Archiwum - Psiaki XV
Tess - Pią Gru 28, 2012 11:10
Sysa, broń Cię Boże... Po Beju, też wymyśliła. Sugerowanie, że po Beju jest sportowy miot mnie rozbawiło. XD
Po Tess, która będzie kryta zagranicznym psem najprawdopodobniej, bo w Polsce nie ma czym.
A filmiki widziałam. Pierwsze koty za płoty, jak to mówią.
Ja się głupimi zawodami, które będą za dwa miesiące, stresuję dużo bardziej niż kiedykolwiek z Bzem.
Sysa - Pią Gru 28, 2012 11:57
Hahahah, no myślałam, że o tym miocie mówisz, bo ten miot ostatnio był mi tak chwalony, bo on coś tam biega podobno i ma kryć też sukę, co coś tam biega
A btw jakie są kryteria, żeby miot można było uznać za sportowy?
Nie wiem jakie są kryteria właścicielki czy Twoje, że "nie ma czym kryć w Polsce", ale moim zdaniem zagraniczne psy z samej racji, ze są zagraniczne, wcale nie są lepsze, a mamy w Polsce kilka psów (i samców i samic) dobrych eksterierowo i z charakteru, tyle że zazwyczaj "się marnują" jako domowe wystawówki i nic więcej. Ale to nie świadczy źle o ich przydatności do sportu.
Niemniej jednak popieram ambitniejsze krycia jakąś fajną świeżą krwią
Ja bym chciała coś zaimportować, bo pewnie pies byłby hodowlany (i chciałabym zdrowej świeżej krwi), myślę o swojej hodowli, bo wiem już czego od sheltie oczekuję (mocny charakter i miksowanie typów. mój i Piotrka ideał to "mocny anglik" czy tam "słaby amerykaniec", przy czym ja wolę angliki, on amerykańce z wyglądu). I tak od ponad roku odrzucam różne mioty, bo albo psy z wyglądu nie do końca fajne (szanuję wzorzec, choć nie trzymam się "true british type". amerykańce mają lepsze charaktery i budową zazwyczaj lepiej odpowiadają wzorcowi moim zdaniem) albo z charakteru
A zależy mi nie tylko na psie na agi, ale i takim na wystawy. Ogólnie na psie wszechstronnym jak mi się z Yarpenem trafiło
Tesia jest super, ale spokrewniona z Yarpenem przez psa, na którego nie chciałabym inbreedować, a chciałabym mieć możliwość (bo co wyrośnie z suki, czy akurat Yarpen bedzie mi do niej pasował to inna rzecz) pokrycia mojej suki Yarpenem, bo akurat możliwie obiektywnie, podoba mi się jego charakter, futro i głowa. Trochę budowę bym tu i ówdzie poprawiła, ale i tak jest nieźle
I co się stresujesz?! Joy se da radę!
A jak Wam idą treningi, jak sobie Joy radzi?
quagmire - Pią Gru 28, 2012 12:06
Sysa, jak sobie Yarpen poszczeka, to szybciej biegnie
A czemu się zatrzymywałaś po pochylini? To było dla niego nowe i dawałaś mu smakołyk?
Sysa - Pią Gru 28, 2012 12:10
quagmire, Yarpen tak i mnie pośpiesza i sobie dodaje animuszu
A zatrzymywałam się, bo na treningowych zawodach można psa nagradzać i i zależało nam na wypracowaniu ładnej strefy w takich warunkach ciężkich, żeby był pewien że ma je robić.
Samo pracowanie nad zatrzymywaniem się na strefie to żmudna praca przed zawodami, zaczęliśmy z 2 lata temu i szlifowaliśmy do znudzenia. Yarpen ogólnie strefy umie i robi je bardzo ładnie, sam na nie włazi itp, ale dla pewności przy takiej możliwości wolałam go utwierdzić w przekonaniu, ze jest zajefajny jak tak robi mimo ze wokół tyle piesków i ludziów
quagmire - Pią Gru 28, 2012 12:14
Bardzo ładnie wygląda biegający Yarpen - w każdym razie
Sysa - Pią Gru 28, 2012 12:25
quagmire, dziękuję w imieniu Yarpena Ja w ogóle lubię długowłose psy w biegu, choć najbardziej to chyba beardedy
katasza - Pią Gru 28, 2012 12:27
Moj pies jest coraz cudniejszy. Podaje lape, siada, kladzie sie na komende.
