osób od kogo kupuję/biorę /adoptuję?

[ Dodano: Pią Lut 24, 2012 19:44 ]
powiem wam tak...szanuję wasze zasady itd...ale uszanujcie też moje. Nigdy nie kupię malca z zoologa.

Cegriiz - Pią Lut 24, 2012 19:45

Z pseudo hodowli, to tak samo jak z zoologa :|
AngelsDream - Pią Lut 24, 2012 19:46

jancia.sz, a ktoś Ci każe kupić szczura w sklepie?

Jeśli dobrze rozumiem słowo pisane, przewija się tu tylko sugestia adopcji lub zakupu w dobrej hodowli o sprawdzonej renomie. :roll:

A nawet gorzej, bo stwarza się szarą strefę dla "rozmnażalni", które ślicznie się maskują.

jancia - Pią Lut 24, 2012 19:47

zreszta nie chce już się z wami kłócić na ten temat. Zarejestrowałam się tu i byłam zachwycona wsparciem jakiego mi udzielono przed kastracją malca i po jego smierci. Choćbym wzięła dziecko z dna piekieł zawsze będe je kochała.
Ebia - Pią Lut 24, 2012 19:47

Cegriiz, w moim otoczeniu znajdują się dorosłe osoby, które rozmnażają psy "bo fajne są szczeniaczki, ktoś je później weźmie". Kompletnie nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.. I mimo uświadamiania po raz enty takich osób, one robią swoje :/ Dlatego myślę, że z innymi zwierzętami jest tak samo. Pewnie takie osoby są w mniejszości, ale jednak są :/
Mi nie musisz tłumaczyć, że to są koszty, doskonale to rozumiem

jancia - Pią Lut 24, 2012 19:48

własnie ed się tak skasztanił, ze az niepokojące...mokra i śmierdząca kupa . Zastanawiam się czy to ze stresu??

jancia.sz zadawaj pytania w odpowiednim temacie.

AngelsDream - Pią Lut 24, 2012 19:50

Ebia, są i tego nie zmieni jedno forum i nawet milionowe pisanie tego samego. Stąd na Allo możliwość usuwania wątpliwych ogłoszeń czy karanie ostrzeżeniami nagminnego łamania regulaminu, w którym jak byk stoi, że dbamy o szeroko rozumiane dobro zwierząt.
jancia - Pią Lut 24, 2012 19:52

zmieniam temat , bo już nie chcę tej wojny. Stało się. Kupiłam szczurka w holenderskim związku. Możecie mnie za to wykląć i nie pomóc w przyszłości.
Cegriiz - Pią Lut 24, 2012 19:52

Ebia, mam takie przyzwyczajenie, że albo tłumaczę, albo powtarzam się, więc przepraszam ;)

Czasem mam ochotę wrzucić takim osobom szczurę z 15 małymi, albo sukę z 5 dużymi szczeniakami na wychowanie aby się przekonały jaka to frajda :roll:

Martini - Pią Lut 24, 2012 19:52

jancia.sz napisał/a:
Tak a skąd to wiesz???? Widziałas dane jakiś przelewów?? czemu mnie oskarżasz? Każdy ma prawo do swojej prywatności. Musze rzucac imionami i nazwiskami osób od kogo kupuję/biorę /adoptuję?


Zaraz zaraz, powiedzenie, że ktoś kupił szczura od danej osoby, to oskarżenie? Chyba dążysz do rozpętania jakiejś awantury, wkładając mi w klawiaturę coś, czego nie napisałam:)
Nigdzie nie napisałam, że oczekuję, że mi napiszesz, od kogo kupujesz szczury, i wejścia w system bankowy też nie mam, ale czytałam wątek i tyle.
EOT z mojej strony, jeśli chcesz się podenerwować i zepsuć sobie wieczór, to do lustra:)

jancia - Pią Lut 24, 2012 19:57

No to gdzie napisałam , ze to jakas Amusia? przeczytaj posty. Tylko Amusia jest w holenderskim związku- nie wiedziałam. O was słyszałam tez mnóstwo przykrych rzeczy za co w życiu nie oceniałam.
Cegriiz - Pią Lut 24, 2012 19:58

jancia.sz, mam wrażenie, ze nadal nie rozumiesz co Ci dziewczyny chcą przekazać :roll:

Nam nie zrobisz na złość, jeśli się okaże, ze szczurek ma ukrytą chorobę. Bo niestety pseudo hodowle "idą na kolory", nie na czystość od chorób :|

Poza tym pomoc zawsze tu znajdziesz, tylko nie bądź taka butna :|

jancia - Pią Lut 24, 2012 19:58

Martini, Jestem osobą, ktora broni swoich racji.
AngelsDream - Pią Lut 24, 2012 19:59

jancia.sz, kiedy zgadza się więcej niż kilka informacji, trudno wierzyć w zbieg okoliczności.
Kluska - Pią Lut 24, 2012 19:59

Proszę Was o zakończenie tej dyskusji.
jancia - Pią Lut 24, 2012 20:00

To nie ja zaczełam ta przykra wymiane zdan. To tak jakbym Cie oskarzyla ze kupiłaś gacie na rynku, bo idą na cenę a nie jakość.

