Archiwum - Psiaki vol. III
Fea - Czw Sie 21, 2008 00:44
Właśnie że nic się nie stało. Bloodsucking jamnik from hell przyszedł i poszedł, Baaj go - dziękować bogom - nie uszkodził, a na właściciela i tak nie wpłyniesz, zwłaszcza nie tą drogą. Mnie też wkurzają niektórzy zapsieni, ale dramatu z tego nie robię, bo i tak to nic nie da poza nadwerężeniem moich nerwów.
AngelsDream - Czw Sie 21, 2008 00:44
Mazoku, mam inne, ale o tych na forum nie piszę, bo po co? Te są małe, codzienne, upierdliwe, trochę uwierające. Nie skończy się od nich świat, nie zawali niebo, ale chciałabym chociaż raz zobaczyć świat bez tych szpilek... Może mi się przyśni i dam wam spokój.
Oli - Czw Sie 21, 2008 00:45
| AngelsDream napisał/a: | | ale po co takiej osobie pies, skoro traktuje go jak kulę u nogi?! |
Zapewne po to by móc kogoś tak traktować. 90% Polaków jest niezadowolonych ze swojego życia, pies to też dobry powód do ponarzekania.
AngelsDream - Czw Sie 21, 2008 00:47
Można też pieścią walić w poduszkę... Różnica taka, że poduszki to nie boli.
Za to lubię zwierzaki - im można mówić cokolwiek i tak słuchają. Baaj nawet znosi mój spiew. Jego to nie nudzi, nie złości. Nie ocenia tego, czy mi coś wolno. Ważne, że jestem i że go chcę.
Oli - Czw Sie 21, 2008 00:50
| AngelsDream napisał/a: | Można też pieścią walić w poduszkę... Różnica taka, że poduszki to nie boli. |
i dlatego tacy ludzie tego nie robią przykre, ale prawdziwe...
AngelsDream - Czw Sie 21, 2008 00:51
Olimpia, przykre. Fakt - cholernie przykre. Z drugiej strony tacy ludzie często oburzają się na to, że Baaj jest na smyczy, albo na to, że nie pozwalam mu ciągnąć. Uroczo.
Oli - Czw Sie 21, 2008 00:53
Znam to, aż za dobrze, ale ja na to leję. Dlaczego? Moje nerwy nie zmienią tych ludzi, za to mogą popsuć miły spacer z psami.
AngelsDream - Czw Sie 21, 2008 00:57
Olimpia, jak ja zacznę coś takiego olewać, to znaczy, że coś się we mnie wypaliło i mimo tego, że czasem takowe nerwy wszystko psują, to chyba jednak nie chcę tracić tej cechy, bo to jestem ja.
Oli - Czw Sie 21, 2008 01:01
Wiesz, ja chyba też do tego podchodzę przez schroniska. Taki pies ma może durnego właściciela, ale go ma, ma też dach nad głową, pełną miskę i wodę do picia. To trochę zmienia podejście. Wiem, że nie powinny być tak traktowane psy, ale widząc jak można traktować psa, złe odwołanie okazuje się wcale nie takim przestępstwem.
AngelsDream - Czw Sie 21, 2008 01:17
Olimpia, ja przez to schroniska znam tylko ze stron internetowych. Zdjęcia są dla mnie dostatecznie naladowane emocjami. Rzeczywistość albo zamknęłaby mnie w sobie, albo rozkleiła. Znając siebie - po trochu z jednego i drugiego, co nie jest moim ulubionym stanem.
zasadzkas - Czw Sie 21, 2008 20:16
Przepraszam, hormony mi nie pozwalają wchodzić w temat od tej negatywnej strony, tym bardziej, że dziś miałam tylko miłe doświadczenia. Wreszcie poznałam panią jedynego saluki w mieście, która na dodatek okazała się bardzo miłą i znającą się na psach osobą. Na szczekanie Milwy od razu zapytała, czemu się boi, a potem zachęcała sukę miłym głosem do zabawy z jej psem.
Do kagańców pragnę tylko dodać, że noszę jedynie w ręku. Milwie kiedyś mała pudlica, i to przez ogrodzenie rozorała nos bardzo głęboko. No, i te rzesze pikusiów gryzących ją w nogi, biegających luzem W miejscach publicznych nie puszczam jej luzem. Rozumiem,że ludzie mogą się jej bać, choć nigdy nikogo nie ugryzła.
Za to zupełnie nie zgadzam się z tymi teoriami dotyczącymi usypiania psów w schroniskach. Gdyby postawić takie standardy, że pies za kratkami cierpi itd., to co zrobimy z milionami psów na łańcuchach metrowych w naszym kraju? Albo karmionych samymi kośćmi, gdy wokół budy walają się tylko białe, kredowe kupy? W schroniskach jest źle, ale często lepiej, niż u jakiegoś "człowieka".
Dodam, że walczyłam o uśpienie psów w kilku sytuacjach, ale zdarzały się one nadzwyczaj rzadko.
P.S. Mam wrażenie, żeśmy ten temat wałkowali już tutaj, znaczy w poprzedniej części "psów"
helen.ch - Czw Sie 21, 2008 20:20
zerknijcie tu : http://cro.pl/forum/viewtopic.php?p=304587 , tak pod koniec strony
AngelsDream - Czw Sie 21, 2008 21:21
helen.ch, górski pies Miał szczęście.
Fea - Pią Sie 22, 2008 13:12
Ok, a ja mam pytanie. Jak i czy można nauczyć psa sikać do kuwety?
Nie chodzi mi o takiego yorka przytulankę, tylko o dorosłą tłustą jamniurę po dwuletnim paraliżu, podczas którego nauczyła się lać gdzie popadnie, z początku nawet nieświadomie, a potem już chyba z rozpędu. Mam powyżej uszu prania wykładziny. Wynoszę ją na spacery i gruba sobie drepci po parku, ale w domu i tak zdarza jej się siknąć. Raczej nad tym panuje, tylko się totalnie rozleniwiła albo diabli wiedzą co, nie chce jej się czekać na spacer. Dlatego myślę, że na takie nagłe awarie kuweta będzie najlepszym wyjściem. Oczywiście ze spacerów rezygnować nie zamierzam.
pituophis - Pią Sie 22, 2008 13:31
zasadzkas, co to za saluki?
|
|
|