Ale najpiekniejsze jest to jak biega z wywalonym jezykiem. Albo jak przylazi rano sie potulic. Jak go wzielam to chcial ale nie umial sie bawic, wiec jak pierwszy raz mu to wyszlo to poryczalam sie ze szczescia. Caly czas mam przed oczami jego wystraszona mine i lekkie ruszanie ogonkiem w schronisku i jak widze teraz jego radosc calym cialem to nie ma piekniejszego widoku
yoshi - Pią Gru 28, 2012 12:34
Jeśli chodzi o mnie to ja klapsów czy bicia, znęcania się fizycznego nie bronie. Uważam tylko że rzucanie tekstami o oddaniu zwierząt i dzieci do sierocińca i schronisk z powodu klapsa jest nie na miejscu i grubo przesadzone.
ot co.
A żeby chociaż tematycznie było to... wspomnienie zimy... bo aktualnie śniegu u nas już nie ma
Tess - Pią Gru 28, 2012 12:34
Sysa, nie stresuję się samym bieganiem, bo Joy umie dużo więcej niż na zerówki. Jeśli chodzi o jumpingi, bo stref i slalomu nie mamy skończonych. Ale rozwala ją mocno zostawanie na starcie i emocje. Więc tym się stresuję, co jej na pewno nie pomoże w warunkach zawodów.
Filmiki z Jo:
https://www.youtube.com/watch?v=8e11ft6E2Ko
https://www.youtube.com/watch?v=vhagsTYl8sQ
https://www.youtube.com/watch?v=XpcmtqapPyQ
Co do szelciaków, odpiszę potem, teraz spadam na obi.
Sysa - Pią Gru 28, 2012 12:45
Tess, jak ty się w ogóle czymkolwiek stresujesz przy takim psie i przy takim jego prowadzeniu, to ja jeszcze sto lat nie powinnam ze swojej nory na zawody wypełzać!
Jesteście moje faworytki w medium0, ale postaramy się być z Yarpenem tuż za Wami, mimo że ja biegam jak dziecko we mgle
W ogóle to pireneje super biegają na tych swoich długich łapach
A panowanie nad emocjami to chyba kwestia czasu?
katasza - Pią Gru 28, 2012 14:28
Joy jest boska. Strasznie mi sie ostatnio pirenejskie podobaja.
One ogolnie sa mocno energiczne i nakrecone na prace?
Cholera, moje marzenia o mopsie narazie sie oddalaja
babyduck - Pią Gru 28, 2012 16:37
https://www.youtube.com/watch?v=8e11ft6E2Ko Od 0:24 to jest to, na czym poległam - panowanie nad własnymi nogami i rękami
Tess - Pią Gru 28, 2012 23:52
Sysa, no toć Ci mówię, że nie stresuję się bieganiem samym w sobie, tylko zostawaniem i emocjami. Jak się Joy rozpierdzieli to i biegania nie będzie...
Ogarnięcie emocji to oczywiście też kwestia czasu, Joy i tak bardzo się poprawiła dzięki ciężkiej pracy nad nią. Ale nie łudzę się, pierwsze kilka zawodów to może być kompletna masakra. Poza tym takie pies jak ona zawsze będzie miał odpały, taki urok.
Co do miotów sportowych - dla mnie miot sportowy to miot najlepiej po rodzicach pracujących, ew. np. suce, która sama nie pracuje, ale daje fajne dzieci. Nie chodzi mi o wyniki zawodów, pies może pracować cudownie i nie startować. I dla mnie pies pracujący to nie jest pies, który sobie za rączką truchta po torze. Do tego powinien mieć oczywiście świetny aport, być w miarę wszechstronny, mieć fajną psychikę.
Szczeniaki z miotów sportowych (w teorii, wiadomo, że różnie wychodzi) bierze się po to, żeby coś z nimi robić i martwić się (daję przykład agility, bo to mi najbliższe), jak zrobić ciaśniejsze skręty z nakręconym psem, a nie martwić się, jak psa zachęcić, nakręcić, nauczyć aportu itd.