[ Dodano: Pią Lut 24, 2012 20:00 ]
Dzięki kluska. usuń powyższy post. też mi przykro, ze tyle tu osób "wsiadło" na mnie

jancia.sz nikt na Ciebie nie wsiadł, dziewczyny przedstawiały Ci sensowne i słuszne argumenty dotyczące pseudohodowli, adopcji szczurków. Prosiłabym o zaprzestanie bądź kontynuowanie dyskusji w prywatnych wiadomościach

Martini - Pią Lut 24, 2012 20:01

jancia.sz napisał/a:
Martini, Jestem osobą, ktora broni swoich racji.


jancia.sz, broń do końca świata i miesiąc dłużej i mogę Ci tylko życzyć powodzenia, ponieważ ja już zakończyłam swoją dyskusję z Tobą w tej sprawie. Mam nadzieję, że będziemy mogły jeszcze porozmawiać kiedyś na jakiś inny temat i nasze opinie nie będą się tak różnić:)

jancia - Pią Lut 24, 2012 20:04

Martini, AngelsDream, Cegriiz, też mam taką nadzieję. ps. nie piszę nikomu pw. Kluska123,
Layla - Sob Lut 25, 2012 09:08

Ja nadal nie rozumiem jednego. Co to znaczy "musiałam kupić w pseudo, bo musiałam mieć szybko szczura". Przecież działy "Oddam" na forach są pełne szczurów w różnym wieku i różnej płci. Ja moje stadko mam złożone z 1 szczura z drugiego forum, 2 z tego forum. Nigdy nie jest tak, że nie ma szczurów do oddania. Więc o to nam chodzi, jancia.sz - mogłaś spokojnie mieć szczurka z adopcji i to szybko. Nie dziw się, że nie popieramy tego, by płacić ludziom za ich bardzo wątpliwy etycznie proceder.
jancia - Sob Lut 25, 2012 09:59

"musiałam kupić w pseudo, bo musiałam mieć szybko szczura".Layla, Ja tak nie napisałam, więc to nie powinno być w cytacie ;) Kluska prosiła o zakończenie tego tematu- ja się zastosowałam. Proszę mnie już nie atakować.
Layla - Sob Lut 25, 2012 10:02

jancia.sz, nie atakuję, zastanawia mnie dlaczego ogólnie ludzie kupują w pseudo, skoro mogą sobie adoptować szybko szczura lub poczekać na tego z rodowodem.
jancia - Sob Lut 25, 2012 10:04

Przecież napisałam wczesniej dlaczego...Layla Nasze zdania trochę się różnią od siebie.
- nie pisz WIELKIMI LITERAMI " traktowane jest to bowiem jako krzyk. Na forum rozmawiamy, nie krzyczymy. - Karena

furburger - Sob Lut 25, 2012 10:05

Offtopic:
Layla, ten który był nawet proponowany na już jest be bo nie ma uszkóF dumbo. :roll:

jancia - Sob Lut 25, 2012 10:10

furburger, To juz bylo poniżej pasa. Nie znasz mnie, więc za mnie nie decyduj. Nie przyeczytałas nawet całego topiku żeby się wypowiadać.
furburger - Sob Lut 25, 2012 10:11

Offtopic:
jancia.sz, skąd wiesz że nie przeczytałam ? ja nie decyduję mylisz pojęcia :)
widzę co się tu dzieje, widzę co piszesz i uwaga potrafię czytać ze zrozumieniem :)

Kluska - Sob Lut 25, 2012 10:14

Prosiłam o zaprzestanie dyskusji. Już wszystko zostało powiedziane, więc rozwiejcie wszelkie wątpliwości za pomocą PW.
Layla - Sob Lut 25, 2012 10:33

Wydaje mi się, że mówiłam raczej ogólnie, a moje wypowiedzi mieszczą się w temacie "Rasowy czy z zoologa". Po prostu jak ktoś chce szczurka to go prędko znajdzie.
furburger - Sob Lut 25, 2012 10:56

Ja mogę podać swoje dwa przykłady..
pierwszy: został mi starszy szczur po stracie brata, mogłam kupić od razu w zoologicznym szczura tyle że byłby młody a jak wiadomo dla starszych szczurów lepiej młodziaków nie brać, poczekałam chwilę i znalazł się piękny półtoraroczny kaptur do tego z chorą wątrobą mimo to go wzięłam i był przekochanym miziakiem, pomogłam i sobie i byłej właścicielce

drugi: miałam młodziutką samiczkę którą dostałam do samców dać jej nie mogłam (wiadomo dlaczego) wystarczyło wejść w dział oddam i w byle jakie ogłoszenie i się szczur znajdywał, co prawda super długo nie pożyła bo tylko rok przez ropomacicze nie była super miziastym szczurem ale nie żałuję że ją adoptowałam...

oczywiście że kupując szczurka czy z pseudo czy z zoologa mamy więcej możliwości w wyborze, ale jeśli patrzy się na dobro tego który jest sam nie powinien się liczyć wygląd, a biorąc z niewiadomego źródła nie mamy pewności jaki szczur jest naprawdę...

w przyszłości planuję kupić rodowodowe szczury ale to nie wyklucza się z tym że będę adoptować też te w potrzebie

babyduck - Sob Lut 25, 2012 12:20

Layla, z adopcją wcale nie jest tak łatwo, jak może się wydawać. Jak ktoś ma bogatą historię forumową, to raczej nie ma z tym problemu. Ale wiem, że osoby, które się nie udzielają mają problemy z adopcjami. Czasem jest to kwestia tego, że potrafią się dobrze przedstawić i nie wzbudzają zaufania, a czasem problem leży po stronie wyadoptowującego. Bo nie potrafi zaufać nowym osobom, bo szuka problemów tam, gdzie ich nie ma (np. musi poznać osobiście wszystkich członków rodziny), bo woli oddać szczury osobom z tego samego miasta (np. ja). Więc jak ktoś chce już i natychmiast, to łatwiej kupić szczura od ręki w pseudo, gdzie nikt się o warunki nie pyta (niż np. czekać w kolejce, żeby na końcu właściciel malców się rozmyślił i oddał je komu innemu).
Żeby nie było - nie pochwalam takich zakupów, jedynie wyjaśniam, że adopcja nie zawsze jest na zasadzie "mówisz - masz".

pszczoła - Sob Lut 25, 2012 12:39

babyduck, i tu się zgodzę z Tobą - adopcja to też często niełatwa sprawa :/ wg mnie łatwiej jest dostać szczura z hodowli rodowodowej niż z adopcji. Hodowle nie wymagają wizyt przedadopcyjnych, a mogę się założyć, że jak ja byłam nowa na forum i szukałam szczurków, to chcąc je nabyć z adopcji musiałabym przejść cały wywiad łącznie z wizytą domową 8) Nie mam nic do ukrycia, nie miałabym nic przeciwko wizycie, ale niektórych (normalnych i uczciwych ludzi) te procedury też mogą odstraszać. Więc jak widać, zawsze jest druga strona medalu.
To też nie znaczy, że pochwalam jakiekolwiek kupowanie w pseudo - jancia.sz miała na tacy podane szczury do adopcji w swoim mieście, ale zrezygnowała bo były standardouszne.

Kasik - Sob Lut 25, 2012 12:42

babyduck, niby racja, ale jak słusznie pszczółka zauważyła, szczury są na miejscu, na dodatek Aleks1 sama do janci napisała z propozycją adopcji...
jancia - Sob Lut 25, 2012 12:46

chyba Kluska Was prosiła żebyście przestali ciągnąć temat. Więc pliss, bo wyjdzie awantura, której nie chcę. Przyjęłam co mieliście mi do powiedzenia- husky były już proponowane bo decyzji o przyjezdzie nowego kumpla, a w planach mam do adoptowania siostrzeńca Franka i Edka i za małą klatkę na 4 ogony.
babyduck - Sob Lut 25, 2012 12:46

Kasik, ale ja się nie odnoszę do sytuacji janci.sz, tylko bardziej do pytania Layli
Layla napisał/a:
zastanawia mnie dlaczego ogólnie ludzie kupują w pseudo, skoro mogą sobie adoptować szybko szczura lub poczekać na tego z rodowodem
.
jancia.sz, watek nazywa się "rasowy czy z zoologa", więc nie łamiemy regulaminu. Moje słowa nie dotyczą Ciebie.