Ja tak uważam, ale teoria z praktyką często nie idą w parze. Nie wykluczam też, że mogłabym wziąć psa po rodzicach kompletnie nic nie robiących, ale świetnych psychicznie i z potencjałem. Aczkolwiek nie nazwę tego wtedy miotem sportowym.
A co do krycia, oczywiście, że sam fakt bycia zagranicznym psem nic nie daje. Ale, przynajmniej moim zdaniem w tej chwili nie ma w Polsce psa sportowego na tyle fajnego, żeby nim kryć zajebistą sukę. Przynajmniej w agility, nie wiem, jak z pasieniem np. Za granicą masz duży wybór psów. I na pewno, tak jak mówisz, jest w Polsce sporo fajnych psów, które nic nie robią. Ale właśnie - NIC NIE ROBIĄ. Dla mnie nie ma sensu robienie miotu pod kątem sportu, kryjąc sukę psem, który nic nie robi. Nie wiadomo, jak wygląda przy pracy, jaki ma temperament itd. Wybierając psa pracującego od razu to widać, a o psychikę też dowiedzieć się można...
katasza, pyry są baaardzo energiczne i muszą coś robić. Ale do tego są bardzo wrażliwe i często powalone.
Generalnie ja takiego psa nikomu nie polecam. Nie odradzam też kategorycznie, ale uważam, że nim się takiego psa weźmie, trzeba baaaardzo dużo się o nich dowiedzieć i mocno to przemyśleć. To stanowczo nie jest pies dla każdego.
Ja Joy wielbię, ale to bardzo trudna miłość, długo budowana i nadal wymagająca bardzo wiele ode mnie. Ciężko się żyje z takim psycholkiem (ona nadaje się do wariatkowa, albo ma łączność z kosmosem, nie wiem), Szura może się wypowiedzieć, że to bardzo specyficzne psy. XD
Edit:
Sysa, ja też zamierzam sprowadzać szelciątko, prawdopodobnie z Niemiec. Ale jeszcze nie teraz i jeśli będzie ten miot, który chcę. Jeśli nie, to mam jeszcze kilka typów.
Szura - Sob Gru 29, 2012 00:26
Cóż, miałam u siebie psa agresywnego, teraz mam lękowego i spoko, mam masę cierpliwości, lubię pracować z psami ale... Po tygodniu z Joy ja się nadaję do wariatkowa razem z nią. To jest bardzo wrażliwa dziewczynka, a przy tym mega żywiołowa i pobudliwa. I jak ma swoje fazy i schizy, to równie żywiołowo. Mi najciężej jest z tym, że ja jej często zwyczajnie nie rozumiem. 100 razy przejdzie koło czegoś obojętnie, a za 101 się przestraszy, albo w ogóle nie wiadomo, czego się przestraszy i stoi, i szczeka w niebo. A za chwilę przestanie, bo oooo, motylek! I znowu jest fajnie. Ona jest mocno nierówna i pełna sprzeczności, np. z jednej strony nie potrafi się skupić na kawałku mięsa trzymanym w ręku, z drugiej jak targetuje, to można tym mięsem w nią rzucać, a ona nie zareaguje. Czasem widzę u niej taką wewnętrzną walkę, bo np. WIE, że nie może mnie lizać (nienawidzę tego i nie pozwalam psom), ale ona MUSI, widać u niej wtedy, że się próbuje powstrzymać, ale ona łatwo ulega impulsom. Najcięższe jest to, że często nie wiadomo, co wpłynie na takie a nie inne zachowanie Joy, nie można przewidzieć, jak się w danej sytuacji poczuje i zachowa. Nie można zakładać, że regularna praca nad konkretnym problemem go rozwiąże, bo często nie wiadomo, jakie czynniki u niej ten problem wywołują.
Wiedząc, że Joy jak na pyrę i tak nie jest zła, mam takie odczucie, że pyraczkom to najlepiej by było na wsi, gdzie by miały swoją łąkę, swoje stado, swoją rodzinę i święty spokój. W mieście jest tyle bodźców, rozproszeń, stresorów, że często je to przerasta. Joy miała o tyle ciężko, że jej hodowla jest na mega zadupiu, więc do miasta zaczęła się przyzwyczajać dopiero mając 7-8 tygodni, czyli dla tak wrażliwego psa zdecydowanie za późno.