Kasik - Sob Lut 25, 2012 13:00

babyduck, no dlatego napisałam, że "niby racja". W sensie ogólnym. Ale w pewnych przypadkach nie ;) Zgadzam się z ogólnym stwierdzeniem, tym bardziej że jeszcze rok temu ja sama nie zdecydowałabym się chyba na adopcję, bo osoba wyadoptowująca wydawała mi się jakimś potworem, który miałby przyjść do mnie i oznajmić, że szczura mi NIE ODDA, bo mam złe warunki. I doskonale rozumiem, że to odstrasza. Teraz jest inaczej, znam Was, wiem o co chodzi i mam zupełnie inne nastawienie. Wiem, że mam wiedzę, że radzę sobie ze szczurami (co też mnie przerażało w ewentualnej adopcji - że ktoś mi nie da szczura, bo nic nie wiem i nie umiem...). Dlatego wiem, że czasami ciężko się przełamać komuś nowemu i uwierzyć w to, że to nic strasznego i złego.

jancia.sz napisał/a:
chyba Kluska Was prosiła żebyście przestali ciągnąć temat. Więc pliss, bo wyjdzie awantura, której nie chcę.

jancia.sz, przepraszam, ale nie jesteś nietykalna, my nie mówimy nic złego, nie obrażamy Cię, nie wyzywamy, tylko racjonalnie argumentujemy swoje zdania na temat Twojego postępowania. Sama zdecydowałaś się napisać na forum, więc licz się z tym, że wyrazimy swoje zdanie. Poza tym łamiesz regulamin forum - bo my nie popieramy kupowania szczurów od takich osób jak Amusia.

jancia - Sob Lut 25, 2012 13:26

Nie mas zadnego dowodu ska jest szczur , wiec przestań generalizować. A skoro łamię regulamin( który już dostałam na skrzynkę) to możecie usunac mi konto. Tez nie powiedziałam, że mnie ktoś wyzywa, więc nie wciskaj gniotów. Powiedziałam a raczej napisałam przecież , że przyjełam do wiadomości co mi powiedzieliście i przyznaje rację co do tego, że sama napisałam, więc i każdy jak to na forum ma prawo się wypowiedzieć.
Kasik - Sob Lut 25, 2012 13:33

jancia.sz napisał/a:
Tez nie powiedziałam, że mnie ktoś wyzywa

Ja też nie powiedziałam, że Ty tak powiedziałaś. Więc proszę, nie wciskaj mi takich słów.
jancia.sz napisał/a:
Nie mas zadnego dowodu ska jest szczur , wiec przestań generalizować.

Wystarczy mi że płacisz komuś (bo do tego się przyznałaś), kto nie prowadzi hodowli jednej z tych, które uznajemy na forum.
jancia.sz napisał/a:
to możecie usunac mi konto.
Przeczytaj dokładnie. Za to dostaje się ostrzeżenie, potem ban. I proszę, uspokój się i się nie rzucaj.
jancia - Sob Lut 25, 2012 13:36

pokaż mi post, w którym się przyznałam.

[ Dodano: Sob Lut 25, 2012 13:36 ]
rzucasz to się Ty. Czy w reg forum jest bicie pokłonów przed arbitrami? nie.

Kasik - Sob Lut 25, 2012 13:41

jancia.sz, proszę.

jancia.sz napisał/a:
Dałam na karmę dla innych malców - na dwie kolby. TO ZBRODNIA? I NA TRANSPORT. Owszem miałam wczoraj propozycję, ale Ed dostanie już towarzystwo w sobotę

I NIE ŻYCZĘ sobie, żebyś odnosiła się do mnie w ten sposób, bo ja tego nie robię w stosunku do Ciebie. Ja już nie mam Ci nic więcej do powiedzenia i kończę.

jancia - Sob Lut 25, 2012 13:46

Ty zaczęłas nie ja z tekstem "rzucać" . To mi jest przykro za wieczne ataki. Jeżeli ktoś ma kilka szczurkow i ja biore jednego to sie odwdzieczam. Odkarmianie malców tez kosztuje. Odwracasz kota ogonem. Wszyscy na jednego i co dalej?
smeg - Sob Lut 25, 2012 13:46

Co zresztą wydaje się mało zgodne z prawdą, bo Amusia sprzedaje swoje szczury zazwyczaj za 70-80 zł + transport, więc nie wiem z czego te kolby musiałyby być, żeby tyle kosztować. Pomijając już kwestię wątpliwego bezpieczeństwa wysyłania szczurów konduktorką o tej porze roku.
jancia - Sob Lut 25, 2012 13:48

I jeszcze raz dodam- ze zalogowałam się tu po pomoc, po to abym mogla poczytac jakie są wasze szczurki i ich zachowania. Co robicie w chorobach a czego nie...Dowiedziałam się tu wielu bardzo przydatnych rzeczy. Jeżeli nie akceptujecie źródła pochodzenia mojego malca to oznacza , że nie odpiszecie mi na post kiedy będę pisać o nim? ;(
pszczoła - Sob Lut 25, 2012 13:49

Offtopic:
jancia.sz, to że ktoś nie akceptuje Twoich czynów nie znaczy, że nie udzieli porady w sprawie szczura - bo on tutaj nie jest niczemu winien.

jancia - Sob Lut 25, 2012 13:50

smeg, Mam nadzieję, że podróż będzie udana. Szczury z działu do adopcji też są z róznych części PL, więc i tak ogonek musiałby przejść kawałek drogi ...

[ Dodano: Sob Lut 25, 2012 13:51 ]
pszczółka, i właśnie dlatego chcę tutaj być.

smeg - Sob Lut 25, 2012 14:11

Nikt nie wyklnie Twojego szczura z powodu pochodzenia i nie odmówi porady w przypadku choroby ;) Ale martwi mnie trochę, że w ciągu całej tej dyskusji chyba nie zrozumiałaś, o co nam chodzi i nadal nie rozumiesz, dlaczego hodowla Amusi nie jest dobrym miejscem na kupowanie szczurów. Za bardzo skupiłaś się na odpieraniu "ataków", zamiast poczytać tematy, do których podano Ci linki, zawierających sensowne argumenty i informacje ;) To ważne, żebyś w przyszłości nie popełniła takiego samego błędu.
Devona - Sob Lut 25, 2012 15:16

Jancia.sz, napisz wprost, skąd masz szczura i ile zapłaciłaś, a domysły się skończą i być może zacznie się merytoryczna dyskusja :) .
jancia.sz napisał/a:
zalogowałam się tu po pomoc
Na forum pomagamy w różnych kwestiach, nie tylko wybranych przez użytkowników ;) . Dlatego wiele osób próbuje uświadomić Ci, na czym polega różnica między dobrą hodowlą a taką, która jest nastawiona na zysk, rozrywkę czy jeszcze inne, moralnie wątpliwe efekty rozmnażania zwierząt. Skoro tak bardzo wielu osobom zależy, żeby przekazać Ci pewną informację, to czy to nie wskazuje na jej wagę? Proponuję, żebyś ochłonęła, przejrzała podsunięte tematy, zadała w nich pytania, jeśli coś Ci przychodzi do głowy i jestem pewna, że sama dojdziesz do pewnych wniosków.
Layla - Sob Lut 25, 2012 15:57

Babyduck, może masz racji trochę, ale z drugiej strony naprawdę nie oznacza to przymusu kupowania u Amusi i jej podobnych.
babyduck - Sob Lut 25, 2012 16:47

No tego nie powiedziałam. Zaznaczyłam, że nie popieram kupowania w pseudo.
gotica - Wto Kwi 10, 2012 21:11

Mam pytanie, nie wiem czy już coś takiego było jak tak to przepraszam ale nie wiedziałam gdzie napisać.
W zoologu w którym kupuję mają też różne zwierzęta w tym oczywiście też szczury. Wiem że nikt nie pochwala kupowania ich w sklepie, ale mają tam jednego już dość sporego ok. pół roku może trochę więcej łysego samczyka. Nikt nie chce go kupić i jak tak dalej będzie to wyląduje 2 metry dalej w terrarium u węża, tam lądują te których już nikt nie chce kupić. Szkoda mi maleństwa bo jest naprawdę słodki i tak się zastanawiam czy moje szczury by sie z nim dogadały? Mniej więcej by były w tym samym wieku no tamten z zoologa w sumie trochę starszy jest.

smeg - Wto Kwi 10, 2012 21:20

gotica napisał/a:
Mam pytanie, nie wiem czy już coś takiego było jak tak to przepraszam ale nie wiedziałam gdzie napisać.
W zoologu w którym kupuję mają też różne zwierzęta w tym oczywiście też szczury. Wiem że nikt nie pochwala kupowania ich w sklepie, ale mają tam jednego już dość sporego ok. pół roku może trochę więcej łysego samczyka. Nikt nie chce go kupić i jak tak dalej będzie to wyląduje 2 metry dalej w terrarium u węża, tam lądują te których już nikt nie chce kupić. Szkoda mi maleństwa bo jest naprawdę słodki i tak się zastanawiam czy moje szczury by sie z nim dogadały? Mniej więcej by były w tym samym wieku no tamten z zoologa w sumie trochę starszy jest.