To tak bardzo pobieżnie. Od siebie: NIKOMU nie polecam pyry, chyba że jest masochistą i lubi, to proszę bardzo. Ale zalecałabym wtedy najpierw spędzić chociaż z tydzień u kogoś z pyrami. I to nie tymi wyjątkowo superaśnymi, mocnymi psychicznie, stabilnymi, odważnymi, tylko właśnie z tymi przeciętnymi, zwykłymi pyrami. Bo brać pyrę z założeniem, że akurat nasza NA PEWNO będzie inna, to samobójstwo. Lepiej założyć gorszy wariant i miło się rozczarować. A najlepiej - nie brać pyry.
Choć Joy jest naszym najsłodszym szczylkiem i bardzo ją loffciam mimo wszystko.
Sysa - Sob Gru 29, 2012 00:31
Tess, ale się nakręcasz, gorzej niż ja! Ale dobrze, mów tak, to potem będziesz miło zaskoczona
W Twoich kryteriach cięzko znaleźć w wielu rasach miot pracujący. A zdarza się ogłaszanie "miotów sportowych", bo "pies lubi wysoko skakać, a suka biegnie za rączką" nie raz. Tak więc rozumiem co masz na myśli, ale patrząc na to, co jak się ogłasza, to jak rodzice miotu pracują jakkolwiek to już jest nieźle
Choć w moim odczuciu masz zbyt rygorystyczne, a może nawet krzywdzące kryteria w tym względzie. Bo jedno jak pies pracowałby sam z siebie, a drugie jak cżłowiek potrafi nieumyślnie dobrego psa ograniczać.
Dla ciekawostki dodam, że spotkałam się też z opinią, że aport wcale nie jest dziedziczny i to głupota tak mioty sportowe reklamować.
Dla mnie trochę dziwne jest podejście w rasie stworzonej do pracy, że pies, który nic nie robi na pewno nie da dzieci super pracujących. To przecież może być marnowanie wielkiego potencjału i to połączonego z pięknym wyglądem.
Ja jesli widze u psa ogólnie zapał do pracy to już jest super, nie musi nic robić. Dalej patrzę na charakter i wygląd. Bo też przy miotach sportowych nie powinno się zapominać o wyglądzie, a nie oszukując się, czasem jest tak, w każdej rasie, że pies niesprawdzający się na wystawach idzie na agility czy cokolwiek innego. Dlatego ja jestem uprzedzona do takiego doboru rodziców.
Poza tym przekonałam się, ze w agi może biegać pies z najgorszymi schizami, więc choć to miły dodatek, to na pewno dla mnie nie główne kryterium wyboru partnerów.
Co nam po psach, które będą miały zajebisty zapał do pracy, ale będą coraz brzydsze i mniej podobne do rasy, którą są? Albo niby biegających dobrze, ale za to poza torem agresywnych czy nie wiadomo co jeszcze...
Moim zdaniem to we wszystkim trzeba zachować równowagę. Nie rozmnażac ras pracujących tylko na eksterier czy tylko na sport, ale mądrze łączyć te obie rzeczy. Jednak ja z dwojga złego wolałabym pokryć psem ładnym i zrównoważonym nic nie robiącym niż super pracującym, ale pokracznym schizontem I pies sportowiec powinien być jak najbliższy wzorcowi, zeby mógł dobre geny przekazywac dalej
Ale tak można sobie gadac i gdybać. Każdy ma swoją hodowlę, swoje wizje, swoje pragnienia i oczekiwania wobec psów.
Powiem szczerze, że tak jak mi opisałaś tutaj kryteria wyboru to wcale bym psa z tego miotu nie chciała.. No ale ja mogę mieć psa, którego trzeba nakręcić, mi to tak nie przeszkadza, ja chcę mieć psa bliskiego wzorcowi i fajnego w życiu codziennym. Ty z kolei masz duże ambicje sportowe, wiec wcale mnie te różnice w poglądach nie dziwią
Ciekawa jestem czy z Niemiec to z hodowli, z której myślę, że tak, bo stamtąd dobry szelciak sportowy wyszedł...
|
|
|