Możesz odpowiednio zagadać ze sprzedawcą, powiedzieć że takiego dużego szczura już nikt nie kupi i namówić na oddanie go za darmo. Jeśli odpowiednio przeprowadzisz łączenie, powinien się dogadać z Twoimi szczurami, chociaż może to trochę potrwać. Ale nie wykupuj go, bo pomożesz jednemu szczurowi, a zaszkodzisz kolejnym które sklep sprowadzi na miejsce tego.

gotica - Wto Kwi 10, 2012 21:24

smeg napisał/a:
gotica napisał/a:
Mam pytanie, nie wiem czy już coś takiego było jak tak to przepraszam ale nie wiedziałam gdzie napisać.
W zoologu w którym kupuję mają też różne zwierzęta w tym oczywiście też szczury. Wiem że nikt nie pochwala kupowania ich w sklepie, ale mają tam jednego już dość sporego ok. pół roku może trochę więcej łysego samczyka. Nikt nie chce go kupić i jak tak dalej będzie to wyląduje 2 metry dalej w terrarium u węża, tam lądują te których już nikt nie chce kupić. Szkoda mi maleństwa bo jest naprawdę słodki i tak się zastanawiam czy moje szczury by sie z nim dogadały? Mniej więcej by były w tym samym wieku no tamten z zoologa w sumie trochę starszy jest.

Możesz odpowiednio zagadać ze sprzedawcą, powiedzieć że takiego dużego szczura już nikt nie kupi i namówić na oddanie go za darmo. Jeśli odpowiednio przeprowadzisz łączenie, powinien się dogadać z Twoimi szczurami, chociaż może to trochę potrwać. Ale nie wykupuj go, bo pomożesz jednemu szczurowi, a zaszkodzisz kolejnym które sklep sprowadzi na miejsce tego.



No tak masz rację w sumie jak go odkupię to będą się cieszyć że na nim jeszcze coś zarobili. W tygodniu podjadę to zobaczę może uda mi się z nimi dogadać. Szczurka jest mi poprostu szkoda jest cały podrapany, pogryziony :( Z tego co zauważyłam to chory nie jest ale nic nie wiadomo, jak narazie to poprostu inne się nad nim "znęcają" a w tym akwarium mają ich chyba z 15.

Paulina87 - Sro Kwi 11, 2012 09:14

A nie jest to czasami sklep w Ostrowie Wlkp. ?
gotica - Sro Kwi 11, 2012 13:07

Paulina87 napisał/a:
A nie jest to czasami sklep w Ostrowie Wlkp. ?


Nie, w Mrągowie gdzie mieszkam. Zaraz jadę do tego zoologa zobaczę co da się zrobić.

Paulina87 - Sro Kwi 11, 2012 20:11

A myślałam, bo u nas jest właśnie łysolek około pół roczny.
furburger - Sro Kwi 11, 2012 20:31

skąd się w ogóle biorą szczury w zoologach? u nas są takie fermy szczurów? czy ktoś sobie w domu je rozmnaża masowo albo z zagranicy sprowadza ? zawsze mnie to zastanawiało :roll:
mmarcioszka - Sro Kwi 11, 2012 20:33

furburger, czesc trafia od pseudo - skupują nadwyżki...
Frugo - Sro Kwi 11, 2012 20:41

Tak, albo od ludzi, którzy "chcieli popatrzeć na małe kuski" , a potem nara.
dusia - Sro Kwi 11, 2012 20:47

U nas Dumbo "są sprowadzane z Anglii i to szlachecka rasa" o.0 (oczywiście wedle informacji właściciela sklepu żeby zachęcić do kupna)
Niamey - Sro Kwi 11, 2012 21:00

furburger, jak wejdziesz na tablica.pl i wpiszesz "Szczur szczurek szczury Dumbo rasowe OKAZJA!!!" to zobaczysz jednego z takich rozmnażaczy, który pewnie zaopatruje sklepy :(
furburger - Sro Kwi 11, 2012 21:02

masakra :roll: moja koleżanka miała kiedyś małe szczury i koleś z zoologicznego nie chciał ich przyjąć bo stwierdził że się nie sprzedają, więc ja wzięłam od niej dwa i inne też oddała włącznie z matką i ojcem
Cegriiz - Sro Kwi 11, 2012 21:08

Jeśli dobrze spojrzałam, to ma jeszcze do sprzedania chomiki, myszoskoczki, króliki i świnki.
Sysa - Sro Kwi 11, 2012 22:25

furburger, są fermy.
Paulina87 - Sro Kwi 11, 2012 22:40

Są fermy, ale raczej nie typowo szczurze a mające wszelkiego rodzaju zwierzaki. Jeśli ktoś był na giełdzie zoologicznej w Łodzi kiedyś to wie jak takie zwierzęta są traktowane. Ja byłam raz i miałam ochotę tam wszystkich powybijać.

Chomiki pakowane garściami, szynszyle w maleńkich zardzewiałych klatkach, żywe mysie i szczurze oseski popakowane w pudełeczka. Ja byłam już po wprowadzeniu ustawy bo tak to jeszcze psy i koty z kartonu można było kupić.

Journey - Czw Kwi 12, 2012 14:56

Ja wiem, że w jednym Kakadu szczury są rozmnażane na miejscu (mają je od ludzi, którym się znudziły - ostatnio dorosły fuzz) i skupowane od ''prywatnych hodowców'', a w drugim ''hodowlą'' zajmowała się kilka lat pracownica sklepu.
Nakasha - Czw Kwi 12, 2012 19:29

Dokładnie. Niektóre sklepy kupują z "prywatnych hodowli", niektóre rozmnażają samodzielnie, niektóre kupują z hurtowni. Hurtownie hodują co popadnie, nie tylko szczury. Również słyszałam straszne historie o giełdzie w Łodzi. :( :(

Parę lat temu szukałam fioletowego szynszyla. W sklepie dali mi numer telefonu do "prywatnego hodowcy". On odesłał mnie do innego "hodowcy". Ów "hodowca" powiedział, że ma miot z fioletowymi szylkami i że nawet jeśli ja nie wezmę, to ma mnóstwo sklepów, które je chcą... Wszystko potajemnie, z prośbą o nieujawnianie numeru (pewnie żeby nie donosić do skarbówki czy organizacji zwierzęcych....). Koniec końców adoptowałam czarnego szylka... Tacy "prywatni hodowcy" czasami zaopatrują sklepy przez lata. :(

furburger - Czw Kwi 12, 2012 19:34

koleś z mojego zoologicznego opowiadał że przyszedł do niego kiedyś jakiś hodowca myszy z czech i chciał mu myszy setkami sprzedawać :shock: i też opowiadał coś o targach w Łodzi :roll:
majlena - Pią Kwi 13, 2012 06:36

Nakasha napisał/a:
Również słyszałam straszne historie o giełdzie w Łodzi. :( :(

nigdy nie odważyłam się tam pójść.

Choco jest z fermy. poprzednia właścicielka przeczytała ogłoszenie o szczurkach i chciała znaleźć koleżankę dla Lulu. to co tam zobaczyła, to :shock: szczury w pudełkach na regałach.

Shihwa - Pon Sty 14, 2013 19:37

Nauczyłam się już, że ze sklepów zoologicznych szczurów nie kupować, ale potrzebuję drugiego szczurka, bo mojej samiczce samej smutno. dziś przeglądałam ogłoszenia na tablicy i znalazłam
http://tablica.pl/oferta/...f66ff0e;r:6;s:. Co myślicie o zabraniu szczurka od tej osoby? Doradźcie mi proszę, ja się dopiero uczę.

Asmena - Pon Sty 14, 2013 19:43

Shihwa, to ogłoszenie wygląda spoko ;)
Sysa - Pon Sty 14, 2013 20:05

Szkoda tylko, że mama szczurków na sprzedaż.
krysztalowy_noz - Pon Sty 14, 2013 22:17

kurde, szkoda że tak daleko, bo też bym się zastanawiała nad wzięciem...
Shihwa - Sro Sty 16, 2013 19:25

Odebrałam dziś szczurka od tego Pana. Okazało się, że hoduje szczury jako pokarm dla węża (dlatego matka szczurków też jest do sprzedania) Na szczęście wąż wpadł w letarg i nie chce mu się jeść. Te szczurki cudem uniknęły śmierci. Z tego co wiem, wszystkie już znalazły nowy dom.
krysztalowy_noz - Czw Sty 17, 2013 22:49

Przynajmniej tego nie krył. I te szczurki miały wiele szczęścia :serducho:
kapi - Czw Sty 31, 2013 21:48

Czy możeci mi podpowiedzieć czy ten sprzedawca jest "wiarygodny" ?
http://tablica.pl/oferta/...6ec63;r:2;s:287

p.s. a tak w ogole to witam :)

Karena - Czw Sty 31, 2013 21:58

kapi, Nie jest. To namnażarnia. Ktoś sobie w domu namnożył do zarobku.
Jeśli chcesz zakupić szczura to tu jest dostępna lista Zarejestrowanych Hodowli: http://forum.szczury.biz/viewforum.php?f=102

Kasik - Czw Sty 31, 2013 21:59

kapi, nie, ten sprzedawca nie jest wiarygodny. Linki do hodowli zrzeszonych w SHSR masz na forum, hodowcy nie wystawiają szczurów na sprzedaż w internecie.
Cegriiz - Pią Lut 01, 2013 00:12

kapi, pani "hodofczyni" tejże pseudohodowli sprzedaje szczury, które są kompletnie niezsocjalizowane.

Moja siostra (na nieszczęście) kupiła u nich prosiaka (wychudzonego i z kołtunem) i ta Pani próbowała wcisnąć jej szczura, który był niemal dziki.
Poza tym ktoś kto ma hodowlę świnek, szczurów, myszy, węzy i psów... To raczej za fajnie to nie brzmi ?

Jeśli chcesz szczury, to adoptuj. Jeśli chcesz z hodowli to na forum masz listę zarejestrowanych hodowli.

PaniCiurowa - Pią Lut 01, 2013 00:38

Miałam wątpliwą przyjemność prowadzić z tą "hodofczynią" krótką wymianę wiadomości. Poziom, jaki sobą reprezentowała pozostawiał wiele do życzenia, nie mówiąc już o wątpliwej wiedzy (a zasłaniała się ukończoną zoologią). Widziałam na innym forum przypadek z kolei chomika pochodzącego od tej samej osoby, biedak był chory, z inbredu - karłowatość + wodogłowie. Padł krótko po tym, jak trafił do domku.
kapi - Pią Lut 01, 2013 20:39

Niestety tak myslalam. Dziekuje za informacje.

Przegladalam oferty ale albo zle widze albo na chwile obecna nie ma w Warszawie zadnego szczurka tj. samiczki dumbo w kolorze jasno szarym :(

AngelsDream - Pią Lut 01, 2013 21:18

kapi, w hodowlach rodowodowych będą niedługo mioty, gdybyś była zainteresowana.
Ptaszica - Wto Lut 12, 2013 12:07

Wybaczcie moje naiwne myślenie, ale po to piszę na forum, żeby ktoś na mnie czasem wylał kubeł zimnej wody ;)

A nie uważacie, że skoro ogonki tej Onsybalet z Tablicy mogą być z zagranicznych hodowli, to powinny się one zainteresować odstąpieniem od umowy i rozmnażaniem rasowych ogonków na własną rękę?

Chociaż mogła też kupić tak samo "rasowe" dumbo, jak u nas w Kakadu i dalej pisać to samo...

Chodzi mi o to, żeby zagraniczni hodowcy wiedzieli, komu nie sprzedawać zwierzaków nawet ze statusem Pet.

mmarcioszka - Wto Lut 12, 2013 12:13

Ptaszica, jesli szczurki faktyczne są z legalnie działających hodowli zagranicznych, z rodowodami, to możesz zgłosić każdej z tych hodowli fakt rozmnażania niezgodnego ze statusem szczura(pet) bez wiedzy hodowcy i złamaniem umowy.
Ptaszica - Wto Lut 12, 2013 12:16

Ciężko będzie wyśledzić, z których hodowli faktycznie wzięła dzieciaki, ale mogę spróbować udawać zainteresowaną. Ale raczej sama będzie to ukrywać i nie mam jej danych personalnych, by móc ostrzegać inne hodowle.

Co do przekręcenia jej nicku, to przypuśćmy, że się zabezpieczam przed wynikami z googla, gdyby chciała szukać czegoś o sobie ;)

quagmire - Wto Lut 12, 2013 12:37

Ptaszica, inna kwestia, że zagraniczne hodowle praktycznie nigdy nie podpisują umów - za szczura ze statusem "hodowlany" płacisz po prostu więcej. Aczkolwiek w Czechach jest cała masa różnych hodowli - również kiepskich, które mogą się nie przejmować takimi kwestiami jak rozmnożenie lub nie.
Ptaszica - Wto Lut 12, 2013 12:52

To przynajmniej część będzie nie sprzedawała, albo chociaż zawsze będą kazali jej płacić więcej, bo będą wiedzieć, że i tak je rozmnoży...
Jeśli patrzy na szczury jak na zarobek, to na pewno zauważy w tym stratność.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group